co o nim myslec???

30.04.10, 14:00
witam,
Nie mam w zwyczaju wyżalać się publicznie i prosic o rady, ale
spotkała mnie ost dziwna sytuacja i nie wiem sama co o nij myslec, a
obiektywne spojrzenia zawsze rzucaja jakies nowe światło...
a więc- jakis czas temu (w listopadzie) na jednym z potali
społeznosciowych zaczepił mnie mężczyzna, nie mam w zwyczaju na
takie zaczepki reagowac, ale ze był bardzo w moim typie (wizualnie),
do tego inteligentny i bystry (co okazało się po kilku pierwszych
meilach) postanowiłam kontunuowac ta znajomośc. I jak to na
poczatku... dlugie rozmowy przez tel, meile, smsy po nocach,
spotkania... i pojawił sie problem...
Na 3 spotkaniu wypilismy troche za duzo... i skonczyło sie w wiadomy
sposob... miałam w zyciu 2 partnerów seksualnych, ten był 3,
jednoczesnie 1, którego prawie zupełnie nie znałam... po tym jego
stosunek do mnie nieco sie zmienił (nie dziwie sie z reszta
specjalnie, bo we własnych oczach tez wiele straciłam, mimo ze seks
był boski;P), nasza znajomosc jednak trwała jeszcze ok 3miesiace
(juz bez akcji łóżkowych), do momentu kiedy na mojej imp urodzinowej
wypiłam za duzo i zaczełam miec do niego pretensje, ze gada z innymi
kobietami, ze one do niego wydzwaniaja (typowy, żałosny napad
zazdrosci o faceta, z ktorym nawet nie byłam!)no i... kontakt sie
urwał. Napisałam do niego po jakims miesiacu, probujac tłumaczyc
swoje zachowanie stresem (koncze 2 kierunki i pracuje na cały etat,
do tego wowczas miałam wypadek samochodowy i problemy zdrowotne
taty) i jednoczesnie zapewniajac ze zawsze zalezało mi na
KOLEZENSKICH z nim kontaktach. Odp ze wszystko jst ok z jego strony
i zebym sie nie martwiła niczym niepotrzebnie. stwierdziłam, ze
lepiej bedzie dac sobie spokoj.
wytłumaczyłam sobie ze za błedy trzeba płacic i ponosic
konsekwencje, przstałam prawie o nim myslec, az do momentu (ponad
tydz temu) gdy znow zaczal sie do mnie odzywac... pisze probujac sie
ze mna umowic... a ja jestem w kropce- to jeszcze za wczesnie zebym
mogla spojrzec na niego jak na kumpla, a jesli znow sie zaangazuje
emocjonalnmie, wiem ze bedzie trudniej niz wczesniej.

Dodam ze gada nam sie wspaniale, to samo poczucie humoru, podobne
zapatrywanie na swiat, zblizone zajawki i hobby. Jest 5 lat starszy,
prowadzi własna firme, bardzo w moim typie wizualnie. Ja od momentu
rozstania z facetem blisko 3 lata temu, byłam tylko w dwóch
zwiazkach (2 i 6 miesiecznym), mimo iz na powodzenie nie narzekam,
wiecej- wiem ze jestem fajna laska (to tak niskromnie;P), ale na
punkcie tego totalnie mi odbiło... moze dlatego ze był 1 ktory mnie
zignorował, który (nie oszukujac sie) dał mi kosza (zwykle to ja
konczyłam znajomosci). no i ten szybki seks (dla kobit zawsze ma
zwiazek z emocjami, dla facetow to dwa rozne swiaty)...

Panowie, czy facet ktory "odswieza" stara znajomosc liczy tylko na
ewentualny seks, czy mozna go traktowac powaznie?? Bo co ja mam o
tym myslec???
    • kitek_maly Re: co o nim myslec??? 30.04.10, 14:10
      bo we własnych oczach tez wiele straciłam, mimo ze seks
      > był boski;P)

      Taaaa już sobie wyobrażam ten boski seks, do którego doszło dlatego, że za dużo
      wypiliście.

      Dalej mi się czytać nie chciało. :)
      • to.niemozliwe Re: co o nim myslec??? 30.04.10, 14:16
        > Taaaa już sobie wyobrażam ten boski seks, do którego doszło dlatego,
        > że za dużo wypiliście.
        Ale akurat to może być prawda z tych prawdziwych :D.
        Alkohol obniża ogólny poziom lęku, wiec i fantazja bywa większa ;)
        • kitek_maly Re: co o nim myslec??? 30.04.10, 14:37
          > Alkohol obniża ogólny poziom lęku, wiec i fantazja bywa większa ;)

          Taaaa, i odczucia takie 'realne'. :D
      • anezram9 Re: co o nim myslec??? 30.04.10, 14:17
        bez przesady- za duzo, nie oznacza do nieprzytomnosci...
    • anezram9 Re: co o nim myslec??? 30.04.10, 14:15
      Dodam tylko, ze po tamtym "razie" powiedziłał ze nie potrafi przy
      mnie usiedzieć spokojnie, bo niesamowocie go kręcę, ale w zyciu
      chodzi o zasady a sypianie z koleżankami jest ich łamaniem...
    • rybka_3 Re: co o nim myslec??? 30.04.10, 14:16

      > Panowie, czy facet ktory "odswieza" stara znajomosc liczy tylko na
      > ewentualny seks, czy mozna go traktowac powaznie?? Bo co ja mam o
      > tym myslec???

      Bo pytanie zawarte jest akurat w tym jednym zdaniu ;-))))
    • g.r.a.f.z.e.r.o Re: co o nim myslec??? 30.04.10, 14:39
      Panowie, czy facet ktory "odswieza" stara znajomosc liczy tylko na
      ewentualny seks, czy mozna go traktowac powaznie??


      Nie, no skąd :)
      On, tak jak i Ty zgodnie z Twoimi zapewnieniami jest zainteresowany wyłącznie
      znajomością KOLEŻEŃSKĄ.

      A teraz, w razie gdybyś nie wiedziała, małe co nieco o męskiej psychice. Faceci
      którzy nie są głupi(a ten na takiego nie wygląda), będą starać trzymać się z
      dala od kobiet które najpierw idą z nimi RAZ do łóżka, potem robią scenę
      zazdrości, a na końcu twierdzą że interesowało ich tylko "kolegowanie się".
      Whoooo!, od takiej jak najdalej, najlepiej nawet numer tel z komórki usunąć!!

      Nooo. Chyba że facet jest bardzo napalony a nic innego nie pojawia się na radarze.
      • anezram9 Re: co o nim myslec??? 30.04.10, 15:07
        > Nie, no skąd :)
        > On, tak jak i Ty zgodnie z Twoimi zapewnieniami jest
        zainteresowany wyłącznie
        > znajomością KOLEŻEŃSKĄ.

        ta ironia była zbyteczna, ale doceniam ;-)


        > A teraz, w razie gdybyś nie wiedziała, małe co nieco o męskiej
        psychice. Faceci
        > którzy nie są głupi(a ten na takiego nie wygląda), będą starać
        trzymać się z
        > dala od kobiet które najpierw idą z nimi RAZ do łóżka, potem robią
        scenę
        > zazdrości, a na końcu twierdzą że interesowało ich
        tylko "kolegowanie się".
        > Whoooo!, od takiej jak najdalej, najlepiej nawet numer tel z
        komórki usunąć!!

        Wiem, iz schemat działania był idiotyczny, ale cóż poradze na to, ze
        jestem tylko kobieta... Numeru najwidoczniej nie skasował ;-)


        > Nooo. Chyba że facet jest bardzo napalony a nic innego nie pojawia
        się na radar
        > ze.

        Tu dopatruje sie dla siebie nadzieji, bo na brak zainteresowania
        nie moze narzekać..

        A tak a propo... mówienie o kolezenstwie do faceta który Cie
        interesuje jest załosne, nie:-)?
        • rybka.11 Re: co o nim myslec??? 30.04.10, 15:20
          anezram9 napisała:


          >
          > A tak a propo... mówienie o kolezenstwie do faceta który Cie
          > interesuje jest załosne, nie:-)?

          Nie da się ukryć....;-) Bo z przyjaźnią między facetem a kobietą jest jak z Yeti
          - wszyscy słyszeli, ale nikt nie widział...;-))))
    • master_of_illusion Re: co o nim myslec??? 30.04.10, 14:39
      > Panowie, czy facet ktory "odswieza" stara znajomosc liczy tylko na
      > ewentualny seks, czy mozna go traktowac powaznie?? Bo co ja mam o
      > tym myslec???

      pytanie z tych banalnych :)
      oczywiście, że można go traktować poważnie, na pewno nie chodzi
      tylko o seks, po prostu nie idź z nim za szybko do łóżka tak jak
      wtedy i wszystko będzie dobrze
    • mechanik.z.pomu Re: co o nim myslec??? 30.04.10, 14:46
      Nie rozumiem po co masz myśleć? Musisz? Ja się świetnie bez tego obywam przez
      większość życia. No tak, ale ty jesteś kobietą...
      > seks był boski;P)
      No właśnie. Nie możesz mieć z nim po prostu boskiego seksu, tak jak dobra
      koleżanka z dobrym kolegą? Popijecie sobie wina, pobzykacie się, czasem razem
      wybierzecie się gdzieś. I co, ciągle mało? To i tak więcej niż samotne
      siedzienie przed komputerem.
      • miaowi Re: co o nim myslec??? 30.04.10, 15:21
        Pierwsza rozsądna porada, na jaką tu trafiłam.
        • master_of_illusion Re: co o nim myslec??? 30.04.10, 15:24
          no co ty nie powiesz :p
          • miaowi Re: co o nim myslec??? 30.04.10, 15:27
            Bo statystycznie patrząc przy takim poście 40% odpowiadających wyśmieje
            autorkę, 40% zmiesza z błotem i odsądzi od czci i wiary, a 20
            pocieszy, że "jak kocha to zadzwoni, A MOŻE AKURAT KOCHA TYLKO SAM O
            TYM NIE WIE".
            • master_of_illusion Re: co o nim myslec??? 30.04.10, 15:50
              tak? ja aż tak wnikliwie tego wszystkiego nie czytam i nie
              analizuję ;)
              • miaowi Re: co o nim myslec??? 30.04.10, 22:46
                bardzo prosta zależność. Ludzie są wszędzie tacy sami.
                • master_of_illusion Re: co o nim myslec??? 01.05.10, 10:39
                  tak jest, zależność bardzo prosta, a ludzie wszędzie tacy sami!
                  odmeldowuję się :p ;)
      • anezram9 Re: co o nim myslec??? 30.04.10, 16:38
        Moje wypociny liczyły setki słów, ale najczesciej komentowany jest
        urywek "boskiego seksu"... Nie wiem dlaczego on taki był... moze
        dlatego ze byłam (kolokwialnie mówiac) "wyposzczona", moze dlatego,
        ze az tak mi sie podobał, a moze dlatego, ze wypiłam, a u mnie
        wowczas doznania sa intensywniejsze...
        W kazdym razie, nawiazujac do wypowiedzi mechanika z pomu, ludzie sa
        rozni, ja w tej roznosci naleze do kobiet, ktore chodza do łóżka z
        facetem z okreslonych powodów, a nie dla zwykłego zaspokojenia (choc
        takich propozycji tez nie brakuje.)


        > No właśnie. Nie możesz mieć z nim po prostu boskiego seksu, tak
        jak dobra
        > koleżanka z dobrym kolegą? Popijecie sobie wina, pobzykacie się,
        czasem razem
        > wybierzecie się gdzieś. I co, ciągle mało? To i tak więcej niż
        samotne
        > siedzienie przed komputerem.

        moze i nie mało, ale tez nie wystarczająco duzo... na samotne
        wieczory nie narzekam- zajec i przyjaciol mam wiele, wiec siedze
        przed komp z wyboru a nie braku lepszej opcji.


        Piszac ten post w sumie nie liczylam na jakies super konstruktywne
        odpowiedzi, bo jak ktos zaznaczyl niektórzy mnie wysmieja (dorosła
        laska a nie wie co robic z facetem?), inni wyklnął od bezboznic
        (poszła do łózka na 3 spotkaniu raz to pojdzie i nastepny!) itd.
        itp. chciałam poznac rozne punkty widzenia, po czesci tak sie stało,
        a co bedzie sie okaże ;-)

        Zdecyduje sie chyba na spotkanie za jakis czas, bo kur** tesknie za
        nim, ale musze to wczesniej przetrawic, a moze miedzy czasie zdarzy
        sie cos istotnego... ;-)

        pozdrawiam, zyczac udanej majowki ;-)
        • mechanik.z.pomu Re: co o nim myslec??? 30.04.10, 18:14
          > Moje wypociny liczyły setki słów, ale najczesciej komentowany jest
          > urywek "boskiego seksu"
          Bo seks jest w życiu ważny!
          Seks wpływa na ciało, na serce i krążenie, na układ hormonalny, na mięśnie i
          dotlenienie organizmu i na co tam jeszcze. I seks wpłwa na psychikę, na
          samoocenę, na równowagę emocjonalną i jeszcze kilkadziesiąt spraw, o których nie
          mam pojęcia.
          Brak seksu szkodzi. W pewnym wieku nic nie jest w stanie zastąpić porządnego,
          regularnego rypanka. I dlatego wszyscy ciągle gadają o seksie.

          Gdzie indziej napisałaś:
          > lepiej sie sparzyc i zobaczyc czy byo warto niz zadawac sobie
          > pytanie- co by było gdyby??
          I o to właśnie chodzi! Nie ma co teraz roztrząsać, co z tego będzie, albo co by
          mogło być, gdyby mogło być. A co będzie, jak nic nie będzie? A co będzie jak
          będzie tylko wspaniałe bzykanie? A co jeśli po dziewięciu i pół tygodniach pasji
          okaże się, że jednak nie jesteście dla siebie stworzeni, że macie siebie dość i
          nie chcecie dalej?

          Nic nie będzie. My faceci wtedy bierzemy flaszkę dobrego, mocnego alkoholu i
          chlejemy przez noc. Wy kobiety bierzecie dwie paczki chusteczek higienicznych i
          ryczycie przez noc.

          A potem wstaje nowy dzień. W najgorszym wariancie na koniec wstaje nowy dzień.
          • anezram9 Re: co o nim myslec??? 30.04.10, 18:43
            > I o to właśnie chodzi! Nie ma co teraz roztrząsać, co z tego będzie, albo co by
            > mogło być, gdyby mogło być. A co będzie, jak nic nie będzie? A co będzie jak
            > będzie tylko wspaniałe bzykanie? A co jeśli po dziewięciu i pół tygodniach pasj
            > i
            > okaże się, że jednak nie jesteście dla siebie stworzeni, że macie siebie dość i
            > nie chcecie dalej?
            >
            > Nic nie będzie. My faceci wtedy bierzemy flaszkę dobrego, mocnego alkoholu i
            > chlejemy przez noc. Wy kobiety bierzecie dwie paczki chusteczek higienicznych i
            > ryczycie przez noc.
            >
            > A potem wstaje nowy dzień. W najgorszym wariancie na koniec wstaje nowy dzień.

            Wreszcie! Chyba po to napisałam ten post, żeby otrzymać taką odp jak Twoja!
            (uprzedzam- to żaden sarkazm!) dzięki, bo trzeba było mi właśnie prostego (nie
            mylić z prostackim broń boziu!) męskiego spojrzenia.

            a jak nie wyjdzie to oprócz chusteczek wezmę do łóżka też butelke czegoś
            mocniejszego ;P!

            pozdrawiam ;-)
    • kunegunda123 Re: co o nim myslec??? 30.04.10, 15:23
      no i co z tego jesli znowu sie zaangazujesz i sparzysz? to zycie, przed nim nie
      mozna uciekac, lepiej wejsc w cos i troche zalowac niz unikac relacji. dobra
      rada: na Twoim miejscu nie szlabym z nim teraz do lozka, poczekalabym na
      klarowniejszy charakter waszej znajomosci. tym bardziej ze jak widac facet
      bardzo Ci sie podoba i nigdy raczej nie potraktujesz go jako TYLKO kolegi,
      chocby nawet do seksu...
      • anezram9 Re: co o nim myslec??? 30.04.10, 16:51
        W ostatnim zdaniu Twojego postu jest chyba clou mojego "problemu"...
        obawiam sie tylko, ze on "odswieza" ta znajomosc albo dla zabawy
        (było fajnie, moze bedzie okazja na powtorke) albo ze zwyklej nudy
        (a zobacze co u niej slychac), dlatego nie wiem czy okazac mu
        zainteresowanie czy raczej udawac obojetnosc. (W jego oczach jestem
        bardzo rozrywkowa- pracuje, ucze sie, wolne wieczory spedzaam w
        kinie, klubach, u znajomych, na fitniesie itd..)

        Poczekam chyba na rozwoj wydarzen, jesli okaze sie ze nie interesuje
        go nic poza kolezenstwem, to ok (uczucie z litosci to wg mnie jak
        dostawanie po twarzy), porycze najwyzej jeden wieczor i przejdzie ;-
        ) No i masz racje... lepiej sie sparzyc i zobaczyc czy byo warto niz
        zadawac sobie pytanie- co by było gdyby??
        • kunegunda123 Re: co o nim myslec??? 30.04.10, 17:47
          ja bylam ostatnio w dosyc podobnej sytuacji. spotykalam sie z facetem, ktory
          cholernie mi sie podobal z wygladu i zainteresowan. moglam miec uklad
          fuck-buddies (niestety tylko to), ale wiedzialam ze sie tylko poranie - juz od
          dluzszego czasu bylam o krok od zakochania, jakbym zaczela z nim sypiac
          regularnie to poplynelabym gladko.

          u Ciebie sytuacja jest troche inna bo niewiadomo jakie on wobec Ciebie ma
          zamiary i czy w ogole ma jakies wieksze.

          > Poczekam chyba na rozwoj wydarzen, jesli okaze sie ze nie interesuje
          > go nic poza kolezenstwem, to ok (uczucie z litosci to wg mnie jak
          > dostawanie po twarzy), porycze najwyzej jeden wieczor i przejdzie ;-)

          no widzisz, sama wiesz co dla Ciebie najlepsze:))) powodzenia!
          • anezram9 Re: co o nim myslec??? 30.04.10, 18:24
            > bylam o krok od zakochania, jakbym zaczela z nim sypiac
            > regularnie to poplynelabym gladko.

            zerwałas z nim kontakt zupelnie? Pytam z czystej ciekawosci..

            > u Ciebie sytuacja jest troche inna bo niewiadomo jakie on wobec Ciebie ma
            > zamiary i czy w ogole ma jakies wieksze.

            no wlasnie... na poczatku naszej znajomosci, zazartowałam (do dzis sobie pluje
            za to w brode!) zeby sie czasem we mnie nie zakochal, czesto mi to pozniej niby
            w zartach wypominał..

            Po tym naszym "razie" zaczelam go troche osaczac pytaniami, zeby wiedziec czy
            zalezy mu na czyms wiecej, powiedział (cytuje): "chyba troche zle zaczelismy
            zeby z tego moglo byc cos wiecej (...) najpierw trzeba poczuc", zabolalo
            straszliwie. Po tym, moj stosunek sie oziebil, a z jego strony wrecz
            przeciwnie... do czasu moich opisanych wczesniej urodzin...

            mu kobiety jednak potrafimy wszystko komplikować... On powiedział mi kiedys dosc
            madra rzecz- nie odpisujesz tydzien, rozumiem, ze nie jestes zainteresowana, bo
            jesli Cie obchodze- napiszesz. To chyba działa w dwie strony...;-)

            zawsze smieszyły mnie posty tego typu, a tu prosze... sama jestem autorka
            jednego z nich ;-)

            za zyczenia powodzenia dziekuje i rowniez go zycze!
    • bmwracer Re: co o nim myslec??? 30.04.10, 18:32
      "Panowie, czy facet ktory "odswieza" stara znajomosc liczy tylko na
      ewentualny seks, czy mozna go traktowac powaznie?? Bo co ja mam o
      tym myslec???"

      No wiec dlaczego wazne jest co inni na ten temat mysla a nie Ty sama?

      Co stoi na przeszkodzie aby dac sobie szanse i sie samemu przeknac co on mysli
      na ten temat?




      • anezram9 Re: co o nim myslec??? 30.04.10, 18:53
        > Co stoi na przeszkodzie aby dac sobie szanse i sie samemu przeknac co on mysli
        > na ten temat?

        bo jestem cholernie niecierpliwa. chce wszysto wiedziec juz, teraz, natychmiast.
        wiem, ze tak sie nie da i tak nie mozna... od dzis- walcze wiec z moja
        niecierpliwością czekając na dalszy rozwój wypadkow;-)
        • lolcia-olcia Re: co o nim myslec??? 30.04.10, 19:07
          Spotkaj się z nim, pogadaj, niczego nie przyspieszaj
    • tow.ortalion Re: co o nim myslec??? 30.04.10, 19:41
      anezram9 napisała:

      > Panowie, czy facet ktory "odswieza" stara znajomosc liczy tylko na
      > ewentualny seks, czy mozna go traktowac powaznie??

      ----------------------------------

      Czy możesz rozwinąć definicję "poważnego traktowania"?
      Bo nie bardzo rozumiem ku czemu to poważne traktowanie ma zmierzać.

      Trochę to wszystko zagmatwane, bo zaprosiłaś kolegę na urodziny i przeszkadzało Ci, że bawił pozostałych Twoich gości. Tego tez nie rozumiem.

      A już w ogóle nie rozumiem jak można za dużo wypić i odbyć boski seks. Na Twoim miejscu mocno bym o niego zabiegał, bo tacy zdarzają się nieczęsto.

      Zmieńcie ten koleżeński układ na friendship with benefits i nie będziecie musieli łamać swoich zasad.

      No i to niejasne "poważne traktowanie" nie będzie Ci tak ciążyć.


      • anezram9 Re: co o nim myslec??? 30.04.10, 20:00
        > Czy możesz rozwinąć definicję "poważnego traktowania"?

        Dla mnie, bardzo subiektywnie oczywiście, "poważne traktowanie", to
        przeciwieństwo przelotnej znajomości, mało interesującej, mało obiecującej, na
        niewiele rokującej. Dla jasności jeszcze- ja go nie chce złapać, usidlić, zawlec
        przed ołtarz; nie będę go nękać, wydzwaniać, nie będę się cięła, truła w
        momencie, gdy sprawa przyjmie niekorzystny dla mnie obrót. "Opowiedziałam" tą
        sytuacje aby poznać różne punkty widzenia.

        > Trochę to wszystko zagmatwane, bo zaprosiłaś kolegę na urodziny i przeszkadzało
        > Ci, że bawił pozostałych Twoich gości. Tego tez nie rozumiem.

        Moze faktycznie niejasno się wyraziłam- urodziny odbyły się w klubie podczas
        after party po koncercie. Ja byłam ze swoimi znajomymi, on ze swoimi, umówiliśmy
        sie wcześniej, ze tam sie spotkamy. Nie chodzi o bawienie moich gości, rozmawiał
        z ludźmi, z których części nie znałam (takze z kobietami) a ja nie miałam
        pojecia czy to jego sąsiadka, koleżanka, ex panna czy kochanka...

        > A już w ogóle nie rozumiem jak można za dużo wypić i odbyć boski seks. Na Twoim
        > miejscu mocno bym o niego zabiegał, bo tacy zdarzają się nieczęsto.

        Uwierz- można.
        zabiegał, bo "boski seks" zdarza się nieczęsto, czy taki facet zdarza się nieczęsto?

        > Zmieńcie ten koleżeński układ na friendship with benefits i nie będziecie musie
        > li łamać swoich zasad.

        Szczerze- myślałam o tym, ale u mnie to nie przejdzie. niestety nie ta
        konstrukcja psychiczna.
        • tow.ortalion Re: co o nim myslec??? 30.04.10, 20:24
          anezram9 napisała:

          > Uwierz- można.
          > zabiegał, bo "boski seks" zdarza się nieczęsto, czy taki facet zdarza się
          nieczęsto?

          Nieczęsto zdarza się facet, który po wypiciu za dużo da kobiecie boski seks.

          Nic innego nie pozostaje mi Tobie poradzić, jak odbycie z tym kolegą poważnej i
          konkretnej rozmowy albo puszczenie go w całkowitą ignorancję i niepamięć. Wybór
          niestety zależy od Ciebie.

          Przy okazji.
          Zrobiłaś mu awanturę nie mając pojęcia czy rozmawia ze swoją sąsiadką,
          koleżanką, ex panną czy kochanką ?
          A może to była jego siostra?

          P.S.
          Pamiętaj o starej jak świat zasadzie:
          Mężczyźni w zamian za miłość zdobywają seks. Kobiety w zamian za seks zdobywają
          miłość.

          Teraz to już wszystko zależy od tego czy dla niego ten seks był równie boski i
          od Twojej determinacji i gotowości do działania, tak żeby "traktować go poważnie".
          • anezram9 Re: co o nim myslec??? 30.04.10, 21:12
            Nie spodziewałam się, że na forum internetowym można otrzymać wartościowe i
            konstruktywne odpowiedzi na stawiane pytania, jestem (pozytywnie) zszokowana.

            > Nieczęsto zdarza się facet, który po wypiciu za dużo da kobiecie boski seks.

            Jeśli o udanym seksie miałaby świadczyć ilość orgazmów, to chyba 3 (obustronne,
            że tak to ujmę) w przeciągu 4 godzin o czymś świadczą.. ;-)

            > odbycie z tym kolegą poważnej i konkretnej rozmowy albo puszczenie go w
            całkowitą ignorancję i niepamięć

            O tym, co ostatecznie zrobię zadecyduje jakość spotkania z nim, jeśli do
            takowego dojdzie.

            > A może to była jego siostra?
            Jego siostra jest jeszcze dzieckiem. To była sąsiadka z osiedla na którym się
            wychowywał. Swoja drogą- bardzo ładna i sympatyczna (jak się później okazało)
            dziewczyna.

            > Mężczyźni w zamian za miłość zdobywają seks. Kobiety w zamian za seks
            zdobywają miłość.

            Wedle Twoich słów, zasada stara jak świat, a ja pierwszy raz o niej słyszę..

            > Teraz to już wszystko zależy od tego czy dla niego ten seks był równie boski i
            od Twojej determinacji i gotowości do działania, tak żeby "traktować go poważnie".

            Nie mam pewności czy dla niego również był "boski", wiem, że był bardzo dobry i
            długo nie mógł przestać o tym myśleć.
            W życiu, pracy, szkole poziom mojej determinacji jest chyba zbyt wysoki, dlatego
            w życiu osobistym zdecydowanie "niedomaga". I tego się boję- braku równowagi.
            Albo zbyt wcześnie odpuszczam albo chce osaczyć żądając jednocześnie wolności
            dla siebie;/
            • tow.ortalion Re: co o nim myslec??? 30.04.10, 22:25
              anezram9 napisała:

              > Jeśli o udanym seksie miałaby świadczyć ilość orgazmów, to chyba 3 (obustronne,
              > że tak to ujmę) w przeciągu 4 godzin o czymś świadczą.. ;-)

              Aż 3 orgazmy udawałaś? WoW!
              I on po wypiciu za dużo mógł aż trzy razy?

              Ty się kobieto w ogóle nie zastanawiaj, bo takiego kolegi to ze świecą szukać!
              4 godziny! Majn Got ! Ja po 15 min zasypiam ;)

              Masz go i trzymaj go !



              > To była sąsiadka z osiedla na którym się wychowywał. Swoja drogą- bardzo ładna i sympatyczna (jak się później okazało) dziewczyna.

              Dopiero później się okazało, że jest ładna czy inteligentna?

              Sama widzisz: wychowywał się w doborowym otoczeniu.

              Kuj zatem żelazo, póki gorące.

              Pozdrawiam

              t.O.

              • lolcia-olcia Re: co o nim myslec??? 30.04.10, 22:31
                O naiwności!!! Gdyby głupota miała skrzydła....
    • jan_owy Re: co o nim myslec??? 01.05.10, 04:18
      Ty jesteś naprawdę tak głupia jak mi się wydaje??

      Piszesz, że chcesz by był tylko kolegą dla Ciebie, a nas się pytasz co oznacza
      jego ponowne odzywanie się? Po kiego wała Ci to, skoro chcesz by był tylko
      kolegą???
      Dżisas, dojrzałością i inteligencją to Ty nie grzeszysz.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja