aligator-3
19.07.10, 21:37
Witam,
Ponad 4 miesiące temu poznałem przez internet (portal towarzyski) kobietę, równolatkę - oboje jesteśmy po 30tce.
Pierwsze spotkanie - ona może nie powalająca, ale miła i trochę naiwna.
Czas spędzony chyba miło w kinie i na krótkiej kawie. Ja wówczas byłem blisko 10 miesięcy po rozstaniu z inną kobietą. Mój związek trwał rok i po jego zakończeniu czułem się źle jak nigdy wcześniej w życiu.
Z nowo poznaną kobietą utrzymywałem kontakt przez internet i ok. 2 tygodnie od pierwszego spotkania ona zaprosiła mnie do siebie. Poszliśmy do łóżka. Nie było źle.
Od tego momentu spotykaliśmy się u niej wyłącznie po to, by sypiać ze sobą. Nie ukrywałem tego nigdy, na wszelkie próby zawłaszczania mnie przez nią odpowiadałem stanowczym oporem. Gdy miała pretensje, że mam anonse na seks portalach i proponuję jej przyłączyć się do innej parki, odpowiadałem, żeby nie dramatyzowała i nie histeryzowała. Ona odpowiadała, że mam ją szanować, jak każdego człowieka. Scysji było między nami sporo. Raz nawet zdecydowałem się ją uderzyć, bo po spożyciu alkoholu rzuciła się na mnie z pazurami i nawet mocno podrapała.Potem twierdziła, że miała to być próba takiego seksu, jak lubię - bdsm. Ale najwidoczniej nam nie wyszła. Wybaczyłem jej.
Teraz jednak nie mogę znieść jej gadek o zaufaniu, wspólnocie i stałych związkach - rzygam tym. Często rozmawiam z nią przez gg, ale staram się nie ujawniać zbyt wielu szczegółów o sobie. Ona nie wie, co robię na co dzień, z kim się spotykam, gdzie mieszkam - dopiero ostatnio ujawniłem, że właściwie jesteśmy sąsiadami:-)
W zeszłym tygodniu przycisnęła mnie do muru i musiałem jej powiedzieć, że jest dla mnie fucking friend. Ona to jakoś przetrawiła w sobie, ale stwierdziła, że zbyt mocno się zaangażowała w tę relację i chce, żebym pomógł jej ochłodzić jej emocje przez opowiedzenie o swoich przygodach na boku - taki sposób "obrzydzenia" mnie ma się odbyć. Czy ona jest normalna? Przecież wie, że w każdej chwili możemy przestać się spotykać, żadnej straty nie będzie.