nie rozumiem swojej kobiety

22.03.11, 16:50
wszystko zaczęło się pięknie - zakochaliśmy się... ja szalałem za nią jak wariat... ona z resztą za mną też. Wyjechała za granicę, ciągle ze sobą rozmawialiśmy przez skype non stop smsy, pisała i mówiła jak bardzo za mną tęskni. Po jakichś dwóch miesiącach do niej pojechałem na kilka dni. Było dobrze...czułem że to jest to, że jak wróci do Pl będziemy razem, że będziemy spędzać ze sobą każdą wolną chwilę. Po powrocie wróciła do swoich zajęć... Non stop gdzieś pędzi. Od razu po powrocie było dobrze jakieś dwa miesiące, ale od jakiegoś czasu zaczęło się psuć... Stwierdziła, że nie będzie do mnie przyjeżdżać... Bo nie ma na to czasu... Ja uważam, że jakby chciała to by znalazła czas na weekend - mogłaby zrezygnować z zajęć dodatkowych z których i tak nic nie ma (w sensie korzyści materialnych) i do mnie od czasu do czasu przyjechać. Póki co to tylko ja do niej jeżdżę. Zastanawiam się czy to ma dalej sens bo ja swojego miejsca zamieszkania i tak nie zmienie, bo nie moge.
Miałem nadzieję, że jak wróci do kraju to będzie się nam dalej układać i snułem wizję że w niedalekiej przyszłości się jej oświadcze. Teraz ona myśli, żeby wyjechać znów za granicę na wakacje, a później chciałaby wyjechać na 2 lata co najmniej.... Decyzje o tym podejmuje sama, myśli że będę do niej non stop przyjeżdzał, a ja chciałbym jakoś się ustabilizować i to właśnie z nią - jestem, a właściwie byłem tego pewien. Nigdy nie miałem zamiaru popsuć jej własnych planów i marzeń, ale myślałem że będziemy coś wspólnie ustalać, rozmawiać.
Nie wiem czy ja jestem z innej epoki czy co jest ze mną nie tak? Czy może po prostu uczucie z jej strony już wygasło? O nikim wcześniej nie myślałem tak poważnie jak o niej. A teraz widze że ona mnie traktuje jak dodatek do swojego życia - dobrze jak jestem, ale nic wielkiego sie nie stanie jak mnie nie będzie.
Co mi doradzicie? Co z nią robić?
    • kaa.lka Re: nie rozumiem swojej kobiety 22.03.11, 16:58
      o cholera, tak myslalam by nie przestawiac mojego "benjamina" ( kwiatka:)


      dla Ciebie butttoniku ,mam jedna dobra sposob, porozmawiaj z nia i nie na przystankach, bo tam jej i tak nie zastaniesz bo prawdopodobnie ona juz tam byla wczoraj.

      :)


    • black-sandra Re: nie rozumiem swojej kobiety 22.03.11, 17:20
      Też myśle ,że szczera rozmowa rozwiąże cały problem .
    • allerune Re: nie rozumiem swojej kobiety 22.03.11, 18:17
      > jeżdżę. Zastanawiam się czy to ma dalej sens bo ja swojego miejsca zamieszkan
      > ia i tak nie zmienie, bo nie moge.

      jeśli nie zmienisz miejsca zamieszkania, to na pewno sensu to nie ma

      dziewczyna odkryła że oprócz zapyziałych okolic gdzie się wychowała, jest jeszcze cały świat, który chciałaby zwiedzić. Jeśli Ty nie masz żadnych ambicji tego typu to po prostu nie pasujecie do siebie. Nie ma co płakać, po prostu poszukaj sobie dziewczyny z sąsiedztwa, która takich planów nie będzie miała...
    • moonogamistka Re: nie rozumiem swojej kobiety 22.03.11, 18:29
      Madra dziewczyna:) Nie stawia faceta w centrum swojego zycia:) moze ja zlapiesz..a moze nie:)) znajdziesz nastepna, ale za ta bedziesz tesknil:)
      • rach.ell Re: nie rozumiem swojej kobiety 22.03.11, 21:47
        Nie zmuszaj dziewczyny do reygnowania z wlasnych marzen bo pozniej nigdy Ci tego nie wybaczy. Sadze jednak, ze nie jest glupia i dla Ciebie nie zostanie.
        • benjaminblimchen Re: nie rozumiem swojej kobiety 22.03.11, 22:16
          do niczego jej nie zmuszam i nie zamierzam... tylko dziwie się że z jednej strony mówi mi że jej na mnie zależy (a właściwie daje mi to odczuć) a z drugiej robi wszystko co temu przeczy i nie wiem właśnie po co to robi.... po prostu nie kumam
          a tak w ogóle pisząc post na forum "mężczyzna" liczyłem no to że jakiś facet się jednak wypowie :P
          • alfalfa Re: nie rozumiem swojej kobiety 25.03.11, 15:25
            benjaminblimchen napisał:
            > tak w ogóle pisząc post na forum "mężczyzna" liczyłem no to że jakiś facet si
            > ę jednak wypowie :P

            hahaha, toś nie czytał tego forum wcześniej. Olej laskę, trzyma się Ciebie bo nie ma innego więc jesteś "na wszelki wypadek". Szkoda czasu i emocji.
            A.
            ps. a najlepszy był ten tekst "znajdziesz inną ale tę będziesz zawsze pamiętał", hahahaha
            • free_tybet666 Re: nie rozumiem swojej kobiety 13.04.11, 15:49
              bedzie, jako wspomnienie zmarnowanego czasu:)
          • free_tybet666 Re: nie rozumiem swojej kobiety 13.04.11, 15:47
            mysle ze prawde juz znasz ale jeszcze sie łudzisz, że jest inaczej. wiem bo miałem kiedys identyczna sytuację.
            nie bede Ci doradzal bo to nie jest zbyt madre, powiem tylko jak to u mnie się skończylo:
            oczywiscie sie rozstalismy , ona jest po 3 latach nadal zagubiona i nie wie czego tak naprawde w zyciu chce , a ja sobie radze dobrze i podążam starą ścieżką.
            dopiero po jakims czase zrozumiałem, że tak miało być i nic nie można zrobić w takiej sytuacji. najwidoczniej nie bylo nam pisane a romantyzmem nie mozna sie ludzic w nieskonczonosc.
            i dodam jeszcze ze ona w koncu wrocila ale wtedy sie okazalo ze jest jeszcze gorzej niz na odleglosc. tak naprawde jej na mnie/ na Tobie nie zalezy i trzeba sie z tym pogodzic. to nie zbrodnia ...
          • white.apple Re: nie rozumiem swojej kobiety 13.04.11, 16:03
            > benjaminblimchen 22.03.11, 22:16
            > "z jednej strony mówi mi że jej na mnie zależy (a właściwie daje mi to odczuć)
            > a z drugiej robi wszystko co temu przeczy"


            To daje odczuć, że jej zależy, czy że nie? :)
          • e-droczek Re: nie rozumiem swojej kobiety 13.04.11, 16:05
            Od kiedy mówienie czy dawanie, że komuś na kimś zależy wiąże się z zamieszkaniem razem czy wzięciem ślubu?;p
            • santoallora Re: nie rozumiem swojej kobiety 13.04.11, 16:53
              Musiałbyś zacząć od tego jaka jest Twoja definicja "zależenia".
              Co to w ogóle takiego?
              Komuś może n.p. zależeć" na tym by się przy nim pętał ktoś inny jak ćma wokół świecy.
          • santoallora Re: nie rozumiem swojej kobiety 13.04.11, 16:21
            Też byłem zaskoczony widząc, że na forum "Mężczyzna" do odpowiedzi mężczyźnie zleciały się
            najpierw seksistowskie babsztyle z peanami na cześć rzekomej "mądrości" tej kobiety.

            Ta "mądrość" tak je zachwyca gdyż polega na robieniu z mężczyzny ("faceta" w ich terminologii),
            głupca.

            Zareagowały jako pierwsze chyba z obawy, że ktoś w tej "mądrości" może zobaczyć jakieś
            inne, trochę mniej świetlane cechy i wyjaśni problem z tego punktu widzenia.

            Inaczej mówiąc - "uderz w stół". Nożyce po prostu poczuły się wywołane i zabrzęczały
            w obronie swojej mentalności.

            Błąd jaki popełniłeś polegał na tym, że nie póbowałeś przewidzieć ewolucji jej poglądów
            lub deklaracji. Jej poglądy mogły być stałe (acz nieznane Tobie) tylko deklaracje zmieniały
            się stosownie do jej wygody.

            To nie było trudne do przewidzenia gdyż kobieca mentalność nie jest zbyt skomplikowana
            i relacjach męsko-damskich kieruje się PRZEDE WSZYSTKIM egoizmem.
            Jeśli padają z ich strony jakieś ogniste deklaracje, to źródłem ich jest poczucie jakiegoś tam
            komfortu.

            Przemiany kobiecych "poglądów" są automatyczne i sterowane wyłącznie czynnikami zewnętrznymi i instynktami.
            Kobiety działają o wiele bardziej instynktownie niż mężczyźni.

            Wystarczy, że spróbujesz ocenić co dla niej będzie najwygodniejsze
            i już wiesz co będzie "myśleć" i jakie mieć "poglądy".

            W tym tkwi cała ich rzekoma komplikacja i tajemnicza zmienność, wcale nie tak tajemnicza.

            Patrz tylko na zachowania i w ogóle nie zwracaj uwagi na deklaracje.
            Ona sama może Ci pomóc ocenić jej zachowanie.
            Wystarczy, że Ty zachowasz się tak jak ona i ona Ci od razu powie co o takim posępowaniu myśli. Wtedy będziesz wiedział.
      • zeberdee24 Re: nie rozumiem swojej kobiety 23.03.11, 20:09
        A po co ma ją łapać ? Kopnąć w dupę powinien a nie łapać.
      • santoallora Re: nie rozumiem swojej kobiety 13.04.11, 15:17
        Ale tu to on o radę pytał, a nie ona.
        Rada dla niego jest taka, że mądry ężczyzna nie stawia kobiety
        w centrum swojeog życia.
    • olga.dobroslawa Re: nie rozumiem swojej kobiety 22.03.11, 22:52
      1. Faktycznie nie stawia faceta w centrum swojego świata, co na dłuższą metę wyjdzie jej dobrze. Tobie, zapewne, nie.

      2. Faktycznie musicie porozmawiać. Poważnie. Na spokojnie. Pojedź, powiedz, kawę na ławę. Inaczej się nie da. Stety, niestety.

      3. Trochę jej mimo wszystko zazdroszczę. 'Szalałem za nią jak wariat'... :) Cóż, powodzenia!
    • cynta Re: nie rozumiem swojej kobiety 23.03.11, 00:52
      Po co komu tzw. "realizowanie sie", sukcesy zawodowe, zwiedzanie swiata itp. kiedy nie ma tego zycia z kim dzielic? .. nie poswiecac ale dzielic, wspolnie zyc....
      • black-sandra Re: nie rozumiem swojej kobiety 23.03.11, 08:26
        cynta napisała:

        > Po co komu tzw. "realizowanie sie", sukcesy zawodowe, zwiedzanie swiata itp. ki
        > edy nie ma tego zycia z kim dzielic? .. nie poswiecac ale dzielic, wspolnie zyc
        > ....

        To jeszcze zapewne młoda osoba - głodna zycia i sukcesów , więc ona jeszcze nie rozumie , że największym szczęściem jest właśnie dzielenie tego z kimś bliskim . Z drugiej jednak strony ona już wybrała i niejako się poświęciła dla pracy ponieważ jak autor tu zaznaczył robi rzeczy , które nie przynoszą jej korzyści materialnych - czyli robi coś co jest jej pasją czy jakimś powołaniem , a z tym jest ciężko rywalizować .
        • nothing.at.all Re: nie rozumiem swojej kobiety 23.03.11, 08:59
          Rózne są potrzeby. Niektórzy spełniają się w pracy, rozwijąc się, a partner/partnerka są na dalszych miejsach.
          Może za jakiś czas jej się zmieni.

          Autorowi radzę porozmawiać, dopytać jakie ma cele, priorytety. Zasygnalizować jak to wygląda z jego strony. Szkoda tracić czas na kogoś, kto nie ma go dla nas.
          • urko70 Re: nie rozumiem swojej kobiety 23.03.11, 12:04
            nothing.at.all napisała:

            > Autorowi radzę porozmawiać, dopytać jakie ma cele, priorytety. Zasygnalizować j
            > ak to wygląda z jego strony. Szkoda tracić czas na kogoś, kto nie ma go dla nas.

            Rozmawiać zawsze warto ale wierzyłbym bardziej zachowaniom niż słowom. A jej zachowania sporo mówią o jej priorytetach.
            • nothing.at.all Re: nie rozumiem swojej kobiety 23.03.11, 12:07
              Zgadzam się jednak może ona teraz ma taki przejściowy okres i chce karierę robić, uczyć się, pracować, ale w przyszłości myśli o rodzinie, a o to trzeba zapytać.
              • urko70 Re: nie rozumiem swojej kobiety 23.03.11, 14:25
                nothing.at.all napisała:

                > Zgadzam się jednak może ona teraz ma taki przejściowy okres i chce karierę robi
                > ć, uczyć się, pracować, ale w przyszłości myśli o rodzinie, a o to trzeba zapyt
                > ać.

                No to czekaj, aż jej stuknie 40stka.
                • nothing.at.all Re: nie rozumiem swojej kobiety 24.03.11, 10:23
                  Może przed 40stką się określi:).
                  Urko - zgadzam się z tym co piszesz, jednak wnioski są tylko na podstawie zachowania i fakt, ono wiele mówi ale... zawsze warto zapytać, porozmawiać, ustalić pewne fakty. od tego bym zaczęła.
                  • urko70 Re: nie rozumiem swojej kobiety 24.03.11, 11:02
                    nothing.at.all napisała:

                    > ale... zawsze warto zapytać, porozmawiać, ustalić pewne fakty. od tego bym zaczęła.

                    Dlatego napiosałem wcześniej:
                    "Rozmawiać zawsze warto ale wierzyłbym bardziej zachowaniom niż słowom"
                    :)
      • benjaminblimchen Re: nie rozumiem swojej kobiety 23.03.11, 17:00
        > Po co komu tzw. "realizowanie sie", sukcesy zawodowe, zwiedzanie swiata itp. ki
        > edy nie ma tego zycia z kim dzielic? .. nie poswiecac ale dzielic, wspolnie zyc
        > ....

        No i właśnie ja z tego założenia wychodzę... przez parę lat realizowałem się zawodowo, będąc praktycznie cały czas sam, bo przelotnych znajomości nie liczę. Od jakiegoś czasu zastanawiam się po co mi to wszystko i dochodzę do wniosku że najbardziej brakuje mi drugiej osoby z którą po prost będe mógł dzielić radości i smutki. A na wojaże zawsze czas sie znajdzie.
        Ktoś tu pisał także że ona nie stawia faceta w centrum świata. Zdaje sobie z tego sprawe, ale mi by wystarczyło żeby mnie po prostu widziała w swoim (z czasem naszym) życiu, a wtedy to ona będzie w centrum mojego życia, tak jak z resztą było póki nie zaczęło się psuć. Tyle... dzięki za rady i docinki :)
    • urko70 Re: nie rozumiem swojej kobiety 23.03.11, 12:03
      Odpuść sobie, z tej mąki chleba nie będzie.
      Jeśli ktoś decyzje podejmuje sam, jesli nie ma problemu z tym, żeby zostawić partnera na taki czas to znaczy, że nie jest związany z tym partnerem wystarczająco mocno.

      Coraz więcej jest ludzi, szczególnie kobiet które za czymś gonią zapominając, a może nie wiedząc co w zyciu jest istotne. A może jest tak, że dla nich jest wazne zupełnie coś innego niż dla innych.
      Ona ma prawo do życia takiego jakie wybiera, Ty masz prawo do życia takiego jak lubisz.
      Dobrze, że wyszło to przed formalizowaniem związku.
      • amy2011 Re: nie rozumiem swojej kobiety 23.03.11, 18:56
        Moim zdaniem rozwiązanie jest bardzo proste: raz ona jezdzi do Ciebie raz Ty do niej - to jest uczciwe, nikt nie cierpi, każdy może się realizować ale bez wykorzystywania drugiej osoby. To jest kompromis, partnerstwo, zrozumienie. Jeżeli ona mówi że nie ma czasu przyjeżdzać do Ciebie tzn. że wszytskie inne sprawy są dla niej ważniejsze... Kocha Cię? To nie miłość...

        Ona jest mądrą kobietą bo się realizuje, mężczyzna nie jest centrum jej świata - twierdzą inni... a ja sądzę że jest jej łatwo, bo nie ma do Ciebie silnych uczuć! A kim Ty jesteś w takiej sytuacji? Głupim mężczyną, dla którego kobieta jest centrum świata? Ty kochasz! Nie daj się jednak wykorzystywać!
    • donna.jagodka Re: nie rozumiem swojej kobiety 23.03.11, 19:56
      kochać i nie ograniczać!
    • zeberdee24 Re: nie rozumiem swojej kobiety 23.03.11, 20:07
      Lasko robi co chce i ma cię w dupie, nie jesteś jej partnerem tylko przydajesz się jej jak widać od czasu do czasu bo taki z ciebie statyczny element w jej życiu, z taką gó...arą przyszłości nie zbudujesz. Jak ci pasuje bycie przydasiem to zostań, jak masz kawałek godności to olej sprawę i znajdź sobie kogoś poważnego kto do ciebie pasuje.
    • benjaminblimchen Re: nie rozumiem swojej kobiety 24.03.11, 22:29
      chyba powoli przychodzi czas na rozstanie :( teraz spotyka się ze znajomymi (nie to że mam coś przeciwko), ale w kontekście tego co mówi, że dla mnie czasu nie ma to trochę dziwie to wygląda.... nie pierwszy raz z resztą. Że też ja zawsze muszę się tak zakochiwać... Była dla mnie całym światem... szkoda że ja nie zostałem częścią jego... Cóż życie.. Tak jak ktoś tutaj napisał będzie miała dobrze. Tego jestem pewien.
      Chyba pochłonie mnie teraz wir pracy, aby o tym wszystkim zapomnieć
    • nikt.wazny.nowy.nick Re: popelniles zasadniczy blad. 26.03.11, 23:28
      pusciles ja sama. ale ci sie nie dziwie - zostawiac dobra (?) pozycje w pracy dla jakiejs panny, ktora niedlugo znam ?

      ja sam moge z mojego doswiadczenia powiedziec, ze wiekszosc kobiet mlodych poznawanych w PL ma gleboko w powazaniu kolesi, ktorzy sa "zagraniczni", ktorzy jezdza gdzies, kombinuja, potem przyjezdzaja, potem jezdza, itd... one chca byc TU i TERAZ za wszelka cene. PRZY SOBIE. nawet jak 1200 netto ale WAZNE ZE W POLSZY (bo np. jezyka nie znam).

      dlatego mysle, ze wszystkie kobiety, co zechcialy "wyjechac dalej" niz kraj juz to dawno zrobily. a teraz w twoja strone - ona pewnie pozna wlasnie kogos takiego, kto wyjechal, bo jej to nie bedzie przeszkadzalo. noi bedzie "na miejscu".

      mysle, ze mogles jechac razem z nia. ale tylko wtedy jakbys znalazl prace rownie dobra, jak masz teraz. bo zmiane pracy dzis ciezko.
      • nikt.wazny.nowy.nick Re: chce dodac rowniez 26.03.11, 23:33
        ze wiekszosci polkom, ktore wyjechalo "odbija" bardziej, niz facetem polskim :) tzn. juz tlumacze. polak jak wyjezdza razcej bedzie sie staral z uplywem czasu wrocic, bo nie wyobraza sobie miec kobiety zza granicy (zreszta - ktora na niego zwroci uwage). on chce byc z polka. natomiast polka - juz niekoniecznie :) bardziej ja ciagnie w nieznane i ma wiekszy luz, na to czy zwiaze sie z polakiem, brytolem, arabem czy innym...
    • dzikus0099 Re: nie rozumiem swojej kobiety 27.03.11, 00:44
      no ciezka sprawa,faktycznie!ale dasz rade!oswiadczyl bys sie moze juz teraz ,zanim wyjedzie za ta granice,ale przedtem musisz ja jakos zafascynowac-to bardzo wazne!
      • yupiajej Re: nie rozumiem swojej kobiety 30.03.11, 22:39
        Ona już jest zafascynowana czymś innym, albo kimś innym. Zakończ to stary szybko i całkowicie. I nie łudź się że ona zmieni zdanie.
        Pewnie nie poprawiłem Ci humoru, ale to najlepsze co możesz zrobić...
        A jeśli teraz się zaczniesz oświadczać, to po pierwsze i tak będzie lipa, a po drugie jeszcze więcej Cię to będzie kosztować.

        Śmieszy mnie to gadanie w stylu " mądra dziewczyna ", ale to chyba od osób które nigdy nie kochały.
        • agrafka111 Re: nie rozumiem swojej kobiety 13.04.11, 16:27
          piszesz na portalu mężczyzna i oczekujesz męskich porad w sprawie kobiety, powodzenia ;)
          tak jak poprzednicy uważam, że Wasz związek to jednak za mało głebszych rozmów- właśnie o przyszłości i Waszych wspólnych wyobrażeniach. Odwróćmy sytuację- co ma zrobić kobieta kiedy mąż/partner jeździ i ciągle go nie ma? Okazać zaufananie, docenić itp rady padają z męskiej strony. Miło chociaż raz dla odmiany przeczytać, że bywają też problemy w drugą stronę. Oczywiście współczuje i nie zazdroszczę autorowi. Dziewczynę podziwiam, że nie uzalezniła się emocjonalnie. Mądra z niej kobieta, realizuje siebie i nie będzie tego w życiu żałować. Świat i Wy Panowie właśnie tego uczycie kobiety- ona odrobiła lekcje. Być może ma też na tyle silny charakter. Mało tego, podejrzewam, że gdyby ona była w niego wpatrzona jak w obrazek i "truła" o domu i dzieciach on by aż tak zakochany nie był. ;) Jak sobie wyobrażasz Waszą wspólną przyszłość? Jesteś w stanie zagwarantować, że gdy ona urodzi Ci dziecko, przyjdą problemy, kłótnie, nadal bedziesz w nią wpatrzony? Nie zdradzisz? Miarą związku jest zdolność do poświęceń dla drugiej osoby po to by móc być razem ale nie tylko ze strony kobiety, Panowie. Być razem bez pokonania jakichś przeszkód, walki to żadna sztuka. Oto przykład tej, która na razie nie deklaruje chęci poświęcania się (może go nie kocha?) ale on też ma swoją wizję i to ona ma się dostosować... Tak więc jeśli się rozpadnie to widocznie z obu stron tej miłośći nie było wystarczająco.
          • santoallora Re: nie rozumiem swojej kobiety 13.04.11, 16:49
            > piszesz na portalu mężczyzna i oczekujesz męskich porad w sprawie kobiety, powo
            > dzenia ;)

            O, widzisz, już się objawia kobiece pogotowie ściemniające..
            Sprawdź czy na portalu "Kobieta" kobiety szukają porad w sprawie mężczyzn
            w stylu "już go nie pociągam".

            No i co? Nikt nie protestuje?

            Wniosek: "Mądrzy" ludzie, płci obojga, słuchają tylko kobiecych opinii, na temat zarówno kobiet jak i mężczyzn.

            Na pewno kobiety mu udzielą porad, które będą miały jego korzyść na względzie.
            Powodzenia ;) Słuchaj kobiet, a one na pewno Ci powiedzą jaka ona jest "mądra"
            bo sobie Cię tak genialnie ma gdzieś. Ciekawe jaki z tego może być pożytek
            dla Ciebie oprócz biegania w kółko z wywieszonym językiem i narzucania się
            paniusi, ktora nagle odkryła "świat", "życie" i swoje jakże bogate "wnętrze" - hahaha.
            • agrafka111 Re: nie rozumiem swojej kobiety 13.04.11, 17:01
              no tak santoallora- bo Ty najlepiej znasz kobiecą psychikę. Po Twoich wypowiedziach widać, że najeżdzasz na kobiety, nie wiem kompleksy jakieś? Aż tak Cię bardzo skrzywdziły? Ja staram się udzielać obiektywnych rad i nie ukrywam, że zazwyczaj wczuwam się bardziej w kobietę bo ją lepiej zrozumiem, jej myslenie, pojmowanie świata i łatwiej wytłumaczyc mi postępowanie kobiet. Panom z problemami mogę pokazać coś z "kobiecej perspektywy" co może ułatwić im zrozumienie swoich kobiet. A gdybym miala zalożyć wątek "już go nie pociągam"- ceniłabym sobie przede wszystkim rady i sugestie Panów.
        • santoallora Re: nie rozumiem swojej kobiety 13.04.11, 16:36
          >Śmieszy mnie to gadanie w stylu " mądra dziewczyna ", ale to chyba od osób które nigdy nie >kochały.

          Dla tych paniuś mądrość polega na robieniu głupków z innych.

          Gdy się nazwie egozim mądrością to o ile lepie to wygląda!

          Nie zauważają tego, że może to być strzał w stopę gdyż ktoś kto kogoś tak "mądrego"
          poznał bardzo łatwo sam może się stać taki "mądry" albo jeszcze "mądrzejszy".
          Każdy dobry pomysł można udoskonalić.
          Później łazą takie i lamentują, że ktoś je "wykorzystał" albo "dlaczego Polacy nie chcą
          się żenić?"

          Ożeń się z taką to Ci bokiem wyjdzie. Potrzebuje taka dzieciątek to można je zrobić
          i ewentualnie żyć razem, jeśli nie ma lepszych opcji, ale żadnych małżeństw i dawania
          jakichkolwiek broni do ręki.
          • agrafka111 Re: nie rozumiem swojej kobiety 13.04.11, 16:52
            nazywacie dziewczynę egoistką- bo nie chce rzucić wszystkiego dla niego? a może to on zachowuje się jak mały chłopczyk który ma mieć to co on chce i jak on sobie umyślił. Niedojrzałość- być może z obu stron. By być razem musi być jakiś wspólny sens i cel, oni się chyba rozmiają- tak jak już ktoś napisał. Z takiego czegoś trudno posklejać związek- jesli mają rozbieżne cele raczej się rozpadnie.
    • computerro Rozmawiaj z ukochaną! 13.04.11, 16:08
      Wszystkie rady, które napisali forumowicze, nie są odpowiedzią dla Ciebie. To Ty powinieneś:

      1. Zorganizować rozmowę. Zorganizować tzn. zaprosić do rozmowy, uprzedzić, że ta rozmowa będzie poważna, przygotować się
      2. Wyłożyć kawę na ławę, powiedzieć o swoich oczekiwaniach wobec tej dziewczyny i zapytać, czy ona chciałaby te oczekiwania spełnić oraz zapytać, czego ona oczekuje po Tobie
      3. Ustalić, czego chcecie oraz dać sobie tydzień/miesiąc czasu do namysłu oraz na ewentualną zmianę stanowiska, gdy się któreś z Was namyśli/rozmyśli

      Jesteście obecnie na różnych etapach życia. Ty już tęsknisz za stabilizacją, ona jeszcze jest zafascynowana nowymi możliwościami, jakie przed sobą widzi. Kiedyś jej przejdzie, kiedyś i ona zatęskni za stabilizacją. Kiedy? Czy dalej będzie myślała o Tobie? Dowiedz się, zapytaj

      Jeżeli odpowiedź będzie niekonkretna to dalej możesz stawiać warunki. Np. jak powie, że "chce ale nie ma czasu" to wyobraź sobie, czy gdybyście byli małżeństwem, to jak rozwiązywalibyście problem? Mówienie TAK ale robienie NIE to jest jednak problem. Masz wtedy prawo oczekiwać, że jak mówi TAK to i robi TAK. Inaczej robi sobie jaja

      Dzisiaj macie problem. Ale zawsze będziecie mieć jakiś problem. Jakimi sposobami, jakimi technikami pracujecie nad problemami? Wspólnie? Czy uciekając od odpowiedzi? A może dąsając się? Ciesz się, że możesz to sprawdzić przed małżeństwem i ewentualnie próbować żyć inaczej, wybierać inaczej
    • rudanuta Re: nie rozumiem swojej kobiety 13.04.11, 16:57
      Co masz zrobić, nie doradzę, bo decyzję musisz podjąć sam.

      Ale z tego co piszesz, to ona nie uwzględnia Cię w swoich planach i nie ma z tym większego problemu.
      Może oczekuje, że będziesz w nieskończoność 'gonił króliczka'. Może nawet, że zrezygnujesz dla niej ze swojego życia.
      Albo może wcale tak nie myśli, ale pasuje jej taki model związku (mam znajomych w takim układzie od kilku lat: ona pracuje i mieszka w Niemczech, on w Polsce, odwiedzają się naprzemiennie, wakacje spędzają razem - z tym, że im obojgu to odpowiada, świata poza sobą nie widzą, ale też są bardzo samodzielni oboje).
      No nie wiem. Przemyśl dokładnie czego Ty chcesz, jak chcesz żyć, czego oczekujesz, w których sprawach jesteś w stanie ustąpić, a w których absolutnie. A potem po prostu z nią szczerze porozmawiaj o swoich przemyśleniach, wysłuchaj jak ona to wszystko widzi i razem dojdziecie na pewno do jakiegoś porozumienia.
      Powodzenia :)
      • lena2505 Re: nie rozumiem swojej kobiety 13.04.11, 17:08
        no cóż, w życiu tak często się zdarza, "że kochają nas ci, których miłości nie potrzebujemy, a my kochamy tych, którym nasza miłość nie jest potrzebna":-))
    • heksamander Re: nie rozumiem swojej kobiety 13.04.11, 17:23
      Mam bardzo podobne doswiadczenia. Poznalem dziewczyne, spotykalismy sie przez kilka miesiecy, w trakcie ktorych kilka razy wyjechala za granice na wakacje (beze mnie, ale to raczej zrozumiale, bo byly to poczatki znajomosci). Po kilku miesiach powiedziala mi, ze przenosi sie za granice (do pracy) i powinnismy wszystko zakonczyc, bo ona nie wierzy w zwiazki na odleglosc (wczesniej mieszkala i pracowala juz za granica), zreszta nie wiadomo czy nie tam nie zostanie na stale. Jako, ze zwiazek byl naprawde swiezy i pewnie nawet sie dobrze nie znalismy, przystalem na wszystko i zerwalismy. Wyjazd mial nastapic za kilka miesiecy (ze wzgledu na kontrakt) i jakos tak wyszlo, ze sie spotkalismy pare razy i w koncu wrocilismy do siebie (chociaz w zasadzie czulo sie, ze to tak tylko dojej wyjazdu).
      No i poleciala. Na miejscu okazalo sie, ze wcale nie jest tak kolorowo, jak w czasie poprzednich jej wyjazdow za granice (duzo pracy, brak czasu, znajomi daleko, takze ci zagraniczni - inne miasto). Nagle stwierdzila, ze nie chce zrywac. Ze to byl blad, ze mnie dobrze nie znala, zebym do niej przyjechal, najlepiej na stale, a jak nei to chociaz na krotko. I zaczelismy sie odwiedzac (raz w miesiacu, czasem dwa). W miedzyczasie stwierdzilem, ze skoro i tak jej nie ma w Polsce, nic mnei specjalnie tam nei trzyma i tez wyjechalem na kontrakt, ale do innego kraju (troche dalej). Ciagle sie odwiedzamy, ale rzadziej (odleglosc wieksza) i ona teraz ma do mnie pretensje, ze wyjechalem z Polski. A bo jak bylem w Polsce to mogla mnie czesciej odwiedzac, bilety tansze i tak dalej. Wychodzi na to, ze moja wina :).
      I co dalej? Ja pewnie wroce do Polski po kontrakcie, ona tez o tym mysli (ale nie mowi, ze na pewno wroci, tylko ze rozwaza -ciagle jest jej zle z powodu pracy). Zauwazylem ostatnio, ze zaczela sie bac, ze ja nie wroce do Polski i zostane na dluzej tutaj (do jej kraju nie chce sie przeprowadzic).
      I dokladnie ten sam dylemat - ciagnac to czy nie?
      • praktyczna Re: nie rozumiem swojej kobiety 14.04.11, 09:44
        Fascynujace....
        Jeden Ludz opisuje jakis problem emocjonalny, damsko-meski na forum uzywajac okolo 300 slow, pyta o rade a masa ludzi ma gotowe sposoby rozwiazania problemu jakby to byla prosba o porady "jak najszybciej usunac plame po winie na dywanie" .....
    • ameliozaaa Re: nie rozumiem swojej kobiety 15.04.11, 23:13
      POROZMAWIAĆ izapytać, czy w jej życiu jest miejsce dla ciebie, nastepny raz pojechałabym bez zapowiedzi i sprawdziła jej wiarygodność w uczuciach do ciebie COŚ,MI SIE ZDAJE ,ŻE CZEKA CIE NIESPODZIANKA, jeśli posmakowala inego życia ,bez trosk i obowiosków ,to lepiej nie czekac, aż ona powie DZIEKUJE,ale to nie z tobo chce iść przez życie, wtedy bedzie ciebie bardziej boleć nie możesz patrzeć i czekać jak ona realizuje swoje plany,nie pytajoc o twoje stojoc w miejscu nie osiogniesz wiele ,życie nie dane jest nam poto żeby czekac, aż,skroń posiwieje lub ktoś doprawi nam rogi ,
Pełna wersja