Savoir vivre, przepuszczanie w drzwiach

17.08.10, 16:27
Fundamentalna reguła naszych czasow jest to, ze nie całujemy pan w rece i nie przepuszczamy ich - poza niektórymi przypadkami - w drzwiach.
Kazdorazowe przepuszczanie w drzwiach jest odbierane przez kobiety protekcjonalnie i nie pasuje do wspolczesnej swiadomosci kobiet, panie Jacku.
Radze nieco przewietrzyć etykiete i wyrzucić z niej dworskie anachronizmy.
Pozdrawiam.
    • nawojek Re: Savoir vivre, przepuszczanie w drzwiach 23.08.10, 19:59
      są panie, które w ręce chcą być całowane i takie, które nie chcą - rozpoznać można po podawaniu ręki, nisko podanej nie wyrywa się do pocałunku, wysoko podanej nie szarpie się do dołu. Cmoknonsens jako walka z sanacyjnym sv rozwijał się w PRLu, kraju wszak chłopów i robotników, których całowanie w rękę dam dziwiło, bowiem żyli daleko od dam. Do restauracji mężczyzna, jeśli wchodzi pierwszy, przytrzymuje drzwi wchodzącej za nim, towarzyszącej mu kobiecie. Problem wtedy, gdy drzwi otwierają się na zewnątrz.
      Środowiska są różne i w nich preferencje też różnorodne, ale "Kazdorazowe przepuszczanie w drzwiach jest odbierane przez kobiety protekcjonalnie" - to już kpina. Paweł Bieńkowski powinien przejść się czasem z siatkami albo z wózkiem, żeby zobaczyć, że pomoc przy drzwiach jest czasami bardzo potrzebna, a więc generalizacja "każdorazowe" nie pasuje. Widocznie znajome p. PB uwielbiają, gdy ciężkie drzwi walą je w nos, albo muszą je przytrzymywać, gdy wchodzą. Dziwne kobiety pan zna, panie PB. Pewnie także czują się źle, gdy im się ustępuje miejsca, lepiej stać, niech facet siedzi:) Zasady z dyskoteki nie są normami.
    • Gość: Paweł Bieńkowski Re: Savoir vivre, przepuszczanie w drzwiach IP: *.dsl.club-internet.fr 18.11.10, 12:11
      Sprostuję kilka przeinaczeń, które mam nadzieję, że umyślnie wykoślawiają moją wypowiedź,
      Opisana hipotetyczna sytuacja przez nawojka mieści się właśnie w moim stwierdzeniu "poza niektórymi sytuacjami", więc dalsze odnoszenie się do siatek, wózków i ciężkich drzwi puszczanych w kogoś nie ma sensu. Przypomnę, że jeśli widzimy kogoś zbliżającego się do nas, to niezależnie czy to kobieta czy mężczyzna, nie puścimy za sobą otwartych drzwi, by te uderzyły kogoś z impetem. Oczywiście, przytrzymamy je, co nie jest wcale normą w Polsce!
      Całowanie papusie w rączki widzę jeszcze w Polsce, i z uśmiechem obserwowalem na Ukrainie. Nigdy nie spotkałem się z tym dworskim reliktem na Zachodzie. Przypominam sobie, że w Rumunii jeszcze widziałem ten zwyczaj. To dobitnie pokazuje, ile w polskich zwyczajach jest wschodnich inspiracji i jak bardzo to, co jest normą w większości państw zachodniej Europy, w Polsce odbierane jest jako... kpina.
      Co do ustępowania miejsca, nigdy tego nie robię, poza trzema przypadkami, mianowicie, kiedy rzecz dotyczy kobiety w ciąży, osoby starszej i osoby, która mnie o to poprosi, ze zwględu na różne okoliczności (np, swoje niewidoczne kalectwo, niepełnosprawność czy rzeczywiste zmęczenie po prayc połączone z chorobą, itp.). Nie ustępuję inaczej miejsca, za które zapłaciłem tak jak wszyscy, na przykład w środkach transportu. Dlaczego miałbym rezygnować z wygody i z usługi, za którą zapłaciłem?
Pełna wersja