jaktodziewczyna
04.08.10, 22:41
Jest facet, spotykamy się od roku, jest dużo starszy, rzuciłam
przez/dla niego wieloletniego TŻ. Bo mi pokazał inny świat. Stało się
i tyle.
To jest facet, który zafascynował mnie nieziemsko, przy którym
ciśnienie mi skacze momentalnie, strasznie inteligentny, trochę
dziwak, żaden tam materiał na związek, ale jak się wydarza w życiu
coś takiego to nie można przejść po prostu obok.
No i on spotyka się ze mną od roku, od czasu do czasu, zawsze ja
inicjuję spotkanie, on raczej wie że się zabujałam jak idiotka i
jestem totalnie bezbronna, ja mam blokadę i nie mogę wykonać żadnego
kroku do przodu, a on nie robi nic.
No i pytanie
czemu ten facet traci ze mną swój cenny czas przez te parę wieczorów
w miesiącu? dlaczego daje się wyciągać na spotkania podczas których
siedzi z nieziemsko zestresowaną dziewczyną wpatrzoną w niego jak w
obrazek? (nie wprost ale on to raczej wie) Jeśli mu się podobam to
czemu nie zrobi pierwszego kroku? (Ja nie dam rady...) Jeśli nie, to
po co przychodzi? Bawi go to?
To możliwe, żeby go to bawiło?