To teraz moje pytanie do facetów

26.12.09, 02:57
Jestem z nim niewiele ponad rok, ale wydawało mi się, że jest ok. Wielka love, niby taki nieszczęśliwy był przed poznaniem mnie, wszystkie go rzucały, no po prostu nieszczęśliwy chłopczyk. Pierwsze miesiące cudowne, później wady zaczęły wychodzić na wierzch, ale przecież każdy ma wady- nie zmieniło to moich uczuć do niego.
Ja również mam wady. Jestem zazdrosna, lubię sobie pokrzyczeć jak mi źle, lubię przedyskutować każdy problem, a nie udawać że jest ok. Zdarza mi się strzelić focha, ale baaaaardzo rzadko i jeśli już to tylko w trakcie zespołu napięcia przedokresowego :D
wyznaję zasadę, że nie jest problemem bycie z kimś 3 miesiące, bo wtedy jeszcze może być cudownie, a problemem i sztuką jest wytrzymanie z kimś duuuużo więcej. Poza tym wg mnie wady nie dyskredytują partnera, bo NIKT nie jest idealny.
Ostatnio natomiast usłyszałam, że "przy mnie nie jest w pełni szczęśliwy i może tej pełni nigdy nie osiągnąć". Było to nawiązaniem do naszej rozmowy o zaręczynach jego znajomych. Parę dni po tym cudownym tekście powiedziałam, że odchodzę, na co zareagował rozpaczą. Sama nie wiem co robić dalej, bo nie wiem jak mam rozumieć to co powiedział. "Jesteś tylko na chwilę bo się fajnie ruchasz", "jest mi z tobą wygodnie i z lenistwa nie szukam innej póki co", "fajna jesteś ale nigdy nie będziemy parą na stałe"? Mam straszny mętlik w głowie. Niby się nie angażowałam, to on zawsze był osobą, której bardziej zależało, a tu się nagle okazuje, że ja myślalam o wspólnej przyszłości a on chyba takiej nie widział.

Rady panowie, rady!
    • tomekwwa Re: To teraz moje pytanie do facetów 26.12.09, 08:57
      Poważnie nie wiesz jak zareagować na "Jesteś tylko na chwilę bo się fajnie
      ruchasz"? Dać w ryj i wyjść i więcej się nie odezwać, jak masz jakieś resztki
      honoru, no chyba żeś rura to pruj się z nim dalej...
      • b.montana Re: To teraz moje pytanie do facetów 26.12.09, 09:26
        chyba źle się wyraziłam :D w życiu (no przynajmniej tak mi się wydaje....) nie powiedziałby do mnie czegoś takiego. tylko że ja właśnie w taki sposób odbieram jego 'przy tobie nie jestem w pełni szczęśliwy i mogę tego nigdy nie osiągnąć'. skoro nie jest w pełni szczęśliwy, to co go przy mnie trzyma?
        • nanai11 Re: To teraz moje pytanie do facetów 26.12.09, 10:37
          No powiedział ci "dobrze sie ruchasz". Potwornie głupia z ciebie kobieta.
          • drwallen Re: To teraz moje pytanie do facetów 30.12.09, 20:32
            głupia by była jak by powiedział, że kiepsko.
    • tow.ortalion Re: To teraz moje pytanie do facetów 26.12.09, 11:01
      Jesteś po prostu typową kryzysową narzeczoną.
      Uciekaj póki jesteś jeszcze młoda, bo tracisz tylko czas i później pozostanie Ci już tylko kot.
      No chyba, że koniecznie musisz się z kimś, jak piszesz ru...ć.
      To się ru...j, ale szukaj też kogoś innego do trwałego związku, tak jak robi to on.

    • s.p.7 Re: To teraz moje pytanie do facetów 26.12.09, 11:19
      daja sie tu zauwazyc kilka prawidlowosci

      - on za wspanialy to nie jest
      - ty tez nie jestes

      mozecie tak fruwac od partnera do partnera az w koncu westchnac, no dobra niech
      bedzie


      "przy mnie nie jest w pełni szczęśliwy i może tej pełni nigdy nie osiągnąć"

      z jednej strony potrzeba naprawde sporo zlej woli, obaw, jakiegos chorego
      myslenia aby cos takiego interpretowac jako "Jesteś tylko na chwilę bo aktualnie
      nie mam kogo ruchac a lepsza jestes od mojej gumowej lali"

      Sądze ze (jesli dkladnie tak napisal) stwierdza tylko ze:

      wasze relacje i jego samopoczucie w waszym zwiazku moze być znacznie lepsze niz
      jest, poniewaz nie jest doskonale i czuje ze mogl by sie poczuc szczeliwszy
      razem z tobą, jednoczesnie czuje że nei jest to proste a wymaga to wiele pracy i
      chial by abys go wsparla w tej pracy nad poprawianiem siebie i waszych relacji.

      sądze ze jest to wlasciwsza interpretacja
      • b.montana Re: To teraz moje pytanie do facetów 26.12.09, 12:32
        s.p.7- dzięki za dłuższą przemyślaną odpowiedź.

        • annbell Re: To teraz moje pytanie do facetów 30.12.09, 00:38
          b.montana napisała:

          > s.p.7- dzięki za dłuższą przemyślaną odpowiedź.

          Tak... Bardzo przemyślana. Inteligentna odpowiedz. Ale nie wiem, czy
          zauwazyłas..(bo ja tak), ze TOK myslenia jest...nie z tej ziemi:) Ten Mądry
          Mężczyzna mówi raczej o postępowaniu i zachowaniu Nie-Polaków...;)

          Niestety Polacy mówiąc zdanie: jestem z tobą, ale wiem, że nie będę w pełni
          szczęśliwy...Nie mogę tego skopiować i piszę z pamięci..

          Znaczy to niestety..tyle co..wiesz, na burdel mnie nie stać, z przydrożnymi się
          nie zdaje, wiec jestem z Tobą. A jak się trafi coś innego (raczej inna)...To cię
          zamienię na nowszy model i osiągnę pełnię szczęścia..

          Przykre..ale niestety chleb powszedni.


          Polscy mężczyźni nie mówią, nie myślą: ja popracuje nad tym, zmienię się! A co
          dopiero popracuję nad NASZYMI relacjami! (TO JEST JAK YETI:p) U nich (MĘŻCZYZN)
          nie ma słowa MY! Jest słowo: ja, ja, ja!
          Takie coś (jak post wyżej) to jest w kościołach innego wyznania niż katolicki.
          Często w tych kościołach pracują Kanadyjczycy, amerykanie(pastorzy lub świeccy
          ludzie - ja często z nimi rozmawiam. I da się zauważyć te "różnice" nie tyle są
          w podejściu, co w rozumowaniu. A każdy człowiek (egoista tym bardziej) ma inny
          tok rozumowania. I jak się okazuje zależy to również od narodowosci, sfery do
          której się przynależny, z której się człowiek wywodzi, w której się wychował -
          np kościół, znajomych jakich masz itp Jakie książki czytasz itp.



          A zainteresowanych odsyłam do mojej stopki;) Dla nielicznych wiele mówi;)


    • akjawah Re: To teraz moje pytanie do facetów 26.12.09, 13:11
      Z tych dwóch zdań:

      "Niby się nie angażowałam, to on zawsze był osobą, której bardziej zależało" i
      "przy mnie nie jest w pełni szczęśliwy i może tej pełni nigdy nie osiągnąć"

      stawiam, że on ma poczucie, że daje więcej od siebie niż Ty, większości facetów
      cholernie trudno jest otwarcie przyznać się że oczekują czegoś więcej. W
      wyrażaniu własnych odczuć i uczuć słowami to raczej nie jesteśmy specjalistami.
      Czy po tym tekście rozmawiałaś z nim, co miał na myśli, jak masz to rozumieć,
      czy jest coś nad czym możesz (możecie) popracować, czego mu brakuje, żeby tą
      pełnię odnaleźć?

      Inna opcja, że walnął tekst, żebyś to Ty zerwała, zdejmując ten ciężar
      realizacyjny z niego, ale raczej obstawiam wersję 1 powyżej ;)
    • holokaust-dupokaust Re: To teraz moje pytanie do facetów 26.12.09, 13:43
      Daj mu kopa w pupe i niech spada. Pamiętaj, że tego kwiatu pół światu, jak nie
      ten to inny się znajdzie. Kobiecie jest zawsze łatwiej znaleźć faceta niż
      facetowi kobietę. Każdy facet zareagowałby mocno gdyby mu lala do ru...ia nagle
      odmówiła posłuszeństwa więc się nie przejmuj tym tylko dbaj o własny interes.
      • agnessia Re: To teraz moje pytanie do facetów 26.12.09, 13:51
        z tego co piszesz mozna wysunac tylko jeden wniosek. ten pan po prostu
        odpowiedzialnosc za dobra atmosfere w waszym zwiazku zrzucil calkowicie na
        ciebie. zapewne wychowal sie w domu, w ktorym mamusia zawsze dbala o dobro
        wszystkich i wszystkiego. taka moja teoria ;)
    • pyzz Re: To teraz moje pytanie do facetów 27.12.09, 01:09
      Przyznam, że mam chyba podobne odczucia do sp7.
      > Ostatnio natomiast usłyszałam, że "przy mnie nie jest w pełni szczęśliwy i może
      > tej pełni nigdy nie osiągnąć".

      Co rozumiesz (jak rozumiem) jako:

      > rozumieć to co powiedział. "Jesteś tylko na chwilę bo się fajnie ruchasz", "jes
      > t mi z tobą wygodnie i z lenistwa nie szukam innej póki co", "fajna jesteś ale
      > nigdy nie będziemy parą na stałe"

      Jeżeli, jak piszesz to ON się angażował, a Ty nie, to raszej nic z tych rzeczy.
      Raczej coś w Twoim zachowaniu, czy traktowaniu go przez Ciebie powoduje, że bywa
      mu źle. Może to, ze lubisz pokrzyczeć, albo fochy? A może odczuwa, że się nie
      angażowałaś podczas gdy on owszem? Jeżeli to ostatnie, to zrozumiałe, że popada
      w rozpacz na propozycję rozstania.
    • polska_potega_swiatowa kobiety by powiedzialy; "Chcesz go opetac" :) 27.12.09, 07:16
      On chyba jeszcze jest we wczesnym stadium jako samiec, wiec woli
      polowac, wiec naturalnie preferuje trudne/ lub jeszcze niezbyt tak
      samo jak on gotowe do zwiazku kobiety, ktore mu uciekaja o ktore
      musi pozornie walczyc i je zdobywac, stad te "jego placze ze go
      wszystkie kobiety rzucaly, i ze byl nieszczesliwy"...

      Nie jest jeszcze gotowy na staly zwiazek. Co nie znaczy ze ciebie
      nie kocha, tylko po prostu wasz problem, to brak synkronizacji
      waszych potrzeb. Tak jak mowia; "Caly w tym ambaras zeby dwoje
      chcialo naraz"

      I nie jest to "problem z niedojrzalym facetem", bo zdarzaja sie i
      mnie osobiscie zdarzyla sie kobieta ktora mozna nazwac niedojrzala,
      kobiety wola nazywac to; "bycie sobia, nie pozwolenie mezczyznie
      zniszczyc jej marzen".

      No to juz wiesz jak on moze sie czuc; on chce byc soba, robic to na
      co jest gotow, i nie pozwala kobiecie zniszczyc jego marzen.

      Nie mozesz go winic ze nie jest dokladnie w tym samym staduium co
      ty, tak samo jak mezczyzna nie moze winic kobiety ze ona nie jest
      jeszcze gotowa...
      • annbell Re: kobiety by powiedzialy; "Chcesz go opetac" :) 30.12.09, 00:46
        Zgadzam się z treścią i ze stopką..:) Nie z tej Ziemi;)


        Czasem aż szkoda papieru na to, co wypisuje się w gazetach niby
        psychologicznych, książkach itp (stereotypy, płytkie, powielane - często ze
        studiów- schematy dotyczące relacji damsko-męskich. Bo przecież i one uległy
        pewnej ewolucji. Np. w 21 wieku widać, jak wiele kobiet
        jest...niedojrzałych..Nie biorą za siebie odpowiedzialności..Ale wszystko
        najlepiej wiedzą. Swoim zachowaniem w imię egoizmu krzywdzą nie tylko Panów, ale
        przede wszystkim dzieci.)

        Aby pisac o relacji damsko-męskiej trzeba poddać jej wieloletniej analizie. A
        nie przepisywac ksiazki sprzed stuleci, mówiące o relacji damsko-meskiej. To
        dlatego się gubimy. Mieszamy fikcje literacką (wywody psychologów) z realami.


        Owszem nie mozna winic, ze ktos jest w innym stadium. Ale własnie psychologia
        miała w tym pomagac. Jak nauczyc ludzi byc ze soba, mimo chwilowej roznicy
        stadium rozwoju.
    • b.montana Re: To teraz moje pytanie do facetów 27.12.09, 10:58
      pierwszy raz widzę wątek na gazecie w którym nikt na nikogo nie najeżdża ;)

      @ akjawah- rozmawiałam z nim i powiedział, że to dlatego że boi się że zmuszę go (?!) do zaręczyn, bo skoro jego znajomi już się zaręczyli to ja pewnie też tego chcę. a do odnalezienia pełni szczęścia brakuje mu spokoju (w sensie, że nie lubi krzyków). problem w tym, że mam "włoski temperament"- rozmawiając gestykuluję, nie chowam emocji, podnoszę głos denerwując się. ciężko będzie mi to zmienić (od ponad roku próbuję i efektów mało heh).

      @ holokaust-dupokaust- ja wiem, tego kwiatu....ale uwierz mi- facetowi blisko do ideału. ma wady, ale potrafi nad nimi panować. być może obracam się w nieodpowiednich miejscach, żeby poznać "porządnego mężczyznę", bo wcześniej na lepszego nie trafiłam.

      @ agnessia- dziewczyno, trafiłaś w 10! :D mamuśka dalej jest w domu i dba o wszystkich, bo nie ma innego zajęcia. jest to jedna z wad mojego ukochanego, no ale rodziny się nie wybiera.

      @ pyzz- coś w tym może być. od jutra obiecuję poprawę, może coś się zmieni gdy chociaż trochę pokażę mu, że mi również zależy.

      @ polska_potega_swiatowa- też sensowna analiza, bo jego najdłuższy 'związek' przede mną trwał 3 miesiące, z 15latką ;) więc nie bardzo umie odnaleźć się w 'czymś' dłuższym. Rozumiem, że mogę liczyć na to, że kiedyś przeskoczy na wyższy etap, czy stałoby się dopiero gdyby zmienił partnerkę?
      • agnessia Re: To teraz moje pytanie do facetów 27.12.09, 12:14
        z tym przeskoczeniem na wyzszy etap to jest taka sprawa. wlasciwie to glownie on
        ma na to wplyw. sam musi dojsc do tego,ze warto dorosnac. ale poki bedzie sie
        zadawal z 15-latkami to raczej ciezko to widze ;)
        wychowanie go na takiego jakiego chcesz tez nie jest dobrym wyjscie.
        albo akceptujesz go takiego jakim jest dzisiaj albo nie.
    • fatamorgana0 Re: To teraz moje pytanie do facetów 27.12.09, 13:03
      Moim zdaniem ten facet sam nie wie czego chce. Mozliwe że to
      idealista w ogole nie rozumiejacy czym jest związek. Naoglądał sie
      romansidel i wyobraża sobie, że związek to euforia niekończacego się
      uneisienia. Póki nie zrozumie czym jest milość i bycie razem to nic
      z niego nie będzie. Tyle mi sie nasuwa :) A co zrobisz twoja
      decyzja, mozesz czekac az go oświeci albo poszukać innego. Może tez
      go oświecic twoje odejście, bywa że wtedy ludzie dopiero rozumieja
      co tracą.
Pełna wersja