walhala
07.03.04, 21:23
nie bede wdawal sie w szczeguly,ale,biorac ja za zone juz nie byla cnotka,nie
pytalem kto i co,byla taki pat powiedzmy ,do konca nie wyjasniony ,aczkolwiek
dalem jej znac ze dobrze by bylo jakby cos nadmienila na ten temat i tak sie
to zakonczylo,co jakis czas jednak sprawa ta nurtuje mnie ponownie,teraz po
latach okazuje sie ze coraz bardziej,dochodze do wniosku ze nie ja powinienem
sie pytac ale ona sama powinna to wyjasnic,pomalu dochodze do miejsca ze albo
wybierze zachowanie wspomnien i sekretu albo nasze dalsze zycie,ja jestem
zdecydowany to wyjasnic,i wydaje mi sie ze bez tego juz nie bede normalnym
mezem,gnebi mnie to i kladzie sie cieniem na nasze malzenstwo,a moze
powinienem wtedy przed laty wyjasnic to raz na zawsze?braklo mi woli
poprostu,teraz mnie to sciga,nie wiem co dalej,ona mowize to nic takiego i to
jej wspomnienia i sekret,ja naciskam ze nie,qrwa,nie wiem co bedzie,mam
przekonanie ze nie pogodze sie z tym ,a moze sie myle?