A ja myslalam ze rozumiem mezczyzn...

09.12.10, 18:37
no i sie chyba przeliczylam. albo trafila kosa na kamien...
krotko i tresciwie: znamy sie od 5 lat, bylismy dobrymi znajomymi, kazde w swoich zwiazkach, chociaz on nigdy, zartem-nie-zartem, nie ukrywal, ze mu sie podobam. zwiazki sie pokonczyly, teraz oboje jestesmy singlami no i tak jakos wyszlo...wyladowalismy w lozku. i drugi raz. i trzeci. i kolejny.
niby jasne, bo przekazal mi, ze on bardzo by chcial zwiazku, ale szuka "tej jedynej" no i luz, ja nia nie jestem i calkiem OK, niezobowiazujacy seks mi odpowiadal. Tyle ze te nasze spotkania coraz mniej seksu mialy, a coraz wiecej jego przytulania sie, calowania, glaskania po wlosach, patrzenia w oczy, aluzji, zartow, sugestii, wspolnego jedzenia przed telewizorem... i nadal on twardo, ze nic, ze szuka tej swojej jedynej. zaczelismy esemesowac po nocach (mimo ze widujemy sie bardzo, bardzo czesto, kilka razy w tygodniu z powodow zawodowych i chyba nie powinien czuc jakiegos niedoboru mojej osoby...), on sugestie, aluzje ze jestem fantastyczna, seksowna, zaczal mi sie zwierzac i generalnie czuje sie jak jego dziewczyna - ale nia nie jestem i ewidentnie nie bede.
Moja przyjaciolka podsumowala to jasno: "po cholere on wklada tyle wysilku w uwodzenie kobiety, ktora juz uwiodl kilka razy i bez problemu mozez nia sypiac ot tak, skoro on jej nie chce wcale uwiesc?"
No wlasnie...
    • dz.kaktus Re: A ja myslalam ze rozumiem mezczyzn... 10.12.10, 14:14
      Myślę że on bardzo cię lubi. A co do reszty, to chyba jeszcze sam nie wie czego chce.
      • nihil-istka Nikt mezczyzn nie rozumie..... 10.12.10, 14:21
        Nikt mezczyzn mie rozumie i na tym polega ich nieodparty urok
        • piszacy.swiatlem Re: Nikt mezczyzn nie rozumie..... 12.12.10, 21:58
          nihil-istka napisała:

          > Nikt mezczyzn mie rozumie i na tym polega ich nieodparty urok

          Popatrz, jeśli chcesz to potrafisz być miła..
    • abrigado Re: A ja myslalam ze rozumiem mezczyzn... 10.12.10, 15:26
      naprawdę jesteś taka slepa?

      generlanie jesteś jego dziewczyną tylko furtke sobie zostawia ;P ostrożny siakiś trochę albo chce jeszcze mieć szanse pobrykać na boku

      a poza tym widać, że działa to na cie- nie masz go "zaklepanego" więc cie kręci ;P

      prawdę mówiąc, będąc duuuużo mądrzejszym gdybym miał wchodzić nowy związek też zakresliłbym sobie maksimum przestrzeni ;)
    • hobbit303 Re: A ja myslalam ze rozumiem mezczyzn... 11.12.10, 12:23
      Zagadka nie jest jakaś super skomplikowana

      Spełnia właśnie marzenie dużej ilości mężczyzn:
      Ma "dziewczynę" i może sypiać z innymi

      dziewczyna = seks + emocjonalność - tak, faceci też potrzebują emocjonalności
    • tygrysio_misio Re: A ja myslalam ze rozumiem mezczyzn... 11.12.10, 14:07
      tez kiedys mialam podobnie, lecz ciut inaczej.. bo u nas nie bylo gadania o frywolnym seksie: ja chcialam zwiazku, on nie

      tez bylam przyjaciolka od zwierzen i przytulania, czasem mowil mi,ze jestesmy ze soba i byl i seks...

      tyle, ze pojawiala sie jakas fajniejsza i bylo zauroczenie..a ja przestawalam sie liczyc

      na takich to dziala tylko kop w dupe, tak zeby zrozumial, ze po co szukac, skoro najlepsze jest zawsze przy boku... tylko wlasnie: skoro jest zawsze to po co sie starac?

      im dluzej utrzymasz taki stan tym bardziej bedzie bolalo Cie kiedy on znajdzie ta jedyna... tym bardziej bedziesz wyniszczona... i najprawdopodobniej pozniej nie bedziesz umiala stworzyc dobrego zwiazku...

      a on: on nic nie traci
    • szybki.numerek Re: A ja myslalam ze rozumiem mezczyzn... 13.12.10, 00:58
      A nie możesz zapytać wprost, patrząc prosto w oczy?
      • k7a7r7o7 Re: A ja myslalam ze rozumiem mezczyzn... 13.12.10, 01:29
        Ha! pytania jakiekolwiek na ten temat zostają ucięte szybko i jednym ciachnięciem: "no przecież my nie jesteśmy razem, nigdy nie było o tym mowy, jesteśmy przyjaciółmi którzy lubią uprawiać ze sobą seks...". I generalnie wiem, że sama się na taką sytuację zgodziłam, ale gdy się zgadzałam, to nie było mowy o tej całej intymności...
        I ja naprawdę nie kumam o co chodzi... Bo uznaję, że mężczyźni to emocjonalne bestie i swoje potrzeby w tym zakresie mają, ale myślałam, że nie chcą ich spełniać akurat przy okazji przypadkowego seksu z przyjaciółką...
        • coelka Re: A ja myslalam ze rozumiem mezczyzn... 13.12.10, 23:14
          k7a7r7o7 napisała:

          > Ha! pytania jakiekolwiek na ten temat zostają ucięte szybko i jednym ciachnięci
          > em: "no przecież my nie jesteśmy razem, nigdy nie było o tym mowy, jesteśmy prz
          > yjaciółmi którzy lubią uprawiać ze sobą seks...". I generalnie wiem, że sama si
          > ę na taką sytuację zgodziłam, ale gdy się zgadzałam, to nie było mowy o tej cał
          > ej intymności...
          > I ja naprawdę nie kumam o co chodzi... Bo uznaję, że mężczyźni to emocjonalne b
          > estie i swoje potrzeby w tym zakresie mają, ale myślałam, że nie chcą ich spełn
          > iać akurat przy okazji przypadkowego seksu z przyjaciółką...
          Może facet się zdeczko zaangażował i przestałas być tylko przyjaciółka stałas sie kims więcej. Lepiej sie z tego wycofaj czyli walnij prosto z mostu , ze ty jednak nic poza układ typowo seksualny nie chcesz i wogóle to juz raczej zero seksu i bedzie tak jak wczśniej, mozecie pogadac , wypic ale rzadnego dotykania, mesko- damskiego i problem z głowy.Chyba , ze bedzie z tych bardziej upartych i moze za toba chodzic trochę to bedziesz misc problem, ale jak nie chcesz sie wkopac w kanał to lepiej zakończ wyskoki seksualne. Faceci , nawet dobrzy kumple , z którymi sie nie spało predzej czy później proponuja cos na stałe , jak sie odmawia to widać, ze jest im przykro, szczególnie takich , których sie lepiej zna.
Pełna wersja