pobozemu
15.12.09, 13:57
Poznajesz fajną dziewczynę, którą naprawdę jesteś zainteresowany. Podoba ci
się, parę randek, wszystko ok i czujesz, że to może być to. No a potem łóżko
i... rozczarowanie. Zachowawczo. I co? Tak czy nie? Czy tak się da, czy dobry
związek może być tylko z uzdolnioną prawie gwiazdą porno? Czy bez tego całego
fellatio, stacatto, flamenco i całej reszty, się nie da? Czy naprawdę
konieczne są akrobatyczne zdolności i chęć zwisania z żyrandola aby urozmaicić
wrażenia i doznania. Mówi się proste jak jeb..ie, wiecie co, teraz to wcale
takie proste nie jest.
I odpowiedz mi mężczyzno konkretnie, sam za siebie, jak to jest u Ciebie? Nie
interesują mnie odpowiedzi w imieniu całego rodu męskiego, tak jak byście
mieli jakieś tajemne połączenie ze zbiorowym męskim mózgiem, które pozwala Wam
się kompetentnie wypowiedzieć za wszystkich mężczyzn świata.