anquilla
29.10.10, 18:56
Problem mam.
Wiem, najlepiej by było przedyskutować to z facetem. Tylko z tym jest kolejny problem:-) Niezbyt mi wychodzi rozmowa o uczuciach, w sytuacji, gdy to ja mam być dyskusję zagajającym. Powody są dwa:
- po pierwsze primo:): nie jestem przyzwyczajona do pionierki w tej dziedzinie. To ja zawsze pierwsza zbierałam "ochy i achy" . Gdy czułam to samo i odwzajemniałam topotrafiłam o tym mówić. Nie paraliżuje mnie sama myśl, że ja jestem zaangażowana emocjonalnie bardziej, tylko fakt, że to przed facetem się wyda, w ewentualnej sytuacji gdy on rzecz traktuje lajcikowo,
- po drugie primo:) nie jestem pewna co rzeczony facet do mnie czuje i czy rozmowa nie
spowoduje, że zwieje gdzie pieprz rośnie, na pytanie co ty do mnie w ogóle czujesz.
Więc motam się w domysłach i zastanawiam i rzecz na forum przedstawiam.
Mieszkamy w różnych miejscowościach, to jest raptem 25 min drogi autem. Oboje jesteśmy po rozwodzie i spotykamy się ze sobą 7 miesięcy na okrętkę licząc.Średnia wieku +/- 40. Częstotliwość różna czasem raz na tydzień, czasem weekend, czasem wspólny wyjazd. By uprzedzić komentarze knajpa -płacę za siebie, w kosztach wyjazdów partycypuję, gotuję gdy spotkanie u mnie, jak u pichcę więcej to się dziele. Z pichceniem u drugiej strony jest podobnie. Zaliczyliśmy wesele u mojej rodziny, gdzie Pan pomimo, że miał świadomość, że to jest nie zobowiązujące co jasno przestawiłąm i pole manewru pozostawiłam w jego gestii- mógł zachowywać się jak znajomy przy mojej rodzinie - wyraźnie oznaczył terytorium, na szczęście ograniczając się do dbania o mój talerz, tańce, chodzenie za rączkę przytulanie i takie tam. Gott sei Dank nie obsikiwał, by nikt nie miał wątpliwości:) Byliśmy też na weekend u jego znajomego kilkaset kilometrów dalej. Wyraźne zaznaczenie więzi - za rączki, a my z x byliśmy..., a x powiedziała to, a mamy z x w planach... itp. No i wtedy podczas mhmmm....upojnej nocy mu się wymknęło, że on mi nie ucieknie, abym tylko ja mu nie uciekła.
Byliśmy też na paru wyjazdach związanych z jego hobby - nie powiem wkręciłam się bo hobby z adrenaliną- gdzie byli jego znajomi, raczej dalsi niż bliżsi tak myślę - i tu też za rączki i w ogóle. Inna sprawa, że ja uchodzę za kobietę atrakcyjną i to mogła być samcza duma bez czegoś głębszego - patrzcie jaką lalunię zarwałem.
Na mieście i u niego i u mnie chodzimy trzymając się za rękę lub objęci. Przydługi wstęp by nakreślić jak eksponuje się relację na zewnątrz.
A teraz meritum:
1. jak się nie widzimy bardzo rzadko dzwoni
2. sms-y raczej ja inicjuję
ad 1 i 2 inicjatywa z jego strony jest gdy się dzieje coś konkretnego - coś do ustalenia, albo coś leci w TV zobacz, czy że coś ważnego wydarzyło się w tym czym się interesuje.
3. 2 mce temu wymknęło mi się, że chciałabym mieć wyłączność - układ one to one. Pan zareagował z przestrachem, że nie po to się rozwodził. W ogóle jest dziwny w temacie wyłączności - bo mi chodziło tylko o mhmmm.... monogamię łóżkową. I flirtową. natomiast on odebrał to jako zakaz na rozmowy z kobietami, ewentualne tańce na imprezach z innymi, zakaz spotykania się z kolegami i robienie wszystkiego ze mną. I nie mogę mu wbić do głowy, że,ja naprawdę tak myślę i nie wyobrażam sobie inaczj (chodzi mi też o siebie). Że na imprezach bawi się ze sobą i z innymi, że każdy może mieć znajomych różnych płci, że uważam że moje hobby jest dla mnie pasjonujące i mu poświęcam jakiś czas, a dla niego być nie musi i może się zająć swoim. Że rozumiem, że każdy potrzebuje piwka w gronie własnej płci, i to jest normalne. że wiele rzeczy robi się razem, a parę osobno.
4. Okazuje czułości całą masę. dotyk, przytulenie. jak śpimy razem to choć każde w swojej pozycji to za ręce się trzymamy.
5.Ale jemu chyba starcza raz na tydzień spotkanie. A ja tęsknie:)
6. Mam wrażenie, że to ja muszę inicjować terminy spotkań
7. Parę razy w miłosnych uniesieniach, coś było o kocham, tylko nie wiem, bo za cicho to było,czy mnie czy samo kochanie:)
A wystarczyłoby zwykłe kocham cię z jego strony:) w
Bo teraz jestem na tyle dużą dziewczynką,że cytując za osiecką - u miałabym tę miłość wziąć, tak ja się bierze rumianki do rąk.
Więc cholera o co mu chodzi?
Może ja dorabiam ideologię,bo facet chce mieć pewne ciupcianie