somebody978
26.10.10, 09:38
Pojechał do niej, chociaż nie musiał. Chciał jej zrobić niespodziankę, sprawić, żeby się uśmiechnęła i choć na chwilę zapomniała o troskach. W końcu miała na głowie pracę, studia i małe problemy zdrowotne. Urwał się z pracy i przyjechał. Mimo, że byli ze sobą dość krótko i mieszkali w odległych miastach. Przed wstąpieniem do baru restauracji gdzie pracowała kupił jej bukiecik kwiatów, czego zazwyczaj nie robi, żeby jej nie rozpieszczać.
Ucieszyła się bardzo, była szczęśliwa i bardzo zaskoczona. Posiedział kiedy pracowała, pogadali trochę, mieli kilka krótkich chwil dla siebie, zupełnie w przelocie. Resztę dnia spędzili razem. Wspierał ją na duchu, żeby nie rzucała pracy, że z jej zdrowiem będzie okej i że jest z nią szczęśliwy. Ona też była uśmiechnięta, chociaż szybko robiła się smutna na myśl o otaczającej ją szarej rzeczywistości. Jej brak uśmiechu podcinał mu skrzydła, ale starał się nie przejmować od niej tego nastroju.
Kiedy rozstawali się na przystanku autobusowym, z którego miał wracać z powrotem wyściskał ją mocno i wycałował czule. Prosił, żeby się odezwała jak wróci do domu. Głupie martwienie się o ukochaną, ale jednak. Ona prosiła go o to samo.
Kiedy jechał z powrotem długo się nie odzywała. Zadzwonił po dłuższym czasie, martwił się o nią. Okazało się, że po drodze i tuż po powrocie zajęło ją kilka spraw, kilka rozmów. Zapomniała, żeby napisać chociaż "jestem". Zapomniała mimo, że kiedyś była już podobna sytuacja i obiecała, że więcej nie zapomni.
Poczuł się olany. Niby zapewniała, że jest dla niej ważny. Mimochodem nawet stwierdziła kiedyś, że niby go kocha, ale przyjął to z rezerwą. Uważał, że czyny są ważniejsze od słów.
Spędził z nią cały dzień. Był wtedy tylko dla niej, a ona tak szybko zapomniała. Tak, jakby nie był dla niej nic wart. Stwierdził, że w takim razie on też nie da znać. Rozłączył się. Nastała nieznośna cisza od tamtej pory...
Co o tym myślicie? Jak "on" powinien to dalej rozegrać? Bo zależy mu na niej, ale nie widzi z jej strony często starania się o związek. Jak powinien to dalej poprowadzić? A może to tylko pierdoła, którą nie należy się przejmować?