Po co mi zona/stala kobieta?

30.03.10, 20:02
Oczekujac na mecz Bayern-ManU i zainspirowany przeczytanym dzis watkiem
nt.prasowania koszul oraz wspomagany przez Grupo Modelo i jej znany produkt o
nazwie Corona,naszlo mnie takie pytanie po co mi zona/stala kobieta?
Zrobilem sobie taki maly rachunek zyskow i strat.
Prasowanie,sprzatanie,przygotowywanie posilkow jakie lubie,zakupy itp. podobne
czynnosci przypisane kobietom przed era feminizujacych pisemek wykonuje
sam,bez obrzydzenia i bez wysilku wiec tutaj pozytku zadnego nie mam.Tym
bardziej,ze co do zasady jestem porzadny,lubie czystosc,brak wlosow w
lazience,kurzu,porozrzucanych rzeczy,zawalonej zbednymi kosmetykami lazienki a
jak mieszkam sam to sprzatania mniej.
Plusem mieszkania samemu jest codzienny brak narzekan,brak potrzeby
tlumaczenia oczywistych rzeczy,pocieszania,podnoszenia na duchu,wysluchiwania
o stworzonych z niczego problemach itp. bzdur.
Nie musze sie tlumaczyc ze swoich wydatkow na takie fanaberie (w mniemaniu
kobiet) jak zegarki czy czesta zmiana samochodu,mam czas na uprawianie sportu
i wyjscia ze znajomymi kiedy mam na to ochote.
Kolejnym plusem jest to ze jak kobieta z ktora sie spotykam zaczyna za bardzo
marudzic lub po prostu mi sie znudzi intelektualnie i/lub fizycznie to sie
grzecznie zegnam i szukam kolejnej.
Seks tez nie jest problemem bo chetnych kobiet (mieszkam w duzym miescie) jest
multum w przedziale wiekowym 20-40,wolnych,zajetych czy mezatek.
Jak mam ochote pojsc do kina,wyjechac na weekend czy wakacje chetnych tez nie
brakuje.
To ja sie pytam po co mam sie zenic?*
Ktos mi podoba jakies plusy,moze o czyms nie wiem?
A i zeby bylo jasne,mialem w zyciu kilka dluzszych zwiazkow w tym jeden 3
letni,wspolne mieszkanie,plany co do slubu etc.I jakos zycie w powaznym
zwiazku mialo wiecej minusow niz plusow.

*-tak,chce miec kiedys dziecko/dzieci i tego sobie sam nie zalatwie niestety i
to jest jedyny powod dla ktorego moge sie zwiazac.Dziecko to plan do
zrealizowania za kilka lat bo narazie nie czuje potrzeby,problem tylko czy
jest kobieta ktora mi odpowiada w 100%.Narazie watek dziecka pominmy w temacie.
    • outthereltd Re: Po co mi zona/stala kobieta? 30.03.10, 20:28
      No właśnie, po co? Zastanówmy się :-)
      • wypasior tak patrząc zawsze się nie opłaca 31.03.10, 09:18
        tak jest ze wszystkimi więziami międzyludzkimi - otrzymuje się
        wsparcie, towarzystwo, wspólnotę duchową itd.. w zamian ograniczając
        swoją wolność

        mama mówi: idź do babci, odwiedź... ale babcia już stara, niedołężna,
        w pampersa robi, nie poznaje wnuczka; co więc wybrać, wsparcie
        rodziny okupione nieprzyjemnością odwiedzin? czy może kopnąć ten kram
        i robić co się chce he he

        wraz ze słabnięciem relacji międzyludzkich model singla/singielki
        będzie coraz popularniejszy
        • sootball Re: tak patrząc zawsze się nie opłaca 31.03.10, 10:41
          Nie bierzesz pod uwagę jednej sytuacji: kiedy to ty będziesz potrzebował kogoś.
          • eqan Dla geja i nastolatka OK 01.04.10, 16:48
            Z punktu widzenia mlodego geja podejscie Maxgazeta.pl jest
            racjonalne. Nie szuka bliskosci, ciepla tylko szybkiego seksu
            najlepiej z duza liczba partnerow.
            Podobnie mysli pryszczaty nastolatek.
          • kika3210 Re: tak patrząc zawsze się nie opłaca 02.04.10, 19:44
            no to moze z drugiej strony: jestem kobieta, dobrze zarabiam, gotuje, sprzatam,
            piore, do kina czy na impreze chodze ze znajomymi, gdy mam ochote pogadac to
            zwracam sie do rodziny lub przyjaciol, nie mam parcia na dziecko, w mieszkaniu
            mam wszystko urzadzone tak, jak mi sie podoba, nie musze sie tlumaczyc po co mi
            n-ta para butow. tylko ze nawet sie nie zastanawiam, po co mi maz/partner. bylam
            zakochana i mialam te nieodparta chec przebywania z kims 24h/dobe, troszczenia
            sie o Niego i uczucie motylkow w brzuchu. tak, jest cos takiego jak milosc i
            moze wszystko zmienic. i trudno jest mi logicznie czy tez ekonomicznie wyjasnic
            po co sie wiazac z kims na stale. moze jak to zakochanie utrzymuje sie
            wystarczajaco dlugo, to przeradza sie w przyzwyczajenie, osoby docieraja sie i
            nie przeszkadza im nawzajem swoja obecnosc. maja wspolne pragnienia, plany. byc
            moze dochodza do tego predyspozycje psychiczne. jedni swietnie sobie radza w
            pojedynke, inni potrzebuja wsparcia i bliskosci.
    • chaczaturjankomuzykant singlostwo 30.03.10, 20:54
      a ja zapytam po co mi mąż? nie chcę nikomu tłumaczyć dlaczego kupiłam 20tą patę
      pantofli i 30tą torebkę itd.
      no wiem, nikt nam na te pytania nie odpowie.
      Jedni się żenią/wychodzą za mąż inni idą do zakonu, jeszcze inni są singlami.
      pojęcia stary kawaler/panna nie mają już pejoratywnego znaczenia.
    • rzeka.chaosu Re: Po co mi zona/stala kobieta? 30.03.10, 21:35
      Ta dam :D Mój pierwszy post na tym forum :D

      Nie widzę żadnego uzasadnienia żebyś Ty się żenił. Opuść sobie to. Bo
      jeśli napisałeś szczerze o tym, co przeszkadza ci w byciu z kobietą, to każdy
      twój związek połączony z mieszkaniem skończy się pewnie katastrofą. I nawet nie
      chce mi się :] tłumaczyć dlaczego :P

      Aha: i dzieci też sobie odpuść (mogę ci wyliczyć z ilu rzeczy będziesz musiał
      zrezygnować mając dziecko). Zainwestuj lepiej w nowe auta i okazjonalne
      dziewczyny :D
      • naleczowianin Re: Po co mi zona/stala kobieta? 30.03.10, 21:49
        Na poczatek moze np kot, jak podrapie ci kanape to nauczysz sie miec wszystko w d..., to pierwszy krok do malzenstwa:)
        • maxgazeta.pl Re: Po co mi zona/stala kobieta? 30.03.10, 22:47
          Kota zostawmy Magdzie M. i sfustrowanym singielkom;)

          Swoja droga to jest dobre-post na meskim forum i pytanie do facetow a pierwsze
          do odpowiedzi kobiety.Czekam az wypowie sie jakis facet,moze wskaze jakies
          pozytywne aspekty ktore przeoczylem.
          • seth.destructor Re: Po co mi zona/stala kobieta? 31.03.10, 00:42
            To jest kobiece forum o mężczyznach.
            • lambert77 Re: Po co mi zona/stala kobieta? 31.03.10, 07:03
              ewentualnie kobiece forum o tym jakie sobie zajebiste ciuchy kupiły i ktoś im
              ukradł :)
              • seth.destructor Re: Po co mi zona/stala kobieta? 31.03.10, 19:40
                :D
              • ziereal Re: Po co mi zona/stala kobieta? 01.04.10, 09:21
                założyłam jednego takiego posta na tym forum, odpuść już,co?:)

                nie mogę uwierzyć, ze lubiący pratchetta koleś jest tak upierdliwy, litości :).
          • rzeka.chaosu Re: Po co mi zona/stala kobieta? 31.03.10, 22:46
            a pierwsze do odpowiedzi kobiety
            Czepiasz się :D

            Czekam az wypowie sie jakis facet,moze wskaze jakies
            > pozytywne aspekty ktore przeoczylem.


            To co dla kogoś może być plusem dla ciebie może okazać się minusem. Zakładam, że napisałeś szczerze co czujesz. Więc odpowiem: jesteś zbyt egoistyczny i wygodny na związek i dziecko (dziecko w szczególności). Pisałeś, że chcesz normalną kobietę :) Ok, ale która normalna kobieta zwiąże się z facetem, dla którego szczytem marzeń po pracy jest piwsko przed TV? Która normalna kobieta będzie chciała na ojca swoich dzieci faceta, który tak spędza wolny czas, a na dodatek traktuję ją jak pralkę, zmywarkę i odkurzacz w jednym? Która? Która normalna kobieta lubi być traktowana jak rzecz (przydatna lub śmieć) albo jak dodatek do męskiego ego?

            Seks jedzenie i spanie - ok, ale zapominacie tu zbiorowo o potrzebach psychicznych, bezpieczeństwie - też tym psychicznym. Traktujecie ludzi jak zwierzątka. Ręce opadają.


            To się nazywa egoizm i wyrachowanie, na tym się związków nie buduje.
            Ty sobie tych dzieci lepiej nie rób, bo je skrzywdzisz, abo w najlepszym wypadku nie będziesz miał dla nich czasu.
            Może za jakiś czas dorośniesz i zmienisz swój stosunek do kobiet i ich roli w twoim życiu.



            Pozdrawiam :)
            Nie miało być ostro. Jeśli wyszło to proszę o wyrozumiałe potraktowanie tego posta. :)

            • maxgazeta.pl Re: Po co mi zona/stala kobieta? 31.03.10, 23:08
              rzeka.chaosu napisała:


              >
              > To co dla kogoś może być plusem dla ciebie może okazać się minusem. Zakładam, ż

              Ok, ale która normalna kobieta zwiąże się z facetem, dla któr
              > ego szczytem marzeń po pracy jest piwsko przed TV?

              Jesli jedyne co wywnioskowalas z moich postow to fakt ze szczytem marzen jest
              piwo po pracy to gratuluje.Inteligencji.



              Która normalna kobieta będzi
              > e chciała na ojca swoich dzieci faceta, który tak spędza wolny czas,
              Pewnie nie uwierzysz ale sporo takich bylo;)

              a na dodat
              > ek traktuję ją jak pralkę, zmywarkę i odkurzacz w jednym?

              A ktory facet lubi byc traktowany jako reproduktor,przytulacz i bankomat?


              >
              > To się nazywa egoizm i wyrachowanie, na tym się związków nie buduje.

              Cale szczescie ze kobiety nie sa wyrachowane i egoistyczne;)

              > Pozdrawiam :)
              > Nie miało być ostro. Jeśli wyszło to proszę o wyrozumiałe potraktowanie tego
              > posta. :)


              Nie bylo,mnie ciezko czyms urazic lub wprowadzic w stan zdenerwowania.Wyluzowany
              jestem;)
              • rzeka.chaosu Re: Po co mi zona/stala kobieta? 31.03.10, 23:31
                Jesli jedyne co wywnioskowalas z moich postow to fakt ze szczytem marzen jest piwo po pracy to gratuluje.Inteligencji.

                Jasne, że nie tylko to wywnioskowałam. Ale z twojej wypowiedzi wynika, że stawiasz własne ja, własne potrzeby nad to co wspólne. Tymczasem w małżeństwie ważniejsze jest to co wspólne.

                > Pewnie nie uwierzysz ale sporo takich bylo;)

                To dlaczego z żadną z tych normalnych kobiet się nie związałeś/żądna się z tobą nie związała na stałe?

                > A ktory facet lubi byc traktowany jako reproduktor,przytulacz i bankomat?


                Niektórzy deklarują, że lubią to pierwsze :D

                > Cale szczescie ze kobiety nie sa wyrachowane i egoistyczne;)
                Ej, ej nie odbijaj piłeczki :D
                Wyrachowanie i egoizm na szeroką skalę to współczesna "choroba" i nie dotyczy tylko jednej płci :) Dużo mądrych tekstów już o tym napisano :) Ludzie się męczą, są samotni, nie wiedzą co i jak, robią wielki lans (a w środku pusto) albo są jak maszynki do napędzania korporacji... I ciągle tylko ja, ja, ja, pieniądze, ja, ja, pieniądze...

                Nie traktuj kobiet jak rzeczy albo zwierzęta tylko jak Ludzi.

