Gość: bez znaczenia
IP: *.internetdsl.tpnet.pl / *.internetdsl.tpnet.pl
10.02.04, 09:46
Przypadkiem trafilem na to forum... troche poczytalem i w koncu sam
zdecydowalem sie cos napisac... sproboje opisac moja sytuacje... dotyczy
oczywiscie Dziewczyn :)
Zawsze bylem spokojnym i cichym chlopcem... w zasadzie robilem na przekor
calemu swiatu zawsze... do tej pory nie "dogaduje sie" z podworkiem
czasami... poprostu nie chce byc jak cala reszta... krew mnie zalewa jak
widze co sie dzieje jak 15 letnia Dziewczyna mowi kolesiowi ze go kocha a po
miesiacu zrywaja... sorry to nazywacie miloscia?? cos tu nie gra... jak
kochac to calym sercem... i nie tylko zalety ale tez wady...
Od 2 lat znam mojego qmpla... czesto robimy jakies wypady na miasto - ot
chodzby niewinny spacerek na pifko ;) i chyba wlasnie te wieczorne wypady
mnie tak zmienily... oblalem w 3 klasie i musialem zmienic szkole... nadeszy
wakacje i wlasnie z nimi zmiany...
to bylo pare miesiecy temu... siedzialem sobie jak zwykle sam na wydmie i
gapilem na zachodzace slonce... na plazy z 20 m przedemna usiadla pewna
Dziewczyna...i lookala na mnie :> gdy w koncu pierwszy raz zebralem sie na
odwage zeby podejsc i zagadac... Ona odeszla... to byl poczatek - pare dni
pozniej gdy 3 raz mijala mnie taka ladnie opalona starsza odemnie Dziewczyna
w koncu tez nie wyrobilem i zaczalem gadke :) raaany co to bylo hihi :)
masakra normalnie... i to jeszcze do starszej i to takiej laski... mielismy
sie spotkac nastepnego dnia i pogadac tu gdzie zwykle (Bo czesto biegala
brzegiem morza) ale tego dnia padalo... :( nie widzialem Jej juz wiecej lub
poprostu nie chciala ze mna wiecej miec do czynienia :(
po wakacjach coraz bardziej swirowalem - zaczepialem Dziewczyny z autobusu,
na przystanku, gdzie popadlo... az qmpel powiedzial ze sie casanowa robie :>
i powiedzial ze juz przeginam... no ale sory szlag mnie trafie gdy widze
fajna laske jak przechodzi doslownie 20 m od mojego domu i az musze zapytac
chociaz jak ma na imie... ;) ale to sie skonczylo... po pewnym czasie dotarlo
do mnie ze na sile tez nie mozna... wiec powiedzialem sobie "nie to nie..."
byc moze to ja cos zle robilem... no ale dobra zrezygnowalem i z miesiac
pozniej...
juz w nowej szkole qmpela z klasy mowi mi niemal wprost ze sie we mnie
bujnela (troche jej kolezanka pomogla)... gdybym w tym momencie zaeragowal...
i nie uznal tego jako zartu.. to pewnie bym mial juz girl.. ale dobrze sie
stalo chyba - tydzien pozniej tulila sie do innego kolesia i chwalila ze sie
trawy najarala... eee sory ja nawet nie jaram szlugow :) kolejna sytuacja
pare tygodni pozniej... jak sobie w koncu powiedzialem koniec z Dziewczynami
to jak na zlosc... kolejne podobne sytuacje... i pare razy odmowilem... albo
wyraznie dalem do zrozumienia ze niechce... qmpel powiedzial kiedys jak
samochodem jechalismy ze jak cos facet postanowi to predzej to zrobi niz
Kobieta, bo Kobieta sie jeszcze zastanawia... (przyklad: jak ktos mowi ze sie
zabije to jak myslicie... kto zrobi to pierwszy?)
spotkalem sie pare razy z girl z neta... ale nigdy nie wyszlo nic ciekawego z
tego... mimo to proboje utrzymac kontakt (SMS :) i pamietac... bo niecierpie
tracic znajomosci... 3 czy 4 dni przed sylwkiem przyjechala do Wawy pewna
Dziewczyna ktora mi sie akurat podobala... mimo ze mieszka 200km odemnie.. i
koniecznie chciala sie spotkac :> tego dnia nawet nie mialem juz sily sie
spotkac... poprostu zbyt wiele razy probowalem i niechcialem kolejny raz...
jednak ciesze sie ze wtedy pojechalem - mimo ze czekalem na NiĄ na mrozie
prawie godzine (lazila z mamuska po sklepach) to oplacilo sie :)) ma na imie
Aneta... i mimo ze od tamtej chwili minelo juz sporo czasu.. to
niewytrzymuje - snila mi sie (hmm to byl jeden z TYCH snow - oczywiscie
opisalem JEj go ;) cowieczor mysle o Niej... i pisze co czuje... dzwonic nie
mam jak (rachunki) a pozatym telefon jest w samym centrum domu... a ja
nienawidze byc na podsluchu... na dodatek u mnie zawsze w domu siedza wiec
nawet nie ma jak filma razem obejrzec :( (a warunki mam.. gdyby jeszcze tylko
rodzinka chciala gdzies wyjsc... eh..)
potem byl sylwester... normalnie nie chodze na imprezy ale tym razem sie
wkrecilem... mialem dosc siedzenia z bratem w domu (albo popijawy z
qmplem)... ja tez sie czasem rozerwac musze :)) mimo ze znalem zaledwie 1
osobe (ito tez nie za dobrze :)) to sie wkrecilem tak ze mam juz numery do
wiekszosci ludkow :)) nawet sie tego nie spodziewalem ale.. na tym wlasnie
sylwestrze dorwala mnie jedna :> wiedzialem ze nic z tego nie bedzie bo byla
pijana ale... poprostu chciala sie bawic dobrze - wiec sie bawilismy...
dopiero z NiĄ sie calowalem pierwszy raz :) milo bylo sie wreszcie do kogos
przytulic... dotknac ... czar prysl rano... no coz.. spodobalem sie Jej po
paru glebszych... a nad ranem (mimo ze sie NiĄ zaopiekowalem bo sie zle
poczula - wiadomo czemu ;) juz powiedziala ze nie... tzn napisala pozniej ze
po przemysleniu nie chce sie jeszcze wiazac... eh ta sytuacja jeszcze
bardziej poglebila mnie w przekonaniu ze nie powinenen nawet probowac...
qmpel kupil sobie scigacz... mnie do motorow nigdy nie ciagnelo ale...
skubaniec mnie namawia zebym sobie kupil ... moze nie taka bestie jak on ale
cos mniejszego... zeby bylo z kim jezdzic :)) a on SwojĄ ma (girl)...
zrobilem sie troche wariat przez niego... policja i te sprawy ;) piwko tez
sie czaaaasem pilo :) to tak od wakacji...
wczoraj dostalem wezwanie na komisje poborowa... qrde niechce isc bo sie
wogole zmienie... a przypakowac moge w domu :)) bo w sumie cwiczymy z qmplem
bo inaczej bysmy sie na tym motorze nie utrzymali :)) a sezon tuz tuz.. wiec
do woja nie chce zbytnio isc..
a 3 dni po komisji jestem zaproszony na impreze... i jednej Dziewczynie z
tamtad tez sie podobam podobno... cholera jak znow odmowie to mnie ocos
posadza :)) niestety jestem nastawiony "albo Ona albo ZADNA" - mowa o tej co
JĄ przed sylwkiem poznalem... a jak nie moge z nia byc to niechce z nikim...
dlatego coraz czesciej zdaza mi sie pomyslec "co by bylo gdyby mnie nie
bylo..." dobrze ze jeszcze samochodu nie prowadze... ale jak robote bede mial
i sobie naprawde jakis motor kupie to hmm... ups. :) i mnie nie ma... poki
jeszcze nie mam nikogo to nawet by nikt nie plakal...
mimo ze mam sie od kogo uczyc (przyklad: 2 remonty mieszkan [moje i qmpla] -
kladlismy panele itd....) mnie ojciec nigdy nic nie uczyl (takze jezdzic
samochodem - to moze czasami...) dopiero ucze sie od qmpla... co znaczy byc
facetem... bo taki ma charakter... stanowczy i konsekwentny - a ja nigdy taki
nie bylem...
jeszcze mialem cos dopisac... aha... w mojej szkole to az wszystko
przesiakniete sexem, zabawami... mnie nie rajcuje pojsc na impreze, schlac
sie i "zaliczyc" Dziewczyne... jak sie mam tak bawic to wole sie nie bawic
wogole... ale wqrza mnie to ze nie mam jak sie wyzyc... tez sie musze w koncu
wyladowac... a ciagle mowie "nie"... chyba ze sie znajdzie taka co mi
udowodni ze mnie chce takiego jaki jestem... albo zmusi.. ale nieee...
Dziewczyny nie gwalca :)) (ej co ma oznaczac ten usmieszek...??? :>
aaaaaaaa!!! :)))) staram sie byc pomocny ale czasami moge sie zamknac w sobie
i wogole nie odezwac... w kazdym razie ja probowalem... jak nie to nie...
troche tego duzo i pogmatwane ale licze na to ze byc moze jest ktos kto to
zrozumie... i napisze co mysli o tym