kasiazda1977
07.08.10, 13:28
napisalam 1wszy list milosny w moim zyciu.
Nie wyszlo pare miesiecy temu,przez moja glupote.
Teraz chce naprawic, bo wiem ze jest szansa....
Napiszcie PROSZE czy was PRZEKONAL dziekii!!!!
Uwagi bardzo mile widziane.
"""""CHce ci napisac co mysle, czuje i czego pragne. Taka mam potrzebe i chce
sie tym z Toba podzielic.
Chcialabym zebys przeczytal uwaznie i zastanowil sie nad tym choc chwile
Wiem jak bardzo liczyles na te robote w Wiedniu, tez bardzo sobie tego
zyczylam zebys tam zaczal nowe zycie, blisko rodziny gor, tego wszystkiego co
ci bliskie. Ale wyszlo inaczej. Nie wiem na ile chcesz zrewidowac towje
zyciowe plany, ale ururpuje sobie w tym momencie prawo do tego by ci moja
analiza w tym pomoc. Potrafie chlodno i z dystansem zanalizowac sytucaje nie
meszajac w to emocji, ktore choc posiadam w nadmiarze to potrafia skrzywic
obraz rzeczywistosci zupelnie. A nikt nie chce sie obudzic z reka w nocniku.
Uwazam ze dostalismy oboje cholerna szanse od Boga! Udalo nam sie wyjechac,
zarobic pieniadze, zyskac szacunek i sympatie ludzi po fachu. Il eludzi oddalo
by wiele by tak miec. Nie mamy zadnych lekow egzystencjalnych, nie brak nam
niczego. Nie musimy kombinowac, odliczac do 30stego, dawac lapowek itd. Tylko
dzielic sie z tym nie ma z kim…Jest naszym obowiazkiem to docenic i dziekowac
ze zostalo nam to dane. Jesli los chce zeby tak bylo to ma tak byc. Nie wazne
ile to bedzie trwalo!Jesli masz wrocic do Polski, to wrocisz, nie wazne czy
wyslesz 50 CVs czy jedno. Jesli los chce bys w NIemczech na jakis czas zostal,
to najwidoczniej takie jest zyczenie samego Boga, ktory wiaze z Toba jakis
plan. Sztuka polega chyba na tym, by w danym momencie przystopowac jak czujesz
ze idziesz pod wiatr. Idziesz wciaz pod göre. Powstaja napiecia,
rozczarowania, pretensje do swiata i ludzi ze jest tak a nie „po twojemu“
Jesli wyczujesz ze walka z przeznaczeniem nie ma sensu, ze cie to wyczerpuje,
to odpusc. Zmien taktyke, wyprobuj cos innego. Nie ma nic gorszego niz
krecenie sie w kolko!
Mieszkam tu 11 lat i stwierdzam z reka na sercu, ze mozna tu zyc i pracowac
zachowujac godnosc osobista, pielegnujac swoja kulture i obyczaje. Jesli sie
uczciwie pracuje i docenia fakt ze sie jest czescia systemu a nie jego
wrogiem, to mozna w tym kraju spokojnie zyc, wychowywac dzieci i zestarzec sie
nie tracac zupelnie nic ze swojej tozsamosci.
Ciagle jestem ta sama K. ktöra bylam 11 lat tamu, tylko o wiele lepsza,
pewniejsza siebie, doswiadczana, dojrzala. Nikt i nic nie zmienilo mojego
wnetrza, malo tego. To tu nawiazalam prawdziwe przyjaznie, i choc nie wszyscy
sa pod reka to mam na kogo liczyc.
MIalam kupe czasu by sie przyjrzec temu jak nasi tu zyja i jak sobie daja na
obczyznie rade, z roznym skutkiem. I jeden wniosek wyciagnelam:ze chciec to
moc. Od nastawienia zalezy cale twoje szczescie, nie wazne gdzie jestes i co
robisz. Jesli dasz temu czemus albo komus szanse, to nie moze ci sie nie udac!
CZy kiedys wroce do Polski? Nie wiem. Nigdy tego nie wykluczalam. To takze moj
kraj. A wlasciwie moja rodzina. Bo Polska to dla mnie moja rodzina. Reszta to
sprawa natury spolecznej, na ktora i tak nie mam wplywu. Tak jak ty bardzo ja
kocham, tesknie odwiedzam przy kazdej okazji.
Mam tutaj stala prace, moge isc na macierzynskie, panstwo mi placi, praca
czeka, zyc nie umierac….. Zastanawiales sie kiedys dlaczego nam sie udalo a
tak wielu ludziom nie? Byla by to obraza dla samego Boga, plujac mu w twarz i
mowiac, ze niech sie teraz tym wypcha…..ze wcale o to nie prosilismy….. Tak
wyszlo i mamy teraz zrobic z tego co sie da najlepsze.
Jesli mialabym wrocic do Polski na stale, to byla by to decyzja moja i mojej
Drugiej Polowki. Decyzja przemyslana tak, by sie potem nie obrzucac nawzajem
blotem, ze cos nie halo.
Ale fakt jest, ze emocji i namietnosci do garnka nie wlozysz i dzieci tym nie
nakarmisz, jak przyslowie mowi. Nie mam ochoty na robote za marne grosze, albo
w weekendy, chce widziec meza codziennie przy stole i nie martwic sie czy
bedzie na to i tamto. Chce byc szanowana, chce wiedziec za co tak zapiepszam,
i co dostane za to. Ty tez tak chcesz. Gdyby tak nie bylo, przyjal bys prace
za 2,5 tysiaca z pocalowaniem w reke. A ja bylabym nauczycielka za 1,5 przy
dobrym wietrze. Badzmy ze soba szczerzy.
Zastanow sie nad tym, czy by nie sprobowac w zachodnich Niemczech, Moze w
Stuttgarcie? Mialbys Schwarzwald pod reka
A i my bysmy sie czesciej zobaczyli.
Bardzo Cie lubie. Nie umiem mowic o uczuciach, ale umiem je okazac. Ale
dopiero po dluzszej znajomosci. Musze sie do kogos przekonac. Nie rzucam sie w
wir namietnosci i nie trace gruntu pod nogami. Za duzo widzialam w swoim
krotkim zyciu. Chyba to malo romantyczne, ale wole sobie poczekac niz potem
sie obudzic z reka w nocniku. Nikt nie chce zeby bolalo, prawda?
Jestem wybredna i swoja wybrednoscia nie jednemu obrzydzilam zaloty.Bo to co
innym wazne wisi mi totalnie. A co innym blache dla mnie jest podstawa.
Chce dzielic zycie z mezczyzna z charakterem, o sile wewnetrznej, ktory sie
nigdy nie poddaje. Ktory nie chowa glowy w piasek w obliczu nieszczescia i
ktory potrafi sie dzielic swoja radoscia i smutkiem.
Kogos komu moge zaufac na 100% a on mi, co dla mnie jest podstawa udanego zwiazku.
Szukam mezczyzny ktory zasluguje na pelen szacunek. Bez szacunku nie ma mowy o
milosci.
Szanuje Cie, lubie i w duzym stopniu ufam. Nie moglam tego wiedziec, wtedy, po
2 dniach znajomosci, ale teraz po kilku miesiacach juz wiem co mowie.
Chcialabym byc u Twojego boku.
Chce zebys znal moj punkt widzenia. Nie zmieniam sie z dnia na dzien i nie
rzucam slow na wiatr. Jestesmy przyjaciolmi i cokolwiek sie stanie miedzy
nami, zawsze bede jesli bedziesz w potrzebie."""""