                • maxgazeta.pl Re: Po co mi zona/stala kobieta? 31.03.10, 23:47
                  rzeka.chaosu napisała:

                  >> Pewnie nie uwierzysz ale sporo takich bylo;)
                  >
                  > To dlaczego z żadną z tych normalnych kobiet się nie związałeś/żądna się z tobą
                  > nie związała na stałe?
                  Bo nie odpowiadaly mi w 100%,zawsze bylo jakies "ale".A malzenstwo czy dzieci to
                  dla mnie powazna decyzja i chcialbym stwierdzic za jakis czas ze popelnilem
                  blad.Albo wszystko albo nic;)
                  Oczywiscie mozna powiedziec ze to zawsze ryzyko bo nie wiemy co bedzie,ale ja
                  lubie minimalizowac ryzyko;)

                  >
                  > > A ktory facet lubi byc traktowany jako reproduktor,przytulacz i bankomat?
                  >

                  >
                  > Niektórzy deklarują, że lubią to pierwsze :D

                  Ja lubie probowac ale bez efektu koncowego poki co;)

                  > Wyrachowanie i egoizm na szeroką skalę to współczesna "choroba" i nie dotyczy t
                  > ylko jednej płci :) Dużo mądrych tekstów już o tym napisano :) Ludzie się męczą
                  > , są samotni, nie wiedzą co i jak, robią wielki lans (a w środku pusto) albo są
                  > jak maszynki do napędzania korporacji... I ciągle tylko ja, ja, ja, pieniądze,
                  > ja, ja, pieniądze...
                  >Nie traktuj kobiet jak rzeczy albo zwierzęta tylko jak Ludzi.

                  Chyba za duzo Elle,Glamour i Magdy Środy sie naczytalas;)
                  • maxgazeta.pl Re: Po co mi zona/stala kobieta? 31.03.10, 23:48
                    maxgazeta.pl napisał:

                    > rzeka.chaosu napisała:
                    >
                    > >> Pewnie nie uwierzysz ale sporo takich bylo;)
                    > >
                    > > To dlaczego z żadną z tych normalnych kobiet się nie związałeś/żądna się
                    > z tobą
                    > > nie związała na stałe?
                    > Bo nie odpowiadaly mi w 100%,zawsze bylo jakies "ale".A malzenstwo czy dzieci t
                    > o
                    > dla mnie powazna decyzja i chcialbym stwierdzic za jakis czas ze popelnilem


                    EDIT
                    Oczywiscie mialo byc NIE chcialbym stwierdzic za jakis czas ze popelnilem blad.
                  • rzeka.chaosu Re: Po co mi zona/stala kobieta? 01.04.10, 00:04
                    > Bo nie odpowiadaly mi w 100%,zawsze bylo jakies "ale".A malzenstwo czy dzieci to dla mnie powazna decyzja i chcialbym stwierdzic za jakis czas ze popelnilem blad. Albo wszystko albo nic;)

                    Hmmm... idealista. No ale masz rację :D

                    > Ja lubie probowac ale bez efektu koncowego poki co;)
                    Słusznie.

                    > Chyba za duzo Elle,Glamour i Magdy Środy sie naczytalas;)

                    Z tymi dwiema pierwszymi propozycjami żartujesz chyba? :D Musiałbyś nadrobić trochę lektury z zakresu psychologi i współczesnej myśli społecznej i zarządzania żebyśmy mogli o tym rozmawiać na takim poziomie jak bym chciała, żeby nie wyglądało to jak dyskusja z Glamur (chociaż ja mam wrażenie, że tam takich rzeczy nie ma). Wierz albo nie ale takie rzeczy omawia się m.in. na zarządzaniu. Poczytaj współczesne teorie zarządzania - jak łatwo jest manipulować (fachowo to się nazywa PR wewnętrzny i różne takie) takim człowiekiem, żeby był idealnym trybikiem w korporacji (pieniądze, prestiż?), idealnym konsumentem (ja, ja, ja, lans, dowartościowywanie się z powodu posiadania zwykłej np. kawy w zajebistym opakowaniu i reklamowanej jako najzajebistrza kawa na świecie), idealnym wyborcą (mała wiedza ogólna - łatwo manipulować) :) Doooobra odeszłam od tematu.

                    Ech, nie ważne...

                    Uciekam już sobie stąd :D
    • menk.a Re: Po co mi zona/stala kobieta? 31.03.10, 08:26
      No dobrze. A po co Ty to napisałeś??
      • kunegunda123 Re: Po co mi zona/stala kobieta? 01.04.10, 00:29
        No dokładnie. Też za bardzo nie wiem o co chodzi, brzmi trochę jak ogłoszenie
        matrymonialne;)
        • maxgazeta.pl Re: Po co mi zona/stala kobieta? 01.04.10, 13:28
          kunegunda123 napisała:

          > No dokładnie. Też za bardzo nie wiem o co chodzi, brzmi trochę jak ogłoszenie
          > matrymonialne;)
          Niespecjalnie mnie to dziwi ze nie wiesz o co chodzi w koncu jestes kobieta wiec
          doswiadczenia mezczyzn w relacjach z kobietami sa Ci obce:)
          Ale jako ze mam dobre serce to wyjasnie przystepnie,moze sie uda zrozumiec.

          Mialem chwile czasu,zainspirowal mnie pewien temat ktory wisial na glownej
          stronie to sobie zalozylem ten.
          Ten temat nie jest po to zeby ktos mnie przekonal ze warto lub nie warto brac
          slub lub zyc w stalym zwiazku.Napisalem swoje przemyslenia i oczekuje wypowiedzi
          ludzi na temat swoich zwiazkow,ciekaw jestem jak inni FACECI zapatruja sie na te
          kwestie i jakie maja doswiadczenia.
          Jesli nie rozumiesz lub nie podoba Ci sie ten temat to nie czytaj,nie wypowiadaj
          sie,naprawde poradze sobie z tym ciosem;)

          I zeby bylo jasne,bo pewnie niektorzy uzaleznienie usytkownicy forum tego nie
          kumaja,ja nie jestem z tych ktorzy podejmuja zyciowe decyzje na podstawie "rad"
          plynacych z internetu,to jest lajtowy temat do poczytania z przymruzeniem oka.
        • menk.a Re: Po co mi zona/stala kobieta? 01.04.10, 13:29
          kunegunda123 napisała:

          > No dokładnie. Też za bardzo nie wiem o co chodzi, brzmi trochę jak ogłoszenie
          > matrymonialne;)

          Ogłoszenie szczwanego lisa liczącego na biedną owieczkę, która z dobroci serca,
          będzie chciała udowodnić panu, że jednak kobieta mu potrzebna. Ona z poczuciem
          misji uleczenia ciała, umysłu i duszy pana, a on cichcem zdobędzie ową kobietę,
          niby to wbrew własnej woli. Wilk syty, owca cała i interes się kręci. ;)
          • maxgazeta.pl Re: Po co mi zona/stala kobieta? 01.04.10, 14:19
            menk.a napisała:

            > kunegunda123 napisała:
            >
            > > No dokładnie. Też za bardzo nie wiem o co chodzi, brzmi trochę jak ogłosz
            > enie
            > > matrymonialne;)
            >
            > Ogłoszenie szczwanego lisa liczącego na biedną owieczkę, która z dobroci serca,
            > będzie chciała udowodnić panu, że jednak kobieta mu potrzebna. Ona z poczuciem
            > misji uleczenia ciała, umysłu i duszy pana, a on cichcem zdobędzie ową kobietę,
            > niby to wbrew własnej woli. Wilk syty, owca cała i interes się kręci. ;)

            Tak jest przejrzalas mnie!Jak powszechnie wiadomo najladniejsze, najbardziej
            inteligentne i dowcipne kobiety przesiaduja na forum GW i dlatego kazdy szczwany
            lis szuka seksu wlasnie tutaj.
            • menk.a Re: Po co mi zona/stala kobieta? 01.04.10, 14:21
              Co do kobiet to racja. Za to najlepszych kochanków najlepiej szukać poza forum.;)
          • kunegunda123 :D n/t 01.04.10, 14:45
    • triss_merigold6 Re: Po co mi zona/stala kobieta? 31.03.10, 09:44
      W zasadzie życie samodzielne jest wygodniejsze, dla kobiet też, bo
      mniej obowiązków i mniejszy bałagan.
      Dziecko szczerze odradzam, nawet sobie nie wyobrażasz, z ilu rzeczy
      musiałbyś zrezygnować i jakie koszty generuje.
    • drwallen heheh - dylemat pedała 31.03.10, 09:46
      maxgazeta.pl napisał:
      > czynnosci przypisane kobietom przed era feminizujacych pisemek wykonuje
      > sam,bez obrzydzenia

      > co do zasady jestem porzadny,lubie czystosc,brak wlosow w
      > lazience,kurzu,porozrzucanych rzeczy,zawalonej zbednymi kosmetykami lazienki a
      > jak mieszkam sam to sprzatania mniej.

      No i przyznaj się teraz że jesteś gejem. hehehe To wszystko by tłumaczyło :D
      • grassant Re: heheh - dylemat pedała 31.03.10, 12:27
        drwallen napisał:

        > No i przyznaj się teraz że jesteś gejem. hehehe To wszystko by tłumaczyło :D
        >
        czystość w łazience faceta, to gejostwo? TAK. W Polsce, tym zasyfionym kraju z
        gównami na chodnikach, trawnikach, klatkach schodowych...
    • mechanik.z.pomu Niezbędny element kariery zawodowej 31.03.10, 10:07
      Bez żony i dzieci w pewnym momencie przestaniesz się rozwijać profesjonalnie.
      Zatrzymasz się.

      Pewnego dnia dojdziesz do wniosku, że twoje mieszkanie ci wystarcza, twój
      samochód ci odpowiada, zarabiasz wystarczająco dużo jak na własne potrzeby...
      Więc po co się wysilać? Po co orać ponad siły? Po co płaszczyć się przed szefem?
      Po co to wszystko, jeśli jesteś zadowolony i więcej nie potrzebujesz?

      Dzięki żonie (i dziecku) nigdy nie znajdziesz się w takiej sytuacji. Zawsze
      chata będzie za mała, zawsze kasy by się przydało więcej, zawsze któraś z
      koleżanek będzie na wczasach tam, gdzie cię nie stać.

      To cholernie motywuje w robocie. Nie możesz sobie odpuścić, bo za tobą ściana, a
      na tobie wisi rodzina. Tak, wiem, kobiety pracują i partycypują w utrzymaniu
      rodziny. Tak się jednak składa, że to mężczyzna jest tą ostateczną instancją
      utrzymującą rodzinę w sensie materialnym. Kobieta pracuje - fajnie, jest lżej.
      Przestanie pracować - cóż, żaden problem, ty musisz zarabiać więcej.

      Wypalisz się zawodowo. Stoczysz się. Popadniesz w alkoholizmi i dekadencję. Nikt
      inny tylko żona jest ci w stanie kilka razy do roku sprezentować naprawdę
      motywującego kopa.

      A czy warto? :)
      • triss_merigold6 Re: Niezbędny element kariery zawodowej 31.03.10, 10:17
        W pełni się zgadzam. Kobieta + potomstwo wprowadzają w życie
        mężczyzny pożądany ład i stabilizację + działają motywująco oraz
        wypełniają czas pożytecznymi zajęciami.
        • bugmenot2008_2 Re: Niezbędny element kariery zawodowej 31.03.10, 12:02
          Triss, to jakiś sarkazm z Twojej strony?

          Co do autora wątku to chyba liczył ino na wzbudzenie kontrowersji ale jakiś
          niedorobiony ten post.
          • triss_merigold6 Re: Niezbędny element kariery zawodowej 31.03.10, 13:29
            Nie sarkazm, mój aktualny od 3 lat, po wybitnie burzliwej młodości,
            nareszcie odnalazł sens życia - ma zagospodarowany czas, ma z kim
            pogadać, może wrócić do dzieciństwa bawiąc się lego i jest chwalony
            za złożenie szafki. Obecnie ma ciśnienie na dziecko, co ładnie
            koresponduje z moim ciśnieniem na drugie rozmnożenie.
            Tak zupełnie serio, jak ktoś był długo singlem albo w krótkich,
            lightowych układach, to zdążył się zmęczyć nadmiarem wolności.
            • bugmenot2008_2 Re: Niezbędny element kariery zawodowej 31.03.10, 16:18
              Dobrze że napisałaś że to Twój tak ma bo co do uniwersalności tej rady to
              miałbym zastrzeżenia.
              • triss_merigold6 Re: Niezbędny element kariery zawodowej 31.03.10, 16:54
                Ale wiesz, ja z racji wieku chociażby taki face off widziałam u
                wielu panów. Do 30-tki luz, życie jako nieustająca balanga z
                przerwami na pracę, a 30+ i nagle stabilizacja. I im krótsz smycz
                tym facet bardziej szczęśliwy, mimo, że wcześniej głosił, że on
                nigdy przenigdy. Nie, nie na skutek złapania na ciążę.
                Pierwszy taki przypadek kolegi mnie i resztę ówczesnego towarzystwa
                zszokował, a potem przywykliśmy, wczesniej czy później większość
                kapcie założy. Taki life.
                • maxgazeta.pl Re: Niezbędny element kariery zawodowej 31.03.10, 17:19
                  triss_merigold6 napisała:

                  I im krótsz smycz
                  > tym facet bardziej szczęśliwy, mimo, że wcześniej głosił, że on
                  > nigdy przenigdy.

                  To jakies cieple kluchy i pantoflarze.Znam facetow ktorzy z kazda pierdola
                  zwracaja sie do zony ktora za nich zalatwi sprawe,ktora o wszystkim decyduje i
                  ktorzy lubia chodzic na smyczy a zona jest swieta i najmadrzejsza.Ale nie
                  generalizujmy.Tak samo jak nie wierze ze kazda kobieta chce miec taka meska cipe
                  w domu,ktora to mc nie ma wlasnego zdania.
                  • kalllka Re: Niezbędny element kariery zawodowej 31.03.10, 17:37
                    mysle, ze piszesz o braku intymnosci w zwiazkach max, a nie o ich tzw "fizjologii czy zlotej regule.
                    zajakne sie nawet, ze starasz sie pisac o zatarciu wlasnych granic w realacjach, a w niezrealizowanej jeszcze potrzebie bycia indywidualnoscia.
                    zas zupelnie nie a poropo`s dorzuce, ze nie ma niezbednych elementow w zyciu, oprocz powietrza.:)

                    • facettt niezbednie. 31.03.10, 18:42
                      kalllka napisała:
                      dorzuce, ze nie ma niezbednych elementow w zyciu,
                      > oprocz powietrza.:)

                      no jeszcze staly doplyw gotowki
                      PS. napisze.
                      gdy dozyje.
                  • triss_merigold6 Re: Niezbędny element kariery zawodowej 31.03.10, 17:51
                    To byli bardzo różni faceci. Różni. Założenie kapci oznaczało, że
                    priorytetem jest inwestowanie w rodzinę - stała praca, najpierw
                    rachunki, a potem przyjemności, żadnego włóczenia się po knajpach
                    bez wcześniejszego uzgodnienia z kobietą, opieka nad dziećmi etc.
                    Normalne życie.
                    Tak z ciekawości, co rozumiesz pod pojęciem "męska cipa"?
                    • maxgazeta.pl Re: Niezbędny element kariery zawodowej 31.03.10, 19:11
                      triss_merigold6 napisała:

                      > To byli bardzo różni faceci. Różni. Założenie kapci oznaczało, że
                      > priorytetem jest inwestowanie w rodzinę - stała praca, najpierw
                      > rachunki, a potem przyjemności, żadnego włóczenia się po knajpach
                      > bez wcześniejszego uzgodnienia z kobietą, opieka nad dziećmi etc.
                      > Normalne życie.

                      Czyli mam rozumiec ze dla singla i czlowieka korzystajacego z zycia stala praca
                      to cos odleglego niczym ksiezyc?:)Ze singiel wyda kase na zabawe ale nie zaplaci
                      rachunkow?:)
                      Ja lubie sie pobawic w weekend, ale mam od czasow skonczenia studiow stala
                      prace,rachunki place i nie mam debetu bo nie lubie kredytow,to mam normalne
                      zycie czy nie normalne?Bo nie wiem jak sie zdefiniowac:)
                      Czy moze tylko posiadanie stalej partnerki i dziecka to normalne zycie a inne
                      jest nienormalne?


                      > Tak z ciekawości, co rozumiesz pod pojęciem "męska cipa"?
                      Po czesci odpowiedzialem w poprzednim poscie.Meska cipa to gosc bez wlasnego
                      zdania,zawsze przyznajacy racje swojej kobiecie nawet jezeli jej zdanie jest
                      totalnie bez sensu lub nie ma racji,gosc ktory nawet jak mu na czyms zalezy to
                      odpusci bo kobieta ma inne zdanie,taki ktory ma dwie lewe rece do wszystkiego i
                      kazda rzecz musi za niego wykonywac kobieta etc.
                      Sporo jest takich,sporo jest tez kobiet ktore lubia takie cieple kluchy ale nie
                      generalizujmy ze wszyscy faceci lubia byc trzymani na smyczy,tak samo jak nie
                      wszystkie kobiety lubia miec w domu takiego jednokomorkowca bo imho inteligentny
                      czlowiek z takim przytakiwaczem i przydupasem bedzie sie nudzil i/lub go nie
                      szanowal.
                      To tak na zasadzie wg. kobiecej logiki-kompromis jest wtedy kiedy jest po mojemu;)
                      Ja akurat nie z tych i szybko ustawiam do pionu ksiezniczki ktore sa
                      przyzwyczajone do takiego traktowania facetow.Po pierwszym szoku nastepuje
                      zdziwienie ze sa faceci majacy swoje wlasne zdanie i stwierdzenie ze jednak
                      lepiej miec faceta a nie meska cipe.
                      Na szczescie przypadkow takich kobiet w moim zyciu bylo malo,wiekszosc partnerek
                      od zawsze wolala sie spotykac z mezczyznami a nie misiami wiec na tym tle szoku
                      u nich nie bylo.


                      Aaa i zeby bylo jasne bo ktos moze nie zrozumiec-nie jestem zadnym
                      macho,lovelasem,znawca kobiet i tak dalej,zwykly przecietny facet ze mnie.
                      Tylko czytajac czasem forum mam wrazenie ze tutaj sie nagromadzila wszelakiej
                      masci misiow grupa i pyskatych sfrustrowanych singielek lub Matek-Polek w opinii
                      ktorych facet jest wszystkiemu winien i zawsze robi zle,w przeciwienstwie do nich;)

                      Nie wszyscy userzy na forum sa tacy bo czesto czytam fajne wpisy po ktorych
                      mozna sadzic ze autorzy sa naprawde zacnymi i kumatymi ludzmi.
                      • triss_merigold6 Dobra, to inaczej 31.03.10, 20:07
                        Nie przywiązuj się bardzo do tego co czytasz w necie.P

                        Różnica między życiem singla, a osoby dzieciatej z grubsza polega na
                        kalibrze zobowiązań. Jako singielka mogłam sobie fundnąć cokolwiek
                        (ksiązki, przebalowany weekend, wyjazd, stoliczek) w ramach
                        posiadanej kasy, z założeniem, że do końca miesiąca chleb z dżemem.
                        Mogłam sobie psychicznie pozwolić na bycie freelancerem i łapanie
                        dośc luźnych fuch. Przy dziecku nie. Inna struktura wydatków. Panów
                        też dotyczy. Pan może sobie np. nabyć super wypasioną lustrzankę z
                        milionem funkcji/nowy samochód, pod warunkiem, że nie będzie to
                        kosztem wyjazdu na wakacje/opłaty za przedszkole etc. - zależnie od
                        zasobów. I to ogranicza cholernie oraz, nie ukrywam, jest dość
                        bolesne na początku. Kapcie polegają na przyjęciu do wiadomości,
                        pogodzeniu i dostosowaniu się.

                        Gdybym uważała, że facet z definicji robi wszystko źle to bym nie
                        była w kolejnym, udanym, związku. Syna mam i w związku z tym pewną
                        dozę wyrozumiałej cierpliwości.
      • panirogalik Re: Niezbędny element kariery zawodowej 06.04.10, 20:28
        jest tak jak napisałeś i piszę to z własnej obserwacji. To ja odpowiednio
        motywuję męża do lepszych zarobków, to ja mu dałam pierwszego porządnego kopa
        żeby znalazł sobie pracę w zawodzie już na studiach ( tak JA) ukróciłam
        wykańczające imprezy z kolegostwem kawalerskiego stanu (jakoś ci żonaci lub
        zajęci koledzy nie są tacy wyrywni), pilnuję żeby zdrowo jadł, kontroluję picie
        alkoholu i widzę, że u wielu znajomych jest podobnie. Zresztą mój maż sam
        powiedział, ze gdyby nie ja wiele rzeczy byłoby mu obojętne a tak- nie jest.
    • lacido Re: Po co mi zona/stala kobieta? 31.03.10, 10:24
      chcesz żeby Cię ktoś przekonał czy jak? Nie potrzebujesz to się nie
      wiaż, nie ma przymusu. Jak jesteś kasiasty to zawsze znajdzie się
      jakaś babka która skorzysta z Twojej "dobroci"
    • facettt realizm i kompromis, hloopcze :) 31.03.10, 11:55
      w zyciu trzeba brac wszystko - co najlepsze.
      a zatem miec i panienki (skolko ugodno)
      i pielegniarke na starosc.

      a zatem konkretnie: do 40-tki obracasz ile wlezie i co sie trafi.

      a gdy juz lysina zaczyna przeswiecac, brzuszek rosnac i w kosciach zaczyna
      strzykac - bierzesz sobie te najbardziej obrotowa za zone, robisz jej blyskiem
      dwojke dzieci, zeby wiedziala , gdzie jej miejsce i spokojne z szesciopakiem
      Krolewskiego udajesz sie na kanape obejrzec mecz Polonii Warszawa.
      • maxgazeta.pl Re: realizm i kompromis, hloopcze :) 31.03.10, 14:20
        facettt napisał:

        > w zyciu trzeba brac wszystko - co najlepsze.
        > a zatem miec i panienki (skolko ugodno)
        > i pielegniarke na starosc.
        >
        > a zatem konkretnie: do 40-tki obracasz ile wlezie i co sie trafi.
        >
        > a gdy juz lysina zaczyna przeswiecac, brzuszek rosnac i w kosciach zaczyna
        > strzykac - bierzesz sobie te najbardziej obrotowa za zone, robisz jej blyskiem
        > dwojke dzieci, zeby wiedziala , gdzie jej miejsce i spokojne z szesciopakiem
        > Krolewskiego udajesz sie na kanape obejrzec mecz Polonii Warszawa.

        Od dluzszego czasu tak mi sie wydaje ze tak bedzie;)Zycie jest jedno i
        krotkie.Do 40 mam jeszcze troche ponad 10 lat wiec zle nie jest,zamiast
        Krolewskiego bedzie inny produkt,zamiast Polonii Real M. ewnetualnie Slask
        W.;)Polonia jak tak dalej bedzie grac to sie Jozek rozmysli i zabierze zabawki a
        Polonia sie rozpadnie jak obiekty JW Destruction-czego im nie zycze.

        Zostanie pytanie czy lepiej wyemancypowana atrakcyjna byznesłumen co potrafi
        zarobic na swoje buty,torebki i kremy ale za to pyszczy bo cale zycie jest
        przyzwyczajona ze faceci wokol niej skacza a ona jest kobieta sukcesu czy
        skromna,niezbyt ladna,grzeczna i cicha kobiete bez wiecznych pretensji do
        swiata?O ile takie sa,bo narazie nauka nie znalazla kobiety niemarudzacej.
        • facettt Z wyzyn mojego doswiadczenia 31.03.10, 14:46
          maxgazeta.pl napisał:

          > Zostanie pytanie czy lepiej wyemancypowana atrakcyjna byznesłumen co potrafi
          > zarobic na swoje buty,torebki i kremy ale za to pyszczy bo cale zycie jest
          > przyzwyczajona ze faceci wokol niej skacza a ona jest kobieta sukcesu czy
          > skromna,niezbyt ladna,grzeczna i cicha kobiete bez wiecznych pretensji do
          > swiata?O ile takie sa,bo narazie nauka nie znalazla kobiety niemarudzacej.

          Z wyzyn mojego doswiadczenia nieco Ci podpowiem, hloopcze :)
          To zalezy, czy umiesz i lubisz zarabiac pieniadze, czy nie.

          Niemarudzacych i niepyszczacych bab nie ma
          - wiec te sprawe i tak uwazamy za obgadana.

          Notomiast co do reszty - gdy lubisz pracowac i umiesz zarabiac pieniadze - to
          bierz te skromna, gdyz po przyjsciu z roboty bedziesz mial w domu nieco spokoju.

          Gdy natomiast lubisz najchetniej lezec na kanapie i z szesciopakiem piwa ogladac
          mecz Slaska Wroclaw, czy Realu Madryt
          to bierz bussineswoman.
          Ta bedzie Ci co prawda pyszczyc, ze dupa z Ciebie, a nie hoop,
          ale w duchu i tak sie bedzie cieszyc, ze nie masz kasy,
          to na zadna inna nie wskoczysz, bo i za co ? :)

          Ogolnie i tak i tak masz przes*ane, a problem i tak tylko w tym, by kanapa byla
          wygodna, a piwo chlodzilo sie w lodowie.

          • maxgazeta.pl Re: Z wyzyn mojego doswiadczenia 31.03.10, 15:05
            Sprawa jest troche zlozona.Nie mam problemow finansowych (dzieki Bogu i
            sobie),praca sie nie brzydze ale po pracy lubie sobie wypic w spokoju piwo lub
            zubrowke ogladajac zacny meczyk tudziez wyjsc z kumplami pouprawiac sporty.

            Co do pyszczacych pelna zgoda-tez sadze ze nie ma,pewnie tylko kazdy z nas ma
            inny prog bolu czyli tolerancyji;)

            Teraz tak,byznesłumen moze (ale nie musi) miec te zalete ze bedzie zapracowana
            ergo malo jej bedzie w domu.Na swoje zachcianki zarobi sama wiec mnie nie
            interesuje czy kupi setna pare zbednych butow.

            Skromna pewnie bedzie siedziec wiecej w domu,ale moze mniej pyszczyc.Jak jest
            skromna to nie bedzie miala zbytecznych potrzeb zyciowych i poprzewracane w
            glowie.Gorzej jak z tej skromnej po czasie wyjdzie byznesłumen ale bez dochodow.

            Jakby sie nie obrocic dupa zawsze bedzie z tylu,chyba jednak staly zwiazek jest
            bezsensu.
            Cos tylko trzeba bedzie z dzieckiem wymyslec w przyszlosci
    • dzikoozka Re: Po co mi zona/stala kobieta? 31.03.10, 12:02
      Ameryki nie odkryję, jak napiszę, że ludzie są różni.

      Bez wartosciowania napiszę,
      Jedni lubią życ sobie sami, dla siebie, wolni, swobodni, bez
      zobowiązań, inni po prostu lubia czuć sie komuś potrzebni.
      Skoro nie masz takiej potrzeby - pokoj z Tobą. W sumie - - jest
      wiele kobiet o podobnym podejsciu do życia.
      Trochę mnie tylko dziwi, że bezsens sens ożenku uzasadniasz brakiem
      potrzeby sprzątaczki i kucharki - to świadczy o chorym podejściu
      facetów do małżeństwa. Właśnie dlatego kobiety was nie chca...
      • facettt Re: Po co mi zona/stala kobieta? 31.03.10, 12:21
        dzikoozka napisała
        > Trochę mnie tylko dziwi, że bezsens sens ożenku uzasadniasz brakiem
        > potrzeby sprzątaczki i kucharki - to świadczy o chorym podejściu
        > facetów do małżeństwa.

        - dlaczego , chorym.calkowicie zdrowym.
        skoro sam to potrafi zrobic, to po co mu stala zona?

        dochodzaca wystarczy.

        Właśnie dlatego kobiety was nie chca...

        a to ciekawe.
        a dlaczego chca?
        bo potrzebuja ojca dzieciom ?
        • triss_merigold6 Re: Po co mi zona/stala kobieta? 31.03.10, 13:23
          Eee w zasadzie tak. Na stałe mężczyzna jest potrzebny na ojca
          dzieciom, wspólnego spędzania czasu i wykonywania pewnych prac
          domowych (takich jakich nie lubię i nie tykam z przyczyn
          ideologicznych). Do łóżka też lepszy stały, bo wyrywanie wciąż
          nowych bez gwarancji, że się sprawdzą, w pewnym wieku jest
          irytujące. Generalnie facet w domu ma pewne plusy, ale strasznie
          bałagani i zajmuje trochę miejsca.
          • facettt szczera wypowiedz :) 31.03.10, 13:31
            triss_merigold6 napisała:

            > Eee w zasadzie tak. Na stałe mężczyzna jest potrzebny na ojca
            > dzieciom, wspólnego spędzania czasu i wykonywania pewnych prac
            > domowych (takich jakich nie lubię i nie tykam z przyczyn
            > ideologicznych). Do łóżka też lepszy stały, bo wyrywanie wciąż
            > nowych bez gwarancji, że się sprawdzą, w pewnym wieku jest
            > irytujące. Generalnie facet w domu ma pewne plusy, ale strasznie
            > bałagani i zajmuje trochę miejsca.

            I to jest prawidlowa wypowiedz.
            W rewanzu dodam, ze lepsza rowniez stala baba.
            wprawdzie taka duzo pyszczy i utrudnia dostep do innych bab
            ale - summa sumarum - sprzata , gotuje i ceruje, po umiarkowanych kosztach.
            • triss_merigold6 Re: szczera wypowiedz :) 31.03.10, 13:56
              Czysty pragmatyzm.
              Ponieważ najdroższy z niewielką pomocą (czytaj: regularne jazdy od
              dwóch lat połączone z prezentacją możliwości ekspresji werbalnej i
              niewerbalnej) doszedł do wniosku, że potomstwo nada nowy pożyteczny
              wymiar jego życiu, to w ogóle mam sielankę. Gotowanie wrzucam w
              koszty, w sumie i tak dla siebie i dziecka musze gotować, a facet je
              co kuchnia wyda. Gdyby nie ciśnienie na więcej dzieci to bym się
              zastanawiała, czy aby na pewno muszę miec chłopa w domu zamiast
              stałego na przychodne.
              • facettt Re: szczera wypowiedz :) 31.03.10, 18:50
                Tris, Ciebie to chcialbym miec zs siostre.
                Bo to i pogadac idzie
                I (pewnie) wypic tez ..
                Ale bron Boze za Zone.

                SS w domu - to nie moja broszka :)
                • triss_merigold6 Re: szczera wypowiedz :) 31.03.10, 19:03
                  Eee na co dzien to miła jestem. I gotuję. Jakbyś czwartego faceta (w
                  sensie mieszkania razem) uczył wieszać ręcznik zamiast zwijać w
                  mokrą kulę, to też by Ci się czasem żyły na czole układały w zły
                  napis. Poza tym schiza dydaktyka - lubię mieć rację i jak słuchacze
                  słuchają. Najzdrowiej wtedy mówić "takkochanie" albo "mmmmahammm",
                  mnie cieszy, a facetowi nie szkodzi.
                  Taki film był "Moje wielkie greckie wesele", ludowe, skuteczne
                  recepty na postępowanie z mężczyzną, tak, żeby mu się wydawało, że
                  podejmuje decyzje i bronił owych decyzji jak niepodległości. Gorąco
                  polecam.
                  Pogadać tak, ale pić to ja już nie piję. Kończę się po 2 piwach,
                  starość nie radość, kiedyś to były czasy z sylwestrem, który trwał
                  tydzień.
        • dzikoozka Re: Po co mi zona/stala kobieta? 01.04.10, 13:40
          Albo ja niezbyt jasno napisałam, albn jesteś jakiś tępy

          > skoro sam to potrafi zrobic, to po co mu stala zona?
          Czyli jakby facet sam nie potrafił sprzątać i gotować, zeniłby się
          dla obsługi w domu, takie jest Twoje rozumowanie? Takie właśnie
          rozumowanie nazywam chorym.

          Bo w małżeństwie chyba nie chodzi o to, żeby sie wiązać z kims dla
          obsługi,

          Dlaczego chcą? Z różnych przyczyn. ja w głowie wszystkim kobietom
          nie siedzę. Ale coraz częściej widzę zmęczenie i irytację
          roszczeniowym podejciem facetów (i kobiet) do zwiazku.
      • jab-77 Re: Po co mi zona/stala kobieta? 05.04.10, 02:53
        jak to leciało? "przydałaby się jakaś męska ręka w tym domu" czy jakoś tak, ale
        w sumie masz rację, takie podejście jest nie OK.
    • puszysta_gimnazjalistka Re: Po co mi zona/stala kobieta? 31.03.10, 12:33
      Regularny i łatwo dostępny seks może być plusem, choć dla mnie to nie
      warte wysiłku jaki trzeba włożyć w stały związek.
      • obrotowy to zalezy - jak lezy :) 31.03.10, 12:39
        puszysta_gimnazjalistka napisał:

        > Regularny i łatwo dostępny seks może być plusem, choć dla mnie to nie warte
        wysiłku jaki trzeba włożyć w stały związek.


        To zalezy. gdy jest sie wygodnym i leniwym hipokryta
        (umiejacym udawac zangazowanie)
        to wysilek (na rzecz tkzw. "stalego zwiazku") moze byc mniejszy, niz ganianie za
        coraz to nowymi babami po miescie :)
        • maxgazeta.pl Zbiorczo odpowiadam 31.03.10, 13:08
          Nie bede cytowal wielu postow i odpowiem zbiorczo.
          Peda...znaczy gejem, bo tak poprawnie politycznie nie jestem,przynajmniej do tej
          pory nic mi nie bylo o tym wiadomo;)
          Moj post nie ma na celu wywolanie zadnych kontrowersji itp bzdur,"slawa" na
          forum Gazety jest mi zupelnie obojetna,pytanie zadalem bo zastanawia mnie
          motywacja i przeslanki jakimi sie faceci kierowali biorac slub.
          Podoba mi sie odpowiedz mechanika z pomu bo od tej strony nigdy tego nie
          rozpatrywalem i ma to jakis sens i o takie odpowiedzi mi chodzi.

          Oczywiscie sa szczesliwe zwiazki w ktorych wszystko gra,ale zakladam ze jest ich
          40% moze 50%,pozostala czesc to kontrakty,umowy na czas nieokreslony.Zwiazki
          ludzi ktorych laczy wspolny dach nad glowa,dzieci czy kredyt a czesto niechec
          lub obojetnosc.I to mnie zastanawia po co tacy ludzie sa ze soba,jakie maja z
          tego korzysci skoro milosci tam nie ma.


          Oczywiscie gdybym spotkal kobiete idealna(idealna dla mnie rzecz jasna) pod
          kazdym wzgledem, to sprawa prosta,natomiast mimo tego ze poznalem w zyciu sporo
          kobiet zawsze czegos brakowalo wiec jesli sa minusy to szukam plusow dodatnich
          jak mawia klasyk.Jak narazie bycie nie w stalym zwiazku ma zdecydowanie wiecej
          plusow w moim przypadku.
          • obrotowy idealistyczne myslenie :) 31.03.10, 13:22
            maxgazeta.pl napisał:


            >
            > Oczywiscie gdybym spotkal kobiete idealna(idealna dla mnie rzecz jasna) pod
            > kazdym wzgledem, to sprawa prosta,natomiast mimo tego ze poznalem w zyciu sporo
            > kobiet zawsze czegos brakowalo wiec jesli sa minusy to szukam plusow dodatnich
            > jak mawia klasyk.Jak narazie bycie nie w stalym zwiazku ma zdecydowanie wiecej
            > plusow w moim przypadku.

            Wielu mezczyznom zadna milosc nie jest potrzebna.
            wystarczy miec posprzatane, ugotowane i zaseksowane :)

            Jak i wielu kobietom, Wystarczy porzadny, niepijacy
            Stasio-Mechanik, ktory przynosi pieniadze do domu i jest ojcem dzieciom.

            Cala prawda.
            A ze Ciebie ten model nie interesuje - to Twoja sprawa :)
            • triss_merigold6 Re: idealistyczne myslenie :) 31.03.10, 13:33
              Stasio-Mechanik ma mnóstwo zalet, taki model jest odpowiedzialny,
              nie marudzi i nie szuka sensu życia w Tybecie ani na portalach
              randkowych. Jeśli jeszcze jest ogarnięty intelektualnie, nie
              przynosi wstydu przy ludziach oraz potrafi fajnie spędzać czas to
              już w ogóle bajka.
              • puszysta_gimnazjalistka Re: idealistyczne myslenie :) 31.03.10, 13:45
                A nie nudzi się po jakimś czasie ?
                • triss_merigold6 Re: idealistyczne myslenie :) 31.03.10, 13:49
                  Dlaczego miałby się znudzić? Chociaż w sumie to zależy ile kto miał
                  atrakcji w życiu i jak bardzo hard corowych.
    • onajego4 Re: Po co mi zona/stala kobieta? 31.03.10, 16:21
      widac,ze sie nigdy nie zakochales, albo zakochales nieszczesliwa
      miloscia i bycie samemu najbardziej Ci odpowiada.
    • princessjobaggy Re: Po co mi zona/stala kobieta? 31.03.10, 16:47

      Grunt to trafic na kogos, kto wydaje nam sie nie tylko atrakcyjny,
      ale tez na kogos, kogo sie szczerze lubi jako osobe.
      Przyjaciele/znajomi rowniez maja wady, ale sie je toleruje, poniewaz
      sa fajni, tak po prostu.


      > Plusem mieszkania samemu jest codzienny brak narzekan,brak
      potrzeby
      > tlumaczenia oczywistych rzeczy,pocieszania,podnoszenia na
      duchu,wysluchiwania o stworzonych z niczego problemach itp. bzdur.
      > Nie musze sie tlumaczyc ze swoich wydatkow na takie fanaberie (w
      mniemaniu kobiet) jak zegarki czy czesta zmiana samochodu,mam czas
      na uprawianie sportu i wyjscia ze znajomymi kiedy mam na to ochote.


      Jesli tak wygladalo Twoje zycie w dotychczasowych zwiazkach,
      wspolczuje i nie dziwie sie skad ten watek.
      • maxgazeta.pl Re: Po co mi zona/stala kobieta? 31.03.10, 17:16
        princessjobaggy napisała:

        >
        > Grunt to trafic na kogos, kto wydaje nam sie nie tylko atrakcyjny,
        > ale tez na kogos, kogo sie szczerze lubi jako osobe.
        > Przyjaciele/znajomi rowniez maja wady, ale sie je toleruje, poniewaz
        > sa fajni, tak po prostu.
        >
        >
        > > Plusem mieszkania samemu jest codzienny brak narzekan,brak
        > potrzeby
        > > tlumaczenia oczywistych rzeczy,pocieszania,podnoszenia na
        > duchu,wysluchiwania o stworzonych z niczego problemach itp. bzdur.
        > > Nie musze sie tlumaczyc ze swoich wydatkow na takie fanaberie (w
        > mniemaniu kobiet) jak zegarki czy czesta zmiana samochodu,mam czas
        > na uprawianie sportu i wyjscia ze znajomymi kiedy mam na to ochote.
        >

        >
        > Jesli tak wygladalo Twoje zycie w dotychczasowych zwiazkach,
        > wspolczuje i nie dziwie sie skad ten watek.


        Tak wyglada zycie wiekszosci facetow mieszkajacych z kobietami;)Jestes kobieta
        wiec pewne zachowania wydaje Ci sie naturalne.Kazda kobieta marudzi,narzeka,ma
        urojone problemy itp.
        Wspolczuc nie masz co,jak mi cos zaczelo przeszkadzac to mowilem o tym wprost i
        nie ciagnalem zwiazku na sile.Ja nie jestem z tych potulnych misiow co to patrza
        na swoja gwiazde z rozdziawiona buzia i nie maja wlasnego zdania;)

        Co do przyjaciol masz racje,ale zwroc uwage na subtelny szczegol-z przyjaciolmi
        sie nie mieszka i nie widuje codziennie wiec jest czas na odpoczynek,wady maja
        mniejsze znaczenia za to patrzymy na plusy za ktore danych ludzi lubimy.
        • princessjobaggy Re: Po co mi zona/stala kobieta? 31.03.10, 17:30

          > Tak wyglada zycie wiekszosci facetow mieszkajacych z kobietami;)
          Jestes kobieta wiec pewne zachowania wydaje Ci sie naturalne.Kazda
          kobieta marudzi,narzeka,ma urojone problemy itp.


          Nie kazda kobieta narzeka, ale masz prawo mi nie wierzyc. Pol
          zycia sie nasluchalam i naogladalam relacji panujacej miedzy moimi
          rodzicami i powiedzialam sobie - nigdy nie chce byc jak moja matka!


          > Co do przyjaciol masz racje,ale zwroc uwage na subtelny
          szczegol-z przyjaciolmi sie nie mieszka i nie widuje codziennie wiec
          jest czas na odpoczynek,wady maja mniejsze znaczenia za to patrzymy
          na plusy za ktore danych ludzi lubimy.


          Takie rzeczy sie wypracowuje z czasem. Moj maz i ja oby dwoje mamy
          wlasne zainteresowania (wspolne tez) i odpoczywamy od siebie
          angazujac sie w nie. Nie umiem tego dokladnie opisac, wszystko jakos
          samo sie uklada, choc wiem, ze u wielu innych par nie.
        • maly.jasio i dlatego 31.03.10, 18:13
          tak samo nalezy traktowac kobiety
          2-3 razy w tygodniu i finito

          w koncu trzeba miec czas na:
          ksiazki
          mamuske
          zakupy
          i oporzadzenie chalupy.
          o pracy zarobkowej nie mowiac.
    • tow.ortalion Dałeś mi dużo do myślenia. ;) Thanx (n/t) 31.03.10, 21:05

    • lolcia-olcia Re: Po co mi zona/stala kobieta? 31.03.10, 21:09
      Kobieta to problem, wiem co mówię 25 lat tak się już męczę :D ale zmian płci nie
      przewiduję w całej swojej nieznośności lubię siebie;)
      • tow.ortalion Re: Po co mi zona/stala kobieta? 31.03.10, 21:13
        lolcia-olcia napisała:

        > ...w całej swojej nieznośności lubię siebie;)

        ----------------------------

        I ja Cię lubię ;)
        • lolcia-olcia Re: Po co mi zona/stala kobieta? 31.03.10, 21:14
          Taaa i olałeś moje wyznanie w innym wątku...dzięki:/
          • tow.ortalion Re: Po co mi zona/stala kobieta? 31.03.10, 21:29
            lolcia-olcia napisała:

            > Taaa i olałeś moje wyznanie w innym wątku...dzięki:/

            ---------------------------------

            W całej Twojej nieznośności lubię Ciebie. ;)
            • lolcia-olcia Re: Po co mi zona/stala kobieta? 31.03.10, 21:32
              Uspokoiło się serce moje, bo znalazło zrozumienie w Tobie;D
              • maxgazeta.pl Re: Po co mi zona/stala kobieta? 31.03.10, 21:39
                Uprasza sie szanownych podroznych i nierobienie oftopiku w tym zacnym i na
                wskros powaznym watku,celem zalatwiania korzysci osobistych.
                • tow.ortalion Re: Po co mi zona/stala kobieta? 31.03.10, 21:43
                  maxgazeta.pl napisał:

                  > Uprasza sie szanownych podroznych i nierobienie oftopiku w tym zacnym i na
                  > wskros powaznym watku,celem zalatwiania korzysci osobistych.

                  =========================

                  Oups!
                  A o czym właściwie ten wątek?
                  • lolcia-olcia Re: Po co mi zona/stala kobieta? 31.03.10, 21:50
                    O bzykaniu i życiu;p
                    • tow.ortalion Re: Po co mi zona/stala kobieta? 31.03.10, 21:55
                      lolcia-olcia napisała:

                      > O bzykaniu i życiu;p

                      ==================================

                      Łe, czyli taki sam jak wszystkie inne. ;)
                      • lolcia-olcia Re: Po co mi zona/stala kobieta? 31.03.10, 21:58
                        Noooo ;p

                        Monotematyczni jesteście;p
                        • tow.ortalion Re: Po co mi zona/stala kobieta? 31.03.10, 22:07
                          lolcia-olcia napisała:

                          > Noooo ;p
                          >
                          > Monotematyczni jesteście;p

                          ==============================

                          Na Fk jest jednak ciekawiej. Tam dyskutują o kasie ;)

                          Powiem mojej pani, że skoro zarabia mniej ode mnie to znaczy, że jest to sponsoring.
                          Umieram z ciekawości, żeby zobaczyć jak ona zareaguje. ;)
                          • lolcia-olcia Re: Po co mi zona/stala kobieta? 31.03.10, 22:23
                            zależy czy ma poczucie humoru...
                          • maxgazeta.pl Re: Po co mi zona/stala kobieta? 31.03.10, 22:46
                            tow.ortalion napisał:



                            >
                            > Powiem mojej pani, że skoro zarabia mniej ode mnie to znaczy, że jest to sponso
                            > ring.

                            A nie jest?


                            :P
                            • tow.ortalion Re: Po co mi zona/stala kobieta? 31.03.10, 22:55
                              maxgazeta.pl napisał:

                              > A nie jest?

                              ==============================

                              Opinie są różne. Ciekawi mnie opinia mojej Pani.

                              Równie dobrze instytucję małżeństwa można nazwać zalegalizowanym prawnie
                              kurewstwem. ;)
                              • yoko0202 Re: Po co mi zona/stala kobieta? 31.03.10, 23:08
                                w sumie można i tak nazwać, choć zaznaczam że w takim układzie zdarzyło mi się
                                spotkać również prostytuujących się mężczyzn

                                uparcie jednak twierdzę, że najlepsze określenie to: ostatnia zalegalizowana
                                forma niewolnictwa.
                                • tow.ortalion Re: Po co mi zona/stala kobieta? 31.03.10, 23:15
                                  yoko0202 napisała:

                                  > ...uparcie jednak twierdzę, że najlepsze określenie to: ostatnia zalegalizowana forma niewolnictwa.

                                  -----------------------------

                                  Touché !

                                  ;)

                                • maxgazeta.pl Re: Po co mi zona/stala kobieta? 31.03.10, 23:54
                                  yoko0202 napisała:

                                  > uparcie jednak twierdzę, że najlepsze określenie to: ostatnia zalegalizowana
                                  > forma niewolnictwa.

                                  A w sredniowieczu chlopi zakladali babom chomonto i orali nimi pole;)

                                  Dla mnie bystrych i nie znajacych klasyki-cytat filmowy,autor:Fred,kozak z Wybrzeza.

                                  • tow.ortalion Re: Po co mi zona/stala kobieta? 31.03.10, 23:57
                                    maxgazeta.pl napisał:

                                    > A w sredniowieczu chlopi zakladali babom chomonto i orali nimi pole;)
                                    >

                                    --------------------------

                                    Dzisiaj to baby zakładają facetom chomąto. ;)
                                    • kalllka Re: Po co mi zona/stala kobieta? 01.04.10, 00:17
                                      pańszczyźniane nie mialy chomąt.
                                      a ciagnely woly- sochę,
                                      nigdy tez orki nie uprawiano. na święconej ziemi np.


                                      ps
                                      wlasnie sie mi nasunelo pytanie do męzczyzn i paniow. w zwiazku po co komu
                                      zone.. maciez jakie miejsce uświęcone, do którego nikomu nie wolno- oprocz was
                                      samych?
                                      garaz, piwnica, komorka..?
                                      • tow.ortalion Re: Po co mi zona/stala kobieta? 01.04.10, 08:28
                                        kalllka napisała:

                                        > wlasnie sie mi nasunelo pytanie do męzczyzn i paniow. w zwiazku po co komu zone.. maciez jakie miejsce uświęcone, do którego nikomu nie wolno- oprocz was samych?
                                        > garaz, piwnica, komorka..?

                                        ==============================

                                        Do garażu i piwnicy może wejść jak najbardziej, żeby posprzątać, umyć samochód, poukładać słoiki na półkach. ;)

                                        A od mojej komórki WARA !!!!
                                        • facettt Po co mi piwnica :) 01.04.10, 10:22
                                          tow.ortalion napisał:

                                          > Do garażu i piwnicy może wejść jak najbardziej, żeby posprzątać, umyć samochód, poukładać słoiki na półkach. ;)

                                          - absolutnie, to moj azyl. tam nie wpuszczam NIKOGO.
                                          >
                                          > A od mojej komórki WARA !!!!

                                          - a to oczywiste.
                                          I dlatego po pracy trzymam ja w piwnicy.
                                          >
                                          • lolcia-olcia Re: Po co mi piwnica :) 01.04.10, 18:30
                                            hahaha padłam ;D
                                        • kalllka Re: Po co mi zona/stala kobieta? 01.04.10, 18:28
                                          no no no.. talonik
                                          od komorki to warga, albo Varga to jak juz tam se wolisz
                                          orle_sokole:)


                                          ---
                                          a przeciez pytalam o takie, miejsca intymne powiedzmy; np gdzie w spokoju i ciszy rzniecie deszczulki na ramke dla kochanej mamy na foto wasze, albo co w podobie. no o takie koniki Wasze sie pytalam albo hobby.
                                          • maly.jasio Re: Po co mi zona/stala kobieta? 05.04.10, 12:27
                                            kalllka napisała:

                                            >
                                            > od komorki to warga, albo Varga to jak juz tam se wolisz
                                            > orle_sokole:)


                                            widze, ze ktos tu jest zwolennikiem transakcji wiazanych ? :)
                                            • kalllka Re: Po co sacrum - profanum. 07.04.10, 10:38
                                              no prosze,
                                              rzeczywiscie zastanawiajace, kto tu handluje;zywym towarem.
                                              bo,ze sie handluje-potwierdziles.





                                              ---
                                              libido scienti
                                              • maly.jasio Po co sacrum - profanum? - dla urozmaicenia 07.04.10, 13:18
                                                kalllka napisała:

                                                > no prosze,
                                                > rzeczywiscie zastanawiajace, kto tu handluje;zywym towarem.
                                                > bo,ze sie handluje-potwierdziles.
                                                >
                                                naturalnie - czynia to prawie wszyscy.
                                                z wyjatkiem niedouczonych, (ktorzy tego nie potrafia)
                                                i leniwych (bo to jednak klopot)
                                                (do ktorych i ja sie zaliczam)

                                                o pryncypialnych nie wspominam, bo to jakies niedobitki.
                                                >
                                                > ---
                                                > libido scienti
                                                • kalllka Re: proformum 07.04.10, 20:03

                                                  uhym, nie wiedzialam,
                                                  mowisz, ze taki handelek to urozmaicenie? taki, na ten przyklad, suk na
                                                  forum?roznorodnosc i dowolnosc wyboru..?
                                                  no prosze, jaka niedouczona jestem.. no no no..

                                                  pap
    • roma.roma Re: Po co mi zona/stala kobieta? 31.03.10, 22:43
      Malzenstwo ani powazne dlugie zwiazki nie sa obowiazkowe. Jesli
      Tobie one nie pasuja, nikt nie kaze Ci sie zenic czy wiazac na dluga
      z zadna kobieta. Natomiast miej swiadomosc, ze jesli nie mowisz tego
      wprost tylko zwodzisz ufne dziewczyny, ze Ci zalezy na czyms wiecej
      niz krotkotrwaly romans, to jestes swinia i nieodpowiedzialny za
      swoje czyny egoista.
      Wedlug mnie najlepszym dla Ciebie rozwiazaniem w obecnej chwili jest
      agencja towarzyska - tam panie nie marudza, tylko milo i chetnie
      spelniaja zachcianki klientow. A ze nie za darmo? No coz, wszytsko
      ma swoja cene. Przynajniej nie bedziesz musial sluchac nagabywan o
      slub.
      • tow.ortalion Re: Po co mi zona/stala kobieta? 31.03.10, 22:53
        roma.roma napisała:

        > ... Natomiast miej swiadomosc, ze jesli nie mowisz tego wprost tylko zwodzisz ufne dziewczyny, ze Ci zalezy na czyms wiecej niz krotkotrwaly romans, to jestes swinia i nieodpowiedzialny za swoje czyny egoista.

        ==============================

        A jeśli facet próbuje rok, dwa albo nawet trzy lata życia w związku i stwierdza, że to nie to i nie chce się żenić to też jest świnią i nieodpowiedzialnym za swoje czyny egoistą ?

        Hm... ?



        • roma.roma Re: Po co mi zona/stala kobieta? 01.04.10, 10:40
          Dwa, trzy lata to bardzo dlugo. Jesli ludzie sa dorosli to jakies
          pol roku, maksimum rok wystarczy, zeby sie zorientowac z kim ma sie
          do czynienia. A i tak nie pozna sie nikogo calkowicie, nawet czasem
          obcujac z nim przez pol zycia.
          Dlatego uwazam, ze czekanie i zwlekanie z odejsciem, jak sie komus
          odwidzialo przez pare lat jest objawem tchorzostwa i egoizmu
          wlasnie. Na ogol panowie (panie czasem tez) tak odwlekaja, az nie
          upewnia sie, ze inna chetna juz jest gotowa zajac miejsce
          poprzedniczki.
    • redsquare To ze Max szuka swojego idealu, nie znaczy ze 01.04.10, 00:26
      musi byc egosita, chamem, lovelasem, macho, alfa-samcem itd.
      Ma po prostu swoje wyobrazenie o kobiecie idealnej i zadecydowal jej
      poswiecic swoje uczucia. A dopoki ta kobieta idealna nie pojawi sie
      w jego zyciu - zastanawia sie po co ma sie angazowac w aktualne
      relacje ? W sumie postepuje bardzo fair. Sam zreszta pisze, ze
      grzecznie sie zegna.
      Jednym slowem - jest wymagajacy. To ma swoje wielkie zalety ale i
      wady :-)
      Nie dadza ti nic rady - Max, daj szanse jakiejs tam dziewczynie.
      Albo sam poczujesz, ze to ta, idealna i zdecydujesz sie na nia nawet
      z malymi wadami a la marduzenia itd.( warto przestudiowac roznice
      mozgu obu plci dla zrozumienia ).
      W Polsce (niestety) kobiety nasiakniete sa nastawieniem generacji
      swoich matek, cioc i babci - facet MUSI oddawac wyplate, udzielac
      sie w imprezach imieninowych, po pracy w dopokojowych mieszkaniach
      ogladac ( przymusowo ) seriale, pozniej wynosic smieci, dawac znac
      gdzie jest, dokad idzie, co robi...
      A gdzie tu miejsce na prawdziwa milosc ? Kazdy ma prawo
      powiedziec "nie". "Tak, tak... oczywiscie, alez jak najbardziej" -
      slysze w odpowiedzi, ale taki Max to juz zbesztany zostal z blotem
      poniewaz rozgrywa bardzo wazne kwestje wiazace sie z maksymalnie
      waznymi konsekwencjami. W sumie to bardzo milo z jego strony i
      okazuje jego wrazliwosc - po co ma balamucic i oklamywac dziewczyny,
      lamac im serce ?

      Sama kiedys bylam jedna z tych ktora twierdzila, ze w
      zwiazku "trzeba", "nalezy sie", "przystoi" + nazucane przez
      spoleczenstwo przyklady partnerstwa... Dzisiaj mnie to bawi.
      Zrozumialam, ze mezczyzna jest ze mna ze szczerej checi. Ma prawo
      czegos nie chciec, czegos nie lubic. Ale jezeli czuje w zyciu jego
      wsparcie, cieplo i milosc - nie widze zadnego problemu. Jednym
      slowem - rozszezylam horyzonty.

      W slowach Maxsa widze swojego chlopaka i rozpoznaje takze swoje
      myslenie, ktore uwazam nota bene za dorosle i odpowiedzialne.

      I osobste slowa do Maxa - byc moze nie poznales jeszcze tej jednej,
      jedynej. Z tego co piszesz - funkcjonujesz normalnie i zdrowo. Nie
      wiem w jakim jestes wieku, ale na pierwsze wrazenie powiem - trzymaj
      tak dalej. I jednak nie moge sie powstrzymac, chociaz to takie
      banalne i typowo kobiece - daj szanse jakiejs fajnej dziewczynie i
      popros zeby wytlumaczyla Ci dlaczego marudzi, dlaczego potrzebuje
      wsparcia, dlaczego z niczego stwarza problemy - i popros aby byla
      szczera. Kobiety czesto projektuja wlasne niezadowolenie na faceta
      zamiast po prostu go kochac. Byc moze takie wytlumaczenie da owej
      takiej do myslenia i zrozumie ze nie tedy droga.
      W kazdym badz razie zycze powodzenia. Wszystkim tutaj :-)
      • maxgazeta.pl Re: To ze Max szuka swojego idealu, nie znaczy ze 01.04.10, 13:18
        Noo prosze jestes jedna z niewielu kobiet na forum,ktora ma cos sensownego do
        powiedzenia i to w odpowiedniej formie,naprawde duzy szacunek.

        "W Polsce (niestety) kobiety nasiakniete sa nastawieniem generacji
        > swoich matek, cioc i babci - facet MUSI oddawac wyplate, udzielac
        > sie w imprezach imieninowych, po pracy w dopokojowych mieszkaniach
        > ogladac ( przymusowo ) seriale, pozniej wynosic smieci, dawac znac
        > gdzie jest, dokad idzie, co robi... "

        A takie szczere slowa w ustach kobiety to juz naprawde mistrzostwo swiata,szkoda
        tylko ze takich kobiet jest malo;)
      • roma.roma Re: To ze Max szuka swojego idealu, nie znaczy ze 01.04.10, 13:34
        >Ma po prostu swoje wyobrazenie o kobiecie idealnej i zadecydowal
        jej
        poswiecic swoje uczucia. A dopoki ta kobieta idealna nie pojawi sie
        w jego zyciu - zastanawia sie po co ma sie angazowac w aktualne
        relacje ? W sumie postepuje bardzo fair. Sam zreszta pisze, ze
        grzecznie sie zegna.

        A co to znaczy "aktualne relacje"? Czy chcialabys byc taka "aktualna
        relacja", w ktora Twoj-jak Ci sie wydaje-partner sie nie angazuje,
        bo czeka az spotka ideal? I to ma byc fair? Dla kogo? Dla
        tej "aktualnej relacji", ktora po 3 latach sie dowiaduje, ze to
        jednak nie to, bo.... No wlasnie, bo co? Tego autor watku nam nie
        zdradzil. Nie napisal, dlaczego jego partnerka po 3 latach okazala
        sie nie taka jaka sobie wymarzyl. Ciekawa jestem czy bylo to cos
        takiego czego nie mozna bylo zauwazyc po 3 miesiacach.
        Niecierpliwie czekam na odpowiedz.
        • redsquare Re: To ze Max szuka swojego idealu, nie znaczy ze 01.04.10, 14:06
          roma.roma ( pochodzisz od cyganow, ze taki nik ? )- otworz oczy, bo
          takich aktualnych relacji jest masa. W sumie wiekszosc malzenst to
          tez aktualne relacje. Pozatym jak ja moge oczekiwac od czlowieka 100
          % pewnosci ze bedzie przy mnie ? A niektore kobiety posuwaja sie
          jeszcze dalej oczekujac ze on w 100 % bedzie NALEZAL do niej. I to
          ma byc fair ?
          Sluchaj - jezeli jestem w zwiazku ze swoim chlopakiem, do ktorego
          oczywiscie cos czuje i ktory jest dla mnie wazny, ale widze jego
          mnostwo wad i jestem ostrozna co do wspolnej przyszlosci. Jest nam
          na razie dobrze, ale czy rzeczywiscie bedzie dobrym mezem i ojcem...
          A czy musze od niego odchodzic, bo np. praca czesto jest mu
          wazniejsza od wyjscie do restauracji ze mna ? Wyjdziemy za 3 dni,
          lub za 7 i nie wpadam w panike. Pozatym wole czerpac ze zwiazku to
          co najlepsze - dobry seks, czulosc, cieplo i takie tam rzeczy. Nie
          oznacza to jednak ze musze z nim spedzic reszte zycia. To jest fair,
          czy nie fair ? Jestesmy dorosli - skoro on widzi ze ja nie rozmawiam
          o przyszlosci z nim, lub ja widze ze on nie rozmawia o przyszlosci
          ze mna, to wychodze z tego zalozenia, ze ok, kochamy sie, lubimy,
          jest dobrze, ale czy to ten jeden jedyny, ta jedna jedyna...?
          Dorosly, odpowiedzialny czlowiek potrafi wywnioskowac pewene sprawy
          przez 3 lata z zachowania partnera i zdecydowac - jestem gotowy
          wziasc to co moge, czy naiwnie bede walczyc o wiecej, a moze odejde
          i poszukam (jak to smiesznie brzmi ;-)) zastepce? A ten bedzie niby
          lespzy? Nie bedziemy sie klocic o to kto poprowadzi samochod i takie
          tam inne duperele... Kto to wie ? Jaka w zyciu jest gwarancja na
          wszystko ? Zerowa. Ale nie popadam z tego powodu w depresje... O
          nie. Ile jest szalenie ciekawych spraw oprocz prawdziwej milosci
          rodem z telenoweli.

          A co do Maxa - mysle ze ona nie wykazala sie po 3 latach nie taka
          jaka sobie wymarzyl a wczesniej i podejrzewam ze oboje walczyli -
          kazdy na swoj sposob ale trzeba wiedziec kiedy jest definitywny
          koniec a kiedy brnac dalej w bagno.
          • roma.roma Re: To ze Max szuka swojego idealu, nie znaczy ze 01.04.10, 14:34
            Nie pochodze od cyganow, wyobraz sobie czerwony kwadracie, czy jak
            ci tam. Bylam niedawno w Rzymie i bardzo mi sie podobalo, ot co.
            Strasznie sie rozpisalas i nie za bardzo sie zorientowalam o co ci
            chodzi.
            Otoz, wiadomo, ze nic w zyciu nie jest na stale ani nic nie jest
            pewnego oprocz smierci. Ja tylko uwazam, ze testowanie kogos przez
            kilka lat czy jest wystarczajaco dobry do bycia malzonkiem/malzonka
            czy partnerem na reszte zycia jest ogromnie egoistyczne i
            niedojrzale. Chociaz obecnie bardzo popularne. Twierdze tak w
            przypadku, gdy nic sie powaznego nie stalo miedzy partnerami, np.
            zdrada czy np. karalne przewinienie jednej ze stron co drastycznie
            zmienia obraz czlowieka. A nie "bo mi sie odwidzialo". To jest brak
            odpowiedzialnosci za swoje czyny i druga osobe. I jak powtarzam dosc
            czesto spotykane teraz, tak jak rzadko spotykane jest postepowanie
            honorowe i bezinteresowne.
            • redsquare Re: To ze Max szuka swojego idealu, nie znaczy ze 01.04.10, 14:47
              Tak tylko zapytalam, a Ty juz sie obrazasz i odreagowujesz z
              czerwonym kwadratem... ( chodzi o czerwony rog ulicy, ten na ktorym
              stoja prostytutki :-) widzialam taki i spodobal mi sie )

              W kazdym badz razie kazdy ma prawo powiedziec "nie" dopuki nie robi
              niepotrzebnej nadzieji drugiej osobie. Ale zeby kazdy zachowywal sie
              na tym swiecie tak pozadnie i tak moralnie, jakby kazdy wiedzial,
              czego naprawde chce... Byloby cudownie, nie tak ?

              Jakie zrszta testowanie ? Moze ciagle ja kochal i byl pewny, az
              pewnego dnia poczul niesmak w zwiazku. Moze pierdziala przez sen i
              ciagle o tym myslal podczas stosunku ? A moze cos waznego -
              zdradzila go, ukradla pieniadze z portmonetki, oklamala, oczekiwala
              ze to on ja uczyni szczesliwa zamiast wziasc zycie w swoje rece, a
              moze nie wspierala go, moze go nie akceptowala takim jakim jest ?

              Oczywiscie Max tez nie jest idealem - moim zdaniem za definitywnie
              stwierdza ze nie, to nie to. Ale byc moze on sie staral... Byc moze
              to go za bardzo meczylo i byc moze trafial na same baby-jagi :-) Nie
              wiadomo. W kazdym badz razie pyta sie czy zwiazek jest mu i innym
              mezczyznom potrzebny ? Nie prosi o rady i o ocene a jedynie sie pyta
              o cos tam... Suma sumarum - sam musi dojsc do wniosku co i jak i
              kiedy. A my tutaj tymaczasem pomezy powypisywac sobie swoje opinie.
              Koncze, bo znowu sie rozpisze.

              Ale na koniec jeszcze dodam, ze zycie dzieli po rowno. Ja
              autentyczni eucieklam sprzed oltarza ;-) I takze mi przydazylo sie
              zlamanie serca przez mezczyzne ktory wiele mi znaczyl. A teraz - who
              cares... Jest jak jest i ja tylko pilnuje aby bylo coraz lepiej.
        • maxgazeta.pl Re: To ze Max szuka swojego idealu, nie znaczy ze 01.04.10, 14:17
          roma.roma napisała:

          > A co to znaczy "aktualne relacje"? Czy chcialabys byc taka "aktualna
          > relacja", w ktora Twoj-jak Ci sie wydaje-partner sie nie angazuje,
          > bo czeka az spotka ideal? I to ma byc fair? Dla kogo? Dla
          > tej "aktualnej relacji", ktora po 3 latach sie dowiaduje, ze to
          > jednak nie to, bo.... No wlasnie, bo co? Tego autor watku nam nie
          > zdradzil. Nie napisal, dlaczego jego partnerka po 3 latach okazala
          > sie nie taka jaka sobie wymarzyl. Ciekawa jestem czy bylo to cos
          > takiego czego nie mozna bylo zauwazyc po 3 miesiacach.
          > Niecierpliwie czekam na odpowiedz.

          O yeahhh takie akcje lubie:)

          To zanim odpowiem,czekam na wyjasnienie-czy posiadasz meza?w ilu bylas zwiazkach
          i czy kazdy z nich byl krotszy niz 3 miesiace?Bo rozumiem ze jak byl dluzszy niz
          3 miesiace to teraz jestes szczesliwa mezatka,w koncu po 3 miesiacach juz
          wiadomo czy druga osoba na pasuje czy nie i czy spedzimy z nia cale zycie.

          • roma.roma Re: To ze Max szuka swojego idealu, nie znaczy ze 01.04.10, 14:40
            Alez nie rozmawiamy o mnie tylko o Tobie i Twoich problemach :-).
            Ja przedstawiam tylko moje poglady na podstawie moich obserwacji i
            doswiadczen zyciowych.
            Nie twierdze, ze po 3 miesiacah mozna byc juz pewnym, ze chce sie z
            kims byc do konca zycia, ale jest to na pewno wystarczajacy czas,
            zeby sie zorientowac, ze ten ktos z pewnoscia nam nie pasuje.
            Natomiast ja jestem ciekawa, co sie moze takiego wydarzyc, ze osoba,
            w ktorej byles zakochany przez pare lat nagle przestaje Ci sie
            podobac? Zaczyna tyc czy moze zaczyna klnac? Tak sie zastanawiam,
            co powoduje, ze ktos sie odkochuje.
            • maxgazeta.pl Re: To ze Max szuka swojego idealu, nie znaczy ze 01.04.10, 14:47
              roma.roma napisała:

              > Alez nie rozmawiamy o mnie tylko o Tobie i Twoich problemach :-).
              > Ja przedstawiam tylko moje poglady na podstawie moich obserwacji i
              > doswiadczen zyciowych.
              > Nie twierdze, ze po 3 miesiacah mozna byc juz pewnym, ze chce sie z
              > kims byc do konca zycia, ale jest to na pewno wystarczajacy czas,
              > zeby sie zorientowac, ze ten ktos z pewnoscia nam nie pasuje.

              Zatem konczylas kazdy swoj zwiazek po 3 miesiacach bo wiedzialas ze dany facet
              Ci nie odpowiada?Bo jesli nie to albo klamiesz twierdzac ze mozna po 3
              miesiacach sie zorientowac czy ktos z pewnoscia nie pasuje,albo tkwilas w
              zwiazku mimo ze wiedzialas za dany facet Ci nie pasuje ergo oszukiwalas go i
              bylas nie fair.
              Wiec jak to bylo w Twoim przypadku?Jak odpowiesz to pogadamy dalej,w innym
              przypadku rozmowa nie ma sensu bo z kobieca logika i hipokryzja nie mam zamiaru
              dyskutowac;)

              I powtarzam po raz kolejny,ja nie mam problemu z kobietami,mi jest dobrze jak jest;)
              • roma.roma Re: To ze Max szuka swojego idealu, nie znaczy ze 01.04.10, 14:56
                Moge Ci tylko odpowiedziec, ze ja nigdy nie zawracalabym glowy
                facetowi ani nie dawala mu nadziei wiedzac, ze nie planuje z nim nic
                powaznego.

                Alez ja doskonale zdaje sobie sprawe, ze Ty nie masz problemow z
                kobietami. To raczej te Twoje znajome moga miec problem z Toba. Tak
                to juz jest w zyciu niestety, ze najmniej problemow maja ludzie
                niewrazliwi.
                • maxgazeta.pl Re: To ze Max szuka swojego idealu, nie znaczy ze 01.04.10, 15:25
                  roma.roma napisała:

                  > Moge Ci tylko odpowiedziec, ze ja nigdy nie zawracalabym glowy
                  > facetowi ani nie dawala mu nadziei wiedzac, ze nie planuje z nim nic
                  > powaznego.

                  Skoro nie odpowiedzialas na moje pytanie to wszystko jasne,hipokryzja i
                  klamstwa.Dlaczego zakladasz a priori ze jak poznaje kobiete to "zawracam jej
                  glowe" a nie ze mam nadzieje,ze moze to bedzie milosc mojego zycia?Skad
                  zalozenie ze kobiety z ktorymi bylem szukaly meza a nie po prostu byly ze mna bo
                  im odpowiadalem i zakonczenia zwiazku nie traktowaly jako swojej zyciowej
                  porazki i straconego czasu?
                  To ze Ty masz takie a nie inne przekonania (choc jak widac krecisz mocno zeby
                  tylko nie wyszlo czarno na bialym ze Twoje tezy sa bezsensu) to nie znaczy ze
                  inni ludzie tez maja takie podejscie.


                  • roma.roma Re: To ze Max szuka swojego idealu, nie znaczy ze 01.04.10, 15:42
                    A po co mialabym klamac na forum? Przeciez jestem tu anonimowa.
                    Przedstawiam tylko moje zdanie, stosujac zreszta dosc czesto tryb
                    warunkowy "jesli to, to cos tam", a nie wale Ci prosto w monitor ze
                    jestes taki lub owaki.
                    Natomiast Ty mi nie odpowiedziales na pytanie, co powoduje, ze sie
                    odkochujesz lub ktos przestaje Ci sie podobac. To mnie glownie
                    interesuje.
                    A propos kobiet, to 90% mlodych dziewczyn szuka meza :-).
    • kunegunda123 Re: Po co mi zona/stala kobieta? 01.04.10, 00:34
      A przewidujesz taki scenariusz, że się po prostu zakochasz??? Ty w ogóle
      którąkolwiek z tych swoich byłych kochałeś??? Nie wygląda na to...
      • maxgazeta.pl Re: Po co mi zona/stala kobieta? 01.04.10, 13:13
        kunegunda123 napisała:

        > A przewidujesz taki scenariusz, że się po prostu zakochasz?? Oczywista
        oczywistosc jak mawia prezes partii dwoch braci i jednego kota.

        Ty w ogóle
        > którąkolwiek z tych swoich byłych kochałeś??? Nie wygląda na to...

        Mylisz sie,gdybym nie byl zakochany to nie wytrzymalbym w zwiazku 3 lata a tyle
        trwal moj najdluzszy.NIe bylo slubu bo stwierdzilem ze to nie to.To ze bylem
        zakochany nie oznacza ze wylaczylem rozum.Po przeanalizowaniu sytuacji
        stwierdzilem ze w dluzszym okresie czasu to nie wypali wiec nie ma sensu brac slubu.


        • yoko0202 Re: Po co mi zona/stala kobieta? 01.04.10, 14:02
          maxgazeta.pl napisał:

          > Mylisz sie,gdybym nie byl zakochany to nie wytrzymalbym w zwiazku 3 lata a
          tyle trwal moj najdluzszy.NIe bylo slubu bo stwierdzilem ze to nie to.To ze
          bylem zakochany nie oznacza ze wylaczylem rozum.Po przeanalizowaniu sytuacji
          stwierdzilem ze w dluzszym okresie czasu to nie wypali wiec nie ma sensu brac slubu.

          z takimi wyznaniami to tutaj uważaj, bo cię kobity zjedzą:)

          ja miałam wyjść za mąż trzy razy, i też stwierdzałam w pewnym momencie że do
          dupy to wszystko - no ale ja jestem kobietą, więc mnie się mówi, że udało mi się
          wyjść z toksycznych związków, a ty usłyszysz że jesteś świnia i cham, i podobało
          ci się darmowe regularne bzykanko:)
          • maxgazeta.pl Re: Po co mi zona/stala kobieta? 01.04.10, 14:26
            yoko0202 napisała:

            > maxgazeta.pl napisał:
            >
            > > Mylisz sie,gdybym nie byl zakochany to nie wytrzymalbym w zwiazku 3 lata
            > a
            > tyle trwal moj najdluzszy.NIe bylo slubu bo stwierdzilem ze to nie to.To ze
            > bylem zakochany nie oznacza ze wylaczylem rozum.Po przeanalizowaniu sytuacji
            > stwierdzilem ze w dluzszym okresie czasu to nie wypali wiec nie ma sensu brac s
            > lubu.
            >
            > z takimi wyznaniami to tutaj uważaj, bo cię kobity zjedzą:)
            >
            > ja miałam wyjść za mąż trzy razy, i też stwierdzałam w pewnym momencie że do
            > dupy to wszystko - no ale ja jestem kobietą, więc mnie się mówi, że udało mi si
            > ę
            > wyjść z toksycznych związków, a ty usłyszysz że jesteś świnia i cham, i podobał
            > o
            > ci się darmowe regularne bzykanko:)


            Po przeczytaniu kilkunastu tematow na forum dokladnie wiem jak tutaj jest,masz
            absolutna racje;)

            Zgodnie z zasadami
            img534.imageshack.us/img534/1938/52823466.gif
            • maxgazeta.pl Kobiety LOL 01.04.10, 14:42
              Jest na glownej wiec az sie prosilo zeby tu wrzucic
              forum.gazeta.pl/forum/w,16,109450704,109450704,Pociagaja_mnie_wszyscy_tylko_nie_moj_maz.html
              Jeszcze jakies pytania,watpliwosci drogie Panie?:)
              To jak to jest z ta Wasza miloscia?

              Pytanie kierowane oczywiscie do tych co uwazaja ze faceci to swinie i zawszy
              wykorzystuja kobiety:)
              • maxgazeta.pl Re: Kobiety LOL 01.04.10, 14:43
                maxgazeta.pl napisał:

                > Jest na glownej wiec az sie prosilo zeby tu wrzucic
                > forum.gazeta.pl/forum/w,16,109450704,109450704,Pociagaja_mnie_wszyscy_tylko_nie_moj_maz.html
                > Jeszcze jakies pytania,watpliwosci drogie Panie?:)
                > To jak to jest z ta Wasza miloscia?
                >
                > Pytanie kierowane oczywiscie do tych co uwazaja ze faceci to swinie i zawszy
                > wykorzystuja kobiety:)

                Zawsze nie "zawszy" ;)
                • yoko0202 Re: Kobiety LOL 01.04.10, 17:22
                  zawsze czy tam zawszy, i tak świnie, koniec :)
          • kunegunda123 Re: Po co mi zona/stala kobieta? 01.04.10, 14:52
            > z takimi wyznaniami to tutaj uważaj, bo cię kobity zjedzą:)

            dlaczego, można wiedziec? to kobiety nie mają wątpliwości i nie zostawiają
            facetów? a może uważasz że tylko tobie to się zdarzyło i że tylko ty jesteś taka
            wyjątkowa?

        • kunegunda123 Re: Po co mi zona/stala kobieta? 01.04.10, 15:02
          ok, byłeś zakochany. tylko dobór słów, których używasz wspominając byłe świadczy
          o jakiejś takiej niefajnej, zimnej kalkulacji. jak dla mnie jest ogromna różnica
          pomiędzy:'związek się skończył bo:
          - uczucie się wypaliło, uleciało bo coś się popsuło itd itp

          a:
          - rozstałem się z dziewczyną/chłopakiem bo zaczął marudzic, bo przestał mi
          odpowiadac, poszukam sobie lepszego modelu, niewadliwego

          i nie jesteś zły dlatego, że zostawiałeś kobiety. nie podoba mi się to w jaki
          sposób wyrażasz się o związkach, jak o jakiejś umowie, czymś co sie opłaca albo
          nie. brrr...

          żeby było śmieszniej gdzieś z rok temu wyprodukowałam bardzo podobny wątek do
          twojego, na szczęście tyle się wydarzyło w moim życiu później, że już nie mam
          takich dylematów.
          • maxgazeta.pl Re: Po co mi zona/stala kobieta? 01.04.10, 15:28
            kunegunda123 napisała:

            > ok, byłeś zakochany. tylko dobór słów, których używasz wspominając byłe świadcz
            > y
            > o jakiejś takiej niefajnej, zimnej kalkulacji. jak dla mnie jest ogromna różnic
            > a
            > pomiędzy:'związek się skończył bo:
            > - uczucie się wypaliło, uleciało bo coś się popsuło itd itp
            >
            > a:
            > - rozstałem się z dziewczyną/chłopakiem bo zaczął marudzic, bo przestał mi
            > odpowiadac, poszukam sobie lepszego modelu, niewadliwego
            >
            > i nie jesteś zły dlatego, że zostawiałeś kobiety. nie podoba mi się to w jaki
            > sposób wyrażasz się o związkach, jak o jakiejś umowie, czymś co sie opłaca albo
            > nie. brrr...

            Chyba oczywiste ze innych slow uzywa kobieta a innych mezczyzna,okreslajac
            relacje damsko-meskie.Tak malzenstwo to jest umowa,niezaleznie od tego czy
            nazywamy to wprost czy nie.

            >
            > żeby było śmieszniej gdzieś z rok temu wyprodukowałam bardzo podobny wątek do
            > twojego, na szczęście tyle się wydarzyło w moim życiu później, że już nie mam
            > takich dylematów.

            Ja nie mam i nie mialem dylemtow,dylematy zostawiam Werterowi;)

            • kunegunda123 Re: Po co mi zona/stala kobieta? 01.04.10, 17:23
              > Chyba oczywiste ze innych slow uzywa kobieta a innych mezczyzna,okreslajac
              > relacje damsko-meskie.Tak malzenstwo to jest umowa,niezaleznie od tego czy
              > nazywamy to wprost czy nie.

              na szczęście faceci są różni...

              Tak malzenstwo to jest umowa,niezaleznie od tego czy
              > nazywamy to wprost czy nie.

              i na szczęście nie wszyscy tak uważają...
    • bombalska Re: Po co mi zona/stala kobieta? 01.04.10, 23:58
      Wlasnie stwierdzilam, ze w dzisiejszych czasach, kiedy kazdy moze zyc jak chce,
      a nie jak mu srodowisko kaze, znajomosc nalezaloby zaczynac od kilku
      podstawowych, ale bardzo istotnych pytan: czy szukasz stalego zwiazku? czy
      zamierzasz sie zenic? czy chcesz miec dzieci? jesli tak to ile?
      Chyba byloby prosciej...? Ostatecznie kazdy ma prawo zyc jak chce i nie kazdy
      musi zakladac rodzine.
    • jan_owy Re: Mnie ciągle zastanawia 03.04.10, 20:31
      gdzie i jak spotykasz ten MULTUM chętne kobiety w wieku 20-40 lat.
      Jakby był taki multum chętnych kobiet, to nie byłoby agencji towarzyskich i
      prostytutek - one by nie istniały. A że jest inaczej...
      • nom73 Re: Mnie ciągle zastanawia 04.04.10, 23:07
        jan_owy napisał:

        > gdzie i jak spotykasz ten MULTUM chętne kobiety w wieku 20-40 lat.

        O to samo chciałem zapytać. Pracuję z samymi kobietami, kilka jest singielek,
        ale żadna nie poszłaby na taki układ, czyli tylko koleżeństwo + seks. Sam mam
        alergię na ślub i chętnie poznałbym dziewczynę do niezobowiązującej znajomości. :-)
        • miaowi Re: Mnie ciągle zastanawia 04.04.10, 23:19
          Trzeba wiedzieć jak szukać, a nie gdzie ;)
          Facet się przyznał szczerze, a oczywiście musialo się pojawić parę
          krytycznych komentarzy nazywających go egoistą. Niechże sobie każdy
          żyje jak chce. I ma rację, że pod względem opłacalności związek
          wygląda marnie - fakty mówią same za siebie. Obruszanie się o to, że
          ktos nie ma ochoty rezygnować z czegokolwiek czy się poświęcać to
          typowe dla naszej kultury. Mam tylko wrażenie, że pod tymi
          krytycznymi komentarzami kryją się osoby, które rodzinę mają,
          doskonale wiedzą, ile wyrzeczeń to kosztuje i myślą "dlaczego do
          ch... ten tamten miałby mieć lepiej? Wyzwiemy go od egoistów i od
          razu będzie nam lepiej, bo ta nasza codzienna frustracja nabierze
          sensu". Jakie to polskie...

          A co do kobiet chętnych na romans - jest nas mnóstwo. Jedne nie mają
          parcia na dzieci, drugie już mają dzieci i nie mają czasu angażować
          się w "poważne" związki, na końcu których gdzieś tam majaczy ślub. A
          odrobina romansu przyda się każdemu.
          • roma.roma Re: Mnie ciągle zastanawia 04.04.10, 23:38
            Alez nikt sie nie obrusza na fakt, ze facet nie chce miec trwalego
            zwiazku. A niech nie ma. Ale z tym jego niechceniem powinny sie
            wiazac pewne konsekwencje. Czyli jasno mowi nowo poznanym
            dziewczynom, ze interesuje go tylko seks. Wedlug Ciebie na pewno
            znajda sie chetne na taki uklad. No to niech takich wlasnie szuka.

            A Twoj komentarz o frustracji chyba troche nietrafiony, bo nikt nie
            zazdrosci czlowiekowi z problemami emocjonalnymi....
            • miaowi Re: Mnie ciągle zastanawia 04.04.10, 23:42
              No ale kto decyduje o tym, że on ma problem? Czy są jakieś pisane
              normy, wg których osoby bezproblemowe to te, które tworzą związki?
              Może on własnie nie ma problemu, nie frustruje się, bo nie MUSI co
              dzień oglądać baby, z którą wiąże go majątek i dzieci? Czy naprawdę
              wybór wolności musi oznaczać problem emocjonalny?
              Ja akurat wiem co mówię, miałam długotrwałe związki, miałam i
              krótkotrwałe, życie ułożyło się tak, a nie inaczej i w tej chwili
              zamiast probować jak durna tworzyć kolejny "trwały" związek, po
              prostu wybieram inną drogę. I nie sądzę, żebym to ja miała z tym
              problem.
          • nom73 Re: Mnie ciągle zastanawia 05.04.10, 11:54
            miaowi napisała:

            > Trzeba wiedzieć jak szukać, a nie gdzie ;)

            A to ja nie wiem jak szukać. Może w takim dużym mieście jak Bielsko-Biała to są
            takie dziewczyny, ale w małym 28-tysięcznym miasteczku to raczej nie. :-)
      • maxgazeta.pl Re: Mnie ciągle zastanawia 08.04.10, 19:16
        Odpowiadajac gdzie spotykam multum chetnych kobiet-we Wroclawiu i Warszawie
        czyli tam gdzie mieszkam.W duzych miastach to naprawde nie problem,czesto same
        proponuja spotkania.A pozniej wystarczy tylko przekonac kobiete ze umowila sie z
        sympatycznym,elokwentnym,blyskotliwym facetem,byc usmiechnietym,sluchac tego co
        kobieta ma do powiedzenia (nawet jesli to bzdury),powiedziec pare milych
        slow,puscic przodem w drzwiach,podac ubranie,kupic badyla,wyslac sms,zadzwonic
        raz czy dwa,przyjechac i odwiezc do domu-pare prostych zasad i mozna miec prawie
        kazda kobiete.
        Tylko do tego wszystkiego trzeba byc pewnym siebie i nie miec kompleksow.Nie
        potrzeba byc nawet amantem (choc dobry wyglad nie przeszkadza) i nie trzeba miec
        milionow na koncie.

        Rozumiem ze to moze byc problemem w malych miejscowosciach i ciezko zmieniac co
        tydzien czy co miesiac ladna kobiete na kolejna ladna,ale w dobie internetu
        czatow i roznych portali tez mozna dawac sobie rade;)

        Co do burdeli to nigdy nie korzystalem bo nie mialem takiej potrzeby,zreszta
        pomijajac rozne aspekty to w burdelach nie ma ladnych kobiet,a ja jestem
        wybredny;)No i z opowiesci kolegow sadzac seks jest kiepski bo kurtyzany
        odrabiaja panszczyzne bez emocji,ale jak ktos ma cisnienie to pojdzie spuscic z
        krzyza;)
        • rzeka.chaosu Re: Mnie ciągle zastanawia 08.04.10, 20:04
          sluchac tego co kobieta ma do powiedzenia (nawet jesli to bzdury),powiedziec pare milych slow, puscic przodem w drzwiach,podac ubranie, kupic badyla, [...] i mozna miec prawie kazda kobiete.

          Jak mawiają gimnazjalistki (bo chyba w nie celujesz): Ża-aal (luz Żal.pl).
          Przez moment wydawało mi się, że jesteś normalniejszy. Ten post rozwiał moje wątpliwości. Podtrzymuję moje zdanie z początku wątku.

          Nie zrozumiesz dlaczego.

          • maxgazeta.pl Re: Mnie ciągle zastanawia 08.04.10, 20:39
            rzeka.chaosu napisała:

            > Jak mawiają gimnazjalistki (bo chyba w nie celujesz): Ża-aal (luz Żal.pl).

            Nie wiem jak mawiaja bo nie mam stycznosci na szczescie,dziewczeta ponizej 20
            mnie nie interesuja,najbardziej lubie 26-32/33,sam miod;)
            A ze kobiety sa proste w obsludze w pewnych kwestiach?Czysty zysk,fajnie jakby
            udalo sie to przeniesc rowniez na inne aspekty zycia.

            > Przez moment wydawało mi się, że jesteś normalniejszy. Ten post rozwiał moje wą
            > tpliwości. Podtrzymuję moje zdanie z początku wątku.
            >
            > Nie zrozumiesz dlaczego.

            Jestem absolutnie nienormalny i dlatego jest mi normalnie latwiej w zyciu.Jakos
            niespecjalnie mi zalezy na zrozumieniu bo Twoje zdanie na moj temat jest mi
            zupelnie obojetne.Ale ciesze sie ze moglem pomoc rozwiac watpliwosci;)
            • rzeka.chaosu Re: Mnie ciągle zastanawia 09.04.10, 17:21
              Po pierwsze wcale nie o to chodzi, żebyś brał pod uwagę moje zdanie.
              Masz takie podejście do kobiet, że ono samo będzie ci utrudniało wiele spraw.
              Dlatego podtrzymuje moja opinię: nie żeń się.


              > A ze kobiety sa proste w obsludze w pewnych kwestiach?Czysty zysk,fajnie
              jakby udalo sie to przeniesc rowniez na inne aspekty zycia.


              Nie, mądra kobieta to nie automat. Może twoje dotychczasowe lale były takie, ale
              kobieta mądra na coś takiego nie poleci, najwyżej cię wyśmieje, w najlepszym
              wypadku oleje.
    • showmessage Re: Po co mi zona/stala kobieta? 05.04.10, 01:14
      Masz rację. Myślę dokładnie jak Ty. Ożeniłem się kiedy trafiłem na
      kobietę z którą chciałem mieć dziecko. To był powód. Wyprostowałem
      stronę formalną, zanim zabrałem się za majstrowanie potomków. Faktem
      jest również, że już dobrze ponad dziesięć lat nie widziałem kobiety
      bardziej interesującej niż moja partnerka. Grunt to dobrze wybrać i
      nie iść na żadne kompromisy. Trzymaj się tego bo to dobry kurs.
    • avital84 Re: Po co mi zona/stala kobieta? 05.04.10, 12:05
      Nikt Ci nie powiem dlaczego powinieneś się żenić skoro tego nie chcesz.

      Z opisu jednak wynika, że jeszcze nie spotkałeś kobiety, z którą byłbyś w 100 %
      dopasowany i którą rzeczywiście byś kochał ( nie mówię o zakochaniu). Wtedy
      chyba świat wygląda zupełnie inaczej.
      • maly.jasio Re: Po co mi zona/stala kobieta? 05.04.10, 12:54
        avital84 napisała: z którą byłbyś w 100 %
        > dopasowany i którą rzeczywiście byś kochał ( nie mówię o zakochaniu). Wtedy chyba świat wygląda zupełnie inaczej.

        tak, gora przez dwa lata. potem syndrom zakochania mija, poziom pewnego hormonu spada i wszystko wraca do normy :)
Pełna wersja