mieszkanie z kobietą

14.03.10, 19:43
Zamieściłam wątek na forum dla kobiet,ciekawa też jestem opinii
panów.
Już prawie rok jestem z M. Jest bardzo dobrze,kochamy się,w
przyszłości chcemy sie pobrać,mieć dzieci. Ja mam 30lat,on 34. Oboje
mieszkamy sami,jesteśmy niezależni finansowo. Pomyślałam,że czas na
kolejny krok,zaręczyny,wspólne mieszkanie...sama nie wiem...ale on
nic,mimo moich aluzji. Wczoraj wieczorem upiekłam więc ciasto,jest
miło,rozmawiamy i mówię mu,że skoro sie kochamy,jest nam tak
dobrze,no i jesteśmy ze sobą już prawie rok,a mamy swoje lata... to
może czas na to,aby związek dalej sie rozwijał,bo chyba troche stanał
w miejscu,zamieszkajmy razem - albo u mnie albo u Ciebie. On chyba
zaskoczony nieco... według niego związek cały czas się rozwija...chce
ze mna zamieszkać,ale nie teraz,pytam dlaczego - bo jeszcze nie,
pytam - a kiedy? - on nie wie... Nie bylo juz potem tak milo...rano
powiedzialam mu,ze czuję,jakby mi dal kosza,sama nie wiem. On że sie
myle...cos tam...poroznilismy się,pojechal do siebie.
Poszlam na dlugi spacer...wiatr mnie orzeźwil...wnioski są dla mnie
oczywiste - to koniec związku. Ja nie chcę stać w miejscu,chcę isc
dalej,w stronę celu,jaki sobie obralismy - zalozenie rodziny, on
chce,żeby obezna sytuacja trwala nie wiadomo ile... Nie mowię o
malżenstwie,ktorego byc moze faceci sie nieco obawiają,ale o wspolnym
mieszkaniu... Czuję sie niefajnie. Myślę,że nie jestem TĄ wlasciwa
dla niego kobietą. Kocham go,ale nie chcę związku,ktory stoi w
miejscu,skąd mam wiedziec,kiedy bedzie gotowy ze mna zamieszkać?za
miesiąc,pol roku,rok? Porażka...:-(
Jakieś obiektywne opinie? Będę wdzięczna:-)
    • menk.a Re: mieszkanie z kobietą 14.03.10, 20:22
      Czemu masz nie myśleć o małżeństwie? Skoro chciałabyś tego...

      Facet wystraszył się wspólnego mieszkania. Może był tylko zaskoczony, a może to
      jakaś wskazówka co do jego intencji. Musisz się tego dowiedzieć. Wcześniej sama
      od siebie musisz dowiedzieć się czego w życiu chcesz, jak chcesz by wyglądało
      Twoje życie za rok, 3 czy 5. Oraz na jakie ustępstwa gotowa byłabyś pójść
      (ustępstwa czasowe czy jakościowe). I pogadaj z partnerem. Też poproś go o
      przemyślenie sprawy i ewentualny plan. Tylko nie gódź się ze świętym kiedyś.
      Kiedyś zamieszkamy, kiedyś rodzina, kiedyś dzieci, kiedyś kiedyś. Konkrety.
      Jeśli nie spotkacie się w okręgu dopuszczalnych możliwości, to... nie ma o czym
      gadać.;)

      Taki babski głos na tym... forum.
    • rach.ell Re: mieszkanie z kobietą 14.03.10, 20:24
      rok czasu to niewiele. poczekalabym jeszcze troche. sadze, ze po
      waszej rozmowie on mysli o tym. mieszkanie razem to powazna decyzja,
      nie jestescie gowniarzami wiec zamieszkanie razem oznacza cos wiecej
      niz tylko mieszkanie razem, zreszta wiesz sama czego chcesz;
      rodziny. on pewnie rozumie, ze jesli proponujesz zamieszkanie razem,
      myslisz o malzenstwie, rodzinie. to dobrze, ze on sie zastanawia.
      daj mu jeszcze troche czasu.
    • drwallen [...] 14.03.10, 21:15
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • drwallen no bez przesady 15.03.10, 21:41
        Bez przesady - normalnie przesada z tym usuwaniem. Zapomniałem co wtedy
        napisałem - nawet nie wiem za co siedzę!
    • tow.ortalion Re: mieszkanie z kobietą 14.03.10, 21:16
      Trochę mało szczegółów. Nie napisałaś np. jakie to było ciasto.
      Trudno się ustosunkować. Ale generalnie mu się nie dziwię.
      Facet wyczuł po prostu zarzucaną na niego sieć. ;)
      • mesz Re: mieszkanie z kobietą 14.03.10, 21:23
        Nie zarzucam żadnej sieci,po prostu chcę zmierzać w konkretnym kierunku
        zamiast stać w miejscu. Teraz jest fajnie,ale może byc jeszcze fajniej.
        Jeżeli dla niego rok to za malo na decyzję o zamieszkaniu z kobietą
        ktorą prawie codziennie widuje,zasypia,budzi się,rozmawia...no i
        kocha,to coż.... Za pol roku tez moze byc za szybko...kto wie... Trzeba
        wiedzieć dokąd się zmierza,czego się chce i robić coś w tym kierunku.
        Nie mowię przeciez o slubie,ale o zamieszkaniu razem.
        • drwallen Re: mieszkanie z kobietą 14.03.10, 21:33
          od razu masz mieszkać z nim! Powiedz mu żeby nie leciał sobie w siuśki.
        • tow.ortalion Re: mieszkanie z kobietą 14.03.10, 21:40
          mesz napisała:

          > Jeżeli dla niego rok to za malo na decyzję o zamieszkaniu z kobietą ktorą prawie codziennie widuje,zasypia,budzi się,rozmawia...no i kocha,to coż....
          > Nie mowię przeciez o slubie,ale o zamieszkaniu razem.

          ==============================

          Jak prawie codziennie Cię widuje, zasypia, budzi się, rozmawia i prawie codziennie Cię kocha to Wy już prawie razem mieszkacie i to już jest prawie małżeństwo.

          On ten ślub pewnie czuje nosem. Faceci też czasem mają intuicję ;)
        • shymoons Re: mieszkanie z kobietą 15.03.10, 23:43
          mesz napisała:

          > Nie zarzucam żadnej sieci,po prostu chcę zmierzać w konkretnym kierunku
          > zamiast stać w miejscu. Teraz jest fajnie,ale może byc jeszcze fajniej.

          kierunki ... fajności ... stanie w miejscu. :)))
          zapomniałaś tylko dodać: a tak poza tym to się nie narzucam ale może być fajniej :0
    • silic Re: mieszkanie z kobietą 14.03.10, 21:49
      > Jest bardzo dobrze,kochamy się,w przyszłości chcemy sie pobrać,mieć dzieci.

      W przyszłości to kiedy dokładnie ? No i "chcecie" czy "chcesz" ?

      >Ja nie chcę stać w miejscu,chcę isc
      > dalej,w stronę celu,jaki sobie obralismy - zalozenie rodziny, on
      > chce,żeby obezna sytuacja trwala nie wiadomo ile...

      Ponownie - wy sobie obraliście czy ty obrałaś ? Poza tym nie widzę w jaki sposób
      wspólne mieszkanie ma was przybliżyć do założenia rodziny. To możecie zrobić z
      dnia na dzień.

      >Nie mowię o
      > malżenstwie,ktorego byc moze faceci sie nieco obawiają,ale o wspolnym
      > mieszkaniu...

      Jak to nie mówisz o małżeństwie skoro masz je w planach a zamieszkanie ma być do
      niego wstępem ?? To tak jakby chirurg mówił pacjentowi , że wcale nie chce mu
      wyciąć serca , on jedynie rozcina mu klatkę piersiową...

      Moim zdaniem masz swoją wizję przyszłości, przyszłości której on jest tylko
      elementem. Nie masz zaś wizji waszej przyszłości - takiej, która godzi wasze
      pragnienia i interesy. To, że poczułaś się jakbyś dostała kosza tylko to
      potwierdza. Ale może to wyjdzie ci na zdrowie i zaczniesz też dostrzegać, że
      inni ludzie mają też swoje pragnienia.
      • mesz Re: mieszkanie z kobietą 14.03.10, 22:24
        Ależ on chce ślubu i dzieci! Rozmawialiśmy o tym, nawet sam mnie
        przekonywal,że 2 dzieci to minimum. To nie są moje plany,ale
        nasze,przynajmniej tak do wczoraj myslalam,bo teraz to juz taka pewna
        nie jestem. Żeby byla jasnosc - chce slubu i dzieci,ale nie juz
        teraz. Teraz chcialabym,zebysmy razem po prostu zamieszkali. Do tej
        pory z jego slow wynikalo,ze on planuje naszą przyszlosc,wspominal
        cos o slubie w przyszle wakacje,ale poniewaz wlasciwie sie jeszcze
        nie oswiadczyl,nie podejmowalam tematu. To nie tak,ze on jest czescią
        mojego planu. Bo to nasz plan,nasze pragnienia. Tak przynajmniej do
        tej pory myslalam...teraz widzę,że on takiej pewnosci nie ma jak
        ja...:-( szkoda,że tak sie pomylilam... Na pewno jeszcze o tym
        porozmawiamy,ale...kiepsko to widzę...Mam się cofac,czy dalej stac w
        miejscu? chyba wolę do przodu...
        • silic Re: mieszkanie z kobietą 14.03.10, 23:35
          >Żeby byla jasnosc - chce slubu i dzieci,ale nie juz
          > teraz. Teraz chcialabym,zebysmy razem po prostu zamieszkali.

          A on teraz nie chce. I nie ma w tym nic dziwnego. Ty nie chcesz teraz dzieci i
          to też jest tak samo normalne.
          Natomiast głupim wydaje mi się fakt oczekiwania zaręczyn skoro oboje chcecie
          slubu i o tym rozmawialiscie.
          • mesz Re: mieszkanie z kobietą 15.03.10, 07:56
            co w tym głupiego? chcemy wziąć ślub,ale przed ślubem zazwyczaj sa
            zaręczyny,po ktorych wyznacza się datę,zalatwia formalnosci,np.zwiazane
            z salą.
            • silic Re: mieszkanie z kobietą 15.03.10, 10:32
              Zaręczyny to sposób wyrażenia chęci brania slubu i zapytania drugiej strony.
              Skoro oboje tę chęć wyrażacie i rozmawialiscie o tym to bezsensowne byłoby
              robienie szopki na pokaz skoro macie to już za sobą.
              Po co jedna strona miałaby pytać drugą stronę skoro deklaracje już zostały złożone ?
    • nothing.at.all Re: mieszkanie z kobietą 15.03.10, 08:48
      DObrze, że wiesz czego chcesz. Daj mu jeszcze trochę czadu, aby
      przemyślał tą rozmowę o wspólnym zamieszkaniu. A potem usiądzcie
      jeszcze raz i pogadajcie. Niech on się określi, za jaki czas będzie
      to możliwe i czy jesteś skłonna tyle poczekać. Jesli tak trzymajcie
      się tej ustalonej daty, a jesli nie to może warto zastanowić się,
      czy aby jest to prartner dla Ciebie.
      • redsquare jeeej... skomplikowanie.... 15.03.10, 10:11
        Jakie my kobiety jestesmy skomplikowane...

        A wiec - jezeli twierdzisz, ze nie chcesz go stracic, nie rozumiem
        dlaczego zarazem rozwazsz nad rozstaniem...
        Zastanow sie nad wszystkim i w pierwszej kolejnosci : wyluzuj.

