Tak czy nie?

15.12.09, 13:57
Poznajesz fajną dziewczynę, którą naprawdę jesteś zainteresowany. Podoba ci
się, parę randek, wszystko ok i czujesz, że to może być to. No a potem łóżko
i... rozczarowanie. Zachowawczo. I co? Tak czy nie? Czy tak się da, czy dobry
związek może być tylko z uzdolnioną prawie gwiazdą porno? Czy bez tego całego
fellatio, stacatto, flamenco i całej reszty, się nie da? Czy naprawdę
konieczne są akrobatyczne zdolności i chęć zwisania z żyrandola aby urozmaicić
wrażenia i doznania. Mówi się proste jak jeb..ie, wiecie co, teraz to wcale
takie proste nie jest.
I odpowiedz mi mężczyzno konkretnie, sam za siebie, jak to jest u Ciebie? Nie
interesują mnie odpowiedzi w imieniu całego rodu męskiego, tak jak byście
mieli jakieś tajemne połączenie ze zbiorowym męskim mózgiem, które pozwala Wam
się kompetentnie wypowiedzieć za wszystkich mężczyzn świata.
    • ziereal Re: Tak czy nie? 15.12.09, 14:11
      nie jestem mężczyzną, więc napiszę z punktu widzenia kobiety jak to jest w
      sytuacjach odwrotnych : gdy mężczyzna jest zachowawczy, a zdarzyło mi się to
      stety/niestety przeżyć.

      To jest problem. Nie mydlmy sobie oczu, że można nad tym ot tak przejść do
      porządku dziennego. Niedosyt pozostaje, a z biegiem czasu (jeżeli partner
      niereformowalny) poczucie braku czegoś się zwiększa, a nie maleje.

      poza tym, dlaczego manipulujesz zestawiając "zwisanie na żyrandolu" z
      fellatio?.. Ktoś kto lubi podstawowe urozmaicenia (chociaż fellatio trudno
      dzisiaj za urozmaicenie uznać, jest już standardem), niekoniecznie musi lubić
      wszystkie nowinki w rodzaju - "do nosa", "do ucha", i na 10 piętrze podczas
      skoku z bungee.

      To, że ktoś lubi seks, ale LUBI, a nie robi to "na odwal się", ktoś kto uwielbia
      dawać z siebie wszystko, tak by miał i on i ona jak najwięcej przyjemności NIE
      RÓWNA SIĘ = wyuzdana gwiazdka porno. Bo wtedy musiałabym sobie chyba wczepić kg
      silikonu i zacząć robić wyuzdane miny do kamery..

      :)
    • tytus_flawiusz Re: Tak czy nie? 15.12.09, 14:14
      > No a potem łóżko
      > i... rozczarowanie. Zachowawczo. I co?

      2. - poprawkowy,
      3. - komisyjny.
      .... i jak nie to ... bądź zdrowa, trzy nieprzespane noce, to powinno być dosyć by się na tyle obwąchać i poznać, że wiadomo czy wyjdzie nam rżiątko czy do siebie nie pasujemy

      > czy dobry
      > związek może być tylko z uzdolnioną prawie gwiazdą porno?

      TAK !!! to zwiększa prawdopodobieństwo, że nie będzie robił boków (gwarancji nie ma, ale porządnie wyżyty nie toczy obłędnym wzrokiem, gdzie by tu z krzyża spuścić.)

      Czy bez tego całego
      > fellatio, stacatto, flamenco i całej reszty, się nie da?

      nie, nie da się

      > Czy naprawdę konieczne są akrobatyczne zdolności i chęć zwisania z żyrandola aby urozmaicić wrażenia i doznania. <

      koniecznie nie, ale jak słusznie zauważyłaś - UROZMAICAJĄ

      > Mówi się proste jak jeb..ie, wiecie co, teraz to wcale
      > takie proste nie jest.

      dokładnie, proste nie jest, ale za to jak nauka czyjegoś ciała jest wciągająca... mniam (w tym miejscu oblizał się lubieżnie)
      • pobozemu Re: Tak czy nie? 15.12.09, 14:24
        Smutne, ale przynajmniej szczere (powiedziała waląc głową w biurko).
        Piękne, acz mało ruchliwe ciało nic tu jak rozumiem nie pomoże? Sama
        kontemplacja drugiej osoby nie wystarczy... tak, wiem, wiem, nie.
        • lolcia-olcia Re: Tak czy nie? 15.12.09, 14:39
          W łózku musimy do siebie pasować temperamentem, nie wyobrażam sobie
          bycia z kimś z kim kompletnie nam się nie układa...
        • tytus_flawiusz Re: Tak czy nie? 15.12.09, 14:44
          > > Piękne, acz mało ruchliwe ciało nic tu jak rozumiem nie pomoże?

          seks w niewielkim stopniu polega na patrzeniu się na siebie, znacznie ważniejsza
          jest odpowiednia wymiana płynów i wydzielin
          • pobozemu Re: Tak czy nie? 15.12.09, 14:50
            tytus_flawiusz napisał:

            > > > Piękne, acz mało ruchliwe ciało nic tu jak rozumiem nie pomoże?
            >
            > seks w niewielkim stopniu polega na patrzeniu się na siebie, znacznie ważniejsz
            > a
            > jest odpowiednia wymiana płynów i wydzielin

            Dziękuję Profesorze, teraz wiem już wszytko.
            • tytus_flawiusz Re: Tak czy nie? 15.12.09, 15:02
              > > Dziękuję Profesorze, teraz wiem już wszytko.

              tylko nie popadaj w samouwielbienie, w razie zapotrzebowania na zajęcia
              praktyczne - jestem otwarty.
              • pobozemu Re: Tak czy nie? 15.12.09, 15:12
                tytus_flawiusz napisał:

                > tylko nie popadaj w samouwielbienie, w razie zapotrzebowania na zajęcia
                > praktyczne - jestem otwarty.

                No dziękuję bardzo, jak to dobrze, że można liczyć na bezinteresowną pomoc nawet
                wśród obcych. I jak odważnie, bez wcześniejszych oględzin. No prawdziwy dobry
                samarytanin.
                • tytus_flawiusz Re: Tak czy nie? 15.12.09, 15:26
                  > I jak odważnie, bez wcześniejszych oględzin.

                  przecież sama napisałaś, że jesteś kiepska, a nie brzydka.
                  to też nie proponuję Ci operacji plastycznej tylko bzykanko.
                  • pobozemu Re: Tak czy nie? 15.12.09, 15:42
                    tytus_flawiusz napisał:

                    > przecież sama napisałaś, że jesteś kiepska, a nie brzydka.
                    > to też nie proponuję Ci operacji plastycznej tylko bzykanko.
                    >
                    Taki doświadczony a jednak nic nie wie - kobiety kłamią, tak naprawdę jestem brzydulą szukającą na forum grubego pukania. Że niby taka nieśmiała, a jak już się trafi jakiś to bang, bang. Na pocieszenie: na ostro!!!
                    • tytus_flawiusz Re: Tak czy nie? 15.12.09, 15:49
                      nie pisałaś, że jesteś nieśmiała tylko drętwa jak noga stołowa (to tak w kwestii
                      przypomnienia)

                      a wracając do meritum - czyli do Twej patologicznej brzydoty. To są różne
                      sposoby, alkohol, odpowiednie oświetlenie (albo jego brak), można twarz obwiązać
                      szatami, spoko.
                      Jak ktoś jest strachliwy, to i (a może zwłaszcza) miss dzielnicy go sparaliżuje.

                      ps. w kwestii formalnej - gang bang
                      • pobozemu Re: Tak czy nie? 15.12.09, 15:59
                        tytus_flawiusz napisał:

                        > ps. w kwestii formalnej - gang bang

                        W kwestii formalnej ja Ci nie proponuję gang bang - bo tego to nawet moje
                        alterego, w postaci niewyżytej uli-brzyduli, nie zniesie. Miało być bang, bang,
                        że niby jak na komiksach wystrzały z pistoletu.

                        nie pisałaś, że jesteś nieśmiała tylko drętwa jak noga stołowa (to tak w kwestii
                        przypomnienia).

                        Nie pisałam drętwa jak noga stołowa, tylko zachowawcza. (I tak przewiduję
                        ripostę, że na jedno wychodzi).
                        • tytus_flawiusz Re: Tak czy nie? 15.12.09, 16:04
                          > > Nie pisałam drętwa jak noga stołowa, tylko zachowawcza.

                          a nie ? eufemizm jest eufemizm, realiów nie zmienia
                          ale ducha nie gaś.
    • tow.ortalion Re: Tak czy nie? 15.12.09, 14:20
      pobozemu napisała:

      Czy naprawdę konieczne są akrobatyczne zdolności i chęć zwisania z żyrandola aby urozmaicić wrażenia i doznania. Mówi się proste jak jeb..ie, wiecie co, teraz to wcale takie proste nie jest.
      > I odpowiedz mi mężczyzno konkretnie, sam za siebie, jak to jest u Ciebie?

      -----------------------------

      Są konieczne. W końcu to inwestycja na kilka dobrych lat, a dla niektórych nawet do końca życia.


      P.S. Odpowiedziałem tylko w swoim imieniu.
      • pobozemu Re: Tak czy nie? 15.12.09, 14:27
        > P.S. Odpowiedziałem tylko w swoim imieniu.

        Brawooooooooo, jednak się da. Dzięki. Mężczyźnie jak powiedzieć konkretnie co i
        jak to się potrafi chłopina dostosować.
    • s.p.7 Re: Tak czy nie? 15.12.09, 14:26
      to bardziej kwestia temperamentu łuzkowego

      Wielu męzczyzn lubi jak kobieta jest "wprawiona"
      go szukają w kobietach, i raczej uderzają w kobitki z frendzelkami na głowie, po
      mocnym solarium, hadzajace w bialych kozaczkach z rózwoą torebeczką.

      jesli ktos szuka gwiazdy porno to ją znajdzie, i nie iteresuje go gdzie i jak
      sie szkoliła.

      NIemniej sa kobiety ktore mają dobry INSTYNKT i TEMPERAMENT i to w zasadzie
      wystarcza,
      chyba kazdemu który szuka bardziej kobiety niz rozrywki czy dziewczyny ktorej
      glownym zadaniem jest zadowalanie lozkowe

      Jesli ktos patrzy na kobiete jako cos wiecej niz tylko cos do zadowalania
      seksualnego, to nigdy w zyciu nie bedzie tak na to patrzał

      Zreszta kazdy uczy sie z czasem, jak jest doswiadczona to gdzie ona tego
      doswiadczenia nabyla? w burdelach?

      KAzda z temperamentem ktora cos czuje jest ok

      chociaz wiadomo jak kobieta jest zimna, lezy jak kłoda, ma malo wyczucia...
      mysle ze nie jest to jakis atut bo to daleko ponizej przecietnej.
      I bardziej wyglada na jakąs blokade,

      Jesli ludzi dobieraj sie temperamentem to nie ma problemu,

      i jak wspomnialem kto i czego szuka, po co sie wiąze...
      jak kobieta wiaze sie dla seksu a w tym jest slaba to fajerwerkow z tego nei bedzie
    • pompeja Jako kobieta.. 15.12.09, 14:35
      ..powiem, że nie. Nie wyobrażam sobie związku z kimś, kto nie zaspokaja moich
      oczekiwań. Seks to fizjologiczna potrzeba, toteż czując niedosyt można wpaść na
      pomysł zaspokojenia się gdzie indziej. Seks nie sprowadza się do wsadu,
      tłoczenia i lania. To cała dziedzina życia. Czułabym się źle, gdyby partner był
      w tej sferze zachowawczy. W związku trzeba pielęgnować siebie nazwajem. To jest
      niczym spółka, dbamy o swoje interesy. Gdy któreś z nas się opuszcza, drugie o
      tym jawnie informuje, sygnalizuje swoje potrzeby. Pamiętaj, motylki w brzusiu to
      jedynie pierwszy etap, później zna się każdy ruch partnera, a zaskoczenie
      czymkolwiek jest naprawdę ciężkie. Tak więc dochodząc do sedna, dobry i trwały
      związek bez udanego seksu to fikcja.
      • pobozemu Re: Jako kobieta.. 15.12.09, 14:44
        pompeja napisała:
        Pamiętaj, motylki w brzusiu t
        > o
        > jedynie pierwszy etap
        Dziękuję, ale nie mam 5 lat.
        Tak więc dochodząc do sedna, dobry i trwały
        > związek bez udanego seksu to fikcja.

        Ok, ale moje pytanie było o to, czy dobry sex, to koniecznie ten "pornograficzny
        sex" - wiem, już dostałam burę, że to manipulacja tak to określać. jednak mam
        nieodparte wrażenie, że jednak ten "standard", o którym pisze koleżanka wyżej
        powstał jednak dzięki powszechnej pornografii. Jakoś mi się nie zdaje, że
        wcześniej jako satysfakcjonujące uznawane było wyłącznie technicznie
        zaawansowane pukanie.
        • pompeja Re: Jako kobieta.. 15.12.09, 15:03
          Tu raczej nie odpowiem, bo nie czytam w myślach mężczyzn. Nie pytałam także
          swego, czy jego upodobania mają jakieś korzenie w filmach porno. Wiem natomiast,
          że woli amatorskie fotki od gwiazdek z retuszem.
          Od siebie powiem, możliwe że po poznaniu działu porno stałam się bardziej
          "otwarta" w seksie, ale nie jestem tego do końca pewna. Z pewnością nie odgrywam
          żadnych ról, chociaż uśmiecham się do ścian czy sufitu. Przeżywam to tak, by
          było mi jak najlepiej, czerpię tyle, ile się da, z wyjątkiem sytuacji, gdy mam
          być pasywna i poprostu zerżnięta, dla potrzeb mężczyzny (czyt. spustu) - choć
          takie akcje bardzo mnie kręcą, a to chyba też forma czerpania przyjemności.
        • ziereal Re: Jako kobieta.. 15.12.09, 15:11
          no to ja, "pobożemu", odwrócę Twoje pytanie..

          jeżeli nie ma fellatio, jeżeli nie ma żadnych urozmaiceń, jeżeli jest
          zachowaczo..to jak taki seks ma być dobry?.. Baa, jeżeli ciało mało "ruchliwe",
          jak to określiłaś?


          nie znam nikogo kto na samym świetnym seksie zbudował idealny związek, ale nie
          da się ukryć, że zgranie się w tej dziedzinie JEST istotne.
          bardzo.
          • pompeja Re: Jako kobieta.. 15.12.09, 15:18
            Podepnę się, udany seks to nie wszystko, co składa się na dobry związek. To jak
            układanka, wszystkie elementy pasują i jest cacy, a jak jakiś nie, to trzeba
            dotrzeć i jakoś ułożyć, dopasować.
          • tow.ortalion Re: Jako kobieta.. 15.12.09, 17:24
            ziereal napisała:

            > nie znam nikogo kto na samym świetnym seksie zbudował idealny związek...

            --------------------------

            Bzdura !
            Miałem już kilkanaście idealnych związków.
            Jeszcze niedawno miałem trzy. Wszystkie idealne.
            Aktualnie mam jeden, bo moja pani nie lubi, jak idealizuję nowe związki.
            • tytus_flawiusz Re: Jako kobieta.. 15.12.09, 17:27
              > nie znam nikogo kto na samym świetnym seksie zbudował idealny związek...

              autorka nie pytała czy to warunek wystarczający, tylko czy konieczny.
              • ziereal Re: Jako kobieta.. 15.12.09, 17:39
                tytus_flawiusz napisał:

                > > nie znam nikogo kto na samym świetnym seksie zbudował idealny związek...
                >
                > autorka nie pytała czy to warunek wystarczający, tylko czy konieczny.
                >

                wiem o co pytała autorka, ale za jej partnera nie odpowiem.
                dla mnie konieczny, dla innych nie. proste.
        • ziereal Re: Jako kobieta.. 15.12.09, 15:17
          jeszcze jedno. Owszem, pornografia - to, że jest ogólnodostępna, na wyciągnięcie
          ręki, na klik myszy, faktycznie sprawiło, że jesteśmy bardziej otwarci, mniej
          pruderyjni... Pewno wykreowała też pewne potrzeby.
          Ale to nie pornografia sprawiła, że chce się w łóżku dać partnerowi jak najwięcej..
          Rozumiesz?:)
          • pobozemu Re: Jako kobieta.. 15.12.09, 15:31
            ziereal napisała:


            > Rozumiesz?:)
            >
            Rozumiem, rozumiem, to, że nie lubię brać do buzi, nie znaczy, że jestem opóźniona umysłowo. Czemu tylko kobiety do kobiety zwracają się tak protekcjonalnie, spodziewałabym się tego po mężczyznach.

            A do tematu: przecież nigdzie, w żadnym miejscu nie napisałam, że chcę dawać mało. Napisałam, że nie chcę dawać w ten sposób w jaki aktualnie sex jest przedstawiany i reklamowany jako jedyny możliwy. Chciałam wiedzieć, czy można się zaangażować bez ostrego "rżnięcia" jak tu jeden Pan stale pisze. Chciałam wiedzieć, czy mężczyźni faktycznie spostrzegają sex jako zestaw pozycji i technik. Bo dla mnie to jest coś innego. I nie wiem czy na to coś inne w ogóle jest jakieś zapotrzebowanie. I oczywiście wiem, że tu się tego nie dowiem. Ale mały przegląd opinii jest interesujący.
            • ziereal Re: Jako kobieta.. 15.12.09, 15:39
              pobozemu napisała:

              > ziereal napisała:
              >
              >
              > > Rozumiesz?:)
              > >
              > Rozumiem, rozumiem, to, że nie lubię brać do buzi, nie znaczy, że jestem opóźni
              > ona umysłowo. Czemu tylko kobiety do kobiety zwracają się tak protekcjonalnie,
              > spodziewałabym się tego po mężczyznach.

              źle odebrałaś moje intencje, to nie był ton protekcjonalny, raczej pytanie
              retoryczne.
              >
              I nie wiem czy na to coś inne w ogóle jest jakieś za
              > potrzebowanie. I oczywiście wiem, że tu się tego nie dowiem. Ale mały przegląd
              > opinii jest interesujący.

              tylko, że ja np. nie bardzo wyobrażam sobie w jaki sposób chcesz w takim razie
              dawać.. Jasne, że pomiędzy kłodą a ostrym rżnięciem jest jeszcze parę "punktów"..
              Dla jasności : pytam co konkretnie masz na myśli? Czy mężczyzna bez loda da
              radę? Czy namiętne "kochanie się" zamiast "ostrego rżnięcia" jest ok?..
              Po prostu każdy z nas ma inną wizję idealnego seksu..
              • pobozemu Re: Jako kobieta.. 15.12.09, 16:10
                ziereal napisała:


                > Dla jasności : pytam co konkretnie masz na myśli? Czy mężczyzna bez loda da
                > radę? Czy namiętne "kochanie się" zamiast "ostrego rżnięcia" jest ok?..

                Tak, mniej więcej o to pytałam.
          • tow.ortalion Re: Jako kobieta.. 15.12.09, 17:26
            ziereal napisała:

            > Ale to nie pornografia sprawiła, że chce się w łóżku dać partnerowi jak najwięcej..
            > Rozumiesz?:)
            >
            --------------------------

            A co?
            Bo nie rozumiem!
        • showmessage Re: Jako kobieta.. 15.12.09, 15:38
          Dobry seks to taki w którym nie ma zahamowań, granicy na której się trzeba
          zatrzymać bez wyraźnego powodu (z reguły w postaci fizycznej niemożliwości
          wykonania czegoś). ;)
          Nie jest naprawdę istotne czy wykonasz jedną, czy 10 "akrobacji". Istotna jest
          jakość, sposób w jaki to robisz, oraz gotowość do nowych doświadczeń. Im większe
          doświadczenie tym większe wymagania, bo tym bardziej się wie czego się oczekuje
          i jakie bodźce najlepiej mogą zadziałać.
          Nie wiem szczerze mówiąc co nazywasz "seksem pornograficznym", dlatego, że nigdy
          nie jest tak samo. Może być bardzo dobrze nic prawie nie robiąc, a innym razem
          za to cała Kamasutra. Ważne jest natomiast by był ten inny raz. Nie wiem czy
          seks można definiować jako pornograficzny, rozróżniać jego typy. Wszystko zależy
          od nastroju. Raz będzie lepiej emocjonalnie i delikatnie, innym razem ostro i
          brutalnie. ;)

          Na koniec odpowiedź, nie potrafiłbym wytrzymać z partnerką, która nie byłaby tak
          otwarta na seks jak ja. Straciłbym nią zbyt szybko zainteresowanie. Seks jest
          dla mnie fizycznym obrazem miłości. Dobry seks=dobra miłość. Marna miłość=marny
          seks. Idealnie jest utrzymać balans pomiędzy swoją stroną emocjonalną a fizyczną. ;)
      • purchawkapuknieta Re: Jako kobieta.. 15.12.09, 16:41
        nie rozumiem.
        "Seks to fizjologiczna potrzeba", a zaraz potem "Seks nie sprowadza się do wsadu,
        > tłoczenia i lania".

        czyli jest fizjologiczną potrzebą, czy nie
        • pompeja Re: Jako kobieta.. 16.12.09, 16:37
          Dla niektórych opcja uproszczona wystarczy, inni wolą rozbudowane wątki :) Gdy
          tych drugich brak, mogą pocieszyć się uproszczonym, lecz zostaje niedosyt.
          Dla mnie seks nie sprowadza się do wsadu.. a jednocześnie jest potrzebą
          fizjologiczną. Chcę siku i chcę seksu, ale nie siknę na dworze, nie wypnę się
          zachowawczemu. Coś w tym rodzaju :)
          • purchawkapuknieta Re: Jako kobieta.. 16.12.09, 19:49
            nie to, że się czepiam, ale jeśli nie sprowadza się do wsadu, czyli, że nie ma
            potrzeby "oj, żeby mi wsadził li tylko", a jakieś takie bardziej rozbudowane to
            jest, że niby chciałabym dać też przyjemność, czy coś, to toto jest już nie
            fizjologiczne, a duchowe. bo jeśli chce mi sie siku, a wrodzona skromność (która
            oczywiście ma inną miarę do seksu), nie pozwala mi siknąć w krzaku, to walę w
            majty. ale walę. tak? czyli że jeśli seks jest potrzebą fizjologiczną, to w
            pewnym momencie w małym poważaniu mam zaspokojenie potrzeby swojego ewentualnego
            partnera, a myslę tylko właśnie o wsadzie. niech mi coś się wsadzi, bo umrę.
            wtedy jest jak z sikaniem. chyba. tak? po prostu chcę zrozumieć.
    • bugmenot2008_2 Re: Tak czy nie? 15.12.09, 14:42
      Jeżeli tak zachowuje się dorosła kobieta to pojawiają się silne
      podejrzenia że taka kobieta może być nudna, brak jej wyobraźni lub krzty finezji a w łóżku jest nastawiona wyłącznie na branie. Nie wróży
      to dobrze na przyszłość więc dla pewności pozostaje okres próbny.
    • cudmalyna Re: Tak czy nie? 15.12.09, 15:07
      Wydaje mi się, że po jednym razie ciężko osądzić czy rzeczywiście będzie ok, czy
      nie. Czasem bywa, że osoby są skrępowane lub po prostu muszą się dopasować. To
      wymaga przynajmniej parokrotnego bzykania.

      Dziwi mnie jedynie, że już z góry okreslasz się jako nieruchawą. Ty tak z
      założenia? Bo przecież wystarczy trochę fantazji i chęci współpracy, by to
      zmienić. Przynajmniej tak mi się wydaje.
      • nanai11 Re: Tak czy nie? 15.12.09, 15:15
        Kobieta włóżku jest taka, na ile otworzy ją mężczyzna. Jesli ją kocha i jest
        kochany przez nią, to nie ma problemu robić różne fajne rzeczy. Chociaż i to nie
        zawsze sie sprawdza. Raz zdarzyło mi sie wybuchnąć śmiechem kiedy pan szybko
        skończył. Myślałam że to moze z nerwów że to nasz pierwszy wspólny raz, ale po
        jakimś czasie okazało sie że to u niego standard. Jest baaardzo szybkim
        chłopcem. Wygnałam aby szukał mało swiadomej potrzeb kobiety. Bo każdy znajdzie
        wk ońcu coś dla siebie...
      • pobozemu Re: Tak czy nie? 15.12.09, 16:15
        cudmalyna napisała:

        >
        > Dziwi mnie jedynie, że już z góry okreslasz się jako nieruchawą. Ty tak z
        > założenia? Bo przecież wystarczy trochę fantazji i chęci współpracy, by to
        > zmienić. Przynajmniej tak mi się wydaje.

        No ale ja się właśnie pytam, czy koniecznie trzeba zmieniać, czy nie możesz być
        z kimś kto jest po prostu fajną osobą, z którą wiele cię łączy a w łóżku
        zwyczajnie fajerwerków nie ma.
        • modrooka Re: Tak czy nie? 15.12.09, 18:12
          Ale dlaczego od razu "wszystko zmienić"?
          To może zaproponuj mu przyjaźń. Wtedy w ogóle nie będziesz musiała chodzić do łóżka.
    • rubi-an Re: Tak czy nie? 15.12.09, 16:20
      pobozemu napisała:

      > Poznajesz fajną dziewczynę, którą naprawdę jesteś zainteresowany.
      Podoba ci
      > się, parę randek, wszystko ok i czujesz, że to może być to. No a
      potem łóżko
      > i... rozczarowanie.




      No ale co?
      Nie byłaś dla niego dobra w łóżku?
      O sobie piszesz, tak?
    • mason_i_cyklista Re: Tak czy nie? 15.12.09, 16:52
      no jak co? dobry sex to dopasowanie i poznanie partnera, a nie puzzle których
      się nie da inaczej ułożyć.
    • mason_i_cyklista Re: Tak czy nie? 15.12.09, 16:54
      swoją drogą wiesz, że jak kobieta stara się za bardzo to też nie fajnie?
    • frozenman Re: Tak czy nie? 15.12.09, 18:22
      To przecież zależy od konkretnej sytuacji i gustów.
      Każdy bardziej lubi co innego, ale nikt nie trawi kobiety pasywnej.
      Seks jest bardzo ważny. Cała osobowość kobiety tudzież.
      Jedno musi grać z drugim, inaczej związek nie ma szans na dłuższą metę.

      To napisałem ja, frozenman.
      • pobozemu pytanie proste - odpowiedź zawiła 16.12.09, 10:07
        określam dokładnie o co pytam, informuję, że nie obchodzi mnie co każdy, wszyscy, zawsze, bo nie wierzę, że ktoś wie co każdy i zawsze. I co dostaję: "nikt nie trawi kobiety pasywnej" + "za jej partnera nie odpowiem", "To może zaproponuj mu przyjaźń" - czy ja prosiłam o radę?
        Prosiłam o subiektywną odpowiedź we własnym imieniu, a nie o amatorską psychoanalizę, wytłumaczenie źródła problemu i wskazówki co i jak zmienić.

        Wszystkim Panom, którzy odpowiedzieli klarownie i na temat bardzo dziękuję.
        • kaa.lka Re: pytanie proste - odpowiedź zawiła 16.12.09, 10:40
          odpowiem tak:
          to cenna umiejetnosc robic w zyciu to co sie mysli i czuje.
          A mysle, ze wiaze sie to z odpowiedzialnoscia.
          Utarlo sie w wirtualu dezawuowac wyzsze rzeczy bo trzeba by wtedy wziac za nie wyzsza odpowiedzialnosc. odpowiedzialnosc za slowa?:)
          Odslonic sie,uzywajac slownej finezji?
          To jak kochac sie, a nie uprawiac milosc:) "realnie"nieoplacalne(!)

          Jesli uwazasz, ze to co napisalam jest nie istotne i nie odpowiada na Twoje pytanie, to napisz w ktorym miejscu nie uzylam siebie, na towarzyszenie Ci w tym co samas myslala piszac, tyle ze innemi slowy.

          Milego dnia, pobozemu

          • tytus_flawiusz Re: pytanie proste - odpowiedź zawiła 16.12.09, 10:45
            > Utarlo sie w wirtualu dezawuowac wyzsze rzeczy

            Utarło się w realu wynosić werbalnie pod niebiosa wyższe rzeczy. Rzeczy
            tak wysokie, że z ziemi nijak do nich sięgnąć, a cóż dopiero żyć zgodnie z tym
            co się głosi pięknymi usty :-)
            • kaa.lka Re: pytanie proste - odpowiedź zawiła 16.12.09, 11:03
              uhym
              mozna i tak, Flaut.
              pro nobile verbum, wszakzes dotarl.
              I szczytujesz:)

              i dzieki za Twa obecnosc. jest sie na kim wzorowac.
              • tytus_flawiusz Re: pytanie proste - odpowiedź zawiła 16.12.09, 11:10
                verbum nobile debet esse stabile, taaa... pia desideria
            • pobozemu Re: pytanie proste - odpowiedź zawiła 16.12.09, 11:13
              tytus_flawiusz napisał:

              > Utarło się w realu wynosić werbalnie pod niebiosa wyższe rzeczy.

              Może w realu politycznym. W semantycznym realu "przeciętniaka" wszystko
              sprowadza się do dupy i pieniędzy. I nic nie jest mówione z dużej litery.
              Większego nietaktu niż powiedzieć co się na serio o czymś myśli nie ma.
              • tytus_flawiusz Re: pytanie proste - odpowiedź zawiła 16.12.09, 11:20
                pobozemu napisała:

                > Większego nietaktu niż powiedzieć co się na serio o czymś myśli nie ma. <

                ale takie uduchowione cipki jak Ty, jeśli przez kogoś wylewają wiadra łez i wpieprzają opakowaniami antydepresanty, to przez tych "taktownych", "miłych" i "wrażliwych". Nigdy przez tych niepolitycznych drani :-)

                pięknych złudzeń życzę

                "Ciągle mówił: "Ach, Ludmiło!"
                (Niby tak się to jej śniło.)
                Wciąż mężniej sobie poczynał,
                Aż łóżko wpadło w urynał.

                Oto jak nas, biednych ludzi,
                Rzeczywistość ze snu budzi
                ."
                • pobozemu Re: pytanie proste - odpowiedź zawiła 16.12.09, 11:34
                  Nie zwracaj się do mnie per cipko, bo takiej znajomości nie zawieraliśmy. Nie
                  pisz mi też o antydepresantach i wiadrach łez, bo to Twoje wyobrażenia a nie
                  moja rzeczywistość. I nie pochlebiaj sobie, że taki z Ciebie niepolityczny drań,
                  bo mieścisz się doskonale w aktualnych standardach politycznej poprawności.
                  Niepoprawnie jest na serio, wieczna zgrywa jest na czasie.

                  • tytus_flawiusz Re: pytanie proste - odpowiedź zawiła 16.12.09, 11:40
                    > Nie zwracaj się do mnie per cipko

                    nie zwróciłem się "per" tylko przyrównałem "as"

                    > bo takiej znajomości nie zawieraliśmy.

                    i raczej nie zanosi się byśmy zawarli

                    > Nie pisz mi też o antydepresantach i wiadrach łez, bo to Twoje wyobrażenia a nie moja rzeczywistość. <

                    przyszłość to też rzeczywistość, tyle że jutro :-)

                    > bo mieścisz się doskonale w aktualnych standardach politycznej poprawności.

                    słabo się w standardach orientujesz, jak widać
                    • pobozemu Re: pytanie proste - odpowiedź zawiła 16.12.09, 11:47
                      tytus_flawiusz napisał:

                      > nie zwróciłem się "per" tylko przyrównałem "as"

                      A tak to zmienia postać rzeczy.


                      > i raczej nie zanosi się byśmy zawarli

                      Jak to, wczoraj chciałeś mnie puknąć, a dziś do widzenia. Ach Ci mężczyźni!
                      >
                      > > Nie pisz mi też o antydepresantach i wiadrach łez, bo to Twoje wyobrażeni
                      > a a nie moja rzeczywistość. <
                      >
                      > przyszłość to też rzeczywistość, tyle że jutro :-)

                      Wróżysz? A więc astrologia, no ten rodzaj duchowości mało do mnie przemawia, ale
                      dobrze, że jakaś jest.
                      >
                      > > bo mieścisz się doskonale w aktualnych standardach politycznej poprawnośc
                      > i.
                      >
                      > słabo się w standardach orientujesz, jak widać

                      Gdzie widać? Znaczy Ty się orientujesz dobrze, a ja źle. Sprawa nie podlegająca
                      dyskusji.
                      • tytus_flawiusz Re: pytanie proste - odpowiedź zawiła 16.12.09, 11:59
                        > Jak to, wczoraj chciałeś mnie puknąć, a dziś do widzenia. Ach Ci mężczyźni!

                        na defekty urody da się przymknąć oko, nad drętwością i indolencją łóżkową można
                        spróbować popracować, na zadarty nos i rozdmuchane ego nie ma antidotum (po za
                        odstrzeleniem chorej sztuki)

                        > Wróżysz?

                        nie, wysnuwam na podstawie analogii, nadążasz ?

                        > Znaczy Ty się orientujesz dobrze, a ja źle

                        tak

                        > Sprawa nie podlegająca dyskusji.

                        tak to traktuj
                        • pobozemu Re: pytanie proste - odpowiedź zawiła 16.12.09, 12:13
                          tytus_flawiusz napisał:

                          > na defekty urody da się przymknąć oko, nad drętwością i indolencją łóżkową możn
                          > a
                          > spróbować popracować, na zadarty nos i rozdmuchane ego nie ma antidotum (po za
                          > odstrzeleniem chorej sztuki)

                          Miłość, mnie uleczy!
                          >
                          > > Wróżysz?
                          >
                          > nie, wysnuwam na podstawie analogii, nadążasz ?

                          Ani trochę, analogii czego do czego?
                          >

                          > > Sprawa nie podlegająca dyskusji.
                          >
                          > tak to traktuj

                          Dobra. Ktoś mnie w końcu nauczył moresu.
                          • tytus_flawiusz Re: pytanie proste - odpowiedź zawiła 16.12.09, 12:20
                            pobozemu napisała:

                            > Miłość, mnie uleczy!

                            taa... z naiwności, jedynie :-)

                            > Ani trochę, analogii czego do czego?

                            do innych co to im amor miał vincit omnia
                            • pobozemu Re: pytanie proste - odpowiedź zawiła 16.12.09, 12:28
                              Tracisz formę. O miłości to ja nigdzie nic (no poza tym ostatnim, ale chyba
                              łapiesz, że to kpina). Więc analogia nieuprawniona.
                              • tytus_flawiusz Re: pytanie proste - odpowiedź zawiła 16.12.09, 12:34
                                > > Tracisz formę. O miłości to ja nigdzie nic

                                po za tym, że z każdego wpisu dochodzi rozpaczliwy ryk dylematu: "czy będzie
                                mnie kochał, pomimo tego, że w łóżku jestem jak Kolumna Zygmunta - wyniosła,
                                zimna i nieruchoma.
                                • pobozemu Re: pytanie proste - odpowiedź zawiła 16.12.09, 12:56
                                  I tak oto dała sobie spokój, ostatecznie pognębiona.
                                  Sparing był interesujący.
          • pobozemu Re: pytanie proste - odpowiedź zawiła 16.12.09, 10:59
            Oddałaś, tylko ładniej niż ja. Chodziło mi właśnie o umiejętność życia w zgodzie
            ze sobą. Bezrefleksyjnie płynąc z prądem jest łatwo. Zrobić z siebie kalkę te go
            co serwują media, zwulgaryzować swoje myśli i ciało, kiedy jest to wbrew własnej
            naturze? Można, ale po co?
            Dzięki i miłego dnia.

            Aaa, i nikomu nie wytykam nieistotności, bo co dla mnie nieistotne dla kogoś
            innego może być ważne. Natomiast, że coś jest nie na temat, wraz z
            nieuprawnionymi wnioskami, które w żaden logiczny sposób nie wypływają z tego co
            napisałam jest obiektywną obserwacją.
            • nawrotka1 Re: pytanie proste - odpowiedź zawiła 16.12.09, 12:34
              Bezrefleksyjnie płynąc z prądem jest łatwo. Zrobić z siebie kalkę te g
              > o
              > co serwują media, zwulgaryzować swoje myśli i ciało, kiedy jest to wbrew własne
              > j
              > naturze? Można, ale po co?

              A po co dorabiać taką ideologie do tematu, którego wyraźnie nie rozumiesz? To co dla Ciebie jest zwulgaryzowaniem, dla większości ludzi jest właśnie zgodne z naturą, bo seks nie jest dziedziną w której kultywuje się eleganckie maniery.
              Życie w zgodzie ze sobą i "pod prąd" oraz oddawanie się refleksjom nad upadkiem kultury masowej to szczytne cele, ale uprawiaj je poza łóżkiem a będziesz o wiele szczęśliwsza:))))
              • pobozemu Re: pytanie proste - odpowiedź zawiła 16.12.09, 12:43
                Ależ ja nie zabraniam tej większości robić tego co lubią. piszę o swojej naturze
                i nie rozciągam jej na całą ludzkość. Nie próbuje nikomu wmówić, że to co robi
                jest złe, lub nieprawdziwe. Piszę wyłącznie o sobie.
                Nie jestem nieszczęśliwa, ale zgodzę się, że mniej myślenia, na tematy, których
                wyraźnie nie rozumiem, mi pomoże. Zawsze to przyjemniej pomyśleć o czymś co już
                zrozumiałam.
        • ziereal Re: pytanie proste - odpowiedź zawiła 16.12.09, 13:08
          no halo..
          za Twojego partnera faktycznie nie odpowiem, ale ładnie odpowiedziałam w swoim
          imieniu, że dla mnie to warunek konieczny (dogranie się w alkowie i partner
          aktywny, otwarty).

          :)
          • pobozemu Re: pytanie proste - odpowiedź zawiła 16.12.09, 13:14
            no halo, halo. Bardzo ładnie :) Toteż prostuję ostatnie: Wszystkim Paniom
            i Panom, co to na temat, dziękuję.
    • stara-a-naiwna Re: Tak czy nie? 16.12.09, 18:53
      odpowiem Ci jako kobieta (ale nie sądzę, zeby faceci myśleli inaczej)

      nie chciała bym być z facetem który ma sporo mniejsze potrzeby
      sexualne odemnie
      i który ma mniejszą "wyobraźnię"; który przynajmniej w 75% nie lubi
      tego samego co ja

      I nie chodzi o bóg wie co tylko o zwykłe dopasowanie w łóżku =
      dawanie sobie nawzajem przyjemności.



      Nie wiem czy bym była z facetem z którym mi nie ejst dobrze.
      Inne dziedziny życia mogą trochę podciągnąc - można sie z kimś
      dogadywac, być zakochanym ale... wiecznie nie zaspokojonym?

      Nie ma odpowiedzi czy bym była czy nie - dopóki bym się nie znalazła
      w konkretnej sytuacji.
      I jendo z kimś być jakiś czas a drugie na całe zycie...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja