Znam odpowiedź

07.11.09, 00:23
W końcu doszłam do tego ,ze cieszy Go świadomość ,że ja Go tak bardzo chce po
8 latach zrozumiałam ,że On mnie nie kocha.Mimo deklaracji.Najpierw chciał
ślubu.Teraz od dwóch lat mamy obrączki,nawet uzgodnioną datę,ale jakoś On nie
ma czasu na zabukowanie terminu.Od roku jestem w innym mieście,już nawet
przestałam pytać kiedy się zobaczymy.Oczywiście kocha mnie ponad wszystko.Dziś
jakoś nie za bardzo mi było optymistycznie i powiedziałam Mu o tym
,zdenerwował się twierdząc ,ze On też ma problemy ,ale mnie nimi nie
obciąża.Oczywiście jak ma jakiś problem natychmiast mam rzucić wszystko i Go
wysłuchać-bo przecież mamy się wspierać.Nigdy mi nie mówi ,że tęskni.Jest
bardzo miły,czuły ,ale to jak wyuczona rola.Uważa ze jesteśmy doskonała
parą-ja sądzę inaczej.Ale nie mogę powiedzieć o tym ,bo strzeli focha.Mówi ,że
mamy idealny seks.Fajnie,tylko jakoś Mu się do mnie nie spieszy.Ja już nawet
nie reaguję na to jego oglądnie porno w necie.On uważa,że to normalne.Nie
widzieliśmy się miesiąc.Jak miał wolne ostatnio nie przyjechał do mnie tylko
pomknął z kolegami na ryby.Dzwonił co chwila i mówił rozanielony jak mu się
łowi.Za tydzień też jedzie.A jak nigdzie nie jedzie ,to jest bardzo
zmęczony.On wie ,że ja jestem.Zawsze .Mówi ,że kochamy się ,a to nie zdarza
się często.Powiedziałam ,że Nowy Rok możemy spędzić razem,a On powiedział,że
czemu nie(??????)i że musi to zaznaczyć na grafiku do tej pory tego nie
zrobił,a im później tym raczej coraz mniejsze szanse.Dziś Mu powiedziałam ,że
jeśli nie będziemy razem na Nowy Rok to ja pójdę do pracy nie chce być
sama.Powiedział,ze sprawdzi to jutro,bo teraz to On film chce oglądać.To 3
minuty ,żeby sprawdzić.....on zawsze ma czas ....Kiedy byłam klinicznie
zakochana w Nim było ok ,bo ten związek ciągnęłam za nas oboje.Zresztą teraz
zauważyłam ,że on daje tyle ile dostaje.Tylko.Zero własnej inicjatywy w
stosunku do mojej osoby.Zawsze problem z kupnem prezentu,nawet durnego
kwiatka.Jeśli ja miałam jakiś problem ,musiałam Mu mówić jak ma mi pomóc.Byłam
pacjentem i lekarzem w jednym.Sobie robi ciągle same przyjemności..Kurcze w
zasadzie ,parę dni temu poinformował mnie co On sam sobie kupuje na
gwiazdkę....ja nie istnieję -On wie,że od mnie zawsze coś fajnego dostanie.Ale
dla mnie nic.Tzn nie chodzi o prezenty,tylko o zainteresowanie drugą osobą.Ja
to widzę ,że On moje zainteresowanie i zaangażowanie w związek bierze za swoje
zainteresowanie.On m9i kiedyś powiedział ,że chce życie bez problemów.Kto nie
chce...a to dokładnie znaczyło co powiedział BEZ ŻADNYCH
PROBLEMÓW.najmniejszych.Jeśli coś się dzieje rozkłada ręce i mówi -no co
zrobić,jeśli chce rady,poniesienia na duchu,spojrzenia z innej strony na dany
problem-po prostu rady ,wsparcia.zero zaangażowania tylko znudzenie.I tak
właśnie myślę ,że to wszystko a nie miłość,jemu się bardzo podoba być
kochanym....a ja już chyba nie mam siły .On mnie nie kocha.Nigdy nie kochał.
    • s.p.7 Re: Znam odpowiedź 07.11.09, 10:28
      Emcoje ich poziom i głebia to dosc głeboka sprawa.

      Z mojego rozeznania ze 70% ludzi w zyciu nigdy tak naprawde nikogo bardzo nie
      kochala tak jak ty to zazwalas "kilniczna milosc"

      nie dosc tego niewielu lduzi potrafi ją rozumieć.

      Czy do tego potrafic rozbudzac milosc na wielu poziomach, sprawiac by sie nie
      nudziala, pielegnowac.

      To o czym piszesz to mimo wszystko byla by wymarzona sytuacja niewielu kobiet
      czy zwiazkow w ogole.

      Jednak ejsli jestes emcojonalnie ambitna to wiesz ze musi byc jakas iskra miedzy
      wami cos co tworzy wasz zwiazek dajac energie.

      Mile bycie ze sobą i milosc partnerska - tak chyba mozna to nazwać.

      Wg mnei trudno oczekiwc od kogos milosci tylk osamemu trzeb asie zajac dawaniem
      a w tobei juz wyczuel typowe objawy neicheci dwaania...
      "dlaczego to ja musz pierwsza wychowdzic z inicjatywą?..."
      czy cos w tym rodzaju (dalem cudzysow i tak)
      w pewnym momencie staniesz i pwiedsz ze juz nie dasz
      moze byc tak ze sprubujesz stworzyc emcojonalna jakos w zwiazku.
      JAkies preznciki, mile gestuy, jakis super obiadek, fajne pozmysly.

      NA tym to polega, na dawaniu.
      Spojrz na siebei i spytaj sie jak dbasz o ten wieli zar w twoim zwiazku.
      -nei mowi ci tego tak bezposrednio - to tylko forma ale wg mnei pokazuje
      wlasciwa postawe oparta na tworzeniu a nie rozczeniach.

      W iwieksozsci przypadkow okazuje sie ze zostaniesz odwzajemniona.

      Bo jak ty reazlujesz swoja wielka misloc?
      Trzeba nad nią jednak trocheo popracowac.

      Wtedy kiedy n wyraznie nei spoelni oczekiwan mozna pomyslec nad zmianą obiektow
      milosci.
      Jesl itak bardo pragniesz bcy kochana...

      • j-oa-sia Re: Znam odpowiedź 07.11.09, 11:06
        Bardzo dziękuję za pochylenie się nad tym co napisałam..
        Każdego dnia ,w każdej minucie myślałam o nim.....zawsze.nie chce tu pisać o
        jakiś przykładach,generalnie była to radość bycia z nim.,ciągle powtarza
        "zawsze masz mnie tak kochać"....
        no ok ...na pewno nudno nie było,ja nie wiem jak to określić..jak jest ze mną
        -jest cacy i super,jeśli nie ma mnie w zasięgu wzroku nie istnieje dla niego.Nie
        jestem dla niego priorytetem w życiu-ja mam kochać i to bardzo i mam świata poza
        nim nie widzieć.Próbowałam już wszystkiego,na rożne sposoby...nic,zero efektu
        -on jakby nie słucha mnie ,nie pamięta niczego co mnie dotyczy.... no ni
        dlatego ,ze wiem co robiłam i jak mi zależało i jak byłam szczęśliwa-tego nie da
        się udawać-myślę ,ze dlatego chce byc ze mna,akceptuje mnie ,bo wzrusza go jak
        bardzo jest wazny dla mnie..ale mnie nie kocha,nie kochal..
        nie chce zmieniać obiektu,nie chcę szukać innego,ha...rozmawiać tez próbowałam
        -dla nie go nie ma problemu ,moja opinia w ogóle go nie interesuje.Można dawać
        ,cieszyć się z tego ,ze ten kogo kochamy jest z nami-szlag przypomniało mi się
        jak wlasnoręcznie położyłam wykładzinę,która lekko zahaczała o
        drzwi..powiedział ,że jeśli w drugim pokoju położę tak samo wykładzinę i ona
        będzie zahaczać o drzwi to ja zerwie!Tak siedziałam i patrzyłam ....i
        powiedzałam trzeba drzwi troszke podpiłować....wszytsko jest moja winą...oj boli
        życie to taka płynna granica między miłościa a głupotą....
        • s.p.7 Re: Znam odpowiedź 07.11.09, 11:38
          chailem pomoc przez informacje bardziej, nzi sie pochylac
          bo ejsli chodzi o emcje to musi ci byc ciezko, rozumiem cie

          chesz byc kocahna i nazlecy cie sie to i wieze ze tak bedzie.

          Lduzie powinni cie obdawrowywac miloscią.
          I mąz powinien Cie kcohc tak jak na to zasluguejsz czyl iznacznie bardziej..

          Wg mnie warto myslec w kategoriach "jaj mam ja musze" tylko w kategoriach "ja
          chce. ja czuje"


          o co t uchodzi tak naprawde?
          on jest jaki jest, niewiele w nim wyzszych uczcu zorientowancych na milosc
          masz zal ze eni jest jest tak ijaki chiala bys zeby byl..
          piszesz jednoczesnei ze nei chesz go zmieniac... tak sie zastanawia mw czym problem?

          no i to z tym dywanem...
          no durny jest facet no nie kocha...
          i co teraz?
          pochylic sie i poszlochac potzym podciac sobei zyly?

          nie wiem o co tu chodzi?

          masz mezczyzne ktory nei kocha cie tak jak bys chiala i nei jest tak jaka bys
          chiala zeby byl, lekko zobojetnialy... mao zaradny, malo wspopracujacy, malo
          otwary...

          no i co teraz?
          skoro piszesz ze takiego go kochasz to go kochaj nadal
          jak nie chesz to zmien sonbie obiekt milosci

          kobiety czasami stoja jak slup z dziwna konstatacja ze nia maja tego co by
          chialy, czasem po takiej konstatacji staja sie lepsze i albo maz staje sie
          lepszy albo dodaja nowe obiekty milosci
          tak robia madre
          te glupie natomiast zazwcyzaj albo wpadaja w beznadziej albo staj sie jakimis
          jędzami myslacym ize jak beda zle, agresywne i manipulujace to wymusza zmiany na
          swoim mezu.
          • j-oa-sia Re: Znam odpowiedź 07.11.09, 12:01
            Nie chce szukać następnego:):)w tym sensie mówiłam ,że nie chce zmian...Czuję
            się jak skarpetki- muszą być,ale nie trzeba się nad nimi zastanawiać...nie chcę
            tak,a nic nie pomaga,żeby to zmienić i o to tu chodzi..jeśli po tych wielu
            latach trzyma mnie przy nim nie przyzwyczajenie..jeśli ciągle chce być z nim to
            genialnie...ale trafiam na mur....jestem niezbędna ,ale nie wiem jak muzeum w
            dużym mieście..musi być,a ile razy się je odwiedza????
            • s.p.7 Re: Znam odpowiedź 07.11.09, 17:31
              "nie chce zmian"

              "Czuję się jak skarpetki- muszą być,ale nie trzeba się nad nimi
              zastanawiać...nie chcę tak"

              PRZECZYSZ SOBIE
              zastano sie czego chcesz napierw
      • poprioniony Re: Znam odpowiedź 07.11.09, 20:36
        > Jednak ejsli jestes emcojonalnie ambitna

        Emocjonalnie ambitna? Za to nalezy Ci sie emo-Pulitzer.
        A z innej beczki, tyle pie...z siebie wyrzuciles,
        mozesz mi powiedziec w odpowiedzi na jakie pytanie
        autorki? Widze jedynie oproznianie woreczka zolciowego,
        a nie jakies pytania czy dociekania autorki.
        • s.p.7 Re: Znam odpowiedź 07.11.09, 21:47
          poprioniony napisała:

          >
          > Emocjonalnie ambitna? Za to nalezy Ci sie emo-Pulitzer.
          > A z innej beczki, tyle pie...z siebie wyrzuciles,
          > mozesz mi powiedziec w odpowiedzi na jakie pytanie
          > autorki? Widze jedynie oproznianie woreczka zolciowego,
          > a nie jakies pytania czy dociekania autorki.
          >

          masz cos madrego do powiedzienia palancie?
          nie masz wiec nie pie...tylko wypierd.alaj na dwor

          ty jestes od oceniania tego? jej sie podobalo a dlatego ze pytanie nie bylop
          ostawione wprost, wrecz sam tytul w zasadzie mowi ze... ze co? n oze zna
          odpowiedz...

          wiec o jakim pytaniu ty tu pitolisz?

          dla lduzi myslacych plasko jest to za skomplikoane bo tam nei bylo zadnego
          pytania. Byla pewna konstatacja i problem

          ktorego ty nie widzisz, piniewaz nie widzisz
          czujesz sie glupio wiec atakujesz osobe tak ja ja ktora go widzi

          i ktora moze jakos to rozjasnic
          wiec tlumoku wypiep,rzaj jak nie masz nic madrego do powiedzenia ani ochoty na pomoc
    • grzeczna_dziewczynka15 Re: Znam odpowiedź 07.11.09, 19:04
      Bardzo smutny Twoj post. Przestan sie ludzic, ze ten zwiazek w ogole istnieje.
      NIe mowie, "rzuc" go, bo chyba ciezko mowic o byciu razem, skoro dla Twojego
      faceta nie jest oczywiste, ze spedziacie ze soba czas wolny czy swieta,
      szczegolnie jesli mieszkacie daleko od siebie na codzien. On powinien nie moc
      sie doczekac kiedy Cie zobaczy:(

      Po prostu zaakcpetuj to, ze to koniec. Poboli troche, moze nawet rok, ale potem
      poczujesz sie lepiej. Znajdziesz kogos fajniejszego, kogo pokochasz, a milosc
      bedzie odwazjemniona jak i cele i plany.

      Badz silna! Zycze Ci powodzenia.
    • to.niemozliwe Re: Znam odpowiedź 07.11.09, 20:48
      Pomyslałem, po przeczytaniu, ze...go zamęczyłaś. Ze wszystko było na
      podane na talerzu, ze w ogóle nie musial sie starac. Miala jakąs
      wizję czym jest dla Ciebie okazywanie uczucia partnerowi, ale on tę
      wizję odrzucił. Myślę, jak mężczyzna, więc gdybym miał wejść na
      chwilę w jego umysł powidziałbym, że mnie zamęczasz, że dajesz
      siebie w takiej dawce i w takim natężeniu, ze na początku to
      oszałamia, a po pewnym czasie wywołuje mdłości. Ze chcesz żyć
      zyciem jedyni dla mnie, oczekując pełnej wzajemności, którą ja
      odbieram jako odebranie wolności. Ale chyba najgorsze jest to, ze o
      nic nie muszę u Ciebie zabiegać, starać się, przez co stajesz się
      taka...bezbarwna. Czułbym się zagłaskany na śmierć z umiłowania.
      Przepraszam za gonitwę mysli, ale postanowiłem po prostu odpisać w
      formie pierwszego wrażenia, jakie mam.
      Oczywiście wpółczuję Ci zawodu. Moim zdaniem, jeżeli facet się nie
      oświadcza po roku, góra dwóch (jak ma trochę zalet) bycia parą
      powinien być odkreślany z listy kontaktów :).
      • grzeczna_dziewczynka15 Re: Znam odpowiedź 07.11.09, 21:07
        O czym Ty mowisz czlowieku? Przeciez sie w ogole nie widuja. Jak niby autorka
        watku ma go zaglaskac? Po porstu mu sie znudzilo. Tak sie czasem dzieje. NIe ta
        chemia, brak wspolnoty swiatopogladaowej, hobby, osobowosciowej. No i nie widza
        sie w ogole, wiec nawet seksu nie ma.

        Na moje wyczucie on juz skonczyl ten zwiazek, tylko nie umie powiedziec jej tego
        w twarz.
        • to.niemozliwe Re: Znam odpowiedź 07.11.09, 21:34
          Mówię, że uciekł, bo mu się to wszystko przekochało. A przekochało,
          bo mozliwe, że miał wszystko podstawione pod nos. Ze ona tak o
          wszytko dbała, starała się, myslała za dwoje, tak bardzo chciała,
          żeby ten związek odpowiadał jej wyobrazeniom jaki jej związek z
          facetem ma być, że...zapomniała spojrzeć na to czego on właściwie
          oczekuje. Tu na tym forum, albo na FK padło zabawne, ale wielce
          mądre powidzenie pewnej babci, że zona ma być "porzadna gospodyni,
          troskliwa matka, przyjaciel i q..a w łóżku" :) Jak na moje, męskie
          wyczucie tematu, to załatwia 95% problemów w zwiazku :D
          I nic tu nie ma o wspólnocie dusz, chemii, podobnych
          osobowościach :).
          • magaan12 Re: Znam odpowiedź 07.11.09, 22:03
            Tu na tym forum, albo na FK padło zabawne, ale wielce
            > mądre powidzenie pewnej babci, że zona ma być "porzadna gospodyni,
            > troskliwa matka, przyjaciel i q..a w łóżku" :) Jak na moje, męskie
            > wyczucie tematu, to załatwia 95% problemów w zwiazku

            a pozostałe 5%? ;-)

            • j-oa-sia Re: Znam odpowiedź 07.11.09, 22:56
              No w sumie ,o nic starac sie nie musiał ,nie wiem czy by umiał...Ja myślę ,że to
              nie tak że miałam jakąś wizję związku:):):):)Zawsze wychodziłam z założenia ,ze
              nic nie muszę,jeśli cos robię to con amore.On mi powiedział ,ciekawa rzecz
              kiedyś ,ze pierwszy raz w życiu ma stabilizację uczuciową..nie wiem czy mi sie
              to podbało...generalnie ja to widze tak my jesteśmy zupełnie różni ....on lubi
              się puszyć,on chciałby być ważny...dla niego jest dziwne ,że ktoś sie może strać
              kiedy inni tego nie podziwiają,że to taki trud na marne...sam do siebie nie ma
              dystansu,czasem słucham co On mówi i naparwdę sie dziwię ,że wierzy w te
              brednie....no i szybvko się nudzi ,nigdy o nic nie walczył..to jest mu zupelnie
              obce...ok brutalnie mówiąc rzeczy oczywiste dla mnie nie sa oczywiste dla
              Niego..no prosta rzecz nie ma co się zastanawiac tu nie ma mowy o miłości po
              prostu.Ale jak sie tak zastanawiam to On chyba w ogóle nie umie kochać.Z matką
              zerwał kontakt ,na babciee sie obraził...czego ja mogę
              oczekiwać????:):):):):)Nie żałuję ,byłam uczciwa,nie poświęcałam sie ,robiłam bo
              chciałam.Nie ,nie zrywam ,ale wiem ,że z tej mąki chleba nie będzie.Ludzie
              ,którzy kochają są jakoś dziwnie cierpliwi,żeby nie powiedzieć naiwni.
              To On ma wizję związku,nie ja.On powtarza jaki związek być powinien.
              On chce partnerstwa,a oznacza to jedynie nie zawracanie Mu głowy.Ta zasada
              działa tylko w jedną stronę.Jest egoistyczny do bóluAle tez potrafi być uroczy i
              kochany.I jak łatwo sie wierzy w Jego Kocham Cię Rybko....,a to tylko
              słowa,słowa,słowa....
              • j-oa-sia Re: Znam odpowiedź 07.11.09, 23:52
                i sprawa jakby najwazniejsza....jemu chyba jest obojetne z kim jest..byle nie
                byl sam...nawet na odleglosc....
                • skarpetka_szara Re: Znam odpowiedź 09.11.09, 19:44
                  wow, naprawde bardzo dobrze to przeanalizowalas.

                  Ale ty tez chcesz byc z kims aby byl, bo dlaczego bys byla z
                  facetem ktory zostawi ciebie tak jak matke i babke?

                  Facet nie umie sie zwiazac emocjionalnie. po co Tobie to?
                  Bedziesz musiala odkaldac kase na czas gdy nie bedziecie razem,
                  zawsze bedziesz zyla w niepewnosci. Nie kreci sie obok ciebie
                  jakis amant teraz? przeciez sa fajniejsi ludzie.
    • skarpetka_szara Re: Znam odpowiedź 09.11.09, 19:36
      moim zdaniem facec jest zafascynowany soba i tylko soba, a ciebie
      trzyma jako jego #1 fana. Lubi miec taka adoracjie od kogos aby
      jeszcze bardziej czuc sie ze jest taki zejebi....sty.

      Ludzie maja rozne osobowosci, jednen nie ma uczucia milosci - ma
      osobowosc psychopaty, inny ma osobowosc narcyza i nie potrafi
      kochac prawdziwie, tzn : nie wie co to takiego.
      • j-oa-sia Re: Znam odpowiedź 15.11.09, 19:25
        :):):)no tak jest jak napisalas.Czasem jest dobrze pozwolic milosci umrzec....do
        tego jednak trzeba czasu...bo wystarczy mily gest i znowu rodzi sie nadzieja...a
        mnie chodzi o to ,zeby juz nigdy nadzieja sie nie pojawila.....jestem na dobrej
        drodze....nie dzwonie ,nie pisze do niego..ma spokoj...nie sadze ,zebym mu byla
        jakos szczegolnie potrzebna...pracuje ,mama pomysly dziwaczne ,czytam ,ogladam
        filmy....jest ok...nie chce nikogo fajnego ,nie sadze ,zebym chciala byc z kims
        jeszcze...szczerze mozna kochac raz,potem to juz....nie jest tak...nie pytam
        kiedy sie zobaczymy ,z jego strony nie ma inicjaywy ,zatyka mi usta telefonami i
        wyznaniami milosci ,co mnie juz powoli zaczyna smieszyc ...bo nijak maja sie do
        rzeczywistosci....trzymajcie kciuki za mnie.aha! pamietam o przyszlosci i
        niezaleznosci wlasnej.tylko tak szkoda troche...czasem jak probuje popatrzec na
        to z dystansem to zal samej siebie i dziwi mnie moja naiwnosc.Ale nie
        zaluje...zaslepiona bylam ,ale szczesliwa jak nikgdy w zyciu:)
Pełna wersja