Szkoły uwodzenia, podrywanie, eksalacja

26.04.10, 11:02
Tak w temacie który lubią kombinerki.
Niestety nie będzie linka do filmiku na YT na którym pani robi dobrze
podrywaczowi.

Byłem w sobotę w klubie(niegdyś fajnym, teraz zdecydowanie zniżkującym) i
miałem okazję dokonać paru obserwacji.
Powiem jedno - jeśli te szkoły uwodzenia działają to kobiety to idiotki :D
Takiego podrywacza(albo podrywaczy, bo oni chyba chętnie parami działają)
działającego wg. nauk guru rozpoznaję w 30 sekund, góra minutę, potem już
tylko budzą mój szczery uśmiech :).
A przecież kobiety mają wyczucie jeszcze lepsze, więc pewnie widzą to jeszcze
szybciej.
    • dystansownik Re: Szkoły uwodzenia, podrywanie, eksalacja 26.04.10, 11:19
      > Powiem jedno - jeśli te szkoły uwodzenia działają to kobiety to idiotki :D
      > Takiego podrywacza(albo podrywaczy, bo oni chyba chętnie parami działają)
      > działającego wg. nauk guru rozpoznaję w 30 sekund, góra minutę, potem już
      > tylko budzą mój szczery uśmiech :).
      > A przecież kobiety mają wyczucie jeszcze lepsze, więc pewnie widzą to jeszcze
      > szybciej.

      Kiedyś w tv widziałem reportaż na temat tego typu szkół i pokazali "uczniów" w
      akcji. Ich "podryw", to było coś pomiędzy zwykłym narzucaniem się, podchodzącym
      pod chamstwo. W sumie nic dziwnego, bo taki kurs najwyraźniej jest nastawiony na
      pozbawienie kursanta wszelkich oporów społecznych pod pozorami zwiększenia
      pewności siebie.
      A że kobiety dają się na to naciągać? Sporo się nie da, ale dla faceta po
      "kursie" chyba nie jest to ważne, tylko że w końcu któraś się da.

      Btw z tego programu o takim kursie pamiętam jak pokazywali "guru", który
      przyjechał z za granicy i przekazywał "uczniom" swoją "mądrość". Koleś wyglądał
      jak laluś z wiejskiej imprezy w remizie, gadał łamaną angielszczyzną, a wszyscy
      siedzieli wpatrzeni w niego jak w obrazek i chłonęli "wiedzę". :P
      • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Szkoły uwodzenia, podrywanie, eksalacja 26.04.10, 11:31
        > Btw z tego programu o takim kursie pamiętam jak pokazywali "guru", który
        > przyjechał z za granicy i przekazywał "uczniom" swoją "mądrość". Koleś wyglądał
        > jak laluś z wiejskiej imprezy w remizie, gadał łamaną angielszczyzną, a wszyscy
        > siedzieli wpatrzeni w niego jak w obrazek i chłonęli "wiedzę". :P

        No, ci aż tacy desperaci-nieudacznicy nie byli. Ale było od razu widać że
        postępują wg. podręcznika albo filmików.

        • nudzimisie_strasznie Re: Szkoły uwodzenia, podrywanie, eksalacja 26.04.10, 11:50
          g.r.a.f.z.e.r.o napisał:

          > No, ci aż tacy desperaci-nieudacznicy nie byli. Ale było od razu widać że
          postępują wg. podręcznika albo filmików.

          Że tak trochę się poczepiam, czy swoje przekonanie skonfrontowałeś ze stanem
          faktycznym, czy też z góry zakładasz swoją nieomylność w tym zakresie i skoro Ty
          uważasz, że byli szkoleni to tak było i kropka?
        • tapatik Re: Szkoły uwodzenia, podrywanie, eksalacja 05.05.10, 13:30
          g.r.a.f.z.e.r.o napisał:

          > No, ci aż tacy desperaci-nieudacznicy nie byli. Ale było od razu widać że
          > postępują wg. podręcznika albo filmików.

          Może byli świeżo po szkoleniu i nowe zachowanie było dla nich właśnie czymś
          nowym. To tak jak z jazdą samochodem zaraz po kursie, wiesz jak naciskać pedały,
          ale nie masz tego jeszcze w podświadomości.
    • menk.a Re: Szkoły uwodzenia, podrywanie, eksalacja 26.04.10, 12:26
      I co było dalej? Jakie były efekty tych podrywów?;)
      • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Szkoły uwodzenia, podrywanie, eksalacja 26.04.10, 12:36

        > I co było dalej? Jakie były efekty tych podrywów?;)

        No przecież ludzi nie szpiegowałem. To była taka krótki rzut oka a nie
        obserwacja przyrodnicza...



        No a w czasie kolejnych rzutów oka panowie byli coraz bardziej podpici więc
        chyba podryw wychodził im tak sobie.
      • kitek_maly Re: Szkoły uwodzenia, podrywanie, eksalacja 27.04.10, 19:11
        No właśnie właśnie - czy była eskalacja? I to dwubiegunowa może? :P
    • aardwolf No dobra mistrzowie 26.04.10, 13:22
      Co w takim razie ma zrobić gość któremu tak się złożyło że nie otrzymał od Ojca
      w spadku dobrej gadki?
      • nudzimisie_strasznie Re: No dobra mistrzowie 26.04.10, 13:30
        aardwolf napisał:

        > Co w takim razie ma zrobić gość któremu tak się złożyło że nie otrzymał od Ojca
        > w spadku dobrej gadki?

        Ma się cieszyć, bo nie ma nic gorszego niż tak zwana dobra gadka, wszystkie te
        niby dowcipne, niebanalne teksty przyprawiają o mdłości. Facet, który ma
        odrobinę dystansu do siebie, nie traktuje wszystkiego śmiertelnie serio i nie
        napina się, że właśnie teraz koniecznie musi, jest znacznie lepszy niż ten
        podstarzały playboy co od 20 lat ten sam sprawdzony tekst każdej lasce sprzedaje.
        • aardwolf Re: No dobra mistrzowie 26.04.10, 13:38
          Masz pojęcie o czym piszesz?

          Wszystkie podane cechy posiadam i w rezultacie 5 rok jestem sam.
          Widzę wielu mężczyzn, wykształconych często bardzo przystojnych którzy są sami
          całe życie tylko z powodu braku dobrej gadki.
          Natomiast wszyscy Ci którzy bądź naturalnie są predysponowani do zdobywania
          kobiet bądź podszkolili się w uwodzeniu na samotnośc nie narzekają.
          • nudzimisie_strasznie Re: No dobra mistrzowie 26.04.10, 13:51
            aardwolf napisał:

            > Masz pojęcie o czym piszesz?

            Mam.

            > Wszystkie podane cechy posiadam i w rezultacie 5 rok jestem sam.
            > Widzę wielu mężczyzn, wykształconych często bardzo przystojnych którzy są sami
            całe życie tylko z powodu braku dobrej gadki.
            > Natomiast wszyscy Ci którzy bądź naturalnie są predysponowani do zdobywania
            kobiet bądź podszkolili się w uwodzeniu na samotnośc nie narzekają.

            Nie sądzę, żeby to była kwestia szkolenia lub dobrej gadki. Piszesz chyba o
            sytuacji, kiedy ktoś jest bardzo, bardzo nieśmiały, ale wtedy żadna gadka
            szkolona czy nie, nie pomoże, bo najpierw trzeba otworzyć usta, spróbować komuś
            ją sprzedać, i na tym właśnie problem polega, tu się schody zaczynają.

            Wydaje mi się naprawdę, że nie chodzi o to, żeby komuś nagadać czegoś lekko i to
            ma sprawę załatwić. Ważna jest śmiałość i ja bardzo lubię śmiałość w połączeniu
            z naturalnością i szczerze nie znoszę "gadki".
            • aardwolf Re: No dobra mistrzowie 26.04.10, 13:54
              No dobrze, to co jeśli ktoś nie urodził się z tą naturalną śmiałością?
              • nudzimisie_strasznie Re: No dobra mistrzowie 26.04.10, 14:07
                aardwolf napisał:

                > No dobrze, to co jeśli ktoś nie urodził się z tą naturalną śmiałością?

                oj to ma problem, ja bym tego problemu na kursie neurocośtam programowania nie
                rozwiązywała.
                Widzisz nie wszyscy lubią to samo, niektórym wyciszenie pasuje, nikomu na
                dłuższą metę nie pasuje jednak sztuczny twór wyprodukowany na kursie.
                Jeśli komuś bardzo jego nieśmiałość przeszkadza, są przecież psychologowie,
                warsztaty, programy rozwoju osobistego - wszystko skierowane globalnie na
                rozwijanie siebie, a nie na łatwe przeistoczenie się w klubowego loverboya.

                Też nie jestem mega przebojowa i nie próbuję podbijać tłumów, wiem, że wielki
                klub, duże zebranie to nie są miejsca gdzie mogę jakoś szczególnie zabłysnąć,
                więc się o to nie staram. Lepiej się czuję w małych grupach, z ludźmi, których
                już znam i nie mam ciśnienia, żeby najprzystojniejszy, najbardziej cool czy coś
                tam facet właśnie mnie zobaczył i właśnie za mną szalał. I tak sobie myślę, że
                faceci jak Ty sami sobie stwarzają problem, marząc o i pragnąc tych
                najgłośniejszych, najbardziej szalonych, najpiękniejszych dzwiewczyn, którym
                faktycznie nie dotrzymują kroku.
                • aardwolf Re: No dobra mistrzowie 26.04.10, 15:04
                  Nie zauważasz skali problemu - to nie chodzi o jakieś pragnienie
                  najgłośniejszych dziewczyn (które wcale nie są tożsame z najpiękniejszymi) tylko
                  to jest skazanie na całkowitą, permanentną samotność porównywalną z życiem w
                  zakonie kontemplacyjnym.
                  Ja na przykład w przeciętny weekend wypowiadam mniej niż 10 słów, w większości
                  'dzieńdobry' i 'dziękuję'.

                  Przywoływanie swojego przykładu jest nie na miejscu, ponieważ kobieta która nie
                  jest mega przebojowa wcale nie przeistacza się w samotniczkę nie mającą zupełnie
                  znajomych, dla mężczyzny brak przebojowości bardzo często oznacza samotność.

                  Znam jednego chłopaka który jest bardzo nieśmiały i widać to po nim, ale
                  zainteresował się technikami uwodzenia i teraz zdobycie dziewczyny do dla niego
                  kwestia minut, mimo ze niedawno był sam od ośmiu lat.
                  • nudzimisie_strasznie Re: No dobra mistrzowie 26.04.10, 15:41
                    aardwolf napisał:


                    > Ja na przykład w przeciętny weekend wypowiadam mniej niż 10 słów, w większości
                    > 'dzieńdobry' i 'dziękuję'.

                    No cóż przynajmniej mówisz na temat :)

                    > Znam jednego chłopaka który jest bardzo nieśmiały i widać to po nim, ale
                    zainteresował się technikami uwodzenia i teraz zdobycie dziewczyny do dla niego
                    kwestia minut, mimo ze niedawno był sam od ośmiu lat.

                    Słuchaj, nie bardzo w to wierzę, ale ok może faktycznie tak jest. Dla mnie
                    zdobycie kogoś w minutę jest jakimś nieporozumieniem, bo co on konkretnie
                    zdobywa? Osobę? Ciało? Bez sensu. W ogóle nie wierzę w celowość żadnych technik
                    manipulacyjnych, sprowadzasz kobietę do poziomu marionetki, którą trzeba
                    odpowiednio posterować aby zachowała się zgodnie z oczekiwaniem. Warto jest
                    pracować nad sobą, a nie nad tym aby inni zachowywali się tak jak my chcemy.
                    Ale jeśli uważasz, że Ciebie lub kogokolwiek to uszczęśliwi to przecież nic
                    złego w tym nie ma, tylko może, aż tak bardzo nie ufaj w magiczną moc kursu, bo
                    to grozi wielkim rozczarowaniem - tak myślę, bo nie wiem.
                    • tapatik Re: No dobra mistrzowie 05.05.10, 14:16
                      nudzimisie_strasznie napisała:

                      > Słuchaj, nie bardzo w to wierzę, ale ok może faktycznie tak jest.

                      Faktycznie tak jest.

                      > Dla mnie zdobycie kogoś w minutę jest jakimś nieporozumieniem,
                      > bo co on konkretnie zdobywa? Osobę? Ciało? Bez sensu.

                      Jest w stanie podejść do kobiety i swoją gadką (rzekomo nieskuteczną)
                      zainteresować kobietę na tyle, że go nie oleje.

                      > W ogóle nie wierzę w celowość żadnych technik manipulacyjnych,

                      Celowość czy skuteczność?
                      Dlaczego sugerujesz, że uwodziciele stosują manipulację?

                      > sprowadzasz kobietę do poziomu marionetki, którą trzeba
                      > odpowiednio posterować aby zachowała się zgodnie z oczekiwaniem.

                      Dokładnie.

                      > Warto jest pracować nad sobą, a nie nad tym aby inni zachowywali
                      > się tak jak my chcemy.

                      Uwodzenie kobiet to jest w dużej mierze praca nad samym sobą.
                      Techniki pozwalające kontrolować kobiety to tylko dodatek.

                      > Ale jeśli uważasz, że Ciebie lub kogokolwiek to uszczęśliwi to
                      > przecież nic złego w tym nie ma, tylko może, aż tak bardzo nie
                      > ufaj w magiczną moc kursu, bo to grozi wielkim
                      > rozczarowaniem - tak myślę, bo nie wiem.

                      Co uszczęśliwi? Umiejętność podchodzenia do kobiet? Dla heteroseksualnego faceta
                      to chyba przydatna umiejętność.

                      Co dla Ciebie jest magiczną możliwością?
                  • fuks0 Re: No dobra mistrzowie 26.04.10, 21:27
                    > Ja na przykład w przeciętny weekend wypowiadam mniej niż 10 słów, w większości
                    > 'dzieńdobry' i 'dziękuję'.

                    Wow, to jesteś nawet lepszy ode mnie :D
                  • kochanic.a.francuza Re: No dobra mistrzowie 28.04.10, 18:18
                    Mysle, ze dla madrej kobiety (a zakladam, ze na takiej Ci zalezy),
                    niesmialosc nie ma znaczenia. Niestety, kobiety czasem rezygnuje z
                    niesmialych, bo po prostu nie chca sie narzucac: nic nie mowi
                    znaczy nie jest zainteresowany.
                    Nie trzeba duzo mowic, wystarczy uczucia zakomunikowac w
                    jakikolwiek sposob. A dzisiaj sposobow jest tysiace poczwszy od
                    maili a na romantycznych e-kartkach konczac. Kobiety podnieca
                    slowo, tak pisane jak i mowione. Juz dzisiatki lat temu to odkryto
                    a mezczyzni wciaz nie kumaja.
                    Widze tu interes dla siebie, jak nie wiecie co mowic lub co pisac
                    dajcie znac na gazetowego maila: 2 zl od jednej widomosci dla
                    kobiety. Szkola uwodzenia prowadzona przez kobiete! Ze tez nikt
                    wczesniej na to nie wpadl!:)))
                    • aardwolf Re: No dobra mistrzowie 28.04.10, 20:15
                      Czekaj, bo zaczynasz to z jakiejś dziwnej strony.

                      Jakie uczucia mam niby komuś zakomunikować i komu?
                      Żeby wysłać maila trzeba najpierw znać adres e-mailowy.

                      2 zł to bardzo tanio, tylko nie bardzo wiem jak mógłbym je przesłać.
                      Sam koszt przelewu byłby wyższy.

                    • aardwolf Re: No dobra mistrzowie 28.04.10, 20:18
                      a przy okazji - specjaliści raczej nie polecają uczenia się u kobiet, ponieważ
                      kobiety same przed sobą wstydzą się przyznać jakie naprawdę są i co je
                      rzeczywiście kręci.

                      Np. jedna znajoma poleciła mi żebym poszedł na pierwszą randkę z kwiatami. Tak
                      jakby sądziłą że w XXI wieku ktoś się na taką propagandę nabierze.
                      • galia29 Re: No dobra mistrzowie 09.05.10, 22:54
                        Ale piszesz sensownie i ciekawie, więc do powiedzenia coś masz-
                        to,że w weekend wypowiadasz 10 słów, oznacza,że masz większy problem
                        niż brak dziewczyny- nie masz przyjaciół, znajomych- a do posiadania
                        ich gadka niepotrzebna, potrzebna ciekawa osobowość i coś do
                        powiedzenia. Otwórz się na ludzi, poszukaj przyjaciół i może potem
                        wśród nich spotkasz kobietę która będzie chciała byś z nią rozmawiał
                        a nie do niej "gadał" :)
                    • tapatik Re: No dobra mistrzowie 05.05.10, 14:23
                      kochanic.a.francuza napisała:

                      > Mysle, ze dla madrej kobiety (a zakladam, ze na takiej Ci zalezy),
                      > niesmialosc nie ma znaczenia.

                      Ma znaczenie, bo nieśmiały mężczyzna nie podejdzie do kobiety i w efekcie
                      kobieta w ogóle nie będzie miała możliwości, aby go poznać.

                      > Niestety, kobiety czasem rezygnuje z niesmialych, bo po prostu nie
                      > chca sie narzucac: nic nie mowi znaczy nie jest zainteresowany.

                      No właśnie.

                      > Nie trzeba duzo mowic, wystarczy uczucia zakomunikowac w
                      > jakikolwiek sposob. A dzisiaj sposobow jest tysiace poczwszy od
                      > maili a na romantycznych e-kartkach konczac. Kobiety podnieca
                      > slowo, tak pisane jak i mowione. Juz dzisiatki lat temu to odkryto
                      > a mezczyzni wciaz nie kumaja.

                      Nie tyle nie kumamy, ile nikt nam o tym nie mówi.

                      > Widze tu interes dla siebie, jak nie wiecie co mowic lub co pisac
                      > dajcie znac na gazetowego maila: 2 zl od jednej widomosci dla
                      > kobiety.

                      Jakiej kobiety?
                      Chłopak jest zbyt nieśmiały, żeby zaczepić kobietę.

                      Szkola uwodzenia prowadzona przez kobiete! Ze tez nikt
                      > wczesniej na to nie wpadl!:)))

                      No i o czym będziesz mówić na takim szkoleniu? Jak to wygląda z Twojej strony?
                      To ja wolę posłuchać kogoś, kto podchodzi do kobiet i podrywa je, bo to znaczy,
                      że wie jak to się robi.
            • jamesonwhiskey Re: No dobra mistrzowie 26.04.10, 17:35
              > szkolona czy nie, nie pomoże, bo najpierw trzeba otworzyć usta, spróbować komuś
              > ją sprzedać, i na tym właśnie problem polega, tu się schody zaczynają.

              pierwsze cwieczenie na kursie
              powiedziec 100 przypadkowym laskom czesc



            • tapatik Re: No dobra mistrzowie 05.05.10, 13:57
              nudzimisie_strasznie napisała:

              > Mam.

              Byłaś na kursie uwodzenia?

              > Nie sądzę, żeby to była kwestia szkolenia lub dobrej gadki.
              > Piszesz chyba o sytuacji, kiedy ktoś jest bardzo, bardzo
              > nieśmiały, ale wtedy żadna gadka szkolona czy nie, nie pomoże,
              > bo najpierw trzeba otworzyć usta, spróbować komuś ją sprzedać,
              > i na tym właśnie problem polega, tu się schody zaczynają.

              No i właśnie dobre szkolenie pomoże przełamać się.

              > Wydaje mi się naprawdę, że nie chodzi o to, żeby komuś nagadać
              > czegoś lekko i to ma sprawę załatwić.

              Nie łapię tego zdania.

              > Ważna jest śmiałość i ja bardzo lubię śmiałość w połączeniu
              > z naturalnością i szczerze nie znoszę "gadki".

              No a jeśli ktoś jest nieśmiały, to co ma zrobić? Jak ma poderwać dziewczynę.
              Czym dla Ciebie jest ta "śmiałość" o której piszesz?
              • nudzimisie_strasznie Re: No dobra mistrzowie 05.05.10, 14:59
                tapatik napisał:

                > nudzimisie_strasznie napisała:
                >
                > > Mam.
                >
                > Byłaś na kursie uwodzenia?
                >
                Uwielbiam po prostu ten styl! Wyciąć kawałek i odnieść się do niego ni w gruchę,
                ni w pietruchę. Pytanie czy mam pojęcie odnosiło się do mojej wcześniejszej
                wypowiedzi co lubię u mężczyzny, a czego nie - i tak, akurat o tym mam pojęcie.
                A o kursie, nie mam najmniejszego, ale zakładam, że chodzą na niego chłopcy,
                którzy nie szanują kobiet, a chcą nimi manipulować. Nie chcą rozwijać siebie,
                swoich zainteresowań, żeby mieć coś ciekawego do powiedzenia, zaproponowania
                drugiej osobie. Jedyne czego chcą to szybko i bezboleśnie zdobyć, użyć drugiej
                osoby.
                Na potwierdzenie, niech będzie fakt, że chłopak, z którym polemizowałam, na
                innym forum napisał, że koleżanka mu powiedziała, że kobiety lubią dostawać
                kwiaty, ale co on tam się będzie koleżanki pytać, kobiety przecież są tak
                pokręcone, że nie mają pojęcia, czego chcą. Lepiej niech mu to powie jakiś
                wyżelowany przygłup na zajęciach z uwodzenia.

                Jakiś czas temu nastąpiła pewna zmiana w klubach, kiedyś facet proponował
                drinka, a dopiero potem usiłował złapać pannę za tyłek, teraz zupełnie na
                miejscu jest podejść do dziewczyny na parkiecie i od tyłu złapać ją za biodra i
                dalej w tany. Kiedyś przynajmniej wiedziałam kto mnie obmacuje, teraz moja pupa
                prędzej zapoznaje się z panem niż moje oczy. W tv widziałam program o kursie
                uwodzenia i tam właśnie instruowano, że tak należy, że tak robi macho - pewnie
                zdobywa. Przypuszczam, że kurs jedynie odzwierciedla to co wcześniej już się
                samoistnie dokonało, nie sadzę aby ta technika była autorską technika z kursu,
                ale fakt, że takie zachowania są promowane, dla mnie jest dnem zupełnym.

                Nie wiem po co się tak tymi kursami ekscytuję, bo mi to ogólnie lata co robią ze
                sobą nieszczęśnicy. A czemu, Ty się tak ekscytujesz? Prowadzisz taki kurs?
                • aardwolf Re: No dobra mistrzowie 05.05.10, 15:05
                  > A o kursie, nie mam najmniejszego, ale zakładam, że chodzą na niego chłopcy,
                  którzy nie szanują kobiet, a chcą nimi manipulować. Nie chcą rozwijać siebie,
                  swoich zainteresowań, żeby mieć coś ciekawego do powiedzenia, zaproponowania
                  drugiej osobie. Jedyne czego chcą to szybko i bezboleśnie zdobyć, użyć drugiej
                  osoby.

                  Oparłaś cała filozofię na błędnym założeniu.

                  > że koleżanka mu powiedziała, że kobiety lubią dostawać kwiaty, ale co on tam
                  się będzie koleżanki pytać, kobiety przecież są tak
                  pokręcone, że nie mają pojęcia, czego chcą.

                  Więc napisz, ale szczerze jak byś zachowałą się gdyby chłopak przyszedł na
                  pierwszą randkę z kwiatami? Jestem pewien że reakcją byłaby ucieczka bo masz do
                  czynienia z "desparatem"



                  • nudzimisie_strasznie Re: No dobra mistrzowie 05.05.10, 15:15
                    Bardzoooooooooooo lubię dostawać kwiaty, jedyny mankament to noszenie ich po
                    mieście, ale nie taki znowu straszny, ale fakt, że są kobiety, które nie lubią.
                    Wiesz na tym cały wic polega, że kobiety różne są, tak samo jak mężczyźni ;)
                    • aardwolf Re: No dobra mistrzowie 05.05.10, 15:19
                      To nie było pytanie o dostawanie kwiatów wogóle tylka na samym początku, kiedy
                      zupełnie nie wiadomo w jakim kierunku wszystko się potoczy.
                      • nudzimisie_strasznie Re: No dobra mistrzowie 05.05.10, 15:25
                        Ale ja lubię je dostawać w ogóle! Na początku, w środku i na końcu. Kwiaty to
                        nie obrączka, co za różnica jak się potoczy?, to naprawdę do niczego nie
                        zobowiązuje.
                        • aardwolf Re: No dobra mistrzowie 05.05.10, 15:28
                          Ciągle nie odpowiadasz na pytanie.
                          Co pomyślisz o kimś kto na samym początku wręcza kwiaty?
                          • nudzimisie_strasznie Re: No dobra mistrzowie 05.05.10, 15:32
                            No jak nie odpowiadam?? Odpowiadam: POMYŚLĘ, ŻE TO BARDZO MIŁO Z JEGO STRONY
                            • aardwolf Re: No dobra mistrzowie 05.05.10, 16:35
                              A wzięłaś pod uwagę dodatkowy fakt jak to czy dziewczyna wogóle raczy sie
                              fatygować na umówione spotkanie?



                • aardwolf Re: No dobra mistrzowie 05.05.10, 16:47
                  Cała filozofia kursów uwodzenia opiera się na równości kobiety i mężczyzny
                  natomiast Ty wychodzisz od absolutnej wyższości kobiety nad mężczyzną.
                • tapatik Re: No dobra mistrzowie 07.05.10, 11:45
                  nudzimisie_strasznie napisała:

                  > tapatik napisał:
                  >
                  > > nudzimisie_strasznie napisała:
                  > >
                  > > > Mam.
                  > >
                  > > Byłaś na kursie uwodzenia?
                  > >
                  > Uwielbiam po prostu ten styl! Wyciąć kawałek i odnieść się do
                  > niego ni w gruchę, ni w pietruchę. Pytanie czy mam pojęcie
                  > odnosiło się do mojej wcześniejszej wypowiedzi co lubię u
                  > mężczyzny, a czego nie - i tak, akurat o tym mam pojęcie.

                  Wiesz co lubisz u mężczyzn na poziomie świadomym.
                  Pytanie czy wiesz co lubi Twoja podświadomość.

                  > A o kursie, nie mam najmniejszego, ale zakładam, że chodzą na
                  > niego chłopcy, którzy nie szanują kobiet, a chcą nimi manipulować.

                  No i jeśli teraz to założenie jest błędne, to cała reszta też.

                  > Nie chcą rozwijać siebie, swoich zainteresowań, żeby mieć coś
                  > ciekawego do powiedzenia, zaproponowania drugiej osobie. Jedyne
                  > czego chcą to szybko i bezboleśnie zdobyć, użyć drugiej osoby.

                  Błędne założenie --> błędne wnioski, oparte na stereotypach.

                  Mężczyzna, który chce stworzyć stały związek, założyć w przyszłości rodzinę, też
                  może korzystać z technik uwodzenia, zwiększać pewność siebie, stawać się
                  atrakcyjnym dla kobiet, rozwijać swoje zainteresowania dla siebie samego, aby
                  pozwolić kobiecie dołączyć do swojej drogi życia.

                  > Na potwierdzenie, niech będzie fakt, że chłopak, z którym
                  > polemizowałam, na innym forum napisał, że koleżanka mu
                  > powiedziała, że kobiety lubią dostawać kwiaty, ale co on tam się
                  > będzie koleżanki pytać, kobiety przecież są tak pokręcone, że nie
                  > mają pojęcia, czego chcą. Lepiej niech mu to powie jakiś
                  > wyżelowany przygłup na zajęciach z uwodzenia.

                  Po pierwsze dlaczego zakładasz, że te szkolenia prowadzą wyżelowane przygłupy?
                  Po drugie Twój kolega miał rację. Trener uwodzenia nauczy chłopaka jak
                  skutecznie uwodzić kobiety. A czego Go nauczyła Twoja koleżanka? Że aby
                  zdobyć kobietę trzeba Jej kupić kwiaty.

                  Tak w ogóle to poproszę o linka do tej dyskusji, bo chciałbym chłopakowi
                  pogratulować trafnej decyzji.

                  > Jakiś czas temu nastąpiła pewna zmiana w klubach, kiedyś facet
                  > proponował drinka, a dopiero potem usiłował złapać pannę za tyłek,
                  > teraz zupełnie na miejscu jest podejść do dziewczyny na parkiecie
                  > i od tyłu złapać ją za biodra i dalej w tany. Kiedyś przynajmniej
                  > wiedziałam kto mnie obmacuje, teraz moja pupa prędzej zapoznaje
                  > się z panem niż moje oczy.

                  Która metoda jest bardziej skuteczna?

                  > W tv widziałam program o kursie uwodzenia i tam właśnie
                  > instruowano, że tak należy, że tak robi macho - pewnie zdobywa.
                  > Przypuszczam, że kurs jedynie odzwierciedla to co wcześniej już się
                  > samoistnie dokonało, nie sadzę aby ta technika była autorską
                  > technika z kursu, ale fakt, że takie zachowania są promowane,
                  > dla mnie jest dnem zupełnym.

                  Nie mam tele i nie oglądam takich programów, wolę poczytać jakąś dobrą książkę.

                  > Nie wiem po co się tak tymi kursami ekscytuję, bo mi to ogólnie
                  > lata co robią ze sobą nieszczęśnicy.

                  Widocznie Cię to podnieca.

                  > A czemu, Ty się tak ekscytujesz?

                  Ja się nie ekscytuje. Prowadzę kulturalną dyskusje na forum internetowym.

                  > Prowadzisz taki kurs?

                  Nie.
                  • nudzimisie_strasznie Re: No dobra mistrzowie 07.05.10, 12:43
                    tapatik napisał:

                    > Wiesz co lubisz u mężczyzn na poziomie świadomym.
                    > Pytanie czy wiesz co lubi Twoja podświadomość.

                    Jak rozumiem wie to instruktor, który mnie w życiu nie widział. Ale w sumie po
                    co, wszystkie kobiety mają przecież tę sama zbiorową podświadomość, do której
                    dostęp mają jedynie mężczyźni.

                    > Mężczyzna, który chce stworzyć stały związek, założyć w przyszłości rodzinę,
                    też może korzystać z technik uwodzenia, zwiększać pewność siebie, stawać się
                    trakcyjnym dla kobiet, rozwijać swoje zainteresowania dla siebie samego, aby
                    pozwolić kobiecie dołączyć do swojej drogi życia.

                    A wszytko to w miesiąc czy dwa - cuda, cuda ogłaszamy.

                    pozwolić kobiecie dołączyć do swojej drogi życia. - Prawdziwy rarytas, w
                    twojej wypowiedzi.

                    > Tak w ogóle to poproszę o linka do tej dyskusji, bo chciałbym chłopakowi
                    pogratulować trafnej decyzji.

                    Jak byś chciał to sobie poszukaj, wyszukiwarka - prawy, górny róg.
                    >
                    > > Jakiś czas temu nastąpiła pewna zmiana w klubach, kiedyś facet
                    > > proponował drinka, a dopiero potem usiłował złapać pannę za tyłek,
                    > > teraz zupełnie na miejscu jest podejść do dziewczyny na parkiecie
                    > > i od tyłu złapać ją za biodra i dalej w tany. Kiedyś przynajmniej
                    > > wiedziałam kto mnie obmacuje, teraz moja pupa prędzej zapoznaje
                    > > się z panem niż moje oczy.
                    >
                    > Która metoda jest bardziej skuteczna?

                    Kpisz, czy o drogę pytasz? Aby dostać w gębę na pewno ta druga.

                    O ile wcześniej nie miałam pojęcia co się dzieje na takich kursach i pogląd, że
                    korzystają z nich osoby leniwe i pozbawione umiejętności krytycznego myślenia
                    (co do siebie i otaczającego je świata), tak teraz i kolega aadworf upewniliście
                    mnie, że właśnie tak jest.
                    Idźcie chłopaczki dowiedzieć się jak rozpracować kobiecą podświadomość i jednym
                    klepnięciem w dupę załatwić sobie kochankę, której może pozwolicie dołączyć do
                    swojej drogi życia.

                    Cała dyskusja rozpoczęła się od tego, że chciałam chłopakowi, który jak sam
                    twierdzi, nie ma dobrej gadki, powiedzieć, że nie jest to koniec świata, a
                    skończyłam jako zapiekła przeciwniczka kursów uwodzenia.

                    • fundrive Re: No dobra mistrzowie 07.05.10, 13:37
                      Wiesz.
                      Tak sobie czytam te Twoje wypowiedzi i i odnoszę wrażenie, że chyba nie do końca
                      zdajesz sobie sprawę jak bardzo zarozumiała i arogancka jesteś w swoich
                      wypowiedziach.
                      Nie jestem jakimś wielbicielem "kursów uwodzenia" (za stary chyba na to jestem i
                      do tego zajęty :-) )ale zdarzyło mi się przeczytać w necie jedną z książek o
                      podobnej tematyce.
                      Nie znalazłem tam nic o klepaniu po tyłku i szczeniackich tekstach lecz sporo
                      dosyć ciekawej wiedzy.
                      Czy skutecznej - nie wiem. Nie sprawdzałem jej w praktyce ale opis mechanizmów i
                      zależności w relacjach damsko-męskich jest wg. mnie dosyć trafny.
                      Jednym mężczyznom ta wiedza dana jest z urodzenia, inni nabierają jej z czasem
                      a jeszcze inni przez znaczną część swojego życia usiłują powiększać swe szanse u
                      płci przeciwnej wierząc ze uda im się to będąc uczynnym, miłym i pomocnym dla
                      wybranki i prawiąc jej komplementy i wciąż dziwią się czemu to nie działa.

                      Z Twoich wypowiedzi wynika, że Ty nie do końca jesteś sobie w stanie wyobrazić
                      sobie realny świat widziany oczami mężczyzny i za cholerę nie pozwalasz sobie
                      wytłumaczyć jak to wygląda.
                      Był kiedyś taki dowcip:
                      "Nigdy nie uwierzę, że za komuny w sklepach na półkach był tylko głownie ocet.
                      No może w jakiś małych sklepach ale nie w Carrefourze"
                      Ty rozumujesz podobnie tylko w odniesieniu do relacji damsko-męskich.
                      Nie odbierz tego jako złośliwość. Po prostu spróbuj wznieść się ponad swój
                      kobiecy sposób postrzegania rzeczywistości.

                      • nudzimisie_strasznie Re: No dobra mistrzowie 07.05.10, 14:00
                        Hmm, zarozumiała i arogancka, bo sprzeciwiam się tezie, o wszechmocnej kobiecej
                        podświadomości, która nie pozwala nam racjonalnie i wiarygodnie powiedzieć co
                        lubimy, a czego nie? Bo jestem zdania, że kilka tygodni nie wystarczy, żeby z
                        nieśmiałka (każdej płci) zrobić lwa salonowego, i że kurs uwodzenia tego nie
                        załatwi?
                        W twojej książce może nic nie było o podszczypywaniu i chamskich odzywkach, ale
                        kolega wyżej zdaje się sugerować, ze właśnie to na kobiety działa i tego warto
                        się uczyć.

                        Jeszcze raz podkreślę, punktem wyjścia tej dyskusji była moja chęć wsparcia,
                        faceta, który martwi się, że nie ma dobrej gadki. Skończyło się na tym, że
                        jestem zarozumiała i arogancka (pewnie zresztą jestem) - każdy dobry uczynek
                        musi być słusznie ukarany!!
                        • fundrive Re: No dobra mistrzowie 07.05.10, 15:41
                          To nie jest kwestia "wszechmocnej kobiecej podświadomości"
                          To samo dotyczy każdego podobnego kursu.
                          Kursy dla handlowców, managerów, leaderów.
                          Żaden z nich nie daje gwarancji sukcesu ale zwiększa jego szanse.
                          Pozwala wyjaśnić pewne statystyczne mechanizmy, uniknąć szkolnych błędów itd.

                          > która nie pozwala nam racjonalnie i wiarygodnie powiedzieć co
                          > lubimy, a czego nie?
                          Ależ oczywiscie, że pozwala.
                          Możecie np. powiedzieć że lubicie mężczyzn uczynnych, gotowych na każde skinienie i prawiących nieustannie komplementy.
                          Nie lubicie?
                          Sądzę, ze większość kobiet lubi.
                          Kolejny adorator i pocieszyciel zawsze się przyda.
                          Tyle, że to świetna droga, żeby usłyszeć od kobiety sakramentalne np : "zostańmy przyjaciółmi" :-)
                          A może nie o to danemu facetowi chodzi.
                          I nie musi mu wcale chodzić o wyrwanie kobiety na jedną noc.

                          > W twojej książce może nic nie było o podszczypywaniu i chamskich
                          > odzywkach, ale
                          > kolega wyżej zdaje się sugerować, ze właśnie to na kobiety działa i tego
                          > warto się uczyć.

                          Wiesz. Mnie ta tematyka interesuje od strony psychologicznej. Nie ma jakiegoś zacięcia do bycia ekspertem w tej kwestii ale lubię się "pochylić" czasem nad jakimś ciekawym artykułem na ten lub pokrewny temat.
                          Dla mnie to nie jest tylko kwestia "kursów uwodzenia" ale w ogóle mechanizmów podejmowania decyzji, wyborów itd.

                          Nie wiem dlaczego Tobie hasło "kurs uwodzenia" kojarzy się z facetem poklepującym po tyłku a mnie z całkiem ciekawą analizą ludzkiej (damskiej i męskiej) osobowości, psychiki.
                          Być może tez spotkałem się kiedyś z poradami z gatunku końskich zalotów ale widocznie automatycznie uznałem je za niewarte mojej uwagi. Ty, nie wiedzieć czemu, uznałaś je za najbardziej reprezentatywne.

                          Co do "arogancji" to prosiłem żebyś nie brała tego tak do siebie :-)
                          Ale miej świadomość, ze Twój "dobry uczynek" niekoniecznie musi być w swych skutkach dobry.
                          Ja akurat rady typu "bądz sobą a ludzie Cię polubią" "najważniejsze co się ma w środku" itd. uważam za niedzwiedzią przysługę.
                          • kalllka Re: No dobra mistrzowie 07.05.10, 16:10
                            o to to to,
                            kolega funtdrajwer, skusil sie, provisional zindywidualizowac w licencjonowany
                            podryw. zadnych tam pszyjaciolek na noc jedna.
                            cudownie, choc i troszku smutno, ze to tak tylko lokalnie bo gumy smali
                            wyraznie do jedynej ziejacejrealem:)
                          • nudzimisie_strasznie Re: No dobra mistrzowie 07.05.10, 20:27
                            Pisałeś, że "czytając moje posty", ale najwyraźniej ich nie czytałeś. Jasno na
                            początku powiedziałam, że jestem zwolenniczką samorozwoju i w żadnym miejscu nie
                            pisałam, że potępiam w czmbuł wszystkie kursy, warsztaty itp. Mierżą mnie
                            jedynie te w których dostajesz instrukcję obsługi, chyba, że to kurs obsługi
                            wózków widłowych.
                            Nie poklepywałam nikogo po plecach i nie pisałam, że wszytko będzie dobrze,
                            pisałam rzecz oczywistą - nie wszyscy lubią to samo, niektórym pasuje cisza, ile
                            kobiet tyle gustów. Jeśli komuś źle z samym sobą to powinien coś z tym zrobić,
                            ale mam wątpliwości czy kurs neurolingwistycznego programowania pomoże, a same
                            takie techniki uważam za niemoralne, bo są zwykłymi technikami manipulacji, a te
                            z góry sprowadzają drugą osobę do roli przedmiotu.
                            Nie wiem gdzie w takim poglądzie arogancja (do kogo mam ten zarzut brać, jak nie
                            do siebie) i ten kobiecy, jednokierunkowy sposób myślenia? Mówisz, że nie umiem
                            spojrzeć na rzeczywistość męskim okiem (nie umiem, nie jestem mężczyzną) i
                            rozmowa ze mną jest jak z topornym 3-latkiem, bo nie przyjmuję argumentów.
                            Powiedz mi co innego Wy robicie, nie chcą przyjąć do wiadomości, że na prawdę
                            kobiety są różne, wśród nich też takie, które miłe gesty faceta, jego starania
                            urzekają, a nie przekonują, że nada się jako przyjaciel-zapchajdziura. Ktoś Wam
                            głupio wmówił, że chcemy być poniżane i traktowane jak kawał miecha, podczas gdy
                            wiele z nas tęskni za adoracją a przewidywalność, solidność i uczciwość uważa za
                            zaletę , a nie wadę.
                            • fundrive Re: No dobra mistrzowie 08.05.10, 12:52
                              Ależ oczywiście. Jesteś zwolenniczką samorozwoju pod warunkiem, ze w samorozwoju nie pomaga nam żaden kurs. To świadczy o wielkiej wyrozumiałości i elastyczności z Twojej strony :-)
                              > Mierżą mnie
                              > jedynie te w których dostajesz instrukcję obsługi, chyba, że to kurs > obsługi wózków widłowych.
                              No fajnie. A gdzie się z takimi kursami spotkałaś? Zobaczyłaś w internecie filmik z facetem klepiącym kobietę po tyłku i z podpisem: "adept kursu uwodzenia" i uznałaś że wiesz już na ten temat wszystko?
                              Być może takich "materiałów" jest w internecie mnóstwo. W końcu to cecha internetu. Każdy może tu pisać i zamieszczać co chce. Ja z sugestiami poklepywania po tyłku się nie spotkałem. A jeśli się spotkałem to w oczywisty sposób potraktowałem je jako żart. Natomiast Ty uczepiłaś się tego typu zachowań jak rzep psiego ogona i z uporem maniaka utożsamiasz je z kursem uwodzenia.

                              > Nie wiem gdzie w takim poglądzie arogancja (do kogo mam ten zarzut > brać, jak nie do siebie)
                              No do siebie ale nie rozum słowa arogancja dosłownie.
                              To nie jest arogancja w sensie chamskiego, ordynarnego zachowania lecz specyficzny rodzaj arogancji podszyty dobrymi intencjami a tak na prawdę deprecjonujący czyjeś działania (w tym przypadku mężczyzn) tylko dlatego, że nie urodzili się z czymś, co innym przyszło z genami lub co nabyli lekko i bez wysiłku w trakcie dorastania.
                              Żeby uzmysłowić Ci o co mi chodzi podam Ci przykład analogicznej arogancji mężczyzn w stosunku do kobiet.
                              Spotkałaś się kiedyś z opiniami mężczyzn w stylu: "Mnie się podoba tylko naturalna uroda u kobiet"
                              Brzmi świetnie, wzniośle, ambitnie , wręcz szlachetnie i idelaistycznie: "ja to nie jestem taki jak inni", prawda?
                              A co oznacza: "Posłuchaj kobieto, skoro natura nie dała Ci odpowiedniej urody to spadaj. Twoje zabiegi u fryzjera, kosmetyczki itd mam w d.. Albo jestes od razu ładna albo spadaj"
                              Inna sprawa, że takie opinie wygłaszają często małoletni, niedojrzali chłopcy zbyt mało wiedzący o życiu. W tym nie wiedzący jak wiele pracy kosztuje często kobietę owa "naturalna uroda" :-)
                              > Powiedz mi co innego Wy robicie, nie chcą przyjąć do wiadomości,
                              > że na prawdę kobiety są różne, wśród nich też takie, które miłe
                              > gesty faceta, jego starania urzekają, a nie przekonują, że nada
                              > się jako przyjacielzapchajdziura.

                              Ależ właśnie na tym polega problem, że więkoszść owych nieśmiałych dała sobie kiedyś wmówić, że nadskakiwanie kobiecie jest sposobem na spodobanie się jej.
                              Oczywiście może być sposobem. Pod warunkiem, ze ma się w oczach kobiety szereg innych cech powodujących, że facet nie jest postrzegany jak desperat. A jak nie być postrzeganym jak desperat to jeden z celów owych kursów.
                              > Ktoś Wam
                              > głupio wmówił, że chcemy być poniżane i traktowane jak kawał miecha
                              Tak?
                              Gdzie?
                              Kto nam wmówił?
                              Nie zauważyłem.

                              > na prawdę kobiety są różne
                              Alez oczywiście. Sa nie tylko różne ale jeszcze w dodatku nie mają w zwyczaju nosić na szyi tabliczek ze swoimi upodobaniami estetycznymi, towarzyskimi, intelektualnymi. Nie mają widocznej informacji, czy są aktualnie zajęte (pomijam żonate z obrączką) i czy mają ochotę na zawieranie nowej znajomości.
                              Każda próba nawiązania znajomości wiąże sie dla faceta z dużym ryzykiem porażki (bo nie jestem w jej typie, bo ona teraz nie ma ochoty na nową znajomość, bo ma akurat problemy w domu/pracy itp). Czasem 5, 10, 15 razy pod rząd (mam na myśli podejście do kolejnych kobiet) Kurs ma m. inn. uświadomić facetowi, ze porażka jest rzecza nierozerwalnie związana z sukcesem. Jedno jest związane z drugim.

                              Ty wolisz postrzegać kurs czy poradnik jako naukę klepania po tyłku.
                              Cóż. Twoja wola.
                              Ale zasadniczo rozmijasz się w tej kwestii z rzeczywistością.
                              Mam wrażenie, że strasznie Cię drażni słowo "kurs"
                              Chaotycznie dawane rady (najlepiej dawane z punktu widzenia kobiety) są dla Ciebie akceptowalne.
                              Ale kurs z syntetycznie zebraną wiedzą statystyczną już Cię drażni.
                              Niepotrzebnie.

                              Aha.
                              I jeszcze jedno.
                              Spotkałem się z 2-3 razy z opiniami kobiet, które próbowały "poderwać" inną kobietę. Były zszokowane tym jakie to trudne. Jak z zupełnie błahych powodów były odrzucane mimo usilnych acz delikatnych starań i braku klepania po tyłku.
                              Dodam że było to w okolicznościach, w których sam fakt poderwania kobiety przez kobietę był jak najbardziej prawdopodobny :-)

                              Tak. Jesteście różne. Czasem diametralnie rózne. I taki kurs ma na celu m. inn nauczenie mężczyznę jak rozpoznać czy z tego coś będzie, czy warto się starać, czy szanse są zerowe.
                    • tapatik Re: No dobra mistrzowie 07.05.10, 14:04
                      nudzimisie_strasznie napisała:

                      > tapatik napisał:
                      >
                      > > Wiesz co lubisz u mężczyzn na poziomie świadomym.
                      > > Pytanie czy wiesz co lubi Twoja podświadomość.
                      >
                      > Jak rozumiem wie to instruktor, który mnie w życiu nie widział.
                      > Ale w sumie po co, wszystkie kobiety mają przecież tę sama
                      > zbiorową podświadomość, do której dostęp mają jedynie mężczyźni.

                      Ten instruktor uwodzi kobiety. Ma więc wiedzę praktyczną co robić, aby do
                      kobiety podejść i jak dalej rozmawiać.

                      > > Mężczyzna, który chce stworzyć stały związek, założyć w
                      > > przyszłości rodzinę, też może korzystać z technik uwodzenia,
                      > > zwiększać pewność siebie, stawać się trakcyjnym dla kobiet,
                      > > rozwijać swoje zainteresowania dla siebie samego, aby
                      > > pozwolić kobiecie dołączyć do swojej drogi życia.
                      >
                      > A wszytko to w miesiąc czy dwa - cuda, cuda ogłaszamy.

                      Wskaż w którym miejscu pisałem o miesiącu.
                      Poza tym nie wiem o czym piszesz w tym momencie. Masz na myśli czas trwania
                      kursu, czy czas tworzenia związku?

                      > pozwolić kobiecie dołączyć do swojej drogi życia. -
                      > Prawdziwy rarytas, w twojej wypowiedzi.

                      Sama prawda.
                      Mężczyzna, który ma ciekawe życie i rozwija się, przyciąga kobiety i pozwala im
                      dołączyć do swojego życia, a nie na odwrót.
                      Aczkolwiek mam świadomość, że nasze społeczeństwo programuje nas na zupełnie
                      inne zachowanie.

                      > > Tak w ogóle to poproszę o linka do tej dyskusji, bo chciałbym
                      > > chłopakowi pogratulować trafnej decyzji.
                      >
                      > Jak byś chciał to sobie poszukaj, wyszukiwarka - prawy, górny
                      > róg.

                      Dziękuję za wskazówkę. Szkoda, że mało przydatną.

                      > > > Jakiś czas temu nastąpiła pewna zmiana w klubach, kiedyś facet
                      > > > proponował drinka, a dopiero potem usiłował złapać pannę za tyłek,
                      > > > teraz zupełnie na miejscu jest podejść do dziewczyny na parkiecie
                      > > > i od tyłu złapać ją za biodra i dalej w tany. Kiedyś przynajmniej
                      > > > wiedziałam kto mnie obmacuje, teraz moja pupa prędzej zapoznaje
                      > > > się z panem niż moje oczy.
                      > >
                      > > Która metoda jest bardziej skuteczna?
                      >
                      > Kpisz, czy o drogę pytasz? Aby dostać w gębę na pewno ta druga.

                      Walnęłabyś w gębę faceta, który podejdzie do Ciebie na dyskotece zacznie z Tobą
                      tańczyć?
                      Poza tym rozmawiamy o podrywaniu kobiet i metoda na taniec jest na pewno
                      skuteczniejsza niż metoda na drinka.

                      > O ile wcześniej nie miałam pojęcia co się dzieje na takich kursach
                      > i pogląd, że korzystają z nich osoby leniwe i pozbawione
                      > umiejętności krytycznego myślenia (co do siebie i otaczającego je
                      > świata), tak teraz i kolega aadworf upewniliście mnie, że właśnie
                      > tak jest.

                      Ani ja ani Aadword nie pisaliśmy co się na takich kursach dzieje. Nikt nie rodzi
                      się uwodzicielem, natomiast jest to umiejętność, która można wykształcić, tak
                      samo jak jazdę samochodem czy znajomość języka obcego.
                      Z kursów i szkoleń korzystają ludzie, którzy chcą coś zmienić albo się zmienić
                      (to zależy od tematyki kursu). Leniwi siedzą z piwem przed telewizorem.

                      > Idźcie chłopaczki dowiedzieć się jak rozpracować kobiecą podświadomość i jednym
                      > klepnięciem w dupę załatwić sobie kochankę, której może pozwolicie dołączyć do
                      > swojej drogi życia.

                      O czym Ty myślisz, skoro z całej dyskusji zapamiętałaś tylko to klepnięcie?
                      Czyżby jakieś ukryte marzenia? :-)

                      Napiszę więc wyraźnie: najważniejsza jest postawa wewnętrzna faceta.
                      Jeśli facet jest silny wewnętrznie, ciekawy, będzie rozwijać się, to będzie
                      magnesem dla kobiet.
                      Nie wiem, czy klepnięciem w tyłek da radę uwieść kobietę, natomiast na pewno da
                      radę uwieść słowem mówionym.

                      > Cała dyskusja rozpoczęła się od tego, że chciałam chłopakowi,
                      > który jak sam twierdzi, nie ma dobrej gadki, powiedzieć, że nie
                      > jest to koniec świata, a skończyłam jako zapiekła przeciwniczka
                      > kursów uwodzenia.

                      Ależ oczywiście, że nie jest to koniec świata.
                      Natomiast z mojego doświadczenia wynika, że dzięki zmianie samego siebie jest mi
                      o wiele łatwiej nawiązywać kontakty oraz stworzyć stały związek, niż kiedyś.
                      Dobra gadka na pewno pomaga i jest to rzecz, której można się nauczyć.
                      • nudzimisie_strasznie Re: No dobra mistrzowie 07.05.10, 14:09
                        tapatik napisał:

                        > O czym Ty myślisz, skoro z całej dyskusji zapamiętałaś tylko to klepnięcie?
                        > Czyżby jakieś ukryte marzenia? :-)

                        Ach, ta podświadomość!!
                        • tapatik Re: No dobra mistrzowie 10.05.10, 12:46
                          nudzimisie_strasznie napisała:

                          > tapatik napisał:
                          >
                          > > O czym Ty myślisz, skoro z całej dyskusji zapamiętałaś tylko to klepnięci
                          > e?
                          > > Czyżby jakieś ukryte marzenia? :-)
                          >
                          > Ach, ta podświadomość!!

                          Liczyłem na ciekawą dyskusję, a znowu zeszło na dupy...
                          • nudzimisie_strasznie Re: No dobra mistrzowie 10.05.10, 12:53
                            tapatik napisał:

                            > Liczyłem na ciekawą dyskusję, a znowu zeszło na dupy...

                            Że niby dupy nieciekawe?? Wszystko kończy się na dupie ostatecznie. Niestety
                            wyeksploatowałam już swoje możliwości w kwestii kursów uwodzenia.
                    • kalllka Re: No dobra mistsiowie 07.05.10, 14:49
                      swietnie, ze placac za kurs wodzenia (w obie strony zreszta)
                      nie godzimy sie, za zadne pieniadze, na grzebanie w podswiadomosci.
                      ale mam takie zapytanie juz poza merytum zainteresowanych: ile poziomow
                      dowodzenia moga osiagnac kursanty i czy sa przewidziane pozniej,(praktyczne)
                      bliskie spotkania III stopnia (z fotelem)?
                      z gory i dolu dziekujac za odpowiedz, pozdrawiam swiadome golowasy i
                      pryszczatych zaawansowanych.
        • jamesonwhiskey Re: No dobra mistrzowie 26.04.10, 17:38
          > Ma się cieszyć, bo nie ma nic gorszego niż tak zwana dobra gadka, wszystkie te
          > niby dowcipne, niebanalne teksty przyprawiają o mdłości

          te mdlosci to moze po polyku masz ,po tym jak cie koles zbajerowal tymi jak
          mowisz niebanalnymi tekstami
          ktor wlasnie powinny takie byc banalow nikt nie kupuje
          • nudzimisie_strasznie Re: No dobra mistrzowie 27.04.10, 09:29
            jamesonwhiskey napisał:

            > te mdlosci to moze po polyku masz ,po tym jak cie koles zbajerowal tymi jak
            mowisz niebanalnymi tekstami ktor wlasnie powinny takie byc banalow nikt nie kupuje

            Jak te Twoje podrywowe teksty są w równie wyszukanym i niebanalnym stylu jak ten
            powyżej to naprawdę dziw, że w ogóle kiedykolwiek kogokolwiek poderwałeś.
        • tapatik Re: No dobra mistrzowie 05.05.10, 13:49
          Facet który ma dobrą gadkę nie musi od razu traktować wszystko serio, napinać
          się itd., nawet wręcz przeciwnie - będzie na luzie.

          Kobietę uwodzi się słowami i wewnętrzną postawą.
          Jeśli Twój przedpiśca ma problemy z gadaniem, to będzie Mu ciężko dziewczynę zarwać.
    • kotek.filemon Re: Szkoły uwodzenia, podrywanie, eksalacja 26.04.10, 14:14
      Hehe, gdzieś kiedyś dawno temu w sieci można było ściągnąć darmową próbkę kursu z takiej hamerykańskiej szkółki uwodzenia i jak to czytałem, to miałem niezły ubaw. Była tam lekcja praktyczna "Rozmowa z klyentem" i scenki dialogowe były jak żywcem wzięte z kultowego skeczu "Lachony".
      • yisilanjiaoshishi Re: Szkoły uwodzenia, podrywanie, eksalacja 26.04.10, 15:56
        Te techniki dzialaja. Zanim jeszcze sie pojawily w polskich mediach - bylem juz zaznajomiony z technikami sprzedazowymi z ksiazek Ziga Zigglara (wydane przez Amwayowcow) i czesc z tego stosowalem na kolezankach albo kompletnie nieznajomych kobietach. Dziala jak najbardziej.

        Praktyka, praktyka, praktyka.

        Nie mam stalej dziewczyny od 6 lat, bo nie chce miec.
        • rach.ell Re: Szkoły uwodzenia, podrywanie, eksalacja 26.04.10, 17:21
          Takie kursy daja nadzieje. W koncu wiara, ze wszystkiego sie mozna
          nauczyc czyni cuda. Nie prawda to ale ukonczenie takiego kursu moze
          troche pewnosci siebie dodac... Taka lipa.
          • wojna71 Re: Szkoły uwodzenia, podrywanie, eksalacja 30.04.10, 19:17

            rach.ell napisała:

            > Takie kursy daja nadzieje. W koncu wiara, ze wszystkiego sie mozna
            > nauczyc czyni cuda. Nie prawda to ale ukonczenie takiego kursu moze
            > troche pewnosci siebie dodac... Taka lipa.

            No nie wiem. Kiedyś ktoś napisał, że nadzieja to matka głupich.
          • tapatik Re: Szkoły uwodzenia, podrywanie, eksalacja 07.05.10, 11:48
            rach.ell napisała:

            > Takie kursy daja nadzieje. W koncu wiara, ze wszystkiego sie mozna
            > nauczyc czyni cuda. Nie prawda to ale ukonczenie takiego kursu moze
            > troche pewnosci siebie dodac... Taka lipa.

            Skąd wiesz czego uczą na takich kursach?
    • lolcia-olcia Re: Szkoły uwodzenia, podrywanie, eksalacja 26.04.10, 19:00
      Weź pod uwagę to, że kobiety widzą to co chcą zobaczyć;p
    • dya.bel Re: Szkoły uwodzenia, podrywanie, eksalacja 26.04.10, 23:01
      a jesli celem jest tylko poznanie ladnej dziewczyny na seks, lepiej chyba w 5 minut zalatwic "formalnosci" i cieszyc sie zabawa cala noc bez wnikania w filozofie platona. wtedy nie ma znaczenia, czy pierwsza sie uda, czy druga, czy trzecia, bo mozna ich przepuscic w godzine kilka. nie ta, to inna - i czyjkolwiek szczery usmiech jest gleboko w powazaniu :)
    • easz Re: Szkoły uwodzenia, podrywanie, eksalacja 27.04.10, 23:20

      Może jestem niekumata, ale co Cię aż tak dziwi? I tyle co opisujesz,
      to czasem za dużo. W końcu obie strony wiedzą z góry po co przyszły.

      Mnie się te tzw. szkoły uwodzenia zawsze kojarzyły i działały
      na - w nietypowych na uwodzenie miejscach, o, tak było naprawdę
      fajnie i o co gonić króliczka;)
      • smallwoodek Re: Szkoły uwodzenia, podrywanie, eksalacja 04.05.10, 11:18
        Oglądanie "uczniów", a oglądanie kolesi którzy naprawdę potrafią to robić, to dwie zupełnie różne rzeczy. Ci drudzy potrafią robić takie rzeczy, że klapki spadają.

        To, jaki ktoś jest wewnątrz, a jak jest odbierany to dwie zupełnie różne rzeczy. Ja na przykład miałem duże problemy z naturalnym, nie nerwowym zachowaniem w pobliżu kobiet, które mi się podobaja. Dobre "szkoły uwodzenia" dają narzędzia które pozwalają po pierwsze nie spinać się (i są to techniki czysto psychologiczne, po prostu zmiana podejścia - tego da się nauczyć), zachowywać kontrolę nad rozmową (pozycja, mowa ciała, kilka-kilkanaście wyuczonych tekstów pozwalających uratować rozmowę jeżeli się nie klei) i robić wrażenie człowieka pewnego siebie, sympatycznego, otwartego i prowadzącego całą sytuację - więc zdejmującego z kobiety "odpowiedzialnośc" za to, że rozmawia z nieznajomym facetem i "daje" się "uwieść" (w sensie daje komuś numer telefonu, umawia się na randkę itd).
        Tak proste i tak trudne jednocześnie.
        Dla wielu fajnych (a nieśmiałych/niepewnych siebie/nie mających doświadczenia) facetów bardzo przydatna rzecz.
    • poprioniony Re: Szkoły uwodzenia, podrywanie, eksalacja 04.05.10, 22:07
      > działającego wg. nauk guru rozpoznaję w 30 sekund, góra
      > minutę, potem już tylko budzą mój szczery uśmiech :).

      Zasadniczo, metody swin sa rownie prostackie i latwe
      do wykrycia co facetow. Jesli komus sie chce marnowac
      czas na ich obserwacje.

      > A przecież kobiety mają wyczucie jeszcze lepsze, więc pewnie widzą to jeszcze
      > szybciej.

      Stereotyp. Bodajze CIA robilo grubsze badania nad technikami
      czytania jezyka ciala czy wylapywania klamstw. Padly na pysk
      wszystkie stereotypy (m.in. ze swinie sa w tym lepsze).
      Jedyna korelacja jaka ledwie sie udalo zaobserwowac to podobno,
      ze ludzi o wysokim IQ troche lepiej klamia i troche lepiej
      wykrywaja klamstwa a i to ledwie, ledwie.
      • ind-is Re: Szkoły uwodzenia, podrywanie, eksalacja 09.05.10, 17:09
        pewnego razu moje spotkanie z mężczyzną przebiegało wg. scenariusza technik
        uwodzenia.byłam świeżo po lekturze poradnika więc nie trudno było to odkryć
        po pierwsze braku kultury i ogłady nie da sie ukryc za tymi technikami . po
        drugie podwójny niesmak.
        byłam też kiedyś ,ze dwa razy przez pracodawce/różnego /zmanipulowana . miałam
        świadomość że na mnie wymusza pewne zachowanie ale nie potrafiłam sie wywinąć. i
        podobno na tym to polega ,że manipulowanemu trudno jest uciec od tego schematu.
    • garcia6 Re: Szkoły uwodzenia, podrywanie, eksalacja 10.05.10, 13:00
      Niestety ja nie potrafie sie znizyc do takiego poziomu...ale tak lykaja wszysyko
      jak mlode pelikany :D
Pełna wersja