wyemancypowana.panna
05.04.10, 14:14
Często słyszy się zarzuty mężczyzn ile to kobiety potrafią 'paplać' i że wam
już od tego głowy pękają; jak to strasznie nie macie ochoty wysłuchiwać tych
przydługich serenad o sukienkach, butach i tuszach do rzęs.
Ale czy faktycznie pozytywnie reagujecie na kobiety małomówne? Bo ja właśnie
za taką się uważam (nie jest to jakaś autoreklama;)), wyrażam się zazwyczaj
krótko i zwięźle, ale to właśnie czasem bywa kłopotliwe. Odnoszę wrażenie, że
mężczyźni jednak oczekują, że kobieta 'zagada' rozmowę, a oni będą tylko
przytakiwać. Nie wiem może tak już jesteście przyzwyczajeni?
Ostatnio usłyszałam od jednego faceta zarzut dlaczego nic nie mówię, bo
kobieta przecież musi dużo gadać. A potem stwierdził, że w sumie to
dobrze, bo nie ma nic gorszego niż bez przerwy nawijające kobiety.
No i to podobno my nie wiemy czego chcemy...
Czy to nie jest tak, że jednak oczekujecie od kobiet, że będą zarzucać tematy
do rozmowy żeby wam się nie nudziło (bo jednak przedłużająca się cisza za
fajna nie jest)? Zauważyłam też, że jak ja czasem nie rzucę jakiegoś tematu do
rozmowy, to męski towarzysz z którym akurat przebywam też nic nie wymyśli...
A może przebywam w towarzystwie dziwnych facetów, albo jestem nudziarą (czas
spojrzeć prawdzie w oczy;))
A... i wiem, że mam dziwne problemy;)