Gość: Alek
IP: *.acn.waw.pl
14.02.02, 23:14
Coraz częściej się zastanawiam, czemu jedni nie szukają a znajdują - a drudzy
szukają jak opętani, poswięcają,stają na głowie i nie wychodzi?
Szukam normalnej partnerki już z 10 lat, mimo, że nie mam wygórowanych wymagań
(czytaj - pasującej do mnie, bo jakiś gust każdy ma...)to choroba ciężka nie
wychodzi. Co spotkam dziewczynę, która mi się podoba to nie chce nawet się
spotkać, lecą na mnie najczęściej panie nie w moim guście, a odbierać komuś
partnerkę? To nie mój styl. Pech? Jedni powiedzą ciapa. Ale mam swoje zasady.
Spotkałem ostatnio panią ekstra w moim guście - na 100%. Trzy razy się umawiałem
a ona za każdym razem SMS-owała, że nie może bo coś tam. Wiem, że ma zranione
serduszko po nieudanym i krótkim związku z jakimś świrem i pijaczkiem - może ma
tzw. "chłopowstręt". Ja miałem dwa razy "babowstręt" więc rozumiem. Gdyby
chociaż jedno spotkanie, szczera rozmowa wiele zmienia. Jak powinienem postąpić?
Spotkać się "na siłę" tj. wwalić jej się do mieszkania? Poczekać? Chociaż
obawiam się, że długie nie odzywanie się, może się skończyć na niczym. Szkoda
by było. Marzę o niej tak bardzo, że wszystko bym dał za jej względy. Po prostu
tęsknię za jej słodką buzią, uśmiechem, spojrzeniem. Czuję, że mógłbym z nią
zostać na zawsze. To nie jest zauroczenie ani popęd seksualny. Za dużo by
pisać. Co wy na to? Poradzicie coś sensownego?