Nie narzekaj - Wszystko ma mi się podobać?

06.01.10, 19:08
O co chodzi przeciwnikom narzekania i marudzenia?
Nie wolno powiedzieć, że coś mi się nie podoba?

Jak odśnieżam rano auto to mam się cieszyć i śpiewać przy tym radosne
piosenki? Nie wolno mi klnąć pod nosem, a tym bardziej powiedzieć komuś że
rano znowu musiałem 20 minut odśnieżać auto i że przydał by mi się z tego
powodu garaż?
    • wanilinowa Re: Nie narzekaj - Wszystko ma mi się podobać? 06.01.10, 19:11
      drwallen napisał:

      > O co chodzi przeciwnikom narzekania i marudzenia?
      > Nie wolno powiedzieć, że coś mi się nie podoba?

      no właśnie, nie wolno mi powiedzieć że marudzenie mi się nie podoba?
      • goof Re: Nie narzekaj - Wszystko ma mi się podobać? 06.01.10, 19:14
        wanilinowa napisała:

        > drwallen napisał:
        >
        > > O co chodzi przeciwnikom narzekania i marudzenia?
        > > Nie wolno powiedzieć, że coś mi się nie podoba?
        >
        > no właśnie, nie wolno mi powiedzieć że marudzenie mi się nie
        podoba?
        >

        Hahahahahaha i tyle w temacie :)
    • showmessage Re: Nie narzekaj - Wszystko ma mi się podobać? 07.01.10, 14:55
      Są dwie opcje.
      1. coś Ci się nie podoba, potrafisz rozwiązać problem, więc mówisz i wykonujesz
      - nie ma problemu.
      2. coś Ci się nie podoba, nie możesz rozwiązać problemu, więc nie ma sensu nic
      mówić bo i tak nic to nie zmieni.
      Co to zmieni, że klniesz na śnieg? Jutro i tak spadnie. ;)
      Skoro rozwiązaniem będzie garaż to załatw sobie. Wtedy nie będziesz już miał
      ochoty marudzić. ;)
      Jak widzisz marudzenie jest bezsensowne w obu opcjach.
      • drwallen milcząca akceptacja świata 07.01.10, 17:11
        Czyli mamy dążyć do milczącej akceptacji otaczającego nas świata?
        W ten sposób to właśnie wyhodowały się te wszystkie pantofle, co to nie odzywają
        się kiedy żona im nie pozwoli i pytają się swoich żon czy mogą wyjść do kumpli...
        • showmessage Re: milcząca akceptacja świata 08.01.10, 14:01
          Rzeczy na które masz wpływ po prostu załatwiaj, a te na które nie masz wpływu
          ignoruj jako stratę energii. :) Nie ma miejsca na marudzenie, jest zbędne.

          Jeśli chodzi o pantofle to taka postawa jest raczej wyborem w pozytywnym
          znaczeniu, a nie akceptacją czynników, na które się nie ma wpływu.
          Mówimy o negatywnym aspekcie sytuacji, która wyzwala marudzenie, a nie o
          pozytywnym spowodowanym osobistym wyborem jednostki. Zakładam że skoro ktoś
          decyduje się na bycie pantoflem, przyjmuje taką pozycję, to nie działa na swoją
          szkodę czyli jest to pozytywny wybór. W przeciwnym razie trzeba by go uznać za
          kogoś o skłonnościach autodestrukcyjnych, czyli nie do końca normalnego. :D
          Tak na marginesie to właśnie pantofle najwięcej marudzą użalając się nad własnym
          losem, ale nic z tym nie robiąc. Całe mnóstwo postów jest na temat: "czemu ona
          coś tam zrobiła i jak mnie to boli" podczas gdy należało po prostu trzasnąć
          drzwiami, a nie marudzić. ;)
          • drwallen pantofle to dno jak narkomani 08.01.10, 22:29
            showmessage napisał:
            > Zakładam że skoro ktoś decyduje się na bycie pantoflem, przyjmuje
            > taką pozycję, to nie działa na swoją szkodę czyli jest to
            > pozytywny wybór.

            Tak samo jak ktoś decyduje się na bycie narkomanem.
            Jak możesz powiedzieć, że pantofel nie działa na swoją szkodę?
            A niby na czyją? Na władającej nim kobiety?
            Pantofel to największe dno na jakie można upaść - coś jak alkoholizm.
            • showmessage Re: pantofle to dno jak narkomani 11.01.10, 19:30
              Owszem, alkoholik również podejmuje decyzję o tym żeby sięgnąć po
              flaszkę. To jego decyzja i oparta jest o przeświadczenie, że to dla
              niego dobre. Z jego subiektywnego punktu widzenia jest to pozytywna
              decyzja robiąca mu lepiej.
              Każdy jest odpowiedzialny za swoje życie i ma prawo je przeżyć jak
              chce, jednak też nie ma prawa obwiniać nikogo innego za to jakie ono
              jest. Nie jesteśmy bezwolnymi marionetkami na scenie życia.
        • g.r.a.f.z.e.r.o Re: milcząca akceptacja świata 08.01.10, 15:11

          > Czyli mamy dążyć do milczącej akceptacji otaczającego nas świata?
          > W ten sposób to właśnie wyhodowały się te wszystkie pantofle, co to nie odzywaj
          > ą
          > się kiedy żona im nie pozwoli i pytają się swoich żon czy mogą wyjść do kumpli.
          > ..

          Albo świat zmieniasz albo akceptujesz. Nie ma sensu pitolić po próżnicy.
    • mason_i_cyklista Re: Nie narzekaj - Wszystko ma mi się podobać? 08.01.10, 14:03
      jak ludziom trujesz dupe swoimi problemami to sie nie dziw ze mają cię dosyć
      • nanai11 Re: Nie narzekaj - Wszystko ma mi się podobać? 08.01.10, 15:06
        Trzeba narzekać ale moze pod nosem??
    • nudzimisie_strasznie Re: Nie narzekaj - Wszystko ma mi się podobać? 08.01.10, 15:14
      A ja się z Tobą zgodzę. Narzekanie jest naszym świętym prawem. Jest zdrowe,
      rozwojowe i jakże integruje z towarzyszami niedoli :). Ja tam narzekam na
      wszytko co popadnie.
      • markac28 Re: Nie narzekaj - Wszystko ma mi się podobać? 08.01.10, 16:04
        większość nie lubi zmierzłych wiecznie zrzędzących ludzi, bo po jaką
        cholerę zrzędzą lepiej im czy co, zrzędzą starzy ludzie, więc nie
        rób z siebie starca póki nim nie jesteś :)
        • nudzimisie_strasznie Re: Nie narzekaj - Wszystko ma mi się podobać? 08.01.10, 16:10
          A ja nie lubię większości ludzi;)
          Dla niektórych trzydziecha to podeszły wiek, więc czuję się w prawach starca.
        • drwallen Re: Nie narzekaj - Wszystko ma mi się podobać? 08.01.10, 22:25
          markac28 napisała:

          > większość nie lubi zmierzłych wiecznie zrzędzących ludzi, bo po jaką
          > cholerę zrzędzą lepiej im czy co, zrzędzą starzy ludzie, więc nie
          > rób z siebie starca póki nim nie jesteś :)

          A po jaką cholerę nie trzymać język za zębami i milczeć gdy coś jest nie tak?
          Gdy wszystko gra wtedy można milczeć, ale nie gdy coś jest źle.
      • facettt kazda zrzedzaca porzucam 08.01.10, 16:14
        najdalej po trzech dniach.

        A nawet, gdy mnie okradli w Nowy Rok
        z optymizmem stwierdzilem, ze z Nowym Rokiem - nowym krokiem :)
        • markac28 Re: kazda zrzedzaca porzucam 09.01.10, 13:30
          I tak trzymać
          A do autora wątku - jak odśnieżysz samochód to w nagrądę siądziesz i
          pojedziesz autkiem, a nie musisz zapie.....na przystanek i czekać
          czy autobus przyjedzie za chwilę, a może za godzinę (wtedy to
          miałbyś na co narzekać), więc czy warto psuć sobie humor narzekając
          na pierdoły,więcej optymizmu, pozdrawiam cieplutko:)
          • kobza16 Re: kazda zrzedzaca porzucam 17.01.10, 19:47
            Popieram, więcej optymizmu. Tracisz człowieku energię na głupoty.
            Jak ptak Cie osra, czy ząb zaboli to wtedy sobie ponarzekaj. Ale
            odniezyć auto mozesz i po kłopocie. Jak ci rowerzysta w dupę wjedzie
            to też sobie ponarzekaj i opier..ol, ale po co narzekać od razu na
            cały swiat, na pogodę - zostaw te zapasy malkontenctwa na sytuacje
            naprawde trudne.

            a co do pantoflarzy. to nie rozumiem w czym masz problem? bo jak
            jestes, toś glupi, bo jak coś ci nie pasuje, to sie to zmienia, a
            nie bidoli. a jak nie jestes -tylko obserwujesz kolegów- to co ci do
            tego? zajmij sie sobą. Bo jest wiele do naprawy:) chyba, ze należysz
            do tych, co jak jest zgodny związek, to zle, bo juz pantoflarz -
            najlepiej zeby jej dokuczał. ot tak, dla zasady.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja