W tym domu nie ma faceta...

28.07.10, 23:56
Na ile obrazliwym tekstem jest dla Was, Panowie, powyzszy tekst? a moze
Kobiety wypowiedza sie na temat reakcji partnerow, gdy uslyszeli te slowa?
Czasami rece mi opadaja. Nie jestem aniolem, ale czy mieszkam z aniolem?
Kiedys tak myslalam, dzisiaj, po 15 latach malezenstwa mam pewne watpliwosci...
Na moje slowa maz zareagowal przeniesieniem sie wraz ze swoja posciela do
drugiego pokoju...
    • seth.destructor Re: W tym domu nie ma faceta... 29.07.10, 00:13
      Obraźliwe toto nie jest, ale miłe też nie. Wolałabyś, by mąż
      zripostował i wdał się z tobą w pyskówkę? Jak masz coś do niego, to
      mu powiedz, co źle robi i tyle.
      • pocoo Re: W tym domu nie ma faceta... 29.07.10, 07:50
        seth.destructor napisał:

        > Obraźliwe toto nie jest, ale miłe też nie. Jak masz coś do niego,
        to
        > mu powiedz, co źle robi i tyle.

        A który facet coś źle robi? W większości po pracy zjada
        obiad,zdrzemnie się,potem siada w fotelu z pilotem od telewizora w
        jednej ręce i piwem w drugiej.W "razie czego" zada pytanie:"czego ty
        kobieto ode mnie chcesz?Źle ci,to sobie faceta zmień"?
        Męska błyskotliwośc i inteligencja.
        • eruiluvatar Re: W tym domu nie ma faceta... 29.07.10, 07:55
          A co, ponarzekać to sobie fajnie, ale zmienić, to nie ma odwagi?
          • pocoo Re: W tym domu nie ma faceta... 29.07.10, 08:03
            eruiluvatar napisał:

            > A co, ponarzekać to sobie fajnie, ale zmienić, to nie ma odwagi?
            >
            Odwagi?To faceci usilnie się starają aby "ta zła żona" wyrzuciła ich
            z domu a najchętniej żeby sama odeszła.I nie będą zadawc durnych
            pytań w stylu , "co, mam prac ,prasowac, gotowac"(jakby tylko to
            kobieta w domu robiła i nic więcej do życia nie było jej potrzebne)?
        • chica44 Re: W tym domu nie ma faceta... 29.07.10, 11:18
          Amen...
          dziekuje:)
          Nie jest az tak zle, ale na pewno mogloby byc lepiej...cieknacy kran, sciany
          wolajace o malowanie, odpadajace klepki w parkiecie, skorodowany samochod i
          jeszcze co najmniej kilka mniejszych lub wiekszych drobiazgow...o co mi chodzi?
          Sama sobie to naprawie... To po co mi facet? Boje sie sama spac :/
          • kaa.lka Re: W tym domu nie ma faceta... 29.07.10, 11:47
            jii tam,
            ze se tak kolokwialnie powiem na Twoje, sobie to naprawie sama..:)
            nie wiem czemu takim wstydem jest powiedzenie, ze sie kogos lubi bardziej niz wlasna piata klepke.

            ps
            w kazdym razie, boja po pietnastu latach sie juz nie ma.
            szkoda,
            ze zostaje tylko wklepane przekonanie ze to ktos za nas musi je zmienic.
            no nic, trzymaj sie:)
          • seth.destructor Re: W tym domu nie ma faceta... 30.07.10, 21:40
            To sama pomaluj itd. Jemu widać nie przeszkadza.
    • ditchdoc Re: W tym domu nie ma faceta... 29.07.10, 08:15
      chica44 napisała:

      > Na ile obrazliwym tekstem jest dla Was, Panowie, powyzszy tekst? a moze
      > Kobiety wypowiedza sie na temat reakcji partnerow, gdy uslyszeli te slowa?
      > Czasami rece mi opadaja. Nie jestem aniolem, ale czy mieszkam z aniolem?
      > Kiedys tak myslalam, dzisiaj, po 15 latach malezenstwa mam pewne watpliwosci...
      >
      > Na moje slowa maz zareagowal przeniesieniem sie wraz ze swoja posciela do
      > drugiego pokoju...

