Po prostu nie rozumiem, Was mężczyzn..

19.12.09, 17:55
Nie rozumiem dlaczego mnie tak potraktował, odszedł bez słowa, bez pożegnania,
nie rozumiem.
Spotykaliśmy się od 9miesięcy, wszystko było pięknie
, ładnie, cudnie, mówił, że nigdy nie kłamie, że bardzo chciałby być ze mną
ale, że to jeszcze za wcześnie no i po drugie przez cały czas ciążył na nim
wyjazd do stanów na rok czasu, mówił mi o tym już na samym początku a po
jakimś czasie już naszej znajomości gdy się zapytałam kiedy leci, powiedział,
że nie chce o tym myśleć i rozmawiać ale jeśli poleci, to nawet mi nie powie.
No i słowa dotrzymał ale teraz nie wiem co mam robić? Czy czekać na niego? Co
on sobie myśli? Chciałabym wejść w jego głowę. Kiedyś się mnie spytał, czy
mogłabym poczekać powiedziałam, że tak ale po chwili dodał, że chce być
sam?![zrozum!] Innym razem mówił, że wróci ze stanów i będziemy razem, bo
teraz nie ma sensu nic zaczynać skoro niedługo ma wyjechać. A może on nic do
mnie nie czuł? może sie tylko bawił, ja wyszłam znowu na kompletną idiotkę.
Nie wiem co mam myśleć, nie mogę spać po nocach, cały czas analizuje każde
nasze spotkanie, każde słowo przez niego wypowiedziane, każdy gest. Mówił, że
jestem dla niego kimś ważnym a może już tylko byłam???? może w ten sposób
chciał zostawić sobie otwartą furtkę? Może sobie myśli, że wróci a ja przyjmę
go z otwartymi ramionami? Bo nic nie trzyma się kupy, gdyby nic do mnie czuł.
Po prostu bez sensu.. Najgorsze jest to, że jestem osobą bardzo stałą w
uczuciach i lojalną, nie potrafię z dnia na dzień o kimś zapomnieć, wymazać z
pamięci tym bardziej, że (nie chcę go tu bronić) ale na tym etapie wydaje mi
się, że nie zrobił nic czego bym nie wiedziała...fakt zrobił to nie
spodziewanie, nieoczekiwanie ale mówił, że tak będzie. Najgorsze co może Cię
spotkać..to chyba uzależnienie psychiczne od drugiej osoby.
    • navelbina Re: Po prostu nie rozumiem, Was mężczyzn.. 19.12.09, 18:22
      Od razu chcę podkreślić, że ten wątek założyłam w celu zrozumienia, a nie
      obwiniania płci przeciwnej, po prostu chciałabym zobaczyć jak wygląda to z
      punktu widzenia Was mężczyzn.
    • tow.ortalion Re: Po prostu nie rozumiem, Was mężczyzn.. 19.12.09, 19:20
      Eee... Niezdecydowany jakiś albo jaja sobie robił.
      Jak się nie odezwie z tych tam Stanów to daj sobie z nim spokój.
      Masz do tego pełne prawo skoro niczego żeście sobie nie obiecywali.
      Szkoda każdej chwili życia.
      • navelbina Re: Po prostu nie rozumiem, Was mężczyzn.. 19.12.09, 19:24
        baaaardzo niezdecydowany i bardzo zamknięty w sobie woli przemilczeć niż
        eksponować wszystko na zewnątrz. Obiecywać nie obiecywaliśmy ale czasami słowa
        są zbędne(brzmi to wzniośle jak cholera) Drażni mnie ta sytuacja, bo to już duży
        facet a nie potrafi się określić.
        • nanai11 Re: Po prostu nie rozumiem, Was mężczyzn.. 19.12.09, 23:43
          Zdecydowanie dał ci do zrozumienia ze nie chce byc z tobą, zapewne też to mówił
          jednak nie chciałas sluchać.Meżczyzn należy słuchać. A nie dorabiać ideologii.
          • navelbina Re: Po prostu nie rozumiem, Was mężczyzn.. 20.12.09, 00:54
            heh to nie tak, to chyba logiczne, że gdyby dał mi do zrozumienia, że nigdy nie
            będziemy razem nie ciągnęłabym tej farsy.
        • s.p.7 Re: Po prostu nie rozumiem, Was mężczyzn.. 20.12.09, 00:57
          Mowiła jasno o swoich priorytetch zycia.
          stawial prace i wyjazd ponad Ciebie oraz nie potrafil tych 2 elementow polaczyc
          lu bnie chial. lub nei bylo takiej mozliwosci.

          Co by było gdybys mogla z nim do tych stanów poleciec?
          nei bylo takiej opcji?

          ozatym jak ma wygladc kwestia powrotu? wracam do ciebie?

          mzoe zwyczajnie chcial zwiazku na chwile i potem kniec, zdawals sobei z tego
          sprawe, był szczery.

          Nie bylo zakonczenia.
          dlatego to zakonczenie sama powinans sobie postawić
          daje cie taką mozliwosc.
          mozesz o nim zapomniec i nie bedzie mial ci tego za złe, chya cial aby tak bylo.
          Inaczej nei zostawial by cie w takim stani niepewnosci, niemniej zostaje jakas
          tam mała furteczka.

          Mysle ze on tez kochal prawdziwie,
          moze tez cierpi teraz troche,
          zawsze jest szansa ze sie opamięta , zrewiduje swoje nastawienie, zrozumei ze
          popelnil błąd.

          NIemniej nie ustwial bym zycia pod taką nadzieje...
          Gdyby chial to by z tych stanow cos napisal do ciebie, zadzwonil etc.

          sadze ze mozna dac mu miesiąc na "rewizje postawy" wygladal jednak na dosc
          zdecydowanego,
          powtorze jeszcze raz - nie warto opierac na nim przyszosci czy zyc nadzieja jego
          powrotu - zdecydowanie
          • navelbina Re: Po prostu nie rozumiem, Was mężczyzn.. 20.12.09, 01:16
            s.p.7 napisał:

            > Mowiła jasno o swoich priorytetch zycia.
            > stawial prace i wyjazd ponad Ciebie oraz nie potrafil tych 2 elementow polaczyc
            > lu bnie chial. lub nei bylo takiej mozliwosci.
            >
            > Co by było gdybys mogla z nim do tych stanów poleciec?
            > nei bylo takiej opcji?
            >
            >
            > Mysle ze on tez kochal prawdziwie,
            > moze tez cierpi teraz troche,
            > zawsze jest szansa ze sie opamięta , zrewiduje swoje nastawienie, zrozumei ze
            > popelnil błąd.
            >
            > NIemniej nie ustwial bym zycia pod taką nadzieje...
            > Gdyby chial to by z tych stanow cos napisal do ciebie, zadzwonil etc.
            >
            > sadze ze mozna dac mu miesiąc na "rewizje postawy" wygladal jednak na dosc
            > zdecydowanego,
            > powtorze jeszcze raz - nie warto opierac na nim przyszosci czy zyc nadzieja jeg
            > o
            > powrotu - zdecydowanie

            Tak, była taka możliwość abym z nim poleciała, jednak w tym roku robię
            magisterkę a po drugie mam kłopoty rodzinne i nie mogłabym tak po prostu wyjechać.
            Czy stawiał pracę nade mną? być może, ale mówił o tym wyjeździe od samego
            początku naszej znajomości, i tak bardzo długo go przeciągał, miał wylecieć w
            kwietniu - wyleciał tydzień temu.
            Nawet jeśli się odezwie, to czy az tak bardzo zmieni to postać rzeczy? Nie wiem
            ale nie mysle o nim w kategoriach "drań, cham itp" szanuję go i życzę mu jak
            najlepiej, choć bardzo mnie zranił. Chciałabym tylko mieć tą pewność, że choć
            przez chwile nie byłam mu obojętna, że te uczucie było prawdziwe, bo zabawny mną
            bym nie zniosła a teraz gdy zostawił mnie tak bez słowa nie wiem co myśleć.
            Przecież nie zrobiłam mu nic złego, wspierałam, słuchałam i kocham a swoim
            zachowanie nawidoczniej w jego hierarchii nie zasłużyłam nawet na miano
            "koleżanki", boli mnie to bardzo..w głębi serca jednak jest coś, co napawa mnie
            optymizmem w całej tej sytuacji, nie wiem dlaczego?
            • s.p.7 Re: Po prostu nie rozumiem, Was mężczyzn.. 20.12.09, 01:33
              ja mysle ze to okolicznosci bardziej zadecydowaly o waszy mrozstaniu niz jego
              brak uczuc czy ich iluzorycznosc - to jest tu oczywoste

              gdybys byla bez znaczenia wyjechal by pol roku wczesniej

              wiec nei wiem z kąd te obawy? wydaja mi sie nei zasadne

              troche dziwi fakt jednak ze nie chce (nie chcecie) podtrzymac znajomosci i
              konaktu, mozliwosci komunikacyjne są spore a znowu USa nie jest az tak daleko
              jak sie sadzi, pozaty wruci predzej czy pozniej - wiec to w tym wszysti mwydaje
              sie najdziwniejsze - ze nie ma woli podtrzymania tego co w cale nie musi byc
              zniszczone

              moze on to widzi inaczej

              "Nawet jeśli się odezwie, to czy az tak bardzo zmieni to postać rzeczy?"
              - zalerzy oczywiscie w jakim tonie by to bylo, czy zmeieni sadze ze bylo by
              podstawa to naturalnej sprawy tzn nie zakanczanai tego zwiazku., tym bardziej ze
              wyraznie czujesz potrzebe postawienia wyraznej kreski.. mozna go sie wiec
              otwarcie spytc (jesli amcie kontakt przynajmniej tel.) czy to oznacza koniec?
              lub cos w tym stylu...
              dalo by ci to wiecej sobody psychcznej

              "Przecież nie zrobiłam mu nic złego"
              - a dlaczego w ogole bierzez pod uwage ze mu cos zlego zrobilas? przeciez nie
              taki byl jego motyw

              "nawidoczniej w jego hierarchii nie zasłużyłam nawet na miano "koleżanki"
              -watpie aby tak bylo, sadze ze bylas najwazniejsza osoba w jego zyciu, czasem
              zycie to trudne wybory, czasem decyzje sie zmienia.
              nie wyznuwa bym takich wniskow, niemniej jego zachowanie bylo dosc
              niekulturalne, takich rzeczy tak sie nei robi, to wyglada dosc niesmacznie nawet
              jesli cie uprzedzil ze tak bedzie to wygladać


              :) optymizm?
              myslze ze bierze sie z tąd ze masz pelna swiadomosc ze nie zrobilaś nic co mogla
              bys sobie zarzucic, jednoczesnie jemu takze nei mozna za wiele zarzucic poniewaz
              byl w tym otwary i szczery.
              Wiec w zasadzie nie ma tu wiele miejsca na negatywne emocje

              • navelbina Re: Po prostu nie rozumiem, Was mężczyzn.. 20.12.09, 01:47
                Własnie, dlaczego zawsze trzeba wybierać i stawiać "coś" wyżej niż się powinno.
                Rozumiem go doskonale, wyjechał na rok czasu, zresztą lata do stanów już od 7
                lat i zawsze będzie rozerwany między stanami a polską, gdyz ma tam matke z którą
                jest związany bardzo emocjonalnie jednak ona do polski wrócić już nie może a
                wiem jak bardzo za nią tęskni tym bardziej, ze stracił ojca w wieku 16lat i
                wtedy matka stała się dla niego największą podporą.

                Raczej nie odważę się odezwać do niego pierwsza, zresztą wysłałam mu maila ale
                nawet nie odpisał. Może stchórzył a może po prostu nie chce utrzymywać już ze
                mną kontaktu, nie wiem.
              • navelbina Re: Po prostu nie rozumiem, Was mężczyzn.. 20.12.09, 01:50
                właśnie uprzedził mnie, że tak postąpi ale co miał na myśli ? że tak zostanie
                urwany nasz kontakt? gdy zapytałam, to odpowiedział, że nie powie nic więcej.
                • navelbina Re: Po prostu nie rozumiem, Was mężczyzn.. 20.12.09, 01:52
                  Własnie, dlaczego zawsze trzeba wybierać i stawiać "coś" wyżej niż się powinno.
                  Rozumiem go doskonale, wyjechał na rok czasu, zresztą lata do stanów już od 7
                  lat i zawsze będzie rozerwany między stanami a polską, gdyz ma tam matke z którą
                  jest związany bardzo emocjonalnie jednak ona do polski wrócić już nie może a
                  wiem jak bardzo za nią tęskni tym bardziej, ze stracił ojca w wieku 16lat i
                  wtedy matka stała się dla niego największą podporą.

                  Raczej nie odważę się odezwać do niego pierwsza, zresztą wysłałam mu maila ale
                  nawet nie odpisał. Może stchórzył a może po prostu nie chce utrzymywać już ze
                  mną kontaktu, nie wiem.

                  właśnie uprzedził mnie, że tak postąpi ale co miał na myśli ? że tak zostanie
                  urwany nasz kontakt? gdy zapytałam, to odpowiedział, że nie powie nic więcej.
                  • s.p.7 Re: Po prostu nie rozumiem, Was mężczyzn.. 20.12.09, 01:55
                    ...
                    dla mnie wyglada tak ze mamuską ma nad nim strasznie duży wplyw, sporą kontrolę
                    psychicznej zaleznosci (moze to byc nawet dosc pasywne)
                    ale da sie wyczuc synka ktorego pierwsza kobietą w jego zyciu bedzie zawsze jego
                    matka, to troche przerabane czy to w PL czy w USA

                    jak ni chce utrzymwyac kontatu to mysle ze nie ma co sie narzucac zbytnio bo i
                    tak niewiele to da.
                    • navelbina Re: Po prostu nie rozumiem, Was mężczyzn.. 20.12.09, 02:11
                      też tak uważam, nie będę nachalna. może sam się odezwie?(o ironio)

                      tzn, matka nie aż takiego wpływu na niego, ale na pewno jest równie ważną osobą
                      w jego życiu.
    • kozica111 Re: Po prostu nie rozumiem, Was mężczyzn.. 20.12.09, 11:13
      Nie wiem po co z patologii robić ideologię.Nie, zachowanie nie jest normalne.
      Najprawdopodobniej wrócił do stałej partnerki/ zony, a jeśli nie, tym gorzej bo
      wtedy zachowanie ma cechy psychopatyczne ewentualnie neurotyczne.
      • navelbina Re: Po prostu nie rozumiem, Was mężczyzn.. 20.12.09, 19:09
        kozica111 napisała:

        > wtedy zachowanie ma cechy psychopatyczne ewentualnie neurotyczne.

        jak to psychopatyczne ?
    • htoft Re: Po prostu nie rozumiem, Was mężczyzn.. 20.12.09, 18:04
      Znowu. Nie ,,Was, mężczyzn" nie rozumiesz, tylko tego jednego, którego sama sobie wybrałaś.
      • navelbina Re: Po prostu nie rozumiem, Was mężczyzn.. 20.12.09, 19:11
        htoft napisał:

        > Znowu. Nie ,,Was, mężczyzn" nie rozumiesz, tylko tego jednego, którego sama sob
        > ie wybrałaś.

        Napisałam "Was" gdyż Wy każdy z Was lubi takie niedopowiedziane zdania, żeby
        kobieta się zastanawiała co miał na myśli bo każdy z Was jest taki sam, tylko
        nie każdy z Was sobie zdaje z tego sprawę.
        I to nie ja go wybrałam;-)
    • zeberdee24 Re: Po prostu nie rozumiem, Was mężczyzn.. 20.12.09, 18:43
      Jak daleko doszliście ? Ja do "nie rozumiem dlaczego mnie...".
    • lolcia-olcia Re: Po prostu nie rozumiem, Was mężczyzn.. 20.12.09, 19:17
      Za dużo myślisz zdecydowanie za dużo, instrukcja obsługi faceta jest krótka i
      bardzo prosta. Dużo seksu, mało gadania, bufet i od czasu do czasu wystarczy, że
      będziesz przytakiwała jak coś powie;p
      • tow.ortalion Re: Po prostu nie rozumiem, Was mężczyzn.. 20.12.09, 19:21
        lolcia-olcia napisała:

        > Za dużo myślisz zdecydowanie za dużo, instrukcja obsługi faceta jest krótka i
        > bardzo prosta. Dużo seksu, mało gadania, bufet i od czasu do czasu wystarczy, ż
        > e
        > będziesz przytakiwała jak coś powie;p

        ----------------------

        Genialne !

        Dlaczego inne mają takie trudności z zapoznaniem się i zrozumieniem tej instrukcji?
        • lolcia-olcia Re: Po prostu nie rozumiem, Was mężczyzn.. 20.12.09, 19:24
          Im wcześnie to do nich dotrze tym lepiej dla nich:)
      • madame.narf Re: Po prostu nie rozumiem, Was mężczyzn.. 20.12.09, 19:33
        a to dopiero instrukcja.
        całkowicie fool proof.
      • navelbina Re: Po prostu nie rozumiem, Was mężczyzn.. 20.12.09, 20:00
        lolcia-olcia napisała:

        > Za dużo myślisz zdecydowanie za dużo, instrukcja obsługi faceta jest krótka i
        > bardzo prosta. Dużo seksu, mało gadania, bufet i od czasu do czasu wystarczy, ż
        > e
        > będziesz przytakiwała jak coś powie;p

        HA!;-) w ilu językach masz tą instrukcję? :P
    • bmwracer I to niby czyja wina? 21.12.09, 19:15
      Powiedzial Ci wyraznie co mysli na ten temat a Ty jakos nie chcesz tego
      zrozumiec - jak kazda baba probujesz sie doszukac czegos czego tam nie ma. Patrz
      co ludzie robia a nie co mowia - jak ktos Ci cos mowi to nic wiecej tylko mowi.
      A potem sie dziwia jak nagle po 10 latach malzenstwa wyjdzie z domu i nie wroci
      i mowia ze przed slubem to byl inny, taki szczey, uczuciowy - wszystko
      komunikowal....
      • navelbina Re: I to niby czyja wina? 22.12.09, 00:31
        bmwracer napisał:

        > Powiedzial Ci wyraznie co mysli na ten temat a Ty jakos nie chcesz tego
        > zrozumiec - jak kazda baba probujesz sie doszukac czegos czego tam nie ma. Patr
        > z
        > co ludzie robia a nie co mowia - jak ktos Ci cos mowi to nic wiecej tylko mowi.

        Dobrze powiedział, co nie zmienia faktu, że tak się robi. Poza tym chodzi mi o
        to, czym facet się kieruję podejmując takie irracjonalne decyzje?
        I tym się przede wszystkim kobieta różni od mężczyzny, bo jak coś jest źle, to
        facet zawsze zauwazy i jak zostawi go bez słowa to przynajmniej może domyślać
        się dlaczego. A facet dziś był, a jutro już go nie ma.
        • bmwracer Re: I to niby czyja wina? 22.12.09, 20:51
          "Kiedyś się mnie spytał, czy mogłabym poczekać powiedziałam, że tak ale po
          chwili dodał,
          że chce być sam?![zrozum!]"

          - I to nic nie dalo do myslenia? Mowi jasno ze nie chce byc teraz z Toba...

          "Innym razem mówił, że wróci ze stanów i będziemy razem,

          bo teraz nie ma sensu nic zaczynać skoro niedługo ma wyjechać."

          0 - a to tez nic? Czy zwiazek to biznes a uczucia to jak radio - mozna
          nastawic tak muzyke jak i kiedy sie chce?

          Proste - powiedzial Ci ze nie chce byc teraz z Toba i JAK wroci i nic innego sie
          nie pojawi w tym czasie to rezeruje soebie ciebie....
          No i powiedzila Ci ze zniknie bez pozegnania - a moze wyjechal nie sam??
          Spisz na straty i a nauczke sobie wez do serca 0 coz czasami inwestycje nalezy
          spisac na straty

Inne wątki na temat:
Pełna wersja