hobby -czyli gdzie, kuzwa, problem w tej"zdradzie?

01.10.10, 14:35
Kocha?
caluje?
pieniadze do domu przynosi?
dziecmi sie zajmuje?

Jednak jakies hobby trzeba miec.

Jedni zbieraja znaczki
inni chodza na mecze pilkarskie
(o kombinacji pivo + Tivi - przez litosc nie wspomne)

A jeszcze inni delektuja sie tym - co najlepsze na swiecie
czyli Kobietami.

pytan nie zadaje - bo ich nie mam.
prosze powyzsze przyjac do akceptujacej wiadomosci.


    • rybka.11 Re: hobby -czyli gdzie, kuzwa, problem w tej"zdra 01.10.10, 14:42
      facettt napisał:

      > Kocha?
      > caluje?
      > pieniadze do domu przynosi?
      > dziecmi sie zajmuje?
      >
      > Jednak jakies hobby trzeba miec.
      >
      > Jedni zbieraja znaczki
      > inni chodza na mecze pilkarskie
      > (o kombinacji pivo + Tivi - przez litosc nie wspomne)
      >
      > A jeszcze inni delektuja sie tym - co najlepsze na swiecie
      > czyli Kobietami.
      >
      > pytan nie zadaje - bo ich nie mam.
      > prosze powyzsze przyjac do akceptujacej wiadomosci.
      >
      >______________________________________
      :D no i jak ładnie:D
      • suesslein Re: hobby -czyli gdzie, kuzwa, problem w tej"zdra 01.10.10, 18:47
        co to takiego" akceptujaca wiadomosc"?
        jak zyje pierwszy raz to slysze i nie rozumiem:(
    • puszka_pandory1 Re: hobby -czyli gdzie, kuzwa, problem w tej"zdra 01.10.10, 18:56
      Rozumiem, że z akceptacją analogicznego hobby w przypadku heteroseksualnych kobiet też nie miałbyś problemu?
    • triss_merigold6 Re: hobby -czyli gdzie, kuzwa, problem w tej"zdra 01.10.10, 19:12
      Ryzyko, że pan się zadurzy za bardzo i będą problemy oraz niezręczne sytuacje.
      Ryzyko, że pani trzecia się zadurzy za bardzo i będą sceny.
      Ryzyko, że pan za dużo forsy wyda panią trzecią.
      Ogólnie ryzykowne hobby. Jak byłam młoda to je uprawiałam w celach poznawczych i rekreacyjnych, ale teraz już mi się nie chce.
    • bmwracer Re: hobby -czyli gdzie, kuzwa, problem w tej"zdra 01.10.10, 19:37
      Absolutna racja pod jednym warunkiem - ze nasze "hobby" w zaden spsob nie krzywdzi nikogo dookola i jest do zaakceptowania prze oboja partnerow.
      • d.moll.ka Re: hobby -czyli gdzie, kuzwa, problem w tej"zdra 01.10.10, 22:12
        Dokładnie tak!
        Jeśli ustalone przez dwoje i oboje na takich zasadach w to wchodzą - ok.

        Ale ja to sobie zdrad nie wyobrażam już na etapie, kiedy zalezy na kobiecie... Czyli od zarania związku niemal... Nie wiem, jak Twoja żona w czymś takim funkcjonuje. Ja siebie w takiej roli - zdradzanej kobiety - po prostu nie wyobrażam.. Myślę, że przestałabym kochać. Dla mnie to jest brzydkie, budzi niesmak...

        Ale bmwracer fajnie to ujął, bez zbędnej filozofii: Ty i żona to akceptujecie. A czy ona Ciebie zdradza facettt? Myślę, że ona nie wie... Kurcze, jak ci sie to udaje... Jak można tego nie widzieć? To jest zagadka dla mnie! Ja bym nie chciała, żeby ktos mnie aż tak oszukał kiedykolwiek, ubrudził. Kurcze, uprawiasz seks z nim, a potem dowiadujesz się, że cię zdradził... Moczyłabym się całą noc w wannie... I chyba nie wybaczyła nigdy do końca...
        Ty zdradzasz programowo... Ale naprawdę nie wierzę, że normalny inteligentny mężczyzna nie jest w stanie nad tym zapanować - nawet jeśli żona leży na podtrzymaniu ciaży w szpitalu, a w delegację jedzie z seksowną, błyskotliwą i zabawną młodziutką laską... To takie poniżające dla kobiety... Po co sie wiazać, ślubować wierność i uczciwość małżeńska w takim razie? Po co obiecywać jej miłość, jak samemu sie w nią nie wierzy. Uczciwiej powiedzieć - weźmy tylko cywilny... nie jestem pewien czy dochowam wierności... Wtedy kobieta wie, że nie otzryma tego, czego pragnie. I ma możliwość wyboru...
        • bmwracer Re: hobby -czyli gdzie, kuzwa, problem w tej"zdra 04.10.10, 19:44
          No Ty z tymi obiecywaniami wiernosci i uczciwosci to sie nie wyglupiaj - przecisz to formulka i jak sie jej nie wypowie dokadnie to nikt slubu nie da....a przecisz naczelna zasada przetrwania w tym swiecie to przede wszytkim nie robic krzywdy samemu sobie... juz widze Cia jak Twoj facet Ci mowi iz poniewaz nie jest pewien czy dochowa wiernosci wiec preferuje cywilny... a Ty go cenisz za jego szczerosc i wpadasz w ramoina.. hehehehehe...

          Jak ja sobie zartuje z zona i mowie jej "przeciez mowie Ci ze Cie kocham" to ona na to "ale ja doskonale wiem ze Ty jak cos mowisz to mowisz" - gadanie nic nie kosztuje.
          • d.moll.ka Re: hobby -czyli gdzie, kuzwa, problem w tej"zdra 04.10.10, 21:08
            bmwracer napisał:

            naczelna zasada przetrwania w tym swiecie to przede wszytkim nie robic kr
            > zywdy samemu sobie...
            He he... prawda, prawda.

            juz widze Cia jak Twoj facet Ci mowi iz poniewaz nie jest
            > pewien czy dochowa wiernosci wiec preferuje cywilny... a Ty go cenisz za jego
            > szczerosc i wpadasz w ramoina.. hehehehehe...
            Poniosło mnie :D

            Ale jest taka książka: "Porady na zdrady" Konieczna, Popowski (autorzy to detektyw oraz dziennikarka śledcza!!!!). Kupię, przeczytam i każdego z was rozpracuję :P Gadanie wam nie pomoże, jak GPS-y poprzeczepiam;)
      • triptical Re: hobby -czyli gdzie, kuzwa, problem w tej"zdra 06.10.10, 16:24
        bmwracer napisał:

        > Absolutna racja pod jednym warunkiem - ze nasze "hobby" w zaden spsob nie krzyw
        > dzi nikogo dookola i jest do zaakceptowania prze oboja partnerow.

        Ja poza kilkoma innymi mam takie hobby. Założenie o nie krzywdzeniu kogokolwiek jest jedno z podstawowych, dlatego też zmywam z siebie jakiekolwiek wyrzuty sumienia tym że otwarcie mówię jaki jestem, jakie jest moje hobby i podejście do życia.
    • lolcia-olcia Re: hobby -czyli gdzie, kuzwa, problem w tej"zdra 02.10.10, 10:06
      każdy powinien mieć jakieś hobby, jeden kolekcjonuje znaczki inny zalicza laski
      • menk.a Re: hobby -czyli gdzie, kuzwa, problem w tej"zdra 02.10.10, 10:43
        lolcia-olcia napisała:

        > każdy powinien mieć jakieś hobby, jeden kolekcjonuje znaczki inny zalicza laski
        >

        Ta, normalnie ta. Jeno na to czy inne hobby czyli na trzecia stronę związku powinna zgodzić się druga strona. A jeśli uzna, że ta trzecia strona nie przysłuży się na dobre związkowi, to pierwsza strona powinna spasować. Ot trza zapomnieć o tym, co nie jest dobre dla związku. A nie jest dobre dla związku to, co nie jest dobre dla pierwszej lub drugiej strony. Jasne?:D
        • lolcia-olcia Re: hobby -czyli gdzie, kuzwa, problem w tej"zdra 02.10.10, 11:53
          Manka ja czuję, że Ty czujesz co ja czuję :D
          • lolcia-olcia Re: hobby -czyli gdzie, kuzwa, problem w tej"zdra 02.10.10, 12:00
            Menka być miało...sorry :)
            • menk.a Re: hobby -czyli gdzie, kuzwa, problem w tej"zdra 03.10.10, 16:38
              Czuję to samo.:P
        • facettt Menka, no bez jaj :) 03.10.10, 15:16
          menk.a napisała:
          Jeno na to czy inne hobby czyli na trzecia stronę związku powinna zgodzić się druga strona.

          A jeśli uzna, że ta trzecia strona nie przysłuży się na dobre związkowi, to pierwsza strona powinna spasować.

          Menka, dam Ci uzyteczny przyklad:
          czy Rosjanie zgodzili sie (onegdaj) na to, ze Amerykanie beda mieli bomby atomowe?

          - NIE

          i odwrotnie - tez nie.

          A jednak mimo to rozmawiaja ze soba i to bez obrazy :)))
          • menk.a Re: Menka, no bez jaj :) 03.10.10, 16:38
            Ruskie i Amerykańce są kochankami, pie.przą się i tyle.:P
            • facettt to dawaj :) 03.10.10, 18:37
              menk.a napisała:

              > Ruskie i Amerykańce są kochankami, pie.przą się i tyle.:P


              to dawaj adres i telefon :)
        • facettt Bez prze-sadyzmu, Menia 04.10.10, 20:57
          menk.a napisała:

          A jeśli uzna, że ta trzecia strona nie przysłuży się na dobre związkowi, to pierwsza strona powinna spasować.


          Bez prze-sadyzmu, Menia, bez prze-sadyzmu :)
          Gdy ma sie taki nick jak Ty, to trzeba wykazac wiecej gietkosci w myslach, a i w stawach :)
          • menk.a Re: Bez prze-sadyzmu, Menia 05.10.10, 08:53
            Wiesz, ja nie widzę problemu w znalezieniu sobie kogoś o takich samych poglądach i dogadaniu się, co do definicji zdrady. I wtedy miej sobie hobby, jakie chcesz. :> I zapewniam: elastyczna jestem w wielu kwestiach.:>
    • diabel-tasmasnki-reaktywacja-d Problem leży w niedotrzymaniu danego słowa. 02.10.10, 13:00
      O zdradzie może być tylko mowa wtedy gdy "wierność" została zdeklarowana/obiecana/poprzysiężona a potem nie zostało to dotrzymane. Problemem jest utrata wiarygodności.
      Rozumiem że świadome i z premedytacją składanie kłamliwych deklaracji wierności, których nie ma zamiaru się dotrzymać, w celu osiągnięcia doraźnych korzyści jest bardzo kuszące, nawet wydaje się to najbardziej racjonalnym podejściem. Oportunistyczne, skuteczne i dające największą szansę na sukces , a ostatecznie to tylko on się liczy . Tym niemniej nie dotrzymując słowa zdradza się nie tylko ludzi którym coś obiecaliśmy zdrada się także samego siebie. Nie każdemu przychodzi to równie łatwo.
      • facettt Masz racje 03.10.10, 15:17
        z uporem jednak przypominam, ze na slubie cywilinym nie sklada sie deklaracji wiernosci seksualnej.
        • d.moll.ka Re: Masz racje 03.10.10, 20:56
          A nie... skoro masz cywilny to co innego... Wszystko na zasadzie ustalenia z żoną :) Faktycznie, w takim razie, masz prawo do tzw. "zdrady", jeśli żona dała ci to prawo.
          • facettt Masz racje 03.10.10, 23:13
            d.moll.ka napisała:

            > A nie... skoro masz cywilny to co innego... Wszystko na zasadzie ustalenia z żo
            > ną :) Faktycznie, w takim razie, masz prawo do tzw. "zdrady", jeśli żona dała c
            > i to prawo.

            powiem wiecej:
            mam nawet koscielny.
            tym niemniej:
            PRAWA NADAJE SOBIE SAM :)
            • d.moll.ka Re: Masz racje 04.10.10, 20:58
              wiesz.... dobrze cie kiedys nazwalam, cytując Ritę z "Trędowatej"...

              moje absolutnie ostatnie słowo do ciebie (bo nie zamierzam juz reagowac na twoja obecnosc) brzmi: BAŁWAN
              • facettt Tu nie masz racji 04.10.10, 21:06
                d.moll.ka napisała:

                BAŁWAN


                ZAZDROSNICA :)

                PS. ostatnie slowo juz napisalas.
                pamietaj.
                • d.moll.ka Re: Tu nie masz racji 04.10.10, 21:10
                  :D

                  :P
            • tapatik Re: Masz racje 05.10.10, 07:46
              facettt napisał:

              > powiem wiecej:
              > mam nawet koscielny.

              To po co powołujesz się na cywilny?

              > tym niemniej:
              > PRAWA NADAJE SOBIE SAM :)

              Twoje słowa można zrozumieć następująco: przysięgam/obiecuję, ale i tak nie mam zamiaru dotrzymywać danego słowa.

              Czyli łżesz jak pies.
              • rybka.11 Re: Masz racje 05.10.10, 07:52
                tapatik napisał:


                > Twoje słowa można zrozumieć następująco: przysięgam/obiecuję, ale i tak nie mam
                > zamiaru dotrzymywać danego słowa.
                >
                > Czyli łżesz jak pies.
                ____________________________________________
                Też myślę, że autor słów właśnie to miał na myśli;-) Pewnie mu z tym wygodnie, bo to bardzo wygodne podejście do zycia i...związku...;-)
    • baron_von_absurd Re: hobby -czyli gdzie, kuzwa, problem w tej"zdra 02.10.10, 18:25
      problem jest tylko jeden - jak sie wyda to najgorsze swinstwo jakie mozna zrobic tej drugiej (bardzo czesto kochanej) osobie. tak wiec jezeli zdradzac to z glowa - tak zeby sie nie wydalo :-)
      • rybka.11 Re: hobby -czyli gdzie, kuzwa, problem w tej"zdra 04.10.10, 08:05
        baron_von_absurd napisał:

        > problem jest tylko jeden - jak sie wyda to najgorsze swinstwo jakie mozna zrobi
        > c tej drugiej (bardzo czesto kochanej) osobie. tak wiec jezeli zdradzac to z gl
        > owa - tak zeby sie nie wydalo :-)
        ___________________________________
        Zgodnie z zasadą - "czego oczy nie widzą tego sercu nie żal"??;-)
    • chersona Re: hobby -czyli gdzie, kuzwa, problem w tej"zdra 04.10.10, 09:43
      A kiedy autor listu przewodniego znajduje czas na pielęgnowanie swojego pięknego hobby? Pracy nie ma, dzieci nie ma, żonę zaniedbuje? Przepraszam za te śmiałe wnioski, widzę jednak, jak wygląda moje życie, życie krewnych i znajomych i wiem, jak trudno jest wygospodarować czas na wspólne chwile. Aż trudno uwierzyć, że jest ktoś, kto wszystkie te sfery godzi i żadnej nie zaniedbuje. Przyjmuję więc jego hobby do akceptującej wiadomości.
      • facettt wszystko z umiarem :) 04.10.10, 20:34
        chersona napisała:

        Pracy nie ma, dzieci nie ma, żonę zaniedbuje?


        alez nie. przecie pisze, ze nie.

        wszystko z umiarem.

        kilka ukrytych wieczorow - co 2 - 3 miesiace :)

    • cyberia7 Re: hobby -czyli gdzie, kuzwa, problem w tej"zdra 04.10.10, 13:59
      czyli:

      Kochanek/ka = hobbysta
      romans = kółko zainteresowań
      randka = wspólne uprawianie hobby
      prezerwatywa = sprzęt konieczny do uprawiania hobby ;))))
      • bmwracer Re: hobby -czyli gdzie, kuzwa, problem w tej"zdra 04.10.10, 20:00
        Definicje jak najbardziej trafne.

        My tu sie skupiamy jedynie na randkach poza zwiazkowych jako "hobby" ale ja utrzymuje ze kazde hobby musi byc zaakceptowane przez wspol-partenerow.
        Podejrzewam ze jak bede chcial zrobic sobie hobby robienia granatow w mieszkaniu to nie moge oczekiwac ze rodzina powie - nie ma problemu tylko rob to kiedy my pojdziemy spac albo rob sobie to ale poza domem.
        Zdrada ma oczywiscie dodatkowy wymiar etyczno moralno psychiczno zdrowotny....


        • chersona Re: hobby -czyli gdzie, kuzwa, problem w tej"zdra 04.10.10, 20:30
          Oczywiście, że sprawa jest wieloaspektowa. Ale czy tłumaczenie tego komuś, kto relacje pozamałżeńskie określa mianem hobby zda egzamin? Hobby to coś konstruktywnego, czasem szalonego. Coś, co rozwija. Jakiś fajny bzik. Dobrze jest mieć swoje pasje, bo to czyni życie ciekawym. Żonaty facet, który wolny czas spędza z innymi babkami nie wydaje mi się ani ciekawy, ani oryginalny. Na jego miejscu siedziałabym cicho, swoje hobby uprawiała pokątnie, licząc w duchu, że nie zostawię swojej bogu ducha winnej żonie jakiejś pamiątki, którą załapałam od jednej ze swoich znajomych.
        • cyberia7 Re: hobby -czyli gdzie, kuzwa, problem w tej"zdra 05.10.10, 09:33
          Fakt, ludzi są różni jedni lubią sporty ekstremalne dla innych gra w szachy jest sportem bardzo ekstremalnym, romanse są dla tych od sportów ekstremalnych, chyba :D
    • hermina1984 Re: hobby -czyli gdzie, kuzwa, problem w tej"zdra 04.10.10, 20:16
      a Twoja kobieta też jako hobby traktuję innych samców?
      mam nadzieję,że tak jest i jest dla Ciebie akceptująco świadome :D
    • tapatik Problem jest w tym 05.10.10, 07:50
      Problem w tym, że zdradzanie żony to nie jest hobby.
      Poza tym cały czas pie...sz o tej zdradzie jak by to było podejście wszystkich.
      W ogóle nie bierzesz pod uwagę, że inni mogą myśleć inaczej.
      • facettt Problem NIE jest w tym 05.10.10, 08:27
        tapatik napisał:

        > Problem w tym, że zdradzanie żony to nie jest hobby.

        - jak latwo zauwazyc - dla niektorych jest.

        > Poza tym cały czas pie...sz o tej zdradzie

        - w wolnym kraju mam do tego prawo :)

        jak by to było podejście wszystkich.

        - kto tak powiedzial ?

        > W ogóle nie bierzesz pod uwagę, że inni mogą myśleć inaczej.

        - alez biore. przedstawiam swoj punkt widzenia,
        a ci "inni" przedstawiaja swoj.


        • rybka.11 Re: Problem NIE jest w tym 05.10.10, 09:18
          facettt napisał:


          > - alez biore. przedstawiam swoj punkt widzenia,
          > a ci "inni" przedstawiaja swoj.
          >________________________________________
          Na tym chyba właśnie polega forum?...;-)
          >
          • betty205 Re: Problem NIE jest w tym 05.10.10, 10:17
            No własnie - a moze żona tez ma takie hobby? Bzykanie się z innymi facetami , ale skoro kocha, gotuje , sprząta, całuje - to o co chodzi? Przecież to żaden problem , prawda? A że przespała się z tym i z tamtym , wielkie co , nie ?
            A ja wiem że facetów trafia szlag jak sie o tym dowiadują , nawet jeżeli sami nie byli święci.;)
            • cyberia7 Re: Problem NIE jest w tym 05.10.10, 10:32
              betty205 napisała:

              > No własnie - a moze żona tez ma takie hobby? Bzykanie się z innymi facetami , a
              > le skoro kocha, gotuje , sprząta, całuje - to o co chodzi? Przecież to żaden pr
              > oblem , prawda? A że przespała się z tym i z tamtym , wielkie co , nie ?
              > A ja wiem że facetów trafia szlag jak sie o tym dowiadują , nawet jeżeli sami n
              > ie byli święci.;)
              Równouprawinienie jest, a zresztą to nie mydło....
              Tylko kobiety bardziej dyskretne, albo panowie bardziej się lubią chwalić ;)))
        • kalllka Re: Problem NIE jest w tym 05.10.10, 12:34
          no widzisz jasiek,
          zupelnie jak na tym obrazku z mostku w poprzek (a rzeka do morza-wzdluz)
          pierwszy raz widze, ze konfrontujesz sie z tym jak Twoje slodkie mysli wypychane sa przez Twoja slona rzeczywistosc.

          ps
          jakie to tam wtedy ryby plywaly, pamietasz?
          :)
          • facettt Problem zdecydowanie NIE jest w tym :) 05.10.10, 14:38
            kalllka napisała:

            > no widzisz jasiek,
            > zupelnie jak na tym obrazku z mostku w poprzek
            (a rzeka do morza-wzdluz)
            > pierwszy raz widze, ze konfrontujesz sie z tym jak Twoje slodkie mysli wypychane sa przez Twoja slona rzeczywistosc.


            at first: - so long :)))

            zdecydowanie masz racje. zreszta sama do tego reke przylozylas
            - a raczej wlasnie - nie przylozylas (a szkoda...) :)))

            > ps
            > jakie to tam wtedy ryby plywaly, pamietasz?

            - pamietam tylko jedna. zdecydowanie przypominala mi
            Warszawska Syrenke :)

            • kalllka Re: NIE Ty mem czlowiek zyje :) 05.10.10, 15:36
              tak, zdecydowalam nie przykladac- gdy polozyles reke.
              pewnie wiesz, ze uwazam iz wszystko ma swoje miejsce-zwlaszcza czas.
              powiedzmy, ze czas materializuje sie w oddechu.
              powiedzmy, ze oddechem jest przestrzen.


              ps
              czyli wlasnie cos pomiedzy tarcza,,,a nie same cyce!!!!



              • facettt a czem? :) 05.10.10, 18:26
                kalllka napisała:

                > tak, zdecydowalam nie przykladac- gdy polozyles reke.

                - nie przypominam sobie. a niby na czem ? :)

                > pewnie wiesz, ze uwazam iz wszystko ma swoje miejsce - zwlaszcza czas.

                - zle uwazasz.
                czas jest bezwzgledny i jest wszedzie.

                > powiedzmy, ze czas materializuje sie w oddechu.

                - to chyba nie to vino wybralismy :)

                > powiedzmy, ze oddechem jest przestrzen.

                - juz troche lepiej :)
                >
                >
                > ps
                > czyli wlasnie cos pomiedzy tarcza,,,a nie same cyce!!!!

                - a kto powiedzial, ze same ?
                a ronczki to co ? :)
                >
                >
                >
                • rybka.11 Re: a czem? :) 05.10.10, 18:33
                  facettt napisał:


                  > - zle uwazasz.
                  > czas jest bezwzgledny i jest wszedzie.
                  >
                  > > powiedzmy, ze czas materializuje sie w oddechu.
                  >
                  > - to chyba nie to vino wybralismy :)
                  >
                  > > powiedzmy, ze oddechem jest przestrzen.
                  >
                  > - juz troche lepiej :)
                  > >
                  > >
                  > > ps
                  > > czyli wlasnie cos pomiedzy tarcza,,,a nie same cyce!!!!
                  >
                  > - a kto powiedzial, ze same ?
                  > a ronczki to co ? :)
                  > >
                  > >
                  ________________________________
                  to prawie jak...erotyk najpiękniejszy;-) Macie talent i zacięcie literackie;-))
                • kalllka Re: a za czem? :) 05.10.10, 23:11
                  na stolem polozyles.
                  dobrze uwazam. miejsce dla szczegolnego czasu jest na stole- podobnie jak na kazdej innej przestrzeni- np w obrusie. w taki sposob bezwzglednie sobie stoi- dopoki sie nie zabrudzi. pozniej go biora i piora, a to juz czasowniki zalezne.
                  vino jak to vino, piles Ty- zolte bylo zreszta choc in veritas- powinno byc biale.
                  moze takze i dlatego nie dostrzegasz roznic w przestrzeni i w slowach- miedzy ludzmi:)


                  ps
                  a ronczka jak raczka- tyle, ze z paluszkiem wskazujacym na temblak.
                  • roserot Re: a za czem? :) 06.10.10, 01:59
                    Też ukułam teorię na temat zdrady.

                    Zapewne nie jest żadnym epokowym odkryciem. Ot taka filozofia chłopskiego rozumu.

                    Szukający tego typu dopalaczy mają w sobie żyłkę ryzyka. Pociąga ich szwung adrenaliny, a że aktywa rachityczne to i szwung co najwyżej z chętną podblokową dziunią.
                    Bo gdyby gostek bardziej mobilny i wyobraźni by starczyło to zrobił by coś na kształt "Wielkiego błękitu", czyli zanurkował nie na 60 metrów, a na 100 bez osprzętu. Lub dla odmiany przeszedł Grenlandię wzdłuż w japonkach.

                    A że gostek bliżej stanów dolnych to funduje sobie ekstrema na jakie go stać.
                    Czy to strażniczkę lasu tzw. Jagodziankę, płatną w zależności od trasy / biedniejszy wybierze od 30 złociszy/, po "szczęście frustrata", czyli chętną osiedlową uszczęśliwiaczkę od bizmesmena poprzez najemnego do bezrobotnego.
                    Wiarołomstwo to prosty czyn, więc kochani jak czegoś brak, czy to kasy czy fantazji to funduje się taką, a nie inna przygodę.

                    Puenta bez finezji.
                    Ot, na co kogo stać.
                    • facettt Racjonalna diagnoza :) 06.10.10, 11:36
                      roserot napisała:
                      > Wiarołomstwo to prosty czyn, więc kochani jak czegoś brak, czy to kasy czy fantazji to funduje się taką, a nie inna przygodę.
                      >
                      > Puenta bez finezji.
                      > Ot, na co kogo stać.


                      "Lubiejac" (Pasjami) zwiedzac Gorki wszelakie, wole jednak Dolne Partie, czyli Beskidy, ktore odwiedzam corocznie. Ma to te niewatpliwa zalete, ze jest spokojnie i bezpieczne - a widoki dolnych (i z dolnych) Partii
                      tez potrafia byc PIEKNE.
                      Trzeba tylko umniec je doceniac i umiec sie nimi cieszyc.

                      Gorne Partie Tatr, czy Alp pozostawiam zas sobie tylko na doniosle, okragle rocznice - czyli co 10 lat - gdyz wiem, ze z Gornych Partii mozna sie latwo osunac i spasc w przepasc :)
                      • sokoll1 Re: Racjonalna diagnoza :) 06.10.10, 16:12
                        www.youtube.com/watch?v=HZMmv7sbENc
                        niepoważne to, nieszczere.... :D
                    • sokoll1 Re: a za czem? :) 06.10.10, 16:11
                      Piękna teoria! :)
                      Mogę sobie ją przywłaszczyć? ;)
                      czyli wniosek jest taki: Marek Kamiński, gdyby nie robił tego, co robi, nie miał odwagi i fantazji... zdradzałby żonę?
                      czyli chłopa trzeba co jakis czas na Czomolungmę i K2 wysłać, tak? :D Genialne w swojej prostocie.
                      • roserot Re: a za czem? :) 06.10.10, 18:44
                        Potraktowałam temat w deseń myślenia autora, czyli prosto jak jego hobby.
                        Bo jebanie jest rzeczą prostą i dorabianie sobie do tego skomplikowanej filozofii, jak słusznie zauważył mój przedmówca jest nieszczere. Dodałam bym jednak precyzyjniesze słowo, jasno określa takie hobby. Łajdactwo.
                        I nie wiem jak tutaj nasz hobbysta żonglował by wszelakimi teoriami, czy poligamii, czy antropologii, biologii ewolucyjnej i tym podobnych, i nawet zręcznie omijając rafy i przemilczając to co niewygodnie może uwierać duszę lub dupsko, bo gość najzwyczajniej w języku wymownym, acz poniewieranym przez swoją dosłowność może co najwyżej i łagodnie zostać nazwanym dziwkarzem.
                        I chyba każdy zrozumie jego oburzenie.
                        Bo to jednak brzydko, choć może jeszcze nie najgorzej.
                        • jeszcze_lisbon_story Vabank 3-mały zdrajca wprawdzie banku nie napada.. 06.10.10, 20:42
                          ale... udaje mu się oszukać znowu żonę! wow!

                          taki mały zdrajca, oszust pospolity - który myśli że robi nie wiadomo jak męskie ekstremalne rzeczy....
                          no naprawdę sport ekstremalny! - puknąć chętną i łatwą panią...
                          Intryga godna filmu Vabank 3 , gratulacje!

                        • facettt sladu nie ma 06.10.10, 21:11
                          roserot napisała:
                          > I chyba każdy zrozumie jego oburzenie.


                          sladu nie ma po jakimkowiek mem oburzeniu
                          nawet na Pania, Droga Pani.

                          radzilbym odroznic dziwkarstwo (dupczenie tego, co popadnie)
                          od kobieciarstwa (kunszt kwalifikowany)

                          ryzyko zlapania Adidasa jest tu bowiem 100 razy mniejsze
                          a doznania Intelektualne 100 razy wieksze.

                          szczesliwie czysty aspekt seksualny pozostaje TEN SAM :)))
                          • roserot Re: sladu nie ma 06.10.10, 21:25
                            A widzisz facettt, sztos w 10.
                            Kunszt to sobie nazywasz.
                            Nie dziwię się, też bym nie chciała po takich wyznaniach, by kurwą mnie nazwano.

                            Du bist, was du isst.
                            Ja gówna nie jadam.
                            • facettt jest slad 06.10.10, 21:31
                              roserot napisała:

                              > Du bist, was du isst.


                              - plonna nadzieja. wielu by tak chcialo.

                              Du bist der - den du gerne sein möchtest :)
Pełna wersja