anja29
13.11.10, 20:03
pytanie do Panów - bo już zgłupiałam !!!
Pokrótce: spotykam się z pewnym osobnikiem płci męskiej od jakiegoś pól roku, dziwny jest ale o tym pisać nie będę bo pisałabym pewnie do rana a trafnej diagnozy i tak nikt by nie wystawił więc zapytam o coś "lżejszego"...:)
Chodzi mi o pojęcie "tęsknoty" w rozumieniu męskim.
On pisze że tęskni, płacze mi tu na gg, że go zaniebuję, złosci się strasznie (a ja nie zawsze mam możliwość pisania z nim kiedy on akurat chce a że duzo pracuje to i spotykamy sie niezbyt często). A kiedy z nim popiszę jest ok a na nastepny dzień już raczej cisza z jego strony, ja zaczynam cos pisać a na następny dzień to nawet zdarza mu sie nie odpisywac i udaje ze go nie ma. Oczywiście to jego nieodzywanie nie jest wynikiem jakichś naszych kłótni bo nie kłócimy się prawie wcale, tylko...no właśnie czego wynikiem jest jego nieodzywanie się. Gdzie jest ta tęsnota, itp. Bo w rozumieniu damskim tęsknota to zjawisko raczej ciągłe, ja tesknie za nim cały czas i zawsze jak tylko mam mozliwosć to pisze, dzwonie a on tęskni przez chwilę, nawet bardzo a potem co...na tydzień mu starcza czy co??????
oczywiscie bedą tacy co powiedzą ze widocznie głupoty pisze i ma mnie na tydzien dosyc, ale nie tędy droga. Acha, jeśli chodzi o ścisłość to nie używa "takich miłych słów" aby mnie zaciągnąć do łóżka , bo nie zawsze nasze spotkania kończą się w łóżku, więc to odpada.