Ja chyba z kosmosu jestem...

07.04.10, 20:52
wnioskuje jak czytam te fora..

Jak to jest, ze nigdy nie wpadlam na to wczesniej, ze kobieta szuka
meza pod katem sluzacego i goscia do utrzymywania, ze mimo, ze sie
nie kochaja zostaja razem i nie uprawiaja seksu latami, nie kochaja
sie, a on szuka kochanek na boku..

ze przebywanie wspolne w domu to ostatnia tragedia, a za seks maz
odwdziecza sie prezentami. A w ogole jest mily tylko jak chce seksu a
tak nie jest mily... i w ogole ze soba nie rozmawiaja tylko ogrywaja
skecze. Ale i tak jest to milosc do grobowej deski.. ludzie, co to
kurde jest?

Zycie jest tylko jedno, czy naprawde papier z jakiegos pieprz...ego
urzedu przyslonil Wam zdolnosc logicznego myslenia i rozwoju? Czy
naprawde lepiej zostac z gosciem lub panna, ktorej sie nie znosi,
przez taki paper, zamiast szukac partnera... i tu potem wywnetrzniac
sie na forum z takimi pierdolami.

Wy naprawde myslicie chyba, ze zyc bedziecie wiecznie. Idiotyzm
jakis.
    • zeberdee24 Re: Ja chyba z kosmosu jestem... 07.04.10, 21:09
      Gdybym miał wymieniać małżeństwa z rozsądku(na zasadzie ona ma chłopaka kilka
      lat, ale pojawia się gość z kasą/mieszkaniem/firmą i po pół roku są ochajtani)
      to pewnie by się bardzo wiele linijek zebrało:) Faceci nie lepsi, po wymianie
      auta na mercedesa zwykle następuje wymiana żony:) Taki lajf, co poradzisz.
    • tootsi30 Re: Ja chyba z kosmosu jestem... 07.04.10, 21:14
      Chyba mialas podobna sytuacje,co? Nie wszyscy sa ze soba dla
      pieniedzy i wygody.. zgodze sie z tym,ze skoro po kilku ,kilkunastu
      latach milosc zanika, i pozostajje tylko rutyna i nuda to nie warto
      tego ciagnac dalej,bo zycie jest jedno. Ale ludzie sie do siebie
      przyzwyczaja i niestety czesto boja sie rozstania.
    • tow.ortalion Re: Ja chyba z kosmosu jestem... 07.04.10, 21:20
      Trochę więcej wiary w ludzi. Nie wszyscy tak myślą.
    • triss_merigold6 Welcome to the real world n/t 07.04.10, 21:21
    • limpusia Re: Ja chyba z kosmosu jestem... 07.04.10, 21:25
      ja wszystko rozumiem, przyzwyczajenie itd itp, strach przed
      rozstaniem... lepiej jak bije, nie zauwaza, olewa, nie kocha ale
      wlasny, no i jak w sredniowieczu kobieta nie jest niczyja..

      Mialam zupelnie inne podejscie do tych spraw az tu nagle czytam to
      forum i widze, ze socjologicznie spoleczenstwo nasze nie zostalo w
      latach 50tych 20 wieku.

      Dalej instytucja zony, bez wzgledu na wszystko, jest wymarzona i ta
      jedyna dla wszystkich kobiet w 2010 roku, to po co to wszystko?

      Gdybym nie maila doswiadzcenia w takiej instytucji moglabym jeszcze
      dac sie zwiesc, ale wiem, ze istnieje zycie po nudnym, upierdliwym,
      dlugim zwiazku z obcym facetem, do ktorego sie po
      prostu'przyzwyczailysmy'..

      tylko i Ci faceci tez musza w 21 wieku zdawac sobie sprawe, ze
      burczaca, niefajna dupa w domu tez moze zostac wymieniona .. a nie
      tylko to cholerne tlumaczenie przyzyczajeniem, zranionymi dziecmi,
      kotem w okresie dojrzewania i psem bez nogi..

      Zycie ucieka Misie!
      a radosne kochanie jest cudowne:-)
    • lupus76 Re: Ja chyba z kosmosu jestem... 07.04.10, 21:46
      limpusia napisała:

      Ale i tak jest to milosc do grobowej deski..
      >
      Nie wiem. Ja tam wolę miłość do kobiet. Ewentualnie do futbolu, motoryzacji,
      lotnictwa i jeszcze paru innych fajności.
      Ale nie do grobowej deski. To jakieś zboczenie.
      • nom73 Re: Ja chyba z kosmosu jestem... 07.04.10, 22:03
        lupus76 napisał:

        > Ale nie do grobowej deski. To jakieś zboczenie.

        drewnofilia :-)
        • nanai11 Re: Ja chyba z kosmosu jestem... 07.04.10, 22:45
          Wszystkich mi nie szkoda.
    • limpusia Re: Ja chyba z kosmosu jestem... 07.04.10, 23:16
      posurfujcie po forach o mezczyznach, kobietach, malzenstwach bez seksu,
      kochankach i innych. To idiotyzm jakis, mozna zwatpic w sens zwiazku
      zupelnie.. bo faceci to dziwkarze, kobiety kurwiszony, malzenstwa-
      uklady dwojga a czesto kilkorga nieszczesliwych i wepchanych razem
      ludzi, bez przyszlosci..

      ja chce normalnie i wierzyc w milosc i radosc we dwoje. nie bede juz
      czytac forow wiecej bo sie chyba powiesze hehe.
      • shymoons Re: Ja chyba z kosmosu jestem... 08.04.10, 01:36
        czytaj ze zrozumieniem :))))))
      • tootsi30 Re: Ja chyba z kosmosu jestem... 08.04.10, 09:23
        limpusia napisała:

        > posurfujcie po forach o mezczyznach, kobietach, malzenstwach bez
        seksu,
        > kochankach i innych. To idiotyzm jakis, mozna zwatpic w sens
        zwiazku
        > zupelnie.. bo faceci to dziwkarze, kobiety kurwiszony, malzenstwa-
        > uklady dwojga a czesto kilkorga nieszczesliwych i wepchanych razem
        > ludzi, bez przyszlosci..
        >
        > ja chce normalnie i wierzyc w milosc i radosc we dwoje. nie bede
        juz
        > czytac forow wiecej bo sie chyba powiesze hehe.
        Jak bedziesz sie opierala na wypowiedziach z forum to nigdy nie
        uwierzysz w milosc.Nawet nie bedziesz probowala. Sama napisalas,ze
        mozna zwatpic, czytajac takie teksty. Uwazam,ze aby uwierzyc w
        milosc (w jej istnienie i sens) trzeba sie porzadnie zakochac :) Bo
        co moze powiedziec na ten temat osoba, ktora nigdy nie miala z tym
        nic wspolnego? Ja moge poswiadczyc-milosc i zakochanie
        istnieje :P :P :P :-)
        • czarownica77777 Re: Ja chyba z kosmosu jestem... 08.04.10, 10:16
          tootsi30 bardzo mądre słowa i fajnie że je napisałaś.Wypowiedzi na forach to
          często czysta teoria i gdybanie raczej i może tu pisać każdy.Myślę też że
          człowiek wartościowy to bogaty w doświadczenia.Kochać warto bo miłość
          uszlachetnia duszę. pozdrawiam
    • lavinka Re: Ja chyba z kosmosu jestem... 08.04.10, 15:10
      Witaj w klubie istot nie pojmujących tego świata :)
    • pendzacy_krolik a co ty taka nerwowa? 08.04.10, 15:57
      ile lat masz,ze sie tak dziwisz? malzenstwo to tylko milosc na
      poczatku pozniej czysty uklad - ty mi pieniadze,,ja ci seks.dopoki
      obojgu to odpowiada,dopoty sa razem. z czasem jest coraz mniej seksu
      i coraz mniej pieniedzy,ale nadal kobiecie w polsce oplaca sie
      siedziec pod jednym dachem z facetem, bo ciagle niewiele kobiet
      zarabia na tyle duzo, by byc niezalezna od faceta.
      • bmwracer Re: a co ty taka nerwowa? 08.04.10, 18:15
        O rany to brzmi jak przymusowy oboz pracy do ktorego sie dobrowolnie zapisujemy...
        Chyba nie jest az tak zle.
        A co to wg ciebie jest milosc??
        Strasznie plytko i niesprawiedliwie to oceniasz. czyzby to resultat wlasnych
        niepowodzen w zwiazku?
        Milosc nie ma jednej definicji i przeobraza sie razem z nami jak dojrzewamy czy
        sie razem starzejemy. Na poczatku to jest milosc oparta na wzajemnej fascynacji
        soba, cialem, seksem ktore z czasem przeradzaja sie w milosc oparta na wzajemnej
        przyjazni, partenerstwie, zaufaniu, potrzebie kogos bliskiego. Kiedy mamy do
        czynienia z "ty mi pieniadze - ja ci seks" to cos takiego sie nazywa protutucja
        - nieprawda?? i jest chore. No i wtedy kiedy ja mam pieniadze to kto mowi ze
        moge i powinienem "kupowac" sobei seks zawsze w tym samym sklepie???
        Z czasem oczywiscie jest mniej seksu i algbo mniej albo wiecej pieniedzy ale
        wlasnie problem polega na tym co uwazamy za fundament zwaizku? - jesli nie seks
        a partnerstwo czy przyjazn jest fundamentem to nawet brak seksu nie powali tej
        struktury.
        A malo zarabiajaca czy tez niepracujaca kobieta moze byc absolutnie rownym
        partenerem w zwiazko poniewaz nie tylko kasa jest tym co decyduje kto i ile
        wklada w zwiazek. Zwiazek jak wiel innych rzeczy jest maszyna stratna - tzn
        trzeba zawsze wiecej wlozyc niz sie odzyska i jesli tak robimi i to akceptujemy
        to nie bedzie problemu. Problem w tym ze czesto obie strony traktuja to jak
        biznes do ktorego troszke na poczatku sie doklada ale potem to tylke chce sie
        czerpac korzysci - pytanie tylko kto te korzysci ma wypracowac? Gdzie jest to
        nasze slubowanie - "na dobre i na zle"?? i dlaczego ono sie zmienia i zostaje
        tylko "na dobre" a jak na zle to nie dla mnie taki uklad? Gdzie sie podzial tem
        mlodzienczy zapal aby partner byl najwazniejsz a nie ja? Niestety gubily sie i
        zapominamy co jest w zyciu najwazniejsze i najwazniejsze jest aby jak najmniej z
        siebie dac a jak najwiecej otrzymac a cudow niestety nie ma.
        Kiedys bawilem sie na plazy - budowalem domek z piasku dla dzieciaka na boku
        malego strumyka - poniewaz latwo bylo mieszac wode z piaskiem i robic "ciasto"
        ale strumyczek niestety ktory ciagle ten piasek mi podmywal i co zbudowalem
        czasami nawet wygladalo ze przeplywajaca woda juz go nie rozmywa bo jest duzy i
        twardy to ciagle gdzies od spodu wymywala i sie walilo....podeszla do mnie zona
        i mowi wiesz Ty buduj a ja zrobie ci mala tamke aby wode skierowac troche
        obok.... I okazalo sie pomimo iz ona nie partycypowala w budowie tego domku -
        ten ocalal.....ale kiedy juz byl gotwy i przestalismy nad nim pracowac oboje -
        po 5 minutach nie zostalo nic...woda rozmyla i tamke i domek. Takie jest zycie.
    • limpusia Re: Ja chyba z kosmosu jestem... 08.04.10, 20:44
      Bardzo slodko...

      Poniewaz jest to forum dla facetow i sie tu wepchalam z tymi bzdurami
      dodam tylko zeby juz glowy nie zawracac.

      Wciaz jeszcze mysle tymi samymi kategoriami, jakimi myslalam bedac
      nastolatka i nie mam zamiaru ich zmienic mimo wielu zlych
      doswiadczen. Wierze w milosc czysta, przyjazn szalona, partnerstwo,
      radosny seks, szczerosc itak na zawsze.

      I w ogole nie przeszkadza mi to, ze faceci, z ktorymi niestety bylam
      okazali sie byc slabi, egoistyczni, zawistni, agresywni, tepi,
      apodyktyczni, nierozwojowi, leniwi, czesto nieinteligentni i
      maloobyci poprostu ale czesto nadwyraz cyniczni, o chorej ambicji, po
      trupach do celu, pompatyczni, falszywi, chciwi i wiele tu by jeszce
      cech wymieniac.

      Powyzej zbior wielu facetow, cechy zebrane w zaleznosci od jednostki
      i charakteru.

      A ja i tak wierze, w milosc a jak nie kocha to czesc, tu kompromisow
      nie ma.

      Zwiazek to nie kontrakt w biznesie, sorry.





      • miaowi Re: Ja chyba z kosmosu jestem... 08.04.10, 22:02
        Ja nie myślę jak nastolatka, ale zgadzam się z tobą. Może właśnie
        dlatego, że już sporo widziałam i trochę przeszłam. Zresztą wcale nie
        szukam męża, nie potrzebuję żeby ktokolwiek mnie utrzymywał, i wierzę,
        że ludzie mogą być ze sobą BO CHCĄ, a nie "bo łączy
        papier/kredyt/dzieci/bo za starzy i już się nie opłaca".
Pełna wersja