argider
12.06.10, 11:34
Witam,
Czytam forum juz od pewnego czasu i postanowilem tez cos dorzucic... Byc moze
ktos ma podobne doswiadcenia, a nawet jesli nie, to wygadanie sie podobno pomaga.
Od kilku lat mieszkam za granica, od poltora roku w zwiazku. Moja dziewczyna
jest Holenderka (z paszportu) ale jej mama jest Indonezyjka a ojciec Mulatem
(pol Holender-pol Surinamczyk). W zwiazku uklada nam sie naprawde wspaniale,
myslimy o zamieszkaniu razem za jakis czas. Sielanke psuje jedynie stosunek
moich rodzicow do mojej dziewczyny.
Matka od poczatku stwiedzila ze sie szmace z jakas Murzynka (cytat oryginalny)
i ze w zyciu jej nie zaakceptuje i do domu nie wpusci. Poza tym jak to
mozliwe, ze ja informatyk spotykam sie z instruktorka fitness (zdaniem matki
ponizej mojego poziomu). Ojciec jej wtoruje. W zaden sposob nie moge ich w
racjonalny sposob przekonac do jakiejkolwiek zmiany pogladow. W koncu stanelo
na tym, ze z rodzicami na temat mojego zwiazku w ogole nie rozmawiam. dzwonie
raz na tydzien rozmowy sa na tematy neutralne (praca, polityka, etc.). Mnie ta
sytuacja bardzo boli, bo z jednej strony kocham moja dziewczyne i planujemy
razem przyszlosc, z drugiej strony kocham takze moich rodzicow (nawet jesli sa
rasistami) i za bardzo nie wiem jak z tej sytuacji wybrnac. Tym bardziej jest
mi przykro, ze z jej rodzicami ma bardzo dobry kontakt, z ich strony spotkalem
sie z sama zyczliwoscia. Widze tez, ze rozwiazanie zastosowane dotychczas (nie
rozmawiamy o tym) to strzal w kolano, bo moi rodzice zapraszaja mnie na
wakacje, na swieta itd, tak jakbym nadal byl singlem, w ogole ignorujac fakt
zwiazku. A ja takiego zycia sobie absolutnie nie wyobrazam - ostatnie Swiata
spedzilismy z moja dziewczyna oddzielnie, a ja sie czulem jak ostatni szczur.
Im czesciej o tym mysle, tym wiecej sie tym stresuje. Malo tego, przez ten
problem na naszym zwiazku zaczynaja pojawiac sie rysy. Moja dziewczyna bardzo
by chciala zobaczyc Polske i poznac moja rodzine, ale ciezko jej z tym, ze moi
rodzice moga jej tak nie znosicm, nawet jesli jej nie spotkali. Z drugiej
strony tez nie chce za bardzo stresowac rodzicow (starsi ludzie, ojciec z
problemami sercowymi)ale wtedy czuje sie jak ostatnia ciapa i nie potrafiacy
bronic wlasnych praw maminsynek.
Sa momenty ze czuje sie jak w potrzasku, co nie zrobie to zle i po prostu nie
wiem jak to wszystko rozwiazac...
Moze ktos cos madrego mi doradzi.