Czy związalibyscie się z taką kobietą....?

26.03.11, 13:21
..która jest kilkanascie lat starsza, np 17 lat.. 25/42 kobieta..ale tworzycie wspaniały związek trwający powiedzmy juz 2 lata...oparty na szacunku i zaufaniu no i wielkiej miłosci.

ale...własnie czy zdecydowalisbyscie sie na taki zwiazek na całe zycie, ..ślub, dziecko ..wiadomo,ze róznie bywa, ale czy w tej danej chwili wiedzac ze jest duzo starsza i róznica zacznie byc barzdo widoczna...wierzylibyscie ze taki zwiazek moze prztrwac???/
    • nextvivi Re: Czy związalibyscie się z taką kobietą....? 26.03.11, 15:39
      Nie.
      • ryszard_mis_ochodzki dobre dymanko to nie wielka miłość 28.03.11, 12:16
        nie którym babom ci... oczy przesłania
    • tanebo Re: Czy związalibyscie się z taką kobietą....? 26.03.11, 20:45
      Nie.
    • eat.clitoristwood Re: Czy związalibyscie się z taką kobietą....? 26.03.11, 20:56
      Na co liczysz zakładając ten wątek na kolejnym forum, że wśród kilkunastu, może kilkudziesięciu wpisów znajdzie się jeden dodający Ci otuchy i dowagi? I uczepisz się go rozpaczliwie, jak tonący w bagnie cienkiego badylka?
      • eat.clitoristwood Re: Czy związalibyscie się z taką kobietą....? 26.03.11, 20:56
        Odwagi oczywiście, nie tuszy. :)
    • peedle22 Re: Czy związalibyscie się z taką kobietą....? 26.03.11, 21:31
      Nie napiszę Ci czy bym się związała, ale ja jestem taką kobietą... Nie wiem, czy ślub, dzieci, bo ja chyba nie chcę... Mój facet jest 16 lat młodszy. Jesteśmy razem od półtora roku. Czasem jest mi trudno uwierzyć we własną atrakcyjność dla niego, ale on skutecznie i często mi ją potwierdza...:) Nie wiem, na jak długo jeszcze to może się udać, nie wiem, czy mogę o tym myśleć jako o czymś na zawsze... Ale o moim mężu starszym o 4 lata myślałam, że jest na zawsze, a okazało się inaczej... Jestem szczęśliwa, on też - więc staram się mniej myśleć... :)
    • dzikus0099 Re: Czy związalibyscie się z taką kobietą....? 27.03.11, 00:55
      roznica wieku nie powinna tak dominowac,jesli jest wam ze soba dobrze i sie kochacie i rozumiecie nie widze duzego problemu!
    • dzikus0099 Re: Czy związalibyscie się z taką kobietą....? 27.03.11, 01:05
      dlaczego wiekszosc nieudanych zwiazkow sie rozpada?czy to roznica wieku o tym decyduje?-nie to roznica charakterow,pogladow czy chec dominacji nad partnerem lub egoizm,to co o tym decyduje!
    • amanda-lear Odwrócę pytanie... 27.03.11, 19:09
      czy Ty związałabyś się z takim mężczyzną? Te obawy na temat atrakcyjności kobiet po czterdziestce, tkwią głęboko w podświadomości. Gruntują je jeszcze często złośliwe komentarze niektórych "młodszych" forumowiczów, a nawet forumowiczek. No bo jak to tyle pięknych młodych dziewcząt, a jakieś "próchno" chce wyhaczyć świeży towar. Prawda jest taka,że żaden, żadna z tu obecnych nie da Ci konkretnej odpowiedzi. Bo co to oznacza że jest dobrze, wspaniale? Kto ponosi koszty życia w tej sielance? Czym się przejawia owa miłość? Zauroczenie czasem trwa 2 lata, a czasem i dłużej, sama zdajesz sobie sprawę,że w czasie gdy on osiągnie szczyt męskiego powabu, Ty już będziesz gasła... Jedna z koleżanek dobrze to ujęła i podpisuję się pod tym co napisała. Nikt nie może być pewnym co go spotka, można tylko ograniczać ryzyko. W Twoim przypadku ryzyko jest duże, daję Ci 5 % szans na to,że ten związek przetrwa. Przypuszczam,że inni dają jeszcze mniej(bo w sumie to ja i tak jestem niepoprawną optymistką). W przypadku gdy związek jest między rówieśnikami tych szans byłoby dużo dużo więcej. Natomiast gwarancji nikt tu nie da nikomu i w tym cały urok życia,że jest ryzyko i jest zabawa...
      Ps. poza wszystkim uważam, że kobiety czterdziestoletnie przyciągają czymś zupełnie innym niż dwudziestolatki...i wcale nie uważam,żeby były w jakiś sposób gorsze...ale że są inne to oczywiste:) Pozdrawiam
      • moonogamistka Re: Odwrócę pytanie... 27.03.11, 19:25
        zaden zwiazek nie daje gwarancji przetrwania, bez roznicy czy partner jest rownolatkiem czy starszy. Zwiazanie sie z mlodszym facetem- niesie ryzyko - wieksze pewni - im wieksza roznica wieku- porazki. Ale warto:)
        • amanda-lear Re: Odwrócę pytanie... 28.03.11, 11:25
          Ja przecież nigdzie nie napisałam,że nie warto:) Podjęłam tylko kilka kwestii, których autorka nie ujęła, nie wnikam czy celowo, czy nie. Mogę jedynie przypuszczać,że mieszkają u niej, że ona lepiej zarabia, etc...Jak jest tego nie wiem. Na czym polega ten szacunek też nie. Moim skromnym zdaniem fascynacja to jedno a dochodzi kwestii wiele jak np podział obowiązków, umiejętność funkcjonowania jako samotny byt, w przyszłości może być też konieczność pogodzenia się przez autorkę z jej nieuniknioną starością , menopauzą i innymi przyjemnościami. Jakoś nie umiem sobie wyobrazić chodzenie przez nią na imprezy młodzieżowe, tak samo jak nie umiem sobie wyobrazić jego z balkonikiem np za lat 25, a ją już tak...Nie twierdzę,że im się nie uda, bo nie ja funkcjonuję w takim związku tylko ona i ona wie co w nim jest ok, a nad czym musi się zastanowić. Być może jest tak jak pisze,że w ramach tej miłości on nie tylko słodko uśmiecha się, ale również umie naprawić cieknący kran czy ugotować, uprać, zrobić niezbędny remont, czy też podać herbatę w chorobie.
      • masher Re: Odwrócę pytanie... 27.03.11, 20:18
        a jaka gwarancje na trwalosc zwiazku daje taki sam wiek? zaden. wrecz dokladnie taka sama jak roznica nawet i 50 lat. zwyczajnie i po prostu wiek nie ma tutaj nic do rzeczy dla ludzi na poziomie. a to ze jakis debil z idiotka sie skrzywia na czyjsc widok to co samych zainteresowanych to obchodzi? o tyle i ile podejda do tematu uczciwie, przemysla sobie sprawe, beda znali mozliwe problemy do przejscia i jak sobie uloza zycie czy relacje z bliskimi to nie ma nawet sensu rozstrzasac kwestii wieku. a to ze beda jakies miec... beda. kazdy zwiazek ma jakies problemy. czemu ten ma cos dyskwalifikowac... nie rozumiem takiego podejscia :)
        • amanda-lear Re: Odwrócę pytanie... 28.03.11, 11:47
          masher napisał:

          > a jaka gwarancje na trwalosc zwiazku daje taki sam wiek? zaden. wrecz dokladnie
          > taka sama jak roznica nawet i 50 lat.
          zwyczajnie i po prostu wiek nie ma tutaj
          > nic do rzeczy dla ludzi na poziomie. a to ze jakis debil z idiotka sie skrzywi
          > a na czyjsc widok to co samych zainteresowanych to obchodzi?

          . czemu ten ma cos dyskwalifikowac... nie rozumiem takiego podejsc
          > ia :)

          Nie zgadzam się z paroma rzeczami, z kilku powodów.
          Po pierwsze, o ile sama napisałam,że gwarancji nikomu nikt nie da, o tyle szanse są większe u rówieśników niż u osób z taką różnicą wieku. Po drugie ludzka psychika jest tak złożona,że nie wiemy tego, ani ty ani ja ani nawet sama autorka wątku o jej partnerze nie wspomnę nawet(bo nie mówi się o nieobecnych jeśli nie mogą na to odpowiedzieć) jak na jej psychikę będą działać dziwne spojrzenia i uśmieszki, a że ich nie uniknie to pewne, wszak ostracyzm w narodzie ma się dobrze;) Nie wiem,czy aby nie narażać się na tzw. śmieszność będąc w towarzystwie nie unikają dotyków gestów może nawet nie chodzą pod pachę czy za rączkę tylko np. ona za nim bądź odwrotnie...Mamy wysondować i dać receptę na to jak ona ma żyć i co robić bez pełnego obrazu?
          Aha, tak się składa, że wiem o czym piszę i mam wyrobione zdanie na ten temat, natomiast nikomu nie zabraniam próbować, może jedynie naświetlam z innej strony ten problem,żebyśmy nie popadli w huraoptymizm, mylisz się masher związki rówieśnicze mają podobne problemy, nawet pocieszyć się jest łatwiej, bo koleżanka x czy y ma chłopa, któremu np w wieku 40+ odbiło...A gdzie ona znajdzie takie podobieństwo?
          Nawet dla jego matki może być nie do strawienia w roli wybranki serca...
          • niceflower454 Re: Odwrócę pytanie... 28.03.11, 12:44
            do amanda-lear-jesli kobieta nie jest w stanie znalezc sobie partnera w grupie rowniesniczej to znaczy,ze cos z nia nie teges.To samo dotyczy faceta.Ja nie chce tu mentalizowac,ale cos jest zawsze na rzeczy.

            Mnie nie pociagaja duzo mlodsi chlopcy,chyba ze powaznie wygladaja i trudno sie zorientowac w wieku.....Zazwyczaj na panow 40 letnich biologicznie,seksualnie leca kobiety 30 letnie u ktorych panowie ci nie mieli szans wczesniej (a one im sie podobaly).To czysta biologia! Takie przetasowania.Roznica wielu 10 lat to juz b.dużo.....naprawde.Wystarczy spojrzec....

            To znaczy dla mnie mniej patologiczny jest zwiazek starszej kobiety i młodszego mezczyzny niz na odwrot.Starszy facet + duzo mlodsza kobieta=PATOLOGIA.ZAWSZE!

            Dla mnie najlepsza roznica wielu to tak 7-10 lat maksymalnie.Ona 30,on 40,ona 40,on 50.Nie za duzo,nie za malo najlepszy dobór seksualny.Bo nie pedofilski,ale wlasnie atrakcyjny,bo ona wciaz jest w innej dekadzie zyciowej....>>młodsza,płodna.

            Powodem wchodzenia w takie zwiazki jest niespelnienie seksualne i niemoznosc znalezienie optymalnego partnera do rozrodu.
            • masher Re: Odwrócę pytanie... 28.03.11, 14:54
              moment, to mlosza kobieta ze starszym facetem to patologia- zawsze... ale za chwile to juz nie jest patologia bo jest to optymalne- on 40 ona 30... moze jestem jakis nie bardzo ale gdzie w tym sens? :]
            • amanda-lear Re: Odwrócę pytanie... 28.03.11, 20:48
              niceflower454 napisała:

              > do amanda-lear-jesli kobieta nie jest w stanie znalezc sobie partnera w grupie
              > rowniesniczej to znaczy,ze cos z nia nie teges.To samo dotyczy faceta.Ja nie ch
              > ce tu mentalizowac,ale cos jest zawsze na rzeczy.

              Nie rozumiem, czemu to było do mnie skierowane, mógłbyś wyjaśnić?
              Mnie nie pociągają faceci o blisko pokolenie ode młodsi, a czy jeżeli ja ich pociągam, to już ich problem. Zatem sorry, ale ten przytyk wobec mnie był bezzasadny.
              Co do pozostałej części Twej wypowiedzi nie ustosunkuję się bo, po pierwsze dużo w tym wniosków wzajemnie sprzecznych, dużo stereotypów, dużo zamętu. Zatem dojdź sam ze sobą czy kobieta od partnera ma być młodsza czy starsza.
              Za związki rówieśnicze w przypadku osób po trzydziestym roku życia ja uznaję takie, gdzie różnica w obie strony nie przekracza 5 lat.
          • masher Re: Odwrócę pytanie... 28.03.11, 14:51
            i tu jest podstawowy problem. sama piszesz, ze nie znasz ludzi, nie wiesz jacy sa, co maja w glowach i jak poukladane. a jednoczesnie piszesz ze rownolatki maja lepsze szanse. brak w tym logiki. nie mozna twierdzic czegos a pozniej samemu sobie zaprzeczac.

            mam x letenie doswiadczenie z x roznica wieku i moge ci napisac, ze dokladnie wiem o czym mowie. to nie sa pipierdolki wyssane z palca tylko zwykla zyciowa praktyka. ludzie to debile, ale wiek w zwiazkach nie ma zadnego, naaaaaaaaaaaajmniejszego znaczenia. bo to nie wiek tworzy zwiazek a ludzie i to jacy sa. dlatego nie odradzalbym nikomu takich zwiazkow tak dlugo jak sami o sobie decyduja i wiedza czego chca. bo to nie ty, nie inni tylko oni z tym beda zyc. a o szansach bym sie nie wypowiadal bo maja dokladnie takie same jak wszyscy inni na swiecie. kazdy ma problemy, mlodsi maja inne, starsi maja inne. czy ktores z nich sa bardziej wyczerpujace? nie, tak samo. tylko sa zwyczajnie inne. ba, dodajac do tego wiek z ktorym przychodzi czasem wiekszy dystans, madrosc mozna liczyc ze nawet maja wieksze szanse na sprawniejsze pokonianie problemow.
            • amanda-lear Re: Odwrócę pytanie... 28.03.11, 21:32
              masher napisał:

              > i tu jest podstawowy problem. sama piszesz, ze nie znasz ludzi, nie wiesz jacy
              > sa, co maja w glowach i jak poukladane. a jednoczesnie piszesz ze rownolatki ma
              > ja lepsze szanse. brak w tym logiki. nie mozna twierdzic czegos a pozniej samem
              > u sobie zaprzeczac.


              Absolutnie się nie zgadzam z tym co piszesz. Ja nie oceniam ich, bo tak jak napisałam nie znam tego konkretnego przypadku, a stwierdzenia typu jest super, jest cudnie, jest wspaniale jak dla mnie to tylko ogólniki niewiele znaczące. I nie przekonuje mnie to, że uznajesz za brak logiki fakt, że oceniłam ich szanse. Jak dla mnie szanse na przetrwanie tego związku są 5 % i zdania nie zmienię. W przypadku związku rówieśniczego oceniam je(szanse)na poziomie 50 %.
              >
              > mam x letenie doswiadczenie z x roznica wieku i moge ci napisac, ze dokladnie w
              > iem o czym mowie. to nie sa pipierdolki wyssane z palca tylko zwykla zyciowa pr
              > aktyka. ludzie to debile, ale wiek w zwiazkach nie ma zadnego, naaaaaaaaaaaajmn
              > iejszego znaczenia. bo to nie wiek tworzy zwiazek a ludzie i to jacy sa. dlateg
              > o nie odradzalbym nikomu takich zwiazkow tak dlugo jak sami o sobie decyduja i
              > wiedza czego chca.

              A kto im odradza? Masher, sorry, ale czytaj ze zrozumieniem. Dziewczyna/kobieta nie jest pewna swojej decyzji, pyta!!! cytuję:
              ale...własnie czy zdecydowalisbyscie sie na taki zwiazek na całe zycie, ..ślub, dziecko ..wiadomo,ze róznie bywa, ale czy w tej danej chwili wiedzac ze jest duzo starsza i róznica zacznie byc barzdo widoczna...wierzylibyscie ze taki zwiazek moze prztrwac???

              czyli w mojej ocenie chce poznać zdania innych osób na to co jej się przytrafiło, ponieważ sama siebie, swojego uczucia, swojej decyzji nie jest pewna. Nie neguję Twego x letniego doświadczenia, z partnerką x lat młodszą bądź starszą od Ciebie, ale zauważ, że w statystyce nie jesteś w średniej. Jeżeli weźmiemy pod uwagę preferencje przeciętnego człowieka wybierze on partnera w podobnym wieku i spora część z tych ludzi przetrwa burze i huragany życiowe i o czym to może świadczyć? Po prostu właściwie się dobrali pod względem: charakteru, temperamentu, zainteresowań, wartości, pociągu seksualnego...ok, może wiek tu ma drugorzędne znaczenie jeśli to wszystko gra w czasie i przestrzeni, ale...no właśnie zmieniamy się w czasie, dojrzewamy, zmienia się nasza powierzchowność i czy tego chcemy czy nie, starzejemy się po prostu.

              bo to nie ty, nie inni tylko oni z tym beda zyc.

              Ależ oczywiście,że nie ja:) Poza tym Masher, ona się pyta w jego imieniu, a ja uważam, że powinna zadać sobie pytanie o to czego ona chce a nie on, bo nie przeprogramuje go i nie zmieni świata swoim chciejstwem. Czemu nie zadała jemu tego pytania? A może zadała, ale czuje,że pod powierzchnią coś nie gra? Tego nie wiemy...Tak naprawdę wróżymy z fusów...

              a o szansac
              > h bym sie nie wypowiadal bo maja dokladnie takie same jak wszyscy inni na swiec
              > ie. kazdy ma problemy, mlodsi maja inne, starsi maja inne. czy ktores z nich sa
              > bardziej wyczerpujace? nie, tak samo. tylko sa zwyczajnie inne. ba, dodajac do
              > tego wiek z ktorym przychodzi czasem wiekszy dystans, madrosc mozna liczyc ze
              > nawet maja wieksze szanse na sprawniejsze pokonianie problemow.

              Nie przekonałeś mnie do swoich argumentów. Oni mają( będą mieć )zupełnie inne problemy, będą się ścierały inne osobowości, inne byty, to normalne, bo nikt nie jest naszym zwierciadlanym odbiciem i nie jest naszym klonem, ale również będzie różnica pokoleń. Dystansem i mądrością nie załatwisz wszystkiego, poza tym dotyczyć to będzie jednej strony w związku, to ona będzie tu nestorką. Masher i jeszcze jedno. Nie neguję,że Tobie się udało, nie neguję że udaje się innym którzy są w związkach z dużą różnicą wieku, ale te związki trwają powiedzmy 3, 5, 10 lat...A miłość i to co było w nim ważne i ocenę związku można zdefiniować pod koniec życia, jak ktoś mi niedawno powiedział i szczerze powiem,że jestem mu skłonna przytaknąć.
              • masher Re: Odwrócę pytanie... 28.03.11, 23:57
                sprostuje pewne rzeczy- fakt nie bylo w twojej wypowiedzi sprzecznosci. wroc, tzn jest mala ale pies ja tam... nie pasowalo mi to ze raz piszesz ze szanse maja marne ale za chwile ze nie wiemy jacy sa i jakie beda mieli zycie. mnie sie to kloci ze soba bo to takie wyciaganie wnioskow przed czasem nie majac zadnych danych ;) ale pies z tym, kazdy moze uwazac jak chce i nie ma sensu sie przekonywac a szanowac czyjes zdanie nalezy :)

                dla mnie cale to rozwazanie jest troche glupie. no bo tak, co ktos w internecie o tym mysli i jak to ma pomoc w zyciu? ludzie zloci, przecie to nie ktos tutaj ma sie w taki zwiazek pakowac. zalozmy moj w zaden sposob nie pomoze jej czy komus innemu bo byl to moj i jest oderwany od ich swiata. dla mnie cale to "co sadzicie" jest bez sensu i powinna z chlopem usiasc i pogadac a nie z nami. ale czysto teoretyzujac i lejac wode mozna napisac co kto sadzi i tylko tak to mozna traktowac.

                masz racje, czlowiek sie zmienia fizycznie. lecz popatrzmy na to z szerszej perspektywy bez zakladania ze ktos sie zestarzeje szybciej i przestanie "odpowiadac" drugiemu. dla rownolatkow moze sie to tez skonczyc szybko; zona czy maz sie roztyje, przestanie o siebie dbac, zero sportu zrobi swoje, facet straci wlosy w wieku 22 lat... itd itp. nie musi, ale moze. z drugiej strony zalozmy starsza kobieta szybciej dostanie zmarszczek, ale faceta to bedzie krecilo albo dla odmiany tez dostanie pawia. tylko ze dla rownolatkow gdy ktores dostanie tych zmarszczek wczesniej takze moze sie to spotkac z taka reakcja i znajdzie sobie mlodszy model. dlatego sadze ze wiek nie ma tutaj zadnego znaczenia. co wiecej, ludzie w takie zwiazki wchodza z wiekszym przemyslunkiem niz w relacje z rownolatkami. bardziej sie nastawiaja ze jakies roznice gdzies beda, ze z czyms sobie trzeba poradzic i popracowac, ze nie bedzie super idealnie itd... a wsrod rownolatkow... pierwsze problemy i juz sie rozchodza bo nawet sie dobrze nie poznali. takze z tymi szansami, wg mnie nie ma co walic liczbami :) na szczescie statystyka zycia nie pisze i tego trzeba sie trzymac. a wrecz isc wlasna droga nawet przeciw liczbom

                ps. bez wdawania sie w szczegoly u mnie trwalo to mniej niz 10, zakonczylo sie nie z przyczyn wiekowych :P
                • amanda-lear Re: Odwrócę pytanie... 29.03.11, 01:27
                  masher napisał:

                  > ps. bez wdawania sie w szczegoly u mnie trwalo to mniej niz 10, zakonczylo sie
                  > nie z przyczyn wiekowych :P

                  U mnie ponad dwa razy tyle i też się zakończyło nie z przyczyn wiekowych, chociaż różnica była tylko 3 letnia, na moją korzyść :P

                  I tak reasumując pozostałe, związki nie rozpadają się dlatego, że ktoś ma mniej lub więcej lat, ale dlatego,że w pewnym momencie zabrakło:
                  a/ miłości
                  b/ cierpliwości
                  c/ wyrozumiałości
                  d/ wspólnych wartości
                  e/atrakcyjności
                  f/pracowitości(w sensie pracy nad jakością związku)
                  g/h/i/j/k...
                  można wymieniać i wymieniać...
                  rzeczy banalne związki mogą zbudować i zburzyć...
                  istnieje cienka czerwona linia, za która zaczyna się równia pochyła.
                  W przypadku związku rówieśniczego do tych banalnych budujących spraw należą np. wspólne imprezy, ogniska, biwaki, muzyka, żarty...Czy np 25 latek zrozumie żarty Laskowika i Smolenia z czasów ich świetności, albo genialność filmów Barei?
                  Poza tym w związkach równolatków nie występują takie rzeczy jak bagaż doświadczeń które niesie któraś ze stron w związku z taką różnicą wieku. Często jest to pierwsze młodzieńcze zauroczenie i człowiek kochający widzi nadal swego wybranka takim jakim go poznał w kwiecie jego wieku. Spoiwem i to niemałym są dzieci, czyli największy, choć czasem ciernisty kwiat miłości. To wszystko przemawia za związkami rówieśniczymi. Jestem daleka od tego,by odmawiać innym prawa do szczęścia z obiektem ich uczuć, ale moje zdanie jest takie a nie inne...I również wynika z doświadczeń:)
                  • masher Re: Odwrócę pytanie... 29.03.11, 11:55
                    pewnie ze taki 25 latek rozumie i zna laskowika ze sceny. przynajmniej ci kumaci na poziomie. bo chyba o takich ludziach w miare swiatlych rozmawiamy, ktorzy wchodza w zwiazki tez w sposob rozumny. nie wiem dlaczego zakladasz ze ktos mlodszy ma miec inne zainteresowania, ma nie znac czegos. mam 3x lat, nie bylo mnie na swiecie a nawet w planach do planow kiedy w latach 30tych w przedwojennej polsce krecono filmy. owe filmy znam, lubie i cenie znacznie bardziej niz nowe polskie kino. czy wiek ma tu cos do rzeczy? nie :] proponuje wiec, przestac patrzec na swiat przez pryzmat wieku bo do niczego to nie prowadzi. ludzie ktorzy pakuja sie w zwiazki z roznica wieku wg mnie nie tylko maja PODOBNE zainteresowania ale i kazde z nich czerpie cos z drugiego uzupelniajac sie wzajemnie.

                    widzisz, sek w tym ze sama postrzegasz caly temat przez problem wieku. i mozesz pisac, ze moga miec szanse, ze moze sie im udac... ale tak naprawde jedyne co z tego wynika ze tych szans nie maja. tak jak pisalem, dla mnie jest to pisanie sprzecznych ze soba rzeczy. sama tworzysz problem wieku. piszesz ze zwiazki nie rozpadaja sie przez wiek... ale sprowadzasz wszystko do wieku mimo ze ... nie rozpadaja sie przez wiek :]

                    a roznica 3 lat to zadna roznica, normalny wiek rownolatkow a nie roznica :]
                    • zawsze.kosia Re: Odwrócę pytanie... 29.03.11, 12:44
                      Masher...naprawde dzieki..oby wszyscy tak mysleli,swiat byłby inny:)
                      Jesli o zainteresowania chodzi, wiek u nas nie gra zadnej roli..jestesmy podobni, on zna stare filmy:0 jak i muzyke z moich lat czyli z lat 80 tych:)
                      Zreszta gdyby nie znał, czy musi ?
                      Równolatkowie moi czesto nie wiedzą co to za film "Rejs"...naprawde...

                      Powiem tak...gdybym nie poznała mojego partnera, nie pomyslałabym ze mogłabym z kims o tyle młodszym byc w zwiazku..ale jego dojrzałosc, wsparcie w trudnych momentach, poglad na swiat, nie przejmowanie sie tym co powiedza ludzie, on mówi; zyjemy dla siebie, co nas obchodza inni...ale jak tu zyc, jak za plecami słyszy sie ze i tak im nie wyjdzie....mozna spróbować to odrzucic, nie myslec, ale jednak to boli...

                      i tak sobie mysle gdyby ludzie nie mieli papierków z metryczką jakze łatwiej byłoby zyc...
                      Bo co z tego ze ze wygladam młodzej,ze dbam o siebie, jak w metryczce mam napisane 4 cyferki, które wg niektórych ludzi dyskfalifikują mnie do tego abym była szczesliwa....na długie lata..


                      Smutne jest to jak wazna jest dla niektórych fizycznosc,,,mam nadzieje,ze jest wiecej ludzi na swiecie dla których liczy sie wierność, szacunek, oddanie, szczerosc...wspólna rozmowa, przytulenie....
                      niz to ze ktos ma bardziej pomarszconą skórę....
                      Ciało to tylko opakowanie dla duszy...dla niektórych aż.
                      Smutno mi.

                      • amanda-lear Re: Odwrócę pytanie... 29.03.11, 22:10
                        (Gosiu) Kosiu, skoro już tak wszystkim, którzy Cię wspierają w tej decyzji mówiąc że dobrze robisz dziękujesz, to proszę Cię abyś szczerze naświetliła, bez owijania w bawełnę, z czego utrzymuje się twój wybranek, gdzie mieszkacie, jak wygląda podział ról, bo bardzo zgrabnie omijasz ten temat. Metryczki moja droga nie przeskoczysz, albo on się za późno urodził albo ty za wcześnie. Fakt, że będziesz praktycznie na każdym kroku spotykać się z uśmieszkami i głupimi komentarzami, masz pewne. Musisz się liczyć też z tym, że facet z czasem zapragnie młodszej i może to pragnienie zacząć realizować. Jesteś gotowa na taką gorzką pigułkę?
                        Nie będę się bawić w dobrą ciocię, niech inni to robią. Mam tyle samo lat co Ty, obecnie nie biorę na poważnie deklaracji facetów poniżej 35 roku życia z prostego powodu, oni mają prawo popełniać błędy, próbować czegoś nowego, eksperymentować. To domena młodości. Jeżeli uważasz, że masz szanse na to by być z nim do końca to bądź, ani mnie to nie ziębi ani parzy, natomiast bądź przygotowana na niespodzianki nie zawsze miłe, oraz na to, że może to nie trwać wiecznie. To tyle. Mój dalszy udział w dyskusji w tym wątku, uważam za zbędny.Pozdrawiam
                        • zawsze.kosia Re: Odwrócę pytanie... 29.03.11, 22:57
                          Mój wybranek pracuje, utrzymuje sie sam, podział ról .. jest to zwiazek partnerski i nie bede tego rozwijac,bo wiadomo jaki to zwiazek:)
                          Do tego ma super kontakt z moim dzieckiem i jesli jest potrzeba to bardzo chetnie sie nim zajmuje, a i obiadek pyszny czasem swojej wybrance zrobi, chyba czesciej niz wybranka jemu;)
                          koniec kropka
                          • amanda-lear Re: Odwrócę pytanie... 29.03.11, 23:57
                            Strzelę...dziecko ma lat 17 i jest dziewczynką?;D
                            • zawsze.kosia Re: Odwrócę pytanie... 30.03.11, 11:02
                              dziecko jest chłopcem i ma lat 6:)
                              • amanda-lear Re: Odwrócę pytanie... 30.03.11, 11:26
                                To dobrze...
                    • amanda-lear Re: Odwrócę pytanie... 29.03.11, 21:29
                      Masz rację, moim zdaniem im się nie uda z powodu wieku. To moje zdanie i mam do niego prawo. Definiować czy im się udało czy nie będą mogli nie wcześniej niż za dwadzieścia kilka lat, takie są moje kryteria. Ostre? Owszem, wynikają jednak z mojego doświadczenia opartego na ponad dwudziestoletnim związku z równolatkiem. Też się nie udało, mimo tego, że spoiw było wiele. Związki 3, 5, 10 letnie uważam za tymczasowe i krótkie. Może jestem tzw. betonem, może mam bardzo rygorystyczne i konkretne spojrzenie na te sprawy. Wiem jedno, nawet jeśli uda jej się z nim przetrwać 10 lat to nie będzie to żaden sukces. Szczególnie z jej perspektywy. Dlaczego? bo mając 52 lata znowu zostanie z niczym a jej szanse na tzw. rynku wtórnym zostaną mocno ograniczone. A On? Mając lat 35 będzie w szczytowej formie a po związku z matroną( bez urazy) zapragnie odreagować w ramionach młodszej. Takie jest moje zdanie, wszyscy huraoptymiści łączcie się coby mnie tu zlinczować za moją niepoprawność polityczną;)
                      • masher Re: Odwrócę pytanie... 29.03.11, 21:55
                        to nie zadna niepoprawnosc tylko czarnowidztwo :] to ze tobie sie z rownolatkiem nie udalo nie znaczy ze komus sie z rownolatkiem nie uda albo z kims starzym/mlodszym. mozesz miec swoje zdanie ale nic nie uprawnia cie do ocen czy sie im uda czy nie albo twierdzenia ze zamieni ja na mlodszy model. po prostu nie masz de tego prawa, nie znasz ludzi, nie wiesz jacy sa, nie wiesz czy oni nie beda lazic po parku pod reke majac 90 lat... nie wiesz pesymistko:P dla mnie zwiazek bedacy malzenstwem jest raz i dozywotnio. ale nie daje sobie prawa mowienia - ha, nie udalo ci sie, wiedzialem, i co to jest 10 lat... :P czarnowidztwo :P

                        a ja mysle, ze mimo ze sie beda potykac to beda probowac dalej i dalej i dalej :] ze jesli podejda do tego z glowa to daleko moga dojsc, szczegolnie idac wlasna droga, nie czyjas
                        • amanda-lear Re: Odwrócę pytanie... 29.03.11, 23:46
                          masher napisał:

                          > to nie zadna niepoprawnosc tylko czarnowidztwo :] to ze tobie sie z rownolatkie
                          > m nie udalo nie znaczy ze komus sie z rownolatkiem nie uda albo z kims starzym/
                          > mlodszym. mozesz miec swoje zdanie ale nic nie uprawnia cie do ocen czy sie im
                          > uda czy nie albo twierdzenia ze zamieni ja na mlodszy model. po prostu nie masz
                          > de tego prawa, nie znasz ludzi, nie wiesz jacy sa, nie wiesz czy oni nie beda
                          > lazic po parku pod reke majac 90 lat... nie wiesz pesymistko:P dla mnie zwiazek
                          > bedacy malzenstwem jest raz i dozywotnio. ale nie daje sobie prawa mowienia -
                          > ha, nie udalo ci sie, wiedzialem, i co to jest 10 lat... :P czarnowidztwo :P
                          >
                          > a ja mysle, ze mimo ze sie beda potykac to beda probowac dalej i dalej i dalej
                          > :] ze jesli podejda do tego z glowa to daleko moga dojsc, szczegolnie idac wlas
                          > na droga, nie czyjas

                          Zależy Ci na racji? Ok, masz rację, czarno to widzę.
                          I jeszcze przypomnę , że Tobie również się nie udało ;P
                          Kosiu, przypomnij się za lat 10...może uda mi się wypłynąć jako nowa Kasandra;P
                          • masher Re: Odwrócę pytanie... 30.03.11, 03:19
                            ha, a nie mowilem ze czarnowidzctwo uprawiasz? :P
                            nie wyszlo nie z racji wieku :] wiec zadne to potwierdzenie twoich teorii o tym ze wiek jest czynnikiem sprawczym w zwiazkach
                            i nie chodzi o racje, bo kazdy ma jak d. swoja. tylko chodzi mi o to ze niestety zbytnio sie, nazwe to brzydko ale konkretnie, wtryniasz ciaglym czarnowidzeniem do ktorego nie masz podstaw :P raz napisalas co uwazasz, i wystarczy. ponaco dajesz komus odczuc jeszcze przed startem jakie to mamy spoleczenstwo ktore tak patrzy na zwiazki :P piszesz ze takie nietolerancyjne, ze beda cmokac, ciamkac i co tam jeszcze im przyjdzie do spluniec wlacznie. tylko niestety sama w to tez sie tym czarnowidzctwem wpisujesz :P bycmy ludzmi i dajmy ludziom sprobowac. a noz widelec lyzka sie im uda, bo i czemu nie ma sie udac? popatrz na to inaczej- jesli nie sprobuja to cale zycie sie moga zastanawiac i zalowac. moze po prostu lepiej sprobowac niz zalowac ze moze jednak gdyby to by bylo piknie ze hej, a tak to kiszka ze uhuhu :)
                            • amanda-lear Re: Odwrócę pytanie... 30.03.11, 09:55
                              Masher niestety wstyd to przyznać, ale dałam się Tobie wciągnąć i sprowokować do dyskusji, której tak naprawdę nie bardzo chciałam. Mnie to rybka, czy im się uda czy nie. To, że Tobie się nie udało jak twierdzisz nie z powodu wieku, czy mnie się nie udało też wiem że nie z powodu wieku nie jest przedmiotem tych rozważań. Dziewczyna zadała pytanie, czy mężczyźni związaliby się z taką kobietą(ślub, rodzina, dziecko). Jako,że nie jestem mężczyzną nie jestem w stanie odpowiedzieć na to pytanie. Natomiast zadałam inne, na które kobieta w jej wieku(zresztą nie ukrywam,że jest moją równolatką)powinna sama sobie odpowiedzieć. Poparłam je argumentami jakie mi się nasunęły. Tak naprawdę ryzyko tego związku nie poniosę ani ja ani Ty tylko ona. Jest takie powiedzenie błądzić jest rzeczą ludzką, głupców rzeczą trwać w błędzie. Jest również inne,człowiek nauczony przykrym doświadczeniem jest ostrożniejszy niż ten bez tego. Mylisz się co do mnie. Jestem bardzo tolerancyjna, nie prycham i nie parskam na widok takich par, nie gapię się z politowaniem,natomiast to,że mam wyrobione zdanie na ten temat nijak nietolerancją nazwać nie można. Proponuję sięgnąć do słownika i przypomnieć znaczenie pewnych słów zanim się komuś zarzuci coś, czego on nie zrobił. I jeszcze jedno, skoro są ze sobą dwa lata i jest ok, to niech ryzykują, czemu tego nie robią? Tak się składa, że nie chce dawać rad bo to nie moja rola, ale mogę zwrócić uwagę na pewne rzeczy, które mi się nasuwają po przeczytaniu takiego postu. Owszem drążę temat, owszem jestem w tym dociekliwa i czasem nieprzyjemna, owszem trudno mnie zbyć stwierdzeniem jest cudnie lub jakoś to będzie. Taka jestem, bo uważam, że nie o to jej chodziło, aby było JAKOŚ.
                              Zatem powiem tak, niepotrzebnie wysunąłeś argumenty ad personam zamiast ad meritum, a ja niepotrzebnie dałam się w tę pyskówkę wciągnąć. Niemniej swój błąd zauważam, biję się w piersi i mówię Ci do zobaczenia...w innym wątku. Pozdrawiam
                              • masher Re: Odwrócę pytanie... 30.03.11, 11:42
                                ze niby jestem taki wciagajaco pociagajacy dyskutant? :D no juz nie bocz sie, spojrz w tego kwiatka oczy i nie gniewaj sie ;) to do zobaczenia i trzymaj sie
                                • amanda-lear Re: Odwrócę pytanie... 30.03.11, 12:25
                                  Dzięki za kwiatka, jest słodki, proszę o namiary na hodowco-ogrodnika:)
                      • zawsze.kosia Re: Odwrócę pytanie... 29.03.11, 22:58
                        amanda-lear napisała:

                        > Masz rację, moim zdaniem im się nie uda z powodu wieku. To moje zdanie i mam d
                        > o niego prawo. Definiować czy im się udało czy nie będą mogli nie wcześniej niż
                        > za dwadzieścia kilka lat, takie są moje kryteria. Ostre? Owszem, wynikają jedn
                        > ak z mojego doświadczenia opartego na ponad dwudziestoletnim związku z równolat
                        > kiem. Też się nie udało, mimo tego, że spoiw było wiele. Związki 3, 5, 10 letni
                        > e uważam za tymczasowe i krótkie. Może jestem tzw. betonem, może mam bardzo ryg
                        > orystyczne i konkretne spojrzenie na te sprawy. Wiem jedno, nawet jeśli uda jej
                        > się z nim przetrwać 10 lat to nie będzie to żaden sukces. Szczególnie z jej pe
                        > rspektywy. Dlaczego? bo mając 52 lata znowu zostanie z niczym a jej szanse na t
                        > zw. rynku wtórnym zostaną mocno ograniczone. A On? Mając lat 35 będzie w szczyt
                        > owej formie a po związku z matroną( bez urazy) zapragnie odreagować w ramionac
                        > h młodszej. Takie jest moje zdanie, wszyscy huraoptymiści łączcie się coby mnie
                        > tu zlinczować za moją niepoprawność polityczną;)


                        Jak tu sie nie urazic:)
                        • amanda-lear Re: Odwrócę pytanie... 29.03.11, 23:40
                          > amanda-lear napisała:
                          A On? Mając lat 35 będzie w
                          > szczyt
                          > > owej formie a po związku z matroną( bez urazy) zapragnie odreagow
                          > ać w ramionac
                          > > h młodszej. Takie jest moje zdanie, wszyscy huraoptymiści łączcie się cob
                          > y mnie
                          > > tu zlinczować za moją niepoprawność polityczną;)
                          >

                          zawsze.kosia napisała:
                          > Jak tu sie nie urazic:)

                          Owszem można się nie poczuć urażonym znając znaczenie słowa:)

                          matrona poważna, czcigodna, dostojna, szanowana, niemłoda kobieta.


                          Etym. - łac. matrona 'mężatka a. wdowa, zwł. dzietna' od mater, zob. materia; -arch(a)-.
                          • zawsze.kosia Re: Odwrócę pytanie... 30.03.11, 11:02
                            no akurat w tym kontekscie, to słowo ma zabarwienie raczej negatywne.,,,
                            • amanda-lear Re: Odwrócę pytanie... 30.03.11, 11:34
                              zawsze.kosia napisała:

                              > no akurat w tym kontekscie, to słowo ma zabarwienie raczej negatywne.,,,

                              Mylisz się, dla mnie jest to określenie bez podtekstu, tym bardziej,że jak się już sama przyznałam jesteśmy równolatkami. Zatem proponuję porzucić nadwrażliwość na słowa i odbierać słowa takimi jakimi są.




                      • zawsze.kosia Re: Odwrócę pytanie... 30.03.11, 11:11
                        Oczywiście masz prawo do swojego zdania...
                        kazdy ma i ja nikomu nie chce zmieniac swiatopogladu.
                        Chciałam wiedziec co ludzie sadza na ten temat..
                        I wiem jedno, co człowiek to inna opinia..
                        Analogiczna dyskusja pewnie toczyłaby sie gdybym zadała pytanie czy wiazac sie z Murzynem, lub 2 głowy nizszym facetem, lub z 3krotnym rozwodnikiem
                        mimo wszytsko warto posłuchac..
                        • amanda-lear Re: Odwrócę pytanie... 30.03.11, 12:16
                          zawsze.kosia napisała:

                          > Oczywiście masz prawo do swojego zdania...
                          > kazdy ma i ja nikomu nie chce zmieniac swiatopogladu.
                          > Chciałam wiedziec co ludzie sadza na ten temat..
                          I wiem jedno, co człowiek to inna opinia..


                          Właśnie, a ty musisz znaleźć i zastosować receptę dla siebie. Kiedy chodziło o moje życie, wysłuchiwałam innych, ale sama podejmowałam życiowe decyzje i sama musiałam/ muszę się z ich skutkami zmierzyć.

                          > Analogiczna dyskusja pewnie toczyłaby sie gdybym zadała pytanie czy wiazac sie
                          > z Murzynem, lub 2 głowy nizszym facetem, lub z 3krotnym rozwodnikiem

                          Myślę, że masz rację pod tym względem, tematy kontrowersyjne wywołują dyskusje.

                          > mimo wszytsko warto posłuchac..

                          Dokładnie...posłuchać, a samej wyciągnąć wnioski najlepsze dla siebie i swojej rodziny, dzieci...
                • amanda-lear Re: Odwrócę pytanie... 29.03.11, 01:58
                  masher napisał:

                  > dla mnie cale to rozwazanie jest troche glupie. no bo tak, co ktos w internecie
                  > o tym mysli i jak to ma pomoc w zyciu? ludzie zloci, przecie to nie ktos tutaj
                  > ma sie w taki zwiazek pakowac. zalozmy moj w zaden sposob nie pomoze jej czy k
                  > omus innemu bo byl to moj i jest oderwany od ich swiata. dla mnie cale to "co s
                  > adzicie" jest bez sensu i powinna z chlopem usiasc i pogadac a nie z nami. ale
                  > czysto teoretyzujac i lejac wode mozna napisac co kto sadzi i tylko tak to mozn
                  > a traktowac.

                  Odniosę się jeszcze do tego akapitu. Tak się składa, że będąc na życiowym zakręcie, również poszukiwałam odpowiedzi m.in. w necie. W końcu podjęłam bardzo trudną decyzję, może najtrudniejszą w moim dotychczasowym życiu. Nie każdy ma siłę, odwagę, by podjąć decyzję, która ma zaważyć na tym jak będzie wyglądało jego życie w perspektywie kolejnych 5, 10, czy 20 lat. Nie każdy ma wsparcie w najbliższym otoczeniu.W tym kontekście uważam,że takie dyskusje są potrzebne, oczywiście pod warunkiem, że oprócz stwierdzenia tak lub nie jest również uzasadnienie tego stwierdzenia. Mało tego uważam, że osoby którym kiedyś ktoś ułatwił podjęcie decyzji m.in. tym co powiedział, mają niepisany obowiązek pomóc komuś innemu, który właśnie zastanawia się czy ten mur co mu wyrósł przed oczami przeskoczyć, obejść czy rozbić...
                  Mam nadzieję, że jest ktoś komu ułatwiłam podjęcie właściwej decyzji i uważam,że jeśli choć jedna taka osoba to te moje wypociny i mój czas na nie poświęcony są tego warte.
            • urko70 Re: Odwrócę pytanie... 29.03.11, 12:42
              masher napisał:

              > wiek w zwiazkach nie ma zadnego, naaaaaaaaaaaajmn
              > iejszego znaczenia. bo to nie wiek tworzy zwiazek a ludzie i to jacy sa.

              Wiem sam w sobie nie, ale powszechnie przyjęło się rozumieć wiek jako sumę doświadczeń, przeżyć, jako pewną dojrzałość.

              > dlateg
              > o nie odradzalbym nikomu takich zwiazkow tak dlugo jak sami o sobie decyduja i
              > wiedza czego chca. bo to nie ty, nie inni tylko oni z tym beda zyc.

              Po to pytająca pyta, żeby usłuyszeć opinie.

              > a o szansac
              > h bym sie nie wypowiadal bo maja dokladnie takie same jak wszyscy inni na swiec
              > ie. kazdy ma problemy, mlodsi maja inne, starsi maja inne.

              Ale jesli ludzie są w podobnym wieku to eliminują sie problemy związane z wiekiem. Przykładowo: 25 chłopak zachowuje się, ma potrzeby zupełnie inne niż ten sam chłopak ale już za 15 lat.
              • masher Re: Odwrócę pytanie... 29.03.11, 15:09
                zadne problemy sie nie niweluja. sa dokladnie takie same dla obu. czy to znaczy ze sa mniejsze? nie! sa dokladnie takiej samej wagi jak te ktore sa dla 30 i 40 latka w jednym zwiazku. tylko widzisz, oni te problemy przejda razem bo sa przynajmniej zyciowym doswiadczeniem jednego o to jedno do przodu. a rownolatkowie musza kombinowac jak zrobic wszystko bo nie maja na ten temat wiedzy ani doswiadczenia. ucza sie tylko na wlasnych bledach. u pary mieszanej wiekowo problem znika samoczynnie a sa zwyczajnie inne.
                • urko70 Re: Odwrócę pytanie... 04.04.11, 12:44
                  Sądzisz, że jeśli 40letnia kobieta powie swojemu 25letniemu partnerowi że nie ma sensu próbować seksu z innym kobietami bo ma ją to on uwierzy, zrozumie i nie będzie próbował kontaktów z innymi?

                  Owszem, niwelują się, przykłądowo 25latek potrzebuje się wyszaleć, jak szwędaczek się włączy o 17ej to się wyłączy o 5ej rano - uważasz, że ta 40letnia kobieta z chęcią będzie mu towarzyszyła?

                  Przejdą albo nie przejdą.
        • zawsze.kosia Re: Odwrócę pytanie... 29.03.11, 23:05
          zaczełam teaz sie zastanawiac nad tym, dlaczego tak pewne jest dla niektórych ze to on mnie zostawi dla mlodszej, i nic o mnie tak jakbym była juz zdana na łaske i niełaske...
          czy mi odbiera sie juz cos takiego jak zakochanie sie czy poznanie kogos,??? no oczywiscie..bo gdzie 50 latka juz za stara na miłosc....to matrona.....tiaaa
          • amanda-lear Re: Odwrócę pytanie... 30.03.11, 00:10
            Kobieto, zastanawiałaś się nad ślubem z tym człowiekiem, nad dziećmi z nim...Więc coś tu jest nie halo...Nikt nie mówi,że jest to pewny scenariusz, tylko że bardzo prawdopodobny. No to ile Ty razy się chcesz jeszcze zakochiwać, ilu dzieciom fundować kolejnego tatusia??? Kurcze, odwołuję wszystko co napisałam wcześniej, absolutnie nie jesteś matroną, bo to wbrew pozorom bardzo ładne określenie. Koniec tematu dla mnie. Dobranoc
            • zawsze.kosia Re: Odwrócę pytanie... 30.03.11, 11:05
              ja nie chce sie zakochiwac, bo juz kocham..nie zrozumiałas..jemu dajesz przyzwolenie na to ze pozna młodsza i odejdzie (chociaz nota bene to on mnie namawia na slub i dziecko)dajesz 5% na to ze zwiazek przetrwa.. nie dajac mi zadnego prawa na odwrotna sytacje...
              • amanda-lear Re: Odwrócę pytanie... 30.03.11, 11:58
                Skoro kochasz to po co te pytania? Boisz się porażki? A kto się jej nie boi? Powiem tak 5% szans na przetrwanie związku w tym przypadku to i tak bardzo dużo, nie znam Twej odporności na stres, nie znam jego charakteru. Nie mówię tu o związku kilkuletnim, bo aby planować dziecko, trzeba założyć, że to dziecko ma mieć pełną rodzinę, a 18 lat to granica dorosłości. Zatem zastanówcie się sami, czy po powiedzmy 20 latach nadal będziecie dla siebie równie mili, dobrzy i atrakcyjni. Obecnie masz 6 letnie dziecko, które od 2 lat ma nowego"tatusia", jako dojrzała i odpowiedzialna matka zdajesz sobie sprawę z tego, że dziecko powinno mieć pełną rodzinę. W tym kontekście, ja bym sobie samej nie dała prawa na to, aby eksperymentować na żywym organizmie czyli kolejnym dziecku wychowywanym bez ojca. Jemu na to pozwalam, ponieważ wszedł w ten związek będąc bardzo młodym 23 letnim mężczyzną, miał prawo się zauroczyć, zakochać ale miał również prawo się pomylić, ponieważ (przypuszczam) był/jest to jego pierwszy poważny związek. Skoro On jednak Cię na to namawia, a Ty jak twierdzisz go kochasz to po prostu zaryzykuj, ale na własny rachunek. Czy się tu to komuś podoba czy nie( mam na myśli m.in. Ciebie i mashera) to opinie tzw. pesymistów mają Ci pomóc podjąć właściwą decyzję. Skoro mimo tych wszystkich przeciw uważasz, że dasz to radę przetrwać, bo go KOCHASZ, skoro on uważa,że przetrwacie bo kocha Ciebie i przyjmuje Ciebie wraz z dzieckiem, to kieruj się swoją intuicją i sercem. Nie zapominaj jednak, że tym się różnimy od zwierząt,że Stwórca dał nam rozum, abyśmy go również używali. Ja stoję z boku i siłą rzeczy nie kieruję się emocjami, dlatego zwracam uwagę na niebezpieczeństwa jakie na Ciebie czekają, a na to czy Ty je ominiesz, czy się o nie rozbijesz nie mam żadnego absolutnie wpływu.
    • masher Re: Czy związalibyscie się z taką kobietą....? 27.03.11, 20:13
      sek w tym ze wiek nie ma zadnego znaczenia w zwiazkach. zwyczajnie i po prostu. czlowiek 20 letni moze byc bardziej dojrzaly niz 90 letni starzec. badzmy szczerzy, jesli komus powierzchownosc nie przeszkadza, to ze partner startuje od odrobine innego pulapu wizualnego i fizycznego to nie widze powodu aby sobie zaprzatac glowe wiekiem. bo po prostu nie ma to sensu
      • seren.dipity Re: Czy związalibyscie się z taką kobietą....? 27.03.11, 20:26
        Zgadzam się z masherem. Trzeba po prostu być szczęśliwym!
        Ci co piszą nie, prawdopodobnie nie byli nawet w zbliżonej sytuacji, a jeśli byli, to im nie wyszło. Trzymam kciuki:)
    • slottka.ja Re: Czy związalibyscie się z taką kobietą....? 28.03.11, 08:13
      zdecydowana większość związków ma tzw 'przepisową' różnicę wieku i co?
      czy są bardziej szczęśliwi, czy nie ma wśród nich rozwodów?
    • urko70 Re: Czy związalibyscie się z taką kobietą....? 28.03.11, 10:06
      zawsze.kosia napisała:

      > ..która jest kilkanascie lat starsza, np 17 lat.. 25/42 kobieta..ale tworzycie
      > wspaniały związek trwający powiedzmy juz 2 lata...oparty na szacunku i zaufaniu
      > no i wielkiej miłosci.
      >
      > ale...własnie czy zdecydowalisbyscie sie na taki zwiazek na całe zycie,....

      Nie.
      Nie dlatego że różni Was przepaść w doświadczeniu, dojrzałości potrzebach. Dziś jest OK ale za kilka lat kiedy kobieta będzie 50tką ten 25latek zacznie się stawać mężczyzną w najciekawszym okresie życia.
      Sądzisz, że jak długo ten dzisiejszy 25latek będzie zafascynowany tą kobietą(?) 5, 10 lat?
      Cieszcie się tym co macie dziś ale jesli rozpatrujesz to w kwestii "na całe życie" to moim skromnym zdaniem bardzo poważnie się zastanów.
      • amanda-lear Re: Czy związalibyscie się z taką kobietą....? 28.03.11, 12:07
        urko70 napisał:

        > Nie.
        > Nie dlatego że różni Was przepaść w doświadczeniu, dojrzałości potrzebach. Dziś
        > jest OK ale za kilka lat kiedy kobieta będzie 50tką ten 25latek zacznie się st
        > awać mężczyzną w najciekawszym okresie życia.
        > Sądzisz, że jak długo ten dzisiejszy 25latek będzie zafascynowany tą kobietą(?)
        > 5, 10 lat?
        > Cieszcie się tym co macie dziś ale jesli rozpatrujesz to w kwestii "na całe życ
        > ie" to moim skromnym zdaniem bardzo poważnie się zastanów.

        Właśnie o to chodzi, będąc w podobnym wieku mamy szansę na stworzenie spójnego związku. Co prawda korozja wszędzie zagości, nie oszukujmy się związek przypomina bardziej sinusoidę niż linię prostą, ale łatwiej przejść przez to ludziom w podobnym wieku. Zdaję sobie sprawę z tego, że Kosia(Gosia) jest w tym momencie dla niego kwintesencją kobiecości, fascynuje doświadczeniem, a on ją świeżością i witalnością niemniej po fascynacji następuje szarość dnia, z którą często trzeba się zmierzyć. Biorę również pod uwagę fakt, że facet był na tyle niedojrzały że wychodząc spod skrzydeł rodzicielki wszedł pod skrzydła innej kobiety. Nie ujmuję mu nic, bo nic o nim nie wiem, ale może zadziałało prawo przeciwieństwa, poprzedni związek się rozpadł, gdzie np facet zarządzał był silny męski itp, teraz szuka kogoś łagodnego uległego którego można ulepić...Oczywiście to jest moje gdybanie tylko, ale ja jestem na NIE zakładam jednak,że mogę się mylić więc to tylko po prostu mój przyczynek do dyskusji, a decyzja i tak do NIEJ należy. Kropka:)
    • brave48 bez szans, bez perspektyw 28.03.11, 12:13
      gdy Ty będziesz miał w sile wieku 40 lat ona będzie już niedołężną staruszką ...
      • killarney5 Re: bez szans, bez perspektyw 28.03.11, 12:42
        > gdy Ty będziesz miał w sile wieku 40 lat ona będzie już niedołężną staruszką ..

        Niedołężną staruszką w wieku 40+17= 57 lat??? ROTFL... Ile znasz tych niedołężnych staruszek po 50-ce? Mam lat 63, pracuję bardzo intensywnie i równie intensywnie korzystam z życia. Pojutrze jako ruszam w kolejną podróż - drugą zagraniczną w tym roku, a będzie jeszcze kilka:-)))
        • niceflower454 Re: bez szans, bez perspektyw 28.03.11, 12:53
          do killarney --mamy do czynienia ze świrem seksualnym i to nie ulega wątpliwosci.Nikt nie wie ile bedzie zyl,a prawda jest taka,ze mezczyzi ze zwiazkow z mlodsza kobieta umieraja SZYBCIUTKO i zaczynaja chorowac.Wbrew pozorom to dla nich wiekszy stres niz z rowniesnica-tu wszystko jest spokojne.Z sexem moze byc roznie.Wszystko zalezy od tego jak sie lala starzeje.Choc znam nieatrakcyjnych starzejacych sie panien do 30 stki przy starych mezach bardzo wiele.Maja 26 ,a ja im daje 36.I niestety prawie zawsze maja trudnosci z PŁODNOŚCIA i donoszeniem ciazy.ZAWSZE!

          no coz biologia,tego nie przeskoczysz.
    • niceflower454 Re: Czy związalibyscie się z taką kobietą....? 28.03.11, 12:34
      ABSOLUTNIE NIE!

      Gość ma zapędy pedofilskie.Tak jak mnie nie jest w stanie podniecic cialo 50-60 larka tak jego nie powinno pociagac cialo kogos kto moze byc jego dzieckiem!!!!!!! Bo zdrowy facet nawet z zapedem do młodek tego nigdy nie przetrawi! Mlodki tak,ale nie mogace byc moim dzieckiem!!

      ROznica wieku pożądana jak najwieksza ale w ramach BIOLOGII-czylli max.7-8 lat (tu chlopcy zaczynaja tworzyc plemniki).

      Ma zaburzenia seksualne-najprawdopodobniej regres psychologiczny do czasow nastoletnich-nie mialem sexu jak moi koledzy to teraz odbije to sobie za mloda partnerka (ktorej nikt mu nie zazdrosci!!!)

      Kompletny rozstroj mentalnosciowy i intelektualny,spoleczny-uklad tatus mentor i corka.Jesli daza w tym samym kierunku (TEN ZAWOD) to moze to jakos sie utrzyma,jesli nie....to szans NIE MA.Zapewne tu stadko pedofili panow bedzie pomagac laluni ponad miare,w imie szacunku do obraczki...


      Ona-zaburzona psychicznie,zapewne z dysfunkcjonalnej rodziny szuka kasy po prostu.nic ponadto.

      Kartą przetargową będzie dziecko.

      Tak swoja droga to musi byc okropne tkwic w zwiazku z ktorego sie wszyscy śmieją. i nie zazdroszcza....

      Facet przekroczy 40 stke i bedzie masakra.........

      To moze byc dobry uklad dla panie żadnych kariery z panem o tym samym fachu.W kazdym innym przypadku to patologia.Dziecko tez bedzie uposledzone.

      Przegięcie.
      • titta Re: Czy związalibyscie się z taką kobietą....? 28.03.11, 13:10
        Proponuje sie wybrac na kurs czytania, a nie patrzec na swiat przez wlasne fobie.
    • lustrzanna Re: Czy związalibyscie się z taką kobietą....? 28.03.11, 12:53
      xxv.blog.onet.pl
      • niceflower454 Re: Czy związalibyscie się z taką kobietą....? 28.03.11, 13:09
        do lustrzana-gdy pomysle,ze dzisiejszy 40 latek jak mial np.24 lata,konczyl studia,a ja podstawowke to naprawde prawdziwa przepasc wiekowa.Albo gdy mial 15 lat ,polucje nocne,chodzil z babami,a jak bylam w przedszkolu.

        Jesli ktos mi napisze,ze duza roznica wieku to nie patologia to go wysmieje.
        • titta Re: Czy związalibyscie się z taką kobietą....? 28.03.11, 16:00
          a to naprawde takie wazne? W tym przypadku zawsze liczylo sie, ze mlody facet zadko byl w stanie utrzymac rodzine. A starsza kobieta mogla miec problem z plodnoscia. Malzenstwa z roznica wieku po kilkanascie lat byly wiec calkiem normalne przez wiekszasc hostori.
    • titta Re: Czy związalibyscie się z taką kobietą....? 28.03.11, 13:04
      Znalam jeden. Kuzynka mojej Babci owodowiala w wieku 40 lat. Zainteresowal sie nia mlody, 20 letni chlopak i tak sie uparl, ze sie pobrali. 21 lat roznicy, mala wies, lata 50. Przezyli razen prwie prawie 50 lat . Kobieta prawie do konca byla bardzo sprawna i zywotna, zreszta oboje byli zawsze bardzo pogodni i pelni humoru. Ostatnie pare lat jednak byly bardzo ciezkie, ona sparalizowana po wylewie, on ze swiadomoscia ze wkrutce zostanie sam.
      Swoich dzieci rzecz jasna nie mieli, ale jak corka z pierwszego malzenstwa zostala opuszczona przez meza to "dziadek" przejal role ojca dla piatki jej dzieci. Zycie pisze rozne scenariusze. Nie mozna sie ogladac na to co ini sobie mysla. Jak ktos umie nie zboczyc z kursu nawet jak jest pod grke i z humorem podchodzic do zycia to sobie zawsze sobie poradzi.
      Jesli jesli komus pzrzeszkadza to ze cos "jest widoczne" to niech sie nie zawraca glowy drugiej osobie. zawsze moze sie okazac ze stosunkowo mlody czlowiek zostanie postawiony przed opcja zajecia sie przez dlugie lata starsza, chora osoba i co zrobi?
      • niceflower454 Re: Czy związalibyscie się z taką kobietą....? 28.03.11, 13:12
        dlatego mowie,ze trudno mi dopatrzec patologii w zwiazku starszej kobiety i młodszego faceta.Wedlug mnie to zwiazki lepsze niż nie daj bóg na odwrot.

        No bo na co moze cierpiec kobieta,ktora woli mlodszych?
        • urko70 Re: Czy związalibyscie się z taką kobietą....? 28.03.11, 13:31
          niceflower454 napisała:

          > dlatego mowie,ze trudno mi dopatrzec patologii w zwiazku starszej kobiety i mło
          > dszego faceta.Wedlug mnie to zwiazki lepsze niż nie daj bóg na odwrot.
          >
          > No bo na co moze cierpiec kobieta,ktora woli mlodszych?

          Np na to, że po kilku latach ów 25latek dojdzie do wniosku, że ona zawsze tylko ze starszą kobieta był, że ona popróbowała życia a on nie i on tez chce spróbować.
          Co więcej, jesli za kilka lat on będzie chciał mieć dzieci to ona za kilka lat mając +- 45 bedzie maiął trudności w zajściu...
          Ale najzabawniejszymi są sytuacje spotkań ze znajomymi...
        • titta Re: Czy związalibyscie się z taką kobietą....? 28.03.11, 15:55
          Na to samo co facet w odwrotnej sytuaji: na ryzyko ze partner zajinteresuje sie osoba o 30 lat od niego mlodsza.
    • wycieczkowicz111 Re: Czy związalibyscie się z taką kobietą....? 28.03.11, 14:11
      Na kilka lat moze bedziecie szczesliwi, ale potem on cie na bank zostawi i bedziesz cierpiec i to mocno.
    • torentino odpowiem przykładem 28.03.11, 14:50
      maja babcia, obecnie lat 87, mój dziadek lat 75 - od ponad pół wieku razem, trójka dzieci, siedmioro wnuków, związek na całe życie bez żadnych wahań i wątpliwości. więc można i zdarzają się i pozytywne przypadki wbrew temu co twierdzą tutaj wszyscy, nie zawsze i nie dla wszystkim zmarszczki są przeszkodą w miłości.
      • chrissis myślicie strasznymi schematami 28.03.11, 16:48
        ja też znam pozytywny przykład z różnicą 11 lat - on obecnie ma 33 lata, ona 44 i związek ma się dobrze, na świecie jest 4 letnie dziecko, nikt nikogo nie zdradza, nie porzuca, myślą nawet o następnym dziecku ... czasy się zmieniają, obecne 40-latki potrafią być atrakcyjne i zadbane, po nich nawet tej różnicy wieku specjalnie nie widać, trzeba się mocno wpatrzyć aby zobaczyć że ona ma więcej zmarszczek. no i on jest dojrzałym i odpowiedzialnym facetem, który wiedział co robi i wie nadal, że to jest odpowiednia dla niego kobieta mimo tej różnicy wieku. czy jest ryzyko? oczywiście, ale w którym związku go nie ma? jeżeli facet wbrew powszechnej opinii decyduje się na związek ze straszą kobietą, często przy ostracyzmie rodzinnym i nie jest 18 letnim szczeniakiem, któremu sperma mózg zalewa, to dlaczego odmawiać racjonalności jego decyzji? nie wszyscy myślą i żyją według utartych schematów a taki związek może być dużo ciekawszy dla obu stron niż związek z rówieśnikiem, więcej wyzwań, więcej różnic i cech do wzajemnego poznawania ... więc powtórzę - warto próbować, o ile obie osoby przemyślały konsekwencje i najważniejszym atutem za związkiem nie jest wygląd partnera - a wbrew forumowym wieszczom dla większości ludzi jednak nie wygląd decyduje o byciu razem.
        • zawsze.kosia Re: myślicie strasznymi schematami 28.03.11, 16:55
          chrissis napisała:

          > ja też znam pozytywny przykład z różnicą 11 lat - on obecnie ma 33 lata, ona 44
          > i związek ma się dobrze, na świecie jest 4 letnie dziecko, nikt nikogo nie zdr
          > adza, nie porzuca, myślą nawet o następnym dziecku ... czasy się zmieniają, obe
          > cne 40-latki potrafią być atrakcyjne i zadbane, po nich nawet tej różnicy wieku
          > specjalnie nie widać, trzeba się mocno wpatrzyć aby zobaczyć że ona ma więcej
          > zmarszczek. no i on jest dojrzałym i odpowiedzialnym facetem, który wiedział co
          > robi i wie nadal, że to jest odpowiednia dla niego kobieta mimo tej różnicy wi
          > eku. czy jest ryzyko? oczywiście, ale w którym związku go nie ma? jeżeli facet
          > wbrew powszechnej opinii decyduje się na związek ze straszą kobietą, często prz
          > y ostracyzmie rodzinnym i nie jest 18 letnim szczeniakiem, któremu sperma mózg
          > zalewa, to dlaczego odmawiać racjonalności jego decyzji? nie wszyscy myślą i ży
          > ją według utartych schematów a taki związek może być dużo ciekawszy dla obu str
          > on niż związek z rówieśnikiem, więcej wyzwań, więcej różnic i cech do wzajemneg
          > o poznawania ... więc powtórzę - warto próbować, o ile obie osoby przemyślały k
          > onsekwencje i najważniejszym atutem za związkiem nie jest wygląd partnera - a w
          > brew forumowym wieszczom dla większości ludzi jednak nie wygląd decyduje o byci
          > u razem.


          :)
          • amanda-lear Re: myślicie strasznymi schematami 28.03.11, 21:52
            Widzę Kosiu(Gosiu) że ucieszyło Cię iż ważne jest że nie wygląd ma znaczenie, a ponieważ uważam, że tak naprawdę cokolwiek nie powiemy, to Ty i Twój partner będziecie z tym żyć, to przestaję "wieszczyć";) Róbta co chceta i oby Wam się udało.
      • urko70 Re: odpowiem przykładem 29.03.11, 12:34
        torentino napisał:

        > więc można i zdarzają się i pozytywne przypadki

        Właśnie, przypadki.
    • krolikotapir Re: Czy związalibyscie się z taką kobietą....? 28.03.11, 14:55
      Jeśli bym się zakochał - oczywiście że tak.
      • jesienna-pani Re: Czy związalibyscie się z taką kobietą....? 28.03.11, 15:27
        Padło tutaj zdanie, że ryzyko jest duże ale warto....Uważam, a nawet wiem z autopsji, że warto tylko spróbować i szybko skończyć. Związek nie wchodzi w grę, nie warto:)
    • janusz19632011 Re: Czy związalibyscie się z taką kobietą....? 29.03.11, 07:30
      zawsze.kosia napisała:

      > ..która jest kilkanascie lat starsza, np 17 lat.. 25/42 kobieta..ale tworzycie
      > wspaniały związek trwający powiedzmy juz 2 lata...oparty na szacunku i zaufaniu
      > no i wielkiej miłosci.
      >
      > ale...własnie czy zdecydowalisbyscie sie na taki zwiazek na całe zycie, ..ślub,
      > dziecko ..wiadomo,ze róznie bywa, ale czy w tej danej chwili wiedzac ze jest d
      > uzo starsza i róznica zacznie byc barzdo widoczna...wierzylibyscie ze taki zwia
      > zek moze prztrwac???/
      .w łóżku sie wszystko wyrówna
      • black-sandra Re: Czy związalibyscie się z taką kobietą....? 30.03.11, 08:55
        Ile ludzi tyle opinii - ja na miejscu autorki czułabym sie w tej chwili jak na karuzeli :) nie wiedziałabym czy sie kręcic nadal czy juz wysiąść :) a prawda jest taka , że my decydujemy o swoim życiu i jak sobie pościelimy tak się wyśpimy :)
    • easydobranocka Re: Czy związalibyscie się z taką kobietą....? 30.03.11, 12:10
      Witaj.To nwszystko zależy od tego.Czy ta dziewczyna by mnie pokochała.Jeśli tak ,to nie wachałbym się ani chwili.Tylko ,że trudno poznać kogoś po jednym razie.Czyli jedna kaw,jedno ciacho.między nami nie iskrzy,to szkoda czasu.
    • piorex12 Czy związalibyscie się z taką kobietą....? 31.03.11, 16:38
      Ja nigdy!!!
    • sanczez_80 Re: Czy związalibyscie się z taką kobietą....? 07.04.11, 16:39
      nigdy w zyciu. szkoda zycia. romansik owszem. ale tak spaprac sobie zycie. facet 40 lat to jeszcze jest pelen zycia i przy odpowiednim stanie konta i dobrym prowadzeniu sie moze miec kobiete 17 lat mlodsza. a na co mu babcia 60 lat he he
    • wiosnajuzjest Re: Czy związalibyscie się z taką kobietą....? 08.04.11, 21:44
      troche nietrafione sformuowanie tematu watku,
      ale sam temat ciekawy

      roznica wieku nie ma znaczenia jezeli sa szczere,prawdziwe,uczucia-
      brzmi naiwnie,ale taka jest prosta prawda.
      z moich obserwacji wynika,ze zwiazki z duza roznica wieku sa trwale,
      moze dlatego,ze jest ich stosunkowo mniej,
      czesto takie relacje sa bardzo silne,bo od poczatku zazwyczaj bylo im pod gorke,
      znajomi sie podsmiewali,rodzice sprzeciwiali itp,a oni przetrwali!:)

      argumenty typu,"ona stara i on mlody i zaraz znajdzie sobie mlodsza" sa bzdurne,
      wyswiechtany stereotyp.

      ciesz sie chwila!:)
      gwarancji,ze "to na cale zycie" nie ma,
      z 45 latkiem szanse bylyby takie same,o ile nie mniejsze...;)




      • arniela66 Re: Czy związalibyscie się z taką kobietą....? 11.04.11, 23:22
        Za przeproszeniem :-)
        Głupia ,stara babo 42 letnia,Ten Twój 25 latek musi być niezły pasztet męski,albo cwaniak zyciowy,ze z Tobą sie zadał i jeszcze niby dziecko z Tobą chce ;-)
        Jakby chciał z Tobą dziecko,to juz byś to dziecko ur.bo masz 42 lata,a jestes z facetem już 2 lata.
        Facet albo desperat całkowity,bo z Tobą 42 latką ,do tego z dzieckiem zyje,albo cwaniak co mami Cię swoimi słowkami o miłosci aby mieć drugą mamusię i do tego seks na żądanie.
        Któregos dnia i tak Cie w dupe kopnie jezli z niego fajny facet,bo nawet jakbys była pięknoscią i wydawała mnóstwo kasy na botoksy,to niestety młodsza sie nie zrobisz,tylko starsza.
        • zawsze.kosia Re: Czy związalibyscie się z taką kobietą....? 12.04.11, 17:50
          Jesli ty z kims jestes to ja szczerze współczuje takiej zołzy..
          • ma_dre Re: Czy związalibyscie się z taką kobietą....? 17.05.11, 11:18
            jad jej wycieka wszystkimi porami, nie przejmuj sie kosia, pewnie jej facet ja zostawil dla starszej ;-)
    • samotnica34 Re: Czy związalibyscie się z taką kobietą....? 13.04.11, 01:17
      jak wierzysz to sie zen... jak nie wierzysz to sie nie zen

      nikt Ci nie pomoze uwierzyc tylko Ty wiesz na ile kochasz

      moja opnia: wiek nie gra roli choc wiekoszsc panow w wieku 35 lat szuka partnerki "do 30tki" :) a do kobiet 35 letnich staruje 50latki ale taki to juz lajf
    • s-orbona Re: Czy związalibyscie się z taką kobietą....? 09.05.11, 11:38
      Co to jest miłość?
      • zawsze.kosia Re: Czy związalibyscie się z taką kobietą....? 16.05.11, 10:20
        dla kazdego cos innego znaczy miłosc...
        • grzeszna-go Re: Czy związalibyscie się z taką kobietą....? 16.05.11, 15:16
          Znam taki zwiazek-dokładnie 17 lat różnicy, ona ma już 71, na tyle wygląda, jest po udarze,jest "przy kości", po rehabilitacji chodzi. Są razem co najmniej 20 lat. On-szczupły, drobny, sprawny. Zawsze razem-za rękę , pod rękę, po zakupy, do lekarza. Bardzo o siebie dbają, nie mają dzieci.
          Widać,że są szczęśliwi. Kiedyś ją zagadnęłam- że to musiała być wielka miłość?- z takim pięknym uśmiechem odpowiedziała-tak. Jak ona byla po udarze, on wszystko załatwiał, myl ją, ubierał,kiedyś tylko raz powiedział,że martwi go to,że ona ciągle płacze,że może charakter jej się zmienił, a to była taka cudowna kobieta-zawsze miła, uśmiechnięta, jak przychodził z pracy czekala na niego z obiadem i radością. Ale teraz ona chodzi i znowu widzę ich ciagle razem pod rękę. Brzmi jak bajka, ale to jest prawda.
          Ja za to byłam z partnerem młodszym o 6 lat, zostawił mnie dla młodszej/ ode mnie o 9 lat/ i potrafił powiedzieć ,że z babcią nie będzie spał,a było to po 6 latach niby dobrego związku. Dlatego przemyśl to jeszcze raz dobrze. Postaw się w sytuacji,że twoj syn przyprowadza o tyle starszą kobietę-jak ty byś zareagowala. A jego rodzina, nawet jeśli on się odizoluje, będzie zawsze przeciw wam.
Pełna wersja