      to jest obrazliwe, tez bym sie wku...l

      jak ci tak zle to rozwod i po sprawie, robisz co chcesz. Nie ma sensu sie meczyc
    • frozenman Re: W tym domu nie ma faceta... 29.07.10, 08:52
      To i tak facet jest zaradny, jak dorobił się dwóch pokojów.
      Co może zrobić taki, który z podobną zołzą mieszka w jednym pokoju z otwartą
      kuchnią? ;)

      • chica44 Re: W tym domu nie ma faceta... 29.07.10, 10:58
        Jesli chodzi o scislosc - trzech- tylko w spadku po mojej Babci i moim Dziadku...:)
        Zołza kiedys nie byla zołza, co ja tak zmienilo?...
    • nothing.at.all Re: W tym domu nie ma faceta... 29.07.10, 09:07
      Pewnie trochę się wkurzył, bo miłe to nie było.
      Tylko po co takie teksty mówisz, jasno wyjasnij o co chodzi, co robi
      źle.
    • g.r.a.f.z.e.r.o Re: W tym domu nie ma faceta... 29.07.10, 09:09
      Wszystko zależy od kontekstu.
      Czy chodziło ci o cieknący kran i przepaloną żarówkę, czy może jesteś
      nieusatysfakcjonowana życiem pościelowym?
      Bo i tu i tu można się skarżyć na brak faceta, a ciężar oskarżenia jest zupełnie
      inny.
      • chica44 Re: W tym domu nie ma faceta... 29.07.10, 10:54
        Kontekst jest, ze tak powiem - wielokierunkowy...
        • g.r.a.f.z.e.r.o Re: W tym domu nie ma faceta... 29.07.10, 11:12
          chica44 napisała:

          > Kontekst jest, ze tak powiem - wielokierunkowy...

          No to powiem krótko - w takim wypadku jest to takie puste, niekonstruktywne
          gadanie które facetów wku(rz)a, a w dłuższej perspektywie może wpłynąć na niego
          destrukcyjnie(jeśli np. nie może się od takie kobiety uwolnić).
          To NIE JEST właściwa motywacja, jeśli pragniesz aby coś zmienił. To jest zwykła
          psychiczna przemoc wynikająca z bezradności.
          • nothing.at.all Re: W tym domu nie ma faceta... 29.07.10, 12:32
            Ładnie napisane i zgadzam się z tym.
            G.r.a.f.z.e.r.o - wytłuamcz jeszcze ciekawie i prosto jak Owa Pani
            powinna zmotywować takiego Osobnika, aby było konstruktywnie:).
            Innym kobietom też się przyda.
            • g.r.a.f.z.e.r.o Re: W tym domu nie ma faceta... 29.07.10, 20:59
              > Ładnie napisane i zgadzam się z tym.
              > G.r.a.f.z.e.r.o - wytłuamcz jeszcze ciekawie i prosto jak Owa Pani
              > powinna zmotywować takiego Osobnika, aby było konstruktywnie:).
              > Innym kobietom też się przyda.

              Nie umiem. Może za 10 lat będę w stanie, na razie brak mi doświadczenia aby dać
              rady "jak robić dobrze". Póki co potrafię powiedzieć "robisz źle"
              • lepian4 Re: W tym domu nie ma faceta...<a href="http://forum.gazeta" targe 06.08.10, 11:56
                Moze poprawic fryzure, wypelnic brakujace zeby, schudnac, wydepilowac sie,
                narzucic makijaz...

                Jest duzo mozliwosci na motywowanie osobnikow plci meskiej.
          • chica44 Re: W tym domu nie ma faceta... 29.07.10, 16:12
            A ponoc to nie ciosanie kolkow na glowie i wymiana ostrych slow oznacza koniec
            zwiazku, ale kompletna obojetnosc i cisza...
            Nie uznalabym gadania za niekonstruktywne, bo wyrazam w nim dokladnie to, czego
            oczekuje od drugiej strony, a to podstawa w relacjach miedzyludzkich. Jesli nie
            wiem czego moge oczekiwac po drugiej osobie, to taka osoba jest dla mnie jak
            obcy. Jesli wyrazanie swojego zdania na dany temat to przemoc, to w takim razie
            nie pozostaje nic innego jak byc pieknie dwulicowym na pokaz, swietny sposob na
            zycie, ale nie dla mnie...
            • nothing.at.all Re: W tym domu nie ma faceta... 29.07.10, 22:31
              Ależ wyrażaj swoje zdanie, tylko jasno i klarownie. A to co powiedziałaś nie
              było takie, więc jak mężczyzna ma zrozumieć, weź mi powiedz - te słowa nic nie
              mówią, bo sama napisałaś, że kontekst jest wielokierunkowy.
            • alienor Re: W tym domu nie ma faceta... 05.08.10, 23:47
              To, co powiedziałaś, to zwyczajne obrażanie, czyli przemoc: nie uderzysz go, bo może za duży, ale dowalasz werbalnie.
              Nie wiem, jakie oczekiwanie wyrażasz stwierdzając, że w domu nie ma faceta? To może znaczyć sto różnych rzeczy, a że tego nie sprecyzowałaś, mąż sobie dopowiedział coś takiego, że nie ma ochoty już z Tobą spać. Jeśli oczekujesz, że mąż "będzie mężczyzną", to powiedz mu konkretnie, co robi WG CIEBIE mężczyzna i jak się zachowuje, wtedy będzie jasność. I byłoby super gdybyś potrafiła się ograniczyć do rozmowy o tym, jakie jego ZACHOWANIA ci nie odpowiadają, a jakie byś radośnie przywitała, i gdybyś kompletnie zrezygnowała z definiowania, kim on wg ciebie jest, a kim nie jest. To się nazywa asertywność. Tylko, że to trudne, bo (1) trzeba umieć panować nad własną złością i chęcią jej odreagowania na partnerze (przez dowalanie na przykład), (2) trzeba popracować głową i samej sobie odpowiedzieć na pytanie, czego się właściwie chce, jaka konkretnie zamiana w zachowaniu partnera cię usatysfakcjonuje i potem jasno to wyłożyć (3) no i trzeba zrezygnować z postawy roszczeniowej i zrozumieć, że ty możesz mieć oczekiwania i o nich powiedzieć, ale partner wcale nie musi ich spełniać; tak to już jest między dorosłymi i dojrzałymi ludźmi; jeśli partner Ci nie pasuje taki, jaki jest, to albo to akceptujesz i się nie czepiasz, albo odchodzisz i się nie męczysz.
        • s_t_a_l_a_k_t_y_t Re: W tym domu nie ma faceta... 30.07.10, 15:21
          Proszę bardzo, kontekst wielokierunkowy:
          www.youtube.com/watch?
          v=Ps1BzCeJl7Y&feature=PlayList&p=806CC19F539CCF88&index=0&playnext=1

    • maciejka_04 Re: W tym domu nie ma faceta... 29.07.10, 09:27
      A później piszą, że ją zostawił lub dostała z liścia. Kobieto co zrobiłaś temu
      biednemu człowiekowi, że tak zareagował?
      • chica44 Re: W tym domu nie ma faceta... 29.07.10, 10:47
        "Bo zupa była za słona"...
        • kaa.lka Re: W tym domu nie ma faceta... 29.07.10, 10:52
          otoz to,
          nie wiem jak to robia, ale przez rutyne zdaje sie, rozmawiaja
          zastepczo. najczesciej krytykujac to, o co im naprawde chodzi.

          :)
    • kaa.lka Re: W tym domu nie ma faceta... 29.07.10, 10:37
      no widzisz,
      pokazalas mu,swoja prawdziwa twarz:)

      ps
      po pietnastu latach razem chyba sie jednak powinno pomyslec zanim sie cos powie, chocby po to by anielski pokoj zachowal swoj, ekhem wizerunek.
      aha takie pytanko, jaki kolor scian macie w sypialni.. bo jak fiolet to sie nie dziwie ze wyniosl bety...
      • chica44 Re: W tym domu nie ma faceta... 29.07.10, 10:53
        Jasne, nie pierwszy raz ;)
        P.S. Ile mozna sie gryzc w jezyk, ale w koncu swiety spokoj nie ma ceny...
        Nastepnym razem odgryze sobie jezyk, bedzie anielski pokoj na amen:)
        W sypialni sciany pomaranczowo-biale - pomarancz w dwoch odcieniach-jasniejszy i
        ciemniejszy, sufit bialy, ale spimy w pokoju, gdzie wszystko biale, chyba jest
        gorzej niz myslalam?...
        • kaa.lka Re: W tym domu nie ma faceta... 29.07.10, 11:14
          hym,
          nawet sie nad tym nie zastanawialam czy myslisz gorzej czy lepiej. nie mowiac nawet o tym jak myslisz.
          powiedz, jak myslisz?

          ps
          latem za cieplo jest przy takich sypialnianych scianach stad pewnie wynosicie sie w chlodniejsze tereny.
          moze tylko zastanow dlaczego po 15 latach (bez Twojego slowa?) robicie to samo, ale i bez udzialu swiadomosci.
          mysle ze
          przygoda zyciowa jest odkrycie codziennosci.i prosty fakt, ze partner powinien myslec inaczej. natomiast wielkim wyzwaniem jest sklonic go by chcial o tym powiedziec. szkoda wiec czasu na pretensjonalne milczenie.

          aha i warto spac glowa zwrocona na wschod:)
          • chica44 Re: W tym domu nie ma faceta... 29.07.10, 11:37
            Mysle, ze to na pewno wina tego bialego koloru w pokoju, w ktorym spimy, a nie
            jest sypialnia. Jakos stracilam ochote przenosic sie latem do tego pomaranczowego...

            Z wyliczen wyszlo mi, ze nogi mam na wschodzie, kolejna porazka...

            Partner rzadko kiedy mowi co mysli, dlugo z tym walczylam, ale w koncu gdy
            nauczylam go krzyczec stwierdzilam, ze niekoniecznie bylo warto, choc to ponoc
            podratowalo jego zdrowie-lepiej wykrzyczec niz dusic w sobie, prawda?
            Co do scian jest wrecz odwrotnie - do tych cieplych mielismy wynosic sie latem,
            bo tam zimniejszy pokoj, sciany mialy go dogrzac ; )
            Dawno temu pogodzilam sie, ze rozmawiac moge z innymi, niekoniecznie w realu -
            nie szukajac daleko, np. tutaj, choc zdecydowanie preferuje realne kontakty z
            ludzmi, partner wrecz przeciwnie...
            • ditchdoc Re: W tym domu nie ma faceta... 29.07.10, 12:54
              chica44 napisała:


              > nie szukajac daleko, np. tutaj, choc zdecydowanie preferuje realne kontakty z
              > ludzmi, partner wrecz przeciwnie...

              sympatyzuje bo po powrocie z roboty albo 6 dniach w pracy rozmowek i pie...nia
              o bzdurach mam dosyc. Chce posiedziec w domu ze swoja kobieta.
            • kaa.lka Re: W tym domu nie ma faceta... 29.07.10, 20:37
              tak sobie mysle,
              ze zajeci mezczyzni,z pelna szykana tego slowa, wola kontakty z
              kobietami przez siec, bo nie musza taszczyc calego anturazu; wygladu,
              etykiet kulturalnych zachowan, wyimaginowanych czy nie, kobiecych
              oczekiwan itd..
              chyba takze dlatego, ze latwiej skupic sie wtedy na znaczeniu slowa,
              szybciej dojsc do sedna, a nie "brzeczeniu okolicznosci".
              to naturalne u facetow, zwazywszy takze na ich perdyspozycje
              fizolozoficznego podejmownia synapsow, w tylko jednej pol(ekhem)kuli
              szklanka piwa..
              wiesz, mnie nigdy nie chcialo sie rozwijac tematow pt.
              jak jest dziwna plec przeciwna,
              bo wydawaly niezwykle zastepcze i blokujace naturalna ciekawosc...
              a w zestawieniu z tym jak fajnie jest popatrzyc jak sie czlowiek
              porusza, jak uklada rece, podnosi glowe i patrzy odkrecajac z
              niesmialosci glowe..

              zupelnie zastepcze sie okazywaly.
              widzisz wiec, mam tak jak Ty, lubie rozmawiac, po prostu.
              lecz by zachedzic (albo zniechedzic, na amen:)z calym dobrodziejstwem
              inwentarza nigdy i do nikogo mowiac-nie upokarzam
              :)

              ps
              pragne jeszcze podkreslic ,ze wcale nie mialam na mysli iz akurat
              upokorzylas swojego faceta, tylko ze on tak myslal. chyba



              • facettt zapewniam 30.07.10, 11:07
                kaa.lka napisała:

                > tak sobie mysle,
                > ze zajeci mezczyzni, z pelna szykana tego slowa, wola kontakty z
                > kobietami przez siec,

                zapewniam , ze sa tez tacy - dla ktorych siec jest tylko metoda nawiazania kontaktu, a chodzi im o real.
    • facettt i slusznie 29.07.10, 12:03
      ja czynie to po 35-ciu latach malzenstwa.
      • kate-1979 Re: i slusznie 29.07.10, 21:00

        Myślałam, że po tylu latach to już wszystko jedno, należy szanować nogi i kręgosłup, uszy można trochę odczulić ;)
        • facettt Re: i slusznie 30.07.10, 10:57
          zmana miejsca spania (moze byc i materac na balkonie, jak jest cieplo) dodaje powiewu swiezosci i czyni protest widocznym.
          • kate-1979 Re: i slusznie 30.07.10, 11:14

            Mnie by taki protest nie zmartwił - uwielbiam się wysypiać sama ;)
            • facettt Re: i slusznie 30.07.10, 11:17
              kate-1979 napisała:

              >
              > Mnie by taki protest nie zmartwił - uwielbiam się wysypiać sama ;)

              mnie tez nie martwi, lecz cieszy.
              zwlaszcza spanie na materacu latem na balkonie
              (3.cie pietro i drzewa za oknem)

              a powazniej w demokracji - obywatel ma prawo do pokojowego protestu.
              • kate-1979 Re: i slusznie 30.07.10, 11:24
                ..ale to był protest raczej z-pokojowy..

                A poważniej, to ja nie ogarniam takich tekstów. Jak kobitka kontestuje obecność spodni w chałupie, to przecież nie z tych spodni robi idiotę, tylko siebie podsumowuje.

                Zresztą, mało to spodni po świecie chodzi, żeby się brakiem jednych przejmować i sobie gardło szarpać :P
                • facettt Re: i slusznie 01.08.10, 12:12
                  kate-1979 napisała:

                  > ..ale to był protest raczej z-pokojowy..
                  >
                  > A poważniej, to ja nie ogarniam takich tekstów. Jak kobitka kontestuje obecność spodni w chałupie, to przecież nie z tych spodni robi idiotę, tylko siebie podsumowuje.


                  Naturalnie. Wniosek sluszny, tylko niepraktyczny.

                  A praktyczny - o czym juz napisalem - ze jak sie nie ma na rozwod, osobne mieszkanie, alimenty i na nowa kobitke - to sie z relacji mesko-damskich przechodzi na relacje brat-siostra i ma sie przynajmniej spokoj. Bez awantur i bez popadania w nedze.

                  A protestowac mimo to (pokojowo) wolno :)
                  • kate-1979 Re: i slusznie 01.08.10, 19:06
                    mój przyjaciel zwykł swoją Panią nazywać "znajoma ze ślubu" - też w sumie ładnie, no i nie ma dylematów natury moralnej, jak się coś zdarzy raz na czas jakiś ;)

                    Można wszystko, jak najbardziej - mnie by(ś) ubawił takim protestem, ale ja praktyczna w u/pożyciu jestem, więc mnie protesty zazwyczaj uba(r)wiają ;)
                    • facettt Re: i slusznie 01.08.10, 19:23
                      kate-1979 napisała:

                      > mój przyjaciel zwykł swoją Panią nazywać "znajoma ze ślubu"
                      - też w sumie ładnie, no i nie ma dylematów natury moralnej,
                      jak się coś zdarzy raz na czas jakiś

                      - o. i Coca Cola - to tez jest to :)
                      >
                      > Można wszystko, jak najbardziej - mnie by(ś) ubawił takim protestem, ale ja praktyczna w u/pożyciu jestem, więc mnie protesty zazwyczaj uba(r)wiają ;)

                      - a tu odebralo mi mowe
                      • kate-1979 TOBIE? 01.08.10, 19:26
                        e, nie wierzę, ale trafiłeś w dziesiątkę z taką formą protestu - fochy bawią mnie w szczególności ;)
                        • facettt blad 05.08.10, 23:57
                          kate-1979 napisała:

                          fochy bawią mnie w szczególności ;)

                          blad.
                          fochy to cos, z czym ten ktos czuje sie zle.
                          sypianie latem (nawet samemu) na balkonie, gdy wodka z sokiem pomaranczowym sie chlodzi, drzewa szumia, a ptaki spiewaja
                          to czysta przyjemnosc.
    • kate-1979 Re: W tym domu nie ma faceta... 29.07.10, 20:58

      No, ja jestem ciekawa, jak zareagowałaby większość pań.. a, nie, wiem chyba: wyrzuciłoby faceta bez pościeli za drzwi :))))

      Poważniej: tego typu teksty mi pobrzmiewają echem piaskownicy. Albo przedszkola.
    • martus101 Re: W tym domu nie ma faceta... 29.07.10, 21:16
      Podejrzewam,ze żaden facet nie chciałby tego usłyszeć...aż mi go żal.
      Mam nadzieję,że powodem nie był kosz ze śmieciami,który czekał na wyniesienie
      czy też leżenie na kanapie.
      Gdyby partner mnie w ten sposób potraktował słowami,to z pewnością nie
      dzieliłabym z nim łoża.
    • menk.a Re: W tym domu nie ma faceta... 29.07.10, 21:25
      Ciekawe jak byś zareagowała na odpowiedź 'bo w tym domu już od dawna nie ma
      kobiety' ?:>
      • martus101 Re: W tym domu nie ma faceta... 29.07.10, 21:36
        Z pewnością nie wchodziłabym z nim w pyskówkę.
        Jeśli wcześniej już się nie układało,to po co pchać "ten wózek",tracić czas i
        szarpać sobie nerwy.Lepiej rozstać się i znaleźć sobie partnerów,którzy będą
        odpowiedni dla siebie.Skoro mąż nie widzi w swojej żonie kobiety i odwrotnie,to
        pytam...po co???
        • g.r.a.f.z.e.r.o Re: W tym domu nie ma faceta... 29.07.10, 21:58

          > Z pewnością nie wchodziłabym z nim w pyskówkę.
          > Jeśli wcześniej już się nie układało,to po co pchać "ten wózek",tracić czas i
          > szarpać sobie nerwy.Lepiej rozstać się i znaleźć sobie partnerów,którzy będą
          > odpowiedni dla siebie.Skoro mąż nie widzi w swojej żonie kobiety i odwrotnie,to
          > pytam...po co???

          Naprawdę uważasz że na świecie jest aż TYLU interesujących ludzi którzy w
          dodatku będą tobą zainteresowani? Że po 15 latach małżeństwa wybór na "wolnym
          rynku" będzie taki duży?
          • martus101 Re: W tym domu nie ma faceta... 29.07.10, 22:00
            Masz rację...w takim razie wolałabym być sama i mieć "święty spokój".Szkoda
            życia na przebywanie z osobą,na którą nie możemy już patrzeć.
            • kate-1979 Re: W tym domu nie ma faceta... 29.07.10, 22:27
              e, no bez przeginki w drugą stronę - w chwili impulsu, po naprawdę złym dniu, etc. można powiedzieć naprawdę przykre słowa, pokłócić się na sto noży, najzwyczajniej się wyżyć.. ale, żeby z tego robić kwestię 'nie mogę patrzeć', to już banalna niedojrzałość na zasadzie "zabieram grabki i idę się pobawić do innej piaskownicy". Niestety, przykra - ale i pocieszająca - prawda jest taka, że najbliżsi są nam tez potrzebni jako bufory rzeczywistości i codzienności. My im podobnie. Sztuka, by z tego nie zrobić jakiejś normy w sensie treningowego worka.
            • facettt W tym domu nie ma kobity... 30.07.10, 11:01
              martus101 napisała:
              Szkoda życia na przebywanie z osobą, na którą nie możemy już patrzeć.

              To tez - ale czasem pieniedzy na rozwod, alimenty i nowe zycie
              - jeszcze bardziej szkoda. Niekiedy lepiej kupic sobie ciemne okulary,
              a zaoszczedzona w ten sposob gotowke przeznaczyc na atrakcyjne podroze zagraniczne.
              • kate-1979 Re: W tym domu nie ma kobity... 30.07.10, 11:25
                atrakcyjne podróże zagraniczne

                jedno hasło, trzy słowa, a ile znaczeń..

                :))
                • facettt Re: W tym domu nie ma kobity... 30.07.10, 21:28
                  no wlasnie :)
                  • kate-1979 Re: W tym domu nie ma kobity... 30.07.10, 22:06
                    ..a kobitki się naczytają i później nie sypiają po "delegacyjnych" nocach swoich panów.. :P
              • martus101 Re: W tym domu nie ma kobity... 30.07.10, 17:44
                Niekiedy lepiej kupic sobie ciemne okulary,
                > a zaoszczedzona w ten sposob gotowke przeznaczyc na atrakcyjne podroze zagranic
                > zne.


                Bardzo ciekawe podejście.Ale piszesz o zagranicznych podróżach we dwoje
                tzn.mąż-żona???;))
                Faktycznie czasem szkoda pieniędzy,ale i czasu.Lepiej dogadać się,machnąć ręką i
                żyć dalej bez rozwodowej "szarpaniny".Pod warunkiem,że jedno drugiemu nie będzie
                uprzykrzać życia.
                • facettt Re: W tym domu nie ma kobity... 30.07.10, 21:44
                  martus101 napisała:

                  > Niekiedy lepiej kupic sobie ciemne okulary,
                  > > a zaoszczedzona w ten sposob gotowke przeznaczyc na atrakcyjne podroze zagraniczne.
                  >
                  >
                  > Bardzo ciekawe podejście.Ale piszesz o zagranicznych podróżach we dwoje tzn.mąż-żona???;))

                  - absolutnie nie. cenie indywidualizm.
                  kazde jezdzi osobno.


                  > Faktycznie czasem szkoda pieniędzy, ale i czasu. Lepiej dogadać się, machnąć ręką i żyć dalej bez rozwodowej "szarpaniny".
                  Pod warunkiem, że jedno drugiemu nie będzie uprzykrzać życia.

                  - wyjelas mi to z ust.
                  dokladnie wlasnie tak uwazam.
                  • martus101 Re: W tym domu nie ma kobity... 30.07.10, 22:33
                    To można powiedzieć,że jesteście wyjątkowi...wiesz,nie każda para zgadza się na
                    takie układy.
                    Aby nie usłyszeć od partnera,że jest "beznadziejny",o tę indywidualność trzeba
                    zadbać już na początku związku,tzn.obgadać sprawę,a w późniejszym czasie
                    oszczędza to ciągłych pretensji i "wyrzutów".Wtedy można powiedzieć:Jesteśmy
                    razem,ale nie zapominajmy,że cały czas jesteśmy indywidualnościami i nikt nie
                    posiada prawa własności do drugiej osoby.Niby proste,a jednak...
    • haldeman79 A co miał chłop zrobić? 30.07.10, 15:52
      chica44 napisała:

      > Na ile obrazliwym tekstem jest dla Was, Panowie, powyzszy tekst? a moze
      > Kobiety wypowiedza sie na temat reakcji partnerow, gdy uslyszeli te slowa?
      > Czasami rece mi opadaja. Nie jestem aniolem, ale czy mieszkam z aniolem?
      > Kiedys tak myslalam, dzisiaj, po 15 latach malezenstwa mam pewne watpliwosci...
      >
      > Na moje slowa maz zareagowal przeniesieniem sie wraz ze swoja posciela do
      > drugiego pokoju...

      Zastanowiłaś się może co chciałaś przekazać swojemu partnerowi, mówiąc mu że nie
      jest facetem?
    • showmessage Re: W tym domu nie ma faceta... 31.07.10, 00:58
      Masz wyrozumiałego i spokojnego faceta. Ja zapewne zareagowałbym "no teraz to
      już nie ma" i spakował się.
      • pocoo Re: W tym domu nie ma faceta... 01.08.10, 10:09
        showmessage napisał:

        > Ja zapewne zareagowałbym "no teraz to
        > już nie ma" i spakował się.

        Nie odkryłeś Ameryki.W większości,faceci czekają tylko na byle
        pretekst aby z czystym sumieniem opuścic "więzienie".
        Są też inni,którzy siedzą z "zołzowatą" żoną ,bo myśl,że byłoby jej
        za dobrze i znalazłaby fajnego faceta,doprowadza ich do morderczych
        zapędów.
        Najbardziej ludzi wiąże wspólna pasja.
        • showmessage Re: W tym domu nie ma faceta... 01.08.10, 21:29
          To nie jest "byle pretekst", wypowiedź jest tak skonstruowana żeby trafić w
          elementarne poczucie tożsamości. Świadczy o braku szacunku. Nie widzę powodu aby
          być z kimś kto mnie tak traktuje.
          Co do "byle pretekstów" to nigdy nie byłem zwolennikiem umartwiania się. Albo
          jest nam po drodze, albo każdy w swoją stronę.
          • tomisku Re: W tym domu nie ma faceta... 06.08.10, 10:55
            A nie lepiej spokojnie i rzeczowo powiedzieć co Ci nie pasuje? Co
            zyskałaś tą obelgą? Nigdy bym w ten sposób nie obraziła męża.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja