30 października - dzień spódnicy

26.10.10, 09:07
Czyli całkiem fajne święto. Podwójnie ciekawe, raz, że jest to okazja zobaczyć więcej niż zwykle kobiet w spódniczkach. Dwa, ponieważ spódnica to tradycyjnie męski strój, mężczyźni też mają okazję bez wzbudzania podejrzeń i w ramach zabawy spróbować wygody tego stroju. Dziwna jest tylko data, wiart, deszcz i 5 st. to nie są zbyt zachęcające warunki atmosferyczne do próbowania takiego stroju (chociaż np. w takim kilcie wcale się zimna nie odczuwa).
    • lilyrush Re: 30 października - dzień spódnicy 26.10.10, 11:15
      Myślisz, ze w jakiś magiczny sposób kobiet te 5 stopni, wiatr i deszcze nie dotyczą i dlatego one w spódnicach chodzić mogą?
      • strikemaster Re: 30 października - dzień spódnicy 26.10.10, 12:02
        Po pierwsze, nie zmuszam, po drugie, jeżeli mi nie szkodzi, to dlaczego ma szkodzić kobietom?
        • sibeliuss Re: 30 października - dzień spódnicy 26.10.10, 12:57
          A nie możesz na co dzień chodzić w spódnicy? Nie w kilcie, ale w zyczajnej kiecce.
          • strikemaster Re: 30 października - dzień spódnicy 26.10.10, 13:12
            A po co miałbym chodzić w zwyczajnej kiecce?
            • sibeliuss Re: 30 października - dzień spódnicy 27.10.10, 16:05
              strikemaster napisał:

              > A po co miałbym chodzić w zwyczajnej kiecce?

              Albowiem jest to dzień spódnicy, a nie Dzień Kiltu, proste.
              • strikemaster Re: 30 października - dzień spódnicy 27.10.10, 21:18
                Kilt też jest spódnicą, rzeczywiście proste.
                • sibeliuss Re: 30 października - dzień spódnicy 28.10.10, 11:53
                  Czyli wstydzisz się pokazać w czymś innym? Czy może masz potrzebę chodzenia tylko w kilcie?
                  • kalllka Re: 30 października - dzień spódnicy 28.10.10, 12:17
                    o no prosze, nareszcie jakis zwyczajny temat dla facetow,
                    ogladanie sie za spodniczkami.
                    :)


                    • strikemaster Re: 30 października - dzień spódnicy 28.10.10, 13:21
                      Nie tyle za spódniczkami, co za kobietami w spódniczkach, przynajmniej dla mnie stanowi to różnicę. Może niektórzy są fetyszystami i sama spódniczka bez kobiety im wystarczy?
                      • kalllka Re: 30 października - dzień spódnicy 28.10.10, 14:13
                        tak tak, siedzi sobie taki feszyntysta i wdycha upojny zapach z tartanu
                        :)

                        ps
                        mysle ze roznorodne kroje spodnic zalezne byly od roznorodnej budowy ciala. a ze kilt to tzw spodnica portfelowa ktora dobrze waletowala sobie na golej dupie-to ciency w biodrach szkoci dobrze sie w niej czuli; najwygodniejsi jednak, zamienili kratke na pogode dla bogaczy-tzw solejke:)
                        • strikemaster Re: 30 października - dzień spódnicy 28.10.10, 15:07
                          A, chodzi Ci o zapach z damskiej tartanowej spódniczki? Nie wiem, zapytaj fetyszystów.
                      • kalllka Re: 30 października - dzień spódnicy 28.10.10, 17:38
                        nie wiem czy "damski" tartan pachnie inaczej i mysle ,ze nawet fetyszysci nie rozrozniaja w ten sposob kratki.
                        :)

                        ps
                        ale za spodniczkami, jak napisal wierszokleta, nie oglada sie kobieta
                        • strikemaster Re: 30 października - dzień spódnicy 04.01.11, 16:38
                          > ps
                          > ale za spodniczkami, jak napisal wierszokleta, nie oglada sie kobieta

                          Z doświadczenia wiem, ze wierszokleta sie pomylił. :)
                          • kalllka Re: 30 października - dzień w spódnicy 06.01.11, 13:01
                            wierszokotleta to byl, w takim razie.


                            ps
                            ostatnio pewien szkot ale tylko z pochodzenia,demonstrowal w pracy kilt z agrafkami, podkolanowki i torebke przypieta do pasa. bardzo szkocko wygladal.
                            podpytany o oryginalne nazwy oddzienia- wymigal sie i zwial. pewnie zapytalam zle bo po anielsku albo niedoslyszal.
                            moglbys pomoc? zablysnelabym znajomoscia rzeczy, przy okazji.
                            • strikemaster Re: 30 października - dzień w spódnicy 06.01.11, 14:33
                              Skarpet to kilt hoses, po prostu. Agrafka to kilt pin, torebka to sporran, a chorągiewki przy skarpetach to flashes. Coś jeszcze?
                              • kalllka Re: 30 października - dzień w spódnicy 06.01.11, 22:37
                                o dzieki.
                                a to jest po szkocku?
                                :)
                                • strikemaster Re: 30 października - dzień w spódnicy 06.01.11, 23:07
                                  Sporran - Gaelic, reszta po angielsku.

                                  > o dzieki.

                                  Nie ma za co. :)
                                  • strikemaster Re: 30 października - dzień w spódnicy 06.01.11, 23:09
                                    A, i kilt po staroskandynawsku, bo stamtąd się to słowo wywodzi. Oznaczalo tam spódniczkę, a że do 1822 roku kobiety w Europie spódniczek nie nosily, to słowo nadal określa spódniczkę, męską.
                  • strikemaster Re: 30 października - dzień spódnicy 28.10.10, 13:20
                    Być może mam potrzebę wygody, a do tego cudowanie z innymi krojami spódnic potrzebne nie jest.
                  • strikemaster Re: 30 października - dzień spódnicy 05.12.10, 20:52
                    > Czyli wstydzisz się pokazać w czymś innym?

                    Mężczyznom w spódnicach chodzic nie wolno. Z racji faktu, że spodnie mężczyznom, szkodzą, walczę o prawo do noszenia przez mężczyzn jakichkolwiek spódnic, a z kiltem jest najłatwiej, bo powszechnie wiadomo, że jest męski. Zwyczajna kiecka kupowana jest na dziale damskim, więc na mężczyźnie nie przejdzie, bo wzbudza podejrzenia o transwestytyzm itp.
        • lilyrush Re: 30 października - dzień spódnicy 28.10.10, 12:27
          jakoś nie widuje tłumów panów chodzących w kiltach w taka pogodę...
          • strikemaster Re: 30 października - dzień spódnicy 28.10.10, 13:20
            A w inną widujesz?
      • rmaciej1983 Maciej w spódnicy 31.10.10, 11:41
        Jakie deszcze i wiatr?
        30 października to był supere pogodny dzień. Sam latałem w miniówie.
        • sibeliuss Re: Maciej w spódnicy 31.10.10, 12:47
          Pod spodem stringi, czy same futro?
          • strikemaster Re: Maciej w spódnicy 31.10.10, 13:52
            Co jest powodeem twojej ciekawości?
            Macieja już na jakichś forach widziałem. On już tak ma, że w kieckach i szpilkach chodzi ale to nie powod, żeby watek redukować do absurdu.
            • seth.destructor Re: Maciej w spódnicy 05.01.11, 19:47
              Właśnie o to samo chciałem zapytać, bo jeśli bez bielizny się ten kilt nosi, to wypadałoby go często zmieniać, nie?
              • strikemaster Re: Maciej w spódnicy 06.01.11, 11:00
                I tak też robię, dlatego m.in. kilty z czytej wełny są niepraktyczne. Lepsze są takie nadające się do prania.
    • tow.ortalion Ja tam czekam na Dzień bez futra 26.10.10, 11:42
      Wtedy wszystkie laski się golą!

      www.nietypoweswieta.pl/kategoria-16-Listopad.php
      • mariuszg2 Re: Ja tam czekam na Dzień bez futra 27.10.10, 14:01
        Interesujący może być dzień przed dniem bez futra.... dla koneserów :)
    • nothing.at.all Re: 30 października - dzień spódnicy 28.10.10, 20:43
      Nie wiedziałam, że są takie świetą. Po co? Przecież w spódnicy można cały rok chodzić:).
      • strikemaster Re: 30 października - dzień spódnicy 28.10.10, 21:08
        Podobno jakaś firma odzieżowa to wymyśliła, bo jej spódnice schodzić przestały. A święta ogólnie, przynajmniej te niekatolickie są po to, zeby się bawić i żeby wszystkie dni nie były takie same. A spódnicy można chodzić cały rok, jak się jest kobietą i do tego się to lubi. Przykład pokazuje, że mężczyznom nawet święto spódnicy nie doda na tyle odwagi, by pokazać się w historycznie męskim ubraniui, do tego dla meżczyzn o wiele wygodniejszym i zdrowszym od wymyślonych dla kobiet spodni.
        • tanczacy.z.myslami Re: 30 października - dzień spódnicy 05.11.10, 18:06
          strikemaster napisał:

          > Podobno jakaś firma odzieżowa to wymyśliła, bo jej spódnice schodzić przestały.

          Nie odzieżowa a znany producent rajstop, w zeszłym roku.
          • strikemaster Re: 30 października - dzień spódnicy 06.11.10, 15:45
            W zeszłym roku raczej nie, bo w Necie są artykuły z 2008 roku na temat tego święta. Podobno w 2002 albo 2004 wymyślenie miało miejsce.
    • tehuana Re: 30 października - dzień spódnicy 29.10.10, 02:13
      A w NY jest teraz 20 st C-wiec w spodniczkach przyjemnie sie chodzi.
      • strikemaster Re: 30 października - dzień spódnicy 30.10.10, 14:21
        Tu, gdzie mieszkam jest 17 i co z tego?
        • kalllka Re: 30 października - dzień spódnicy 30.10.10, 14:34
          no no wlasnie, " 17" godzina, cieplota czy dlugosc spodnicy- jakies wnioski?
          bo moze nie pamietasz ales zalozycielem watku 30 pazdziernika -dzien spodnicy i co z tego.
          • strikemaster Re: 30 października - dzień spódnicy 30.10.10, 15:03
            A konkretnie, o co Ci chodzi?
            • kalllka Re: 30 października - dzień spódnicy 30.10.10, 20:04
              no mie chodzi, a konkretnie to nawet lata;


              ps
              tak zawsze strajkujesz na kazdego czy wybierasz sobie?
              • strikemaster Re: 30 października - dzień spódnicy 30.10.10, 22:23
                > no mie chodzi, a konkretnie to nawet lata;

                To ciekawe, teraz już lata. :)

                > tak zawsze strajkujesz na kazdego czy wybierasz sobie?

                Obiekty wybierają się same. :)
                • kalllka Re: 30 października - dzień spódnicy 31.10.10, 01:46
                  aha.
                  no moze i ciekawe, choc to Ty raczej zdajesz sie grozic ( spodnicom),ze zima se mozesz odmrozic.

                  wiec Cie wspomoge: k-obiekty- strajk markuje.

    • easz Re: 30 października - dzień spódnicy 29.10.10, 10:02

      Ja prawie tylko w spódnicach łażę, ale jak tak, to może się i złoży, że w to święto, to nawet w sukienkę, albo w mini się wbiję? A jak dobrze pójdzie, to i jednego chłopaczka w kieckę odzieję, moją, jeśli będzie pasowała;)
      A Ty rozumiem będziesz też paradował w kiecy? Pracujesz tego dnia? ;)

      Święto jest w zimnej porze, żeby faceci, którzy by chcieli też pochodzić w spódnicach zaraz na początku poznali wszystkie mankamenty tegoż, cooby się potem nagle nie zaskoczyli. Zresztą w spódnicach wcale nie jest tak zimno - można długie, można grube, można na legginsy/grube rajtki, można kozak za kolano;) itd. itd. Wyboru Ci wiela.
      • strikemaster Re: 30 października - dzień spódnicy 29.10.10, 10:40
        Nie pracuję i nie wiem, czy będe miał okazję poparadować.

        > Święto jest w zimnej porze, żeby faceci, którzy by chcieli też pochodzić w spód
        > nicach zaraz na początku poznali wszystkie mankamenty tegoż

        Próbowałem nawet przy niższych temperaturach i mankamentów nie odkryłem, alke to może byc związane z faktem, że dla mężczyzn zimno między nogami jest medycznie wskazane, a dla kobiet nie.

        > Zresztą w spódnicach wcale nie jest tak zimno

        w zimie jest calkiem ciepło, za to w lecie jest przyjemnie chłodno.
        • easz Re: 30 października - dzień spódnicy 03.11.10, 21:59
          strikemaster napisał:

          > Nie pracuję i nie wiem, czy będe miał okazję poparadować.

          No i? :)

          > Próbowałem nawet przy niższych temperaturach i mankamentów nie odkryłem, alke t
          > o może byc związane z faktem, że dla mężczyzn zimno między nogami jest medyczni
          > e wskazane, a dla kobiet nie.

          Ee, pęcherze jednak mamy chyba takie same? Lepiej nie przesadzać w żadną mańkę, bo zapalenie/przeziębienie to jest tak przeokropny przestraszny ból, że.

          > w zimie jest calkiem ciepło, za to w lecie jest przyjemnie chłodno.

          Byle nie syntetyki. I nasze ostatnie lata - chłodno w czymkolwiek? Chyba w szortach. Szortach szortach, nie szortach za kolano;) albo w bikini.

          A towarzystwo niestety nie dało się przekonać, ani sprowokować. Mieszane towarzystwo w dodatku. Chyba to jest bardziej problematyczna sprawa, niż sobie wyobrażałam.
          Dziwne.
          • strikemaster Re: 30 października - dzień spódnicy 05.11.10, 09:24
            > No i? :)

            No i nie poparadowałem.

            > Ee, pęcherze jednak mamy chyba takie same?

            Wychodzi na to, że nie.

            > Lepiej nie przesadzać w żadną mańkę,
            > bo zapalenie/przeziębienie to jest tak przeokropny przestraszny ból, że.

            Jak dotąd nic takiego mnie nie spotkało.

            > Byle nie syntetyki. I nasze ostatnie lata - chłodno w czymkolwiek?

            Chłodniej. Znacznie chłodniej niż w szortach do kolan, a innych dla mężczyzn nie sprzedaje się.

            > A towarzystwo niestety nie dało się przekonać, ani sprowokować.

            A myślałaś, że się da?
            • easz Re: 30 października - dzień spódnicy 08.11.10, 02:50
              strikemaster napisał:

              > No i nie poparadowałem.

              Rozczarowałeś mnie. Wstydź się;)

              > > A towarzystwo niestety nie dało się przekonać, ani sprowokować.
              >
              > A myślałaś, że się da?

              Tak, naprawdę.
              Widać za słabo działasz na rzecz. Ale to Ci już mówiłam zdaje się :)
              • strikemaster Re: 30 października - dzień spódnicy 08.11.10, 07:50
                > Tak, naprawdę.
                > Widać za słabo działasz na rzecz. Ale to Ci już mówiłam zdaje się :)

                Działając w pojedynkę przeciw powszechnie obowiązujących lękom, uprzedzeniom i stereotypom chyba niewiele więcej da się uzyskać.
                • easz Re: 30 października - dzień spódnicy 09.11.10, 00:19
                  strikemaster napisał:

                  > Działając w pojedynkę przeciw powszechnie obowiązujących lękom, uprzedzeniom i
                  > stereotypom chyba niewiele więcej da się uzyskać.

                  Sam sobie znalazłeś odpowiedź i receptę - musisz znaleźć ludzi, mężczyzn i kobiety, z którymi uzyskasz więcej.
                  • strikemaster Re: 30 października - dzień spódnicy 09.11.10, 07:46
                    > Sam sobie znalazłeś odpowiedź i receptę - musisz znaleźć ludzi, mężczyzn i kobi
                    > ety, z którymi uzyskasz więcej.

                    Odkrycie na miarę samego Kopernika. Cały problem w tym, że trudno jest znaleźć ludzi, którzy uważają, że to w ogóle jest do czegoś przydatne i do tego wierzą w szansę powodzenia akcji. Może Ty mi podpowiesz, jak takich ludzi znaleźć/przekonać?
                    • easz Re: 30 października - dzień spódnicy 09.11.10, 09:03
                      strikemaster napisał:

                      > Odkrycie na miarę samego Kopernika. Cały problem w tym, że trudno jest znaleźć
                      > ludzi, którzy uważają, że to w ogóle jest do czegoś przydatne i do tego wierzą
                      > w szansę powodzenia akcji. Może Ty mi podpowiesz, jak takich ludzi znaleźć/prze
                      > konać?

                      Nie mówiłam, że to odkrywcze, ale Twoje biadolenie też nie jest a mało skuteczne jest. Ile osób potrzebujesz? Z kimś konkretnym już rozmawiałeś? Pisałeś do? czy by Ci ktoś nie pomógł jakoś, choćby 'frekwencyjnie'? Nie znam się, ale mogę Cię poprzeć i przytargać jeszcze kogoś może. Masz już jakieś doświadczenia organizacyjne? I odwagę?
                      • strikemaster Re: 30 października - dzień spódnicy 09.11.10, 10:46
                        > Ile osób potrzebujesz?

                        Zależy do czego, do przezwyciężenia stereotypów i niechęci wystarczyłoby mi z 5% męskiej populacji.

                        > Z kimś konkretnym już rozmawiałeś?

                        Kogo uważasz za konkretnego?

                        > Pisałeś do?

                        Świętego Mikołaja. :) Do kogo pisać propounuesz, wystarczy RPO, czy trzeba wyżej? :) Nie ma do kogo pisać, bo nie ma prawnego zakazu. Wszystko zależy od nas, czyli społeczeństwa, a zmiana nastawienia potrwa dziesięciolecia i żadne parytety tego nie zmienią, to nie feminizm.

                        > czy by Ci ktoś nie pomógł jakoś, choćby 'frekwencyjnie'?

                        Mam zorganizować masową demonstrację w liczbie demonstrantów 10-ciu? W Nowym Jorku zorganizowano ładnych parę lat temu wielką wystawę historycznych męskich spódnic, do tego 100-osobową demonstrację, skutek możesz zobaczyć, choćby na amerykańskich forach, ilość zwolenników zezwolenia mężczyznom na noszenie spódnic wzrosła ogromnie, o 3 osoby.

                        > Masz już jakieś doświadczenia organizacyjne?

                        Mam zbyt duże doświadczenie życiowe żeby wierzyć, że jakaś drobna manifestacja może cokolwiek zmienić. I tak znacznie więcej zmieni się pod wpływem tego, co w Necie powypisywałem, a demonstracje w Polsce zwykle wywołują sprzeciw wszystkich niedemonstrujących (tak samo dzieje się w przypadku parad równości, demonstracji związkowców, manifestacji feministek - wszyscy pozostali stają się przeciwnikami tego, o co walczą demonstranci, taka polska mentalność).

                        > I odwagę?

                        Zależy do czego.
                        • easz Re: 30 października - dzień spódnicy 11.11.10, 21:48
                          strikemaster napisał:

                          > > Ile osób potrzebujesz?
                          >
                          > Zależy do czego, do przezwyciężenia stereotypów i niechęci wystarczyłoby mi z 5
                          > % męskiej populacji.
                          >
                          > > Z kimś konkretnym już rozmawiałeś?
                          >
                          > Kogo uważasz za konkretnego?

                          Miałam na myśli, że może coś organizujesz, konkret - jakieś obchody dnia spódnicy w kratę/męskiej, czy coś takiego i co w związku z tym.

                          > > Pisałeś do?
                          >
                          > Świętego Mikołaja. :) Do kogo pisać propounuesz, wystarczy RPO, czy trzeba wyże
                          > j? :) Nie ma do kogo pisać, bo nie ma prawnego zakazu. Wszystko zależy od nas,
                          > czyli społeczeństwa, a zmiana nastawienia potrwa dziesięciolecia i żadne paryte
                          > ty tego nie zmienią, to nie feminizm.

                          Boisz się, że ktoś Cię wyśmieje?
                          Ale ja właśnie myślałam o tym, żeby się pod coś podczepić, że tak powiem. Np. zaistnieć na manifie marcowej. Nie myślałeś o tym?
                          Stąd moje dalsze pytania, bo jeśli ktoś się na poważnie by zainteresował, to może Cię to kosztować anonimowość np.

                          > > czy by Ci ktoś nie pomógł jakoś, choćby 'frekwencyjnie'?
                          >
                          > Mam zorganizować masową demonstrację w liczbie demonstrantów 10-ciu? W Nowym Jo
                          > rku zorganizowano ładnych parę lat temu wielką wystawę historycznych męskich sp
                          > ódnic, do tego 100-osobową demonstrację, skutek możesz zobaczyć, choćby na amer
                          > ykańskich forach, ilość zwolenników zezwolenia mężczyznom na noszenie spódnic w
                          > zrosła ogromnie, o 3 osoby.

                          Hm, rozumiem. Tu też raczej odzew nikły. Ale zważywszy jakie poparcie mają różne akcje i inicjatywy kulturalne/społeczne itp, od Dni Cipki po dzień bez papierosa, czy bez samochodu, albo Cała Pl czyta dzieciom, czy badanie prostaty, to się tak nie zniechęcaj - słabe zainteresowanie i poparcie jak nie ma darmowego piwa, to normalka;) Może Dodę i Nergala zapal do kwestii, nic tak ostatnio nie wyszło jak ich akcja namawiająca. I nie do końca żartuję ;)

                          > > Masz już jakieś doświadczenia organizacyjne?
                          >
                          > Mam zbyt duże doświadczenie życiowe żeby wierzyć, że jakaś drobna manifestacja
                          > może cokolwiek zmienić. I tak znacznie więcej zmieni się pod wpływem tego, co w
                          > Necie powypisywałem, a demonstracje w Polsce zwykle wywołują sprzeciw wszystki
                          > ch niedemonstrujących (tak samo dzieje się w przypadku parad równości, demonstr
                          > acji związkowców, manifestacji feministek - wszyscy pozostali stają się przeciw
                          > nikami tego, o co walczą demonstranci, taka polska mentalność).

                          Trochę się to zmienia. Feminizm jest naprawdę coraz przychylniej odbierany, tak ogólnie, powoli, ale. A dobry (głośny a durny) przeciwnik może przynieść niezłe korzyści :) a jeśli gra warta świeczki, to warto :)
                          Strony masz ok, to co piszesz też jest ok.
                          Co do stron, w razie czego, to można Ci coś podesłać w temacie?

                          > > I odwagę?
                          >
                          > Zależy do czego.
                          • strikemaster Najpierw edukacja 12.11.10, 13:35
                            Piszesz o manifach. To nie tak, mężczyźni w większości zdają sobie sprawę z istnienia kiltu. Problemem jest to, że nie wiedzą, że w Polsce wolno i nie wiedzą, po co to. Muszą najpierw dowiedzieć się czegoś na temat swojej anatomii. Chodzi mi o to, że jądra u zwierząt stałocieplnych wyprowadzone są na zewnątrz ciała mimo, że tam narażone są na urazy (u samców zmiennocieplnych jądra znajdują się w jamach ciała). Stało się tak dlatego, że jądra muszą znajdować się w stanie hipotermii (temp. 32 do 34 st. Celsjusza, a wg. niektórych raportów 28 do 34). Żeby to osiągnąć potrzebny jest przewiew (żadne bajki o mniej obcisłych spodniach nie zadziałają, każde spodnie ograniczają lub blokują przewiew, w wiec chłodzenie konwekcyjne wymiennika ciepła chłodzącego krew napływającą do krocza). Dlatego właśnie sztuczne wciskanie jaj do ciała za pomocą spodni to jedna z najgłuszych rzeczy, jakie sobie wymyśliliśmy, powoduje spadek płodności, pogorszenie jakości nasienia (większość wad genetycznych u dzieci jest spowodowana przez kiepska jakość nasienia właśnie), wzrost ryzyka chorób prostaty i jąder. Tak wiec warto zezwolić mężczyznom na wybór rodzaju odzeży. Niestety, tego się nikt w hałasie manify nie dowie, bo manify nie po to się organizuje. Przekrzykiwanie się nic nie da.

                            Po drugie, udział mężczyzn w spódnicach na manifie symbolizowałby tylko nasze poświęcenie w walce o prawa kobiet, podczas gdy z doświadczenia wiem, ze noszenie kiltu żadnym poświęceniem nie jest. Wręcz przeciwnie, nosząc spodnie (strój wymyślony dla kobiet *przyp. autora) poświęcamy nasze zdrowie i wygodę. Dlaczego miałbym ludzi oszukiwać udajac męczennika jak papież cierpiący za miliony w wartym miliardy luksusowym pałacu pod okiem najlepszej, doborowej służby?

                            Po trzecie, w Polsce nie ma tradycji demokracji ulicznej i każda demonstracja wywołuje potężny sprzeciw społeczny na zasadzie, że znowu jakieś świnie się przywilejów domagają. Ja się nie domagam przywilejów, a zezwolenia na powrót do stroju tradycyjnie męskiego, lepszego ze względu na moje zdrowiue i wygodę, to nie przywilej więc po co mam wywoływać sprzeciw wobec siebie?

                            Poza tym, manify mają znikomą skuteczność. Zauważ, że walczyłyście przeciw przymusowej mammografii, miałyście przy ym spore poparcie, w tym moje, a mimo to nie wygrałyście z lobby firm zajmujących się medycyną pracy. I teraz pomyśl sobie, że istnieją tacy, co zarabiają na sprzedaży niebieskich tabletek, pigułek na prostatę i in-vitro (bezpłodność częściej dotyka mężczyzn niż kobiety, a jedną z przyczyn są właśnie męskie spodnie), myślisz, że skromna demonstracja przezwycięży rynek wart miliardy zł rocznie?

                            > Boisz się, że ktoś Cię wyśmieje?

                            Sam bym się wyśmiał, to wystarczy. Jaki cel miałoby urochamianie procedury prawnej przeciw nieistniejącemu zakazowi?
                            BTW we Włoszech obowiązuje zakaz noszenia spódnic przez mężczyzn, tam może warto by było uderzyć?

                            > Ale ja właśnie myślałam o tym, żeby się pod coś podczepić, że tak powiem. Np. z
                            > aistnieć na manifie marcowej. Nie myślałeś o tym?

                            Myślałem raczej o organizacji jakichś festynów, festiwali, koncertów niekoniecznie muzyki celtyckiej z okazji któregoś ze spódniczkowych świąt (bo są już 3 sztuki), ale do tego potrzebni są sponsorzy i cała machina, więc chyba jeszcze na to za wcześnie.

                            > Hm, rozumiem. Tu też raczej odzew nikły. Ale zważywszy jakie poparcie mają różn
                            > e akcje i inicjatywy kulturalne/społeczne itp, od Dni Cipki po dzień bez papier
                            > osa, czy bez samochodu, albo Cała Pl czyta dzieciom, czy badanie prostaty, to s
                            > ię tak nie zniechęcaj - słabe zainteresowanie i poparcie jak nie ma darmowego p
                            > iwa, to normalka;)

                            No właśnie, gdyby się z festiwalem udało, to i darmowe piwo dla gości w spódnicach dałoby się zorganizować, przez żołądek, czy raczej promile do głowy. :)

                            > Może Dodę i Nergala zapal do kwestii, nic tak ostatnio nie w
                            > yszło jak ich akcja namawiająca. I nie do końca żartuję ;)

                            AFAIK Doda z Nergalem mają ostatnio inne problemy, poza tym Nergal to muzyk metalowy, nas się nie wynajmuje.
                            Za to kilku polskich celebrytów sie w spódnicach pokazywało, po czym zostali określeni pedałami, czyli i tak nic z tego nie wyszło.

                            > Co do stron, w razie czego, to można Ci coś podesłać w temacie?

                            Jasne.
                            • easz Re: Najpierw edukacja 13.11.10, 02:16
                              strikemaster napisał:

                              > Muszą najpierw dowiedzieć się czegoś na temat swojej anatomii. Chodz
                              > i mi o to

                              Ok, to fakt i racja. Ale tu to dużo odłogiem leży, nie tylko na męskim polu, a jeśli już nie leży, to nie tak, zupełnie nie tak nie leży.
                              Piszesz w necie - ok. Ale jak jeszcze? Co, edukacja w szkołach, kiedy seksualnej nie można od lat wprowadzić, takiej z prawdziwego zdarzenia?

                              Pamiętasz bulwersacje wokół tych Dni Cipki? Szatan normalnie między nogami.

                              > Dlatego właśnie sztuczne wciskanie jaj do ciała za pomocą spodni to jedna z najg
                              > łuszych rzeczy, jakie sobie wymyśliliśmy

                              Na początku była tylko kiecka i wszystkie płcie w kiecce chodziły.

                              > Niestety, tego się nikt w hałasie manify nie dowie, bo manify nie po to się organizuje. Przekrzykiwanie się nic nie da.

                              Nie wiem, na tej, na której byłam może i krzyczano, choć się nie przekrzykiwano, a/ale z daleka od platform było całkiem spokojnie i słyszalnie, o czym mówią sąsiadki i sąsiedzi. O ile emocje pozwolą, to imo da się.
                              Aha, a po co się organizuje manify?

                              > Po drugie, udział mężczyzn w spódnicach na manifie symbolizowałby tylko nasze p
                              > oświęcenie w walce o prawa kobiet

                              Nie. To nawet nie jest porównywalne do tego, że górnicy jadą pod sejm, kiedy strajkują pielęgniarki i odwrotnie. Feminizm to nie jest tylko 'my, baby'. Myślałam, że kto jak kto, ale Ty to wiesz.

                              > Dlaczego
                              > miałbym ludzi oszukiwać udajac męczennika jak papież cierpiący za miliony w wa
                              > rtym miliardy luksusowym pałacu pod okiem najlepszej, doborowej służby?

                              Nie bardzo chyba rozumiem. Uważasz, że feministki tak właśnie robią..?
                              Jeśli nie, to i tak nie rozumiem takiego myślenia - męczeństwo, ofiara itp. O czym Ty mówisz?
                              W każdym razie mam wrażenie, że o czym byś nie mówił, to ja słyszę tylko 'nie' i 'nie', ciągle 'nieeee'. Męczące. Ciebie nie męczy? Ale jak chcesz.

                              > Po trzecie, w Polsce nie ma tradycji demokracji ulicznej i każda demonstracja w
                              > ywołuje potężny sprzeciw społeczny na zasadzie, że znowu jakieś świnie się przy
                              > wilejów domagają. Ja się nie domagam przywilejów, a zezwolenia na powrót do str
                              > oju tradycyjnie męskiego, lepszego ze względu na moje zdrowiue i wygodę, to nie
                              > przywilej więc po co mam wywoływać sprzeciw wobec siebie?

                              Wcale tak nie musi być. Tu jakoś umiesz to szybko i prosto wyjaśnić. Nie ma nic ot, tak, trochę trzeba czasu i gimnastyki. I dobrych chęci oraz wiary;)

                              > Poza tym, manify mają znikomą skuteczność. Zauważ, że walczyłyście przeciw przy
                              > musowej mammografii, miałyście przy ym spore poparcie, w tym moje, a mimo to ni
                              > e wygrałyście z lobby firm zajmujących się medycyną pracy.

                              Pardą? O czymś nie wiem?? Jak nie jak tak.
                              Poza tym jest jeszcze i tak instancja odwoławcza, bo łamanie praw/a jest oczywiste, więc nie martw się. Ja bym nawet chciała, bo mam ochotę na jatkę;)

                              > I teraz pomyśl sobie
                              > , że istnieją tacy, co zarabiają na sprzedaży niebieskich tabletek, pigułek na
                              > prostatę i in-vitro (bezpłodność częściej dotyka mężczyzn niż kobiety, a jedną
                              > z przyczyn są właśnie męskie spodnie), myślisz, że skromna demonstracja przezwy
                              > cięży rynek wart miliardy zł rocznie?

                              Tak można ze wszystkim i o wszystkim. Owszem, wierzę w takie teorie spiskowe, ale lobby kontra lobby i Ty masz rączki czyste, pijesz jakiegoś kolorowego drinka w hawajskiej kiecy itp;) zrobią za Cię, musi się tylko opłacać, sam powiedziałeś.

                              > > Boisz się, że ktoś Cię wyśmieje?
                              >
                              > Sam bym się wyśmiał, to wystarczy. Jaki cel miałoby urochamianie procedury praw
                              > nej przeciw nieistniejącemu zakazowi?

                              Przecież i manify i feministki nie walczą z zakazami tylko. Chodzi o mentalność, myślenie, społeczną świadomosć, samoświadomość, edukację, informację - stan umysłu i kultury itd. - zmiany. O tym mówię i Ty chyba też?
                              Ech, Strikemaster, bez urazy, ja mam już chyba dość w tym momencie.

                              > Za to kilku polskich celebrytów sie w spódnicach pokazywało, po czym zostali ok
                              > reśleni pedałami, czyli i tak nic z tego nie wyszło.

                              Ze dwa lata temu, to u mnie na wsi nazywali pedałami chłopaków w japonkach i do bicia się brali. No i co? - teraz japonki to nic niezwykłego.

                              > > Co do stron, w razie czego, to można Ci coś podesłać w temacie?
                              >
                              > Jasne.
                              Ok.
                              Pzdr.
                              • strikemaster Re: Najpierw edukacja 13.11.10, 10:52
                                > Aha, a po co się organizuje manify?

                                IMO żeby pokazać, że się jest i się walczy, głównie.

                                > Feminizm to nie jest tylko 'my, baby'. Myślał
                                > am, że kto jak kto, ale Ty to wiesz.

                                Ja wiem, reszta raczej nie, a tu o odbiór społeczny chodzi. Wyszłoby, że jedynym celem noszenia przeze mnie spódnicy jest solidarność z Wami.

                                > Nie bardzo chyba rozumiem. Uważasz, że feministki tak właśnie robią..?

                                Nie, uważam, że mężczyzna w spódnicy byłby odebrany jako ktoś, kto się poświęca.

                                > Wcale tak nie musi być.

                                Za granicami nie musi, w Poslce jest.

                                > Tak można ze wszystkim i o wszystkim. Owszem, wierzę w takie teorie spiskowe, a
                                > le lobby kontra lobby i Ty masz rączki czyste, pijesz jakiegoś kolorowego drink
                                > a w hawajskiej kiecy itp;) zrobią za Cię, musi się tylko opłacać, sam powiedzia
                                > łeś.

                                Ja nie mam lobby i do tego kolorowych drinków nie pijam.

                                > Przecież i manify i feministki nie walczą z zakazami tylko. Chodzi o mentalność
                                > , myślenie, społeczną świadomosć, samoświadomość, edukację, informację - stan u
                                > mysłu i kultury itd. - zmiany. O tym mówię i Ty chyba też?

                                I ja też, tu nie chodzi o cel, a metody.

                                > Ze dwa lata temu, to u mnie na wsi nazywali pedałami chłopaków w japonkach i do
                                > bicia się brali. No i co? - teraz japonki to nic niezwykłego.

                                Bo z Zachodu przyszła na nie moda, pojawiły się w masowej sprzedaży i nawet strony w Necie nie były potrzebne. Męskie spódnice na Zachodzie są tylko nieznacznie bardziej popularne niż w Polsce, nie oferuje ich żadna z większych firm odzieżowych i tak prosto nie będzie. Moze za 20 albo 50 lat w twojej wsi przestaną za to bić, ale pewności nie ma.
                                • easz Re: Najpierw edukacja 16.11.10, 21:00
                                  strikemaster napisał:

                                  > > Aha, a po co się organizuje manify?
                                  >
                                  > IMO żeby pokazać, że się jest i się walczy, głównie.

                                  Sądziłam, że Tobie też o to chodzi, m.in.
                                  Ale, ok, zrozumiałam co napisałeś potem (i tak poza tym), nie jest to specjalnie przyjemne i sprawiedliwe, nie jest też szczęśliwie zgodne ze stanem faktycznym w stu procentach.
                                  Myślę, że można się nad tym jeszcze zastanowić.

                                  > Ja wiem, reszta raczej nie, a tu o odbiór społeczny chodzi. Wyszłoby, że jedyny
                                  > m celem noszenia przeze mnie spódnicy jest solidarność z Wami.

                                  Czarnowidzu, wszystko zależy jak leży - można to by było odpowiednio zorganizować. Ale dobrze, nie będę już Cię ciągała za uszy, skoro nie chcesz.
                                  Jak coś mi przyjdzie do głowy, to ew. zaryzykuję i się odezwę;)

                                  > I ja też, tu nie chodzi o cel, a metody.

                                  O, przepraszam! Foch!

                                  P.S. na a. męskie spódnice drogie niestety i takie, hm, kiczowate. Typowe skojarzenie - metal, szkot, celt - czyli kostium, przebranie, czyli dziwo.
                                  • strikemaster Re: Najpierw edukacja 17.11.10, 07:57
                                    > P.S. na a. męskie spódnice drogie niestety i takie, hm, kiczowate. Typowe skoja
                                    > rzenie - metal, szkot, celt - czyli kostium, przebranie, czyli dziwo.

                                    Metalem jestem. :)
                                    Kiczowate nie są, wypraszam sobie, a inaczej się nie da. Lepszy metalowo-celtycki kilt niż spodnie.
                                  • strikemaster Re: Najpierw edukacja 20.11.10, 10:00
                                    > Ale, ok, zrozumiałam co napisałeś potem (i tak poza tym), nie jest to specjalni
                                    > e przyjemne i sprawiedliwe, nie jest też szczęśliwie zgodne ze stanem faktyczny
                                    > m w stu procentach.

                                    Nie chciałem urazić, ani dyskredytować Waszych metod. Nie wiem jak teraz, ale dawne feministki innej możliwości walki o prawa kobiet niż krzykliwy protest nie miały. Teraz jednak sytuacja się nieco zmieniła i takie protesty raczej tworzą wrogów niż zwolenników, do tego kilciarze i inni mężczyźni walczący o spódnice znajdują się w nieco innej sytuacji, dlatego uważam, ze udział w manifach czy tworzenie własnych marszów nic nie da, może tylko zaszkodzić.

                                    > Czarnowidzu, wszystko zależy jak leży - można to by było odpowiednio zorgani
                                    > zować
                                    .

                                    Właśnie nie bardzo się da, bo ludzie to później w TV oglądają ale komentarzy słuchać, a tym bardziej rozumieć im się nie chce.

                                    > > I ja też, tu nie chodzi o cel, a metody.
                                    >
                                    > O, przepraszam! Foch!

                                    Dlaczego? Przecież napisałem, że cel jest słuszny tylko metody dochodzenia do niego jakby nieco gorsze.
                                    • easz Re: Najpierw edukacja 21.11.10, 22:23

                                      Nie bierz wszystkiego tak dosłownie;)

                                      A manify to nie są protesty, w tej chwili tym bardziej - raczej sympatyczna atmosfera porozumienia, obecności w grupie, podkręcenie chęci zrobienia czegoś u siebie, manifestacja - owszem, ale to nie to samo co protest, wreszcie - święto, radość itd. Ważne rzeczy też, ale imo ważne rzeczy dziś dzieją się poza manifami, nie na ulicach w ten sposób. Wiesz, to coś jak z Orkiestrą Owsiaka - to nie tylko ten kulminacyjny koncert i dzień - Orkiestra gra cały rok i raczej się przez ten czas głośno nie mówi o tym, co robi dobrego, dopiero w ten jeden dzień się przypomina wszystkim.
                                      Wybierz się na jakąś manifę kiedyś, z jakąś grupą znajomych, idźcie z daleka od platform jednak;) to sam zobaczysz. Jest ok i nawet w tv już tak nie pokazują;)
                                      • strikemaster Re: Najpierw edukacja 22.11.10, 10:20
                                        A gdzieś poza Warszawą manify się odbywają? I dlaczego z daleka od platform?
    • czerwony_rower Re: 30 października - dzień spódnicy 30.10.10, 22:30
      chyba malo znane/uznawane swieto, bo jakos nikogo w kiltcie nie zoczylam ... spodniczce/sukience tez nie. Sama rowniez zostane przy spodniach, wygodniej :)
      • strikemaster Re: 30 października - dzień spódnicy 16.11.10, 09:50
        > Sama rowniez zostane przy spodniach, wygodniej :)

        Zależy komu, a święto może się w przyszłości bardziej spopularyzuje.
        • czerwony_rower Re: 30 października - dzień spódnicy 20.11.10, 18:13
          > > Sama rowniez zostane przy spodniach, wygodniej :)
          >
          > Zależy komu, [..]

          No mi oczywiscie :)

          > [..] a święto może się w przyszłości bardziej spopularyzuje.

          hmm ... mam watpliwosci, ale zycze powodzenia. Na mnie nie licz.
          • strikemaster Re: 30 października - dzień spódnicy 20.11.10, 19:24
            > > > Sama rowniez zostane przy spodniach, wygodniej :)
            > >
            > > Zależy komu, [..]
            >
            > No mi oczywiscie :)

            Przeciez nikt Cie nie zmusza.
            • czerwony_rower Re: 30 października - dzień spódnicy 20.11.10, 20:04
              A by ktos sprobowal :D.
              • strikemaster Re: 30 października - dzień spódnicy 20.11.10, 22:07
                No widzisz, a mnie zmuszają do spodni i nic, kuźwa, nie mogę na to poradzić.
                • czerwony_rower Re: 30 października - dzień spódnicy 20.11.10, 22:45
                  no coz, tez nic na to nie poradze. Kobiety wywalczyly prawo do noszenia spodni, to jest szansa na wywalczenie prawa do noszenia spodnic przez mezczyzn.

                  Jesli to Cie pocieszy, to po ostatniej wizycie w Szkocji jestem bardzo za panami w kiltach. Wyglada super - przynajmniej dla plci przeciwnej :).

                  (choc przyznam, ze nie rozumiem jak mozna z wlasnej nieprzymuszonej woli chodzic w kieckach - ani wygodne, ani praktyczne ... no ale ladne)
                  • strikemaster Re: 30 października - dzień spódnicy 21.11.10, 10:41
                    > choc przyznam, ze nie rozumiem jak mozna z wlasnej nieprzymuszonej woli chodzi
                    > c w kieckach - ani wygodne, ani praktyczne ... no ale ladne

                    Wygoda to odczucie subiektywne, nawet od płci nie zależy, bo wiele kobiet uwaza spódnice za wygodne i twierdzą, że nie noszą ich ze względu na niepraktyczność (bo podwiewa, przeszkadza w wykonywaniu niektórych zawodów, zwraca uwagę mężczyzn itp.). IMO główną przyczyną dla której kobiety ze spódnic zrezygnowały to ideologia. Zostyałyście do tego stroju zmuszone i głównie stąd ten sprzeciw. Nie mam zamiaru nikogo do spódnic zmuszać, sam nie lubię być do niczego zmuszany. A co do mężczyzn, większość nigdy nie miała okazji dowiedzieć się, czy spódnica jest wygodna, wielu więc będzie mówić, powołując się na Ciebie, że nie. Jest jeszcze jedna różnica, z powodu której spodnie powinny być klasyfikowane jako strój damski a spódnice, męski (oprócz historii, spodnie w Europie pojawiły się jako strójj dla kobiet), żeńskie narządy płciowe wymagają ciepła, zimno im szkodzi, a męskim szkodzi ciepło, muszą być utrzymywane w stanie hipotermii.
                    • czerwony_rower Re: 30 października - dzień spódnicy 21.11.10, 13:18
                      > Wygoda to odczucie subiektywne, nawet od płci nie zależy, bo wiele kobiet uwaza
                      > spódnice za wygodne i twierdzą, że nie noszą ich ze względu na niepraktyczność
                      > (bo podwiewa, przeszkadza w wykonywaniu niektórych zawodów, zwraca uwagę mężcz
                      > yzn itp.).

                      Jak na razie spotkalam jedna osobe twierdzaca, ze spodnica/sukienka jest wygodniejsza - babcie mojego kolegi.

                      > Zostyałyście do tego stroju zmuszone i głównie stąd ten sprzeciw. Nie
                      > mam zamiaru nikogo do spódnic zmuszać, sam nie lubię być do niczego zmuszany.

                      Porosze nie dorabiaj ideologii tam gdzie jej nie ma. Jesli chodzi o mnie to powod jest naprawde bardzo prozaiczny: wygoda i praktycznosc stroju. Nikt nigdy mnie do spodnic/sukienek nie zmuszal.

                      > A co do mężczyzn, większość nigdy nie miała okazji dowiedzieć się, czy spódnica
                      > jest wygodna, wielu więc będzie mówić, powołując się na Ciebie, że nie.

                      Nie spotkalam nigdy faceta, ktory chcial chodzic w spodnicy. Koledzy w pracy jasno wyrazili sowje zdanie ('Ja? Nie, nie ma mowy!').
                      No coz, jak dla mnie spodnice sa niewygodne, sukienki jeszcze gorsze. Dlatego chodze zazwyczaj w spodniach. No jak ktos mnie sie zapyta co ja sadze o spodnicach/sukienkach to mu powiem - klamac nie bede. A naprawde jedyna zaleta (damskich) sukienek jest wyglad, wad moge przytoczyc cala litanie (oczywiscie to tylko moje skromne zdanie, a kilt to dosyc specyficzna kiecka). Tylko, ze faceci sie o takie rzeczy nie pytaja, jak juz to kobiety (no ale ona maja wlasne zdanie poparte doswiadczeniem).
                      Obawiam sie, ze troche walczysz wiatrakami. Panowie (przynajmniej ci, ktorych znam) w spodnicach chodzic nie chca. Moje doswiadczenia jest takie, ze spodnie sa wygodniejsze. Wiekszos pan, sadzac bo tych spotkanych na ulicy, jest podobnego zadania. Jestem bardzo za panami w kieckach ... no ale rozumiem ich, ze nie chca ... ja tez nie chce tego nosic ;).

                      >Jest jeszcze jedna różnica, z powodu której spodnie powinny być klasyfikowane >jako strój damski a spódnice, męski (oprócz historii, spodnie w Europie pojawiły się j
                      > ako strójj dla kobiet), żeńskie narządy płciowe wymagają ciepła, zimno im szkod
                      > zi, a męskim szkodzi ciepło, muszą być utrzymywane w stanie hipotermii.
                      Mam wrazenie, ze spodnica to tradycyjny stroj i meski i damski. Cos mi sie o uszy obilo (choc przyznam, ze sie nie znam), ze spodnie to wymyslono do jazdy konnej, bo wygodniej.
                      • strikemaster Re: 30 października - dzień spódnicy 21.11.10, 13:27
                        > Jak na razie spotkalam jedna osobe twierdzaca, ze spodnica/sukienka jest wygodn
                        > iejsza - babcie mojego kolegi.

                        Moja dziewczyna nie chodziła w spódnicach, zawsze twierdziła, ze są niewygodne. Zaczęła chodzić dopiero po tym, jak mnie w kilcie zobaczyła, teraz jej się zdanie zmieniło, chodzi głównie w spódnicach i twierdzi, ze są strasznie wygodne. Dlatego uważam, że ideologia jest w to zamieszana.

                        > Obawiam sie, ze troche walczysz wiatrakami. Panowie (przynajmniej ci, ktorych z
                        > nam) w spodnicach chodzic nie chca.

                        Bo nie wiedzą, ze mogliby chcieć.

                        > Moje doswiadczenia jest takie, ze spodnie s
                        > a wygodniejsze.

                        A moje są odmienne.

                        > Mam wrazenie, ze spodnica to tradycyjny stroj i meski i damski.

                        W Eurpie nie, kobiety nosiły długie szaty, suknie, tuniki albo spodnie, mężczyźni tuniki albo spódnice.

                        > Cos mi sie o us
                        > zy obilo (choc przyznam, ze sie nie znam), ze spodnie to wymyslono do jazdy kon
                        > nej, bo wygodniej.

                        Źle Ci się obiło, spodnie w Europie pojawiły się w Starożytnej Grecji (a tam koni raczej nie uzywano), jako strój damski. Później rzeczywiście stopniowo przejmowali go mężczyźni, bo się dla konnych wojowników lepiej nadawał, ale spodnie powstały dla kobiet.
                        • czerwony_rower Re: 30 października - dzień spódnicy 21.11.10, 13:43
                          > Moja dziewczyna nie chodziła w spódnicach, zawsze twierdziła, ze są niewygodne.
                          > Zaczęła chodzić dopiero po tym, jak mnie w kilcie zobaczyła, teraz jej się zda
                          > nie zmieniło, chodzi głównie w spódnicach i twierdzi, ze są strasznie wygodne.
                          > Dlatego uważam, że ideologia jest w to zamieszana.

                          hehe, gdyby moj moz chodzil kilcie to jak tez moge (dla takich widokow moge sie poswiecic :D ). Ale nie dal sie przekonac.

                          > Dlatego uważam, że ideologia jest w to zamieszana.
                          Nie jest. Znalezienie wygodniej, dobrej, pasujacej (...) spodnicy jest. Przyzwyczajenie i potrzeby (po budowie w kiecce latac nie bedziesz) tez.

                          > Źle Ci się obiło, spodnie w Europie pojawiły się w Starożytnej Grecji (a tam ko
                          > ni raczej nie uzywano), jako strój damski. Później rzeczywiście stopniowo przej
                          > mowali go mężczyźni, bo się dla konnych wojowników lepiej nadawał, ale spodnie
                          > powstały dla kobiet.
                          No, czyli (prawie) dobrze pamietam.
                          • strikemaster Re: 30 października - dzień spódnicy 21.11.10, 14:10
                            > hehe, gdyby moj moz chodzil kilcie to jak tez moge (dla takich widokow moge si
                            > e poswiecic :D )

                            Widzisz, to ja zacząłem, więc to, czy będę chodził w kilcie od jej stroju nie zależy.

                            > Nie jest. Znalezienie wygodniej, dobrej, pasujacej (...) spodnicy jest.

                            Dla Ciebie może, ja takiego wyboru nie mam, dlatego ta czynność jest bardzo łatwa, wchodzi się do dowolnego e-sklepu sprzedającego kilty, wybiera się rozmiat i wciska "buy" (bo to niepolskie sklepy są zazwyczaj).

                            > Nie jest. Znalezienie wygodniej, dobrej, pasujacej (...) spodnicy jest. Przyzwy
                            > czajenie

                            Po 31 latach chodzenia wyłącznie w spodniach przyzwyczajenie udało mi się zmienić w kilka minut.

                            > potrzeby (po budowie w kiecce latac nie bedziesz) tez.

                            Zależy, co miałbym na tej budowie robić. Zdarza mi się na budowach bywać, ale dniówkę przeważnie spędzam w samochodzie, za biurkiem, czasem pojawiam się, zeby cos zobaczyć, zmierzyć, kilt w tym by nie przeszkadzał, a wręcz pomagał, bo za biurkiem i w samochodzie jest o wiele wygodniejszy, zdrowszy i bardziej praktyczny.
                            Poza tym w fabryce też sie w kiecy da, jest na YT film, ale został na teren polski przez Sony zablokowany. Nie wiem, co by na to behapowiec powiedział, ale gość od rekonstrukcji starożytnego uzbrojenia z Discovery w jednym odcinku w kilcie występował.

                            > No, czyli (prawie) dobrze pamietam.

                            "Prawie" może spowodować, że Żywiec wygląda jak Ruda Śląska. :)
                            • czerwony_rower Re: 30 października - dzień spódnicy 21.11.10, 14:28
                              > > Nie jest. Znalezienie wygodniej, dobrej, pasujacej (...) spodnicy jest.
                              >
                              > Dla Ciebie może, ja takiego wyboru nie mam, dlatego ta czynność jest bardzo łat
                              > wa, wchodzi się do dowolnego e-sklepu sprzedającego kilty, wybiera się rozmiat
                              > i wciska "buy" (bo to niepolskie sklepy są zazwyczaj).

                              Znalezienie czegos w moim rozmiarze JEST problemem. Zwlaszcza tu gdzie mieszkam. Kupowanie w sklepach internetowych - jak nie znam rozmiarowki danej firmy wole nie ryzykowac (przynajmniej w damskich rozmiarach 'wlasciwy' rozmiar, a rozmiar na etykietce to dwa rozne swiaty. Nie wiem po co wmawiac paniom w rozmiarze 42, ze zmieszcza sie w 34.).

                              > Zależy, co miałbym na tej budowie robić.
                              Chodzilo oczywiscie o latanie po rusztowaniu. Dac sie da, ale ci z dolu maja interesujace widoki - z tych wzgledow panie na polibidzie chodzily w spodniach lub po zewnetrznej stonie schodow przylegajacej do sciany :D

                              > kilt [...] w samochodzie jest o wiele wygodniejszy, zdrowszy i bardziej prak
                              > tyczny.
                              Podziwiam i gratuluje. Przy wsiadaniu do samochodu tudziez wysiadaniu spodniczki/sukienki mnie strasznie wk***** placzac sie i przeszkadzajac - moze to z racji na material.

                              > "Prawie" może spowodować, że Żywiec wygląda jak Ruda Śląska. :)
                              No jak dla mnie bez roznicy :P ... rownie daleko

                              Zycze milego noszenia kilta
                              • strikemaster Re: 30 października - dzień spódnicy 21.11.10, 17:08
                                > Dac sie da, ale ci z dolu maja interesujace widoki

                                W moim przypadku widoki nie są dla nich interesujące, poza tym po rusztowaniach nie chodzę, bo przeważnie nie mam po co.

                                > z tych wzgledow panie na polibidzie chodzily w spodniach lu
                                > b po zewnetrznej stonie schodow przylegajacej do sciany :D

                                A na którek polibudzie to było, bo na Śląskiej nic takiego nie zaobserwowałem?

                                > No jak dla mnie bez roznicy :P ... rownie daleko

                                A dla mnie znaczenie ma, do rudy mam znacznie blizej. :)
                              • strikemaster Re: 30 października - dzień spódnicy 21.11.10, 17:17
                                > Zycze milego noszenia kilta

                                Dzięki.

                                P.S. po polskiemu odmienia się kiltu. :)
                                • czerwony_rower Re: 30 października - dzień spódnicy 25.11.10, 21:30
                                  > P.S. po polskiemu odmienia się kiltu. :)

                                  racja, dzieki :)
                                  Pozdrawiam
                                  • strikemaster Re: 30 października - dzień spódnicy 28.11.10, 12:22
                                    Proszę . :)
    • t610 Re: 30 października - dzień spódnicy 31.10.10, 00:31
      Z Twojego blogu.

      [...] kilty są dla nas, mężczyzn wygodniejsze i zdrowsze [...]

      Zawierają więcej witaminy C niż spodnie?

      Zacznę od końca. Rozumiem, że zdrowsze odnoszą się do nieprzegrzewania "okolic"? Tylko, że ja i tak chodzę w slipkach. To co mi za różnica? Zawiewać będzie i chłodzić? To ja dziękuję bardzo za takie podwiewanie. Skończyłem już 18 lat i w krótkich spodenkach to tylko po boisku piłkarskim biegam. W kilcie za kolanko nie będę chodził. A jak mi powiesz, że są do kostek to stwierdzę, że podwiewać nie będzie i nie ma różnicy spodnie-kilt.

      Wygodniejsze. Echeeee w czym?
      Kilt w wieku lat 12: ani przeskoczyć przez płot, ani pozasuwać po drzewach.
      Kilt ogólnie. Toż to trzeba będzie się nauczyć siadać z gracją. Nożka na nóżkę, bez "męskiego" tradycyjnego rozkroku i "rozwalenia się".

      Chcesz to sobie chodź w kilcie. Chcesz to zakładaj kieckę bez ściemniania, że o kilt chodzi.
      Tylko wsadź sobie ten pseudoprokiltowylobbing pod kilt zboczuszku :)
      • strikemaster Re: 30 października - dzień spódnicy 31.10.10, 08:15
        > Zawierają więcej witaminy C niż spodnie?

        Nie sprawdzałem, poza tym, witamina C jest trucizną. :)

        > Zacznę od końca. Rozumiem, że zdrowsze odnoszą się do nieprzegrzewania "okolic"
        > ?

        Właśnie tak.

        > Tylko, że ja i tak chodzę w slipkach. To co mi za różnica? Zawiewać będzie i
        > chłodzić?

        Chyba domyślasz się, co o slipkach sądzą użytkownicy kiltów?

        > To ja dziękuję bardzo za takie podwiewanie. Skończyłem już 18 lat i w
        > krótkich spodenkach to tylko po boisku piłkarskim biegam.

        Bo?
        Ja też już niestety dość dawno 18-tkę mam za sobą, a jakoś w szortach chodzę. W tym roku nawet przez kilka miesięcy do pracy, zanim szef nie zaczął się dopieprzać. Da się i tak samo, jak kilt męskości i powagi nie ujmuje.

        > Wygodniejsze. Echeeee w czym?

        Najbardziej w lecie, nie ciśnie, przewiewa, można się poczyuć jak mężczyzna, a nie paczka świąteczna.

        > Kilt w wieku lat 12: ani przeskoczyć przez płot, ani pozasuwać po drzewach.

        Nie każdy ma 12 lat.

        > Kilt ogólnie. Toż to trzeba będzie się nauczyć siadać z gracją.

        Kilt to nie miniówka, nie trzeba.

        > Nożka na nóżkę,

        Bzdura.

        > bez "męskiego" tradycyjnego rozkroku i "rozwalenia się".

        Poprawka: bez przesadnego rozwalania się, a to robi różnicę.

        > Chcesz to sobie chodź w kilcie.

        To też robię.

        > Chcesz to zakładaj kieckę bez ściemniania, że o
        > kilt chodzi.

        Nie chcę.

        > Tylko wsadź sobie ten pseudoprokiltowylobbing pod kilt zboczuszku :)

        Bo ci się uczucia antykiltowe obraziły?
    • strikemaster Spodnie przyszłości 06.11.10, 21:00
      Z onetu
    • strikemaster The view 04.12.10, 15:42
      Men skirts - the view tyum razem nawet nie o kilty chodzi.
      • nihil-istka 15 grudzien - dzien bez majtek 04.12.10, 17:28
        !5 grudzien - dzien bez majtek.
        Podmywajcie sie dziewczyny bo nie znacie ani dnia ani godziny
        • strikemaster Re: 15 grudzien - dzien bez majtek 04.12.10, 18:41
          > !5 grudzien - dzien bez majtek.

          > !5 grudzien - dzien bez majtek., poza tym taki dzień ma sens tylko, gdy jest równocześnie dniem spódnicy.
          • nihil-istka Re: 15 grudzien - dzien bez majtek 04.12.10, 21:21
            Ma sie rozumiec
Inne wątki na temat:
Pełna wersja