nie zaspokajam swojej kobiety :(

25.08.10, 14:13
Mam ogromny problem. Jestem z kobietą na której bardzo mi zależy, od
jakichś dwóch miesięcy uprawiamy seks, ok 3, 4 razy w tyg. Mi jest z
nią bardzo dobrze. Problem w tym, że ona nie ma ze mną orgazmu. W
dużym stopniu to moja wina - szybko dochodzę (jakieś 6 - 10min).
Próbowaliśmy róznych pozycji, ale żadna nie sprawiła, że moja
dziewczyna szczytowałą. Kupiliśmy prezerwatywy przedłużające
stosunek, ale one też nie podziałały. Dodam, że ona nigdy w życiu
nie miała jeszcze orgazmu pochwowego. Na razie zaspokajam ją
ręcznie.

Co robicie, że Wasze kobitki są zadowolone z seksu?
    • 83kimi Re: nie zaspokajam swojej kobiety :( 25.08.10, 14:28
      Nie wszystkie kobiety mają orgazm pochwowy. Seks oralny uprawiacie? W ten sposób
      kobietom jest najłatwiej osiągnąć orgazm.
      • paaadok Re: nie zaspokajam swojej kobiety :( 25.08.10, 14:34
        Próbowałem oralnie, ale chyba coś robię nie tak.. bo ona nie chce..
        Mówi, że już woli ręką..
        • anka_cyganka35 Re: nie zaspokajam swojej kobiety :( 25.08.10, 14:43
          no to robisz coś nie tak
          • jarek_hipis Twoja kobieta musi po prostu szybciej dochodzić. 09.09.10, 22:40
            • jarek_hipis ...jak prawdziwa indiańska squaw... 09.09.10, 22:44
        • 83kimi Re: nie zaspokajam swojej kobiety :( 25.08.10, 14:43
          To spróbuj jeszcze raz, ale wtedy gdy będzie podniecona. Najpierw musi być
          odpowiednia gra wstępna, która nie polega tylko na zdjęciu majtek, ale
          stymulacji całego ciała (może przed jakiś masaż, lampka wina), gdy dziewczyna
          będzie już mocno nakręcona, to wtedy spróbuj oralnie, tylko bądź delikatny, bez
          gryzienia. Po jej orgazmie możesz przejść do samego stosunku albo możesz też
          spróbować oralnie po Twoim orgazmie.
          • miguell Re: nie zaspokajam swojej kobiety :( 09.09.10, 11:10
            Bardzo fajnie 83kimi napisał/a

            Dodam jeszcze abyś zaczął spokojnie a nie jak krótkodystansowiec.
            Po spokojnym starcie można później przyśpieszać i ani się dziwczyna nie obejrzy jak przeżyje dwa/trzy orgazmy w różnych pozycjach w ciągu godziny.
            • jarek_hipis Poprawiać oralnie po sobie??? Hm.Ćwiczysz tak? 09.09.10, 22:48
        • allerune Re: nie zaspokajam swojej kobiety :( 25.08.10, 15:36
          Z niektórymi już tak jest, nawet afrykański czarodziej z wielką różdżką by nie
          pomógł. W sumie 6-10 minut to trochę mało ale z drugiej strony skoro średnia
          jest 11 to nie ma się co czepiać, trenuj :)

          > Mówi, że już woli ręką..

          dziewczyna nauczyła się, że tylko z własną ręką dojdzie, najgorsze jest to, że
          może w to nie wierzyć i chcieć sprawdzić z innym facetem :D
          • permanentne_7_niebo Re: nie zaspokajam swojej kobiety :( 25.08.10, 17:53
            eee a mi pomógł ;p
          • kotek.filemon Re: nie zaspokajam swojej kobiety :( 26.08.10, 09:59
            allerune napisał:

            > W sumie 6-10 minut to trochę mało ale z drugiej strony skoro średnia
            > jest 11 to nie ma się co czepiać, trenuj :)

            Według seksuologów średni czas trwania penetracji to jest tak bliżej pięciu, więc 6-10 minut to już powyżej średniej :) Gdzieś były takie dane, nie mogę teraz znaleźć.
            • poe 6-10 minut to sprint... polecam cwiczenia... 09.09.10, 11:48
              Pocwicz miesnie Kegla, a efekty przyjda... Poza tym, w trakcie seksu zmieniajcie pozycje. W ten sposob wytrzymasz dluzej.

              Poza tym liczy sie tez technika... Poducz sie troche :) Ja mam sredni czas okolo 20 minut, a czesto ponad pol godziny...
              • titta Re: 6-10 minut to sprint... polecam cwiczenia... 09.09.10, 12:49
                Musisz miec wyjatkowa partnerke, bo po takim czasie to zwykle sie juz nic "tam" nie czuje...
                • miguell Re: 6-10 minut to sprint... polecam cwiczenia... 09.09.10, 13:00
                  Oj titta, życzę Ci rasowego kochanka

                  "Tam" być może się już nie czuje ale kobiety, trochę je poznałem, mają oprócz pochwowego także inne typy orgazmów, łechtaczkowy, pośladkowy, ....

                  Inteligentny facet a zaliczam autora tego wątku do nich - potrafi on zadawać pytania i przyznawać się do niewiedzy - wykorzystuje różne pozycje i pieszczoty aby stymulować organy kobiece.

                  Trzeba jedynie trochę cierpliwości.
                  Moment gdy oswobodzona dziewczyna ze zdumieniem spogląda na zegarek, konstatując że ta "chwila uniesienia" trwała godzinę - bezcenny.
                  • titta Re: 6-10 minut to sprint... polecam cwiczenia... 09.09.10, 13:16
                    Mnie nie musisz zyczyc, ja mialam sporo szczescia i sporo rowniez wlasnej inwencji :)

                    Za to wielu faceta czesto moze nawet nie koniecznie jej brakuje, ale fiksuja sie wlasnie na jednym. (a kobieta sie wydaje, ze to tak wlasnie ma byc, albo sie boja/wstydza cokolwiek mowic/robic).
                    • miguell Re: 6-10 minut to sprint... polecam cwiczenia... 09.09.10, 13:32
                      Ooooo !!!
                      Do tej pory kobiety narzekały, że za krótko i mało romantycznie
                      Teraz okazuje się, że najlepszy 5min numer "na ostro"

                      Rację mają Ci co piszą na tym forum - polskiej kobiecie nie dogodzisz
                      Ja wyznaję zasadę - W łóżku jak w tańcu to mężczyzna musi prowadzić, wsłuchując się najwyżej w oddech partnerki.
                      • poppy_pi Re: 6-10 minut to sprint... polecam cwiczenia... 09.09.10, 13:55
                        Przede wszystkim jesteście krótko ze sobą, musicie się siebie nauczyć :) Rozmawiajcie na te tematy, niech ona sama Ci podpowie co lubi, jak chce byc dotykana, co ja podnieca itp a jeśli nie chce rozmawiać to pozostaje Ci dochodzenie do prawdy metoda prób i błędów ;) Nie przejmowałabym się brakiem orgazmu pochwowego-wiele kobiet go nie ma (ja też) ale jest przecież wiele innych sposobów na orgazm :) pozdrawiam
                        • iamhier Re: 6-10 minut to sprint... polecam cwiczenia... 09.09.10, 17:43
                          do poopy-pi-ciekawe ile maja lat? z tresci tego co piszesz wnosze,ze niewiele.....
                • corregidor Re: 6-10 minut to sprint... polecam cwiczenia... 09.09.10, 19:42
                  Może jest to partnerka nadmuchiwana :)
                  • poe Re: 6-10 minut to sprint... polecam cwiczenia... 10.09.10, 01:22
                    Nadmuchiwana to moze jest twoja...
                • poe Re: 6-10 minut to sprint... polecam cwiczenia... 10.09.10, 01:20
                  To, czy sie czuje, czy nie czuje zalezy od techniki... ;) A moja partnerka jest wyjatkowa, fakt. Moze nie zawsze osiaga orgazm, ale ja tez nie zawsze musze skonczyc. Czasami sam seks daje tyle satysfakcji, ze orgazm nie jest konieczny...
                  • iamhier Re: 6-10 minut to sprint... polecam cwiczenia... 10.09.10, 11:05
                    [u]do poe-przykro mi,ale nie zalezy od techniki.Ja stawiam taka teze,ze nie zakochana kobieta nie jest w stanie nic osiagnac w sexie.A kocha to ona sie lubi,ale zazwyczaj sama ze soba....
                    Jesli jest zdrowa seksualnie i psychicznie,a nie aseksualna.






        • ferrari4 Re: nie zaspokajam swojej kobiety :( 09.09.10, 12:04
          A to ja Ci polecam żeby ONA zaczęła zaspokajać Ciebie ustami, jak będziesz już "na wylocie" to powiedz żeby przestała i uspokój się przez pare sekund, potem powtórz to jeszcze ze 2 razy i wtedy, bez dochodzenia oczywiście wczesniejszego, spróbuj stosunku właściwego - nie gwarantuje, że będzie miała orgazm, ale przynajmniej nie będziesz miał takiego czułego cyngla ;)
      • iamhier Re: nie zaspokajam swojej kobiety :( 09.09.10, 17:38
        do83kimi-co ci z tym sexem oralnym?? chłopie.....skad ty te swoje mechaniczne porady wziales? Toz to obrzyda bierze normalnie....Ty sie nie znasz na seksuologii kobiecej...Zreszta faceci tez sie ostatnio sfeminizowali w tej branzy w wyniku przesycenia tymi tematami...

        Generalnie jesli facet "działa" odpowiednio na kobiete,to nawet mloda i niedoswiadczona moze miec poczatki orgazmu pochwowego.....kazda......
      • jolka7-p Re: nie zaspokajam swojej kobiety :( 12.07.11, 22:05
        hm ja wiem po sobie że zależy też od samej kobiety, jednej łatwiej osiągnąć orgazm, innej trudniej, nie zawsze to wina faceta, popracuj nad sobą również, żeby było dłużej :)
    • maniek_queen Re: nie zaspokajam swojej kobiety :( 25.08.10, 21:40
      Skoro Ty nie odgadniesz czemu nie ma orgazmu, to jak my, forumowicze, którzy się
      z nią nie kochają mają to wiedzieć?

      Wszystko zależy od niej i dobrej z Toba wspólpracy. Czy ona zna wlasne cialo?
      piescila się ? potrafi okreslic kiedy jest jej dobrze w jakich sytuacjach, pod
      wplywem jakiej stymulacji? jakieś pozycje kiedy czuje się najlepiej? Nie jesteś
      alfą i omegą, żeby podczas seksu czytać w jej myślach, co robisz dobrze. A to,
      że się stresujesz dlugością seksu, ma na niego wplyw. Zacznij od tego, że
      będziesz dochodzil kiedy musisz ale rób to bez spinania, że jest za krótko. Ty
      się nie spinaj, ona niech pozna swoje potrzeby, może być zaskoczona swoimi
      odkryciami.

      Powodzenia
    • poprioniony Re: nie zaspokajam swojej kobiety :( 26.08.10, 22:08
      > Na razie zaspokajam ją ręcznie.

      To sprobuj mordnie cwaniaczku, powinna byc zadowolna, no chyba
      ze bedziesz odwalal taka sama fuszerke ryjem jak kutasem.
    • showmessage Re: nie zaspokajam swojej kobiety :( 27.08.10, 01:43
      To co piszesz to dla mnie jakiś kosmos. Piszesz jakbyś kompletnie nie
      kontrolował kiedy dochodzisz. Przecież to od Ciebie zależy czy dojdziesz
      szybciej czy później. Człowiek to nie automat. Zanim zaczniesz dochodzić po
      prostu przerwij, jak napięcie minie to dalej. Prędzej czy później nauczysz się
      reakcji swojego organizmu.
    • wypasior weź ją na porządne zakupy 27.08.10, 09:28
      na pewno dojdzie
    • nothing.at.all Re: nie zaspokajam swojej kobiety :( 27.08.10, 09:55
      Każda kobieta jest inna, no i nie każda ma orgazm pochwowy. Aby go
      osiagnać to trzeba nauczyć się własnego ogranizmu - co nas podnieca,
      co sprawia, że jest super, jakie pieszczoty, pozycje, stymulacje.
      Porozmawiaj ze swoją dziewczyną co lubi, jak sobie wyobraża seks,
      itp. To naprawdę ważne.
      A Ty też spróbuj panować nad sobą i jak dochodzisz to przerwijcie na
      chwilę.
      • psychonautic Re: nie zaspokajam swojej kobiety :( 09.09.10, 10:51
        Najpierw niech ci zrobi dobrze reka, az do eksplozji. Pozniej drugi raz ustami. Dopiero za trzecim razem penetruj to pociupciasz ze 40 minut.

        Kobiety to takie dziwne stworzenia, ze musza miec otoczke. Zapodaj bluesa, troche wina i perfumy a pozniej sie zabieraj do roboty.
    • dorry Re: nie zaspokajam swojej kobiety :( 09.09.10, 11:06
      Dwa miesiące!
      Po 3 razy w tygodniu to jest ok 24 stosunki. To jest bardzo mało, wy się dopiero poznajecie.
      Muszę Cię zmartwić - jeśli dziewczyna jest młoda i nie zna zbyt dobrze swojego ciała to może jeszcze przez kilka lat nie mieć orgazmu w trakcie penetracji.
      Hmmm, a po ile macie lat? Bo jeśli , jak przypuszczam, w okolicy 20 to jeszcze dużo musicie się razem nauczyć.... Udany seks przeważnie nie wychodzi tak szybko i łatwo jak pranie w pralce automatycznej - przeczytasz instrukcję, wciśniesz guzik i gotowe.
      Aha, no i przeważnie nie wygląda też tak jak na filmach porno.
      A czy Ty ją w ogóle podniecasz? Czy ona przejmuje czasami inicjatywę?
      Może czasami zrezygnuj z penetracji i spróbuj zająć się innymi częściami jej ciała?
      • paaadok Re: nie zaspokajam swojej kobiety :( 09.09.10, 13:00
        Ona ma 23 lata, ja 30.
        • ludwigvanbeethoven Re: nie zaspokajam swojej kobiety :( 09.09.10, 17:59
          paaadok napisał:

          > Ona ma 23 lata, ja 30.

          To ona jeszcze niewiele ma pojecia o sexie bo najlepszy dla kobiety wiek to okolo 40-tki kiedy juz sie wie jak co dziala i do czego sluzy:) Ty masz jak na faceta dosc dobry wiek bo praktycznie jestes w najwyzszej formie ktora pozniej zacznie spadac niestety....Dla Ciebie lepsza bylaby taka ok.35 lat....No ale Twoja partnerka moze tez cos skorzystac na sexie z Toba jesli zmieni nastawienie do tych spraw....Ja przez 13 lat jestem w malzenstwie - maz 46 lat,ja 38 - mialam tylko raz orgazm.Teraz mam nowego partnera (51) i facet wie JAK ZADOWOLIC KOBIETE:):):):) Pozdrawiam i zycze powodzenia...
    • ditchdoc Re: nie zaspokajam swojej kobiety :( 09.09.10, 11:07
      paaadok napisał:

      > Mam ogromny problem. Jestem z kobietą na której bardzo mi zależy, od
      > jakichś dwóch miesięcy uprawiamy seks, ok 3, 4 razy w tyg. Mi jest z
      > nią bardzo dobrze. Problem w tym, że ona nie ma ze mną orgazmu. W
      > dużym stopniu to moja wina - szybko dochodzę (jakieś 6 - 10min).
      > Próbowaliśmy róznych pozycji, ale żadna nie sprawiła, że moja
      > dziewczyna szczytowałą. Kupiliśmy prezerwatywy przedłużające
      > stosunek, ale one też nie podziałały. Dodam, że ona nigdy w życiu
      > nie miała jeszcze orgazmu pochwowego. Na razie zaspokajam ją
      > ręcznie.

      ja mialem kobiete przez 1.5 roku ktora nie miala ani razu orgazmu pochwowego, ruchalem ja na miliony sposobow i nic z tego. Z poprzednimi kochankami tez nie miala.

      Predzej jej wina niz Twoja, niektore kobiety tak maja.
      Jak sie sama masturbuje to dochodzi?
    • bywalec_pewnych_lokali Re: nie zaspokajam swojej kobiety :( 09.09.10, 11:41
      niestety nie wiem jak to jest gdy kobieta jest niezadowolona z seksu.
      szczerze!

      patent polega na tym, by wszystko robić stopniowo. stosunek to tylko jeden z wielu sposobów i powinien być odkryty na końcu. zarówno u "nowej" pary, jak i na samym początku, u dziewczyny, nastolatki.

      dziś jest inaczej, wszystko poodwracane. ludzie zaczynają życie seksualne od stosunku. oczywiście nie faceci, którzy zwykle masturbują się parę lat wcześniej. ale z kobietami bywa różnie. czasem seks, na dodatek z jakimś przypadkowym chłopakiem (kolonie, dyskoteka) to pierwsze doświadczenie. i nic tak tej dziewczynie szkody nie wyrządza. potem się dziwić, że ma problemy z orgazmem. jak ma nie mieć, jeśli (zwykle na własne życzenie, nie liczę gwałconych i molestowanych) została źle "ułożona"?

      nawet jak kobieta miała beznadziejny początek seksualnego życia, to nowy facet w jakimś stopniu może to naprawić. ale nie, po co, przecież jak jest łatwa to lepiej od razu wskoczyć do łóżka. i jak się to kończy? ano właśnie tak, że facetowi nie potrzeba wiele, a kobiecie potrzeba. mają różne potrzeby i nie są seksualnie zgrani.

      masz chłopie palce. masz język. masz (?) wyobraźnię. korzystaj z tego. ograniczaj prymitywny szybki numerek, bo tym kobiety nie zaspokoisz, nigdy. sam też jak widać nie rozwijałeś się seksualnie. typowo egoistyczny przypadek podejścia do sprawy. widzisz, ja jak to kiedyś zrobiłem 1 raz, to też szybko doszedłem, bardzo szybko. za drugim już nie. za trzecim normalnie. a za 5-6 razem umiałem to robić 2 godziny bez wytrysku.

      bo wszystko jest w głowie. trzeba umieć z tego korzystać i nie iść po linii najmniejszego oporu. wysilić czasem swój łeb, a będzie dobrze. wiesz do jakich efektów możesz dojść z czasem? bo ja wiem. nie wiem czy o tym pisać, by się paru chłopców (nie nazwę ich facetami) nie załamało. powiem tak: z każdej dziewczyny można zrobić nimfomankę bezkrytycznie zadowolonej ze swojego faceta. oczywiście z jednych prościej, z innych trudniej. ale trzeba umieć. one mogą mieć orgazmy łechtaczkowe, sutkowe, pochwowe, analne, a nawet (choć tego mi się jeszcze nie udało) orgazmy całym ciałem. mogą mieć 150 orgazmów w ciągu godziny, albo orgazm od tego gdy jej powiesz "miej orgazm".

      tylko trzeba umieć, kolego, wiedzieć jak to zrobić.....
      • merrigold30 Re: nie zaspokajam swojej kobiety :( 09.09.10, 17:47
        Ach gdzie się szuka mężczyzn z takim podejściem? :))
      • brak.slow Re: nie zaspokajam swojej kobiety :( 09.09.10, 22:31
        umów się ze mną....
      • rabin_zec Re: nie zaspokajam swojej kobiety :( 06.07.11, 08:56
        bywalec_pewnych_lokali pisze:

        > tylko trzeba umieć, kolego, wiedzieć jak to zrobić.....

        Pięknie ujęte. Kiedyś spieprzyłem związek z jedną panienką (wtedy była u nas różnica wieku i wiek tak samo jak u was), nie umiałem jej dogodzić, co prawda na samym początku się udało ale potem podszedłem do tematu egoistycznie, ja kończyłem i szedłem spać a ona leżała obok niezaspokojona (co prawda nasz związek się rozpadł też z innych powodów). Przestań ją bzykać jak na pornolach, to tak nie działa. Pieść jej ciało i obserwuj reakcje, daj się naprowadzać na miejsca gdzie ona chce być pieszczona i... przestań myśleć to przeszkadza i... nie każdy seks z nią musi się kończyć penetracją. Zadbaj o oprawę, dobra łagodna muzyka, kieliszek wina, jakaś przekąska - najlepiej coś co uchodzi za afrodyzjak (mam na myśli coś do jedzenia a nie produkt z sexshopu). Wszystko spokojnie, wyluzujcie się to nie jest sprawa życia i śmierci, dajcie sobie czas bez pośpiechu. Porządnego seksu nauczyłem się dopiero z moją Żoną, trochę trwało zanim się dotarliśmy, faktem jest że ciągle coś odkrywamy i... zapowiada się na to że się sobą w tych sprawach nie znudzimy do późnej starości :-)
        Pamiętaj o tym że relacje buduje się na wzajemnym szacunku, czułości, miłości a nie egoistycznym mechanicznym zaspokajaniu się.
    • iamhier Re: nie zaspokajam swojej kobiety :( 09.09.10, 11:59
      Dream,dream,dream.....

      A kiedy ostatnio ją widziałeś?
    • three-gun-max Re: Nie martw się, zrobi to kto inny :) 09.09.10, 12:12
    • tk_s Żadnych ćwiczeń mięśni Kegla! 09.09.10, 12:12
      Moim zdaniem to nic nie daje. Jeśli problemem jest czas stosunku to nie ma lepszego sposobu jak spróbować drugi raz jak tylko będziesz mógł po pierwszym wytrysku. Dłuższa jazda gwarantowana! Później będzie już łatwiej nawet bez tego. Jak się boisz, że ona nie będzie chciała czekać, spróbuj ręcznie przed planowanym seksem, tak z godzinę przed :)
      Natomiast jeśli nigdy nie miała orgazmu pochwowego, to może jej zająć dłuższy czas zanim się go nauczy... o ile w ogóle to się stanie...

      --------------------------------------------------------
      Wszyscy jesteśmy trochę odchyleni. Bać się należy tych normalnych... (Jack Carter)
      --------------------------------------------------------
      • iamhier Re: Żadnych ćwiczeń mięśni Kegla! 09.09.10, 17:56
        dotks-ręczny to moze być hamulec...ty naprawde jestes kiepski w wiedzy na ten temat....to co o czym piszesz,reczne hamowanie,a potem niby sex,nie prowadzi do orgazmu pochwowego....nigdy,raczej do punktu G....

        Jesli chodzi o orgazm pochwowy to zadnych jazd przed,czyli ktorka pilka,szybki numerek...ale....tylk gdy jest mocno "zauroczona".

        No,co ja tutaj czytam,.......to widze,ze wy nawet nie poczuliscie takiego orgazmu u kobity....
        Wow!!
        • tk_s Re: Żadnych ćwiczeń mięśni Kegla! 10.09.10, 11:51
          Kiepski to ty jesteś ze zrozumieniem słowa pisanego :) zresztą w pisaniu też nie za dobrze Ci idzie :/
          --------------------------------------------------------
          Wszyscy jesteśmy trochę odchyleni. Bać się należy tych normalnych... (Jack Carter)
          --------------------------------------------------------
      • nomina Re: Żadnych ćwiczeń mięśni Kegla! 09.09.10, 23:37
        Mały OT dotyczący Kegla: strasznie się ostatnio media na tym tle zafiksowały. A zaznaczam dyskretnie, że wiele kobiet, i to coraz młodszych (nawet nastolatki), ma problem w drugą stronę - (c)pps (chronic pelvic pain syndrome), czyli przewlekłe napięcia mięśni dna miednicy spowodowane najczęściej przewlekłymi lub nawracającymi dolegliwościami układu moczowo-płciowego, w drugiej kolejności - zaburzeniami fizjoanatomicznymi. Czasami zdarza się, że wystarczy jednorazowo za mocno i długo przetrzymać mocz, by się nabawić tegoż. Charakterystyczne jest: mikcja tłocznią brzuszną, rozszczepiony strumień moczu, uczucie ucisku między pochwą a odbytem - często kojarzące się z objawami przerostu prostaty ;), ból podczas stosunku. Problem w tym, że te objawy mogą pojawić się po wielu latach, wcześniej nie wiadomo. Wtedy natomiast trzeba mięśnie rozluźniać, a nie ćwiczyć zwiększenie ich napięcia (i tu najlepiej sprawdza się elektrostymulacja p/odbytcznicza lub p/pochwowa i masaż okolic L-S).

        Coraz częściej panie też mają też endometriozę, też latami jedynym objawem jest bolesność przy współżyciu i PMS.

        A w takich sytuacjach bardzo trudno o orgazm pochwowy, bo po prostu czuje się ból i napięcie mięśniowe.
        • iamhier Re: Żadnych ćwiczeń mięśni Kegla! 10.09.10, 10:55
          do nomina-kolejny wymysl lekarzy endometrioza i PCO....
          A przyczyna jest prosta....im dluzej kobieta zostaje bez orgazmu pochwowego i im wiecej ma lat,tym bardziej ten orgazm i porod jest bardziej bolesny.

          Kochaniutka ,,,,,tu nie ma choroby.Zycie w celibacie sie klania....To samo zreszta dotyczy mezczyzn....jesli maja religijny zakaz autoerotyczny,sytuacja moze byc dramatyczna z bolem,np .podczas wytrysku.....

          Nie ma chorob ginekologicznych,nie ma!!Seksuologia sie klania!!
          • iamhier Re: Żadnych ćwiczeń mięśni Kegla! 10.09.10, 10:57
            slyszalam,ze ostatnio oszolomy wszystkich lecza z endometrozy,czyli choroby ktorej nie znaja,podajac w srodkach przeciwbilowych i witaminach Danazol-lek na menopauze,np.u 30 latek......

            No tak sie te choroby leczy,,,,,
          • aga23034 Re: Żadnych ćwiczeń mięśni Kegla! 10.09.10, 16:59
            iamhier napisała:

            > do nomina-kolejny wymysl lekarzy endometrioza i PCO....
            > A przyczyna jest prosta....im dluzej kobieta zostaje bez orgazmu pochwowego i i
            > m wiecej ma lat,tym bardziej ten orgazm i porod jest bardziej bolesny.
            >
            > Kochaniutka ,,,,,tu nie ma choroby.Zycie w celibacie sie klania....To samo zres
            > zta dotyczy mezczyzn....jesli maja religijny zakaz autoerotyczny,sytuacja moze
            > byc dramatyczna z bolem,np .podczas wytrysku.....
            >
            > Nie ma chorob ginekologicznych,nie ma!!Seksuologia sie klania!!

            jestem ZA!!!!! wszystko zależy od psychiki i tu trzeba szukac przyczyn
    • yoko0202 Re: nie zaspokajam swojej kobiety :( 09.09.10, 12:14
      uwierz mi, że nie ma nic gorszego, niż gość który biedną kobitę po prostu piłuje bezlitośnie przez kwadrans, dziwiąc się, że ona nie ma orgazmu
      bardzo wiele kobiet nie osiąga i nie będzie osiagać orgazmu w trakcie stosunku. orgazm po minetce czy palcówce wcale nie jest jakiś gorszy.
      naprawdę w łóżku można robić różne rzeczy przez pół nocy, i to bez wsadu.
    • fakej Re: nie zaspokajam swojej kobiety :( 09.09.10, 12:25
      Raczej wątpię w Twoje szczytowanie, bo po przeczytaniu treści Twojego posta można wątpić czy w ogóle masz jajka o penisie nie wspominając. Prawdziwy mężczyzna celem zaspokojenia kobiety nie robi zwyczajnie nic i jest mu z tym dobrze.
      • iamhier Re: nie zaspokajam swojej kobiety :( 09.09.10, 17:39
        di fakej-jak to nic? On nie robiac nic ją zwyczajnie "nakręca".I robi to celowo!!
    • monokrome Re: nie zaspokajam swojej kobiety :( 09.09.10, 12:32
      Polecam technikę zwaną "Grinding the Corn":

      www.urbandictionary.com/define.php?term=Grinding%20the%20Corn
    • titta Re: nie zaspokajam swojej kobiety :( 09.09.10, 12:45
      6-10 mi to sporo. wiele kobiet orgazmu pochwowego musi sie nauczyc (zadko miewaja od razu i "same od siebie"), niektore nie miewaja nigdy. Zasugeruj jej jakos delikatnie aby cwiczyla miesnie kegla, moze pomagac rowniez mocne napiecie miesni podczas stosunku (tobie tez bedzie tak leiej ;), lub zaciskac miesnie na twoich palcach. A jeszcze jedno, wazne bo mezczyzni o tym zapominaja lub nie wie: dla wielu kobiet wkladanie palcow "tam" jest fajne tylko jak sa mocno podniecone. W innym przypadku jest malo przyjemne (odwrotnie niz u mezczyzn).
      I wyluzuj: to ze nie ma orgazmu pochwowego, nie znazy, ze jej nie zaspakajesz.
      • griswold79 Re: nie zaspokajam swojej kobiety :( 09.09.10, 12:49
        Oglądałes Sposób na blondynkę? Jesli nie to posłuż się tamtym patentem. Po prostu przed spotkanie z nią zwal sobie konika. Zobaczysz, że stosunek od razu ci się wydłuży.
    • yzek Re: nie zaspokajam swojej kobiety :( 09.09.10, 12:53
      > dużym stopniu to moja wina - szybko dochodzę (jakieś 6 - 10min).

      To nie jest bardzo szybko, a pornolami i czyimiś przechwałkami się nie przejmuj :)

      > Na razie zaspokajam ją ręcznie.

      I lubi to? To nie ma większego problemu.

      > Co robicie, że Wasze kobitki są zadowolone z seksu?

      Różne rzeczy, bo wszyscy niby lubią to samo, ale każdy inaczej.

      Y.
    • empeczy moze na przyklad 09.09.10, 13:00
      porozmawiaj z nia w lozku. sprawdz co lubi, gdy mowisz/robisz. a zeby nie spuszczac sie za szybko pomysl sobie o czyms nudnym =)
      • rabin_zec Re: moze na przyklad 06.07.11, 09:09
        empeczy napisał:

        > porozmawiaj z nia w lozku. sprawdz co lubi, gdy mowisz/robisz. a zeby nie spusz
        > czac sie za szybko pomysl sobie o czyms nudnym =)

        Na przykład o nauczycielce z matematyki, chociaż w moim liceum były niezłe laski , ale jak pomyślę o tej z podstawówki to duże ryzyko że mi się odechce seksu :-P
    • titta troche of topic 09.09.10, 13:06
      Nie uwazasz, ze o to co trzeba zrobic lepiej zapytac kobiety, a nie mezczyzn? Szczegolnie kobiety, ktore same przez jakis czas nie mogly miec orgazmu pochwowego, a potem sie nauczyly?
    • eclipse1987 Re: nie zaspokajam swojej kobiety :( 09.09.10, 13:37
      moze ja powiem jak to wyglada z drugiej strony....
      tez zmialam taki problem... bylismy razem, w sumie wszystko było ok, ale w tej materii klapa... chłopak mial dokładnie ten sam problem... a ja z kolei długo tez nie dochodzilam pochwowo..
      Powiem tak... jest to duzy problem i z czasem moze budzic spora fruzystacje... u mnie to byl jeszcze taki problem ze chłopak wogole nie chciał o tym rozmawiac i udawał ze wszystko jest Ok;/ sex trwal 5 minut a wszelkie proby wydłuzenia tego to fiasko...
      my akurat nie jestesmy juz razem.. chociaż nie z tego akurat powodu...
      musisz porozmawiac ze swoja partnerka... musicie sie siebie nauczyc... zacznijcie od dotykania sie, bez penetracji.. piesc ja, ona niech mowi kiedy jej dobrze... a jak bedzie pentracja... jak bedziesz czul ze dochodzisz przerwij na hwilke, odpocznij... i z czasem bedzie ok;) u mnie tak bylo ;)
      • eclipse1987 Re: nie zaspokajam swojej kobiety :( 09.09.10, 13:41
        chwilke* tak to jest jak sie nie patrzy co sie pisze ;p
    • mariuszg2 Re: nie zaspokajam swojej kobiety :( 09.09.10, 13:43

      forum seks jest gdzie indziej
    • 2_collie Kamasutra 09.09.10, 13:47
      Polecam kamasutrę.
      Cała w zasadzie jest poświęcona temu, jak sprawić frajdę kobiecie.

      A tu link do fajnych filmów o kamasutrze - polecam. Pokazane są nie tylko pozycje, ale także masaż, pieszczenie włosów (na głowie :-) ), i wiele innych.

      facet.onet.pl/tagi/kamasutra,2515,tag.html




    • supersebb Re: nie zaspokajam swojej kobiety :( 09.09.10, 14:32
      ja bym zaczął od zmniejszenia ilości stosunków do 1-2 tyg, może wyjechać gdzies w gory połazić, zmęczyć sie, dotlenic, dobrze zabawic, tańce etc...
      po powrocie gra wstepna ok 3-8 min, sprawdzic wszystkie mozliwe miejsca erogenne partnerki, moze jest gdzies cos co ładnie reaguje na stymulacje np jezyka, zanotowac to miejsce w pamięci dysku,
      dobrze jest sprawdzic jak zareaguje na np głębokie gardełko, 6/9 itp - ale to moze potem...jakiegoś pornosika puścić, obserwowac partnerke, gadać z nią co ją podnieca, jakie pozycje, nie skupiałbym sie za bardzo na jej orgazmach tylko zeby atmosfera była jak najlepsza pełna zaufania
      no więc przechodzisz do stosuku, zmieniasz pozycje, zmieniasz styl, pochwa-usta, usta-pochwa, mozesz sprobowac stymulacji penisem jej łechtaczki, z jedniczesnym stymulowaniem językiem miejsc erogennych (moze piersi, moze gdzies za uchem..)
      trzeba kombinowac i probowac roznych metod, ale orgazm to orgazm, łechtaczkowy na początek a z czsem i pochwowy sie spełni, tak mi wydaje





      • iamhier Re: nie zaspokajam swojej kobiety :( 09.09.10, 17:33
        do superseb-chłopie,co ci z tym językiem.....weź ty wejdz na Wikipedia strona orgazm,doksztalc sie troche....serio......
    • cartman71 Masz dobrze popieprzone we łbie 09.09.10, 14:35
      Raz, żeby o tym pisać. Dwa, licząc na rady z netu.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja