tow.ortalion
04.07.10, 20:06
Witam!
Dziś, jak każdy szanujący się Polak, w tych wspaniałych i upalnych
okolicznościach przyrody udałem się lokalu wyborczego w celu skorzystania z
mojego jedynego prawa, jakie rząd tego kraju był wspaniałomyślnie łaskaw mi
podarować albo spełnienia obywatelskiego obowiązku, jak twierdzą inni.
Już w drzwiach lokalu poczułem na sobie wzrok jednej z członkiń szanownej
komisji wyborczej. Przez moment nasze spojrzenia zbiegły się i wówczas
ujrzałem szczery uśmiech na jej twarzy.
Od razu rozpoznałem sąsiadkę z ulicy. Odpowiedziałem równie miłym uśmiechem,
na jaki było mnie w tej temperaturze stać i natychmiast wyskoczyłem z dowodu
osobistego jak przed jakimś policjantem.
Sprawdzanie listy, wydanie karty i... usłyszałem kolejny już raz w moim życiu
durny komentarz, że młodo wyglądam, jak na swój wiek.
No szlag by trafił ten durny PESEL.
Ponieważ tłok był taki, że musiałem czekać na zwolnienie kabiny, z nudów
przyglądałem się tym dwom pozycjom na karcie, przypominając sobie programy
wyborcze kandydatów, gdyż nie mogłem się jeszcze ostatecznie zdecydować.
I nagle usłyszałem czy może pomóc? Może czegoś nie rozumiem?
Bo jeśli, to ona chętnie mi wytłumaczy, że należy postawić krzyżyk w
kwadraciku przy jednym z nazwisk, najlepiej tym na K.
A gdybym nie miał czym to tu są długopisy, po czym sięgnęła po jeden z nich i
wcisnęła mi go w rękę, w tak dziwny sposób, że nasze dłonie przez dłuższy
moment się zetknęły.
Ja tę panią znam z widzenia, często widzę jak idzie ulicą, spotykam czasem w
sklepie. Zawsze się jej tak po sąsiedzku kłaniam i w odpowiedzi otrzymuję
skinienie i taki ciepły uśmiech.
Ale nigdy dotąd nie próbowała dotknąć mojej dłoni, tak jak to specjalnie
zrobiła dzisiaj.
Czy to coś oznacza?