moje problemy z żoną - chyba wkrótce zwariuję

14.05.10, 13:03
Witam, czesto czytam to forum i postanowiłem sam napisać o mim
problemie. Jesteśmy 2 lata po ślubie, a w sumie parą 3 lata. Mamy 8
mies dziecko. Żona przed ślubem zrezygnowała z pracy - bylem na
dlugiej delegacji, tesknilem za nia, w pracy bylo nieciekawie wiec
zrezygnowala i dojechala do mnie. Niestety zaraz potem przyszedl
kryzys i miala problem ze znalezieniem pracy. W miedzyczasie
urodzilo sie nam dziecko. Zona jest swietnie wyksztaklcona, zawsze
byla bardzo aktywna zawodowo, awansowala, praca byla jej pasja.
Dziecka jeszcze nie planowalismy, tzn ja planowalem, ona chciala
poczekac az sie ustabilizuje jej sytuacja zawodowa. No ale zaszla w
ciaze, urodzilo sie dziecko. I tu zaczyna sie problem. Zona miala
cesarke, ktora ciezko zniosla. Zrobila mi awanture ze na drugi dzien
zamiast siedziec w szpitalu poszedlem opijac narodziny z kolegami. W
szpitalu dziecko od drugiego dnia bylo razem z nia i twierdzi ze tak
ja bolalo ze nie mogla sie ruszyc, a pielegniarki ja olewaly. Po
powrocie do domu kolejne problemy - ciagle zmeczona, niewyspana, w
zlym humorze. Poniewaz ja pracuje przez caly dzien, to rano
przekazuje jej rozne rzeczy do zrobienia - kontakty z urzedami,
bankami, zalatwianie kredytu i kupowanie mieszkania, no i oczywiscie
jeszcze sprzatanie, pranie etc opieke nad domem. Problem w tym, ze
ja to wszystkozrobilbym inaczej i lepiej i wkurzaja mnie jej bledy.
A z pracy nei moge tego pozalatwiac. A ona twierdzi ze traktuje ja
jak sluzbe domowa. Czesto nawet nie gotuje obiadu bo mowi ze dziecko
jej nie pozwolilo i te zalatwienia. Ja jem w pracy, ale po co ona
chodzi glodna. Strasznie sie wkurza jak jej mowie ze moja bratowa ma
inne poglady na rozne kwestie zwiazane z dzieckiem i nie chce
dzwonic do niej po rade, twierdzi ze nie potrzebuje i to ja widze
problemy, ona nie widzi zadnego. Oczywiscie seksu prawie zero - bo
zmeczona, bo zla na mnie, rozzalona. Pare razy mi powiedziala ze jak
mi tak nie opdowiada to moge odejsc, ze skoro ciagle ona
wszystko robi zle, ciagle nei tak jak ona sobie zyczy, zebym
wynajal sluzaca a ona sie wyprowadzi z dzieckiem i zostawi mi swoje
mieszkanie. zona ciagle szuka pracy, ale na rozmowach slyszy ze ma
prawie 2 lata przerwy i male dziecko, wiec nie jest atrakcyjnym
pracownikiem. Ja jej mowie, zeby zalozyla firme i rozkrecala
wieczorami jak dziecko spi - idzie spac okolo 20.00, a ona mi na to
mowi, ze o 20 to ona tez jest zmeczona i chcialaby wreszcie usiasc,
dac odpoczac kregoslupowi, poczytac i po porstu nie da rady. Nasze
rozmowy koncza sie klotnia i jej placzem. Zona nad soba przestala
panowac, co zaczynamy rozmawiac to ona placze. Mowi mi ze jestem
dobrym czlowiekeim, ale nie umie tak zyc - w atmosferze nakazow,
polecen, braku chwili dla siebie. Zarzuca mi ze chodze gdzies co
tydzien, np pograc w pilke bo ona od urodzenia dziecka wyszla z domu
sama tylko 3 razy. I nie moze zrozumiec ze ja musze wypoczac bo rano
do pracy a przy dziecku nie odpoczne. Nie wiem, czy ona w ogole mnie
jeszcze kocha, ja ja kocham, ale chcialbym sie zmienila. Moze dacie
mi jakas rade, chcialbym pomoc zonie i ratowac nasz zwiazek.
    • lepian4 Re: moje problemy z żoną - chyba wkrótce zwariuję 14.05.10, 13:51
      vincenzo_corleone napisała:


