monia_ka
14.11.10, 10:54
..który się otoczył jakimś "murem", a powodem było niedogadanie w jednej w sumie błahej sprawie. Oboje mamy też problemy życiowe, ktore jak mam wrażenie nałożyły sie na to wszystko. Nikt tu nie jest całkowicie winny ale mam wrażenie, że on coś źle zinterpretował w moim zachowaniu..ale to tylko moje domnieniania (on twierdzi, że ja się obraziłam i średni jest z nim kontakt). Już nie pierwsza taka sytuacja, ale wcześniej udawało mi się kobiecymi sztuczkami i dyplomacją wybrnąć z sytuacji. Aż to tego feralnego dnia..dzień wcześniej jeszcze wszystko ok., a dzień później bum!. Na parę dni odpuściłam jakikolwiek kontakt, żebyśmy oboje ochłoneli..Nic to nie dało, nadal tkwi w swoim zacięciu, mam wrażenie że jeszcze gorzej obrażony. Nie chcę żeby znajomość się zakończyła, przez jakiś niefortunny zbieg okoliczności..wcześniej nic na to nie wskazywało chociaż było kilka trudnych momentów. Męczy mnie niepewnośc co do ciągu dalszego tego wszystkiego, czy dać jeszcze czas na ochłonięcie, czy.......sama już nie wiem. (Oboje po "przejściach", 30+, związek bardziej "przyjacielski").