la_extranjera
09.01.11, 11:40
Zastanawiam się, dlaczego o kobiecie, która uprawia niezobowiązujący seks, idzie do łóżka na pierwszej randce mówi się: łatwa, puszczalska, dziwka. A o mężczyźnie, że "ma branie", "prawdziwy ogier", "lecą na niego, to korzysta".
Dlaczego w sytuacjach, które dla społeczeństwa są moralnie gorszące (np. kiedy żonaty ma związek z inna kobietą), odpowiedzialnością za taki stan rzeczy bardzo często obarcza się właśnie kobietę? A postać zdradzającego staje się niejako drugoplanowa w całej odpowiedzialności.
Dlaczego flirtowanie i uwodzenia łatwo wybacza się mężczyźnie, wpisuję sie to bardziej w kanon ich kulturalnego "męskiego" zachowania. A o kobiecie uwodzacej mówi się "manipulatorka", "sama się o to prosiła", "podkłada się"