nocarka
12.06.10, 15:46
Mam prośbę, żebyście podpowiedzieli mi co robić.
Od dwóch i pół roku jesteśmy razem, w tym czasie mój N. przez prawie półtora
roku nie pracował. Siedział przed kompem i grał w onlinówki, przeglądarkowe
gry. Zabierało mu to dużo czasu, często (średnio raz na miesiąc) się o to
kłóciliśmy.
Od razu zaznaczę, ze nigdy nei chciałam, żeby w te gry przestał grać, bo to by
było bezsensowne, skoro lubi (jakby mi zabronił całkiem czytać książki to bym
się wściekła), ale żeby ustawił sobie jakoś priorytety.
Onlinówki to gry, w których trzeba coś "przekllikać" w odpowiedniej kolejności
o odpowiedniej godzinie. Czasem jest to 17, czasem 6 rano, a czasem 2 w nocy.
Najgorzej u niego jest z The West. Poza rozbudowywaniem postaci, gracze
umawiają się na bitwy między fortami, które trwają około godziny, najczęściej
wieczorami. Zatem N. przychodzi z pracy, nie zdejmując butów, siada przed
lapem i przeklikuje (gier ma kilka). Jak proszę, żeby zdjął buty, to warczy,
że przeszkadzam. Tylko, że to ja potem sprzątam syf z podłogi, a nie on, bo on
nienawidzi sprzątać.
Klikanie, klikanie, w międzyczasie wrzucenie AXN na tapetę, klikania ciąg
dalszy. Oprócz samej gry w The West jest forum gry, forum zewnętrzne gry na
jakimś serwerze, a dodatkowo czat i gg. Ci ludzie siedzą tam naprawdę non
stop... a N. tak często jak tylko może (nie jest się w stanie obudzić o 8 sam
do pracy - O 8!!!!! nie na 8 - ale żeby przeklikać to o 6 sam się zrywa).
Ostatnio do czatu podczas bitew dołączył czat na głośnikach. Kilka osób nadaje
rozkazy dla innych, zamiast je pisać. Rozumiem wygodę, ale...
Nie mogę patzreć na tę grę. Głównie latego, że N. poświęca jej tyle czasu, że
już mi ją całkiem brzydził, a także dlatego, z e już tyle razy była awantura
przez nią. Ostatnio jak podczas przyjemnego wieczoru N. musiał przerwać i
zamiast nadal zajmować się nami, poszedł przeklikać, po czym za chwilę wrócił
i zdziwił się, że przestałam mieć ochotę...
Wczoraj miałam wolny dzień, dziś miałam wziąć urlop na jakąś zaplanowaną
wycieczkę, jutro wolne...
Kupiłam wczoraj wino nasze ulubione, kilka ulubionych przez niego rzeczy,
mając nadzieję, ze odprężymy się po całym tygodniu, ale nie, czekał mnie
wieczór z The Westem. Do godziny 22 gadał z głośnika jakiś facet, w dodatku
nie potrafiący poprawnie mówić po polsku, co doprowadza mnie do szału. A jak
powiedziałam, ze już nei mogę tego słuchać, to N. stwierdził, że zaczyna mieć
tego dość i że focha strzelam. Rano o 6 zadzwoniłam do pracy po urlop
(wycieczka), a N. wstał o 9, nie odzywając się prawie słowem, po czym zawiózł
mnie i rzeczy do mnie (wywoziłam już niepotrzebne rzeczy od niego do rodziców)
i pojechał w siną dal do kumpla. SMSem mi napisał, że wycieczka by była, ale
nie umiem być miła więc nie będzie. I że nie ma ochoty ze mną rozmawiać.
Poczułąm się jakby mnie traktował jak 3letnie dziecko - jak jest niegrzeczne
to nei pójdzie na huśtawki. No i kolejny raz gra okazała się ważniejsza niż
rzadkie ze względu na moją pracę wspólne spędzenie wieczoru.
Facet ma 33 lata, a zachowuje się, jakby miał 8 i dostał pierwszy komputer na
komunię.
Co ja mam zrobić - bo nie mam siły na to, nie chcę, zeby przestał grać, skoro
lubi, ale żeby zachował jakąś logikę w tym co robi. Wkurza mnie jak wracam
trzy godziny później od niego do domu po 12 h pracy, a on nawet nei wyjął
mięsa z zamrażalnika na obiad, bo po co, przecież trzeba było przeklikać. O
sprzątaniu nie ma mowy, o zrobieniu zakupów często też nie, bo jest bitwa, on
musi być, a sklep ma jakąś tam godzinę zamknięcia.
Czy rzeczywiście przesadzam, bo gry to gry i już, czy da się coś zrobic czy
już nie? Kiedy mu mówię, że zachowuje się jak uzależniony to się wścieka i
mówi że nie, nie zaciągnę g na terapię, a teraz już mói o kupieniu PS3 albo
XBOXa, naprawdę się tego boję. Zaczynamy myśleć o ślubie i dziecku, ale boję
się strasznie, zwłaszcza dziecka, że zostanie wszystko na mojej głowie, bo
"mam bitwę"
Bardzo proszę o pomoc i dziękuję za rady.