agnieszka_agnes
01.12.09, 14:43
Mam 27 lat. Prawie od roku jestem w związku na odleglość. Widujemy się 2 razy
w miesiącu i uważam, że to i tak bardzo dużo z uwagi na odleglość,która Nas
dzieli.
Po pól roku wyznaliśmy sobie milość. Mamy wspólne plany na malżenstwo, dzieci,
wspólne życie i oboje o tym rozmawiamy dość często. Wiem, ze Nasz związek nie
jest pusty, że jest uczucie. Okazujemy sobie milosc, szanujemy się. Czuję się
dobrze z moim mężczyzną, czuję że on jest dobry.
Poza tym ja mam za sobą przeszlość i doświadczenie w relacjach z mężczyznami
(przeróżne doświadczenie: kiedy kochalam kogoś, ale odeszlam bo nie dojrzalam
do związku< bo chcialam się jeszcze w życiu bawić>, kiedy kochalam bez
wzajemności, kiedy bylam w związku z żonatym mężczyzną lub z mężczyzną
związanym z kimś innym, kiedy bylam z mężczyzną,ktory mnie oszukiwal). Wciąż
szukalam milości prawdziwej, takiego mężczyzny, który mnie pokocha naprawdę,
który będzie moim wymarzonym.
I teraz wydaje mnie się, że znalazlam, ale pewnego dnia coś mnie
zaniepokoilo... W toku rozmów z moim chlopakiem on opowiedzial mi, że kiedyś
mial wyjaz sluzbowy do innego miasta do filii swojej firmy i ze tam poszedl z
kolegami z pracy wieczorem na imprezę i tańczyl, bawil się z kobietami
<oczywiście sexu nie bylo, bo on nie jest taki jak stwierdzil i podkresla
zawsze>, ale bawil sie kokietowal, flirtowal<nie wiem jak to określić, kazdy
wie o co chodzi> i ze nie pocalowal się z zadną kobietą,bo co by powiedzieli
koledzy z firmy jaki on jest. Sluchalam nieco z niedowierzaniem... bo
wiedzialam, ze w tym okresie byl w związku z inną kobietą, którą jak wspominal
kochal!!! Jak skonczyl mówić zapytalam „Dlaczego bawiles się z innymi
kobietami, skoro byles w związku i kochales?” Proste pytanie. Odpowiedzial, ze
„ nie wiem” Najgorsza odpowiedz. Troche ciągnelam temat „jak to nie wiesz???”
itd, ale nic konkretenego mi nie powiedzial. Zapytalam, czy zalowal tego, a on
że „Tak, bo nie chcialbym zeby moja kobieta tak sie zachowala” Powiedzial, ze
ze mną jest inaczej że on nie potrzebuje tak... ze mysli tylko o mnie..W toku
rozmowy widzial moją rekację na to,moje rozczarowanie i zapytal się czy ufam
mu, a ja odpowiedzialam, że nie mogę tego powiedzieć. I tak skonczyla sie
nasza rozmowa. Bylam nieco zszokowana, rozczarowana... i nie wiedzialam jak
sie zachować. To wydarzylo się wczoraj więc świerza sprawa.
Nie poklóciliśmy się, ale jest niezdrowa atmosfera między nami tzn on nie
wraca do tematu <woli poczekać chyba jak ja zapomnę o tym>, a ja mam wypisane
na twarzy <nie wiem czy Ci ufać, nie wiem czy jesteś tym kim myslalam ze
jestes=pożądnym facetem> Jestem teraz chlodna... ale to przeciez nic nie pomoże.
Nie wiem co robic, jak sie w takiej sytuacji zachować ? Chcę ufać mu...ale od
razu myślę, że może on tak naprawdę jest inny, że może okazać się kolejnym
facetem, który mnie zrani pewnego dnia...Jak sie zachowywać do niego? Nie
wiem, czy mam jeszcze z nim o tym pogadać? <ale co on mi wiecej powie?> Nie
wiem czy wracac do jego przeszlosci... ? Jak z tym życ?