Kłótnie o gry online

12.06.10, 15:46
Mam prośbę, żebyście podpowiedzieli mi co robić.

Od dwóch i pół roku jesteśmy razem, w tym czasie mój N. przez prawie półtora
roku nie pracował. Siedział przed kompem i grał w onlinówki, przeglądarkowe
gry. Zabierało mu to dużo czasu, często (średnio raz na miesiąc) się o to
kłóciliśmy.

Od razu zaznaczę, ze nigdy nei chciałam, żeby w te gry przestał grać, bo to by
było bezsensowne, skoro lubi (jakby mi zabronił całkiem czytać książki to bym
się wściekła), ale żeby ustawił sobie jakoś priorytety.

Onlinówki to gry, w których trzeba coś "przekllikać" w odpowiedniej kolejności
o odpowiedniej godzinie. Czasem jest to 17, czasem 6 rano, a czasem 2 w nocy.
Najgorzej u niego jest z The West. Poza rozbudowywaniem postaci, gracze
umawiają się na bitwy między fortami, które trwają około godziny, najczęściej
wieczorami. Zatem N. przychodzi z pracy, nie zdejmując butów, siada przed
lapem i przeklikuje (gier ma kilka). Jak proszę, żeby zdjął buty, to warczy,
że przeszkadzam. Tylko, że to ja potem sprzątam syf z podłogi, a nie on, bo on
nienawidzi sprzątać.
Klikanie, klikanie, w międzyczasie wrzucenie AXN na tapetę, klikania ciąg
dalszy. Oprócz samej gry w The West jest forum gry, forum zewnętrzne gry na
jakimś serwerze, a dodatkowo czat i gg. Ci ludzie siedzą tam naprawdę non
stop... a N. tak często jak tylko może (nie jest się w stanie obudzić o 8 sam
do pracy - O 8!!!!! nie na 8 - ale żeby przeklikać to o 6 sam się zrywa).
Ostatnio do czatu podczas bitew dołączył czat na głośnikach. Kilka osób nadaje
rozkazy dla innych, zamiast je pisać. Rozumiem wygodę, ale...

Nie mogę patzreć na tę grę. Głównie latego, że N. poświęca jej tyle czasu, że
już mi ją całkiem brzydził, a także dlatego, z e już tyle razy była awantura
przez nią. Ostatnio jak podczas przyjemnego wieczoru N. musiał przerwać i
zamiast nadal zajmować się nami, poszedł przeklikać, po czym za chwilę wrócił
i zdziwił się, że przestałam mieć ochotę...

Wczoraj miałam wolny dzień, dziś miałam wziąć urlop na jakąś zaplanowaną
wycieczkę, jutro wolne...
Kupiłam wczoraj wino nasze ulubione, kilka ulubionych przez niego rzeczy,
mając nadzieję, ze odprężymy się po całym tygodniu, ale nie, czekał mnie
wieczór z The Westem. Do godziny 22 gadał z głośnika jakiś facet, w dodatku
nie potrafiący poprawnie mówić po polsku, co doprowadza mnie do szału. A jak
powiedziałam, ze już nei mogę tego słuchać, to N. stwierdził, że zaczyna mieć
tego dość i że focha strzelam. Rano o 6 zadzwoniłam do pracy po urlop
(wycieczka), a N. wstał o 9, nie odzywając się prawie słowem, po czym zawiózł
mnie i rzeczy do mnie (wywoziłam już niepotrzebne rzeczy od niego do rodziców)
i pojechał w siną dal do kumpla. SMSem mi napisał, że wycieczka by była, ale
nie umiem być miła więc nie będzie. I że nie ma ochoty ze mną rozmawiać.

Poczułąm się jakby mnie traktował jak 3letnie dziecko - jak jest niegrzeczne
to nei pójdzie na huśtawki. No i kolejny raz gra okazała się ważniejsza niż
rzadkie ze względu na moją pracę wspólne spędzenie wieczoru.
Facet ma 33 lata, a zachowuje się, jakby miał 8 i dostał pierwszy komputer na
komunię.

Co ja mam zrobić - bo nie mam siły na to, nie chcę, zeby przestał grać, skoro
lubi, ale żeby zachował jakąś logikę w tym co robi. Wkurza mnie jak wracam
trzy godziny później od niego do domu po 12 h pracy, a on nawet nei wyjął
mięsa z zamrażalnika na obiad, bo po co, przecież trzeba było przeklikać. O
sprzątaniu nie ma mowy, o zrobieniu zakupów często też nie, bo jest bitwa, on
musi być, a sklep ma jakąś tam godzinę zamknięcia.

Czy rzeczywiście przesadzam, bo gry to gry i już, czy da się coś zrobic czy
już nie? Kiedy mu mówię, że zachowuje się jak uzależniony to się wścieka i
mówi że nie, nie zaciągnę g na terapię, a teraz już mói o kupieniu PS3 albo
XBOXa, naprawdę się tego boję. Zaczynamy myśleć o ślubie i dziecku, ale boję
się strasznie, zwłaszcza dziecka, że zostanie wszystko na mojej głowie, bo
"mam bitwę"

Bardzo proszę o pomoc i dziękuję za rady.


    • pamparampa Re: Kłótnie o gry online 12.06.10, 16:50
      A z czego się utrzymuje, że pozwala sobie na takie bezstresowe granie?!

      Twój N. jest ewidentnie uzależniony od swojej wirutalnej tożsamości. Zapewne ucieka w nią, bo w rzeczywistości ma sporo innych mniejszych lub większych problemów. Taki podręcznikowy zestaw osobowości zależnej. Poza tym jego zachowanie ma znamiona obsesji, przymusu...
      Taki przypadek kliniczny. I nie dość, że on jest uzależniony od swojego drugiego świata, to ty jesteś uzależniona od swojego faceta i raczej marnie czekasz na potężną przemianę, która dokona się nagle w waszym związku i bez waszego udziału. Sama temu nie podołasz, a widocznie Twój N. raczej nie traktuje Ciebie i Waszego związku poważnie, dojrzale. Nie wydaje się również, że on sprawuje kontrolę nad swoimi zachowaniami.

      Miałem wrażenie, że jest to historia ze związku pary licealistów/gimnazjalistów/studentów pierwszych lat studiów. Bez obrazy. Takie kompulsywne zachowania i problemy to spotykałem wśród znajomych kilkanaśnie lat temu.

      Albo w jedną, albo w drugą stronę. Jesteście razem i on się zmienia, albo się rozstajecie. Może groźba odejścia - wpłynie na niego, choć trochę szturchnie i może przebudzi. Potrzebne jest Wam stanowcze rozdzielenie przyjemności i obowiązków. Jasne określenie przestrzeni wspólnej i intymnej.
    • lidka_77 to proste 12.06.10, 18:30
      też znajdź sobie jakąs grę online.

      nie bądź dla niego matką. kto Ci karze sprzatać, gotować? wiem, że
      ciężko brac prysznic w brudnej wannie, ale...

      i jeszcze chcecie mieć dziecko? tzn. kto chce?

      był kiedyś jakiś watek kobiety, która ma dziecko, a mąż dalej siedzi
      przed kompem. masakra.
    • potworski Jak to co? 12.06.10, 18:44
      Dziękuj ku... opatrzności, że ci się taki fajny facet trafił. Mogłaś przecież
      trafić np na zawodowego kilera=wtedy np wracasz z roboty, otwierasz zamrażarkę
      żeby wyciągnąć mięso na mielone=a tam obcięta dłoń denata. A tak - masz
      spokój-tu klik, tam klik, a ty wtedy spokojnie możesz sobie w tym czasie
      obciągać winiaka, albo postawić pasjansa.
    • 0ffka Re: Kłótnie o gry online 12.06.10, 19:00
      Przy Twoim ględzeniu to nawet, jak bym została mistrzem gier on line.
      Nie dziwie się temu biedakowi, że ucieka przed taką gadatliwą babą w net.
    • poprioniony Re: Kłótnie o gry online 12.06.10, 19:19
      Znam paru kolesi w wieku 25-35 lat chorujacych na to.
      Playstation, kupowanie jakis smieci online zeby ich
      bohaterowie w grach dostawali kolejne punkty "mocy".
      Naprawde nie kapuje tego, i za kazdym razem jak probuje
      to ogarnac... to przegrywam i musze zaczynac gre od nowa.
    • magdafil Re: Kłótnie o gry online 12.06.10, 20:53
      Jak czytam rady zyczliwych osob na forum, ktore ZAWSZE zerwalyby znajomosc z
      facetem z tak glupich powodow, jak gry, niesprzatanie czy, ze flirtowal z
      kolezanka to mi sie smiac chce, bo ide o zaklad, ze takie sytuacje sie zdazaja
      i po prostu trzeba o tym porozmawiac, a nie od razu zrywac.

      Facet lubi grac, i co z tego?
      Moze on nie mial ochoty na ta wycieczke, na ktora chcialac pojechac? To, ze Ty
      masz prace w ktorej spedzasz po 12 godzin, nie znaczy, ze on ma caly dzien
      podporzatkowac Tobie.

      Moim zdaniem gledzisz mu i facet po prostu woli pograc, niz sluchac Twoich
      wymowek. Jestem kobieta, a sama nie wytrzymalabym takich fochow.

      A jesli wejdzie z butami na dywan, to po prostu po nim nie sprzataj.
      albo ustalcie podzial obowiazkow (on odkurza, Ty gotujesz, czy cos w tym
      rodzaju)
      i znajdz sobie hobby, zebys mu tak nie zrzedzila.
      • ellareth Re: Kłótnie o gry online 12.06.10, 23:31
        Magda, nie miałaś nigdy do czynienia z takim problemem, jaki opisuje autorka
        postu, prawda?
      • mohinder Re: Kłótnie o gry online 16.06.10, 13:12
        Obawiam się, że >magdafil< ma rację.
        Co prawda traktuję jej wypowiedź jako ironiczną, a nie wprost,
        ale uważam, że wprost ma rację.
        Macie inne priorytety w życiu, w związku, w rozrywkach.
        Albo ta akceptujesz, albo nie - Twój wybór, ale nie spodziewaj się, że facet się zmieni. Szczególnie, jeżeli zachowuje się typowo "kobieco" czyli potrafi strzelić focha (jak z tą wycieczką).
        Zastanów się, dlaczego jesteście razem, co Cię w nim pociąga. Może ma tyle innych zalet, że te niedogodności nie mają znaczenia...
    • ellareth Re: Kłótnie o gry online 12.06.10, 23:55
      Sama grałam i gram w takie i podobne gry, dobrze wiem jak to potrafi wciągać.
      Kiedy stwierdziłam, że zabiera mi to za dużo czasu, wycofałam się z większości i
      zostawiłam sobie jedną. Gram sobie w nią około godziny co kilka dni (nie jest
      przeglądarkowa).

      Widzę, ze już rok temu na kobiecie założyłaś taki wątek.
      forum.gazeta.pl/forum/w,16,96640143,,Uzaleznienie_faceta_od_gier_on_line_Corobicz_.html?v=2
      I przez ten czas nic, żadnej poprawy?
      Zatem nic się nie zmieni dalej, facet jest uzależniony i to się nie zmieni o ile
      nie podejmiesz jakichś radykalnych kroków. Odetnij sieć, zaciągnij go na
      terapię, zrób cokolwiek, bo samo się nie rozwiąże.
      • nocarka Re: Kłótnie o gry online 13.06.10, 08:31
        No właśnie nei bardzo. I postanowiłam zapytać teraz facetów, a nie kobiety (co
        nie znaczy, że babkom nie jestem wdzięczna za wypowiedzi w tym wątku).
        Jeśli ktoś twierdzi, że gra to nic, nei miał z tym do czynienia. To jest jak
        alkoholizm, co z tego, że facet codziennie popija pół litra? Ma takie hobby, a
        ty zrzędzisz.

        To nie ja miałam ochotę na wycieczkę, sam ją zaproponował, a potem stwierdził,
        że nie, za karę.

        Nie chcę zrywać z tym człowiekiem, dlatego pytam co mam zrobić. Na żadną terapię
        go nei zaciągnę, od sieci nie odetnę, nie mam pojęcia co zrobię.
        • ellareth Re: Kłótnie o gry online 13.06.10, 09:10
          Pokaz mu ten wątek, albo ten poprzedni. Masz tyle odwagi?
          • superprawda Re: Kłótnie o gry online 13.06.10, 09:45
            A nie masz problemow ze szczotka do zebow moze? Ze odkdada nie tam
            gdzie trzeba?
            • ellareth Re: Kłótnie o gry online 13.06.10, 10:10
              Super, bagatelizujesz ten problem, bo albo nie miałeś z nim do czynienia, albo
              sam go masz i nie chcesz przyjąć tego do wiadomości.
          • nocarka Re: Kłótnie o gry online 13.06.10, 23:13
            ellareth, nie mam. Kiedyś zobaczył wątek na innym forum, gdzie mam bardzo
            dobrych przyjaciół także w realu i strasznie go to wkurzyło. Na razie ja
            mieszkam u siebie, on u siebie i jest cisza. Pewnie gra i nikt mu wreszcie nie
            przeszkadza :(

            Nie chcę włąśnie biernie się przyglądać a za 10 lat stwierdzić, ze chcę się
            rozwieść. Chcę być z tym fajnym człowiekiem, którego poznałam kilka lat temu,
            aktywnym, spontanicznym, trochę zwariowanym. Któremu wystarczyło powiedzieć ;
            wolny weekend, żeby zaczął pakować się nad jezioro, a nie sprawdzał w terminarzu
            kiedy ma bitwy i czy ma tam zasięg... Chcę coś zrobić, ale odejście wydaje mi
            się jednak najprostszym wyjściem, w takiej sytuacji trochę tchórzowskim, trochę
            z lenistwa. No i wiele do niego czuję, to chyba też jest ważne?

            Dlatego pytam co można zrobić? W jaki sposób rozmawiać?Jakie warunki stawiać? N.
            jest grafikiem komputerowym, nie mogę go całkiem odciąć od sieci, ale jak
            powiedział wczoraj, ze zaczyna robić pewne rzeczy w ukryciu, żebym mu nie
            ględziła, to mnie ścięło...
            • qrnamol Re: Kłótnie o gry online 15.06.10, 22:31
              Powiedz że odchodzisz i już. Jeśli będzie o Ciebie walczył tzn. że mu zależy,
              jeśli nie - nic straconego. Jest bardzo fajne i prawdziwe powiedzenie - "Jeśli
              coś kochasz - puść to wolno. Jeśli wróci - jest Twoje. Jeśli nie wróci - nigdy
              nie było"...
      • pamparampa Re: Kłótnie o gry online 13.06.10, 15:29
        Trochę przypomina mi to gadkę znanych mi dwojga ludzi, którzy
        niesamowicie narzekali, było im bardzo źle, pojawił się też i
        alkohol, zdrada, awantury, krzyki; w krótkich słowach: było bardzo
        źle. Ale mimo wszystko trwali w tym stanie. Upajali się wręcz tym,
        że było im źle, bo mogli narzekać i cieszyć się tym narzekaniem. Ale
        gdy pojawiały się możliwości, propozycje wyjścia z tej sytuacji
        (nawet te związane z rozstaniem lub podjęciem leczeniem, itd.), to z
        nich nie korzystali. Upajali się biernością i tym, że było im źle.
        Lekka patologia, nieprawdaż?!

        Szanowna Nocarko,
        Zastanów się czy oby po części (na innym poziomie) nie wypełniasz
        powyższego scenariusza. Przede wszystkim gdy dotyczy to bierności i
        braku chęci do podjęcia zmiany.


        PS
        Znam stany odpływania w wirtualny świat. I wiem ,że to nie tylko
        zabiera cenny czas, ale i rykoszetem odbija się na jakości życia.
        Albo w jedną, albo w drugą stronę. Można dać się pożreć grom on-
        line, albo innym biologicznym uzależnieniom. Można też spróbować się
        wyrwać z objęć tego niszczącego syfu. Ale jeśli tego osobiście się
        sobie nie uświadomi, to trudno zrozumieć, że coś jest nie tak. I
        banałem jest to, że trzeba sięgnąć dna, aby niektóre rzeczy
        poprzestawiać w swojej głowie. Jeśli Twojemu Lubemu jest dobrze w
        tym stanie, to raczej sam sobie tego nie uświadomi; tym bardziej, że
        nie jawi się on jako osoba zdolna do empatii.

        I dlatego też pozwoliłem sobie wytknąć tę bierność i strach przed
        zmianą, która wyłania się z Twoich postów.
    • seth.destructor Re: Kłótnie o gry online 13.06.10, 23:30
      Nie, no dalszy związek, małżeństwo i dzieci nie mają sensu. Ale
      przecież gdzieś pojawił się punkt, w którym on zaczął się częściej
      oddawać graniu niż przebywaniu z tobą. Co się stało?
      Sytuacja dla niego jest o tyle komfortowa, że ty się wczuwasz w rolę
      żony i zamiast zająć się sobą, gdy on się zajmuje graniem, ty się
      zajmujesz domem, sprzątasz, gotujesz i tak dalej. Chyba, że to
      lubisz, ale wtedy nie powinnaś mieć do niego pretensji, że nie
      sprząta. Zatem powinnaś przestać bawić się w służącą, bo taki jest
      stereotyp, tylko znajdź sobie jakąś rozrywkę.
      • nocarka Re: Kłótnie o gry online 14.06.10, 16:55
        Tak jak któraś z dziewczyn napisała, sytuacja się ciągnie od ponad roku. Może
        ok. półtora roku. Nie musi zajmować się mną nei wiadomo jak często, bo był
        zgłupiała, poza tym jest wolnym człowiekiem, ale przynajmniej najważniejsze
        rzeczy powinny być przed grami...

        N. przez półtora roku nie pracował, pierwsze miesiące brałam za odreagowanie
        zwolnienia, za depresję, za konieczność odpoczynku i odsunięcia się od
        wszystkiego. A potem było już tak, jak było...
        • korcz81 Re: Kłótnie o gry online 15.06.10, 08:31
          Jeny baby, skąd Wy bierzecie takich idiotów za facetów? Nawet jak
          miałem trzynaście lat i napal na granie jak opisywany tutaj gościu, to
          chociaż buty zdejmowałem przed graniem. Dziś rok przed trzydziestką
          śmieje się z takich popaprańców- słabi, żałośni, sportu nie uprawiają,
          tylko siedzą i klikają jak trzynastolatki. Kur*** niektórzy nigdy nie
          wyrastają z takich ciulstw. Ten gość w aktualnym stanie nie nadaję się
          na kogoś odpowiedzialnego. Jaką ma pracę? Pewnie finansowo mu się
          dobrze powodzi a praca odpowiedzialna(lol).
          • nocarka Re: Kłótnie o gry online 15.06.10, 16:32
            Jest grafikiem komputerowym, pracę ma, jak na nasze miasto, całkiem nieźle
            płatną. zarabia dwa razy więcej niż ja. Sport uprawia, znaczy się asg, czasem w
            weekendy 9głównie niedziele0, ale brzuch rośnie...

            ;9
    • agnzimka Re: Kłótnie o gry online 16.06.10, 10:45
      Zwiewaj od faceta, gdzie pieprz rośnie. Albo będziesz tak naprawdę sama w tym związku.
    • magdafil Re: Kłótnie o gry online 16.06.10, 16:29
      Nie spodobała Ci się moja pierwsza wypowiedz, więc będzie druga.

      Nie, nie mialam takiego problemu, ale to dlatego, ze mam wlasna zycie i jesli
      moj M. chcial robic cos innego, niz spedzac czas ze mna, po prostu znajdowalam
      sobie inne zajecie, zamiast plakac po katach.

      W pewnym momencie zauwazylam, ze M. sam proponuje wyjscia i spotkania.
      zauwazyl, ze jak on nie ma czasu dla mnie, to sama sobie czas organizuje, ze
      nie jestem na kazde jego skinienie, ze jestem interesujaca osoba.

      Moze tez sprobuj.
      • girasole01 Re: Kłótnie o gry online 16.06.10, 20:38
        Magdafil, wydaje mi sie, ze nie za bardzo wiesz (i cale szczescie)
        na czym polegaja gry przegladarkowe i ile czasu trzeba im poswiecac
        jezeli chce sie w nich "cos osiagnac", ani jak potrafia zachowywac
        sie ludzie uzaleznieni od tego. Autorce raczej nie chodzi o to, ze
        jej facet po prostu lubi sobie pograc, ze siada przed kompem kiedy
        ma wolna chwile, czy nawet o to, ze jest to jedyne co robi w wolnym
        czasie.
        Do gier przegladarkowych trzeba zagladac o konkretnych godzinach i
        zapalony gracz potrafi cale swoje zycie podporzadkowac wlasnie temu -
        nie pojdzie o tej godzinie na koncert/do knajpy, bo musi wyslac
        statki, nie wyjedzie na wakacje bez internetu, bo nie bedzie komu
        kierowac misja, wstanie o 2 w nocy, zeby poprowadzic bitwe itp. I to
        tak trwa dzien w dzien, tydzien w tydzien, miesiac w miesiac - bez
        weekendow, bez wolnych dni, bez wolnych wieczorow. Doslownie kazdy
        dzien, bez wzgledu na to co sie dzieje, podporzadkowany jest temu,
        ze TRZEBA cos poklikac, bo inaczej sie przegra bitwe/straci
        statek/inni wyprzedza itp.
        Mialam kiedys chlopaka, ktory gral chyba w jedna z pierwszych takich
        gier, oGame i uwierz mi, to nie jest zwykle "chcial robic cos
        innego", to (w niektorych przypadkach) jest chore. Moj byly potrafil
        przerwac pieszczoty, bo musial wyslac statki, a na wakacje nie
        jezdzil, bo jeszcze wtedy nie bylo czegos takiego jak mobilny
        internet, a zreszta laptopy tez byly wtedy drogie i nie na
        licealna/studencka kieszen (choc administratorzy gry przewidzieli
        chyba cos takiego jak tydzien wakacji w roku dla gracza i nie mozna
        bylo go wtedy atakowac, no ale byly nie chcial stac w miejscu,
        chcial sie rozwijac ;)). Ten zwiazek nie przetrwal - oczywiscie
        tylko czesciowo przez oGame, ale jakby nie patrzec u
        licealisty/wczesnego studenta jakby troche mniej razi
        podporzadkowywanie calego swojego zycia grze online niz u 30-
        letniego, pracujacego faceta.

        Do autorki - jezeli nie bierzesz pod uwage opcji "zerwanie" to nie
        mam pojecia co Ci doradzic. Wiem, ze takiej osoby nie da sie oderwac
        od tego zadna sila, chocbys zatanczyla w seksownej bieliznie na
        rurze proszac o uwage w momencie kiedy trzeba cos poklikac to i tak
        nie zauwazy, bo klikanie najwazniejsze. Mozesz tlumaczyc, mozesz
        plakac, mozesz krzyczec, mozesz prosic - nic to nie da. Napisalas,
        ze w tej chwili mieszkacie osobno - i dobrze, moze w koncu koles
        stwierdzi, ze jednak czegos mu brakuje i ze nie tylko klikanie jest
        wazne. Ale moze nie - przykro mi. Ty go w kazdym razie nie zmienisz.
        • magdafil Re: Kłótnie o gry online 16.06.10, 21:22
          przypuśćmy, że hobby tej koleżanki to koty,
          posiada ich w domu 3, nie pojedzie na wakacje, ponieważ nie ma ich z kim
          zostawić, codziennie trzeba do nich zagladać, dać im jejeść, opiekować się
          nimi.
          Sprawa wygląda podobnie, ale w takim przypadku laski nikt nie
          objedzie, "ponieważ koty są takie słodkie".

          Co Ci szkodzi, że wstaje o 2 w nocy zeby coś tam sobie poklikać, to nie Ty
          chodzisz niewyspana, co Ci szkodzi, że do knajpy idziecie innego dnia,
          przecież nie jest to niewiadomo jaki problem.

          za kilka miesięcy będzie na tym forum wątek cierpiętnicy, która wyżala się, że
          jej związek nie przetrwał, ponieważ facet uzależnił się od gier, ale ona
          biedna wojowniczka próbowała ten związek ratować, tylko nie miała już siły.

          Gosćiu po prostu lubi grac.
          daj mu spokoj
          • fuks0 Re: Kłótnie o gry online 16.06.10, 23:25
            Widać, ze nadal nie bardzo rozumiesz.

            Granie w "zwykłe" gry na kompie czy konsoli, a w gry przeglądarkowe typu ogame
            itp. jednak się nieco różni - są one (te przeglądarkowe)zdecydowanie bardziej
            uzależniające i wpływające na życie uzależnionego. Taki delikwent nie dość, że
            poświęca na to od groma czasu, to swoje całe życie podporządkowuje temu, myśli o
            tym, staje się to jego całym życiem, jego najważniejszą częścią. Niektórzy w
            pewnym momencie sami się budzą i kończą z tym, inni nie...

            >to nie Ty
            > chodzisz niewyspana

            Ale zapewne to, że on chodzi niewyspany wpływa na ich relacje, na jego
            efektywność w pracy.

            PS. koty to nie jest też najlepszy przykład, jak wrócisz do domu godzinę później
            niż zamierzałaś, to kotom się raczej nic nie stanie, w takich grach czasami
            sekundy mają znaczenie, a co za tym idzie podporządkowanie swojego czasu/życia
            idzie znacznie dalej.
          • nocarka Re: Kłótnie o gry online 18.06.10, 10:52
            magdafil, nie, nei mam pasji - kotów. Uwielbiam czytać, uwielbiam robić
            biżuterię, ale robię ją/czytam wtedy, gdy mam wolną chwilę, nei wtedy, gdy
            szykuję się na rozmowę o pracę, nie przekładam godziny spotkania, bo muszę
            doczytać do końca rozdziału, nie muszę brać książek czy koralików na każdy
            spacer, weekendowy wyjazd.

            Tak, ja też myślałam, to pójdziemy jutro, to zrobimy coś kiedy indziej. ale po
            dwóch latach przekłądania wszystkiego już mam dość. Jeśli lubi grać- niech gra,
            ale niech nei będzie to ważniejsze niż cokolwiek innego, często ważniejsze niż gra.

            tak jak napisała dziewczyna wyżej - mi wcale nie chodzi o to, żeby przesta ł
            grać, tylko żeby znalazł złoty środek.
          • figgin1 Re: Kłótnie o gry online 21.06.10, 09:36
            Magdafil, uporczywie nie chcesz zrozumieć o co chodzi. Ja sama jestem
            giermaniaczką (chociaż mam wystarczająco oleju w głowie by nie tykać gier
            online) i zdarzają mi się okresy kiedy nie łomem mnie nie oderwiesz od
            komputera. Rozróżniam jednakowoż pasję od uzależnienia. Nikt nie robi afery o
            granie, tylko o uzależnienie. Tak, jak nie byłoby problemem picie piwa tylko
            alkoholizm. Obawiam się jednak, że nie chcesz wiedzieć o co chodzi, więc zrób
            chociaż tyle, ze przestań się udzielać w wątku. Naprawdę nie wiesz o czym piszesz.
    • haldeman79 Spie***lać jak najdalej od gościa. 16.06.10, 17:57
      nocarka napisała:

      > Mam prośbę, żebyście podpowiedzieli mi co robić.
      (...)
      > Nie mogę patzreć na tę grę. Głównie latego, że N. poświęca jej tyle czasu, że
      > już mi ją całkiem brzydził, a także dlatego, z e już tyle razy była awantura
      > przez nią. Ostatnio jak podczas przyjemnego wieczoru N. musiał przerwać i
      > zamiast nadal zajmować się nami, poszedł przeklikać, po czym za chwilę wrócił
      > i zdziwił się, że przestałam mieć ochotę...

      Chyba, że czekasz aż Ci zaproponuje, żebyś się władowała pod biurko zrobić mu
      loda bo on nie ma czasu odejść od komputera?
    • fuks0 Re: Kłótnie o gry online 16.06.10, 23:35
      Spróbuj z nim porozmawiać na ten temat (ale tak w miarę spokojnie), powiedz, że
      generalnie to nie masz nic przeciw temu, żeby sobie w coś tam grał, ale
      zauważyłaś że to wpływa destrukcyjnie na niego i na Wasz związek, to że
      podporządkowuje całe swoje życie grze i jest niejako jej zakładnikiem.

      Jeżeli nie będzie chciał się przyznać do swojego uzależnienia, to spróbuj go
      jakoś wysłać do psychologa. W przypadku agresji słownej z jego strony itd.
      rozstań się z nim... być może to podziała na niego jak kubeł zimnej wody
      (niektórzy takie kubła potrzebują, żeby zrozumieć swój problem).
    • poecia1 Re: Kłótnie o gry online 17.06.10, 09:10
      Wykasuj mu konto na tym wescie tylko tak, żeby nie wiedział że to Ty.
    • tirnaog Re: Kłótnie o gry online 17.06.10, 09:59
      To trochę jak z alkoholizmem, fajnie ze kolo ma pasję
      czyli jest uzależniony od gry sieciowej ale dlaczego
      ty masz być uzależniona ? W końcu dla Ciebie jest
      ważny wasz związek a on co robi ? Odrywasz go od gierki
      obraza majestatu, razem spędzić czas nie bo gra jest ważniejsza.
      Zostałaś zredukowana do roli sprzątaczki wokół Pana i Władcy
      i jego komputera - szczerze się dziwię że to robisz.
      Sprawa jest prosta chodu od tego faceta bo priorytety ma inne
      niż twoje i już
    • antyteista Re: Kłótnie o gry online 20.06.10, 19:45
      jest uzależniony, więc jeśli ci na nim zależy czekają cię miesiące lub lata
      walki o niego.
      ja z doświadczenia wiem, że lepiej dać sobie spokój z nałogowcami
    • figgin1 Re: Kłótnie o gry online 21.06.10, 09:26
      Rozstańcie się. Serio piszę.
    • gocha033 garbatych i kulawych 21.06.10, 14:04
      ale mimo to pracujacych, chcacych miec dzieci, bez nalogow internetowych i nie
      chodzacych w brudnych buciorach po chalupie jest troche na tym Swiecie.

      To na co czekasz?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja