Przemyślenia o szkołach rodzenia

    • poszum Kazdy wybiera sobie takie szkoly jakie chce 05.08.10, 21:15
      A tobie co do tego ?

      Czy ktos krytykuje szkoly do jakich ty chodziles ?

      Zreszta szkoly rodzenia to nie sa tak naprawde szkoly, a raczej
      kursy ktore ucza co trzeba robic tuz przed, w czasie, i tuz po
      porodzie. Ucza tam wiele zbednych rzeczy, ale czasami nawet drobne
      z tych rzeczy sie przydaja. Ucza takze jakie moga byc komplikacje,
      i jak postepowac w czasie tych komplikacji, itp.

      Dawniej kobiety takze rodzily, ale rodzily czasami w okropnych
      warunkach, i komplikacje i smiertelnosc matek i niemowlat byly
      duze. Te kursy sluza temu zeby kobiety rodzily w wiekszym komforcie
      i w bezpieczniejszych warunkach.

    • sanna.i Re: Przemyślenia o szkołach rodzenia 05.08.10, 21:51
      Kolejny biedny, skrzywdzony kolo, którego kobieta puściła w trąbę i musi teraz
      obdzielać wszystkich swoją frustracją...Zieeew.
      • trans.sib Re: Przemyślenia o szkołach rodzenia 05.08.10, 23:07
        sanna.i napisała:

        > Kolejny biedny, skrzywdzony kolo, którego kobieta puściła w trąbę i
        musi teraz
        > obdzielać wszystkich swoją frustracją...Zieeew.

        Myślę, że przedstawiasz prymitywne myślenie. Wygodne dla twojego
        poukładanego świata, aczkolwiek rozchodzącego się konturami z
        rzeczywistością.
        • sootball Re: Przemyślenia o szkołach rodzenia 05.08.10, 23:13
          wiesz co to projekcja?
    • m3rkury Re: Przemyślenia o szkołach rodzenia 05.08.10, 22:05
      hmm myślę, że to nie jest fanaberia.
      Moja żona i ja chodziliśmy do szkoły rodzenia i uważam, że to były
      bardzo pożytecznie spędzone godziny.

      Oczywiście kilkadziesiąt lat temu nie było szkół rodzenia, ale
      śmiertelność matek i noworodków w okresie okołoporodowym była
      znacznie większa. Myślę, że jedną z przyczyn poprawy tych statystyk
      jest istnienie szkół rodzenia. Podejrzewam, że pośrednio uratowały
      życie niejednemu maluchowi i niejednej mamie.
    • dz0nu głupi jesteś 05.08.10, 22:05
      kiedyś nie było samochodów i ludzkość nie wymarła....

      kiedyś nie było szkół i ludzkość nie wymarła ....

      i tak można bez końca !

      PS jestem facetem, chodziłem z zoną na szkołę rodzenia i uważam, że była to
      pożyteczna nauka.
    • pandzik Re: Przemyślenia o szkołach rodzenia 05.08.10, 22:09
      Jestem matką rocznego chłopca i powiem szczerze - nie mam bladego pojęcia, na co
      są te szkoły. Albo w sumie mam, ale wolę o tym nie myśleć.
      Prawda jest taka, że żadna szkoła nie przygotuje kobiety na pierwszy poród, bo
      teoria się ma nijak z praktyką. Takie lekcje mogą co najwyżej nieźle wystraszyć
      (zwłaszcza, kiedy w programie jest film z porodu - kompletna bzdura oglądać coś
      takiego, ja dziecko urodziłam nie oglądając przy tym rzeźni na innej kobiecie i
      chyba mi przez to łatwiej poszło niż mojej znajomej, która była "mądrzejsza" i
      spanikowana jak mysz na widok węża).
      Te szkoły to takie kółeczka wzajemnej adoracji, kobiety tam chodzą, faceci je
      głaszczą po brzuszkach, trzymają za rączki, świecą latarkami, malują itp itd.,
      te kobiety z tego całego głaskania i cackania cofają się w rozwoju, już nie ma
      dzieci, tylko bejbiki, fasolinki i inne paskudztwa, nie ma mężczyzny i kobiety
      tylko tatuś i mamusia, a potem nagle jak facet ma kryzys i ma zwyczajnie dość
      życia z jakimś sepleniącym półmózgiem, który zapomniał jak być kobietą, to jest
      wielkie zdziwienie...
      • sootball Re: Przemyślenia o szkołach rodzenia 05.08.10, 22:27
        pandzik napisał:

        > Jestem matką rocznego chłopca

        ok...
      • trans.sib Re: Przemyślenia o szkołach rodzenia 05.08.10, 22:45
        pandzik napisał:

        > Te szkoły to takie kółeczka wzajemnej adoracji, kobiety tam chodzą,
        faceci je
        > głaszczą po brzuszkach, trzymają za rączki, świecą latarkami,
        malują itp itd.,
        > te kobiety z tego całego głaskania i cackania cofają się w rozwoju,
        już nie ma
        > dzieci, tylko bejbiki, fasolinki i inne paskudztwa, nie ma
        mężczyzny i kobiety
        > tylko tatuś i mamusia, a potem nagle jak facet ma kryzys i ma
        zwyczajnie dość
        > życia z jakimś sepleniącym półmózgiem, który zapomniał jak być
        kobietą, to jest
        > wielkie zdziwienie...

        Świetne.

        Niestety większość kobiet jest z natury głupia i infantylna, stąd
        takie poparcie dla szkół rodzenia itp.
        • sootball Re: Przemyślenia o szkołach rodzenia 05.08.10, 22:53
          oczywiście, że świetne.
          W końcu napisane przez faceta podszywającego się pod kobietę.
          • pandzik Re: Przemyślenia o szkołach rodzenia 12.08.10, 21:48
            Nie bądź idiotką, sootball, to że ja i mój mąż mamy na gazecie jedno konto, nie
            oznacza, że jesteśmy jednej płci. Nie będę tworzyła specjalnego profilu tylko
            dla twojej przyjemności.
        • pandzik Re: Przemyślenia o szkołach rodzenia 12.08.10, 21:53
          Powiem jeszcze jedno - jak zaszłam w ciążę, to bohatersko próbowałam być aktywna
          na jednym z for dotyczących ciąży. Ale te ich wszystkie bejbiki, fasolinki,
          przytulania (infantylne określenie na seks-wyjaśnienie dla niewtajemniczonych)
          dały mi bardziej w kość niż poranne mdłości... Zarzuciłam to bardzo szybko.
          Niesamowite, jak ciąża potrafi się rzucić na mózg kobiecie... Chyba, że one
          przedtem tez były takie? Trudno stwierdzić.
          • aneta-skarpeta Re: Przemyślenia o szkołach rodzenia 13.08.10, 13:21
            wiekszosc kobiet, ktore dziecinnieja w ciazy takie same są przed.
            oczywiscie trudniej to wylapac, ale wystarczy zobaczyc jak reaguja
            na dzieci znajomych itd i jak rozmawiają z mlodymi matkami-
            kolezankami

            ja osobiscie znam wiele kobiet normalnie podchodzących do ciazy, a
            wrecz mimo cieszenia sie z tego stanu mowią "per alien, obcy,łobuz
            bo kopie itd"
    • e1406 Re: Przemyślenia o szkołach rodzenia 05.08.10, 23:14
      Uuuu... autorka to chyba jakaś rozżalona baba nie mająca dzieci, która nigdy w
      ciąży nie była. Zapomniałaś looknąć w statystyki i zobaczyć jaka była
      umieralność rodzących i dzieci kiedyś i teraz. Nie wymarliśmy, ale ile osób
      przez niewiedzę umarło? Tego nie wiesz.
      Swoją drogą nie wiem jaki to biznes, bo w Gdańsku np. SR są bezpłatne.
    • ursa72 Re: Przemyślenia o szkołach rodzenia 05.08.10, 23:30
      A jesli nawet ta szkola to fanaberia,nikt nie kazal na sile kobieta do niej chodzic!Ja chodzilam do panstwowej szkoly rodzenia i bylam zadowolona z tego.Dowiedzialam sie troche o porodzie i pielegnacji noworodka.O tym jak mam sie przygotowac do szpitala i czego sie mniej wiecej spodziewac.O antykoncepcji po porodzie i karmieniu piersia i wiele innych ciekawych i przydatnych rzeczy.Niestety polskie standarty porodowe sa do niczego!W wiekszosci przypadkow nie ma wyboru metody porodu a to co serwuja publiczne szpitale jest ponizej jakiejkolwiek godnosci!Teraz jeszcze dodatkowo pewna partia polityczna gleboko zawiazana z nakryciem glowy chce zeby nie znieczulac,bo to za duzo kosztuje!A i po co ma byc lzej kobiecie niech rodzi w bolu co chciala to ma!!!;-)Osobiscie mam nadzieje,ze bedzie coraz lepiej,bo w koncu kobiety maja swiadomosc swoich praw.Porod jest rzecza bardzo trudna dla rodzacej i dzieciatka.Jesli ma wsparcie w facecie to super!Ale tak czy inaczej urodzic musi jak zaciazyla.I jeszcze slowko do autora watku ciesz sie z emancypacji ,bo gdyby nie ona to pierwszy seks uprawialbys po slubie a co roku mialbys nowego potomka i coraz mniej atrakcyjna oblubienice!Zginabys na polowaniu lub jakiejs innej glupiej rozrywce,zarazil sie od naloznicy jakims syfem a wogole to nie dozylbys 50,,bo umarlbys na zawal lub udar!Cywilizacja przyniosla nam duzo dobroci chociazby pralki,lodowki...itd. mozna by wyliczac w nieskonczonosc.Trzeba z niej korzystac jak najlepiej wiec dlaczego nie pozwalac kochanej kobiecie na fanaberie..A tak juz na sam koniec kazdy z nas jest egoista,bo pragnie na poczatku zaspokoic swoje wlasne pragnienia a dopiero pozniej mysli o pozostalych osobach.
    • diabel-tasmasnki-reaktywacja-d Po przeczytaniu wszystkich wpisów ... 05.08.10, 23:34
      naszły mnie kolejne przemyślenia.
      Wiele osób w szczególności kobiet pisze jak to dla niech te zajęcia okazały się
      pomocne, ile się to na nich nauczyły etc.
      Zastanawiający jest fakt że osoby te potrzebują przygotowania do realizacji
      jedynie jednego etapu procesu rozmnażania. Ot taka ułomność w tym jednym
      szczególnym przypadku. Potrzebujecie pomocy by się poród odbył. Za to nie
      potrzebujecie pomocy w tym by zaistniały warunki by był w ogóle brany pod uwagę?
      Jak udało wam się zrobić dziecko nie uczęszczając na zajęcia do szkoły pieprzenia?
      Kolejna dość liczna grupa osób pisze że nie powinienem zajmować zdania w tej
      kwestii bo nie jestem kobietą i sprawa te mnie nie dotyczy.
      Idąc tym tokiem rozumowania ludzie nie powinni: |
      - zajmować się kwestia przestępczości bo większość z nich jest uczciwa.
      - zajmować się kwestią praw mniejszości seksualnych bo większość do tych
      mniejszości nie należy
      - interesować się muzyką, bo większość z nich nie potrafi grać na żadnym
      instrumencie
      - chodzić na wybory - bo większość i tak nie będzie sprawowała władzy wiec nie
      powinni się tym interesować
      itd. itd.
      Odmawianie mi prawa wypowiadania się w tej kwestii jest jeszcze bardziej
      wątpliwe w świetle tego co napisała jednak z pań - mianowicie że chodziła na
      kurs zorganizowany przez miasto. Organizacja tego kursu ileś kosztowała i koszy
      te pokryli podatnicy, a w takim przypadku mają oni niepodważalne prawo oceniania
      tego na co są wydawane ich pieniądze.
      Oczywiście zdaje sobie sprawę że wiele osób skorzystało komercyjnej oferty szkół
      rodzenia. Ich pieniądze ich decyzja. Ale czy to ma znaczyć że nie powinienem
      poruszać tego tematu? Nie.
      Podobnie jak większość ludzi ma opinie nt np. psychoterapeutów dla zwierząt
      jedni pozytywną inni negatywna ale ją mają bo mają do tego prawo. Podobnie ja
      mogę mieć opinie nt szkół rodzenia.
      Kolejna klasa argumentów przytaczanych w wypowiedziach to taka że kiedyś nie
      było internetu, komputera, samochodu itp. a teraz są.
      I cóż z tego wynika? W historii ludzkości wiele wynalazków przychodziło potem
      popadało w zapomnienie by za jakiś czas ponownie powrócić. Podobnie było z
      modami, wzorcami piękna, pożądanymi wzorcami zachować, ustrojami społecznymi czy
      religiami. Skąd macie pewność że szkoły rodzenia za jakiś czas nie staną się
      takimi samymi lapsusami za jakie dziś uważamy spory religijne, modę na noszenie
      czy też nie noszenie majtek, gorsetów, dzwonów( rodzaj spodni), popularny na
      przełomie XIX/XX wieku masaż łona, czy upuszczanie krwi w celach medycznych?
      Być może jesteście przekonani o słuszności pomysłu szkół rodzenia, podobnie jak
      w w przeszłości i przyszłości inni ludzie byli lub będą przekonani do innych
      pomysłów - wasze prawo. Być może popieracie pomysł bo jest nowy lub z
      poprawności politycznej - także wasze prawo, choć w ten sposób tracicie część
      waszej wolności pozwalając by inni decydowali za was.
      Podobnie jak moim prawem jest mieć wątpliwości, podchodzić sceptycznie i zanim
      określę swoje stanowisko szukać argumentów za i przeciw także w opiniach innych
      ludzi.
      Co niniejszym uczyniłem zakładając wątek
      • diabel-tasmasnki-reaktywacja-d Re: Po przeczytaniu wszystkich wpisów ... 05.08.10, 23:57
        Umknęło mi jednak kilka klas argumentów przytoczonych w dyskusji.
        Pierwszy z nich to taki że kiedyś szkoły rodzenia były niepotrzebne bo kobiety
        miały kontakt z innymi kobietami i "opatrzyły się" i nabierały doświadczenia w
        domach rodzinnych.
        No mam wątpliwości czy kobiety teraz nie mają między sobą kontaktu. Kurcze jak
        ktoś potrafi gadać przez telefon tyle co kobiety to chyba raczej o braku
        kontaktu mowy być nie może, że nie wspomnę o babskich spotkaniach etc.
        Kolejnym argumentem jest sugestia że to szkoły porodu przyczyniły się do spadku
        śmiertelności bo przygotowują kobiety.

        I tu mamy kłopot. Bo jeśli założymy prawdziwość pierwszego argumentu o dobrym
        przygotowaniu kobiet w przeszłości - to śmiertelność w przeszłości powinna być
        taka sam jak teraz gdy kobiety się rzetelnie przygotowują w szkołach porodu.
        Jeśli natomiast przyjmiemy że pierwszy argument jest fałszywy i kobiety w
        przeszłości nie były dobrze przygotowane i dopiero rzetelne przygotowanie w
        szkołach porodu rozwiązało problem śmiertelności to skoro znaleźliśmy przyczynę
        zmniejszenia stany śmiertelności to należy zrezygnować z nieefektywnych
        oddziałów położniczych i usług lekarzy.
        Tylko jakoś trudno znaleźć logiczne wytłumaczenie dlaczego akurat w tym jednym
        zastosowaniu medycyna nie przynosi efektów gdy z innymi problemami radzi sobie
        całkiem dobrze.
        • aneta-skarpeta Re: Po przeczytaniu wszystkich wpisów ... 06.08.10, 09:43

          > No mam wątpliwości czy kobiety teraz nie mają między sobą
          kontaktu. Kurcze jak
          > ktoś potrafi gadać przez telefon tyle co kobiety to chyba raczej o
          braku
          > kontaktu mowy być nie może, że nie wspomnę o babskich spotkaniach
          etc.



          przepraszam, ale myslałam że jestes bardziej kumaty- nie jestem z
          tych, co lubią obrażac ludzi, ale trudno nie zareagowac

          my mowimy o tym, ze kiedys w domu mieszkala babka, matka i 3 corki.
          wszystkie razem, wszystkie w jednym np gospodarstwie, troche na
          kupie. do szpitala bylo z 50-10 km i mieli tylko konia do pracy w
          polu. jak kobieta zaczynala rodzic, to te wszystkie baby, a nawet
          moze jakas sąsiadka i szły do tej rodzacej i kolokfialnie mowiac
          zaglądały jej w dziure, przecinaly pepowine i doglądały noworodka

          a nie kurna gadały sobie przez telefon i spotykaly sie na kawke w
          kawiarni

          tak samo kiedys ludzie byli oswojeni ze smiercią, zwłokami- trzymali
          zwloki w domu itd i innymi tak ludzkimi rzeczami




          > Tylko jakoś trudno znaleźć logiczne wytłumaczenie dlaczego akurat
          w tym jednym
          > zastosowaniu medycyna nie przynosi efektów gdy z innymi problemami
          radzi sobie
          > całkiem dobrze.

          poniewaz w porodzie bardzo duzą role odgrywa współpraca samej
          pacjentki
          • aneta-skarpeta Re: Po przeczytaniu wszystkich wpisów ... 06.08.10, 09:44
            kolokwialnie:)
          • akle2 Re: Po przeczytaniu wszystkich wpisów ... 07.08.10, 20:42
            aneta-skarpeta napisała:

            >
            > poniewaz w porodzie bardzo duzą role odgrywa współpraca samej
            > pacjentki


            ... i jej psychika, ale o tym pan diabeł tasmański raczy nie wiedzieć.
        • aneta-skarpeta Re: Po przeczytaniu wszystkich wpisów ... 06.08.10, 09:54
          Bo jeśli założymy prawdziwość pierwszego argumentu o dobrym
          przygotowaniu kobiet w przeszłości - to śmiertelność w przeszłości
          powinna być
          taka sam jak teraz gdy kobiety się rzetelnie przygotowują w szkołach
          porodu.


          kiedys kobiety z pokolenia na pokolenie sobie pomagaly i radzily w
          kwestiach ginekologiczno-noworodkowych, ale nie byly to kobiety
          wykształcone medycznie- przekazywaly sobie tylko to czego same
          doswiadczyly i z pewnoscia nie potrafily rzetelnie przedstawic
          wszystkich zagrozen, wszystkich niebezpieczenstw, komplikacji i
          zaskoczen- w sumie co sie dziwic, nie mialy doswiadczenia jak
          poloznik z 1000 porodow na karku

          w szkole rodzenia są SPECJALISCI- trudne słowo- oni latami uczą sie
          o roznych niuansach, meandrach zlozoności kobiecego ciała,
          poloznictwa. moga przekazac kobietom mozliwie jak najpełniejsze
          informacje o tym jak sie moga czuc, co się moze dziac, co ma ich
          zaniepokoic, a co jest normalne

          poza tym mamy takie czasy, ze w porodach uczestnicza panowie- pewne
          novum. Dla nich poród to totalny kosmos i jesli chca byc przy nim to
          powinni wiedziec czego sie spodziewac, zeby nie byc zaskoczonym i
          jak realnie pomoc kobiecie

          w czasie porodu nie ma czasu na szkolenie
      • aneta-skarpeta Re: Po przeczytaniu wszystkich wpisów ... 06.08.10, 09:35
        Ot taka ułomność w tym jednym
        > szczególnym przypadku. Potrzebujecie pomocy by się poród odbył. Za
        to nie
        > potrzebujecie pomocy w tym by zaistniały warunki by był w ogóle
        brany pod uwagę
        > ?


        wykazujesz błąd logiczny w myśleniu

        kobiety nie potrzebują pomocy, żeby poród sie odbył, tylko żeby był
        PRZYJEMNIEJSZY- o ile mozna mowic tutaj w kategoriach przyjemnosci:)

        > Jak udało wam się zrobić dziecko nie uczęszczając na zajęcia do
        szkoły pieprzen
        > ia?


        znowu błąd logiczny
        pewnie wiele z nas niexle sie edukowała, zeby sex był przyjemny.
        oczywiscie mnóstwo ludzi nie zaprzata sobie głowy tym, zeby sex był
        fajny, miły, lepszy.
        co nie zmienia faktu, ze bez edukacji - jakiejkolwiek- pewnie tez
        bysmy sie pieprzyli, bo co to za sztuka rozlozyc nogi i pompowac?
        jednak wiele ludzi jednak zgłebia tajniki sexu, plodnosci itd bo
        chca lepiej panowac nad swoim cialem, zyciem i wiedziec co sie
        dzieje, a nie poddawac sie fizjologii...jak ta świnia w piwnicy;)
    • oldbay Re: Przemyślenia o szkołach rodzenia 06.08.10, 04:12
      Otóż mylisz się srogo. Szkoły rodzenia istniały od zawsze, tylko w
      innej postaci. Szkoła rodzenia to nic innego jak kupa przydatnych
      informacji od kobiet, które mają doświadczenie w tych kwestiach. W
      dzisiejszych czasach ludzie niejednokrotnie mieszkają z dala od
      bliskich i rodziny i dlatego udają się po pomoc i informacje do
      innych. Ot, oczywiste sprawy.

      https://www.suwaczek.pl/cache/32a6d067ce.png
    • rychu_taxi_drajwer Re: Przemyślenia o szkołach rodzenia 06.08.10, 10:05
      Nie fanaberia, tylko pomysł na wyciągnięcie kasy od tych naiwnych ułomków
      ewolucyjnych.
    • m_o_o_n_l_i_g_h_t Re: Przemyślenia o szkołach rodzenia 06.08.10, 12:10
      kiedys akuszerki przygotowywaly kobiety do porodu, poza tym w jednym
      domu mieszkalo kilka pokolen i mozna bylo korzystac z doswiadczen
      innych kobiet, nastepnie panowie lekarze stwierdzili, ze dla ich
      komfortu kobieta bedzie lezec !!! w czasie porodu, wberw naturze,
      dzis powoli wraca normalnosc!!
      pozdrawiam
    • shimanouri Aż nie wierzę, ze to nie prowokacja 06.08.10, 14:23
      Brałeś kiedyś udział w zajęciach Ja tak i jestem z tego powodu bardzo
      zadowolony. Kobiety nie zgłupiały, szkoła rodzenia to nie fanaberia.
      Skoro nie interesują Cię szkoły rodzenia, to Twój post jest fanaberią?
      Prowokujesz, żeby być w centrum zainteresowania? A może, co gorsza
      wierzysz w to co piszesz?

      Pozdrawiam
    • ola_dom Re: Przemyślenia o szkołach rodzenia 13.08.10, 09:36
      w sumie żadne szkoły - nie tylko rodzenia - są potrzebne do tego,
      żeby żyć.
      do życia w ogóle niewiele jest potrzebne, żeby (prze)żyć.
      więc po co to WSZYSTKO, diable?
      :)
    • chersona Re: Przemyślenia o szkołach rodzenia 13.08.10, 11:52
      Jak ktoś już napisał - szkoła rodzenia to biznes, na którym sporo można zarobić.
      Są chętni, są szkolenia. Nie jestem przekonana, że osoby/pary po kursach lepiej
      się spisują i łatwiej rodzą. A jeśli tak, to być może wcale nie ma w tym zasługi
      szkoły, tylko samych osób, bo już sam fakt, że ktoś decyduje się wydać kasę na
      szkołę rodzenia, może oznaczać, że mamy do czynienia z osobami świadomymi,
      biorącymi rodzicielstwo na poważnie, może nawet troszkę histeryzującymi. My z
      mężem z kursu nie korzystaliśmy, bo takie rzeczy nas śmieszą i wydają się
      zupełnie niepotrzebne. Zamiast tego w czasie ciąży sporo czytałam, rozmawiałam,
      dopytywałam się. Lekarz prowadzący poród powiedział, że oboje zachowywaliśmy się
      wspaniale i jest dla nas pełen podziwu. Mąż z kolei był pełen podziwu dla mnie :).
      Niech takie szkoły szkoły sobie istnieją. Nikomu od tego nie ubędzie.
Pełna wersja