basiczek21
14.01.10, 22:36
z początkiem roku zakonczył sie mój "związek", wszystko było ok, kochany
przedstawił mnie znajomym, poprosił bym zostawiła pizamke i szczoteczke u
siebie bym nie musiała cały czas ich nosic, znajoma zapewniła ze sporo o mnie
opowiadał,ze jest mna zachwycony i zebym była spokojna,w łóżku wydaje mi sie
ze tez było dobrze-moze powinnam byc jak kłoda(?). Az tu nagle klaps!
dosłownie: z dnia na dzien...odwidzialo mu sie, tak po prostu, to koniec, nic
z tego nie bedzie(?!)Fakt, nie bylismy długo ze sobą, ale nic nie wskazywało
ze wydarzy sie cos takiego, choc moze za malo rozmawialismy(?). O co chodzi?
Czy jak sie okazuje facetowi ze Ci na nim zalezy to mu zawsze sie nagle
odwiduje? nie umiem grać na zasadzie: udaje obojetna a ty mnie zdobywaj,tylko
jak ktos mi sie podoba to to okazuje. czy to błąd? z kolei jak mozna tak
szybko zmienic zdanie w ciągu doby(!) .O co Wam chodzi?