avital84
20.06.10, 15:17
I ta już wszyscy wiedzą, że podoba mi się żonaty facet.
Na początku chciał mnie nazwijmy to po imieniu uwieść.
Teraz to bardziej idzie w stronę przyjaźni, ale takiej dziwnej, bo oboje
wiemy, że w sumie to się sobie podobamy i mówimy o tym otwarcie czasem też
robimy krok na przód, ale po to tylko by zrobić asekuracyjnie dwa kroki w tył.
Obecnie wygląda to tak, że on zawsze jak się widzimy opowiada o swojej
rodzinie. Przede wszystkim o dzieciach. Pokazuje mi ich zdjęcia, opowiada
różne anegdoty. A ja z przerażeniem łapię się na tym, że lubię o tym słuchać.
Czasem jednak mówi coś co boli nieco bardziej, bo to nieuniknione skoro
rozmawiamy o 'wszystkim', że schodząc na tematy domowe wspomina też o żonie.
Także wiem, kiedy jego żona ma angielski, gdzie z nią był w weekend itp. To
wychodzi w ten sposób, że po prostu on chcąc powiedzieć co robił w weekend nie
kłamie i mówi, że byli na żaglach itp.
Pytanie tylko czy on to robi bezmyślnie czy wprost przeciwnie bardzo umyślnie?
On miał do mnie przez jakiś czas pretensje o to, że hmmm dostał kosza i
powiedział mi o tym otwarcie i o to, że dlaczego to zawsze facet musi dbać o
'atmosferę'. Powiedziałam mu, więc szczerze, że w taki sposób to na pewno nie
zapewnia dobrej atmosfery do tego co mu chodzi po głowie. On mi odpowiedział
wprost, że o czym ma mówić? Mówi prawdę o tym co robi, jak wygląda jego
codzienne życie.
Ja mimo wszystko i tak nie rozumiem.
Czy z perspektywy faceta to on to mówi specjalnie i czy to ma mieć jakiś
głębszy przekaz?
Ja powiedziałam mu, że odebrałam to w ten sposób, że daje mi do zrozumienia,
że ma kogoś i w związku z tym spadaj. Jak to usłyszał to się załamał, opadły
mu ręce i przez chwilę był chyba obrażony.
Ostatnio znów częściej dzwoni bez powodu, więc chyba pozbyć się mnie nie
chciał. A jeszcze dodam, że dzwoni i właściwie mówi o pogodzie. Bez żadnych
aluzji, propozycji. Po prostu pyta co u mnie i opowiada co u niego.
Ponoć to kobiety są skomplikowane.