odzywać się czy nie - ja zołza czy on podrywacz?

01.09.10, 12:27
Wiem, że długo, wiem, że nudno, ale bardzo Was proszę mężczyźni moi kochani o
męskie spojrzenie na tą sytuację:)


W skrócie. Poznałam chłopaka na imprezie. On do mnie zagadał. Ja byłam w złym
humorze, nie miałam ochoty, żeby jakiś frajer się do mnie przystawiał -
powiedzmy nie potraktowałam go zbyt miło, ale potem jak z nim rozmawiałam,
bardzo mi się spodobał. Tańczyliśmy, całowaliśmy się, a potem rozmawialiśmy do
samego rana. Rozmawiało się nam super, chłopak był miły, słodki i normalny.
Sprawiał wrażenie jakby chciał kontynuować tą znajomość, ja zażartowałam, że
nie chcę. Nie sprawial w żadnym wypadu wrażenia podrywacza. Zero macanek lub
jakiś aluzji. Z pewnych powodów umówiliśmy się, że się do niego odezwę na
następny dzień i napiszę gdzie się wybieram wieczorem.
Odezwałam się. Mimo, że nigdy pierwsza się nie odzywam. Odpisał, że postara
się tam wpaść. Niestety nie zobaczyliśmy się - on nie przychodził, ja wyszłam
wcześniej, jakoś się nie udało. Po tym do teraz się do mnie nie odezwał przez
3dni. WIem, że wygląda to po prostu tak, że mnie olał, i normalnie nie
przejęłabym się chłopakiem poznanym w knajpie. Ale czuję, że to coś innego.
Nie wiem czemu się nie odezwał.
Opcje są takie:
-jest podrywaczem i mnie olał
-stwierdził że jestem zołzą przez moje zachowanie na początku
-stwierdził że na niego lecę, przez to, że się całowaliśmy

Wiem, że jak facetowi zależy, jak się zauroczył, to odezwałby się na 100%. Ale
wydaje mi się, że są powody, dla których może myśleć, że on mnie nie
interesuje albo, że chcę go poznać, bo może coś dla mnie załatwić (to zbyt
długie do tłumaczenia:) ale to oczywiście nieprawda).


Wiem, że zachowuje się jakbym była niedojrzała emocjonalnie - WIEM. Ale proszę
Was o radę. Jakoś bardzo mi zależy żeby dać temu szansę.

Powiedzcie mi moi drodzy chłopcy jak tu zrozumieć faceta?:)
    • rybka.11 Re: odzywać się czy nie - ja zołza czy on podrywa 01.09.10, 13:09
      pistacja12345 napisała:

      >
      >
      > Powiedzcie mi moi drodzy chłopcy jak tu zrozumieć faceta?:)
      _________________________________________________________
      tu są przede wszystkim "menszczyźni";)) a czasem nawet się "mężczyzna prawdziwy"
      trafi;-)
      • pistacja12345 Re: odzywać się czy nie - ja zołza czy on podrywa 01.09.10, 13:13
        to było tylko tak pieszczotliwie, żeby Was przekupić i uzyskać porady :))
        • rybka.11 Re: odzywać się czy nie - ja zołza czy on podrywa 01.09.10, 13:19
          pistacja12345 napisała:

          > to było tylko tak pieszczotliwie, żeby Was przekupić i uzyskać porady :))
          ____________________________________________
          No nie nas, bo ja ta "niemęska część" niestety;-) ja tylko zwróciłam
          twoją uwagę kto tu przebywa;-)))
          • aisza-19 Re: odzywać się czy nie - ja zołza czy on podrywa 01.09.10, 13:28
            a jak on mial na imie?? mnie ostatnio spotkalo to samo...tyle ze widywalismy sie
            przez kilka week...po czym wreszcie otrzymal moj upragniony nr tel..napisal raz
            sms..potem milczal.napisalam ja pierwsza pozniej, on odp ...tyle..po znajomosci;(
            • pistacja12345 Re: odzywać się czy nie - ja zołza czy on podrywa 01.09.10, 13:31
              wiesz co, myślę, że takich egzemplarzy to na pęczki w każdym mieście:/
              • aisza-19 Re: odzywać się czy nie - ja zołza czy on podrywa 01.09.10, 13:35
                a jakiego woj jestes?
                ja slaskie
                kurde pasuje do jego opisu;(
                skad oni sie biora;(
                • mariuszg2 Re: odzywać się czy nie - ja zołza czy on podrywa 01.09.10, 13:45
                  "skad oni sie biora;("

                  Są zrodzeni z kobiety...ale poszukaj na wsi...może tam to inaczej
                  działa ;)
                  • aisza-19 Re: odzywać się czy nie - ja zołza czy on podrywa 01.09.10, 13:47
                    Pan dowcipny;p
                    • mariuszg2 Re: odzywać się czy nie - ja zołza czy on podrywa 01.09.10, 13:50
                      Droga Pani a coż pozostaje w te słotę.... jeno łońca blasku
                      obietnica gdzieś w nieba błekicie ponad tym łez padołem...
                      • aisza-19 Re: odzywać się czy nie - ja zołza czy on podrywa 01.09.10, 13:51
                        Drogi Panie. Zycie jest skomplikowane - jednakze mimo wszystko slonca brak
                        odczuwam w takowa pogode...
                      • rybka.11 Re: odzywać się czy nie - ja zołza czy on podrywa 01.09.10, 13:53
                        mariuszg2 napisał:

                        > Droga Pani a coż pozostaje w te słotę.... jeno łońca blasku
                        > obietnica gdzieś w nieba błekicie ponad tym łez padołem...
                        _____________________________________
                        sprzeciw zgłaszam;-)! Bo to jeszcze LATO jest przecież...;-)))) deszczowe, ale
                        lato;-)) słota to będzie w październiku albo listopadzie;-)
                        • mariuszg2 Re: odzywać się czy nie - ja zołza czy on podrywa 01.09.10, 13:59

                          Droga Pani rybciu...Widzę żes figlarna osóbka a i polecono mi nik
                          Pani jako mocno życzliwy i wyrafinowany w konwersacjach i kontaktach
                          międzysferycznych... I w listopadzie słońce świeci
                          • rybka.11 Re: odzywać się czy nie - ja zołza czy on podrywa 01.09.10, 14:04
                            mariuszg2 napisał:

                            . I w listopadzie słońce świeci
                            ________________________________________
                            świeci przez 12 miesięcy;-))) na okrągło;-) ale o słocie to się mówi w czasie
                            jesiennych miesięcy;-)
                            • mariuszg2 Re: odzywać się czy nie - ja zołza czy on podrywa 01.09.10, 14:11

                              Ja o słocie mogę mówic na ogrągło przez 12 miesięcy, 365 dni w roku
                              poza rokiem przestępnym gdzie dochodzi 1 dzień przez 24 godziny na
                              dobę, 60 minut na godzinę, sześciesiąt sekund na minutę poza rokiem
                              przestępnym o czym już wspominałem...co więcej o słońcu mogę mówic
                              to samo na ogrągło przez 12 miesięcy, 365 dni w roku poza rokiem
                              przestępnym gdzie dochodzi 1 dzień przez 24 godziny na dobę, 60
                              minut na godzinę, sześciesiąt sekund na minutę poza rokiem
                              przestępnym o czym już wspominałem... i co Ty na to profesorze Miodku
                              • rybka.11 Re: odzywać się czy nie - ja zołza czy on podrywa 01.09.10, 14:13
                                mariuszg2 napisał:

                                i co Ty na to profesorze Miodku
                                ________________________________________
                                ;-)))))) daleko mi do "profesorskich ideałów";-))) do innych mi zdecydowanie
                                bliżej;-))) ale nie do profesorskich;-))))))
                • pistacja12345 Re: odzywać się czy nie - ja zołza czy on podrywa 01.09.10, 13:47
                  priv??
                  • mariuszg2 Re: odzywać się czy nie - ja zołza czy on podrywa 01.09.10, 13:48

                    jestem na gazetowym czacie pot tym nikiem ot co...nikt nas nie
                    podejrzy... chyba ;))
                    • pistacja12345 Re: odzywać się czy nie - ja zołza czy on podrywa 01.09.10, 13:51
                      nie tobie to proponowałam! :P
                      • mariuszg2 Re: odzywać się czy nie - ja zołza czy on podrywa 01.09.10, 13:53
                        Nie Tobie odpowiadałem ;)
                        • aisza-19 Re: odzywać się czy nie - ja zołza czy on podrywa 01.09.10, 13:54
                          a komu?
                          • mariuszg2 Re: odzywać się czy nie - ja zołza czy on podrywa 01.09.10, 14:00
                            czy to ma teraz jakieś znaczenie?
                            • aisza-19 Re: odzywać się czy nie - ja zołza czy on podrywa 01.09.10, 14:02
                              nie odpowiada sie pytaniem na pytanie ;)
                  • aisza-19 Re: odzywać się czy nie - ja zołza czy on podrywa 01.09.10, 13:54
                    pistacjo ze mna na priv czy z Panem Mariuszem?
                    • pistacja12345 Re: odzywać się czy nie - ja zołza czy on podrywa 01.09.10, 14:53
                      z TObą Aisza! :)
                      • aisza-19 Re: odzywać się czy nie - ja zołza czy on podrywa 01.09.10, 15:09
                        to pisz na priv;) tyle ze do mnie chyba po godz wiad dochodza;(
    • mariuszg2 Re: odzywać się czy nie - ja zołza czy on podrywa 01.09.10, 13:43

      Ja myślę, że po prostu wytrzeźwiał i przzejrząl na oczy ale możemy o
      tym poczatować :)
      • pistacja12345 Re: odzywać się czy nie - ja zołza czy on podrywa 01.09.10, 13:45
        hehe on akurat nie był pijany;)
        • mariuszg2 Re: odzywać się czy nie - ja zołza czy on podrywa 01.09.10, 13:47

          może pijany z miłości do Ciebie (takiej pierwszej zafascynowanej)...
          a potem po prostu miał kaca..i jeszcze go leczy...
      • aisza-19 Re: odzywać się czy nie - ja zołza czy on podrywa 01.09.10, 13:46
        ehh my kobietki jestesmy naiwne;(
        kurde to czemu facet przez pare tyg przychodzi tam gdzie bywalam- mimo ze tam
        nie chodzi normlanie? dlaczego pare week zdobywa moj nr, a jak mu sie uda to cisza;(
        • mariuszg2 Re: odzywać się czy nie - ja zołza czy on podrywa 01.09.10, 13:52
          Doga aisiu.... wile pytań na raz a odpowiedzi jeszcze więcej lae nie
          wszystko od razu...tak już bys chciała moja droga Pani... a tu
          trzeba powolutku, p[racować, drążyć, kombinować, sidełka
          zastawić...zwabić ofiarkę a potem...cap...
          • aisza-19 Re: odzywać się czy nie - ja zołza czy on podrywa 01.09.10, 13:53
            Drogi Mariuszu. Majac 25 lat bylam pewna ze sidla na niego natawilam
            solidne..jednak sie pomylilam
            • mariuszg2 Re: odzywać się czy nie - ja zołza czy on podrywa 01.09.10, 14:01

              Droga Aisiu Kiedy ja miałem 25 lat unikałem sideł jak ognia po
              mistrzowsku... po czym mnie dopadło...
              • aisza-19 Re: odzywać się czy nie - ja zołza czy on podrywa 01.09.10, 14:03
                heh ja chyba sobie odpuszcze juz wszelakie zastawianie sidel...
                • rybka.11 Re: odzywać się czy nie - ja zołza czy on podrywa 01.09.10, 14:05
                  aisza-19 napisała:

                  > heh ja chyba sobie odpuszcze juz wszelakie zastawianie sidel...
                  ___________________________________________
                  to zrezygnuj;-) a w zamian weź wędkę i...haczyk zarzuć;-)))
                • mariuszg2 Re: odzywać się czy nie - ja zołza czy on podrywa 01.09.10, 14:07

                  Nie odpuszczaj... zmień metodę...
                  • aisza-19 Re: odzywać się czy nie - ja zołza czy on podrywa 01.09.10, 14:09
                    moje metody bycia niezdobyta dzialaly do momentu gdy facet otrzymywal po dlugim
                    czasie nr tel...potem milczenie;(
                    • mariuszg2 Re: odzywać się czy nie - ja zołza czy on podrywa 01.09.10, 14:13
                      W tej sytuacji chyba facet liczył na co innego niż Twój numer tel a
                      to oznacza, że to nie ta metoda i nie na tego faceta.... czyli spoko
                      luz i nic nie tracisz... przyjdzie facet na którego ta metoda
                      zadziała no chyba, że zapuścisz się w sadełko, cellulit,
                      przetłuszczone włose i odciski palców po udoju
                      • aisza-19 Re: odzywać się czy nie - ja zołza czy on podrywa 01.09.10, 14:15
                        tez tak wlasnie zaczynalam myslec od kilku dni, ze on liczyl na cos innego...to
                        sie przeliczyl.
                        JEstem zadbana kobietka;) takze tluszcz itd mi nie grozi ;)
                        Dziekuje za slowa wsparcia;)
            • baron_von_absurd Re: odzywać się czy nie - ja zołza czy on podrywa 01.09.10, 15:15
              aisza-19 napisała:

              > Majac 25 lat bylam pewna ze sidla na niego natawilam
              > solidne..jednak sie pomylilam

              i tu sie mylisz. jezeli Ci sie wydaje ze grajac niedostepna i piszac
              neutrealne nic nie znaczace smsy zastawilas jakiekolwiek sidla to
              jestes w dosc duzym bledzie. i powiedzialbym ze Twoja historia jest
              diametralnie inna od tej napisanej przez pistacje - dla
              niewtajemniczonych cala historia jest opisana w innym watku. i
              niestety widze ze niewiele dotarlo do Ciebie z tego co zostalo w tym
              watku napisane bo nadal uwazasz ze problem jest po stronie tego
              faceta. a nie jest.
              • aisza-19 Re: odzywać się czy nie - ja zołza czy on podrywa 01.09.10, 15:20
                jednakze czesc winy lezy po jego stronie. Gdyz jakby mu zalezlo to by chcial
                nawiazac jakikolwiek kontakt...
                • baron_von_absurd Re: odzywać się czy nie - ja zołza czy on podrywa 01.09.10, 15:26
                  aisza-19 napisała:

                  > jednakze czesc winy lezy po jego stronie. Gdyz jakby mu zalezlo to
                  by chcial
                  > nawiazac jakikolwiek kontakt...

                  i tu niestety jest Twoj problem. uwazasz ze mozesz sie zachowywac jak
                  gora lodowa, nie pokazujac zadnego zainteresowania a chlopak ma za
                  Toba biegac. taki syndrom ksiezniczki. szczerze, ale uwazam po tym
                  ile napisalas ze nie ma zadnej winy po jego stronie. ba, mysle ze i
                  tak sie chlopak wykazal duzo doza cierpliwosci czekajac 6 tygodni
                  (sic!) na Twoj numer.

                  powodzenia, moze sie znajdzie taki smialek, ktory pokona ta gore
                  lodowa ktora wokol siebie budujesz :-)
                  • aisza-19 Re: odzywać się czy nie - ja zołza czy on podrywa 01.09.10, 15:52
                    heh jeden sie pojawil...nawet bylismy 5 lat razem..mial byc slub!!ale pare dni
                    przed slubem zrobil cos czego sie nie wybacza..moze stad moje zachowanie?
                    pozdrawiam serdecznie
                • pistacja12345 Re: odzywać się czy nie - ja zołza czy on podrywa 01.09.10, 15:29
                  Heh...cóż za ironia losu, bo ja właśnie się obwiniam, że w moim przypadku wina
                  też jest po mojej stronie.
                  Przecież mogłam się z nim nie całować... (chociaż uważam, że to niesprawiedliwe
                  obwiniać dziewzcynę za pocałunek na 1 spotkaniu, jeżeli samemu się go zainicjowało)
                  mogłam też nie zachowywać się zbyt swobodnie, nie być do końca sobą, tylko
                  zachowywać się tak aby mu się spodobało.

                  ale to jestem JA. i chyba nie o to tutaj chodzi??
                  • baron_von_absurd Re: odzywać się czy nie - ja zołza czy on podrywa 01.09.10, 15:38
                    sie nie obwiniaj bo nie ma po co tylko zrob tak jak Ci napisalem
                    ponizej.
    • lolcia-olcia Re: odzywać się czy nie - ja zołza czy on podrywa 01.09.10, 13:55
      Daj facetowi odetchnąć od siebie, olał Cię, zajmij się sobą...posprzątaj, zrób
      na drutach szalik na zimę, szydełkuj, pokontempluj...
      • mariuszg2 Re: odzywać się czy nie - ja zołza czy on podrywa 01.09.10, 14:02
        O tak! Kontemplacja! To jest to....! W letnią słotę jak znalazł!
    • pol_krzaka Re: odzywać się czy nie - ja zołza czy on podrywa 01.09.10, 14:15
      Nagle urwany kontakt na początku znajomości zazwyczaj oznacza jedno - znalazł
      inny obiekt zainteresowania. Na samym początku nie można sobie pozwolić na
      popełnianie błędów, na późniejszych etapach wiele przejdzie, ale do tego czasu
      trzeba bardzo uważać. Takie czasy. I dotyczy to obu płci. Łatwość nawiązywania
      kontaktów przez internet i powszechne przekonanie, że dziś bardzo łatwo jest
      poznać kogoś nowego, a tego kwiata przecież jest pół świata, często powoduje
      rezygnację ze znajomości zanim ktoś drugą osobę tak naprawdę pozna. A jeśli na
      wstępie traktuje się kogoś niezbyt przyjemnie to trudno oczekiwać czegoś więcej.
      Jego ambicja została wystawiona na próbę, ale widocznie jak już sprawę
      przemyślał stwierdził, że nie warto. Ja w każdym razie z tych przedstawionych
      opcji stawiałbym na drugą.
      • aisza-19 Re: odzywać się czy nie - ja zołza czy on podrywa 01.09.10, 14:35
        pewnie masz racje. Dziekuje za tak rozbudowana wypowiedz. Szkoda mi tego
        kontaktu - bo naprawde facet mial to cos.
        • aisza-19 Re: odzywać się czy nie - ja zołza czy on podrywa 01.09.10, 14:37
          teraz dopiero dostalam wiadomosc na privie!!!
      • tow.ortalion Re: odzywać się czy nie - ja zołza czy on podrywa 01.09.10, 14:46
        pol_krzaka napisał:

        > Ja w każdym razie z tych przedstawionych opcji stawiałbym na drugą.

        -----------------------------------------------

        Albo na drugiego.
        • aisza-19 Re: odzywać się czy nie - ja zołza czy on podrywa 01.09.10, 14:49
          hehe na drugiego w sensie- ze mam szukac dalej?;)
          • tow.ortalion Re: odzywać się czy nie - ja zołza czy on podrywa 01.09.10, 15:54
            aisza-19 napisała:

            > hehe na drugiego w sensie- ze mam szukac dalej?;)

            --------------------------

            Nie to miałem na myśli. ;)
            • aisza-19 Re: odzywać się czy nie - ja zołza czy on podrywa 01.09.10, 16:05
              heh a co ??
    • baron_von_absurd Re: odzywać się czy nie - ja zołza czy on podrywa 01.09.10, 15:20
      rozwiazanie jest proste - jezeli chcesz cos osiagnac to sie nie
      poddawaj. napisz do niego/zadzwon i zaproponuj spotkanie jeszcze raz.
      zaproponuj w formie pytania - czy nie chcialby pojsc na piwo, isc na
      kolacje, do kina lub co tam chcesz. bo tak naprawde to sama nie wiesz
      dlaczego nie przyszedl, moze przyszedl pozniej jak juz wyszlas. i
      sobie mysli ze przyszedl a jej nie bylo wiec jej nie zalezy.

      to taki pierwszy krok ktory da Ci jakis oglad sytuacji. oczywiscie
      nawet jak Ci odpowie ze nie chce/nie moze sie spotkac to i tak nic
      nie znaczy i jak bedziesz chciala mozesz powalczyc dalej. nic Cie to
      nie kosztuje a jak facet fajny to moze warto :-)

      powodzenia!
      • lolcia-olcia Re: odzywać się czy nie - ja zołza czy on podrywa 01.09.10, 15:30
        powiało optymizmem ;p
      • aisza-19 Re: odzywać się czy nie - ja zołza czy on podrywa 01.09.10, 15:32
        dobrze pisze!!
        gdybym mogla cofnac czas to bym posluchala jego rad!!
        • pistacja12345 Re: odzywać się czy nie - ja zołza czy on podrywa 01.09.10, 15:48
          No Baron...powiem Ci, że potrafisz pocieszyć..
          Dziękuję :*
          Pisanie do faceta pierwsza - tak zawsze się przed tym wzbraniałam. aaaa!!!
          • baron_von_absurd Re: odzywać się czy nie - ja zołza czy on podrywa 01.09.10, 16:10
            pistacja12345 napisała:

            > Pisanie do faceta pierwsza - tak zawsze się przed tym wzbraniałam.
            aaaa!!!

            nie ma sie przed czym wzbraniac. jak chcesz zeby cos wyszlo to chowaj
            swoje leki i walcz :-)

            napisz potem jak poszlo :-)
            • pistacja12345 Re: odzywać się czy nie - ja zołza czy on podrywa 01.09.10, 16:17
              :)
              Dzięki Baron!!
              Na pewno napiszę, ale muszę dać sobie jeszcze trochę czasu, by nabrać odwagi.
              To takie okropne uczucie być odrzuconą, a jeszcze gorsze jak się samemu o to
              prosi :)
              • aisza-19 Re: odzywać się czy nie - ja zołza czy on podrywa 01.09.10, 16:19
                wiesz co --posluchaj rady Barona!!
                mi tez wczesniej tak radzil-a ja idiotka nie posluchalam;(
                heh i zaluje teraz!!! moglabym to naprawic--gdybym nie wykasowala jego nr tel.
                czasem sama siebie nie rozumiem.
                Napisz mu i daj znac jak poszlo;)
                • yoko0202 Re: odzywać się czy nie - ja zołza czy on podrywa 01.09.10, 16:23
                  nosz kurde przestańcie z tym pisaniem! dzwonić trzeba normalnie,
                  żeby nie było żadnych nieporozumień! bo znowu wyjdzie jak z tym niby
                  zaproszeniem, że dziewczyna będzie tu i tu - co on pewnie odczytał
                  jako oschłą informację, a nie żadną próbę umówienia się.
                • pistacja12345 Re: odzywać się czy nie - ja zołza czy on podrywa 01.09.10, 16:26
                  Aisza - ja siebie nigdy nie rozumiem...
                  I jak tu zrozumieć drugiego człowieka (i to jeszcze faceta:)) jak samej siebie
                  nie znasz:/
                  • aisza-19 Re: odzywać się czy nie - ja zołza czy on podrywa 01.09.10, 16:38
                    pistacjo--no wlasne nie wiem;(
                    pisalam do Ciebie na priv.;)
              • baron_von_absurd Re: odzywać się czy nie - ja zołza czy on podrywa 01.09.10, 16:23
                im wiecej dasz sobie czasu tym wieksze prawdopodobienstwo ze sie z nim
                nie skontaktujesz bo sobie wymyslisz niewiadomo ile wymowek. ten strach
                trzeba przelamac od razu - nie ma na co czekac. i wogole sie nie mysl o
                tym w kategoriach odrzucenia, a raczej ze chlopak nie wie co traci :-))

                do boju!
                • aisza-19 Re: odzywać się czy nie - ja zołza czy on podrywa 01.09.10, 16:27
                  wlasnie do boju;)
                • mam_pokrecony_mozg do Barona 02.09.10, 08:40
                  baron ja tez narobilam syfu, bylam niemila, a potem sie zakochalam.......nie
                  odzywalismy sie przez 5 miesiecy.....ja przemyslalam, on podumal, byla nastepna
                  randka.....zamiast okazac czulosc, pocalowac, bylam mila i jednoznaczna ale bez
                  dotyku, przytulenia...facet chyba zwatpil....czasem nie wystarcza slowa, jemu
                  nie wystarczyly, ja chcialam deklaracji z jego strony....miezskamy bardzo daleko
                  od siebie......po miesiacu napisalam krotki email....nie odpisal...
                  i teraz PYTANIE: kiedy konczy sie walka a zaczyna narzucanie? zapraszalam go w
                  tym emailu do mnie, tlumaczylam moje zachowanie....nie ma reakcji od
                  miesiaca..............zadzwonic? ale po co? przeciez on wie ze go chce.....
                  • baron_von_absurd Re: do Barona 02.09.10, 11:11
                    hehe, niedlugo poradnie bede otwieral :-))))

                    nie ma zadnego schematu mowiacego gdzie sie konczy walka a gdzie zaczyna natrectwo. mysle ze jezeli nie wiesz
                    jak jest to zawsze warto sprobowac i ja bym zadzwonil. tylko ze uwazam ze Twoja sytuacja jest troche bardziej
                    skomplikowana niz tylko czy sie odezwac lub nie. i tak naprawde rozpatrywalbym rozne scenariusze. z jednej strony
                    mozesz zapytac wprost o to jakie sa szanse na to zebyscie jednak sprobowali. oczywiscie wyjasniajac jeszcze raz
                    ten kiepski poczatek. z drugiej strony zastanawiam sie czy po takim poczatku nie sprobowalbym sie cofnac i zaczac
                    od nowa. tj. nie poruszalbym tematu tego maila, deklaracji, zwiazku itd tylko neutrealnie sprobowalbym
                    doprowadzic do spotkania gdzie moglabys pokazac sie z tej "lepszej" strony. tak naprawde to sama musisz okreslic
                    co bedzie lepsze i jak to rozegrac.

                    na boku mi przychodzi inne pytanie. co to znaczy ze chcialas deklaracji z jego strony??? powiem tak, kazdego faceta
                    na poczatku znajomosci lub zwiazku mozna tym wystraszyc :-))) osobiscie uwazam ze oczekiwanie jakiejkolwiek
                    deklaracji na poczatku jakiejkolwiek znajomosci zupelnie nie ma sensu. kazdy zwiazek potrzebuje czasu zeby sie
                    rozwinac i zawsze moze sie okazac ze to Tobie z jakiegos powodu nie bedzie pasowac po jakims czasie. bo sie okaze
                    ze ten wyidealizowany ksiaze ma wiecej wad ktore wkurzaja niz zalet.

                    powodzenia! daj znac jak poszlo.
                    • rybka.11 Re: do Barona 02.09.10, 11:25
                      baron_von_absurd napisał:

                      > hehe, niedlugo poradnie bede otwieral :-))))
                      >
                      __________________________________________________
                      To ja do Pana pierwsza jestem w kolejce do tej poradni;-)))
                      • baron_von_absurd Re: do Barona 03.09.10, 10:01
                        rybka.11 napisała:

                        ________________________________________
                        > To ja do Pana pierwsza jestem w kolejce do tej poradni;-)))
                        >

                        zapisy najwczesniej na 2011 - tak NFZ finansuje :-))))
                        • rybka.11 Re: do Barona 03.09.10, 10:06
                          baron_von_absurd napisał:


                          >
                          > zapisy najwczesniej na 2011 - tak NFZ finansuje :-))))
                          ___________________________________________
                          a ominąć ten NFZ mozna?;-) ja myślałam o prywatnej wizycie raczej;-)
                          • baron_von_absurd Re: do Barona 03.09.10, 11:46
                            rybka.11 napisała:


                            > ___________________________________________
                            > a ominąć ten NFZ mozna?;-) ja myślałam o prywatnej wizycie raczej;-)

                            przy takim popycie to nie wiem czy stawki nie beda zaporowe :-) bo przeciez nie bede siedzial w
                            gabinecie od 8 do 20 :-))))

                            btw wydawalo mi sie ze Ty raczej problemow nie masz :-)))
                            • pistacja12345 Re: do Barona 03.09.10, 12:32
                              Baron ja to bym chciała, żebyś został moim osobistym doradcą:) Rzuć pracę!:)
                            • rybka.11 Re: do Barona 03.09.10, 13:12
                              baron_von_absurd napisał:


                              >
                              > przy takim popycie to nie wiem czy stawki nie beda zaporowe :-) bo przeciez nie
                              > bede siedzial w
                              > gabinecie od 8 do 20 :-))))

                              > ________________________________________________________________
                              buuuu:-( nie chcesz mnie ;-/
                              "stawka zaporowa"...hmmm?;-) czyli ile;-) jaka waluta?;-) czy ewentualna jakiś
                              barter wchodzi w grę?;-)


                              > btw wydawalo mi sie ze Ty raczej problemow nie masz :-)))


                              ;-)
                              • baron_von_absurd Re: do Barona 03.09.10, 14:05
                                rybka.11 napisała:

                                __________________________________________
                                > buuuu:-( nie chcesz mnie ;-/

                                wiedzialem, ze sie z tego nie wyplacze :-)))))

                                > "stawka zaporowa"...hmmm?;-) czyli ile;-) jaka waluta?;-) czy ewentualna jakiś
                                > barter wchodzi w grę?;-)

                                a co proponujesz w ramach barteru? ;-)))


                                no i w nawiazaniu do poradni znaczacy cytat:


                                Cierpiące kobiety przywiązują się do człowieka szybciej, mocniej i na dłużej.


                                :-)
                                • rybka.11 Re: do Barona 03.09.10, 14:16
                                  baron_von_absurd napisał:


                                  > a co proponujesz w ramach barteru? ;-)))
                                  >
                                  _________________________________________
                                  no nie wiem sama....;-) Może jakos bym mogła pomagać w tym Twoim gabinecie?;-)))
                                  no i powraca wizja pielęgniarki;-))) założyłabym czepek pielęgniarki i byłabym
                                  "twoją pomocą"?;-))))) Nic innego w tej chwili do głowy mi nie przychodzi...;-)))

                                  p.s. sygnaturki "losowo" przydziela do każdego postu "system", więc proszę nie
                                  przywiązywać do tego aż tak wielkiej wagi, bo nie zawsze moja sygnaturka ma
                                  związek z treścią postu:-))
                    • mam_pokrecony_mozg Re: do Barona 02.09.10, 16:16
                      fajnie piszesz Baron:-) wiec ciagne watek dalej :-)
                      sprawa jest cholernie skomplikowana bo nie mamy 18 lat tylko po
                      30stce...mieszkamy od siebie 450 kilometrow i widzielismy sie rzadko,....a z
                      deklaracja zaczal ON, dokladnie rok temu, na 1 randce, bo sie zakochal bo Ja to
                      ta jedyna bo on mnie chce (a raczej chyba rodzina ktöra mu nacisk robila zeby na
                      starosc sam nie zostal jak szanowny jego Wujek z Ameryki co to na emigracyji
                      dlugo wybierl i sam teraz kolacje konsumuje)....
                      no wiec napalil sie jak malo kto....i zamiast DEKLARACJI (co dla mnie znaczy nic
                      innego niz wlasnie Sprobujmy, NIech sie rozwinie, POznajmy sie)..........bylo ja
                      chce ciebie tu i teraz, zabieram cie do Polski a dalej to sie zobaczy.......HALO !!
                      wiec ja zrobilam 3 kroki do tylu, on tego nie zrozumial choc tlumaczylam jak
                      krowie na miedzy.......i potem po 3 miesiacach nie chcial wcale,........chcialam
                      zeby przyjechal, zebysmy sie zobaczyli, poszli do lozka i takie tam.......NIE!
                      bo ja go nie chcialam i koniec...ok
                      do momentu jak bylam w lipcu w jego stronach.....zobaczylismy sie po 6
                      miesiacach CISZY...on spokojny ja spokojna, ......ja ltumaczylam dlaczego to
                      wtedy spiepszyl.....ale ja go lubie dalej i chce wiecej,.......niech sie
                      rozwinie, porozmawiajmy........wieczor sie skonczyl przyjemnie, ale nie chcialam
                      go pocalowac, nie mialam odwagi zrobic czegos co bylo ze tak powiem nie
                      dopowiedziane.....potem bym siedziala sama w domu i by bardzo bolalo, bo on
                      dalej by twierdzil ze ja go nie chce.....

                      no wiec rozstalismy sie i kazdy pojechal w swoja strone....
                      potem na skypie spytalam go wprost
                      CZUJESZ COS DO Mnie?
                      tak...bardzo cie lubie.....jestes strasznie röwniotka babeczka!!!
                      i nie boj sie nie bede juz cie meczyl jakimis glupotami o milosci jak wtedy rok
                      temu........
                      JEZUUU czyz on niczego nie zrozumial?
                      ja chcialam ROZWOJU a nie CHOP SIUP
                      i dupa do POlski tez nie wrocil, siedzi dalej tam gdzie siedzial i nic sie nie
                      zmienilo
                      wiec napisalam mu list na skypie (moze go nie przeczytal?:.....)
                      pomyslalam a co bedzie to bedzie, niech wie na czym stoi...
                      ze sluchaj, nie ma chyba co walczyc z wiatrakami, chcesz z tamtad wyjechac, to
                      choc tu w moje strony, tu tez jest OK, bedziemy blisko obok siebie, lepiej sie
                      poznamy, lubie cie bardzo i chcialabym wiecej niz kolezenstwa.......cenie cie za
                      to i za tamto, chcialam cie ostatnio pocalowac ale rozsadek wzial göre nad
                      sercem......

                      nie odpisal........juz czekam 4 tygodnie.......
                      i nie zareaguje........bo to juz jest przesada....
                      ja sie zadeklarowalam ze go wiecej niz lubie, ze chce go poznac, itd.....
                      On sie boi tylko CZEGO?
                      mamy po 33 lata do diaska......nie czas na zabawe w kotka i myszke...
                      no chyba ze jest mamusia w POlsce, i siostry i on ciagle zyje zyciem
                      innych.....bo tak bezpieczniej....
                      wogole to ze sie nie odzywa to boli......ale jak jest ze mna to caly dla
                      mnie....nie rozumiem...przeciez nie bede mu sie narzucac i blagac zeby do mnie
                      przyjechal? raz spytalam chyba wystarczy?
                      ok do Berlina w lipcu przyjechal on ........moze teraz powinnam ja?.....ale sie
                      przeciez nie wprosze....
                      • baron_von_absurd Re: do Barona 03.09.10, 09:54
                        oj musze przyznac ze rzeczywiscie pokrecona ta Wasza historia. jak nic scenariusz na komedie
                        romantyczna. pytanie czy z happy endem :-)))

                        no wiec, mysle, ze jak Ci zalezy to jedz do niego i sprobuj zawalczyc. nic nie tracisz, mozesz zyskac.
                        zapowiedz sie wczesniej zeby nie bylo tak ze go nie bedzie w domu. cos w stylu bede przejazdem
                        (nie wazne ze czuc z daleka ze nie koniecznie o to chodzi) moze bysmy sie spotkali. nawet nie
                        musisz wyjawiac ze chcesz rozmawiac w konkretnym celu po prostu powiedz/napisz ze byloby milo
                        itd. chodzi o to zeby doprowadzic do spotkania. bo mysle sobie ze slowo pisane (nie chce tu juz
                        wnikac jakie sa mozliwosci) nie zawsze jest dobrym rozwiazaniem bo nie przekazuje emocji i czasami
                        jest roznie interpretowane przez druga strone. to co nam sie wydaje ze jest wyznaniem dla kogos
                        moze byc neutrealnym tekstem. w kazdym razie jak nie bedzie chcial sie spotkac (bo np juz nie
                        chce, bo kogos ma itd) to bedzie sie migal. mozesz wtedy zapytac wprost czy chce sie spotkac czy
                        nie.

                        ja bym tak zrobil. 450 km to nie tak duzo a tak jak napisalem wyzej mozesz tylko zyskac. tylko ze jak
                        juz pojedziesz to nie traktuj go z dystansem. wprost przeciwnie pokaz ze Ci zalezy - ale z wyczuciem
                        i bez narzucania sie.

                        a tak na boku - to ze ludzie maja lat wiecej niz 18 nie zawsze powoduje ze zachowuja sie dorosle.
                        wprost przeciwnie bardzo czesto dorosli zachowuja sie jak dzieci. oj mam teraz przyklad ze swojego
                        zycia co prawda nie zwiazany z kobieta ale nie wiem czy smiac sie czy plakac :-)
                        • mam_pokrecony_mozg Re: do Barona 03.09.10, 12:13
                          BAron twoja zdolnosc empatii i doboru slow jest po prostu fenomenalna.....tak z dystansem i na
                          chlodno kalkulujesz sprawe nie obwiniajac nikogo za nic i nie zwalajac na wojne plci-to sie chwali !!!

                          tak jak Pistacje skloniles do slusznej decyzji tak i ja sie pewnie "wprosze" do kolegi, przy czym moge
                          CI potwierdzic, ze jak mialam 18 lat to wszystko bylo dla mnie EASY, teraz jak mam 33 mam
                          blokady i leki boje sie odrzucenia, a najgorzej z narzucaniem sie komus.....

                          ok, jakos sie wprosze do niego.....ale to by znaczylo ze bede musiala u niego nocowac......no
                          wolalabym sie tam znalezc przypadkiem......takie sytuacje wzmagaja u mnie stres i niekontrolowane
                          wybuchy emocji, tudziez cofke.......a pomyslec ze w wieku 18 wyrywalam kogo chcialam......Boze
                          ale czlowiek sie uwstecznia.....
                          A WIEC. przypadkowo.........ryzyko jest ze go nie bedzie, ale moglabym sie terminam ustawic, tak
                          zeby byl......ale wtedy musialabym cos wymyslec, na przyklad jakis cel po co jade na drugi koniec
                          kraju, hotel itd....ale OK, koszta nie graja roli, tylko jak chcemy sie zblizyc to wtedy HOTEL mi do
                          planu nie pasuje :.........bo chcemy intymnosci....hmm
                          NIE WIEM Baron.....
                          ze niby jade w jakas smieszna delegacje......ok, na delegacji weekend jest FREE, wiec weekend
                          mozna wykorzystac dla naszej intymnosci........
                          Jezu musialabym cos sklamac.......kiepska jestem w te klocki........
                          pogubie sie !!!!!!!!

                          jak byc "niby przypadkowo" ale jednak z konkretnym ewidentnym zamiarem......
                          BAron, do cholery, przeciez jakby chcial to by dal jakis znak, a tak nic............przeciez ja ide na
                          totalne ryzyko........wiesz jak to moze zabolec?
                          • baron_von_absurd Re: do Barona 03.09.10, 13:14
                            ryzyko jest ale jak nie zaryzykujesz to moze nie zyskasz. moze zabolec to fakt jak sie nie uda. ale
                            mimo wszystko chyba warto sprobowac.

                            co do wymowki uwazam ze jest potrzebna tylko do tego zeby ustalic ze on wtedy bedzie i ze
                            bedzie sie chcial spotkac. zeby nie bylo takiej sytuacji ze jedziesz a on akurat z kolegami poszedl na
                            piwo (to taki najmniej drastyczny scenariusz :-) tak wiec nie musisz wymyslac nic szczegolnego i
                            bardzo duzo klamac. powiedz ze delegacja (moze nawet w miejscowosci niedaleko) a jak bedzie sie
                            dopytywal o wiecej szczegolow (mysle ze raczej nie powinien ale rozne sa przypadki) to odpowiadaj
                            ogolnikowo ze nie masz jeszcze dokladnego harmonogramu ale wieczor napewno wolny itd itd. i
                            mniej podasz szczegolow tym mniejsze prawdopodobienstwo ze sie pogubisz. a na miejscu jak juz
                            sie zobaczycie wykladaj kawe na lawe. ze przyjechalas specjalnie dla niego, ze Ci zalezy, ze chcesz
                            wyjasnic, sprobowac itd. nawet nie musisz niczego planowac typu hotel bo nawet jak sie okaze ze
                            to byl wyjazd na marne bo on juz nie chce to zawsze sobie na szybko jakis znajdziesz. ogolnie w ten
                            sposob sie otwierasz na calego ale tak naprawde jaki jest sens w wkladaniu masek? jezeli sie uda to
                            dobrze, jak nie to bolec bedzie tak samo.

                            z tego co napisalas wczesniej ja bym zakladal ze sie uda. o ile nie znalazl sobie kogos innego.

                            trzymam kciuki ! :-)
                            • mam_pokrecony_mozg Re: do Barona 03.09.10, 14:34
                              masz racje i tak zrobie!!!
                              mowisz z sensem i rozsadnie....tylko powiedz mi jedno, chce uslyszec TWOJ meski punkt
                              widzenia.....tak nam kobietom radzisz madrze, to dlaczego FACET pozwala na to zeby mu taka
                              kobieta jak ja (no kiepska nie jestem) przeszla kolo nosa, dlaczego to MY kobiety mamy zrzucic
                              maske, przeciez to facet jest zdobywca, przeciez sie mowi wszem i wobec ze nie jest wskazane
                              niszczenie instynktu lowieckiego u mezczyzn......ze trzeba sie dac zobyc...ze mezczyznie nie moze
                              wszystko przyjsc latwo, ze LATWA zdobycz to tak aktörej sie nie szanuje......to jak to jest BARON
                              do cholery jasnej?! wiesz jak my sie baby z tym gryziemy?
                              a potem sie wszyscy rozpisuja ze facet zniewiescialy, ze to i tamto...
                              napisalam mu list, wiesz chyba TY na jego miejscu bys sie nie dal 2 razy prosic, byl tak krötki
                              tresciwy i osobisty ze sie chyba bardziej nie da.....to albo faceci sa tak obrazalscy ze trzeba sie lasic
                              do was albo nie wiem.....
                              Ale nie jest w tym troche prawdy ze DWOJE musi na raz chciec, zeby sie udalo? Jak jedno chce
                              bardziej niz drugie to nie ma spokoju bo druga strona sie bedzie musiala duuuzo bardziej
                              postarac.....
                              to tylko taka refleksja......
                              we wszystkim masz zupelna racje, tylko ciezko mi kobiecie zrozumiec ze mam "zdobywac"
                              faceta....nie to zebym nie miala odwagi ale raczej czy sama nie psuje sobie potem reputacji?!????
                              Mezczyzni lubia byc zdobywani......to dla mnie nowosc jak malo co, naprawde......
                              • baron_von_absurd Re: do Barona 03.09.10, 15:26
                                no wiec... nie jestem w stanie Ci odpowiedziec dlaczego tak jest i czy w tym przypadku tak jest bo
                                go tak naprawde nie znam (wiem tylko tyle ile chcialas napisac i to tylko Twoja strona). ale ogolnie
                                z moich obserwacji wynika ze problem z otwarta komunikacja (ubieraniem masek i tego typu
                                zabawami) dotyczy zarowno kobiet jak i facetow. i niestety to powoduje rozne zawile historie typu
                                "pozwalanie zeby taaaaaka kobieta przeszla kolo nosa" :-)) faceci tak samo potrafia sobie tlumaczyc
                                ze sytuacja wyglada inaczej niz wyglada, potrafia sobie dorabiac historie typu "jakby chciala to by
                                inaczej sie zachowywala" albo "to nie ma sensu bo...". piszesz ze Twoj list byl krotki i tresciwy ze
                                bardziej sie nie da. ale pytanie czy naprawde tak bylo (nie musisz go przytaczac bo tak naprawde
                                ocena sytuacji nie ma zupelnie sensu - podaje to jako pewien przyklad). tak jak wczesniej napisalem
                                to co czasami nam sie wydaje tresciwe wcale nie musi byc tak odbierane. czytajac nasze slowa
                                czujemy te emocje ktore sie pod nimi kryja, znowuz druga osoba ich nie czuje i moze je odbierac
                                inaczej. stad tez czesto nieporozumienia i stad tez moja rada bedzie zawsze taka ze zamiast sie
                                opierac na wlasnym osadzie sytuacji warto zapytac wprost. poza tym rownie dobrze moze tak byc
                                ze z jakis powodow technicznych tego listu nie dostal (nie jest to nagminne ale zdarzaja sie takie
                                sytuacje). a zupelnie na marginesie nie uwazam ze w tym konkretnym przypadku "zdobywasz" tego
                                faceta. raczej ratujesz sytuacje, do ktorej obydwoje sie przyczyniliscie.
                              • baron_von_absurd Re: do Barona 14.09.10, 16:22
                                no i jak? bylas? walczylas? cos sie wyjasnilo?

                                czekam na jakies niusy :-)
                                • mam_pokrecony_mozg aj nie zdobylam sie na odwage jeszcze............. 15.09.10, 20:14
                                  baron, wypaczona jestem, nie dalam rady, konsultowalam sie z kolezankami, znajomymi, z masa ludzi, ot by posluchac drugiej opinii, i nabralam watpliwosci, moze dlatego ze sie Facet na moj list nie zameldowal, gdyby bylo choc skromne halo, pogadajmy, albo "musze pomyslec" to ok, a tak od 5 tygodni CISZA !!!!
                                  wiec wszyscy z mojego kregu znajomych, a wiekszasc po 30stce grubo, kilkoro po rozwodach, stwierdzili jednoglosnie, ze FACET po takim liscie, POWINIEN dac choc ZNAK ZYCIA z szacunku dla mojej osoby. Nie dajac go nie okazal mi szacunku i kazdy krok nastepny z mojej strony bylby ewidentnym NARZUCANIEM sie przy czym ON JUZ NIE MA OCHOTY.
                                  Mezczyzni powiedzieli zgodnym chorem, ze facet owszem daje sie chectnie zdobyc, ale sam wysyla sygnaly ze chce. Tu takowego nie bylo.
                                  Poczawszy od klikniecia na jego ikone w Necie, przez 1 randke w grupie we Wroclawiu i druga w Berlinie, wszytsko bylo inicjowane przez mnie.
                                  I o doope potluc teorie ze jest na mnie zly za to ze odrzucilam jego milosc jak po 1 randce spytal mnie "czy mozna mnie kochac?"...powiedziala wtedy nie bo chcialam go poznac, i nie chcialam z nim wracac do POlski.
                                  On sie chyba odkochal, przestalo mu zalezec, nigdy nie mial szczescia u kobiet bo zawsze dawal z siebie 150% jak mawial.
                                  Problem w tym ze ja tez. I nie umiem nastawic twarzy zeby mnie ktos pral. NIe umiem. Za bardzo bolalo.
                                  Moze zmienie zdanie. Nie wiem. Naprawde nie wiem. Mam pod koniec pazdziernika wiecej czasu. Zrobie moze ten numer z wypadem w jego strony.
                                  Bo odzewu z jego strony nie bedzie. I AM SURE

                                  a oto list ktory mu napisalam
                                  MOj pierwszy list "milosny" do doroslego mezczyzny......
                                  napisz co myslisz o nim jako facet :-)
                                  dozgonnie wdzieczna K.

                                  "CZesc P. Chcialabym sie z Toba podzielic tym o czym teraz mysle i co czuje.

                                  Wiem jak bardzo liczyles na to ze spelnisz swoje marzenie i wyjedziesz do Wiednia. Szkoda ze nie wyszlo.
                                  Jesli jest Ci pisany powrot do Polski to nie wazne czy wyslesz 50 CV czy 1..........Wrocisz.
                                  Jesli los chce bys jednak na jakis czas zostal w Niemczech, to moze tak ma byc?.

                                  Sztuka polega chyba na tym, by w danym momencie przystopowac jak czujesz ze idziesz pod wiatr. Jesli walka z przeznaczeniem nie przynosi efektow to moze trzeba cos zmienic?

                                  Mialam duzo czasu by sie przyjrzec temu jak rodacy tu zyja. I zrozumialam ze chciec to moc. Od nastawienia zalezy cale twoje szczescie, nie wazne gdzie jestes i co robisz. Wazne z kim.

                                  Zastanow sie nad tym, czy by nie sprobowac na jakis czas w zachodnich Niemczech. Moze w Stuttgarcie? Mialbys gory w Schwarzwald pod reka Zobaczylam bym sie z Toba czesciej

                                  Bardzo Cie lubie. Nie wiem jak ci dac do zrozumienia ze jestes dla mnie bardzo wazny.
                                  Jestes mezczyzna z silnym charakterem, ktory nie poddaje sie bez walki. Nie chowasz glowy w piasek w obliczu trudnosci i potrafisz sie dzielic swoja radoscia i smutkiem.
                                  Jestes jednym z nielicznych komu moglabym zaufac w 100%

                                  Darze Cie uczuciem ktorego ciezko mi opisac slowami.... Obejmujac Cie na do widzenia czulam przenikajace cieplo bijace z Twego wnetrza.....Poczulam ze chce tego czesciej.............i wiecej...............
                                  Zegnajac sie z Toba chcialam Cie tak strasznie pocalowac ale rozsadek wygral z sercem
                                  Chcialabym cofnac czas do tego wieczoru.......

                                  Mijajacy czas zmienil nas oboje. Jesli juz bedziesz wiedzial co zrobic, to po prostu to zrobisz.
                                  • baron_von_absurd Re: aj nie zdobylam sie na odwage jeszcze........ 16.09.10, 10:11
                                    powiem tak... z tego co widze to wszystko sie opiera na braku reakcji na Twojego maila i probie domyslenia sie co za tym stoi. oczywiscie mozna wysnuc ze moze sie juz odkochal itd. ale rownie dobrze moga byc inne powody. zaczynajac od prozaicznych powodow technicznych, ze ten mail po prostu nie doszedl. rzadko sie to zdarza ale sie zdarza. mi samemu sie zdarzylo kilka razy(!) ze z jakiegos dziwnego powodu nie wyszedl ode mnie mail lub sms - i to taki, ktory byl wazny i strasznie mi na nim zalezalo. niby malo prawdopodobne ale jednak takie przypadki lubia chodzic po ludziach :-) poza tym moga byc tez inne powody. Ty znasz swoja strone, moze jest cos po jego stronie, co kaze mu myslec ze moze jest inaczej niz w rzeczywistosci. moze sobie ubzdural ze to zwiazek bez przyszlosci bo "on tylko biedny grajek" :-)) czasami w relacjach wchodza jakies glupie nieporozumienia, ktore potrafia sie przerodzic w problemy nie do przeskoczenia. oj, moglbym podac tu kilka przykladow ale to chyba nie na forum ogolne :-)

                                    reasumujac, tak naprawde nie wiesz czy rzeczywiscie mu nie zalezy, tylko opierasz sie na swojej (i wszystkich znajomych, z ktorymi konsultowalas) ocenie sytuacji. i pytanie czy chcesz sie dowiedziec jak jest naprawde czy tez nie. bo probujac sie dowiedziec jest jakis niezdefiniowany procent szansy (moze duzy, moze maly) ze jednak cos miedzy wami bedzie. jezeli Ci zalezy i chcesz to moze warto zaryzykowac bo tak jak napisalem juz wczesniej nic nie tracisz, mozesz tylko zyskac. piszesz o koncu pazdziernika - moim zdaniem czas dziala na Twoja niekorzysc. im pozniej zadzialasz tym szanse na powodzenie sa mniejsze - bo uczucia niestety wygasaja.

                                    co do Twojego listu milosnego. zgadzam sie ze jest tam fragment mowiacy wprost. ale jest bardzo sprytnie i dobrze zakamuflowany pod neutrealna cala reszta. mysle ze w roznych sytuacjach, w zaleznosci od nastroju mozna go roznie odczuc. takie jest moje zdanie - ale oczywiscie kazdy bedzie uwazal po swojemu.

                                    • mam_pokrecony_mozg Re: aj nie zdobylam sie na odwage jeszcze........ 17.09.10, 09:15
                                      Baron, ze ja spotykam w wirtualnym swiecie ludzi jak ty ktorzy beinteresownie pomagaja rozwiazac problemy innych:-) warto nie tracic wiary, na marginesie robie to samo w realu i to namietnie, i calkiem nie zla jestem w te klocki, tylko swoich rozwiazac nie moge:-)

                                      1. Dlaczego jest mi to tak wazne zeby sie facet odezwal. Bo jestem babka o silnym charakterze i tylko takiego faceta chce. Inaczej zjem go jak pajeczyca swojego pajaka po kopulacji:-) A teraz na serio. Moj facet ma miec u mnie respekt. Jesli go nie ma to trace nim zainteresowanie, takze seksualne. ZWiazek sie rpzpada. A ze walcze do konca i wierze w cudowne przemiany a raczej "eureki" wiec kazdy zwiazek pograzal mnie w tzw. "latka" i tak oto mam 32 :-((
                                      Mam sobie do zarzucenia ze nie umialam ocenic sytuacji na tyle chlodno by po kilku miesiacah powiedziec stop, to nie mam sensu nie pasujemy do siebie. Ja urodzony optymista Pani Strzelec, widze w kazdym dobro i ciesze sie z byle czego. Brakowala mi tej dozy nieufnosci, sceptycyzmu i zimnej kalkulacji.Faceci dojrzewali przy mnie w trymiga, tylko ja niewiele z tego mialam....:-(
                                      Zakochiwalam sie na slepo i wierzylam jak dziecko ze jakos to bedzie, bo jesli JA chce to i on tez, CHciec to MOC, itd.....ale to ja tak mysle, innym jest za ciezko, zbyt duzo pracy nad soba, wyrzeczenia, zrzucanie skory, bolesne lekcje zycia, PO CO?! pfff.....nie chce mi sie.....
                                      Poznalam Przemka i on zareagowal po 1 randce tak ja jak kiedys: CHCE CIE, juz teraz zaraz.....bez refleksji, bez planu jakiegokolwiek, pprzestraszylam sie.....bo czulam instynktownie ze to slomiany ogien, ze sie szybko wypali w zderzeniu z rzeczywistoscia, nie mamy szansy sie poznac blizej, daleko od siebie mieszkamy...do PL nie chcialam wraca, mieszkam tu 11 lat, skonczylam studia, pracuje w administracji panstwowej, zupelnie nic szczegolnego, ale dla mnie to spelnienie marzen......
                                      Teraz tak mysle: oj glupia bylas, bylo powiedziec TAK, poznalibyscie sie blizej, moze bys sie dala namowic na powrot do PL, jakos by to bylo......ale juz tak nie umiem....
                                      Zrobilam sie konkretna, albo rybki albo pipki....a on Skorpion, najbardziej namietny skryty, emocjonalnie rozdarty i bardzo pamietliwy, nigdy nie prosi 2 razy!
                                      Jestes jedynym ktory mi mowi ze mam zaryzykowac. I dziekuje Ci za to ze mowisz mi o tym, bo swiadzy to o tym ze sa faceci ktorzy nie boja sie ryzyka. To dobrze!
                                      Zrobie ten numer z odwiedzinami nawet gdybym miala wydac kupe kasy na podroz i hotel.....
                                      moge sie zupelnie zblaznic, no ale trudno.
                                      jeszcze bardziej sie boje tego ze mi postawi ultimatum jak z przed roku, WRACAMY do Polski, w marzeniach mysle o tym, ale nie mam do czego wracac, mam tam cala rodzine to fakt, ale musialabym zaczac od zera, bez znajomosci, z moim magistrem politologii bylabym bez szans na dobra prace po 30stce, nie oszukujmy sie!
                                      on tez jak na razie nie znalazl na tyle dobrej oferty by wracac.......ale jak znajdzie to nie bedzie sie dlugo zastanawial....
                                      Jest goralem z krwi i kosci, Göry to jego 1.milosc....2. to jego rodzina......nie wygram z nimi....

                                      • baron_von_absurd Re: aj nie zdobylam sie na odwage jeszcze........ 17.09.10, 15:49
                                        nie jestem w stanie Ci odpowiedziec czy warto zaryzykowac czy nie. i czy sie uda czy nie. czy ma silny charakter czy tez ta cisza oznacza jego slabosc. tu sama musisz ocenic czy warto a przede wszystkim czy chcesz. bo tak naprawde dopoki nie sprobujesz to sie nie przekonasz, choc czasami to oznacza strate czasu. ale jezeli dojdziesz do tego ze jednak ze chcialabys cos wiecej z nim to wtedy sie nie zastanawiaj i probuj.

                                        z innej strony zastanawiam sie nad ultimatum "wracamy do polski". to dosc trudna sprawa bo rzucasz wszystko dla niewiadomego. bo jak to bywa z zwiazkami, na poczatku wszystko pieknie i ladnie a potem sie okazuje ze sie nie dogadujemy. tak wiec tu bylbym ostrozny i mimo wszystko komunikowal ze to nie jest najlepsze rozwiazanie na start. choc z drugiej strony zwiazki na odleglosc tez latwe nie sa. ciezko ocenic.

                                        a jeszcze co do milosci do gor. nie musisz z nimi konkurowac. zaakceptuj to ze je kocha, chce tam spedzac czas i po prostu daj mu w tym wolna reke. nie traktuj czasu ktory poswieca na gory jako czasu zabranego Tobie. bo to najszybsza droga do niezrozumienia i zakonczenia zwiazku. wiem cos na ten temat :-)
                                        • mam_pokrecony_mozg Re: aj nie zdobylam sie na odwage jeszcze........ 21.09.10, 15:38
                                          zwiazek na odleglosc nie wchodzi w rachube kiedy dzieci chca widziec rodzicow, owszem przejsciowo i na jakis czas tak, ale nie jako trwale rozwiazanie.....

                                          Wyslalam mu znow po 6 tygodniach wiadomosc przez Skype, tak jak i wtedy list, wiem ze dostal bo sie "lampeczka" swieci.
                                          Napisalam mu jakby nigdy nic, ze bede poczatkieem pazdziernika na 1-dniowym szkoleniu w Lipsku (to jakies 30 kilom od jego wiochy, ladne miasto mozna pozwiedzac) w Piatek, i ze chcialabym z nim wyskoczyc do Wrocka jak rok temu (tam sie poznalismy na wspolnej wycieczce z jego znajomymi z pracy, tylko tym razem bylibysmy sami, bez publicznosci)
                                          Wiem ze przeczytal, nie odpowiedzial. Nic innego nie oczekiwalam, on sie nie odzywa kiedy nie wie co powiedziec, woli Zadnej reakcji niz Zla reakcja......
                                          wiec jade teraz do Polski do rodzicow na 2 tygodnie, wracam i bede DZIALAC, stawiam wszystko na jedna karte, moze mu sie podoba takie plawienie sie w bagnie niepewnosci, niedopowiedzenia, ale ja juz nie moge.
                                          Nie jestem bez winy !!!!
                                          Za 1. razem we Wrocku to on spieprzyl, potem ja sie obrazilam, teraz w Berlinie mialam okazje....to teraz JA schrzanilam......
                                          Jezu Baron, przeciez slepa i glucha nie jestem:-)))
                                          Widzialam teraz w lipcu w Berlinie jak na mnie patrzyl, co mowil mimochodem ot tak na marginesie, niby przypadkiem i w kontekscie, ale ja umiem czytac miedzy wierszami, tylko dlaczego NIC nie robi?, nie przyzwyczajonam do tego by zdobywac mezczyzn, nie umiem tego , nie mam strategii, nigdy niczego podobnego nie stosowalam i nie obserwowalam....
                                          Ale jak mi szeptal w Berlinie ze "chcialby mnie miec w swych ramionach" no to chyba jest jasne jak slonce........sama go trzymalam na dystans...sama nie wiem dlaczego.....nie okazywalam mu ze mi sie podoba, niby ja taka obyta w siecie nie chcialam zrozumiec ze facet duzo definiuje przez atrakcyjnosc fizyczna, przez seksapeal, przez cielesnosc, to tak jak patrzec wyglodnialym na piekny tort i sluchac wykladu na temat jego smaku i nie moc go skosztowac.........
                                          jasne ze zgodnosc wizji zycia, charakterow i temperamentu i decydujaca, ale trzeba bylo barzdiej pojsc na calosc......nie wiem czemu tego nie zrobilam......jakos sie stalam konserwatywna....
                                          no i Goral mysli ze mu sie nie podobam, a nie musze Ci mowic jako facetowi co to znaczy jak facet mysli ze sie babie nie podoba......no chyba nie musze.....dodajac mala pewnosc siebie i same porazki sercowe z przeszlosci.....
                                          Wiec mam te "bagienko" na wlasne zyczenie.....choc madram po szkodzie.....
                                          Nie zadzwonie, poczekam te pare dni, wiem ze sie musi oswoic z mysla ze od niego ciagle cos chce,
                                          Facet ZGLUPIAL, gwarantuje!!, mysli ku..., 2 razy byla szansa, konkretna az do bolu,zabralem ja do Wrocka, potem do niej do Berlina przyjechalem a ona taka zimna i niedostepna, zadnych aluzji nic, a teraz znowu chce sie ze mna spotkac w Lipsku, ciekawe po co?!?!?
                                          jesli mnie oleje przez telefon, zacznie sie migac, to znak ze juz nie chce, wtedy zamkne rozdzial raz na zawsze....
                                          ZObaczymy co bedzie dalej, bede zdawac relacje Baron,
                                          DZIEKI ZE JESTES !!!


                                          • baron_von_absurd Re: aj nie zdobylam sie na odwage jeszcze........ 24.09.10, 13:36
                                            to trzymam kciuki zeby sie udalo!
                                            • mam_pokrecony_mozg Doopa i tyle Baron 08.10.10, 08:28
                                              jak pisalam tak zrobilam, ale facet udaje ze go nie ma....
                                              napisalam 2 smsy, 2 emaile i 2 razy dzwonilam, nie odebral.......

                                              uwazam to szczerze mowiac za szczyt chamstwa, udawac ze sie kogos nie zna......facet wyksztaklcony, twierdzi ze ma zapedy altruistyczne...a tu zupelna obojetnosc ktora jest dla mnie gorsza od nienawisci....chce zeby mi powiedzial NIE, nawet nie musi podawac powodu, lubie jasne sytuacje, zadnych unikow, myslalam ze stac go na to, wystaarczyloby powidziec nie mam czasu.....byloby to dla mnie jednoznaczne....a tak czuje sie jakbym sie mu na szyje rzucala......a to nie prawda, nic sobie nie obiecywalismy, widzielilsmy sie 3 razy,
                                              jesli jest dalej zly za Berlin i za to ze ja mu wtedy nie okazalam swoich uczuc, no to ja u nie bede smarowac....
                                              Mialam dobre intencje, a ze nie rzucilam mu sie do kolan i nie prodilam o przebaczenie, niby dlaczego?
                                              Myslalam ze jestesmy Kumpel-Kumpela......ma pare kolezanek, to nie to ze niemozliwe sa znajomosci damsko-meskie,
                                              Nie spodziewalam sie po czlowieku ktory twierdzil ze mnie lubi i szanuje ze mnie tak zignoruje....jak bardzo musi mi czlowiek zalezc za skore zebym go tak olala.....
                                              Jak o tym pomysle az mnie ciarki przechodza.....
                                              Wczoraj mu napisalam ze myslalam ze nalezy do ginacego gatunku mezczyzn z fantazja i charakterem.....ale sie mylilam, szkoda......
                                              • baron_von_absurd Re: Doopa i tyle Baron 11.10.10, 10:49
                                                no przykro mi, ze tak wyszlo...

                                                przede wszystkim zrobilas wszystko co moglas. ale poczekaj co sie wydarzy dalej, bo znajac zycie moze sie jeszcze wydarzyc :-) bo rownie dobrze (wiem, ze to malo prawdopodobne) moga byc inne powody tej ciszy niz te ktore przyjmujesz. choc takze moze byc tak jak piszesz - ale wtedy to chyba lepiej ze tak wyszlo. bo co jezeli ta jego "malosc" (hipotetyczna jak dla mnie na razie) by wyszla juz w zwiazku?


                                                • mam_pokrecony_mozg Baron....... 14.10.10, 14:37
                                                  heh, tak sie sklada ze bede w poblizu Kolesia, chce go odwiedzic, zrobic "Surprise"ale bez chamstwa wyrzutow itd, w koncu nie opieram swojego dzialania na domyslach tylko na faktach ! I troche lubie sado-macho wiec chce stanac z nim oko w oko.....
                                                  Niech mi powie NIE, nie wiem, zamknie drzei przed nosem, pokaze ewidentnie ze mnie nie chce wiedziec, choc nic mu zupelnie nie zrobilkam, ale MUSZE uspokoic sumienie, chce znalezc cos dlaczego on mnie tak olewa, choc zapieral sie i przysiegal na wszytskie idealy ze jest Prawym i Altruistycznym osobnikiem.....
                                                  Jakby nigdy nic, ot jestem w poblizu, wspominalam mu juz w dawnych mejlach ze bede miala szkolenie, ale to byl BLEF
                                                  tak sie sklada ze 29 kilosow od jego miasta mam Konferencje, wiec.......
                                                  Powiedz Baron, wiem ze POTRAFISZ, wyobraz sobie Twoim 3 okiem, jak to bedzie jak ja stane mu w drzwiach, jestem ostatnia ktora by sie u siebie spodziewal......
                                                  Jak bys sie zachowal jako KOLES, o ktorym mowa?(z wczesniejszych postow znasz postac dobrze...)
                                                  1. Nie czujesz nic zupelnie do mnie, irytuje Cie moja osoba choc pewna nic sympati istnieje.....
                                                  2. Podniecam Cie fizycznie ale odrzucilam Cie 2 razy i nie bedziesz sie przede mna blaznil po raz 3, sam nie wiesz czy to milosc czy tylko pozadanie....
                                                  3. KOchasz mnie.....ale z powyzszych powodek + inne strachy leki watpliwosci wycofales sie myslac ze ja sie Toba BAWIE i nie biore na serio......

                                                  Jaka by byla Twoja reakcja na mnie w drzwiach albo na ulicy jakbys mnie zobaczyl, Kaska ooo ty tutaj?albo odwrocilbys glowe na druga strone? ........
                                                  Pytam bo wiem ze moze cholernie zabolec......wole wiedziec.....
                                                  • baron_von_absurd Re: Baron....... 15.10.10, 14:11
                                                    he, podoba mi sie Twoje podejscie - pojade i sprawdze. tylko tak jak napisalas - bez scen, chamstwa i wyrzutow bo to nic nie da.

                                                    co do reakcji - ciezko przewidziec. przede wszystkim zaskoczenie wywoluje czasami dziwne reakcje. mozesz go zaskoczyc w jakiejs niewygodnej sytuacji, spieszacego sie gdzies, majacego inne plany itd. nie mowiac o tym ze moze byc tak ze w miedzyczasie sobie kogos znalazl. w kazdym razie mysle po tym co pisalas wczesniej ze chyba raczej drzwi Ci przed nosem nie zamknie. a potem to juz tylko kwestia tego jak potoczy sie rozmowa. jezeli nic do Ciebie nie czuje to Cie splawi. jezeli kocha to albo w koncu sie przelamie ta sytuacja albo nadal bedzie sie bronil i uciekal. nie wiem, trudno powiedziec...

                                                    mysle ze nie jestes w stanie przewidziec wszystkich scenariuszy i moze zabolec. ale rownie dobrze mozesz wygrac.

                                                    powodzenia!
                  • kookardka Re: do Barona 02.09.10, 16:36
                    nie ma polowania, nie ma zabawy ;)
    • trans.sib Re: odzywać się czy nie - ja zołza czy on podrywa 02.09.10, 11:21
      > Powiedzcie mi moi drodzy chłopcy jak tu zrozumieć faceta?:)

      Ty przeczytaj opis swojego zachowania i zastanów się kto zachowuje się nieracjonalnie. Ty, która reagujesz agresją na
      jakiegoś typu zaloty chłopaka, który ci się jednak podobał, czy on, który dał sobie spokój po tym jak dałaś się poznać
      jako zołza z huśtawką nastroju?
      • pistacja12345 Re: odzywać się czy nie - ja zołza czy on podrywa 02.09.10, 11:28
        Zapewne jest w tym trochę racji;)
        • baron_von_absurd Re: odzywać się czy nie - ja zołza czy on podrywa 03.09.10, 10:02
          napisz lepiej czy cokolwiek zrobilas. odezwalas sie? idzie cos dalej?
        • pistacja12345 Zakończenie Historii 03.09.10, 11:28
          No więc, w końcu się przemogłam i napisałam, odpisał mi od razu i się ucieszył i
          spotkaliśmy się;) Było bardzo fajnie, znowu się umówiliśmy, ale teraz dotarło do
          mnie, że on chyba jednak nie jest w moim typie...
          Jedno jest pewne - podrywaczem na pewno nie jest, bo to totalnie inny typ:) Więc
          okazuje się, że wszystko było spowodowane brakiem dobrej komunikacji:)
          Ważne, że się przemogłam, bo inaczej do teraz bym pewnie siedziała i myślała co
          to nie straciłam.
          A teraz - nie wiem co z tego będzie, ale przynajmniej jestem spokojna;) I na
          pewno nie będę się wpatrywać całymi dniami w telefon.
          Więc Baron - dziękuję Ci za radę!! Miałeś rację!:)
          • baron_von_absurd Re: Zakończenie Historii 03.09.10, 11:42
            ciesze sie! teraz spokojnie pozwol sie rozwijac sytuacji - moze ostatecznie sie okaze w Twoim typie :-)
            • pistacja12345 Re: Zakończenie Historii 03.09.10, 11:48
              Zobaczymy...Co będzie to będzie;)
              Baron nie wiem jak Ci mam dziękować, sama bym się na to nie zdecydowała!
              Jesteś the best! Naprawdę - otwórz tą poradnię. Zbijesz miliony!!:)
              • kaa.lka Re: Zakończenie Historii 03.09.10, 12:44
                tak k'woli info
                melony juz zablokowane.
                co do przedsiewziecia poradniczego barona-perona- ( jakkolwiek pajeki jego imie
                odczytuja) malo realne do przeprowadzenia albowiem because ma nie pokolei w
                glowie, a po drugie- ze tak.
                tyle.

                ps
                pinstacja- popros barona o fakture badz jakis kwit- bo moze sie okazac ze
                bedziesz zmuszona odnowic umowe na "komorke".
                • pistacja12345 Re: Zakończenie Historii 03.09.10, 12:55
                  eee...chyba nie zrozumiałam o co cho :O ?
          • kookardka Re: Zakończenie Historii 03.09.10, 13:27
            > Jedno jest pewne - podrywaczem na pewno nie jest, bo to totalnie inny typ:)

            mówiłam, że mazgaj ;) i tak popychać ... popychać i mobilizować trzeba ... łee ...
            • pistacja12345 Re: Zakończenie Historii 03.09.10, 13:37
              Wiesz co kookardka - po moich dotychczasowych doświadczeniach cieszę, sie, że
              tym przypadku tak się okazało. Taka miła odmiana:)
              Ale jak się okazuje, to nie jest raczej typ faceta dla mnie ;D
              • baron_von_absurd Re: Zakończenie Historii 03.09.10, 14:06
                pistacja12345 napisała:


                > Ale jak się okazuje, to nie jest raczej typ faceta dla mnie ;D


                a ja juz liczylem ze kiedys bede sie bawil na weselu i bede mogl powiedziec ze to dzieki mnie :-
                ))))))))))
              • kookardka Re: Zakończenie Historii 03.09.10, 14:39
                a powiesz dlaczego nie jest to typ faceta dla Ciebie ? :)
                • pistacja12345 Re: Zakończenie Historii 03.09.10, 14:54
                  kookardka - przykro to stwierdzić, ale zapewne chodzi o to, że pociagają mnie
                  "źli chłopcy":)
                  dopóki myślałam, że jest "podrywaczem" to sobie wkręcałam, a teraz...
                  Trzeba z tym walczyć!:)

                  Baron - nigdy nic nie wiadomo...:) w razie czego zaproszenie masz jak w banku ;)
                  • baron_von_absurd Re: Zakończenie Historii 03.09.10, 15:27
                    pistacja12345 napisała:


                    >
                    > Baron - nigdy nic nie wiadomo...:) w razie czego zaproszenie masz jak w banku ;
                    > )


                    trzymam Cie za slowo :-)
                  • kookardka Re: Zakończenie Historii 03.09.10, 15:42
                    słusznie, bo "źli chłopcy" jak sama nazwa wskazuje nic dobrego nie wróżą ;) tyle, że nie trzeba być
                    zaraz złym chłopcem, by mieć w sobie trochę iskry do działania, a jednocześnie być lojalnym i
                    zrównowazonym partnerem :)
                    • pistacja12345 Re: Zakończenie Historii 03.09.10, 16:21
                      Problem w tym, że w dzisiejszych czasach baaaaaaaardzo ciężko o taki egzemplarz;)
                      • kookardka Re: Zakończenie Historii 03.09.10, 16:30
                        toż to ja o tym mówię od dawna ... trzeba szukać dalej ;)
                        mnie mazgaje nie kręcą i nic na to nie poradzę ...
    • kunegunda123 do barona_von_absurda:) 03.09.10, 15:18
      Baron, pomoz jeszcze jednemu skolowanemu dziewczeciu, plizzz;)))

      chcialabym napisac do faceta, z ktorym widzialam sie tylko raz. on ma moj nr tel, maila, i ma mnie w znajomych facebooku. nastepnego dnia po tym jak sie poznalismy ja wyjechalam na 2 tygodnie do Polski na urlop. przyjechalam w niedziele i kombinuje jakby tu sie z nim spotkac. w miedzyczasie nie mielismy zadnego kontaktu, on mi tylko wyslal bardzo mile zyczenia na urodziny na facebooku, ja podziekowalam i tyle.

      poznalam jego i jego kolege w knajpie, ja bylam razem z kolezanka, ktora jest diablo atrakcyjna. po tym jak jej powiedzialam ze on mi spodobal ona sama zaprosila go na facebooku zeby go ocenic. po tym jak ona go zaprosila, on ja sam zagadal. ona delikatnie wypytala go o mnie i powiedzial jej ze bardzo milo spedzil ze mne czas, bardzo dobrze mu sie rozmawialo, ja jestem bardzo zabawna i to ject 'cos' bo przewaznie jak rozmawia z nowo poznana osoba to jest nudno. powiedzial jej tez wczesniej ze on jest niesmialy i jego zdolnosci interpersonalne sa srednie.

      wczoraj sam zagadal mnie na fejsie ale byla to w sumie krotka rozmowa, raczej o niczym i on ja szybko zakonczyl powiedzeniem ze musi wracac do pracy (bo to bylo w srodku dnia).

      teraz nie wiem co robic, bo ok, on jest niesmialy ale to jeszcze nie wyklucza ze jest typem lowcy, przy ktorym wychodzenie z inicjatywa nie jest wskazane.

      po drugie, on ma mojego maila, nr tel moze do mnie napisac facebooku ale jeszcze do tej pory nie wyszedl z zadna propozycja spotkania. poza tym, mysle ze mogl sie napalic tym ze moja atrakcyjna kolezanka sama go zaprosila no i ogolnie dosyc duzo jej powiedzial o sobie. a ze mna nawet jakos dluzej rozmawiac nie chcial, czy nie mogl, nie wiem. wieczorami nie ma mnie na fejsie bo mam problemy z kompem, ale smsa chyba mozna napisac...

      wyjsc w takiej sytuacji z inicjatywa spotkania czy nie?
      • baron_von_absurd Re: do barona_von_absurda:) 03.09.10, 15:32
        oooo boooze :-)))))

        oczywiscie ze wyjsc z propozycja. powtorze po raz kolejny nic to nie kosztuje, mozna tylko zyskac.

        btw to jest wogole niezle w naszym spoleczenstwie ze tak bardzo sie boimy tego co ten ktos sobie
        pomysli. a w 99,99% nie mysli nic - nawet jak nie jest zainteresowany. i nie ma czegos takiego jak
        instynkt lowcy, ktory niby mialby spowodowac ze jak to dziewczyna wyjdzie z inicjatywa to facet
        straci zainteresowanie. jezeli jest chemia to nie straci, jak nie ma to i tak jej nie bedzie.

        spadam na lykend, nie odpisuje i sie nie udzielam :-)
        • kookardka Re: do barona_von_absurda:) 03.09.10, 15:51
          ja nie widzę nic złego w tym, by wychodzić z inicjatywą ... w zasadzie to z jakiego powodu koleś
          miałby się domyslać, że się nim interesuję ... ale jak słyszę, że koleś dostał wyraźny sygnał, nie
          odzywa się, a laska przypomina się z tematem po raz kolejny, to już jest wg mnie przesada ...
          z tego co ja obserwuję, to w facetach jest instynkt łowcy, tylko wielu z nich po prostu się nad tym
          nie zastanawia ;) z resztą ... nic co jest podane na tacy i podsunięte pod nos nie smakuje tak jak
          cos za czym sie tęskni i trochę pougania ;)
      • kookardka Re: do barona_von_absurda:) 03.09.10, 15:46
        jesli mogę coś powiedzieć, to powiem :wyjść z propozycją i poczekać spokojnie na odpowiedź ...
        tylko na luzie i bez napinania się, bo wystraszysz :)
        • kunegunda123 Re: do barona_von_absurda:) 03.09.10, 16:07
          no w sumie tez tak mysle. ale nawet jak jest niesmialy to i tak by cos
          zaproponowal jakbym mu sie naprawde spodobala, prawda?
          • kookardka Re: do barona_von_absurda:) 03.09.10, 16:19
            nie wiem, nie siedzę w jego głowie i nie wiem co by zrobił ... tak samo on nie siedzi w Twojej i nie
            musi wiedzieć, czy wpadł Ci w oko czy nie ... jasny prosty komunikat wyrażający chęć spotkania na
            piwo ... i już ... jak się spotkacie to już od Ciebie zależy czy obudzisz w nim myśliwego czy nie ;)
            • kunegunda123 Re: do barona_von_absurda:) 03.09.10, 17:02
              eeech rozmawialismy teraz na facebooku, w sumie o niczym, sama go zaczepilam i
              nic. ani ja nic nie zaproponowalam ani on. i tak samo jak ostatnim razem to on
              skonczyl rozmowe, chyba sprawa jest jasna...
              • kookardka Re: do barona_von_absurda:) 03.09.10, 17:36
                to tylko Twoje domysły ... działaj bardziej zdecydowanie ;) zaproponuj spotkanie
                i poczekaj co odpowie ... jak przemilczy temat, Ty tez odpuść ... i zajmij się sobą ;)
              • baron_von_absurd Re: do barona_von_absurda:) 06.09.10, 16:40
                tak jak powyzej napisala kookardka - to tylko Twoje domysly. sytuacja moze wygladac roznie. moze on tak samo niesmialy i boi sie cokolwiek zaproponowac. moze sobie mysli ze jak gadacie o niczym to ze nie jestes zainteresowana. itd itd. a ze skonczyl rozmowe - powodow takze moze byc duzo. moze musial isc, moze stwierdzil ze rozmowa sie nie klei (no bo jak ma sie kleic jak o niczym). itd itd. w kazdym razie jak chcesz wiedziec czy jest szansa na cos wiecej to MUSISZ wyjsc z klarowna inicjatywa, np. propozycja spotkania. bez tego ani rusz.

Inne wątki na temat:
Pełna wersja