Chyba mam problem... poradźcie mi cos....

IP: *.fema.pl / *.cyf-kr.edu.pl 24.01.04, 10:58
Będzie długo, bo muszę się komuś wygadać. Historia banalna: jestem w związku
od 4 lat i nagle pojawiła się inna... "Tę drugą" poznałem zupełnym
przypadkiem, w osiedlowym sklepie. Chemia od pierwszego wejrzenia (a nigdy
nie wierzyłem w takie rzeczy). Wszystko mnie w niej pociągało - ruchy, głos,
wkładanie zakupów do koszyka;)... Sam zacząłem rozmowę - okazało się, że
jesteśmy sąsiadami. Oblałem to zimną wodą, bo w końcu jestem w związku i
zakładałem, że ona też i jest po prostu miła. Ale po 2 miesiącach spotkałem
ją na przystanku - od tego czasu zaczęliśmy coraz częściej ze sobą się
kontaktować (na stopie koleżeńskiej). Chyba się zakochałem. Nie potrafię
nawet opisać tego, co dzieje sie ze mną w jej obecności. Pogubiłem się
maksymalnie, zachowuję się jak idiota i jakiś młody Werter. Moja dziewczyna
nic o niej nie wie, paradoksalnie, staram się jej jakby wynagrodzić to, że
myślę cały czas o innej i jestem "cudownym chłopakiem" (BTW:planowaliśmy, czy
raczej planujemy wspólną przyszłość...). Co ja robię??? Może to jakieś
idiotyczne zauroczenie, a ja oszukuję kogoś mi oddanego? Czy zdarzyło się wam
coś podobnego? Jak się skończyło? Kurde, piszę jak jakaś pensjonarka, ale sam
nie wiem, co robić...
P.S. Mam 30 lat:))))
    • Gość: wicked Re: Chyba mam problem... poradźcie mi cos.... IP: *.in-addr.btopenworld.com 24.01.04, 12:07
      Co tu duzo pisac - serce nie sluga a krew nie woda! :)
      • mentis_penetralia Re: Chyba mam problem... poradźcie mi cos.... 24.01.04, 14:10
        Cos takiego,jak zauroczenie nie istnieje.Nie mozna mowic o milosci...na pewno
        nie w przypadku,gdy masz do czynienia w gruncie rzeczy z obca osoba!Chyba,ze
        uwazasz,iz jest inaczej.Niektore rzeczy warto dobrze przemyslec!
        • Gość: gosc Re: Chyba mam problem... poradźcie mi cos.... IP: *.aster.pl 24.01.04, 14:26
          tez kiedys przeszedlem przez cos takiego,tylko u mnie doszedl sex i mialem duzy
          klopot.ona wiedziala o mojej wtedy jeszcze dziewczynie i to ona postanowila
          zakonczyc ten "romans".
          glupia sprawa,radze ci daj sobie spokoj jak najpredzej bo im dluzej tym ciezej

          pozdrawiam
    • Gość: W. Re: Chyba mam problem... poradźcie mi cos.... IP: *.acn.waw.pl 24.01.04, 14:28
      M., nie chcę krakać, ale uważaj bo za chwilę możesz być bez żadnej kobiety...
    • nancyboy Re: Chyba mam problem... poradźcie mi cos.... 24.01.04, 15:49
      Skoro urzekla Cie dziewczyna, zupelnie Ci obca, to jaka masz gwarancje, ze
      jutro w sklepie nie spotkasz kolejnej?
      • mentis_penetralia Re: Chyba mam problem... poradźcie mi cos.... 24.01.04, 16:34
        nancyboy napisał:

        > Skoro urzekla Cie dziewczyna, zupelnie Ci obca, to jaka masz gwarancje, ze
        > jutro w sklepie nie spotkasz kolejnej?



        No wlasnie,szczerze powiedziawszy nie chcialabym byc w Jego skorze...moze to
        nie jest od Niego samego zalezne,moze dziedziczy sie to w genach...w kazdym
        razie ciesze sie,ze nie mam podobnego problemu.Zarazem szczerze
        wspolczuje...okazuje sie,ze Koles zyl w zwiazku bez milosci,byc moze owa milosc
        byla,ale jak widac niewiele/nie chcac powiedziec NIC/ z niej pozostalo.
    • Gość: Cronos Re: Chyba mam problem... poradźcie mi cos.... IP: *.gdynia.mm.pl 24.01.04, 15:50
      Mam podobny problem i tyle lat co Ty. I również nie wolny...
      Kończę to. Inaczej nie mogę - to nie ma sensu i za dużo osób rani.
      Pozdrawiam.
      • Gość: M. Re: Chyba mam problem... poradźcie mi cos.... IP: *.fema.pl / *.cyf-kr.edu.pl 24.01.04, 16:24
        Dzięki, że odpisaliście. "Ta druga" nie jest już dla mnie obca... Widujemy się
        ostatnio coraz częściej, zaprosiłem ją nawet do siebie (jestem nienormalny,
        wiem, nie przespaliśmy się, tylko przegadaliśmy całą noc:)) i z każdym dniem
        podoba mi się coraz bardziej. I wcale nie chodzi o jej wygląd (dla mnie
        oczywiście boski), tylko...hmmm...wnętrze (brzmi infantylnie, ale to prawda).
        Dostałem chyba jej obsesji. Wyidealizowalem ją na maksa i moja partnerka wypada
        przy niej...szaro. Nie wiem, czy chcę jeszcze z nią być (choć jest naprawdę
        dobrą dziewczyną) i jednocześnie przeraża mnie myśl, że zadam jej ból. Jestem
        chyba debilem. A kiedyś śmiałem się z kumpla, ktory opowiadal mi podobną
        historię...
        • mentis_penetralia Re: Chyba mam problem... poradźcie mi cos.... 24.01.04, 16:39
          Gość portalu: M. napisał(a):

          > Dzięki, że odpisaliście. "Ta druga" nie jest już dla mnie obca... Widujemy
          się
          > ostatnio coraz częściej, zaprosiłem ją nawet do siebie (jestem nienormalny,
          > wiem, nie przespaliśmy się, tylko przegadaliśmy całą noc:)) i z każdym dniem
          > podoba mi się coraz bardziej. I wcale nie chodzi o jej wygląd (dla mnie
          > oczywiście boski), tylko...hmmm...wnętrze (brzmi infantylnie, ale to prawda).
          > Dostałem chyba jej obsesji. Wyidealizowalem ją na maksa i moja partnerka
          wypada
          >
          > przy niej...szaro. Nie wiem, czy chcę jeszcze z nią być (choć jest naprawdę
          > dobrą dziewczyną) i jednocześnie przeraża mnie myśl, że zadam jej ból. Jestem
          > chyba debilem. A kiedyś śmiałem się z kumpla, ktory opowiadal mi podobną
          > historię...
          Widze,ze juz wszystko przemyslales...zycze Ci,zebys sobie wszystko
          ulozyl...zeby za kilka lat nie okazalo sie,ze idziesz do sklepu i poznajesz
          przeurocza ekspedientke...wiesz...historia lubi sie powtarzac...
        • Gość: ewa Re: Chyba mam problem... poradźcie mi cos.... IP: 150.254.95.* 24.01.04, 16:39
          Odpowiedź jest prosta, ty swojej dziewczyny nie kochasz. Jest fajna, miła i
          dobra, ale to za mało.
          Powiedz jej prawdę i jej nie rań.
          Życzę ci wszystkiego dobrego
          • gagarin3 Re: Chyba mam problem... poradźcie mi cos.... 24.01.04, 17:41
            Ewa ma rację, tak będzie uczciwie... I tak masz szczęście, że nie jesteście małżeństwem, nie macie dzieci... Chyba nie ma innego wyjścia, jak zakończyć ten związek. Nie będzie to łatwe, pewnie boisz się, że twoja kobieta będzie cierpiała. Niestety to nieuniknione, ale z dwojga złego lepsze, niż taki "letni" związek" i twoje poczucie, że ominęło cię w życiu cos niezwykłego... Powodzenia...
            • Gość: Cronos Re: Chyba mam problem... poradźcie mi cos.... IP: *.gdynia.mm.pl 24.01.04, 17:52
              Tak, zrób tak, póki jeszcze jesteście w edwoje! POtem to będzie wspólna
              męczarnia, nie tylko dla was...
              • nom73 Re: Chyba mam problem... poradźcie mi cos.... 24.01.04, 23:40
                Gość portalu: Cronos napisał(a):

                > Tak, zrób tak, póki jeszcze jesteście w edwoje! POtem to będzie wspólna
                > męczarnia, nie tylko dla was...

                A potem znowu spotkasz inna kobiete, na tle ktorej Twoja obecna bedzie
                wygladala "szaro" i znowu wszystko od nowa. :-)



        • kkkatarzynka Re: Chyba mam problem... poradźcie mi cos.... 29.01.04, 22:49
          Musisz sam określić co i do kogo czujesz. I przede wszystkim musisz szczerze
          porozmawiać ze swoją dziewczyną. W ten sposób ją oszukujesz , jeżeli chcesz
          skończyć ten związek to najlepiej jak najszybciej ale delikatnie.
    • Gość: kobieta_jedna Re: Chyba mam problem... poradźcie mi cos.... IP: *.kielce.com.pl 25.01.04, 19:27
      Wiesz co, cos Ci powiem. Ta "nowa" tez ma wsrod swojej bielizny wielkie biale
      gacie. Kazda kobieta ma. Ta nowa tez ma okres. Tez jej sie przetluszczaja
      wlosy. Tez bywa zmeczona i za kilka tygodni/miesiecy juz nie bedziecie
      przegadywac calych nocy. Tez musi jesc, brudzi naczynia i musi sprzatac.

      Ale byc moze jestes facetem, bywaja tacy ludzie - i kobiety i mezczyzni -
      ktorych pociaga urok nowosci, ba! wresz jest wymogiem niezbednym do -
      krotkiego - trwania w zwiazku. Ale lepiej zebys sobie z tego zdal sprawe,
      przestaniesz meczyc i siebie i potencjalne partnerki.
      O jednym cie zapewniam - ta nowa tez zszarzeje. Bo nie da sie blyszczec cale
      zycie a jesli juz to nie urokiem nowosci. Bo to po prostu nie mozliwe.

      Pozdrawiam,

      dorota
      • lady68 Re: racja 26.01.04, 11:12
        oj widać żeś scyzoryk, ale to święta prawda. Wystarczy o tej drugiej osobie
        pomyslec sobie w ten sposób i wszystko mija. :)
    • Gość: kohol Re: Chyba mam problem... poradźcie mi cos.... IP: *.crowley.pl 26.01.04, 10:24
      No pewnie, że masz problem.
      Wiesz, moja koleżanka miała podobny (kac moralny), z tym że to ona właśnie się
      spotykała z facetem, który chodził z inną.
      I wiesz co, finał był taki, że zerwał ze swoją dziewczyną i trzy lata temu się
      pobrali.
    • Gość: maz Re: Chyba mam problem... poradźcie mi cos.... IP: *.proxy.aol.com 26.01.04, 21:19
      Radze Ci jak potrafie.
      Nie jestes jeszcze w stalym zwiazku z partnerka, to dobrze.
      Musisz w tej sytuacji zastanowic sie, czego chcesz w zyciu i czy ta kobieta to
      na prawde ta. Poznales juz troche dwoja dotychczasowa partnerke i masz 30 lat.
      Czy daje Ci tego co chcesz ? Czy czujesz sie w jej obecnosci dobrze?
      Jesli tak, to musisz szybko podjac decyzje i nie zwodzic siebie ani swojej
      dotychczasowej partnerki. Pomysl, ze je byloby bardzo przykro gdyby wiedziala
      co Ty robisz. Czy sam chcialbys byc w takiej sytuacji?
      Nie dziwie sie wcale Tobie ani Twoim "chuciom". Ale kiedys przychodzi moment,
      kiedy trzeba sie zadeklarowac. Zrob to!
    • Gość: jarek Re: Chyba mam problem... poradźcie mi cos.... IP: *.acn.waw.pl 28.01.04, 15:06
      BTW, ja tez sie zakochalem w swojej sasiadce,
      jak zobaczylem ja jedzaca hotdoga.

      jarek
    • Gość: nimfa Re: Chyba mam problem... poradźcie mi cos.... IP: *.pl / *.pl 30.01.04, 22:09
      mam podobnie.to błedne koło, bo zawsze znajdzie się ktoś bardziej interesujący
      od dotychczasowego partnera, potem kolejny i nastepny....szukamy ideału. a to
      przecież niemożliwe. i co ze mam tego świadomość, skoro łudze się, że może
      następny to będzie już ten. do czasu......
    • envi Re: Chyba mam problem... poradźcie mi cos.... 30.01.04, 22:23
      zdarzylo,trwalo 3 lata a terazkompletnie nic.zawalilam przez to zwiazek z
      facetem,stałym facetem,a teraz nie czuje nic.wypalilo sie.dziwie sie jak ja
      moglam wczesniej cos w nim, widziec?chodzilam jak w innym swiecie,wszystko
      bylo bezsensu,liczylo sie tylko to ze go zobacze,...,ja te 3 lata nie żyłam
      naprawdę.trudno opisac ten stan.idziesz spac i to wlasciwie jedyna chwila
      kiedy nie myslisz o tej osobie.to jak opetanie.trafilo mnie nagle,jak
      uderzenie piorunem i tak samo szybko zniklo.do dzis nie wiem,co to bylo?dodam
      że faktycznie do niczego nie doszlo,kilka spotkan,ale to zatrulo mi cale
      zycie.teraz jestem jakbym obudzila sie i zauważyła wszystko-cały świat wokół
      siebie.
      bzdura.to byla bzdura i nikomu nie życzę czegoś takiego.
    • Gość: yar 30-latek do 30-to latka IP: *.suwalki.cvx.ppp.tpnet.pl 30.01.04, 23:10
      stary!!!!!!

      a czym Ty się martwisz? poradzę Ci z doświadczenia - bzyknij ją!!!!!!!! i jeśli
      po paru takich sesjach będziesz czuł to, co teraz - zapomnij o swojej
      dziewczynie i żyjcie długo i szczęśliwie. Jednak z doświadczenia wiem, że po
      tym panienka się nudzi :)) i szuka się następnej...

      więc stary, nawet się nie zastanawiaj, bo jeśli będzie dobrze - to więcej niż
      wygrana w totka (Bogini na całe (sic) życie), a jeśli będzie źle to Twoja Pani
      będzie znów na topie

      pozdrawiam i miłej zabawy :-)))
      • Gość: M. Re: 30-latek do 30-to latka IP: *.fema.pl / *.cyf-kr.edu.pl 31.01.04, 14:54
        Cześć, to znowu ja. Wczoraj stało się coś idiotycznego. Ostatni tydzień
        pomieszkiwałem u brata, chciałem wszystko przemyśleć (co i jak dalej). Wróciłem
        do domu i pierwszą myślą była oczywiście Sąsiadka. Zaprosiłem ją do siebie (ona
        jest po prostu PIĘKNA!!! nie mogę się na nią napatrzeć). Siedzieliśmy i
        rozmawialiśmy, dostałem kompetnego amoku i wtedy zadzwoniła moja dziewczyna.
        Skłamamłem, że jestem sam i oglądam film. Sąsiadka coś wyczuła, bo powiedziała,
        że może będzie lepiej, jak pójdzie. Oczywiście ją zatrzymałem. I nagle wpadła
        moja dziewczyna (ma klucze do mojego mieszkania). Zrobiła scenę, wyzwała mnie i
        sąsiadkę, wrzeszczała jak opętana. Poleciałem za nią, chciałem porozmawiać.
        Sąsiadka w tym czasie wyszła. Nie wiem teraz, co robić. Wyszedłem na
        kompletnego idiotę. Ośmieszyłem się. A od rana myślę tylko o tym, czy jeszcze
        kiedyś zobaczę Sąsiadkę, pewnie jestem w jej oczach spalony. Namieszało się...
        • envi Re: 30-latek do 30-to latka 31.01.04, 22:24
          zostaw tą twoją dziewczyne i daj jej spokoj.bedziesz o tej sasiadce myslal
          ciagle.zreszta tak mysle ze kawal skur..z ciebie albo kawał tchorza.decyduj
          sie woz albo przewoz.
        • kobieta_jedna Re: 30-latek do 30-to latka 31.01.04, 22:51
          Rany, facet. Przede wszystkim ZDECYDUJ SIĘ. Bo narazie zaczynasz zachowywać się
          jak kretyn.
          Powodzenia w dorastaniu.
    • niki_23 Re: Chyba mam problem... poradźcie mi cos.... 31.01.04, 22:27
      Wybierz sam - zaryzykuj lub mysl do konca zycia co by bylo gdyby......
    • lune może Ty się boisz poukładania życia ze swoją 02.02.04, 13:52
      dziewczyną ?

      jeśli ulegasz takim emocjom, jeśli myślisz o innej kobiecie w taki sposób - to
      nie ma sensu tkwić w czymś co jest "szare". Jeśli nie dokonasz właściwego
      wyboru teraz, zagmatwasz życie sobie i - JEJ.
      Jesteś już dużym chłopcem :) więc bądź facetem - i zdecyduj się.

      pozdrawiam, Lune

      ps. inna rzecz, że to fantastyczne uczucie gdy kolana miękną na myśl o kimś :)
    • Gość: J@nko Re: Chyba mam problem... poradźcie mi cos.... IP: 195.205.184.* 02.02.04, 15:14
      Do M nie jesteś sam przed Toba bylo nas tysiące i po Tobie będzie chyba
      miliony.
      Wszyscy to przeżyli z różnym skutkiem , a rady na to nikt Ci nie da
      • Gość: bolek i lolek Re: Chyba mam problem... poradźcie mi cos.... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.02.04, 00:54
        Hahahaha, jak mozna zapraszac sasiadke-kochanke do mieszkania w ktorym takze
        mieszka i, co najlepsze, ma klucze do niego :O Twoja dziewczyna!!!!! Trzeba byc
        kompletnym debilem :O Gratuluje pomyslu!!
        • Gość: M. Re: Chyba mam problem... poradźcie mi cos.... IP: *.fema.pl / *.cyf-kr.edu.pl 03.02.04, 21:26
          Gość portalu: bolek i lolek napisał(a):

          > Hahahaha, jak mozna zapraszac sasiadke-kochanke do mieszkania w ktorym takze
          > mieszka i, co najlepsze, ma klucze do niego :O Twoja dziewczyna!!!!!

          Gwoli wyjaśnienia:
          1. sasiadka nie jest moją kochanką
          2. nie mieszkam razem ze swoją dziewczyną (raczej pomieszkiwaliśmy; obydwoje
          mamy własne mieszkania)
          3. to, że tego dnia moja dziewczyna miała klucze wynikało tylko i wyłącznie z
          niekorzystnego zbiegu okoliczności (nie posiada ich na stałe); klasycznie mnie
          sprawdziła - no i wpadłem

          P.S. Historia jest prawdziwa. I jeśli mam jakieś szanse u sąsiadki (narazie
          strasznie mi wobec niej głupio), to wybieram ją. Klamka zapadła. Dziękuję
          wszystkim za rady
          pozdr.

    • Gość: antydebil Re: Chyba mam problem... poradźcie mi cos.... IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 03.02.04, 01:30
      Niezła powiastka. Ale jezeli jest w tym krzta prawdy to moja rada jest taka:
      przeleć ją, a niebawem zapomnisz o niej. Tak jak zapominasz o swojej
      dziewczynie.OK? Samotność murowana.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja