1 dzień przed ślubem...

13.08.10, 18:29
    • nick.na.1 Re: 1 dzień przed ślubem... 13.08.10, 18:31
      ups, za wcześnie:)
      pytanie miało brzmieć:
      co robiliście? co pamiętacie? zagoniony czy już pełen chillout? tak z ciekawości
      pytam- i bardziej niż odpowiedzi kobiet interesują mnie odpowiedzi mężczyzn;-)
      • lupus76 Re: 1 dzień przed ślubem... 13.08.10, 20:41
        Mnie na razie ominęło to "szczęście", ale kumple mieli zazwyczaj czas, żeby
        zalać pałę. Na trzeźwo faktycznie trudno.
      • maciejka_04 Re: 1 dzień przed ślubem... 13.08.10, 20:51
        Luz. Ze świadkiem, moim bratem wypiliśmy po parę drinków i głośno słuchaliśmy
        muzyki. Ogólnie bez stresu.
      • showmessage Re: 1 dzień przed ślubem... 14.08.10, 02:08
        Uprowadziłem narzeczoną, zwiedziłem kilka klubów nocnych, nawaliłem się w trupa i przynieśli mnie do hotelu. :)
        • nick.na.1 Re: 1 dzień przed ślubem... 14.08.10, 12:17
          jesteś kolejną osobą, która pisze o imprezie. jakoś trudno mi w to uwierzyć....;-)
          • showmessage Re: 1 dzień przed ślubem... 15.08.10, 02:04
            A to niby czemu? :)
      • lepian4 Re: 1 dzień przed ślubem... 15.08.10, 09:50
        Ja tego dnia nie napisalbym 1 dzien, bo to jest tak samo glupie, jak naduzywany
        okres czasu
    • eat.clitoristwood Re: 1 dzień przed ślubem... 13.08.10, 20:59
      Na pewno nie chillout. W tamtych czasach nie było tego, nawet w
      pewexie.
    • nikt_inny Re: 1 dzień przed ślubem... 17.08.10, 10:07
      dzień pełen biegania.. pobudka o 5:00 żeby pojechać na giełdę kwiatową,
      organizowaliśmy wszystko sami więc musieliśmy też zawieść alkohol i
      kwiaty do restauracji.. przyjechała rodzina więc trzeba było się zająć
      gośćmi.. tak więc na zaplanowany wieczór kawalerski ledwo zdążyłem..
      rozpętała się nawałnica i po 30 minutach już byłem zalany (wodą)...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja