Gość: Rolnik
IP: 170.162.33.*
02.07.10, 09:37
Moim zdaniem to troszkę naciągana teoria. Gdyby tak było, ciągła masturbacja mogłaby być rozwiązaniem idealnym, jako sposób na obniżanie napięcia seksualnego. A tak nie jest - wręcz przeciwnie, to właśnie masturbacja przy filmach porno/świerszczykach często prowadzi do najgorszych zaburzeń erekcji. Spowodowane jest to symulacją obcowania z wieloma partnerkami i częstymi ich zmianami (bo raczej nikt nie zaspokaja się zawsze przy jednym tylko filmie z jedną tylko aktorką) oraz bezproblemowym "zdobyciu" takiej parterki/takich partnerek, co nie ma odzwierciedlenia w realnym świecie. Przez to, kiedy dochodzi do prawdziwego seksu, bodźce seksualne pochodzące od jednej tylko partnerki, która w dodatku najczęściej nie ma ciała gwiazdy porno, mogą być zbyt małe dla wywołania odpowiedniej reakcji seksualnej. I stąd też erekcja jest zbyt mała bądź w ogóle jej nie ma.
Można by wskazywać na wiele jeszcze uproszczeń powyższej teorii, ale za mało tu na nie miejsca. Generalnie, sprawa jest bardziej skomplikowana, według mnie teoria ta nie uwzględnia wielu nie mniej istotnych czynników, które mogą mieć wpływ na zaburzenia erekcji (chociażby takich jak ciągła społeczna zmiana wizerunku i roli kobiety we współczesnym świecie, etc.)