plusy i minusy tzw. poważych rozmów...

30.10.10, 18:41
5 lat temu byliśmy razem, ale niebyt nam to wyszło. Nadal pracujemy w tej samej branży i mamy ze sobą kontakt. On spotkał kogoś, ożenił się i ma dziecko. Natomiast w moim życiu osobistym ostatnie 5 lat to dramat. Może dlatego, że nadal go kocham...

Rozstanie było przyjazne, bo oboje mieliśmy dla sieibe wiele ciepłych uczuć i szacunku. Dawne uczucie zmieniło się w udawaną przyjaźń.Widujemy się czasami, rozmawiamy ze sobą przez telefon kilka razy w tygodniu, ciągle smsujemy, zwierzamy się, doradzamy. Mamy podobny sposób odbierania świata, identyczne poczucie humoru, ten sam dystans. I jest tylko jeden problem. Pomimo, że on był dla mnie najważniejszy, nie chciałam tracić z nim kontaktu. Odgrywałam przedstawienie, że nasze rozstanie nie zrobiło na mnie wrażenia i że przeszłam nad tym do porządku dziennego. W rzeczywistości rozpaczałam tygodniami po tym, jak dowiedziałam się o zaręczynach, potem ślubie, potem dziecku.

Z perspektywy czasu wiem, że powinnam była od razu skończyć tę relację, ale trochę ogrzewałam się w cieple jego przyjaźni, zainteresowania. Od znajomych wiem, że starają się o drugie dziecko. Jestem pewna, że nie dam rady cieszyć się z nim tą wiadomością. Nareszcie dojrzałam do tego, żeby się odsunąć. Tylko jak to zrobić po 5 latach. On nie zrozumie nagłego nieodbierania telefonów i braku znaków życia. Ale z drugiej przeprowadznie rozmowy, w której powiem, że nie umiem cieszyć się jego szczęściem, bo jest mi przykro, bo jestem sama, bo sobie z tym nie radzę wydaje mi się koszmarnie trudne. Nie wiem, jak on by to odebrał, wiedząc, że przez 5 lat przeżywam coś, co stało się wieki temu. Nie wiem ,czy zrozumie, czy nie będzie mną pogardzał. Dalsze udawanie nie wchodzi w grę muszę się odsunąć.

Co robić?

    • pytania-sa-tendencyjne Re: plusy i minusy tzw. poważych rozmów... 30.10.10, 21:04
      Może to banalne, ale co z oczu (uszu) to z serca. Decyzja o ograniczeniu kontaktu była moim zdaniem słuszna. Być może część Twoich niepowodzeń wynikała z tego, że on ciągle gdzieś tam w Tobie siedzi, chociaż nie wiem nie znam nie wyrokuję.
      Nie wiem co na to powiedzą inni, ale ja osobiście staram się być jak najbardziej szczery, więc na Twoim miejscu postarałbym się jakoś mu to wytłumaczyć albo przynajmniej dać do zrozumienia dlaczego ograniczasz z nim kontakt. Z drugiej strony nie musisz od razu wypalać tekstu z grubej rury, ze nie cieszyłabyś się z jego szczęścia. Możesz po prostu powiedzieć, że nie jesteś pewna czy jest Ci tak całkiem obojętny i że przyda Ci się urlop w Waszej przyjaźni.
      Powinien zrozumieć. A jeśli będzie Tobą pogardzał, to znaczy, że nie jest wart tego wszystkiego
Pełna wersja