      Bez komentarza.
    • ryba579 Re: moje problemy z żoną - chyba wkrótce zwariuję 14.05.10, 14:08
      Facet jesteś żałosny.
      Samolubny macho z wiecznymi pretensjami do żony.
      Jak chcesz ratować związek to nie zachowuj się jaki idiota.
      Żona to nie robot. Zamień się z nią na tydzień i zobaczymy co wtedy
      powiesz. Przeczytaj jeszcze raz to co sam napisałeś i głęboko się
      nad sobą zastanów.
      • anka_cyganka35 Re: moje problemy z żoną - chyba wkrótce zwariuję 14.05.10, 14:35
        zostań na tydzień z ośmiomiesięcznym dzieckiem sprztaj, gotuj, rob zakupy,
        załatwiaj sprawy w banku itp itd i miej wieczorem po położeniu go spać ochotę na
        rozkręcanie firmy i sex. jak znam zycie zaraz pojawi się jakas paniusia, która
        wypełni ci pustkę po żonie. debil albo troll.
        • anka_cyganka35 Re: moje problemy z żoną - chyba wkrótce zwariuję 14.05.10, 14:36
          i do tego na pewno chciałbys wysłuchiwać "dobrych rad" szwagra. aaaaaaaa
          wkurzyłam się
          • lepian4 Re: moje problemy z żoną - chyba wkrótce zwariuję 14.05.10, 14:38
            Femina rzucila przynete i baby juz narzekaja. Koszmar!!!
    • iminie Re: moje problemy z żoną - chyba wkrótce zwariuję 14.05.10, 14:43
      Wasze małżeństwo jest dość typowe, z problemami w sytuacji gdy
      pojawia się dziecko.
      I gdy facet się nie sprawdzi w tej nowej roli, to niestety, ale
      dochodzi w końcu do rozpadu.

      W zasadzie na końcu listu sam napisałeś sedno sprawy, którego nie
      dostrzegasz:

      "I nie moze zrozumiec ze ja musze wypoczac bo rano
      do pracy a przy dziecku nie odpoczne."


      Odpowiedz mi (sobie!) na pytanie, kiedy Ona odpoczywa???? Bo
      jak rozumiem sama siedzi z dzieckiem non-stop. Szkoda mi Jej,
      zwłaszcza przy Twoim podejściu "ja święta krowa bo pracuję, Ty całą
      resztę obrób bo siedzisz w domu".

      "Nie wiem, czy ona w ogole mnie jeszcze kocha,"
      Chłopie ocknij się, Ona jest po prostu padnięta, wykończona i
      zniechęcona Twoja roszczeniową postawą!

      "ja ja kocham, ale chcialbym sie zmienila."
      Jeśli kochamy to nie zmieniamy osoby kochanej. Możemy się razem
      zmieniać, po wspólnych ustaleniach, ale nie tak, że zmieniamy pod
      swoje kopyto drugą osobę!
      Przy tych zmianach, to jeszcze Ci podpowiem takie magiczne
      słowo "kompromis", rewelacja jak wielkie cuda może zdziałać w
      związku!


      "Moze dacie mi jakas rade, chcialbym pomoc zonie i ratowac nasz
      zwiazek."

      Zacznij od zaangażowania. Od rozmowy: wysłuchania w końcu, co ma
      żona do powiedzenia. Nawet niech to w końcu wypłacze z siebie,
      wyrzuci ale choć raz Ją wysłuchaj w sensie SŁUCHAJ.
      A jak już pogadacie, to ustalcie WSPÓLNIE zmiany w Waszym
      małżeństwie. I naprawdę, mniej roszczeń a więcej empatii a
      zobaczysz, że wszystko się ułoży.

      I powiem Ci jedno, obydwoje z mężem zrozumieliśmy, co czuje osoba,
      która siedzi non-stop z dzieckim. Ja tego więcej zaznałam, bo jako
      matka to naturalne, ale tak nam się ułożyło, że mąż też kilka razy
      spróbował. Dlatego ja nigdy od męża nie usłyszałam "zrób coś tam,
      przecież siedzisz tylko w domu z dzieckiem". Nigdy.
    • durneip Re: moje problemy z żoną - chyba wkrótce zwariuję 14.05.10, 15:18
      sierściuch trol zafajdany. jakby kto pytał, to wedle wyszukiwarki poza
      dzisiejszymi postami wszystkie inne z tego nicka pochodzą od przygłupiego
      babiszona :D
      • iminie Re: moje problemy z żoną - chyba wkrótce zwariuję 14.05.10, 15:40
        A ja się tak wysiliłam :) choć czułam, że podpucha to chciałam
        pomóc :)
        • lepian4 Re: moje problemy z żoną - chyba wkrótce zwariuję 14.05.10, 16:55

          Chyba kolezankom, to dla nich taka gra wstepna.
    • malarealistka Re: moje problemy z żoną - chyba wkrótce zwariuję 14.05.10, 18:17
      [/b]Poniewaz ja pracuje przez caly dzien, to rano
      przekazuje jej rozne rzeczy do zrobienia - kontakty z urzedami,
      bankami, zalatwianie kredytu i kupowanie mieszkania, no i oczywiscie
      jeszcze sprzatanie, pranie etc opieke nad domem. Problem w tym, ze
      ja to wszystkozrobilbym inaczej i lepiej i wkurzaja mnie jej bledy. "

      Na jej miejscu dawno zatrudniłabym pomoc a Ciebie pognała od razu i ściągała 3/4
      Twojej pensji na utrzymanie...
      Matko skąd Ty się chłopie urwałeś???????
      • triss_merigold6 Re: moje problemy z żoną - chyba wkrótce zwariuję 14.05.10, 19:12
        Hehehhe jakby mi ktoś zaproponował rozkręcanie firmy po 20 wieczorem, po całym
        dniu opieki nad niemowlakiem to bym śmiechem zabiła.
        • mvszka Re: moje problemy z żoną - chyba wkrótce zwariuję 14.05.10, 19:48
          a żona go płaczem zabija.
          No dramat chłopak przechodzi po prostu
    • bs_1976 Re: moje problemy z żoną - chyba wkrótce zwariuję 14.05.10, 20:13
      Krotko mowiac tak to jest jak sie smarkacz prosto spod spudnicy matki rzuci na
      gleboka wode. I jeszcze daje sie podpuszczac innym przeciw zonie. Posiedzisz
      tydzien sam z dzieckiem to szybko zmienisz zdanie. Ale tobie sie wydaje, ze
      dzieciatko to tylko spi caly dzien a zona na pewno leniwa i seriale sobie oglada..
    • asocial Re: moje problemy z żoną - chyba wkrótce zwariuję 14.05.10, 21:14
      zachowujesz sie jak zadnarm.
      twoja kobieta 8 mnc temu urodzila pierwsze dziecko. zostales kiedys
      ze swoim dzieckiem na caly dzien, tylko wy dwoje?
      moze wtedy bys zrozumial.
      i jeszcze jedno, czego sie nauczylam w moim zwiazku:
      nie warto klocic sie o pierdoly. a niedodkladne posprzatanie przez
      matke z malym dzieckiem to wg mnie pierdoly
    • yulija Re: moje problemy z żoną - chyba wkrótce zwariuję 14.05.10, 21:20
      ja proponuję Twojej żonie wizytę u psychiatry! musi być zdrowo szurnięta, skoro
      odczuwa zmęczenie zamiast radości zapieprzania wkoło zegara i usługiwania tobie!
      Przecież powinna być wdzięczna losowi za to, że nie ma chwili wytchnienia, że
      zasuwa non stop, że nie ma czasu na nic...
      ja jej nie rozumiem...
      ****

      Jesteś dziwny
    • frozenman Wyjście jest chyba 14.05.10, 21:42
      Sądzę, że taką sytuację rozwiązałoby drugie dziecko.

      Tylko nie bardzo masz okazję to zrealizować, bo seksu prawie zero, a i czasu przez trollowanie pozostaje mało.
    • korusiar Re: moje problemy z żoną - chyba wkrótce zwariuję 14.05.10, 21:49
      Ale z Ciebie egoista...normalnie słów brakuje...
      • jakniejatokto Re: moje problemy z żoną - chyba wkrótce zwariuję 15.05.10, 00:37
        Nie no, proszę powiedzcie mi, że wyczułyście podpuchę i tylko wam się nudziło,
        dlatego odpisywałyście...
        • mausi12 Re: moje problemy z żoną - chyba wkrótce zwariuję 15.05.10, 00:52
          Moze to podpucha....jednak taki problem naprawde moze miec kazda
          kobieta.Duzo facetow sie tak zachowuje.Facet poprostu dal taki temat-
          wymyslony przez niego,czy tez nie-temat prawdziwy.
          • lepian4 Re: moje problemy z żoną - chyba wkrótce zwariuję 15.05.10, 15:00
            Wszystkie kobiety zachowuja sie, jak ta podpuszczalska: narzekaja na
            wyrost, niekiedy dla zabawy.
    • hipotamica wyszukiwarka mówi 15.05.10, 04:27
      że tego posta pisała kobieta, która często udziela się na forum o
      dzieciach, córka ma już prawie 10 miesięcy i żre bebilon, jej mąż
      zarabia 6000 netto, wzięli kredyt na mieszkanie 220 tys w CHF...
      Facet nie napisałby czegoś takiego:
      rano
      > przekazuje jej rozne rzeczy do zrobienia - kontakty z urzedami,
      > bankami, zalatwianie kredytu i kupowanie mieszkania, no i
      oczywiscie jeszcze sprzatanie, pranie etc opieke nad domem.
      Problem w tym, ze ja to wszystkozrobilbym inaczej i lepiej i
      wkurzaja mnie jej bledy.


      Jak chcesz się kobito wyżalić to nie rób idioty ze swojego męża na
      forum, tylko z nim porozmawiaj.
    • tootsi30 boshe 15.05.10, 15:29
      Jak ja bym miala takiego meza to chyba bym sie zalamala totalnie.
      Czlowieku, przeczytaj uwaznie to co napisales i wysun wnioski!
      Wspolczuje Twojej zonie. Zero wsparcia, jeszcze do pracy kazesz jej
      isc, nawet w godz 20! Ona biedna,zmeczona po calym dniu,
      sprzatania,gotowania,prasowania,robieniu zakaupow, zajmowaniu sie
      dzieckiem a Ty jej kazesz znalezc prace w godz wieczornych, jeszcze
      masz pretensje,ze zero seksu. Chcesz zeby ona sie zalamala? Zeby
      wyladowala wkoncu w szpitalu psychiatrycznym? Oburzam sie choc nie
      czytalam powyzszych wypowiedzi forumowiczow, po przeczytaniu Twojego
      tekstu doznalam szoku. Powiedz, w czym Ty ja wspierasz? Moj maz
      pracuje,ja obecnie czekam na telefon w sprawie pracy (moj
      wybor,nasza wspolna decyzja), zajmuje sie domem,dzieckiem,ale
      podzielilismy obowiazki,trudno,jest dziecko,trzeba stac sie
      odpowiedzialnym czlowiekiem, ale moj maz np robi zakupy, po poludniu
      zajmuje sie malym kiedy ja moge w tym czasie zrobic porzadki,
      ktorych nie moglam zrobic rano, mamy czas dla siebie, ja chodze na
      silownie dla pan, on dla panow,wspieramy sie wzajemnie,nie zalujemy
      sobie zblizen :P I Ty sie dziwisz,ze Twoja zona nie chce sie z Toba
      kochac, jest zmeczona! ty nigdy nie byles? Normalnie jestem tak
      oburzona,ze az nie wiem co napisac (w tym szoku nie pisalam skladnie-
      wiem-ale nie rozumiem takiego podejscia).
    • haalszka Re: moje problemy z żoną - chyba wkrótce zwariuję 16.05.10, 11:35
      wszyscy ci glowe zmyli...
      ja widze to troche inaczej.
      Tez po urodzeniu dziecka nie mialam pracy, siedziałam z dzieckiem rok. I co
      prawda moj syn był spokojnym dzieckiem to miałam stany powiedzmy depresyjne..
      brak pracy, samotne dni.
      Jednak bylam na tyle silna ze dalam sobie rade i nie wyzywałam sie na mezu.
      Rozumialam ze on pracowal, wiec sporo obowiazkow okolo domowych przejelam. nie
      mialam do niego o to pretensji, taka byla sytuacja i juz.
      Twoja zona nie poradzila sobie z obowiazkami, do tego brak pracy, twoja
      nieobecnosc..
      Moze postaraj sie wziasc urlop posiedziec z nia w domu?
      Daj jej troche wsparcia psychicznego..
      Powodzenia

    • devilyn Re: moje problemy z żoną - chyba wkrótce zwariuję 16.05.10, 13:11
      Ja na drugi dzień po operacji mając 45 szwów na brzuchu wstałam, a
      żona podejrzewam miała cięcie poziome...i nie sądzę by ją piguły
      olały, standardem jest, że kobiety się same opiekują dzieckiem.

      Może to depresja poporodowa...spróbuj ją nakłonić na wizytę u
      psychologa.
    • rach.ell Re: moje problemy z żoną - chyba wkrótce zwariuję 16.05.10, 13:20
      Napisales, ze musisz wyjsc z domu pograc w pilke bo przy dziecku
      przeciez nie odpoczniesz a rano idziesz do pracy. Pomysl, ze zona
      siedzi przy dziecku 24 godziny na dobe, nie majac mozliwosci
      odpoczac przez 8 miesiecy po trudnym porodzie. W koncu cie zostawi.
      • hipinka Re: moje problemy z żoną - chyba wkrótce zwariuję 16.05.10, 19:01
        Ludzie, przecież to prowokacja i to grubymi nićmi szyta. Chyba nie sądzicie, że
        ktoś na poważnie mógł napisać coś takiego
    • tess.1 Re: moje problemy z żoną - chyba wkrótce zwariuję 16.05.10, 20:08
      Traktuj ja jak zone a nie jak pomoc domowa do wszytkiego!!


      Żona mówi do męża:

      Kochanie podaj mi kawę.
      Mąż: o jej dopiero co usiadłem!
      A co przedtem robiłeś?
      Leżałem!!!

    • hankawoslo Re: moje problemy z żoną - chyba wkrótce zwariuję 17.05.10, 19:51
      jak ci sie wydaje ze tak latwo wszystko ogarnac to wez miesiac urlopu,
      zone wyslij do spa a sam sproobij wszystko pozalatwiac... zobaczymy jak
      ci pojdzie
      • tootsi30 Re: moje problemy z żoną - chyba wkrótce zwariuję 18.05.10, 11:16
        Cofam moja poprzednia wypowiedz, moglam najpierw jednak poczytac
        wszystkie posty. Widac,ze ten watek zalozyla kobieta,wystarczy
        dokladnie,ze zrozumieniem go przeczytac. Facet, gdyby pisal takie
        rzeczy, nie skupialby sie na tym,jak wielka robote odwala zona w
        domu a przy tym nie opisywalby jak gleboko w du... ma zone. Dodam,ze
        poczytalam troche o tej pani na innych forach, po prostu zal.pl
Pełna wersja