czy Panowie tęsknią inaczej???

13.11.10, 20:03
pytanie do Panów - bo już zgłupiałam !!!
Pokrótce: spotykam się z pewnym osobnikiem płci męskiej od jakiegoś pól roku, dziwny jest ale o tym pisać nie będę bo pisałabym pewnie do rana a trafnej diagnozy i tak nikt by nie wystawił więc zapytam o coś "lżejszego"...:)
Chodzi mi o pojęcie "tęsknoty" w rozumieniu męskim.
On pisze że tęskni, płacze mi tu na gg, że go zaniebuję, złosci się strasznie (a ja nie zawsze mam możliwość pisania z nim kiedy on akurat chce a że duzo pracuje to i spotykamy sie niezbyt często). A kiedy z nim popiszę jest ok a na nastepny dzień już raczej cisza z jego strony, ja zaczynam cos pisać a na następny dzień to nawet zdarza mu sie nie odpisywac i udaje ze go nie ma. Oczywiście to jego nieodzywanie nie jest wynikiem jakichś naszych kłótni bo nie kłócimy się prawie wcale, tylko...no właśnie czego wynikiem jest jego nieodzywanie się. Gdzie jest ta tęsnota, itp. Bo w rozumieniu damskim tęsknota to zjawisko raczej ciągłe, ja tesknie za nim cały czas i zawsze jak tylko mam mozliwosć to pisze, dzwonie a on tęskni przez chwilę, nawet bardzo a potem co...na tydzień mu starcza czy co??????

oczywiscie bedą tacy co powiedzą ze widocznie głupoty pisze i ma mnie na tydzien dosyc, ale nie tędy droga. Acha, jeśli chodzi o ścisłość to nie używa "takich miłych słów" aby mnie zaciągnąć do łóżka , bo nie zawsze nasze spotkania kończą się w łóżku, więc to odpada.

    • bakejfii Re: czy Panowie tęsknią inaczej??? 13.11.10, 22:44
      Faceci placza, to chyba jacys nie,,ten tego,,
    • sokoll1 Re: czy Panowie tęsknią inaczej??? 14.11.10, 02:34
      on nie jest facetem samowystarczalnym, spełnionym, mocnym!
      i na tym polega jego problem! on ma problem ze sobą i niech od tego zacznie - a nie łąduje sie w zwiazek.
      dla mnie sytuacja u Ciebie jest jasna - on nie tyle tęskni, co potrzebuje. jak dziecko piersi.
      najje sie i śpi godzinami. potem znowu wrzeszczy, żeby mama przyszła.
      to nie Twój facet, to Twój synek...
      czy facet, czy kobieta - jak nie jest jej dobrze samej ze sobą, powinna zacząć od rozwiązania sytuacji. związek po uporaniu sie z kwestia problematyczną!
      teraz Ci to odpowiada moze... nie przeszkadza aż tak. Kiedys pomyślisz o nim - i słusznie - wampir emocjonalny! Będzie wywysał z Ciebie energię, jak dziecko mleko z piersi matki. Tylko dzieciak w końcu przestaje - on nie przestanie nigdy... a nawet apetycik mu wzrośni, a u Ciebie chęci i siły zmaleja. I problemy masz jak w banku! Oj kobieto... uważaj.
      • sokoll1 Re: czy Panowie tęsknią inaczej??? 14.11.10, 02:38
        aha... są inni, to pewnie i tęsknią inaczej.
        ich świat jest jakis większy. ale chętnie wracają 0 jak kochaja do naszego na troszkę :))

        jeśli odzywa sie - bo mu źle, wyłacznie! to żal mi Ciebie
        jeśli odzywa sie - przede wszystkim żeby podzielić sie radościami, wydarzeniami upływającego dnia ... super! tak właśnie ma być... a od czasu problemy, pewnie, życie to i problemy - ale przy zachowaniu proporcji... no chyba, że ma jakis problem natury obiektywnej i potrzebuje więcej Twojego wsparcia...
        ale jeśli on ma taki charakter... to sorry, ja bym wysiadłą w takiej relacji na pierwszej lep[szej stacji, a choćby i w szczerym polu!!! przynajmniej samotny spacerek sobie zrobisz. lepsze niz głupia relacja! ;)))
        ale to tylko moje skromne zdanie. czasem po prostu z boku widać lepiej... jak uczy życie.
    • kowal_warszawski Re: czy Panowie tęsknią inaczej??? 14.11.10, 11:51
      ja tęsknię tak samo jak moja żona to znaczy mocno. ale poważnie to wszystko zależy od tego w jakiej atmosferze jesteśmy w związku kiedy jedno z nas musi wyjechać. jeżeli przed chwilą były jakieś spięcia ,to trudno się dziwić, że wtedy ta tęsknota raczej nie jest prawdziwa. jest sztuczna, bo mamy poczucie, że powinniśmy od siebie odpocząć. po sobie wiem, że nie potrafię mówić wprost mojej partnerce, że tęsknie i to tak do końca. mam za to poczucie, że tęsknię. faceci mają problem z wypowiadaniem uczuć i to jest fakt.

      --------------
      "będąc zerem – w Warszawie można być geniuszem prawie (...)"
Pełna wersja