Zaangażowanie, czekam z seksem

17.09.10, 18:17
pół roku w związku ;)

za długo czy ok? Uważacie, że jak kocha, to poczeka?

dziś zostawił mnie facet. przez telefon! ale przyznaję ze skruchą, że mu pomogłam :>
poszło o "zaangażowanie", a de facto.... no wiadomo ... ;) :D :D

bawi mnie to. ale tak na dłuższą metę nie.... pól roku to długo czy nie? ;)
po czym poznać że facetowi zależy? jak kochalibyście kobietę, ile byście poczekali.

proszę o jakieś sensowne wypowiedzi. tu idzie o moje szczęście. pomożecie? :)
    • s.romeczek Re: Zaangażowanie, czekam z seksem 17.09.10, 18:44
      a naco czekasz?
      jak na ślub to akurat
    • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Zaangażowanie, czekam z seksem 17.09.10, 19:11
      Pół roku w związku bez seksu?
      Pozwól że zacytuję youtuba
      www.youtube.com/watch?v=jC4YugjnHFE#t=2m00s
      • d.moll.ka Re: Zaangażowanie, czekam z seksem 17.09.10, 19:18
        stary? a ile jesteś w stanie poczekać?
        długo?
        po półroku nie pożuczam 1000 zł
        a mam cholerka tak do łóżka, od razu? ;)
      • d.moll.ka g.r.a.f.z.e.r.o jest brilliant!!! :P 17.09.10, 19:25
        ale to juz można było wnywnioskować wcześniej.

        ale i tak nie odpowiedziełaeś na pytanie.
        a pytam serio.
        odpowiesz? hm?
        • g.r.a.f.z.e.r.o Re: g.r.a.f.z.e.r.o jest brilliant!!! :P 17.09.10, 19:34
          > a pytam serio.
          > odpowiesz? hm?

          Okres akceptowalny jest różny w zależności od kobiety i okresu w życiu...

          Na pewno nie jest to 6 miesięcy W ZWIĄZKU. O ile 6 miesięcy od poznania, uwzględniają ze 3 miesiące podchodów to mogę zaakceptować, ale w momencie regularnych spotkań parę razy w tygodniu, niemalże wspólnego życia to nie wyobrażam sobie 6 miesięcy czekania.
          W końcu ludzie się łączą w pary właśnie dla seksu, a nie po to żeby razem do kina chodzić.
          • d.moll.ka Re: g.r.a.f.z.e.r.o jest brilliant!!! :P 17.09.10, 19:41
            ...
            dobry boże... to ja nigdy nie znajdę faceta na dluzej niz kilka miesiecy
            praktyka zreszta mowi sama za siebie
            przecież do pół roku nie zna się tej drugiej osoby!!!!!!!!

            za Sokratesem mówię: wiem, że nic nie wiem.
            a czas już by było wyciągać wnioski... lata lecą!

            • jab-77 Re: g.r.a.f.z.e.r.o jest brilliant!!! :P 17.09.10, 21:24
              Myślę, że jak ktoś naprawdę kocha to poczeka. On musi zrozumieć, że Ty możesz się obawiać instrumentalizacji seksu, oddzielenia go od uczuć. Ale jeśli Ty z kolei będziesz ten seks zbyt długo demonizować, to on ucieknie.
              • d.moll.ka Re: g.r.a.f.z.e.r.o jest brilliant!!! :P 17.09.10, 21:30
                Najmądrzejsza wypowiedź dzisiejszego wieczoru! :)
                Dziękuję! A jednak są normalni faceci na tym świecie :)
                Masz rację, cenię sobie poznawanie na wszystkich płaszczyznach. Seks gdzieś się zaczyna;)Nie, nie demonizuję seksu. Tylko nie rozumiem, jak można go uprawiać z kimś - tak naprawdę - obcym...
                • menk.a Re: g.r.a.f.z.e.r.o jest brilliant!!! :P 17.09.10, 22:00
                  d.moll.ka napisała:

                  > Nie, nie demonizuję seksu. Tylko nie rozumiem, jak można go uprawiać
                  > z kimś - tak naprawdę - obcym...

                  Ależ tak. Stwarzasz sztuczną barierę czasową w postaci tych 6 miesięcy i uważasz, że dopiero po tym czasie, ktoś przestaje być obcym i niemal z zegarmistrzowską precyzją można zerwać z siebie łaszki i hop do łóżka. Jak w laboratorium: wszystko zgodnie z planem, grafikiem, recepturą. I to nie dla innych seks stanowi problem lub clue związku, tylko ty masz tym kłopot. Skupiasz się na seksie, uważasz go za coś brudnego, o ile nie minie ta wyznaczona przez ciebie granica czasowa. A szkoda. Nie twierdzę, że to coś złego. Ale uważam, że popełniasz błąd pozbawiając siebie i możliwe,że kogoś wartościowego, fajnych emocji i wspólnego ich przeżywania.
                  Te 6 miesięcy NICZEGO ci nie gwarantują ani na NIC nie zwiększą szans. Nie tu pies pogrzebany.;)
                  • d.moll.ka Re: g.r.a.f.z.e.r.o jest brilliant!!! :P 17.09.10, 22:05
                    te 6 miesięcy to taka symbolicna cezura... :/
                    chodziło mi o to, że generalnie długo... na spokojnie

                    Menka, przed chwilą napisał gres81 (wpis na dole). Podoba mi sie ten wpis. Słuchaj, to nie jest miłe stwierdzić, że facet ze mną był, żeby mnie puknąc.... :/
                    • menk.a Re: g.r.a.f.z.e.r.o jest brilliant!!! :P 17.09.10, 22:15
                      d.moll.ka napisała:

                      > te 6 miesięcy to taka symbolicna cezura... :/
                      > chodziło mi o to, że generalnie długo... na spokojnie

                      Cenzura. Czemu cenzura.? Ja cały czas nie rozumiem tych 6 miesięcy. Będąc z kimś, zbliżasz się z kimś.. Nie tylko psychicznie czy intelektualnie. Ale też fizycznie. I ty sama sobie tego odmawiasz. Naprawdę nie potrzeba pół roku, by odróżnić osiedlowego jebakę od jakiegoś sensownego faceta.;)

                      >
                      > Menka, przed chwilą napisał gres81 (wpis na dole). Podoba mi sie ten wpis. Słuc
                      > haj, to nie jest miłe stwierdzić, że facet ze mną był, żeby mnie puknąc.... :/

                      Demolko, zawsze nam się podobają wpisy czy opinie utwierdzające nas w naszych przekonaniach. Szukasz tu potwierdzenia: tak, demolko, słusznie robisz. Stąd podoba ci się post gresa a nie podoba ci się kilka innych z przeciwnymi zdaniami, np. grafa.;)
                      • d.moll.ka Re: g.r.a.f.z.e.r.o jest brilliant!!! :P 17.09.10, 22:18
                        wszystkie wpisy czytam i przyjmuję do wiadomości.
                        po prostu jak czytam wpisy, że facet by poczekał to mi lżej
                        bo to cholera znaczy, że nie zgłupiałam...
                        bo juz myślałąm, że zaczynam żyć w jakiejś alternatywnej schizofrenicznej rzeczywistości bez Mężczyzn.
                        • grzeczna_dziewczynka15 Re: g.r.a.f.z.e.r.o jest brilliant!!! :P 20.09.10, 05:58
                          Ale przecież nie poznasz kogoś dopóki nie pójdziesz z nim do łóżka. Intymność bardzo zbliża, pomaga przełamywać lody w sferze psychicznej - człowiek się bardziej relaksuje, czuje się bliżej związany z drugą osobą, więcej jest w stanie jej powiedzieć, bardziej się odkryć.

                          Sztuczne cezury są bez sensu. Jak czujesz, że chcesz się z kimś przespać, to jest dobry moment.
                          Dlaczego zakładasz, że seks jest jakąś kartą przetargową? Coś na co facet może zasłużyć, jak się wykaże? To jest instrumentalne traktowanie seksu.
                          • sheep2 Re: g.r.a.f.z.e.r.o jest brilliant!!! :P 02.10.10, 23:03
                            grzeczna, jak zwykle masz racje.. ja nabroilam troche i teraz ciężko odkręcić.. słucsznie mówisz o tym instrumentalnym traktowaniu sexu.
                            pozdro!
    • illogic Re: Zaangażowanie, czekam z seksem 17.09.10, 21:09
      Mówię za siebie: nie poczekałbym. Nie dlatego, że nie dał bym rady. Nie lubię gierek i takiego "testowania" zaangażowania.
      • d.moll.ka Re: Zaangażowanie, czekam z seksem 17.09.10, 21:23
        ani to gra, ani też testowanie.
        ale właśnie na tym polega kompletny bezsens zakłądania takich wątków;)
        ilu mężczyzn - tyle odpowiedzi
        choć statystycznie wiem, jakie odpowiedzi będą dominowały :D
        • poprioniony Re: Zaangażowanie, czekam z seksem 17.09.10, 22:47
          > choć statystycznie wiem, jakie odpowiedzi będą dominowały :D

          To po ch... trujesz dupe jak jestes taka mundra z gory.
          • d.moll.ka Re: Zaangażowanie, czekam z seksem 17.09.10, 22:53
            żey jakis poroniony sie pluł
            czekałam na ciebie cały wieczór.
            a ty byś na mnie poczekał? :P
    • menk.a Re: Zaangażowanie, czekam z seksem 17.09.10, 21:26
      Równo 6 miesiecy? Od kiedy? Od pierwszej randki? Od pierwszego trzymania się za witki? I czemu akurat pół roku a nie np. 7 miesięcy albo 7 miesięcy i 4 dni??
      Długo. Za długo.
      • d.moll.ka Re: Zaangażowanie, czekam z seksem 17.09.10, 21:46
        plus minus...
    • nom73 Re: Zaangażowanie, czekam z seksem 17.09.10, 21:36
      d.moll.ka napisała:

      > pół roku w związku ;)

      U mnie związek zaczyna się właśnie od pierwszego razu razem w łóżku.
      Wcześniej to jest jedynie etap poznawania, przyjaźń, ale to maksymalnie miesiąc.
      Być obok ładnej dziewczyny i nie móc jej dotknąć to tak jak po długiej diecie o chlebie i wodzie iść do ekskluzywnej restauracji pooglądać i powąchać sobie dania, można, tylko po co drażnić zmysły? :-)
      W takim tempie to Ty zaczniesz uprawiać seks w domu spokojnej starości, może. :-)
      Ale to Twoja sprawa, widocznie nie odczuwasz takiej potrzeby, ale umawiasz się z mężczyznami, którzy Cię nie pociągają.
      • d.moll.ka Re: Zaangażowanie, czekam z seksem 17.09.10, 21:45

        >
        > U mnie związek zaczyna się właśnie od pierwszego razu razem w łóżku.
        > Wcześniej to jest jedynie etap poznawania, przyjaźń, ale to maksymalnie miesiąc
        A po miesiącu pożyczyłbyś mi 5000? :D Znałbyś mnie na tyle. Kurde... Ja nic nie rozumiem. A głupia dziewczyna ze mnie nie jest...


        > Być obok ładnej dziewczyny i nie móc jej dotknąć to tak jak po długiej diecie o
        > chlebie i wodzie iść do ekskluzywnej restauracji pooglądać i powąchać sobie da
        > nia, można, tylko po co drażnić zmysły? :-)
        Zaraz zaraz... Dotykać można ;D Ale zaraz jeść? :D


        > W takim tempie to Ty zaczniesz uprawiać seks w domu spokojnej starości, może. :
        > -)
        E, bez przesady... Dziewczyny na FK każą mi czekać na swojego. No to siedzę i czekam. No. :D

        > Ale to Twoja sprawa, widocznie nie odczuwasz takiej potrzeby, ale umawiasz się
        > z mężczyznami, którzy Cię nie pociągają.
        Mój eks mnie pociągał. BARDZO.
        • allerune Re: Zaangażowanie, czekam z seksem 18.09.10, 17:34
          > > U mnie związek zaczyna się właśnie od pierwszego razu razem w łóżku.
          > > Wcześniej to jest jedynie etap poznawania, przyjaźń, ale to maksymalnie m
          > iesiąc

          > A po miesiącu pożyczyłbyś mi 5000? :D Znałbyś mnie na tyle. Kurde... Ja nic nie
          > rozumiem. A głupia dziewczyna ze mnie nie jest...

          głupie jest porównywanie tych dwóch rzeczy

          Pytanie pomocnicze:
          Czy w ogóle dopuszczasz myśl o jednonocnej przygodzie? Takiej, która przyniesie radość dwojgu i nikt na drugi dzień nie będzie miał do nikogo pretensji? Zapewne nie. Zostałaś wychowana tak, że seks to coś bardzo cennego (w końcu sama przyrównujesz do pieniędzy) i płacisz nim za czyjąś wierność i zaangażowanie. Jest to dla Ciebie waluta i nie chcesz jej zdewaluować bo potem nie będziesz już miała wiele do zaoferowania... albo co gorsza ktoś ucieknie i będziesz "w plecy" tak jakbyś pożyczyła komuś kupę szmalu a on cham, nie oddał...

          wniosek jest taki, zachowujesz się jak prostytutka
          • d.moll.ka Re: Zaangażowanie, czekam z seksem 18.09.10, 17:40
            > Pytanie pomocnicze:
            > Czy w ogóle dopuszczasz myśl o jednonocnej przygodzie?

            w temacie dopuszczania... jeśli chodzi o myśl, to myśl akurat do siebie dopuszczam, jak najbardziej :D

            >
            > wniosek jest taki, zachowujesz się jak prostytutka
            >
            6 z logiki!
    • gres81 Re: Zaangażowanie, czekam z seksem 17.09.10, 21:56
      jak kocha to poczeka.

      on raczej Cie nie kochał chciał Cie puknąć.
      • d.moll.ka Re: Zaangażowanie, czekam z seksem 17.09.10, 22:03
        kurcze... są normalni męzczyźni na tym świecie!
        Spoko Gres. Dziex za wpis.
        Poprawiłeś mi humor. Bo teraz mam zjazd.

        Dlatego udzielam sie w wątku alkoholowym na FK
        forum.gazeta.pl/forum/w,16,116599589,116599589,pozytywne_filmy_o_alkoholu.html
        ;D pozdrawiam!
        • pol_krzaka Re: Zaangażowanie, czekam z seksem 17.09.10, 23:33
          Kwestia postrzegania normalności. Ty sama normalna nie jesteś i musisz zdać sobie z tego sprawę. Gość, który mając kobietę wytrzymał bez seksu pół roku też do normalnych nie należy. To może się zdarzyć w wieku nastoletnim, ale każdy dorosły facet z przeciętnymi seksualnymi potrzebami ucieknie po miesiącu, góra dwóch. Tak jesteśmy biologicznie zbudowani i nic nie da wypieranie tego faktu. Możesz się dostosować, iść do seksuologa i próbować zmienić podejście, możesz też być sama. Ale nie miej pretensji do facetów że nie są zainteresowani związkiem bez seksu. W ogóle samo nastawienie typu "kocha to poczeka" to szczyt egoizmu. Faceta, który kocha nie bierze się z losowania, trzeba do tego doprowadzić, a rozkochać w sobie faceta jednocześnie pozbawiając go jego podstawowych potrzeb nie jest łatwo.
          • d.moll.ka Re: Zaangażowanie, czekam z seksem 17.09.10, 23:49
            O. Demiurg się znalazł. Ustala normy - ten normalny, ten nie.
            a Właśnie że są tacy mężczyźni, co by poczekali :P
            Poczytajk sobie wpisy i się mi tu nie mądrzyj, brunecie wieczorową porą.

            I znajdę go! :P ebyś wiedział! Kiedyś go znajdę! i do Ciebie skrobnę maila ze ślubu :P:P:P
            • d.moll.ka Re: Zaangażowanie, czekam z seksem 17.09.10, 23:50
              znaczy maila zaraz po ślubie, normalny (czyt. przeciętniak) :D
            • pol_krzaka Re: Zaangażowanie, czekam z seksem 18.09.10, 16:16
              Z definicji normalny jest ten, kto jest typowy, ma cechy charakterystyczne dla zdecydowanej większości. Normy więc ustalają się same i tylko w minimalnym stopniu podlegają subiektywnej ocenie.
              Sama normalna nie jesteś jeśli chodzi o podejście do seksu, bo podobne podejście mają wyjątkowo nieliczne kobiety. Zaburzenia lub brak potrzeb seksualnych to podstawa do leczenia, jest nawet specjalne określenie na osoby tym się zajmujące - seksuolog, naprawdę dla własnego dobra powinnaś się takiego leczenia podjąć.
              Podobnie skoro spodziewasz się jakie odpowiedzi będą statystycznie dominować to sama doskonale rozumiesz że są typowe i właśnie autorzy tych odpowiedzi są normalni.
              Ten facet co pół roku czekał to jednak był bardzo cierpliwy i wyrozumiały, a nawet takiego nie potrafiłaś przy sobie utrzymać. I tak miałaś wyjątkowe szczęście, drugiego takiego nieprędko spotkasz. Więc przestań z tymi bajkami że kogoś znajdziesz i będziesz ze ślubu pisać. Z punktu widzenia faceta związek z zablokowaną seksualnie kobietą nie ma żadnej przyszłości.
              • d.moll.ka Re: Zaangażowanie, czekam z seksem 18.09.10, 16:29
                A Janusz Korwin Mikke? Typowy? Nie. Normalny. Tak. :P

                zresztą, mam poleczników w swoim wątku na FK. możecie mi podskoczyć ;D:D
                forum.gazeta.pl/forum/w,150,116602033,116629338,Re_Zaangazowanie_czekam_z_seksem.html
                • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Zaangażowanie, czekam z seksem 18.09.10, 16:41
                  d.moll.ka napisała:

                  > A Janusz Korwin Mikke? Typowy? Nie. Normalny. Tak. :P


                  Normalny? W którym miejscu?

                  >
                  > zresztą, mam poleczników w swoim wątku na FK. możecie mi podskoczyć ;D:D
                  >

                  Nie sądzę aby ktoś zamierzał tu "podskakiwać". Widzę że nie tylko do seksu ale i do dyskusji masz młodzieżowe podejście.
                  • d.moll.ka Re: Zaangażowanie, czekam z seksem 18.09.10, 16:46
                    yyyy... oglądam film.
                    dość już. wstałam ze stołu operacyjnego, bo mnie boli ;)za bardzo sie odkrywam.
                    koniec.
                    pa!
            • allerune Re: Zaangażowanie, czekam z seksem 18.09.10, 17:38
              po cholerę tu piszesz skoro sama wiesz lepiej jak powinno być? Kolega ma racje, NORMALNY facet spuści taką znajomość w klozecie, skazujesz się na zakompleksionych dziwaków i psychopatów, no i na ultrakatolików

              ... aaa, no i geje, oni nie będą Cię chcieli zaciągnąć do wyra :D
              • d.moll.ka Re: Zaangażowanie, czekam z seksem 18.09.10, 17:42
                co Ty, oni na mój widok sie nawracają...
                jestem obok wiszących ogrodów królowej Semiramidy jednym z cudów świata...

                widzę, że grasujesz w moim wątku mała.... nie krępuj się :D
    • czekolada88 Pomożecie? Nie pomożemy. 17.09.10, 23:57
      Tak sobie czytam Twoje wypowiedzi i szczerze mówiąc nie dałam rady dobrnąć do końca tej papki. Forum służy głównie temu, żeby poznać punk widzenia innych osób. Naiwne jest sądzenie, że każdy będzie Ci potakiwał. Przyszłaś tu po to, żeby skonfrontować swoją sytuacje, tak czy nie? Jesli już ktoś poświeca swoj czas i wyciaga do Ciebie reke, to nie probuj przekonywać całego świata że czekanie na siłe pol roku z seksem jest jedyna sluszna drogą. To nie na tym polega.

      Seks jest wazna czescia życia i tego nie zmienisz. Nie najwazniejsza- ale wazna. I nie dziwi mnie wcale że chlopak z Toba zerwa. Nie bede sie silić na wyjaśnienia bo i tak ich nie przetrawisz:)


      __________________________________________________________________

      "When I think that I'm over you, I'm overpowered"
      • d.moll.ka Re: Pomożecie? Nie pomożemy. 18.09.10, 00:00
        a przetrawię! i nawet kilo nie przytyję! mam super przemianę materii! :P na noc zjadłam pół ciacha śliwkowego !

        dobrze, że mi tu piszą o innym punkcie widzenia.
        przyjmuję na klatę Czekolada!
        • czekolada88 Re: Pomożecie? Nie pomożemy. 18.09.10, 00:03
          d.moll.ka napisała:

          > dobrze, że mi tu piszą o innym punkcie widzenia.
          > przyjmuję na klatę Czekolada!

          Jestem z Ciebie dumna jak ojciec.


          __________________________________________________________________

          "When I think that I'm over you, I'm overpowered"
          • d.moll.ka Re: Pomożecie? Nie pomożemy. 18.09.10, 00:06
            nie wiem, czy zauważyłaś swoim ciemnym czekoladowym umysłem - ale absolutnie nic nie wnosisz do dyskusji...
            jak ktos nie wnosi to niech się... :P
    • seth.destructor Re: Zaangażowanie, czekam z seksem 18.09.10, 00:42
      Na co ma czekać? Na to, aż się zakochasz, albo zaczniesz pożądać? Jak nic do niego ludzkiego nie czujesz, to co się znęcasz?
      • d.moll.ka Re: Zaangażowanie, czekam z seksem 18.09.10, 10:47
        seth.destructor napisał:

        > Na co ma czekać? Na to, aż się zakochasz,
        Dokładnie!!!

        albo zaczniesz pożądać?
        A to akurat, to sie czuje od razu. A jeszcze na początku każdego związku, jak facet się podoba, pomagają nam hormony! :P

        Jak nic do ni
        > ego ludzkiego nie czujesz, to co się znęcasz?
        :D Ja? Znęcam?... Wiesz, jak szerokie jest spektrum ludzkich uczuć? Pożadanie to nie uczucie. To stan. I mija z wiekiem :D A jak chciał mnie na seks tylko - niech spada! :P
    • figgin1 Re: Zaangażowanie, czekam z seksem 18.09.10, 09:11
      Ileż można zakładać wątki o tym samym?
      • triss_merigold6 Re: Zaangażowanie, czekam z seksem 18.09.10, 10:43
        Dopóki nie uzyska się odpowiedniej liczby oczekiwanych odpowiedzi. P
        Pół roku regularnego randkowego spotykania się i zero seksu u dorosłych ludzi? Jakiś kosmos.
      • d.moll.ka Re: Zaangażowanie, czekam z seksem 18.09.10, 10:48
        wysil swoja wyobraznie i udawaj ze tego watku nie ma
        jak ci sie uda ta autosugestia - masz niezwykle zdolnosci !
      • menk.a Re: Zaangażowanie, czekam z seksem 18.09.10, 11:22
        figgin1 napisała:

        > Ileż można zakładać wątki o tym samym?

        Póki wszystkie odpowiedzi nie będą zgodne z oczekiwaniami. Jak w dowcipie publiczność domagająca się bisów od zmęczonej i fałszującej gwiazdy "śpiewaj aż się nauczysz!":D
        • d.moll.ka Re: Zaangażowanie, czekam z seksem 18.09.10, 11:32
          jeśli by tak było, poleciałąbym do Stanów, do mormonów.
          a skoro jestem tu - dyskutuję. kropka.
          psychologiem to Ty nie jesteś menka.
          • asocial Re: Zaangażowanie, czekam z seksem 18.09.10, 13:25
            a moze warto glosno przed lustrem powiedziec: ´´nie interesuje mnie seks´´?
            czasem zaakceptowanie prawdy o sobie jest najprostszym sposobem na unikniecie problemow.
            nie moge sobie wyobrazic, ze spotykam sie z jakims facetem przez 6 miesiecy i ten unika seksu. dla mnie cos takiego byloby niemozliwe. no, chyba ze masz -nascie lat.
            • d.moll.ka Re: Zaangażowanie, czekam z seksem 18.09.10, 13:43
              Nie nie mam nastu lat. Jak sie ma naście lat, korzonki człowieka nie przyginają prawie do ziemi, jak mnie dziś (choć dużo młodszy kolega w pracy ma to notorycznie... ;/ mam nadzieję, że to pierwszy i ostatni raz... :( boli! )

              Ale do rzeczy! Nie chodzi mi, żeby facet unikał seksu. A niech i chce :) Tylko... niech nie odchodzi jak ja nie chcę, tak od razu! Chyba, jak ta głupia wierzę w miłość. A jak będzie miłość, pierścionek zaręczynowy ;)- będzie i seks...

              INTERESUJE MNIE SEKS. I nie muszę tego gadać. To jest oczywiste! :P Dowodów nie będę prezdstawiać;)
              • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Zaangażowanie, czekam z seksem 18.09.10, 13:54
                > INTERESUJE MNIE SEKS. I nie muszę tego gadać. To jest oczywiste! :P Dowodów nie
                > będę prezdstawiać;)

                Taaa, jasne. Równie dobrze mogłabyś pójść do pracy gdzie pierwszą wypłatę dostaniesz po 6 miesiącach i wmawiać nam że INTERESUJĄ MNIE PIENIĄDZE.
                Seks jest na tyle poważną sprawą że nie każdy jest gotów angażować się przez 6 miesięcy w związek i czekać aby się przekonać czy ten seks z tobą jest wartościowy. Zwłaszcza że pierwsze 6 miesiecy czekania sugeruje że częstotliwość w dalszym wspólnym życiu też może być nie za ciekawa...

                I pytanie do ciebie - jak reagujesz gdy twój facet, od np. 3 miesięcy zaczyna cię całować i pieścić gdy jesteście sam na sam?
                • d.moll.ka Re: Zaangażowanie, czekam z seksem 18.09.10, 14:25
                  >
                  > Taaa, jasne. Równie dobrze mogłabyś pójść do pracy gdzie pierwszą wypłatę dosta
                  > niesz po 6 miesiącach i wmawiać nam że INTERESUJĄ MNIE PIENIĄDZE.

                  Per analogiam:
                  idę do pracy, gdzie mam obiecane że za 6 miesięcy będę dostawała TAAAKĄ forsę, że głowa mała :D
                  czyt. seks z magadawką Miłości, Namiętności, Czułości i tego, co Najpiękniejsze
                  ale:
                  czekam na tą forsę, bo mam: oszczędności (czytaj jak chcesz;) i luksusowe widoki na przyszłość; sama praca hest zajebiście rozwijająca, angażuje mnie, fa
                  scynuje, chcę ją poznawać, odkrywać coraz bardziej :P
                  INTERESUJĄ MNIE PIĘNIĄDZE.
                  TYSIAC RAZY BARDZIEJ INTERESUJE MNIE SEKS WYNIKAJĄCY Z MIŁOŚCI.
                  SEKS Z SENSEM - A NIE SEKS BEZ SENSU. gadaliśm y juz o tym kiedyś.

                  > Seks jest na tyle poważną sprawą że nie każdy jest gotów angażować się przez 6
                  > miesięcy w związek i czekać aby się przekonać czy ten seks z tobą jest wartości
                  > owy.
                  Nie każdy. Ia ja sie o tym boleśnie kiedys ptrzekonałam. Teraz przeżywam to lajtowo. Gorzej jak sie w kimś napradę bujnę, a on pójdzie. By ło dawno, ale do dzis pamiętam - jak boli.


                  Zwłaszcza że pierwsze 6 miesiecy czekania sugeruje że częstotliwość w dal
                  > szym wspólnym życiu też może być nie za ciekawa...
                  szczęść mies. to oriantacyjna cezura... takie pi razy oko.


                  > I pytanie do ciebie - jak reagujesz gdy twój facet, od np. 3 miesięcy zaczyna c
                  > ię całować i pieścić gdy jesteście sam na sam?
                  Jak facet od jednego miesiąca mnie całował i pieścił to mi sie podobało :) Jeszcze Jak! :D Odwzajemniałam, rzecz jasna.
                  Ale wiadomo jaka jest alchemia i dynamika pożadąnia... Chcemy więcej. Seksu nie chciałam, byłam zreszta bardzo młodziutka, zakochana. On starszy, po studiach, ja studentka. Odszedł.

                  Od tamtej pory nigdy nic takiego już nie poczułam. No może raz... Ale on jest w związku i pewnie już są zaręczeni.

                  Po co ta wiwisekcja? czemu ma służyć? Moim problemem nie jest seks, tylko juz dawno nie kochałam. A faceci są... tylko jakoś rzadko iskrzy.
                  • asocial Re: Zaangażowanie, czekam z seksem 18.09.10, 14:44
                    I tu sie mylisz, bo na podstawie przedstawionych faktow, Twoim problemem JEST seks.

                    Trudno uwierzyc, zeby dorosla, niezalezna i samodzielna osoba zdecydowala sie na swiadomy celibat, mimo ze jak twierdzi ,lubi seks i nie ma z tym zadnego problemu.
                    Zycie to nie disneyowska bajka, zreszta sama na siebie bat krecisz: Jestem pewna, ze znajdziesz w koncu faceta, ktory chetnie poczeka te 6 miesiecy na seks. Problem pojawi sie pozniej: nie licz, ze nagle po tych +/- 6 miesiacach celibatu okaze sie ogierem w lozku.

                    Zapewne dlatego rzucaja Ciebie faceci, trudno uwierzyc, ze kobieta, ktora swiadomie, z wlasnej woli rezygnuje z seksu na poczatku znajomosci, zeby po otrzymaniu pierscionka nagle stac sie super hiper wyuzdana kobieta, ktora ma ochote na seks przynajmniej te 3 razy w tygodniu. W takie cuda nikt nie uwierzy. Niestety, takich jak Ty, ktorzy pod przykrywka ciezkiej ideologii maskuja swoje problemy (albo i nie- problemy, wystarczy zaakceptowac, ze seks jest dla Ciebie nieistotny), jest calkiem sporo. Dla porownania, historia z zycia: przyjaciolka spotykala sie 1,5 miesiaca z facetem, ktory przejawial mniej wiecej podobne nastawienie jak Ty. nie wytrzymala, rzucila go, chociaz byli naprawde kompatybilni w innych kwestiach. Potem sie okazalo, ze faceta seks po prostu NIE interesuje.

                    A ja mam za soba kilka stalych zwiazkow i wiem od +/- 17 roku zycia, ze bez seksu po prostu nie potrafilabym zyc, potrzebuje regularnego pozycia do normalnego funkcjonowania i dla mnie niemozliwe byloby to co Ty robisz.

                    Jesli poszukujesz mezczyzny dla Ciebie, naprawde polecam forum: (brak) seksu w malzenstwie. Wypowiada sie tam wielu mezczyzn, ktorzy maja podobne poglady do Twoich.
                    • d.moll.ka Re: Zaangażowanie, czekam z seksem 18.09.10, 15:04
                      słuchaj, odpowiedałam na pytanie g.r.a.f.z.e.r.o i na jego wypowieź czekam.
                      nie intersują mnie Twoje wskazówki nt. tego, gdzie mam szukać mężczyzn. to nir Twoja sprawa. co Ty wiesz o mężczyznach, którzy mi sie podobają? Nic.

                      I nie lataj mi tu ze skalpelem, bo jesteś nieudolna w tych swoich operacjach na moich emocjach i psyche ;D idź uprawiać swój seks :P
                      strasznie się tu otwieram. nigdy w normalnym życiu bym tego nie robiła - i nie robię. ale liczę na sensowne wypowiedzi. Twoja do takich nie należy. A niektóre krytyczne - należą.
                      • facettt czekac mozna, tylko po co? 18.09.10, 15:35
                        szkoda czasu :)

                        seks bez sensu (i to tez nie dla wszystkich) - to np. seks przypadkowy,
                        nad ranem, po wizycie w pubie chocby.

                        seks z kims , kogo sie zna i lubi, po miesiacu chocby znajomosci - to jak najbardziej seks
                        z sensem.

                        Seks jest wartoscia SAMA W SOBIE - chociaz zapewne nie dla Ciebie.

                        do seksu sympatia wystarcza - nie musi od razu byc milosc.
                        • d.moll.ka THE END 18.09.10, 15:52
                          Królowa Wacikowa jest od dziś panią mego serca :D:D
                          straszne. ale to prawda....
                          :)
                          Królowa Wacikowa jest od dziś panię mego serca.
                          tak, taka jest prawda.... :D
                          wacikowa to mądrze gadająca kobietka jest!
                          pa!


                          • d.moll.ka Re: THE END 18.09.10, 16:09
                            zwariowałam z tego celibatu.... tak, mieliście rację...
                            to sie musiało źle skończyć.

                            Królowa Wacikowa jest od dziś panią mego serca

                            :D:D
                          • wacikowa Re: THE END 18.09.10, 16:09
                            No to se teraz dojerypałam:P
                            • d.moll.ka Re: THE END 18.09.10, 16:24
                              pensjonarkę łatwo zauroczyć :D:D
                            • maly.jasio Re: THE END 18.09.10, 16:47
                              wacikowa napisała:

                              > No to se teraz dojerypałam:

                              to zawsze sie mozemy.
                              jako absolvent UJ - to mam ku temu papiery :)
                              • wacikowa Re: THE END 18.09.10, 18:49
                                Jeszcze lepiej-trójkąt?:)
                                Dobra idę stąd bo tu nie wolno o seksie. Wylotka na zbity pysk jest za to:)
                    • obloczki.dwa Re: Zaangażowanie, czekam z seksem 22.09.10, 13:34
                      Bzdury wypisujesz asocial, naprade, demollka popieram to co robisz i tak trzymaj aby poznać wartościowego faceta, ktory nie chce tylko "zaliczyc" i zostawic lepiej troche poczekac, poznac go, zaprzyjaznic sie, byc pewnym, ze cos wiecej stworzycie. Mój czekał na mnie 14miesięcy(do pelnego wspolzycia), byłam dziewicą i straciłam dziewictwo w wieku 23 lat, teraz hmmm podobno kocica w łozku;Di to ze czekałam tyle nie znaczy, ze jestem jakas nie teges w łózku i chce raz na miesiać, bo wrecz przeciwnie codziennie i uwielbiam sie kochać z moim juz narzeczonym:-). Najpierw poznawaliśmy sie jak przyjaciele wspolne spacery, kolacje, rozmowy, pozniej poznał moja rodzinę, pozniej stopniowo poznawanie ciał takze roznie to bywa- ja nie zaluje, ze tyle poczekałam naprawde byłam w 100%pewna, ze moge mu zaufac ze jest to ktoś wazny i mnie nie skrzywdzi
                      • d.moll.ka Re: Zaangażowanie, czekam z seksem 22.09.10, 15:47

                        :)
                        Obłoczki Dwa. Wspaniale że napisałaś :)
                        Wiesz... jak mi tak zaczęli gadać, że coś ze mną nie teges - to aż sobie zrekonstruowałam w myślach historię moich fascynacji seksualnych i... mojego libido. Nie jest źle! Po prostu jeszcze nie współżyłam - i jestem twardsza niż, te które spróbowały... Mam więcej do stracenia;) Nie jest źle z moim lidido. Jest dobrze - i generalnie uważam na imprezach, żeby nie wypić za dużo i nie stracić hamulców.;) Jestem normalna kobieta. faceci mnie kręcą. Niektórzy - super bardzo. A to, że dziewcyzna/ później kobieta czeka na miłość i nie rozmienia się na drobne, jest rozważna - nie znaczy, że zimna ryba! Tak sobie tu piszę, żeby przeżyć jeszcze jeden i... jeszcze jeden dzień czekania na mojego. tak mi jakos troszkę łatwiej - jednych lubię, z innymi drę koty :)

                        Gratuluję, Ci narzeczonego :) wartościowy i kocha, skoro chciał na Ciebie poczekać i nie szukał miodku w innej barci ;) Też bym chciała, żeby moim pierwszym był narzeczony, a jeszcze bardziej - mąż. Takie mam babskie marzenie gdzieś głęboko w serduchu.
                        Wszystkiego naj i bardzo się cieszę , że Obłoczki Dwa akutrat przepłynęły po niebie nad moim postem i zostawiły po sobie mały prezencik :) serdeczności.
                  • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Zaangażowanie, czekam z seksem 18.09.10, 15:35
                    > Per analogiam:
                    > idę do pracy, gdzie mam obiecane że za 6 miesięcy będę dostawała TAAAKĄ forsę,
                    > że głowa mała :D

                    Ooo fajowo, choć, będziesz dla mnie pracować. Obiecuję TAAAAKĄ forsę za 6 miesięcy...


                    > czyt. seks z magadawką Miłości, Namiętności, Czułości i tego, co Najpiękniejsze
                    > ale:

                    Oh, for god's sake!!! Jaka znowu Miłość, Namiętność i Czułość i Najpiękniejszość, jeśli przez 6 miesięcy tej Namiętności brakowało, podobnie jak zaufania i pewności czy ten facet na łóżko już "zasłużył".
                    Z tego co wiem to prawdziwa miłość, zakochanie i namiętność na tym polega że od drugiej osoby nie można się oderwać, ani myślą ani dotykiem. A w tym co opisujesz nie ma tego uczucia za grosz.
                    • d.moll.ka Re: Zaangażowanie, czekam z seksem 18.09.10, 15:40

                      >
                      > Ooo fajowo, choć, będziesz dla mnie pracować. Obiecuję TAAAAKĄ forsę za 6 miesi
                      > ęcy...

                      chodź powinno być - a nie choć :D
                      i spisujjemy umowę poświadczoną notarialnie! ha! nic na gębę - choćby nie wiem jak cudna była!

                      pa! za niecałą godzinę Elling, a to jeszcze sporo do zrobienia. :D

                      i tak, kurna, wiem swoje :)
                      dziewczyny na FK kazały mi poczekać na miłość. jestem aktywna, żyję normalnie. znajdę ją! :P
                      • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Zaangażowanie, czekam z seksem 18.09.10, 16:06
                        > chodź powinno być - a nie choć :D
                        > i spisujjemy umowę poświadczoną notarialnie! ha! nic na gębę - choćby nie wiem
                        > jak cudna była!

                        No to w takim razie w przypadku tego twojego seksu facet też powinien dostać jakąś gwarancję podniebnych przeżyć. Bo ja wiem - jakieś nagranie wideo, referencje od byłych facetów itp.
                        Nie oczekuj że będą się na ślepo ładować.
                        • d.moll.ka Re: Zaangażowanie, czekam z seksem 18.09.10, 16:12
                          Królowa Wacikowa jest od dziś panią mego serca :D:D
                          Ona mi kazał poczekać.... a jest fajna babka

                          > Nie oczekuj że będą się na ślepo ładować.
                          :D ale ja nie trzymam na skrajny dystans :P jak ma IQ wyższe od szympansa - niech sam wyciaga wnioski...
                          tiaaaa... referencje :D:D

                          Królowa Wacikowa jest od dziś panią mego serca :D:D
                          zgłupiałam przez to wyposzczenie :):)
                          nie mogę z wami... spadam
                          • d.moll.ka wacikowa................ 18.09.10, 16:22
                            to ona: :D
                            ludzie.gazeta.pl/wacikowa/0,0.html
                            i co? ona jest po mojej stronie :P zajrzyjcie na FK to sie przekonacie :P
                      • menk.a Re: Zaangażowanie, czekam z seksem 18.09.10, 16:07
                        d.moll.ka napisała:

                        > dziewczyny na FK kazały mi poczekać na miłość. jestem aktywna, żyję normalnie.
                        > znajdę ją! :P

                        Gwarancje ci dały? Inaczej reklamacji nie złożysz.:>
                        • d.moll.ka Re: Zaangażowanie, czekam z seksem 18.09.10, 16:15
                          tyle ich tam na tej liście!
                          wpisały numery sdowodów osobistych!

                          czuję w chudych kościach, że ta petycja przejdzie!!!!!!!!!!! :D:D
                  • zielgos Re: Zaangażowanie, czekam z seksem 07.10.10, 12:27
                    > Per analogiam:
                    > idę do pracy, gdzie mam obiecane że za 6 miesięcy będę dostawała TAAAKĄ forsę,
                    > że głowa mała :D
                    > czyt. seks z magadawką Miłości, Namiętności, Czułości i tego, co Najpiękniejsze
                    > ale:
                    > czekam na tą forsę, bo mam: oszczędności (czytaj jak chcesz;) i luksusowe widok
                    > i na przyszłość; sama praca hest zajebiście rozwijająca, angażuje mnie, fa
                    > scynuje, chcę ją poznawać, odkrywać coraz bardziej :P
                    > INTERESUJĄ MNIE PIĘNIĄDZE.
                    > TYSIAC RAZY BARDZIEJ INTERESUJE MNIE SEKS WYNIKAJĄCY Z MIŁOŚCI.
                    > SEKS Z SENSEM - A NIE SEKS BEZ SENSU. gadaliśm y juz o tym kiedyś.

                    1) nie byłaś zaangażowana, po prostu przetrzymujesz faceta bo lubisz, kiedy go tak ciśnie, ze mu oczy wychodza na wierzch- nie ma to nic wspólnego ze związkiem, jest to zwykłe podreperowywanie swojego poczucia własnej wartości, czyimś kosztem, podszyte zapędami sadystycznymi

                    2)jesteś dziewicą której strata cnoty i wyobrażenie seksu urosło w wyobrażeniach do rzeczy tak metafizycznych, że godnych czynienia tylko z jakimś bogiem, w warunkach niebiańskich, poprzedzonych więzią tak głęboką, że nieudzką - współczuję, jak już znajdziesz takiego co poczeka (jezeli jestes wystarczajaco ladna i fascynujaca to gwarantuje-bedzie walil ogóra aż mu zsinieje, ale poczeka), upadniesz z kilometrów wysokości płasko na swój zadek, seks w wersji ludzkiej nigdy nie będzie cie satysfakcjonował i dołączysz do grona piszących do Przyjaciółki "mam 45 lat, nigdy nie miałam orgazmu, właściwie to nie lubie tego seksu", a facet poczułszy ulgę, odzyskawszy prawidłowe ciśnienie w gałce ocznej, osiągnąwszy swój cel (po pół roku spotykania, jakbym nie mogła bzyknąc faceta, stałoby sie to równiez moim życiowym celem) odszedłby szukac nowych wrażeń.

                    Osobiście obstawiam 1 wersje.
                    • d.moll.ka Re: Zaangażowanie, czekam z seksem 07.10.10, 13:33
                      :D
                      ironiczne i zabawne.

                      >
                      > Osobiście obstawiam 1 wersje.
                      Nie! Seks moze być lipny czasem - facet moze być zmęczony czasem. Bylebym wiedziała, że kocha. Ale oczywiście drugiego dnia powinien mi to zrekompensować.
                      Jestem dziewicą. Poczekam do ślubu. Nie ma wyobrażeń seksu nie wiadomo jakich... Orgazmy znam - masturbacja ludzka rzecz. Najfajniejszy jest pochwowy - ale jest czymś ekstra pod warunkiem, że nie robisz tego własną ręką. Jeśli jestes sama w sypialni - jest po prostu super rozkoszny... Jeśli osiagasz taki orgazm z facetem - to musi być niesamowite... ale do tego to pełne zaufanie i miłość na stałe. małzeństwo.
                      forum.gazeta.pl/forum/w,150,116602033,116690794,Re_Zaangazowanie_czekam_z_seksem.html
                      forum.gazeta.pl/forum/w,1182,116916830,116916830,czekam_juz_dlugo_z_1_razem_.html
                      • piataziuta Re: Zaangażowanie, czekam z seksem 07.10.10, 19:53
                        Hmm..
                        To może przytoczę tu własne doświadczenia.
                        Miałam podobnie jak Ty, będąc nastolatką. Tylko bez tego całego czekania na ślub.
                        Chciałam po prostu pierwszy seks przeżyć z kimś dla mnie wyjątkowym.
                        Towarzyszyła mi ideologia, związana z silnym przekonaniem, że seks (w moim wykonaniu) to (będzie) forma niesamowitej, czystej, zintensyfikowanej miłości.
                        Temperamentna byłam bardzo (byłam?...), płeć męska robiła wszystko na moje skinienie, osiągałam zawsze to co chciałam, więc w tym wypadku też nie miało być inaczej niż sobie zaplanowałam.
                        Chłopak z którym miałam pierwsze doświadczenia fizyczne, faktycznie był bardzo dla mnie wyjątkowy, a doświadczenia wręcz magiczne, z tym, że dotyczyły samych pieszczot bez stosunku (uważaliśmy że jesteśmy za młodzi).
                        Mój kolejny poważny partner z którym zdecydowałam się na seks, też był wyjątkowy, ale raczej już w kategoriach ludzkich, niezbyt boskich. Pierwszy seks też był taki-ludzki, normalny, fajny o tyle, że stanowił coś nowego.
                        Z czasem temperament dał znać bardziej o sobie. Ówczesny partner mnie znużył i poszedł w odstawkę.:]
                        Zapragnęłam znowu czegoś magicznego.
                        I tak sobie czekałam, aż się doczekałam.
                        Poznałam osobnika który był wyjątkowy, nie w sposób ludzki, nie w sposób boski, tylko w sposób wręcz szatański.
                        Znaliśmy się wcześniej długo wirtualnie, a spotkaliśmy przypadkowo.
                        Po dwóch godzinach, wiedziałam że będzie ze mną, po czterech byłam wręcz zamroczona endorfinami, a po 8 zastanawiałam się już, jak będzie wyglądać, jak wyłysieje. Seks był po godzinach 14. Fascynujący, bo on był fascynujacy.
                        Podobnie fascynujące były kolejne miesiące. Nad magicznością seksu się nawet nie zastanawiałam. Po raz pierwszy w życiu dałam się bardzo chętnie zdominować i podążałam za tym co się działo. Wszystko wydawało mi się magiczne.
                        I wiesz co? Po dwóch latach, kiedy osobnik wrósł już w moje życie, i w pewien sposób upodobnił mnie do siebie, okazało się że w seksie nie ma żadnej magii. Że to zwykła fizyczna czynność związana z potrzebą wyeksploatowania, im bardziej przypominająca pornola tym lepiej (dla niego). W przypadku poruszenia tego tematu, koleś dostaje wytrzeszczu ze zdumienia, i nie może zrozumieć o co mi chodzi, bo przecież orgazm miałam, a nawet kilka.
                        Reasumując, z wielkiej pięknej magii, którą sama byłam nafaszerowana, z godzin namiętnych pieszczot, została kilkuminutowa gra wstępna polegająca na macankach zewnętrznych narządów płciowych, aż stanie pała i jedziemy.
                        Nie uważam, żeby miało sens czynienie z tego życiowej wartości.
                        Panowie szybko odzierają ze złudzeń. Ich fantazje są ukształtowane przez pornole, a ich erotyzm kręci się tylko wokół nabrzmiałej pały.

                        Czy masz dużo kolegów d.moll.ko?
                        Czy wiesz, że ich pała warunkuje wiele z ich "uczuć" i czynów?
                        Czy chciałabyś spędzić życie z kimś kto zdecydował się na ślub z Tobą po części dlatego, że cisnęło go w majtach???
                        • d.moll.ka Re: Zaangażowanie, czekam z seksem 07.10.10, 21:03

                          > Poznałam osobnika który był wyjątkowy, nie w sposób ludzki, nie w sposób boski,
                          > tylko w sposób wręcz szatański.
                          Jak to szatański? Manipulował Tobą???!

                          > Znaliśmy się wcześniej długo wirtualnie, a spotkaliśmy przypadkowo.
                          > Po dwóch godzinach, wiedziałam że będzie ze mną, po czterech byłam wręcz zamroc
                          > zona endorfinami, a po 8 zastanawiałam się już, jak będzie wyglądać, jak wyłysi
                          > eje. Seks był po godzinach 14. Fascynujący, bo on był fascynujacy.
                          > Podobnie fascynujące były kolejne miesiące. Nad magicznością seksu się nawet ni
                          > e zastanawiałam. Po raz pierwszy w życiu dałam się bardzo chętnie zdominować i
                          > podążałam za tym co się działo. Wszystko wydawało mi się magiczne.
                          .... Nic z tego nie rozumiem. Była czułość? Ja naprawdę nie szukam doznań pozaziemskich. Seks do dla mnie ekstrakt z czułości, namiętności, miłości, zaufania, oddania, dominacji - codziennie w różnych proporcjach... zależnie od naszych fantazji, pragnień, kondycji;)... moich i faceta.



                          > I wiesz co? Po dwóch latach, kiedy osobnik wrósł już w moje życie, i w pewi
                          > en sposób upodobnił mnie do siebie, okazało się że w seksie nie ma żadnej magii
                          > . Że to zwykła fizyczna czynność związana z potrzebą wyeksploatowania, im bardz
                          > iej przypominająca pornola tym lepiej (dla niego). W przypadku poruszenia tego
                          > tematu, koleś dostaje wytrzeszczu ze zdumienia, i nie może zrozumieć o co mi ch
                          > odzi, bo przecież orgazm miałam, a nawet kilka.
                          Ale wcześniej było czulej? Tak? myślisz,. że udawał, czy co? A może ma dużo stresów? tak sam z siebie sie nie zmienił - życie was zmieniło... coś mi tu nie gra....

                          > Reasumując, z wielkiej pięknej magii, którą sama byłam nafaszerowana, z god
                          > zin namiętnych pieszczot, została kilkuminutowa gra wstępna polegająca na macan
                          > kach zewnętrznych narządów płciowych, aż stanie pała i jedziemy.
                          > Nie uważam, żeby miało sens czynienie z tego życiowej wartości.
                          > Panowie szybko odzierają ze złudzeń. Ich fantazje są ukształtowane przez porno
                          > le, a ich erotyzm kręci się tylko wokół nabrzmiałej pały.
                          Coś jest nie tak u was... Coś sie wypaliło, czegoś nie dopilnowaliście. Przecież ludzie starsi uprawiaja seks, wiem, że jest to seks czuy. Przemawia przez Ciebie rozgoryczenie...


                          > Czy masz dużo kolegów d.moll.ko?
                          Nie.
                          > Czy wiesz, że ich pała warunkuje wiele z ich "uczuć" i czynów?
                          Nie wulgaryzowałąbym tego aż tak. To nie jest podgatunek. To prawda, że bardziej koleżeńscy są dla kobiety, któa najzwyczajniej w świecie im sie podoba... Ale nie zawsze. Są mężczyzźni bardzo etyczni - choć instynkt działa :) Znam takiego jednego, pracuje ze mną. Bardzo młody, ale naprawdę super chłopak.

                          > Czy chciałabyś spędzić życie z kimś kto zdecydował się na ślub z Tobą po części
                          > dlatego, że cisnęło go w majtach???
                          No, po części... :D Przecież nie chcę, żeby mój facet do mnie soie modlił... chcę, żeby mnie czasem zerżnął, z przeproszeniem. Ale generalnie chcę, żeby był czuły.

                          Twój wpis wywarł na mnie duże wrażenie.... dziękuję za otwartość, szczerość... WOW! Mocnu wpis!!!!
                          Jednak uważam, że jesteś bardzo subiektywna. Jesteś niesprawiedliwa dla mężczyzn - bo Twój partner nawala.... Mężczyzźni to nie zwierzęta... Przynajmniej niektórzy.
                          Słuchaj, poradź sie eksperta. Coś u was nie tak. Napisz tu. Wiele osób sie radzi - może da sie to odkręcić, ten seks szybki i jak z pornola. jak Ty myślisz, czujesz? pozdrawiam i powodzenia. Nie zostawiaj tak tego. Niemożliwe, żeby udawał?
                          forum.gazeta.pl/forum/f,1182,Partnerstwo_i_seks.html
                          • piataziuta Re: Zaangażowanie, czekam z seksem 08.10.10, 00:24
                            d.moll.ka napisała:

                            > Jak to szatański? Manipulował Tobą???!
                            Nie.
                            Zaangażowałam się po prostu tak bardzo, że w żartach śmiałam się, że koles musi mieć coś wspólnego z szatanem :)

                            Czułość była i jest- na co dzień, ale nie w łóżku. Od początku tak było. Tylko w ferworze fascynacji, ciężko było stwierdzić, czy rżniemy się bo jest ogromna fascynacja, czy rżniemy się bo on inaczej nie umie. Dzisiaj wiem, że po prostu inaczej nie umie.

                            > Ale wcześniej było czulej? Tak? myślisz,. że udawał, czy co? A może ma dużo str
                            > esów? tak sam z siebie sie nie zmienił - życie was zmieniło... coś mi tu nie gra....

                            Nie, on się nie zmienił. To ja miałam idały które po prostu zderzyły się z rzeczywistością :)

                            > > Czy masz dużo kolegów d.moll.ko?
                            > Nie.
                            a ja mam,
                            i bardzo ich lubię moich kumpli, ale dużo nauczyli mnie o swoim gatunku i nie są to rzeczy które dziewczę z ideałami chciałoby słyszeć:)
                            Chociażby fakt, że gdy nacieszą się oni seksem z jedną kobietą, to w większości przypadków, bez względu na to jak atrakcyjna by nie była, po prostu chcieliby coś nowego, kwestia tylko czy to realizują czy nie
                            -uważam to za przykre, Ty nie?

                            > Słuchaj, poradź sie eksperta. Coś u was nie tak. Napisz tu. Wiele osób sie radz
                            > i - może da sie to odkręcić, ten seks szybki i jak z pornola. jak Ty myślisz, c
                            > zujesz? pozdrawiam i powodzenia. Nie zostawiaj tak tego. Niemożliwe, żeby udawa
                            > ł?
                            Mój główny problem to nie seks, tylko fakt, że zakochałam się śmiertelnie w egoiście w związku z którym nie da się funkcjonować inaczej niż według jego zasad. Wszystkiego już próbowałam. Znam opcje które mi zostały, muszę się tylko zdecydować którą wybrać.
                            Wątpię czy specjalista tu pomoże, ale powiedzmy że napiszę

                            O seksie pisałam, bo chciałam Ci dać do myślenia, że różnie to może wyglądać:P
                            Ale widzę że generalnie to Ty doświadczona i mało pruderyjna jestes, i tylko samo wsadzanie zostawiasz sobie na po ślubie- co jest dla mnie, biąrąc pod uwagę wymienione czynniki, zupełnie niezrozumiałe:P :)
                            • d.moll.ka Re: Zaangażowanie, czekam z seksem 08.10.10, 01:41
                              Za długo ciągle oglądam filmy... :/ Odpiszę Ci jeszcze...
                              > Czułość była i jest- na co dzień, ale nie w łóżku. Od początku tak było. Tylko
                              > w ferworze fascynacji, ciężko było stwierdzić, czy rżniemy się bo jest ogromna
                              > fascynacja, czy rżniemy się bo on inaczej nie umie. Dzisiaj wiem, że po prostu
                              > inaczej nie umie.
                              Żartujesz?!! A to sie jakos nie przekłada na łózko??!! czułość poza łózkiem??? Ty mnie nie strasz!!!!

                              >
                              > > > Czy masz dużo kolegów d.moll.ko?
                              > > Nie.
                              > a ja mam,
                              > i bardzo ich lubię moich kumpli, ale dużo nauczyli mnie o swoim gatunku i nie s
                              > ą to rzeczy które dziewczę z ideałami chciałoby słyszeć:)
                              > Chociażby fakt, że gdy nacieszą się oni seksem z jedną kobietą, to w większości
                              > przypadków, bez względu na to jak atrakcyjna by nie była, po prostu chcieliby
                              > coś nowego, kwestia tylko czy to realizują czy nie
                              > -uważam to za przykre, Ty nie?
                              Hm... Tak jest. To jest fakt. Ja o tym wiem... Kilku kolegów mam, dużo nie... Wśród nich są kobieciarze. Znam życie... :/ Czy to jest przykre? Tak, ale to jest życie... Myślę że właśnie mężczyzna,. który tę słabość swojej płci przekroczy, przełamie - zasługuje na podziw... Gada się, że nie ma prawdziwych mężczyzn. Są! Dla mnie to jest znak firmowy Prawdziwego Faceta - to, że on zdobywa bieguny, osiąga niemożliwe!!! Widzisz, w środku nocy, zamiast spać, marzę... Każdy ma jakieś problemy ;)


                              > Wątpię czy specjalista tu pomoże, ale powiedzmy że napiszę
                              Przynajmniej spróbuj. Co Ci zalezy...

                              > O seksie pisałam, bo chciałam Ci dać do myślenia, że różnie to może wyglądać:P
                              dziękuję bardzo! Bardzo mi zależy na Waszych doświadczeniach!

                              > Ale widzę że generalnie to Ty doświadczona i mało pruderyjna jestes, i tylko sa
                              > mo wsadzanie zostawiasz sobie na po ślubie- co jest dla mnie, biąrąc pod uwagę
                              > wymienione czynniki, zupełnie niezrozumiałe:P :)
                              :D Nie wiem, co masz na myśli, pisząc, że jestem doświadczona... No raczej niezbyt 0 pettingu nawet nie znam!!! :) Ale fakt - pruderyjna nie jestem... Mogę swobodnie na te tematy rozmawiać. To są normalne rzeczy, o których ja marzę, i chcę je robić... Tylko nie mam z kim.

                              Wiesz co, dziękuję Ci, że napisałaś... Skoro Ty mi chciałaś coś podpowoedzieć, to i ja dam sobie to prawo w stosunku do Ciebie - ja na Twoim miejscu zawalczyłabym o ten związek... może seksuolog p. Ewa Żeromska na Partnerstwo i seks coś doradzi... Mądra kobieta jest i, z tego co zauważyłam, trafia bezbłędnie w sedno. To powodzenia... dobranoc. Twoja noc przynajmniej niesamotna (on nie umie inaczej, może go jakos naucz. Ale mnie nie słuchaj... co ja głupia wiem o tyuch sprawach... nic!... pa pa :)
                              • miedzy_innymi Re: Zaangażowanie, czekam z seksem 08.10.10, 22:29
                                Witaj ponownie:)Już tu kiedyś zabierałam głos, ale widzę, że temat ciągle jest odświeżany. Początkowo odniosłam wrażenie, że jesteś zadowolona ze swojego postanowienia i to,że czekasz nie stanowi problemu, natomiast celem zamieszczonego wątku było skonforntowanie tego z doświadczeniami innych, tak z ciekawości. Ale to chyba nie jest do końca tak? Pozwolę sobie na taką hipotezę: to nie seks stanowi probem, jesteś ciekawa tego i bezpuderyjna. Chyba bardzo Cię ktoś zranił..Żeby nie dopuścić do powtórzenia się takiej sytuacji postawiłaś bardzo wysoko poprzeczkę. Uważasz, że takie "poświęcenie", wytrwałość będzie gwarancją. Jesteś atrakcyjna, więc możesz stawiać bardzo wysokie wymagania. Wszystko spoko, logiczne,uzasadnione. Ja bym się zastanowiła dlaczego to wszystko tak sobie wymyśliłaś?,poszukała przyczyn. Bo rezygnujesz z seksu, mimo że "To są normalne rzeczy, o których ja marzę, i chcę je robić... ", przede wszystkim sobie narzucasz te ograniczenia!! Nie potrafię Ciebie zrozumieć;) Może to o Twoje zaangażowanie chodzi? Że "jak kochasz, to poczekasz", że Twoja wytrwałość będzie świadczyła o zaangażowaniu? Obawiasz się pójść na całość, żeby nie zostać znowu zranioną? Nie wiem, tak sobie gdybam....
                                Mam nadzieję, że nie odbierzesz tego posta jako próbę oceny Ciebie, Twojej postawy, napisałam pytania, jakie mogłabyś sobie zadać [a może już zadałaś;)] Mam po prostu takie wrażenie, że przedstawiony przez Ciebie problem/wątek jest efektem ubocznym, który by nie istniał, gdybyś rozkminiła przyczyny;) Pozdrawiam Cię bardzo serdecznie:)
                                • d.moll.ka Re: Zaangażowanie, czekam z seksem 09.10.10, 02:59
                                  Witaj:)
                                  Te moje sprawy to taka kompilacja wielu rożnorodnych emocji i odczuć - z jednej strony poczucue, że postępuję słusznie, ale z drugiej strony ogromna, narastająca ostatnio tęsknota za bliskością, więzią... Od tygodnia zreszta dziwnie funkcjonuję... Mam lukę pomiędzy przeszłością, a teraźniejszością - w związku ze sprawą karną o pedofilię w mojej rodzinie i moim zaangażowaniem, jest mi trudno nabrać rytmu, wcześniejszego tempa. Zasypiam wcześnie, później budzę się - jak teraz... I usycham z tęsknoty... ale nie d końca za seksem. Gdzieś czytałam, że bodajże w Nowym Jorku są takie mieksca, że obcy sobie ludzie przychodzą i się przytulają do siebie. Szkoda, że w moim mieście nie ma takiego miejsca:) Przytulam sie do dzieciaków, ostatnio fajnie mnie przytulił kumpel w pracy... Ale wiesz, mogłąbym leżeć obok mężczyzny całe godziny, wtulona w niego...

                                  Nie, nie jestem jakieś cudo, jestem przeciętnie atrakcyjna. Nie ujmowałabym mojej postawy w kategoriach stawiania poprzeczki. Tak jak juz wielokrotnie podkreślałam - moje pragnienie seksu z kimś bardzo zaufanym jest jednym z intymniejszych marzeń, jakie mam... (obok bycia matką, karmienia piersią, spełnienia w życiu rodzinnym, urodzenia więcej niz dwójki dzieci - co moze mi nie wyjść niestety...;). Ja przybieram pozę hardej i harda jestem wobec tych mężczyzn, których nie kocham. Jest taki jeden mężczyzna, o którym czasem myślę i chciałabym sie do niego mocno przytulić. Wiesz, Między_Innymi... myślę, że jak sie zakocham, można zrobić ze mna wszystko... jestem bardzo wrażliwa, no i spragniona bliskości... Można by pokusić się o wyszukanie analogii w świecie zwierząt - lwica jest odważna, konfrontacyjna... Jestem nią, gdy nie kocham faceta. Gdy kocham, staję się malutkim zwierzaczkiem taką... surykatką... :) Myślę sobie, że dobrze, że nie kochałam często. Różnie by to mogło być... Nie jestem jakaś twierdza...

                                  Piszesz, że rezygnuję z seksu... bawisz się troszkę w mojego psychoterapeutę :) Oczywiście, że te wszystkie zadane przez Ciebie pytania juz dawno zadałam sama sobie! I co więcej - oczywiście na nie odpowiedziałam, a raczej co pewien czas dokonałam aktualizacji bazy danych ;) Nie, nie rezygnuję z seksu! Ja po prostu nie uznaję seksu poza miłością... Nie wiem, jak to się wszystko u mnie potoczy... Dwa lata temu byłam inna. Wśród problemów byłam jedyna w rodzinie, która właściwie nie miała mężczyzny. To nie seks jest tą najważniejszą wartością, któej mi brakuje. Brakuje mi związku z mężczyzną - głębokiego, pełnego miłości. Hm... wierzę w przeznaczenie. Wierzę w sens tej perskiej bajki - że pary są dwiema połówkami pomarańczy. Fajnie mi pisała Ritsuko na FM... że z eks czuła barierę, ale - z obecnym nie... Ja chyba spotkałam tego mojego... tak mi sie wydaje. Ale jakos tak to się układa, że nawet go jeszcze nie pocałowałam, dwie szanse jakos przeszły. MOże do trzech razy sztuka, nie wiem... Nie rozpaczam, że nie mam męża. Żałuję tylko, że nie mam nikoo do kochania, przytulania, kogos bliskiego. Chciałabym z taką osobą poznać smak seksu - tylko z taka osobą. Jeśli jej nie spotkam - odpuszczam. Po prostu nie doświadczę seksu bez povczucia straty: bo seks bez miłości mnie po prostu... może nawet nie tyle brzydzi... co... zasmuca.

                                  :) Uważasz, że ja to sobie wymyśliłam, że to takie wykombinowane, taki konstrukt myślowy, teoria naukowa;) Otóż absolutnie nie! Marzenia się w nas rodzą czasami niezależnie od naszego intelektu... Sama wiesz... To taka trochę tajemnica. Każdy ma jakieś swoje tęsknoty, które znajdują wyraz w marzeniach. Taka melodia naszego wnętrza. Najsubtelniejszą melodia mojego wnętrza, taką folią w wykonaniu zespołu Jordi Savalla, jest to marzenie o Jednym. Aż tak mnie nie zraniono właśnie. Owszem, przeżyłam zawód... Ale powiem Ci, że on nie był miłością mojego życia... To w sumie był nawet epizod - wrył się, ale trwał krótko! I po tym doświadczeniu, po skonfrontowaniu sie z tamtum mężczyzną, ja poczułam, czego w życiu chcę, czego pragnę... Tak się rodzą nasze marzenia, znienacka, w pewnym momencie życia :) dobranoc!



                                  miedzy_innymi napisała:

                                  > Witaj ponownie:)Już tu kiedyś zabierałam głos, ale widzę, że temat ciągle jest
                                  > odświeżany. Początkowo odniosłam wrażenie, że jesteś zadowolona ze swojego post
                                  > anowienia i to,że czekasz nie stanowi problemu, natomiast celem zamieszczonego
                                  > wątku było skonforntowanie tego z doświadczeniami innych, tak z ciekawości. Ale
                                  > to chyba nie jest do końca tak? Pozwolę sobie na taką hipotezę: to nie seks st
                                  > anowi probem, jesteś ciekawa tego i bezpuderyjna. Chyba bardzo Cię ktoś zranił.
                                  > .Żeby nie dopuścić do powtórzenia się takiej sytuacji postawiłaś bardzo wysoko
                                  > poprzeczkę. Uważasz, że takie "poświęcenie", wytrwałość będzie gwarancją. Jeste
                                  > ś atrakcyjna, więc możesz stawiać bardzo wysokie wymagania. Wszystko spoko, log
                                  > iczne,uzasadnione. Ja bym się zastanowiła dlaczego to wszystko tak sobie wymyśl
                                  > iłaś?,poszukała przyczyn. Bo rezygnujesz z seksu, mimo że "To są normalne rzecz
                                  > y, o których ja marzę, i chcę je robić... ", przede wszystkim sobie narzucasz t
                                  > e ograniczenia!! Nie potrafię Ciebie zrozumieć;) Może to o Twoje zaangażowanie
                                  > chodzi? Że "jak kochasz, to poczekasz", że Twoja wytrwałość będzie świadczyła o
                                  > zaangażowaniu? Obawiasz się pójść na całość, żeby nie zostać znowu zranioną? N
                                  > ie wiem, tak sobie gdybam....
                                  > Mam nadzieję, że nie odbierzesz tego posta jako próbę oceny Ciebie, Twojej post
                                  > awy, napisałam pytania, jakie mogłabyś sobie zadać [a może już zadałaś;)] Mam
                                  > po prostu takie wrażenie, że przedstawiony przez Ciebie problem/wątek jest efek
                                  > tem ubocznym, który by nie istniał, gdybyś rozkminiła przyczyny;) Pozdrawiam Ci
                                  > ę bardzo serdecznie:)
                                • d.moll.ka Re: Zaangażowanie, czekam z seksem 09.10.10, 03:02
                                  Jeszcze chciałam Ci podziękować za śledzenie tego wątku, wyrażanie opinii i zmysł analityczny! Zmuszasz mnie to ubierania tego w słowa, nazywania rzeczy po imieniu. Ja celowo założyłam tych kilka wątków. Tak, chciałam się skonfrontować z postawami innych. Mam wrażenie, że jakoś też poprzez to dojrzewam... Paradoksalnie - ale tak jest! Jakoś mnie to zmusza do jeszcze większego doprecyzowania myśli i sądów... Pozdrawiam i dzięki!!!
                        • d.moll.ka Re: Zaangażowanie, czekam z seksem 07.10.10, 21:18
                          zobacz, ciekawe. Facet walczy o miłość. Pochodną miłości i zdrowia związku jest udany seks- co chcesz to mów:
                          forum.gazeta.pl/forum/w,1182,117318312,117318312,Zona_nie_jest_zainteresowana_seksem.html
    • allerune Re: Zaangażowanie, czekam z seksem 18.09.10, 17:24
      jak masz 16 lat to okej, jak masz powyżej 20 to jest to wręcz śmieszne

      ps. na loda ile miesięcy trzeba czekać ?
      • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Zaangażowanie, czekam z seksem 18.09.10, 17:31


        > ps. na loda ile miesięcy trzeba czekać ?
        >

        Miłość, namiętnosc czulosc, pierścionek zaręczynowy itp...
        Ty wogole widzisz tam miejsce na loda? :)
        • d.moll.ka Re: Zaangażowanie, czekam z seksem 18.09.10, 17:37
          :)
          nie bądźcie dziećmi, loda mogę mu postawić jeszcze tego samego dnia...
          a nawet dwa :D


          :D
          • d.moll.ka Re: Zaangażowanie, czekam z seksem 18.09.10, 17:38
            Jednakowoż preferuję, jak na pierwszej randce stawia mężczyzna.
        • allerune Re: Zaangażowanie, czekam z seksem 18.09.10, 17:44
          może pierścionek za loda ? :)

          właśnie poczytałem inne jej wypowiedzi, to zwykły ku..szon jest, wszystkie analogie i porównania to pieniądze, dziewczyna nie chce swojej dupy zdewaluować bo już nic innego nie ma, co więc będzie dozować jako płatność za kwiatki/pierścionki/obietnicę dzieci itd. itp.

          nie znęcajcie już, to nie jej wina, ale rodziców i radia maryja :-/
          • d.moll.ka Re: Zaangażowanie, czekam z seksem 18.09.10, 17:50
            > może pierścionek za loda ? :)

            za zwykłego loda? od takiego frajera pierścionka nie wezmę! w życiu... :D
            to jakiś chory facet byłby... co nie allerune?
          • d.moll.ka Re: Zaangażowanie, czekam z seksem 18.09.10, 17:52
            a właśnie że jesteś kobietą! :P
            czemu reagujesz alergią na mnie? puszczalska jesteś mała? plujesz jadem...
            ale i tak, wiesz, jestem poza twoim zasięgiem :>
            • allerune Re: Zaangażowanie, czekam z seksem 18.09.10, 18:00
              jestem facetem i zdecydowanie wolę też takie kobiety które nie są prostytutkami, więc masz rację, jesteś poza zasięgiem
              • d.moll.ka Re: Zaangażowanie, czekam z seksem 18.09.10, 18:09
                ale wszystkim przypominasz kobietę, tak?
                i już tak ci w krew weszło dementowanie tego na co dzien, że nawet jak cie nie widać piszesz: nie jestem kobietą (patrz: wizytowka) :P
                biedactwo... jak ty musisz kiepsko wygladac.... szczere wspolczucie.

                to juz wolę byc prostytutką, niz takim mezczyzna..................
                wlasnie skonczyl sie norweski Elling... o takich dwóch wariatach... ale oni przynajmniej byli sympatyczni.
    • d.moll.ka ..... allerune........ to oczywiście kobieta! :P 18.09.10, 17:59
      bo który normalny chłop używa takiego stylu?

      >jak masz 16 lat to okej, jak masz powyżej 20 to jest to wręcz śmieszne

      pachnie rozhisteryzowaną babą na kilometr.....
      albo to jakiś metroseksualny szczypiorek........ :D ale wątpię. baba

      • pol_krzaka Re: ..... allerune........ to oczywiście kobieta! 18.09.10, 19:12
        >> ..... allerune........ to oczywiście kobieta!
        Ciekawe co sobie myślą inne kobiety widząc słowo "kobieta" używane jako wyzwisko.
        Chyba że razem z przymiotnikiem rozhisteryzowana, ale to dość dziwnie wygląda gdy ktoś określa innych jako rozhisteryzowane baby na podstawie analizy stylu, jednocześnie posiadając aktualny rekord wątku w ilości wielokropków, emotikonów oraz wykrzykników na koniec zdania (jedenaście).
        • allerune Re: ..... allerune........ to oczywiście kobieta! 19.09.10, 03:12
          > >> ..... allerune........ to oczywiście kobieta!
          > Ciekawe co sobie myślą inne kobiety widząc słowo "kobieta" używane jako wyzwisk

          źle to odbierasz, ja uważam, że kobiety powinny czuć się wręcz dowartościowane, że są porównywane do mnie :)
    • lolenna Re: Zaangażowanie, czekam z seksem 19.09.10, 15:52
      kobieta musi się szanować (bo nie ma wyjścia).

      Wielu facetów tak naprawdę nie zdaje sobie sprawy, co oznacza dla kobiety seks.

      A jest to zawsze ryzyko zajścia w niechcianą ciążę (wiadomo, antykoncepcja zawodzi) z człowiekiem, którego ledwo zda. Wiadomo, kto potem ponosi koszty ciąży, porodu i wychowywania dziecka.
      W najlepszym wypadku jest to konieczność zażywania środków hormonalnych (poczytajcie sobie panowie o licznych skutkach ubocznych na dowolnym forum - np. spadek libido u większości kobiet po paru miesiącach ooo to może Was zainteresuje - choć niekoniecznie, bo przecież Was już wtedy nie będzie) i trucie się dla pierwszego lepszego palanta, który inaczej po prostu zerwie z kobietą przez telefon.
      Albo wkładanie sobie tam jakichś spiralek, które powodują wieczny stan zapalny dróg rodnych i ryzyko bezpłodności.

      Seks to zawsze dla kobiety większe ryzyko i większe koszty. Nie warto tego robić, jeśli jeszcze nie wiadomo z kim mamy do czynienia. I nie jest to żadne wyrachowanie ani testowanie, tylko zdrowy rozsądek. A kobieta nawet nie powie swojemu partnerowi o tym wszystkim, bo jest taka silna i wolna. Albo taka skłonna do poświęceń.

      Przepraszam wszystkich rozumnych panów za lekko irytujący ton wypowiedzi i truizmy, ale niektórych trzeba uświadomić.

      pozdrowienia dla autorki

      • allerune Re: Zaangażowanie, czekam z seksem 19.09.10, 17:40
        > Przepraszam wszystkich rozumnych panów za lekko irytujący ton wypowiedzi i trui
        > zmy, ale niektórych trzeba uświadomić.

        ton nie jest irytujący, jest racjonalnym (w końcu) przedstawieniem argumentów, które powinna przedstawić autorka wątku, ale tego nie zrobiła, bo ona zupełnie o tym co tu napisałaś nie myśli, jej w głowie pożyczki i 5000 zł :-D

        co do Twoich argumentów, to nieco krzywdzące facetów jest stwierdzenie, że to (tylko) kobieta ponosi "koszty" ciąży, tak jakby każdy facet uciekał gdzie pieprz rośnie przed jakąkolwiek odpowiedzialnością za swoje czyny, zresztą faktycznie, ludzie, którzy potrafią używać antykoncepcji tego tematu nie muszą się bać zupełnie (ciekawe, od kiedy jedyne wychowanie seksualne jakie jest w szkołach, to film "niemy krzyk" puszczany na religii, temat w Polsce wrócił do epoki XIX wieku)

        To co piszesz sprowadza się więc do paru wyświechtanych argumentów na temat ciąży, dziecka, truciu się hormonami itd. Każdą z tych rzeczy można spokojnie ogarnąć nie odbierając sobie prawa do bezpiecznego seksu z kimś kogo się kocha.

        A teraz ostatnia rzecz, ustalanie terminu (np. 6 miesięcy) to totalna głupota, bo co, po 6 miesiącach warto się truć hormonami? Czy może po 6 miesiącach masz pewność że facet nie ucieknie jak zrobi Ci dzidziusia (akurat :D). Co to tak na prawdę daje? Szczerze mówiąc już bardziej rozumiem argument o braku seksu przed ślubem, jest bardziej logiczny.
        • d.moll.ka Re: Zaangażowanie, czekam z seksem 19.09.10, 20:47
          Dziękuję za wpis Lolenna! :) i również pozdrawiam!


        • d.moll.ka Re: Zaangażowanie, czekam z seksem 19.09.10, 20:50
          > Szczerze mówiąc już bardziej rozumiem argument o braku seksu prze
          > d ślubem, jest bardziej logiczny.

          Hm. hm. Nie chciałam aż tak mocno nikogo szokować ;D ale tak faktycznie od pewnego czasu uważam.
          po prostu rzuciłam te 6 mies. żeby wybadać facetów... to było pi razy oko... chodziło mi o to, że długo... a nie chaialam pisać wprost, że do ślubu - bo na tym by się skoncentrowali....
      • d.moll.ka Re: Zaangażowanie, czekam z seksem 19.09.10, 20:51
        :)
        dziękuję za Twój wpis! i pozdrawiam
        lubię głosy inne, polemiczne wobec mojego stanowiska - ale jednak dobrze od czasu do czasu dostać coś, z czym sie identyfikuję :) oddycham wówczas z ulgą i zbieram siły do dalszej walki! ;))

        pozdrawiam!
      • grassant Re: Zaangażowanie, czekam z seksem 19.09.10, 20:52
        czym zastępujesz seks?
        • d.moll.ka Re: Zaangażowanie, czekam z seksem 19.09.10, 21:04
          dziwne pytanie.
          niczym. przecież tego sie nie da zastapić.

          myślisz, że seks należy do podstawowych potrzeb, któe należy zaspokoić, tych z piramidy Maslowa... ? no dobra - należy, ale inaczej...
          bez tlenu, jedzenia, wody, snu... człowiek nie przeżyje (umrze, prędzej czy później lub zapadnie na poważne choroby, które i tak w prostej drodze do śmierci go doprowadzą)

          :D bez seksu jestem w stanie żyć... bez miłości nie. A Ty?
          • nom73 Re: Zaangażowanie, czekam z seksem 19.09.10, 23:14
            Posłuchaj sobie prelekcji na ten temat:
            Seks jest zbyt fajny, żeby uprawiać go przed ślubem.
            i tak trzymaj, nie ulegaj presji otoczenia.
            Na pewno znajdziesz mężczyznę, który to doceni po ślubie. :-)

            • d.moll.ka Re: Zaangażowanie, czekam z seksem 20.09.10, 14:46
              Nom dzieki że podesłałeś ten link. Posłucham wolnym czasem! :)


              > i tak trzymaj, nie ulegaj presji otoczenia.
              > Na pewno znajdziesz mężczyznę, który to doceni po ślubie. :-)

              :) jesteś jasnowidzem? Proszę, powiedz że jesteś!!! :D pozdrawiam serdecznie!
          • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Zaangażowanie, czekam z seksem 20.09.10, 08:33
            > myślisz, że seks należy do podstawowych potrzeb, któe należy zaspokoić, tych z
            > piramidy Maslowa... ?
            faktycznie, wbrew powszechnemu mniemaniu seks jest na tej piramidzie dość wysoko.
            Od braku się nie umiera ani nie usycha :)

            > :D bez seksu jestem w stanie żyć... bez miłości nie. A Ty?
            Jest tylko jedna sprawa. Prawie nic nie może równać się z seksem w budowaniu pełnego czułości i miłości związku. Tu jest absolutnie niezbędny. Kiedy go ze związku wycinasz to ciężko aby ten związek naprawdę powstał.
            • d.moll.ka Re: Zaangażowanie, czekam z seksem 20.09.10, 15:29
              g.r.a.f.z.e.r.o napisał:

              > > myślisz, że seks należy do podstawowych potrzeb, któe należy zaspokoić, t
              > ych z
              > > piramidy Maslowa... ?
              > faktycznie, wbrew powszechnemu mniemaniu seks jest na tej piramidzie dość wysok
              > o.
              > Od braku się nie umiera ani nie usycha :)
              >
              > > :D bez seksu jestem w stanie żyć... bez miłości nie. A Ty?
              > Jest tylko jedna sprawa. Prawie nic nie może równać się z seksem w budowaniu pe
              > łnego czułości i miłości związku. Tu jest absolutnie niezbędny. Kiedy go ze zwi
              > ązku wycinasz to ciężko, aby ten związek naprawdę powstał.


              To zasługuje na szacunek, że Ty potrafisz dyskutować merytorycznie - i skrytykować i w tym samym wątku, tej samej osobie (jakiekolwiek o niej/ jej poglądach masz zdanie) przyznać rację... Umiesz dyskutować, to Ci przyznać trzeba.
              Ale ad rem. Tak, bez seksu da sie żyć. I jestem ... hm... chodzącymn dowodem rzeczowym ;)
              ale... jakie to życie - bo, skoro odwołujemy sie do piramid i aspektu naukowego - to warto zaznaczyć, że z badań wynika, iż samotni ludzie żyją krócej. Wydaje mi sie jednak, że to nie brakl seksu, a brak miłości i brak poczucia, że sie jest komuś potrzebnym, o tym decyduje.

              > Prawie nic nie może równać się z seksem w budowaniu pe
              > łnego czułości i miłości związku. Tu jest absolutnie niezbędny. Kiedy go ze zwi
              > ązku wycinasz to ciężko, aby ten związek naprawdę powstał.
              Słuchaj... sprawa jest tego rodzaju... jestem dojrzała kobieta, kilka lat po studiach, seksu nie uprawiałam bo nie chciałam, czyli no dziewica ze mnie. I czekam na miłość. Wierzę w miłość. czasem sobie myślę, że może bardziej jestem z wyobraźni dajmy na to Tolkiena... niz z realu. Ale taka jestem i czasem sama sobie sie dziwię, jak to jest możliwe. Wiesz, naprawdę nie jest czasem łątwo być taką. Zawód miłosny w młodości sprawił, że długo nabieram zaufania. Paniętam tamten ból i nigdy nie zapomnę. Prostututki żadnej nigdy nie skrytykuję - nie znam jej życia. Krytykowanie mnie jest niuprawnione - bo też nie znacie mojego życia. Mam potrzeby seksualne. Ale potrzebą nadrzędną jest miłość. Nie mogę wyobrazić sobie, że miałabym budować z kimś intymność na rok, na dwa... A potem następny i następny... Po prostu uważam, że to by mi coś zabierałom a nie ubogacało. Naprawdę nie mam poczucua, że cos tracę.
              Nie wiem, czemu to wszystko piszę. Wiem swoje. Może po prostu jestem zmęczona nie faktem braku seksu - tylko faktem, że tak długo czekam na gościa, który pokocha tak bardzo, że będzie w stanie powoli do seksu dążyć. Stopniowo, dostosuje sie do mnie. Związku bez seksu po prostu sobie nie wyobrażam. Ale seks dołącza jako najwyższe piętro - piękny apartament. Niżej są inne sprawy, poznawanie, znajomi, rodzina, wypady za miasto, radości i kłopoty dnia codziennego. Seks jest luksusem w tej szarej naszej codzienności - dla mnie. Oczywiście cały czas mówię o moim zdaniu. I nie można mnie za to krytykować. Tak jak prostytutkę za jej wybory życiowe i myśli i opinie. Prostytutka jest tak samo skrajna jak ja. I dla nich i dla mnie jest miejsce. Boję się, że nigdy nie poznam jak smakuje seks. Ale seksu bez miłości nie chcę. Wpadłam s woją pułapkę. Seks z mężem, po ślubie- tak. Może sie nie udać, bo długo czekam - wiec chociaż jkieś narzeczeństwo. A na pewno dłużej niz te 2-3 miesiące. TYle. Rzuciałm sie na pożarcie lwom. Ale taką mam strategię i po to założyłam to konto. Pisałam o bardziej ostrych tematach niż moje dojrzałe jak jabłko w sadzie dziewictwo i o dużo bardziej bolesnych, newralggicznych ;) (pedofilia ojca mojego chrześniaka, na którego złożyłam doniesienie do prokuratury a teraz zbieramy siły do ostatecznej rozprawy z ciemną strona mocy. jeśli sie nie uda - pozew zbiorowy w Strasburgu). Nie jestem głupia, znam życie. Po prostu w tym jednym aspekcie postanowiłam (bardzo świadomie, miałam chłopakó, nie mam problemu z eznalezieniem faceta, jestem niebrzydka, potrafie sie ubrać, mam ciekawą pracę, własne M, prawo jady i auto itede), że poczekam... I nie czekam na ksiecia z bajki. To nie ja zostawiam facetów (po decyzji, że wchodzimy w związek, oczywiście:) - to oni raczej odchodzą. Ja nie zostawiam jeśli nie ma jakis karygodnych ale, z prostej przyczyny - bo jestem uważna i nie testuję. Tylko organoleptycznie czuję, jakie sygnały on do mnie wysyła... Nie co mówi, co bajeruje, obiecuje i deklaruje - ale co mi mówi całym sobą. Nabieram zaufaniai mogę pokochać. A kontakt fizyczny lubie na bieżąco - łażenie za łapki, pocałunki. Potem mogą być i bardziej zmysłowe i przytulanie i nocowanie i cokolwiek co sie tylko na tym etapie zamarzy. Ale sto-pnio-wo. Super mi napisała ricemise na podobnym wątku na forum kobieta:

              forum.gazeta.pl/forum/w,16,116600976,116675259,Re_Tylko_do_kobiet_w_stalych_zwiazkach_.html

              Ufff. To może być kamyczek, który rozpęta lawinę. Ale prostuo uciec;) Zawsze można zabić demolkę a stworzyć inne elter ego autorki. z pozdrowieniem!
              • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Zaangażowanie, czekam z seksem 20.09.10, 15:51
                d.moll.ka napisała:

                > g.r.a.f.z.e.r.o napisał:
                >

                [wall of text]

                >
                > Ufff. To może być kamyczek, który rozpęta lawinę. Ale prostuo uciec;) Zawsze mo
                > żna zabić demolkę a stworzyć inne elter ego autorki. z pozdrowieniem!

                Chyba nie oczekujesz że ja to wszystko przeczytam??? :D
                • d.moll.ka Re: Zaangażowanie, czekam z seksem 20.09.10, 15:55
                  oczywiście, że oczekuję. :D
                • d.moll.ka Re: Zaangażowanie, czekam z seksem 20.09.10, 15:56

                  chciałeś dyskusji - masz
                  mozesz mnie potraktowac jak ja czasem traktuje niewygodnych - zignorować. Twoje prawo,
              • miedzy_innymi Re: Zaangażowanie, czekam z seksem 20.09.10, 18:12
                jak już to wszystko przeczytałam,to dołączę swoją (p)odpowiedź;)

                Po pierwsze: "To może być kamyczek, który rozpęta lawinę." Jaką lawinę?! Myślisz,że to aż taki kontrowersyjny temat? Albo że posypie się krytyka? Nawet jeśli ktoś ma inne zdanie niż Ty, to nie ma znaczenia. Zwłaszcza, że piszesz, że tak postanowiłaś, jest to świadome. Najważniejsze jest to,żeby żyć w zgodzie ze sobą:) To,że Twoja zasada jest mało popularna to już inna sprawa..

                Drugą sprawą, którą zauważyłam jest to, że podajesz przykłady koleżanek. Ciekawe, w jakim wieku one wyszły za mąż, ile miały lat jak kierowały się podobnymi zasadami jak Ty. To jest bardzo idealistyczne podejście do życia, w którym jednak jedyną pewną rzeczą pozostaje niepewnośc;) Dlatego też uważam,że nawet jesli któś zda ten Twój test, to nie jest to żadną gwarancją na przyszłość.

                No i w końcu....uważasz,że najpierw miłość, potem seks. Chciałabyś uzyskać jak najwięcej odpowiedzi (zwłaszcza ze strony mężczyzn), że tak jest. Tak jakbyś jakieś głosowanie zorganizowała na tych forach za przyjęciem zasady, że jak ktoś poczeka 6 m-cy, to znaczy,że kocha....Próbowałaś już podliczyć wszystkie głosy?;) Gdzieś tam przewinęło się słowo "strategia"! Mam wrażenie, że chcesz sobie stworzyć jakiś plan działania, harmonogram...mogę się mylić? A przecież taka miłość romantyczna, piękna, o jakiej piszesz, nie toleruje czegoś takiego... tak mi się wydaje;)
                Miłość, a potem seks-taką kolejność chcesz, ale czy nie pomyślalaś o tym, że zwyczajnie trudniej się jest zakochać/pokochać kogoś kto przez pół roku traktuje Cię de facto jak kolegę/koleżankę...no i ta myśl: pewnie jej/jemu się nie podobam/nie zależy.

                Tak to już chyba wygląda jak się ma około 30 lat, a nie około 20(bo zgaduję,że tyle miały Twoje koleżanki, gdy się zakochiwały).

                Życzę jak najszybszego spotkania po prostu fajnego faceta, a wtedy czas nie będzie miał takiego znaczenia;)


                • d.moll.ka Re: Zaangażowanie, czekam z seksem 20.09.10, 20:39
                  miedzy_innymi napisała:

                  > jak już to wszystko przeczytałam,to dołączę swoją (p)odpowiedź;)
                  no i pewnie. sporo czytania :)

                  > Po pierwsze: "To może być kamyczek, który rozpęta lawinę." Jaką lawinę?! Myślis
                  > z,że to aż taki kontrowersyjny temat? Albo że posypie się krytyka? Nawet jeśli
                  > ktoś ma inne zdanie niż Ty, to nie ma znaczenia. Zwłaszcza, że piszesz, że tak
                  > postanowiłaś, jest to świadome. Najważniejsze jest to,żeby żyć w zgodzie ze sob
                  > ą:) To,że Twoja zasada jest mało popularna to już inna sprawa..
                  Przemawia przez Ciebie doświadczenie i życiowy rożsądek. I to sie czuje i się ceni.


                  > Drugą sprawą, którą zauważyłam jest to, że podajesz przykłady koleżanek. Ciekaw
                  > e, w jakim wieku one wyszły za mąż, ile miały lat jak kierowały się podobnymi z
                  > asadami jak Ty. To jest bardzo idealistyczne podejście do życia, w którym jedna
                  > k jedyną pewną rzeczą pozostaje niepewnośc;) Dlatego też uważam,że nawet jesli
                  > któś zda ten Twój test, to nie jest to żadną gwarancją na przyszłość.
                  To nie test... I nie ma nigdy gwarancji. Tyle to ja wiem o życiu. Chodzi o to, że ja mam problem sama ze sobą - ja inaczej nie umiem, jak powoli i tak jakoś, trochę pewnie idealistycznie. Bo mi faktycznie nikt nigdy z buciorami w tę zfere nie wszedł - nie wpuściłam. I to nie jest tak, że nosa zadzieram. Tak życie mi sie potoczyło, taki message od losu dostałam, pstryczka w nos. I lekcję pamietam :)



                  > No i w końcu....uważasz,że najpierw miłość, potem seks. Chciałabyś uzyskać jak
                  > najwięcej odpowiedzi (zwłaszcza ze strony mężczyzn), że tak jest. Tak jakbyś ja
                  > kieś głosowanie zorganizowała na tych forach za przyjęciem zasady, że jak ktoś
                  > poczeka 6 m-cy, to znaczy,że kocha....Próbowałaś już podliczyć wszystkie głosy?
                  > ;) Gdzieś tam przewinęło się słowo "strategia"! Mam wrażenie, że chcesz sobie s
                  > tworzyć jakiś plan działania, harmonogram...mogę się mylić? A przecież taka mił
                  > ość romantyczna, piękna, o jakiej piszesz, nie toleruje czegoś takiego... tak m
                  > i się wydaje;)
                  Nie! :) Jakie głosy, jakie liczenie. No co Ty... za kogo Ty mnie masz? :) żadne testy... jestem emocjonalna, odbieram świat poprzez uczucia... nie kalkuluję, nie działam z premedytacją, nie jestem wyrachowana. ale męzczyźni którzy mi sie podobają to nie są klasyczni grzeczni chłopcy... to są niespokojne duchy.


                  > Miłość, a potem seks-taką kolejność chcesz, ale czy nie pomyślalaś o tym, że zw
                  > yczajnie trudniej się jest zakochać/pokochać kogoś kto przez pół roku traktuje
                  > Cię de facto jak kolegę/koleżankę...no i ta myśl: pewnie jej/jemu się nie podob
                  > am/nie zależy.
                  zmysłowość stopniowo tak. ale nie łóżko po miesiącu znajomości.


                  > Tak to już chyba wygląda jak się ma około 30 lat, a nie około 20(bo zgaduję,że
                  > tyle miały Twoje koleżanki, gdy się zakochiwały).
                  :)

                  > Życzę jak najszybszego spotkania po prostu fajnego faceta, a wtedy czas nie będ
                  > zie miał takiego znaczenia;)
                  wiesz, wokół mnie byli i są fajni faceci... Fajny to za mało. Musi być TEN. Od razu sie tego nie wie. A choćbym i nie wiedziała, byleby go trafić o to kiedys odkryć;) zawsze jacyś faceci byli i byli fajni - ale nie kochali mnie. A ostatnio miałam pecha - dwaj ostatni obarczeni byłymi narzeczonymi (jedna odeszła,; drugą zostawił bo na krótko przed ślubem zdradziła). Po prostu wenezuelska jakaś telenowela ze scenarzystą o monstrualnie bujnej wyobraźni.... Ale fajni byli, inteligentni, przystojni... itede. Mieli tylko jedna wadę - nie kochali mnie i jaks ie z czasem dowiadywałam o narzeczonych, wiedziałam dlaczego :)
                  • miedzy_innymi Re: Zaangażowanie, czekam z seksem 20.09.10, 22:05
                    "Chodzi o to, że ja mam problem sama ze sobą - ja inaczej nie umiem..." Ale kto Ci każe postepować "inaczej"? No kto? Ej, nie daj się zwariować:) Żyj po swojemu:)!
                    Przez takie dostosowywanie się do opinii ludzkich wiele osób niepotrzebnie się dołuje...bo przecież seks to NAJLEPIEJ jak się ma...lat, ślub NAJLEPIEJ jak się ma....lat, dziecko NAJLEPIEJ.., facet powinien być NAJLEPIEJ..., mieć NAJLEPIEJ... cm wzrostu, itd. Specjalnie wpisałam tyle wielokropków, bo się nie zgadzam z takim ogólnikami-każdy niech sobie indywidualnie to określi;)

                    Po prostu Twoje doświadczenia życiowe akurat tak Cię "uformowały":)
                    Niesprawiedliwość losu: jedni dostają od niego pstryczki i kopniaki, a innych łagodniej potraktuje;)

                    I jeszcze jedno, gdzie Ty znalazłaś tych "klasycznych grzecznych chłopców"?!?;) W gimnazjum?;)
                    W przypadku facetów pozory bardzo często mylą:D
                    Haha, są tutaj jacyś grzeczni chłopcy?
                    • d.moll.ka Re: Zaangażowanie, czekam z seksem 20.09.10, 22:27
                      miedzy_innymi napisała:

                      > Po prostu Twoje doświadczenia życiowe akurat tak Cię "uformowały":)
                      Dokładnie. Mam takie poczucie, że tak miało być, że wszystko gra ;) że to ta droga.

                      > Niesprawiedliwość losu: jedni dostają od niego pstryczki i kopniaki, a innych ł
                      > agodniej potraktuje;)
                      :) wszyscy dostają pstryczki. a że jest ich pełne spektrum - to każdy ma własne, indywidualne i szyte na miarę! :)
                      pozdrawiam i dziękuję za wpisy. podobają mi się!
              • lolenna Re: Zaangażowanie, czekam z seksem 20.09.10, 19:16
                Boję się, że nigdy nie poznam jak smakuje seks
                > . Ale seksu bez miłości nie chcę. Wpadłam s woją pułapkę. Seks z mężem, po ślub
                > ie- tak. Może sie nie udać, bo długo czekam - wiec chociaż jkieś narzeczeństwo.
                > A na pewno dłużej niz te 2-3 miesiące. TYle. Rzuciałm sie na pożarcie lwom.


                Wszystko albo nic. Witaj w klubie ;)


                "Od siebie mogę więc, z zupełnie chłodną szczerością, powiedzieć, że seks bez obustronnej miłości nie ma większego sensu".
                Jerzy Pilch

                cały wywiad: www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,96856,8128916,Udlawiony_z_milosci.html?as=1&startsz=x
                • d.moll.ka Re: Zaangażowanie, czekam z seksem 20.09.10, 20:23
                  No to witaj ;)
                  Ale wiesz, bywa że to czasem jest klub samotnych serc...
                  Ile można obrywać i ile czekać? Ja to juz czasem zastanawiam się, czy ja jestem prawdziwa. Szczypię sie i boli.... Więc jestem prawdą. Nigdy bym nie pomyślała, że tak źle skończę :D

                  Można napisać na prive? :)
                  • lolenna Re: Zaangażowanie, czekam z seksem 21.09.10, 14:24
                    jasne, mam trochę inną sytuację (gorszą :D) ale czemu nie. pzdr
          • grassant Re: Zaangażowanie, czekam z seksem 21.09.10, 09:58
            d.moll.ka napisała:

            > :D bez seksu jestem w stanie żyć... bez miłości nie. A Ty?

            Ja przeciwnie. Podzielam w tym temacie opinię małej Frani. :)
            A jak bez seksu upewnisz się, jaki jest Twój właściwy rozmiar??
    • tytus_flawiusz Re: Zaangażowanie, czekam z seksem 20.09.10, 09:02
      > jak kochalibyście kobietę, ile byście poczekali.

      myślisz, że istnieje jakiś złoty, wymierny matematycznie, uniwersalnie doskonały wzorzec tego ?
      głupia jesteś i tyle.

      no ale pewnie czujesz się wielka, niedostępna, zimna i niezdobyta. Gratulacje i dalszych "sukcesów" życzę
      • d.moll.ka Re: Zaangażowanie, czekam z seksem 20.09.10, 15:38
        > no ale pewnie czujesz się wielka, niedostępna, zimna i niezdobyta.

        głupi jesteś i tyle.
        ja i prostytutka to koleżanki.
        onauprawia seks bez miłości.
        ja wybieram życie bez seksu, jeśli miłości nie znajdę. wierzę w miłość na całe życie :P
        na dobre i złe.

        znajoma była dziwicą so ślubu. zdążyli z synkiem :) urwało mu nogę i poparzyło okolice genitaliów - taka praca.... ona z nim jest. i nie odejdzie. bo ona nie kochałą go dla seksu i przyjemności. ona go naprawdę ku... kochała i kocha - choć teraz ta miłość jest w ogniu hartowana... w wysokiej temperaturze i w cierpieniu.
    • kotek.filemon Ja tam nie wiem, ale mi tu wali trollem 20.09.10, 09:36
      Tyle, że się za dużo ciska dziewuszka jak na rasowego trolla. Może to faktycznie jakiś przypadek dla specjalisty.

      • d.moll.ka Re: Ja tam nie wiem, ale mi tu wali trollem 20.09.10, 15:39
        brawo! 6 z dedukcji. długo nad tym siedziałeś? :P
        • kotek.filemon Jednak nie troll tylko zwyczajna idiotka (n/t) 21.09.10, 08:50

          • d.moll.ka Re: Jednak nie troll tylko zwyczajna idiotka (n/t 22.09.10, 01:07
            Wzbudzasz moje coraz większe uznanie dla swoich zajebistych koncepcji naukowych. Jesteś niezwykle interesującym człowiekiem o połębionej percepcji i.... serduszku wrażliwym i pieknym :D

            buziaczki od blondynki wieczorową porą :) ti amo
    • puszysta_gimnazjalistka Re: Zaangażowanie, czekam z seksem 20.09.10, 10:34
      Najwyraźniej masz niskie libido, więc naturalnie Twoim targetem powinni być faceci z tak samo niskim libido, to zaoszczędzi problemów w przyszłości. Innymi słowy, taka taktyka ma jakiś sens, odsiewasz tych z wyższym. Osobiście 6 miesięcy bym nie wytrzymał, nie chciałbym być z kobietą, która na luzie te 6 miesięcy wytrzyma :)
      • d.moll.ka Re: Zaangażowanie, czekam z seksem 20.09.10, 15:34
        nie wspominałąm o żadnym luzie...
        napięcia będą i to czasem w megadawkach! ;D
        znam z autopsji
        ale widzisz... zdradzę ci, że mam taką dewiację: najbardziej podnieca mnie jak facet bardzo kocha i myśli o mnie na powaznie.... myślisz, że seksuolog jest w stanie mnie ztego cholera wyleczyć? czy raczej moze psychiatra? :P
        • rum99 Re: Zaangażowanie, czekam z seksem 20.09.10, 19:13
          podsumujmy....lodzik,gruszka, patelenka...wszystko ok..
          ale to nie jest seks...dopiero w rurke...i ztym zaczekamy na ksiecia....hmmmm.... to juz jakas demolka....myslem...
    • kajetanb52 Re: Zaangażowanie, czekam z seksem 20.09.10, 16:17
      A tam, po co ją komentować, widać że jebnięta zdrowo. Za dużo emotek używa.
    • facettt a gdy juz dojrzejesz, to sie zamelduj. 20.09.10, 16:53
      chetnie pomogie.
      i dziekuje za jubileuszowy wp...is :)
      • d.moll.ka Re: a gdy juz dojrzejesz, to sie zamelduj. 20.09.10, 21:34
        hello! mam pamięć do odjechanych gości.
        po pierwsze masz chory palec - pisałeś kiedyś o tym, a ja Ci odpisłama niezbyt pięknie BAŁWAN. a o jaki palec chodziło... nie wiadomo. nie powiedziałeś :D więc,... możesz nie dać rady
        po drugie - masz żonę
        a po trzecie - ona ma pretensje, że oglądasz sie za biuściastymi na ulicy, a mylisz że gdybyśmy zrobili razem"TO" - to by zaakceptowała?
        Tak jak Big Lebowski powiedziałbyś: "wiesz, ja po prostu pomagam koleżance zajść w ciążę" :D piękny tekst! pamiętam jak dziś.

        facettt, doceniam propozycję, ale co na to żona? zapytaj i odpowiedz czy prędzej, bo sie niecierpliwię!
        • facettt a to ciekawe ? 20.09.10, 21:49
          d.moll.ka napisała:

          > hello! mam pamięć do odjechanych gości.

          - a dokad odjechali ?

          > po pierwsze masz chory palec
          - no mam.

          > po drugie - masz żonę
          - no mam, jednak uprzejmie sie nie zauwazamy.


          > a po trzecie - ona ma pretensje, że oglądasz sie za biuściastymi na ulicy,
          - bzdury. interesuje mnie wszystko inne, nizli biust.

          a myslisz że gdybyśmy zrobili razem"TO" - to by zaakceptowała?
          - tak. nawet mi to oznajmila.

          > facettt, doceniam propozycję, ale co na to żona? zapytaj i odpowiedz czy prędze
          > j, bo sie niecierpliwię!
          - no odpowiedz powyzej.
          • d.moll.ka Re: a to ciekawe ? 22.09.10, 00:57
            facettt napisał:

            > d.moll.ka napisała:
            >
            > > hello! mam pamięć do odjechanych gości.
            > - a dokad odjechali ?
            na maksa...


            > a myslisz że gdybyśmy zrobili razem"TO" - to by zaakceptowała?
            > - tak. nawet mi to oznajmila.
            :D jestem pensjonarka... mogę Cię tym zarazić ;)
    • lolcia-olcia Re: Zaangażowanie, czekam z seksem 20.09.10, 23:17
      Laska trzeba było bzyknąć się z facetem i nie byłoby takich rozterek.
      • d.moll.ka Re: Zaangażowanie, czekam z seksem 22.09.10, 01:04
        " ożesz ku...r... wa" jak mądrze mówili w zajebistym "Czarny kot, biały kot" Kusturicy... , nic straconego... zaraz do niego dzwonię, niech przyjedźa :D szybko by był... :) Może szybciej niz niejeden, z którym Ty byłaś :) Kur...wa wiesz laska, jaka to satysfakcja... Nie wiesz? Szkoda.
    • aroden sprzecznosc logiczna :) 21.09.10, 13:00
      gdy sie czlek w cos (za)angazuje - to (szybko) sie rzuca do akcji,
      czesto nawet na gleboka wode.
      • d.moll.ka Re: sprzecznosc logiczna :) 22.09.10, 01:01
        kocham róże japońskie
        nie wyobrażam sobie, żebym miała je rwać na oślep
        rwę stopniowo i wkłądam do wazonu...
        a jak jest okazja, cos niezwykłego - mogę faktycznie zerwać wszystkie
        ale też z sensem

        > gdy sie czlek w cos (za)angazuje - to (szybko) sie rzuca do akcji,
        > czesto nawet na gleboka wode.
        i bywa, że tratuje, niszczy.

        słuchaj, każdy ma swoje credo życiowe. jeden hedonista, drugi stoik. więc ze stoickim spokojem mówię: dobranoc! :)
        • aroden z przykroscia 22.09.10, 15:39
          d.moll.ka napisała:

          > kocham róże japońskie

          z przykroscia stwierdzam
          ze nie wiem, z czym to sie je.
          ale z bekonem chyba mozna ?

          > nie wyobrażam sobie, żebym miała je rwać na oślep
          > rwę stopniowo i wkłądam do wazonu...

          - strata czasu.

          > i bywa, że tratuje, niszczy.

          - bywa. ryzyko zyciowe.
          • d.moll.ka Re: z przykroscia 22.09.10, 16:01
            aroden napisał:
            >
            > > i bywa, że tratuje, niszczy.
            >
            > - bywa. ryzyko zyciowe.

            Co Ty mi tu mówisz o ryzyku. Ja to dopiero ryzykuję na maksa! Stawiam wszystko na jedna kartę. Mogę wszystko stracić (a.nie spotkam go nigdy, nie odnajdę w tym tłumie; b.znajdę, ale po ślubie okaże się kiepski w łóżku, pomimo dobrze rokującyh pozorów... nie będzie chciał seksu, rzadko; c. zdradzi mnie jako mąż i wtedy... załamka i deprecha... d. jako mąż będzie zdradzał często, będzie praktukującym kobieciarzem... ) albo wygrać wszystko (znajdę Miłość z wzajemnością. po prostu, choć znalezienie jej proste nie jest...). Dziewice, które tracą cnotę po ślubie bardzo ryzykują. Myślę, że bardziej to juz nie można... I na tym polega pełne zaufanie, zawierzenie sobie nawzajem - żeby nic przed sobą nie ukrywać, żeby rozmawiać o seksie i potrzebach; ale niekoniecznie go zaraz uprawiać po 3 miesiacach...
            O ryzyku życiowym niech mi niklt nie mówi - bo ja go doświadczam! Z każdym rokiem bardziej!
            • aroden no to z radoscia 22.09.10, 19:21
              d.moll.ka napisała:
              > Co Ty mi tu mówisz o ryzyku. Ja to dopiero ryzykuję na maksa!

              - no nie wiem, gdy sie nawet przejazdu tunelem boisz :)

              Stawiam wszystko
              > na jedna kartę. Mogę wszystko stracić

              - bez przesady. cycuszki, gdy nie zlapiesz raka, Ci raczej zostana :)

              ale po ślubie okaże się kiepski w łóżku,

              - no bez jaj. ilu jest takich inwalidow?

              zdradzi mnie jako mąż i wtedy... załamka i deprecha...

              - alez zdrada nie boli. daj pokoj. think pink.

              Dziewice, które tracą cnotę po ślubie bardzo ryzykują.

              to sie zgadza. zdecydowanie lepiej tracic ja przed slubem.

              Myślę, że bardziej to juz nie można...

              - bardziej zawsze mozna.

              O ryzyku życiowym niech mi niklt nie mówi - bo ja go doświadczam! Z każdym roki
              > em bardziej!

              - jaa tez
              jednak uwazaj na mete.
              moze byc grozna.
    • kati1973 Re: Zaangażowanie, czekam z seksem 22.09.10, 10:31
      jak jesteście gotowi !!!
      a nie za jaki czas
    • yoko0202 ja bym chciała się bardzo dowiedzieć 23.09.10, 09:46
      w jaki sposób sex miałby niby przeszkodzić jemu w zaangażowaniu się - bo ja to rozumiem tak, że sexu nie ma bo najpierw chcesz żeby się zaangażował...

      z mojego punktu widzenia - jakby mnie ktoś nie ruszył przez tyle miesięcy, to wyszłabym z założenia, że go nie kręcę, albo gej, albo jakiś niskolibidowy, no w każdym razie na pewno nie dla mnie.
      • d.moll.ka Re: ja bym chciała się bardzo dowiedzieć 23.09.10, 13:12
        yoko0202 napisała:

        > w jaki sposób sex miałby niby przeszkodzić jemu w zaangażowaniu się - bo ja to
        > rozumiem tak, że sexu nie ma bo najpierw chcesz żeby się zaangażował...
        Yhy... właśnie to. a potem jeszcze chcę to mieć na piśmie ;D jestem nadwrażliwiec. nie mogłabym tak produkować oksytocynkę dla jednego... potem dla drugiego... to by mnie jakos krzywdziło. strach przed zawodem - 20%; rozsądek i babska logika ;) - 30%; takie romantyczne moje marzenia od dawna... - 50%


        > z mojego punktu widzenia - jakby mnie ktoś nie ruszył przez tyle miesięcy, to w
        > yszłabym z założenia, że go nie kręcę, albo gej, albo jakiś niskolibidowy, no w
        > każdym razie na pewno nie dla mnie.

        niech rusza! co Ty... ja normalna kobieta jestem. i chcę normalnych facetów. miałam normalnych - keviłam ich. chodzi o to, że nie kochają mnie naprawdę, czuję to, oni odchodzą. Sobie wyreżyserowałąm "dzień świastaka" w życiu. Ile zwiazków można zaczynać na nowo?... Ty wiesz ile ja mam lat? Po 30-tce jestem.
        • miedzy_innymi Re: ja bym chciała się bardzo dowiedzieć 23.09.10, 16:55
          widzę, że wątek nadal aktualny;)

          ale ja interpretuję słowa yoko0202 tak, że to w głowie każdego faceta pojawia się: jakby mnie ktoś nie ruszył przez tyle miesięcy, to wyszedłbym z założenia, że jej nie kręcę, albo lesbijka, albo jakaś niskolibidowa, no w każdym razie na pewno nie dla mnie....;)

          haha, i tu się zgadzam ze stereotypem, że kobiety to jednak egoistki;P


          • d.moll.ka Re: ja bym chciała się bardzo dowiedzieć 23.09.10, 20:59
            no dobra... dzięki waszym radom na mojego następonego faceta rzucę się jak Salma Hajek na Tarantino w filmie "Od zmierzchu do świtu". i to tylko po to, żeby nie powiedział, że nie dość, że dziewica (świństwo i dewiacja!), to jeszcze lesbijka. :)

            po skompilowaniu waszych wątków wniosek jest taki: jako lesbijka szukam geja. będę życiowo spełniona. pa! lecę na komedie romantyczną na TCM-ie!
            • dziecko.szczescia Re: ja bym chciała się bardzo dowiedzieć 03.10.10, 16:23
              Mam pytanie, tak z czystej ciekawosci... Jak dlugo zamierzasz czekac na tego jedynego? Zakladajac, ze np za 10, 20, 30 lat nie pojawi sie Ksiaze, jak myslisz, co powie sobie wtedy Demolka: ''Kurde, ale mialam pecha, widac milosc nie byla mi pisana'' czy moze ''A niech to, moze cos w zyciu spierniczylam, moze nastawienie do facetow mialam, nie takie, jakie powinnam chcac wejsc w zwiazek, moze to nie ze swiatem zewnetrznym cos nie gra a ze mna?''

              Chcialabym tylko troche lepiej zrozumiec Twoj tok patrzenia na swiat, bez urazy
              • d.moll.ka Re: ja bym chciała się bardzo dowiedzieć 03.10.10, 21:21
                dziecko.szczescia napisała:

                > Mam pytanie, tak z czystej ciekawosci... Jak dlugo zamierzasz czekac na tego je
                > dynego? Zakladajac, ze np za 10, 20, 30 lat nie pojawi sie Ksiaze, jak myslisz,
                > co powie sobie wtedy Demolka: ''Kurde, ale mialam pecha, widac milosc nie byla
                > mi pisana'' czy moze ''A niech to, moze cos w zyciu spierniczylam, moze nastaw
                > ienie do facetow mialam, nie takie, jakie powinnam chcac wejsc w zwiazek, moze
                > to nie ze swiatem zewnetrznym cos nie gra a ze mna?''
                >
                > Chcialabym tylko troche lepiej zrozumiec Twoj tok patrzenia na swiat, bez urazy


                :)
                Demolka pod koniec życia, jeśli nikogo nie znajdzie powie tak: ''Kurde, ale mialam pecha, widac milosc nie byla
                > mi pisana'' a moze (...) cos w zyciu spierniczylam, moze nastaw
                > ienie do facetow mialam, nie takie, jakie powinnam chcac wejsc w zwiazek, moze
                > to nie ze swiatem zewnetrznym cos nie gra a ze mna?'' A niech to!"

                Nie jestem zafiksowana na jednym punkcie myślenia - jestem istota myśląca, wątpię, analizuję. To nie takie proste - nie sposób sobie wyobrazić, co pomyślę....
                Ale myślę, że trafiasz w sedno. Tylko widzisz - czasem spotykasz kolesia i czujesz, że ok. Zaczynasz... i zdanie zmieniasz. Czujesz barierę, czujesz, że to nie jest ktoś bliski, ktoś kto chce dla Ciebie dobrze... To te,at na dłuższą rozmowę. Ale Twoje pytanie bardzo bardzo trafne. Zakchujesz się i nie wahasz... Nie znajdujesz miłości -i pozytywbe nastawienie nic tu nie da. Po prostu nie czujesz 'pozytywnych wibracji' :)
                Na razie nie uważam, że nikogo nie znajdę. Nie jestem samowystarczalna ;) - ale mam w sobie sporo spokoju, pewności siebie. Nie jestem osobą pewną siebie - ale mam wysokie poczucie własnej wartości w tych kwestiach. Bardzo wysokie. Wolę być sama, niż z kimś kto nie kocha - a juz zwłaszcza za cenę seksu z nim!

                To jaki mam tok myślenia? Bliski Twojemu, czy kompletnie na antypodach? ;)
                • nom73 Re: ja bym chciała się bardzo dowiedzieć 05.10.10, 21:11
                  A mi się podoba Twój tok myślenia. Już wolę takie kobiety niż, te które umawiają się z facetem, który w ogóle im się nie podoba, tylko dlatego, że czują się samotne. Nie potrafią być szczęśliwe bezwarunkowo. :-)
                  • d.moll.ka Re: ja bym chciała się bardzo dowiedzieć 09.10.10, 03:13
                    Nie czuję się szczęśliwa bezwarunkowo.
                    po prostu spotykanie sie z mężczyzną nie może trwać wiecznie bez seksu... facet to wyczuwa, że ja sie w tej relacji zatrzymuję i nie zmierzam do skracania dystansu...
                    wg mnie miłość to nie jest tak o, na zawołanie, co rok :)
                    Może naprawdę kochamy tylko raz??? To w takim razie to jeszcze przede mną! :) Albo nie ma faceta dla mnie... Jestem wcześniakiem, podobno miałam wg lekarzy umrzeć... Może nie mam swojej drugiej połówki??? ale mnie naszło... :)
    • montyple Re: Zaangażowanie, czekam z seksem 10.10.10, 12:36
      Pozwól, że odpowiem słowami Einsteina: "Szaleństwem jest robić wciąż to samo i oczekiwać innych efektów". Twoje podejście nie sprawdza się w odniesieniu do typu mężczyzn, jakich preferujesz, wybierasz. Tak to widzę.
      Osobiście sama nie wytrzymałabym pół roku. Nie potrafiłabym się skupić na budowaniu relacji wciąż zaabsorbowana seksem (jego brakiem).
      Ty się chyba zwyczajnie asekurujesz. Liczysz na to, że jeśli Cię zostawi "nie skonsumowawszy" to będzie mniej bolało. Mniej boli?
      • d.moll.ka Re: Zaangażowanie, czekam z seksem 10.10.10, 17:07
        > Pozwól, że odpowiem słowami Einsteina: "Szaleństwem jest robić wciąż to samo i
        > oczekiwać innych efektów".

        :D No załątwiłaś mnie z klasą... dmuchnęłaś i leżę na łopatkach!!! Intelektualny nokaut.
        Ale podnoszę się, pierwsze zamroczenie mija, zbieram zęby... i speleniąc odpowiadam:
        > Ty się chyba zwyczajnie asekurujesz.
        Nie. Jest taka naukowa teria - chyba sformułowana... może to był nawet Einstein! :D - że odpowiedniukiem takich jak ja w damskim wydaniu jest kobieciarzi zimny drań w męskim wydaniu. Żadna kobieta nie ma uczuć takiego faceta, choć wiele chce go rozkochać w sobie - a żaden... hm hm... nie ma mojego ciała. Konioec cytatu z Einsteina.

        Liczysz na to, że jeśli Cię zostawi "nie s
        > konsumowawszy" to będzie mniej bolało. Mniej boli?
        Mam taką ukutą na prywatny użytek wiele lat temu taka moja prywatna teorię bezwzględności... :> Nie zakochałam sie jeszcze w życiu!! Siedzę i patrzę z góry na turniej i nie mdleję ani nie rozkładam nóg na widok pierwszego lepszego rycerzyka. Czekam na TEGO.

        Do widzenia, Koniec wykładu z teorii bezwzględności. dziękuję za uwagę :)

        Dziękuję za Twój wpis. Miło mi ,że ten wątek jeszcze żyje i od czasu do czasu ktoś zechce napisać :) Dzięki!!! Ale jestem trudnym przypadkiem - jak sama widzisz... :)


        • boadiceaa Re: Zaangażowanie, czekam z seksem 10.10.10, 17:24
          Hehe moim zdaniem dorabiasz sobie ideologię do prostej sprawy. Nie czytałam wątków poza twoim pierwotnym więc pewnie nie jestem w temacie za bardzo. Ale czekanie z seksem pól roku na tego jedynego to sorry jakaś paranoja jest. Ja czekam do 10 randki jak mi bardzo zależy :)) A w tej chwili jestem z facetem, z którym skonsumowaliśmy znajomość na 2 randce. Nie ma to większego znaczenie czy na 5 czy 10 randce ale sama jakbym była facetem i kobieta kazała by mi czekać bo coś tam nie wiadomo do konca co to bym sobie odpuściła. A wiesz czemu? Bo bym się bała na miejscu faceta że się okaże że inwestuję w kogoś z kim mi będzie źle w łóżku, kto do mnie nie pasuje albo kto będzie potem manipulował mną za pomocą seksu i mi wydzielał! Pomyśl sobie :) Seks to coś pięknego, wspaniała bliskość i jeśli masz więcej niż 20 lat i tego jeszcze nie rozumiesz a czekasz na bajkowego księcia to jesteś w wielkim błędzie. Tyle :)
          • d.moll.ka Re: Zaangażowanie, czekam z seksem 10.10.10, 17:40
            powiem tak... jeszcze żaden mnie tak dobrze nawet nie całował - żebym miała mu dać dużo więcej niz usta :D serio. po prostu nie było tergo czegoś.... raz było zakochanie - ale i tak... cholera... nie było ognia....

            No to mam problem:
            zakochana raz, bez mega ognia w łózku... i bez zaufania, pewności
            a bez zakochania nie całuję, nie dotykam ;D

            żartuję! każdy ma swoją życiową filozofię. Pa pa. dziękuję za wpis! :)
            • boadiceaa Re: Zaangażowanie, czekam z seksem 11.10.10, 15:58
              To ile masz lat? Bo nie wiem jak mam to rozumieć że jeszcze żaden cię odpowiednio nie całował. Może spotykasz się z gó...arzami :) Trochę dziwne latami nie spotkać faceta, z którym jest ogień, wypada w sumie współczuć.
            • abrigado Re: Zaangażowanie, czekam z seksem 22.10.10, 21:05
              d. molka -bnie sposób przejść obojetnie

              to chyba prowokacja i autokreacja...
              ...hmmm attention whore?

              ale jesli to prawda to na 100% masz niedojrzała osobowość. Podobno każdy ma w sobie wzorzec idealnego partnera, którego ukształtowały doświadczenia najwczesniejszego dzieciństwa ( późniejsze doświadczenia to juz lekki makijaż)

              partnerów wybieramy kierującsie tym jak podobni do tego wewnętrznego wzoru nam się wydają)- dopóki zewnętrzny obiekt jest odbiciem wewnętrznego wzorca mamy do czynienia wyłącznie z tzw miłością romantyczną ( motylki w brzuchu)

              Nasz obiekt uczuć jest w duzej mierze wytworem naszej wyobraźni

              terez leci film w tym temacie ( "wyśnione milości")

              Osiągnięcie dojrzałości polega na tym, że umiemy dostrzec i pokochać zywego człowieka, który rózni się od tego ideału, mna wady SWOJE potrzeby


              osoba niedojrzała jednak patrzy wyłącznie swojego wzorca- co jest z góry skazane na klęskę

              znamienna jest Twoja wzmianka o tolkienowskiej bohaterce

              Twoje wyobrażenia o nadzwyczajnej miłości, ogniu, totalnej jedności i takie tam są kompletnie oderwane od rzeczywistości

              a Twoje pielęgnowanie tego podejścia jest jakimś eskapizmem, przed życiem chyba

              Najlepsze jest, że uważasz za wybrakowanych facetów z normalnym popędem.

              To Ty jesteś zaburzona ze swoim obrazem związku i relacji.

              to trochę tak jakby zwolenniczka bdsm uważała za zboczeńców tych co nie lubią być bici i wiązani ;)

              Jesteś dorosłą kobietą i nie sądze zeby były szanse na zmianę Twojego podejścia. znalazłaś sposób na życie w tym systemi. Musisz być jednak świadoma, ze 90% facetów i kobiet ma komletnie inny punkt widzenia

              Nie chodzi o to żeby iść do łóżka z byle łachmytą. podpisuję sie obiema rękami pod cytatem z Pilcha. Chodzi o zdolność do spontaniczej reakcji, zafascynowania się innościa drugiej osoby, bezpośredniego czerpania radości z seksu, bliskości

        • montyple Re: Zaangażowanie, czekam z seksem 10.10.10, 17:29
          Auć :D Sarkazm najwyższych lotów, robi wrażenie ;)

          Czyli oczekujesz zaangażowania, ale sama nie chcesz się angażować? Tak trzymaj! Seks to władza! :D :D

          • d.moll.ka Re: Zaangażowanie, czekam z seksem 10.10.10, 17:38
            :D jak robi to spoko.... Twój też na mnie robi! :)

            A pewnie że władza - absolutna!!!! :D
            • youreves Re: Zaangażowanie, czekam z seksem 12.10.10, 00:14
              A ja powiem tak, że owszem nie ma reguły, czasem pójdziesz do łózka od razu i potem masz z tego fajny związek, a czasem poczekasz i nic z tego nie wychodzi. Chyba nie ma reguły. Ale tak czy siak myślę, że warto poczekać, ale też bez przesady, nie pół roku, myślę, że do 3 miesięcy to jest max. Teraz spotykam się z kimś i nie poszłam jeszcze do łóżka, ale nie chce mi się już czekać, właściwie to od razu jak go poznałam, to chciałam tego z nim :) ale się powstrzymałam i nie żałuję, bo myślę, że jednak czym dłużej zaczekasz, tym będzie lepiej, ale tak jak pisałam, bez przesady, 1-3 mies.
              • lavenders27 Re: Zaangażowanie, czekam z seksem 22.10.10, 18:27
                Mój mąż nie czekał - on stawał na rzęsach - ponad rok, aleee stawałby i dłużej, gdyby było trzeba ;)

                Zawziął się chłopak, że będę jego i dopiął swego.
                A że dużo go to kosztowało zachodu, to dzisiaj jestem dzisiaj jego żoną, a nie kolejną z przygód.

                Przysłowie: "jak kocha to poczeka" nie wzięlo się znikąd.
                Przecież to oczywiste, że jak chce TYLKO bzyknąć, to pójdzie w cholere jak mu szybko nie dasz.
Pełna wersja