        Ale to oczywiste jezeli spojrzymy na to pod katem naukowym,
        genetycznym, historycznym itd... Ciaza, porod, karmienie,
        wychowanie, ochrona dziecka, wyzywienie go itd. to wszystko nalezy
        do zajec kobiet, a wiec podswiadomie kazdy akt seksualny to ryzyko
        poniesieni tych wszystkich konsekwencji. Te wymagaja od nas kobiet
        tak wielkiego poswiecenia iz musimy miec pewnosc, ze kazdy
        potencjalny sprawcy tych ciazy zostanie przy nas, bedzie wspieral,
        pomagal, dbal itd. Nie bedziemy oddawac sie wszystkim tym, ktorzy
        maja "tylko" piekne oczy. Musimy go wystawic na "nowoczesne" proby :
        kino, prezenty, kolacje, wycieczki, niespodzianki, edukacja,
        praca ,sport itd. itp.
        Zas mezczyzna : on, czym wiecej zasieje swoich genow, tym bardziej
        zwieksza swoja reprodukcyjnosc... Oczywiscie dochodzi do tego
        inteligencja dzisiejszego spoleczenstwa w rozwinietych krajach.

        Droga mesz - jezeli tak mowi, to nie znaczy ze nie chce, dla niego
        nie odgrywa to az tak duzej roli. On nie musi
        Cie "wyprobowac", "sprawdzic", "posiasc na wlasnosc". Dla niego
        wystarcza do pelnego szczescia te chwile razem spedzone, ta
        romantycznosc, seks itd. Wyluzuj. Przyjdzie czas, on zrozumie ze
        jestes ta jedna jedyna i nie chcac ryzyka dzielenia Cie z innymim
        obcymi poetncjalnymi kandydatami na partnera : zaproponuje Ci
        legalizacje zwiazku, a wiec piekna zabawe w bialej sukni i swistek
        na papierku. Jezeli o to Ci chodzi... A jezeli kochasz go szczerym
        sercem i prawdziwym oddaniem, zaakceptuj i uszanuj jego zachowani ei
        ciesz sie z mielosci jaka was dzieli.
        A pozatym... po roku czasu juz tak nalegac... mozesz go
        przestraszyc... sploszyc.
        Zanim rozpisze sie na dobre - na samkoniec dodam, ze ja Ci rozumiem.
        My kobiety na pierwszym miejscu stawiamy bezpieczenstwo. Ale czy oni
        musi oznaczac slub, wesele, wspolne mieszkanie... ? Nie bede tu
        wsuwac sie wglab psychologi, ale jedynie Ty sama jako dorosly
        czlowiek mozesz zapewnic soboe wszystkie te mile i fajne uczcuia.
        Zalezy od Twojego nastawienia i odpowiedzialnosci za sama siebie.
    • bimota Re: mieszkanie z kobietą 15.03.10, 12:06
      Jesli sie mysli o zwiazku powaznie to jest dla mnie oczywistym wspolne
      mieszkanie jesli jest taka mozliwosc...

      Mozesz sie z nim pukac i rozgladac za innym... :)
    • abdullah_abdullah Re: mieszkanie z kobietą 15.03.10, 13:42
      tym razem sie nie nabiore na kolejny trolli temacik
    • anielka82 Re: mieszkanie z kobietą 15.03.10, 21:28
      mysle ze troche dramatyzujesz...
      napisalas, ze sie kochacie, myslicie o zalozeniu rodziny i oboje macie podobne
      wyobrazenie o takowej. spedzacie ze soba mnostwo czasu i ogolnie wszystko jest
      super. dla ciebie nadszedl czas na kolejny krok i po uslyszeniu odmowy myslisz
      nawet o rozstaniu. nie pomyslalas, ze moze on nie jest jeszcze na ten krok
      gotowy? ze potrzebuje wiecej czasu? zamieszkanie ze soba to powazna,
      odpowiedzialna decyzja, mysle ze zeby zrobic ten krok, musza chciec tego OBIE
      strony. Mysle, ze nie jest to decyzja ktora podejmuje sie ot tak... co nie
      oznacza, ze twoj facet ma zle zamiary i oklamuje cie caly czas co do waszej
      przyszlosci. moze sie boi? ja w momencie podjecia decyzji o przeprowdzce do
      mojego partnera, ktorego kocham nad zycie, wpadlam w panike. Mimo, ze wiem, ze
      to ktos, z kim chce byc i miec z nim rodzine, zawsze gdzies jest jednak ten
      strach, ze cos pojdzie nie tak, ze cos sie posypie. pojawily sie przedziwne,
      smieszne mysli, ze jak cos miedzy nami nie bedzie tak jak trzeba, czy jak mnie
      zdenerwuje albo bede chciala byc po prostu sama to nie bede miala gdzie uciec. i
      one bynajmniej nie znikna, ale dalam sobie czas na decyzje. i dalam ja mojemu
      partnerowi. teraz OBOJE nie mozemy sie wspolnego mieszkania doczekac.Kazdy ma
      swoje obawy, racjonalne albo i nie.

      radzilabym ci nie skreslac partnera. Powiedz mu, ze ty jestes gotowa na nastepny
      krok i bardzo bys tego chciala. ale nie dawaj mu do zrozumienia,ze stoi pod
      sciana i ma do wyboru albo - albo. nie naciskaj na wspolne mieszkanie, bo jesli
      on nie jest gotowy to moze i to zrobi, ze strachu przed utrata ciebie, ale moze
      miec do ciebie zal, ze go do tego zmusilas. a takie rzeczy wychodza predzej czy
      pozniej. Nie zapominaj, ze on tez jest czescia tego zwiazku, i jego uczucia i
      potrzeby tez sie licza.

      powodzenia :)

    • tow.ortalion Mieszkaniebe z kobieyą 15.03.10, 22:31
      mesz napisała:

      > Już prawie rok jestem z M. Jest bardzo dobrze,kochamy się,w
      > przyszłości chcemy sie pobrać,mieć dzieci. Ja mam 30lat,on 34. Oboje
      > mieszkamy sami,jesteśmy niezależni finansowo. Pomyślałam,że czas na
      > kolejny krok,zaręczyny,wspólne mieszkanie...sama nie wiem...ale on
      > nic,mimo moich aluzji. Wczoraj wieczorem upiekłam więc ciasto,jest
      > miło,rozmawiamy i mówię mu,że skoro sie kochamy,jest nam tak
      > dobrze,no i jesteśmy ze sobą już prawie rok,a mamy swoje lata... to
      > może czas na to,aby związek dalej sie rozwijał,bo chyba troche stanał
      > w miejscu,zamieszkajmy razem - albo u mnie albo u Ciebie. On chyba
      > zaskoczony nieco... według niego związek cały czas się rozwija...chce
      > ze mna zamieszkać,ale nie teraz,pytam dlaczego - bo jeszcze nie,
      > pytam - a kiedy? - on nie wie... Nie bylo juz potem tak milo...rano
      > powiedzialam mu,ze czuję,jakby mi dal kosza,sama nie wiem. On że sie
      > myle...cos tam...poroznilismy się,pojechal do siebie.
      > Poszlam na dlugi spacer...wiatr mnie orzeźwil...wnioski są dla mnie
      > oczywiste - to koniec związku. Ja nie chcę stać w miejscu,chcę isc
      > dalej,w stronę celu,jaki sobie obralismy - zalozenie rodziny, on
      > chce,żeby obezna sytuacja trwala nie wiadomo ile... Nie mowię o
      > malżenstwie,ktorego byc moze faceci sie nieco obawiają,ale o wspolnym
      > mieszkaniu... Czuję sie niefajnie. Myślę,że nie jestem TĄ wlasciwa
      > dla niego kobietą. Kocham go,ale nie chcę związku,ktory stoi w
      > miejscu,skąd mam wiedziec,kiedy bedzie gotowy ze mna zamieszkać?za
      > miesiąc,pol roku,rok? Porażka...:-(
      > Jakieś obiektywne opinie? Będę wdzięczna:-)

      ============================

      Już prawie 3 lata jestem z moją panią Jest bardzo źle, już jej nie kocham, w przyszłości nie chcę się z nią pobrać i mieć dzieci. Ja mam 37 lat, ona 29. Oboje mieszkamy sami, jesteśmy niezależni finansowo. Pomyślałem, że czas na kolejny krok, zerwanie, osobne mieszkanie...sam nie wiem...ale ona nic, mimo moich aluzji. Wczoraj wieczorem przywiozła ciasto, jest miło, rozmawiamy i mówię jej,że skoro się już nie kochamy, jest nam tak źle, no i jesteśmy ze sobą aż prawie 3 lata rok, a mamy swoje lata... to może czas na to, aby związek już się zakończył, bo chyba trochę stanął w miejscu, zamieszkajmy osobno - ja u mnie, a Ty u siebie. Ona chyba zaskoczona nieco... według niej związek cały czas się rozwija...chce ze mną dalej mieszkać i nie chce się wyprowadzić, pytam dlaczego - bo tak, pytam - a kiedy się wyprowadzi? - ona nie wie... Nie było już potem tak milo...rano powiedziałem jej, że czuję, jakby mi dała w pysk, sam nie wiem. Ona że się mylę...coś tam...poróżniliśmy się, poszła do sypialni.
      Poszedłem na długi spacer...wiatr mnie orzeźwił...wnioski są dla mnie oczywiste - to koniec ze mną. Ja nie chcę stać w miejscu, chcę iść dalej, w stronę celu, jaki sobie obrałem - poszukanie nowej fajnej dziewczyny, ona chce, żeby obecna sytuacja trwała nie wiadomo ile... Ciągle mówi o małżeństwie, którego być może laski pragną nieco, a ja o osobnym mieszkaniu... Czuję się niefajnie. Wiem, że ona nie jest TĄ właściwą dla mnie kobietą. Już jej nie kocham i nie chcę związku, który stoi w miejscu, skąd mam wiedzieć, kiedy będzie gotowa ode mnie się wyprowadzić? za miesiąc, pół roku, rok? Porażka...:-(
      Jakieś obiektywne opinie? Będę wdzięczny:-)
      • mesz Re: Mieszkaniebe z kobieyą 15.03.10, 22:35
        ale zlosliwy! choc przyznaję,że doceniam inwencję tworczą...;-)
        • tow.ortalion Re: Mieszkaniebe z kobieyą 15.03.10, 22:53
          mesz napisała:

          > ale zlosliwy! choc przyznaję,że doceniam inwencję tworczą...;-)

          -----------------------------

          Prawdę napisałem, choć przyznaję, wykorzystałem obcy materiał źródłowy. Taka
          mała kompilacja ;)
          • lolcia-olcia Re: Mieszkaniebe z kobieyą 15.03.10, 22:59
            Eeeee tak fajnie dramatycznie się zaczęło a tak niefajnie się kończy...myślałam,
            że jakieś manewry będą na froncie;/
            • tow.ortalion Re: Mieszkaniebe z kobieyą 15.03.10, 23:26
              lolcia-olcia napisała:

              > Eeeee tak fajnie dramatycznie się zaczęło a tak niefajnie się kończy...myślałam
              > ,
              > że jakieś manewry będą na froncie;/

              =====================================

              No przecież doceniła moją "inwencję twórczą".
              Co mogłem na to odpisać tej miłej kobiecie ?
    • yulija Re: mieszkanie z kobietą 15.03.10, 23:43
      na zamieszkanie razem w przeciwieństwie do małżeństwa można zdecydować się
      bardzo szybko...Drugiego człowieka poznaje się obcując z nim na co dzień a nie w
      odświętnych ubrankach z kieliszkiem najlepszego wina w dłoni. Skoro on tego nie
      chce to znaczy, że nie jest na to gotów... nie tylko dlatego, że boi się
      zaangażowania, ale dlatego, że nie chce zrezygnować ze swoich przyzwyczajeń. ty
      dążysz do uwicia gniazdka, jemu pasuje taki układ jaki jest teraz... ale wiesz
      co to tylko z pozoru wygląda fatalnie! Bo tak naprawdę życie stoi przed tobą
      otworem i szczerze Ci życzę żebyś spotkała mężczyznę, który tak jak ty będzie
      marzył o rodzinie i wspólnym życiu
Pełna wersja