Jak przekonać faceta do diety

02.04.11, 18:01
by zmienił nawyki żywieniowe
    • masher Re: Jak przekonać faceta do diety 02.04.11, 18:05
      zaczynajac od siebie i uczac sie gotowac smacznie, zdrowo i ladnie :] tylko czy ktorejs sie bedzie chcialo zaczac zmieniac swiat od siebie? :]
      • szpinak28 Re: Jak przekonać faceta do diety 02.04.11, 18:27
        mi sie nie udało wiec go zaprowadziłam do dietetyka i szczerze nie myslałam ze mi sie uda ale byłam w soku bo sie udało i teraz razem sie odchudzamy:) byłam u Pani anety z halsy jest to niesamowita osoba, na wizycie przeprowadzana jest analiza skłądu ciała podczas której wychodzi ile jest miesni a ile tłuszczu i pani powiedziala ze mój facet ma duzo miesni tylko ze one ukryte sa pod warstwa tłuszczu a jeszcze pani aneta podwałam tak zyciowe i szybkie pomysły na dania ze nie dało sie go nie przekonac i zmotywowac
        • ryszard_mis_ochodzki a czy pani Anetka pokazywala jak zrobic dobrze? 03.04.11, 16:08
          misiowi? w praktyce? czy tylko w teorii?
        • iamhier Re: Jak przekonać faceta do diety 03.04.11, 17:07
          do szpinka-to słusznie,poniewaz te osoby ( wtym lekarze,lekarki),ktore namietnie zwalczają anoreksje,osoby o niemalze idralnym wygladzie (jak z reklamy),poniataja facetami bez brzucha,zadbanymi prowokujac innych by mysleli o nich jak o co najmniej metroseksualnych,to niemalze zazwyczaj biseksi lub homo.Tacy panie lub panowie,ktorzy sa oporni na diety,mody co do wygladu fajnego (wcale nie anoreksji ) i panie,ktore wygladaja jak mezczyzni-wielki brzuch,grube ciało etc.....Sorry,ale tak zazwyczaj jest.

          Wiadomo,ze osoby innej orientacji nie znosza gdy kobieta wyglada tak,ze podkresla dymorfizm płciowy....A najbardziej nienawidza kobiet o wygladzie Miss (tak to okreslmy....),tak jak wiekszosc walczacych z anoreksja....Sa zbyt kobiece dla nich....Lesbijki tez za nimi nie przepadaja (za maly feminizm).
        • empeczy oj ta pani aneta to musi byc aparatka 03.04.11, 19:53
          niezłe ziółko.
      • czerwony_rower Re: Jak przekonać faceta do diety 02.04.11, 21:02
        hmm ... gotuje zdrowo i smaczne (choc to pewnie kwestia gustu). I co z tego, skoro u nas gotuje sie tylko w soboty, niedziele i 'swieta'. Odchudzajac sie dwa dni w tygodniu i obzerajac przez pozostale raczej nie schudniesz.

        > tylko czy
        > ktorejs sie bedzie chcialo zaczac zmieniac swiat od siebie? :]
        To nie ja mam nadwage :)
        • masher Re: Jak przekonać faceta do diety 02.04.11, 21:14
          yhm i to ze ty jej nie masz ma oznaczac co? bo jak widze nie przywiazujesz wagi do tego ze sie w domu nie gotuje a jedynie sie przypieprzylas do faceta. a czy jemu ma zaczac przeszkadzac ze masz krzywe cycki? badzmy szczerzy, albo sie traktujecie powaznie i robicie cos wspolnie albo przestan byc intruzem jesli nie masz ochoty zaczac od siebie zmian. pokaz ze potrafisz to moze sie przylaczy. inaczej tego nie widze, i to jest akurat najlepsza rada jaka mozesz otrzymac :]
          • czerwony_rower Re: Jak przekonać faceta do diety 02.04.11, 21:41
            Dzieki za troske, ale moje cycki maja sie dobrze :). Wole gotowac w domu, niz jesc na miescie lub kantynie firmowej. Oboje pracujemy i niestety gotowanie w domu w tygodniu odpada ... przynajmniej na razie.
            Co dokladnie zmienic? Jem (raczej) zdrowo (bo tak lubie), uprawiam sport (jego nie daje sie namowic na nic). Trick z parkingem 'kawalek dalej' przestal skutkowac po kupieniu nawigacji. Nie mam zasadniczo nic przeciwko paru kilogramom wiecej, ale .... jak zaczyna wygladac jak w 8 miesiacu ciazy ... to tak zaczynam lekko sugerowac by cos z tym zrobil. Jesli jedyna twoja rada to 'codziennie gotowac domowe obiadki' to dzieki, ale nie skorzystam.
            • masher Re: Jak przekonać faceta do diety 02.04.11, 22:04
              to psioczenie na faceta i nic nie robienie wybacz nic tym bardziej nie zdziala. tylko nie wiem ponakiego grzyba zawracasz tym innym gitare skoro sama masz takie a nie inne podejscie.
              • czerwony_rower Re: Jak przekonać faceta do diety 02.04.11, 22:19
                hmm ... po jakiego grzyba wchodzisz na watek o tytule 'Jak przekonac faceta do diety', skoro to cie nie interesuje?
                • masher Re: Jak przekonać faceta do diety 02.04.11, 22:32
                  napisze to tak abys zrozumiala, pretensjami, wytykaniem i gowno robieniem procz naskakiwania nic nie zdzialasz. nie masz ochoty zaczac od siebie? to sie gon i zostaw chlopa w spokoju. wystarczajaco prosto napisalem czy moze rozwinac mysl jak gowniane macie oboje nawyki zywieniowe i czym to skutkuje bo moze zwyczajnie jestes za tepa aby pojac gdzie lezy blad? a teraz wybacz, szkoda mi czasu na glupote ludzka
                  • czerwony_rower Re: Jak przekonać faceta do diety 02.04.11, 22:57
                    Ach, to juz do wyzwisk przechodzimy. Gratuluje kultury osobistej.
                    Nawyki zywieniowe juz zmienilam dawno temu. Nie twierdze, ze jest to super nowoczesna i zdrowa dieta, ale az tak zle chyba tez nie jest. Jak juz pisalam, jedzenie raczej zdrowe (hamburgery, chipsy itp zdecydowanie nie), ze swiezych warzyw - jakos nie przepadam za gotowcami, do pracy jak bylo w miare blisko (niestety juz nie jest, wiec zamieniony na samochod) na rowerze. To jak ma wygladac to zdrowa dieta, jakies przyklady czy kolejne wyzwiska?
                    A o 'chlopa' sie tez nie martw, ma sie dobrze :).
                    • masher Re: Jak przekonać faceta do diety 03.04.11, 00:11
                      wyzwisk? chyba jednak nie wiesz co to slowo oznacza

                      wyjasnie pokazujac palcem, bo trzeba chyba az tak lopatologicznie -> "i niestety gotowanie w domu w tygodniu odpada"
                      a teraz sie zastanow nad tym czy dobre nawyki zywieniowe to:
                      a. brak codziennie dobrej diety
                      b. okazjonalna weekendowa kuchnia domowa
                      c. ani a ani b, czyli calotygodniowa dobra dieta :]

                      jesli twoja odpowiedzia jest a lub b, nie mamy o czym rozmawiac. jesli jednak jakims cudem c to zastanow sie nad pytaniem dodatkowym- kto ma to zmienic i dlaczego na poczatek masz zaczac od siebie, chocby na to aby znalesc czas na to aby codzinnie zrobic dobry posilek ktory nie wymaga ani specjalnie czasu ani zachodu przy tym :] na koniec przepros i wyjdz, bo pewnie i tak nie dotarlo gdyz nawet przy odpowiedzi c, oblejesz pewnie pytanie dodatkowe, co juz dwa razy zrobilas:]
                      • czerwony_rower Re: Jak przekonać faceta do diety 03.04.11, 01:00
                        No coz kultura osobista u ciebie na troche nizszym poziomie niz zywieniowa. Przynajmniej bedziesz zdrowy :).
                        Oczywiscie, ze jedzenie gotowane w domu jest najlepsze. Jedzenie 'na miescie' nie musi jednak oznaczac McDonaldsa. No chyba, ze to jedyna 'restauracja', ktora znasz. Sadzac po poziomie wypowiedzi to bardzo prawdopodobne. Nie wspominajac juz o tym, ze panowie gotowac tez potrafia i nawet im to niezle wychodzi. Owszem, czas na sile by sie znalazl na gotowanie obiadu wieczorem. Tylko drugi obiad pozno wieczorem raczej nie jest dobrym rozwiazaniem.
                        • aniorek Re: Jak przekonać faceta do diety 03.04.11, 01:20
                          Nie trac cennego czasu na dyskusje z trollem, ktory za nadwage faceta obwinia jego partnerke. Tak jakby gosc sam nie mial rak i nie potrafil przyrzadzic sobie posilku sam.

                          Facetowi nalezy powiedziec, ze ciaza spozywcza odrzuca wizualnie i niedlugo skonczy sie seks, jak tak dalej pojdzie. Druga rzecz to po prostu aspekt zdrowotny. Dopoki on sam tego nie zrozumie, zadna dieta sie nie uda.
                          • czerwony_rower Re: Jak przekonać faceta do diety 03.04.11, 01:36
                            > Nie trac cennego czasu na dyskusje z trollem, ktory za nadwage faceta obwinia j
                            > ego partnerke. Tak jakby gosc sam nie mial rak i nie potrafil przyrzadzic sobie
                            > posilku sam.

                            Tez sie zastanawiam po co prowadze dyskusie z kims o mentalnosci 3 latka.

                            > Facetowi nalezy powiedziec, ze ciaza spozywcza odrzuca wizualnie i niedlugo sko
                            > nczy sie seks, jak tak dalej pojdzie. Druga rzecz to po prostu aspekt zdrowotny
                            > . Dopoki on sam tego nie zrozumie, zadna dieta sie nie uda.

                            Mam tylko nadzieje, ze sie wezmie za siebie zanim aspekt zdrowotny go do tego zmusi.
                          • masher Re: Jak przekonać faceta do diety 03.04.11, 02:42
                            aniorek napisała:

                            > Nie trac cennego czasu na dyskusje z trollem, ktory za nadwage faceta obwinia j
                            > ego partnerke. Tak jakby gosc sam nie mial rak i nie potrafil przyrzadzic sobie
                            > posilku sam.
                            >
                            > Facetowi nalezy powiedziec, ze ciaza spozywcza odrzuca wizualnie i niedlugo sko
                            > nczy sie seks, jak tak dalej pojdzie. Druga rzecz to po prostu aspekt zdrowotny
                            > . Dopoki on sam tego nie zrozumie, zadna dieta sie nie uda.

                            jakos nie widze obwniania partnerki w tym co pisze. moze twoja jednostka logiczna zwyczajnie nalezy do tych ktore sobie same a rzeczywistosc innym torem... od samego poczatku za punkt wyjscia do zmian wskazuje jasno i klarownie BRAK WYROBIONYCH ZDROWYCH NAWYKOW ZYWIENIOWYCH. brak stalych posilkow, najpewniej nie sa to dobre i zdrowe posilki, podjadanie, slodzone kolorowe gowna do picia itd... sek w tym ze facet ma to gleboko gdzies, bo nie zna stanu normalnego. czego oczekiwac jak kobieta twierdzi, ze na przygotowanie posilkow nie maja zwyczajnie czasu? a za jedyne jej rozwiazania uznaje proby wyciagniecia gdzies faceta, zmuszenia do cwiczen ciaglym gadaniem. zaden facet by sie tym nie przejal. dlatego jesli cos ma sie zmienic, to rada jak to piszesz trola jest prosta - NABYC ODPOWIEDNI NAWYKI ZYWIENIOWE i zmienic kompletnie od a do z pojecie ich wspolnego zywienia bo nic ale to nic sie nie zmieni. a nie zmieni sie dlatego bo on ma to gdzies, a ona jak widac tez. bo czemu ma cos zmieniac w ich wspolnym zywieniu, skoro w weekendy maja owo "zdrowe zywienie", stara sie go namawiac na sport itd... przecie tyle juz robi... a efekty takie jak na obrazku. oczywiscie ma racje... ja sie myle a na dodatek smiem zwracac uwage na tak oczywiste rzeczy :] tylko ze to nie ja mam spasle cos na kanapie. wiec napisze prosto- robta co chceta, nic sie nie zmieni bo na glupote nie ma lekarstwa.
                            • siata2 Re: Jak przekonać faceta do diety 03.04.11, 14:49
                              Masz chyba jakieś problemy ze zrozumieniem, bo dużo sobie sam wymyślasz...

                              > samego poczatku za punkt wyjscia do zmian wskazuje jasno i klarownie BRAK WYRO
                              > BIONYCH ZDROWYCH NAWYKOW ZYWIENIOWYCH. brak stalych posilkow, najpewniej nie sa
                              > to dobre i zdrowe posilki, podjadanie, slodzone kolorowe gowna do picia itd...

                              Skąd założenie, że brak stałych posiłków? Ja też nie gotuję w domu w ciągu tygodnia, za to w pracy jadam drugie śniadanie i obiad o stałych godzinach (zmiany godziny max 30 minutowe). Czy to, że nie gotuję w ciągu tygodnia oznacza, że jem niezdrowo i mam złe nawyki żywieniowe? Myślę, że dużo gorszym nawykiem jest niejedzenie w pracy nic a później jedzenie bardzo późnego obiadu - gotowanego w domu.

                              Sugerujesz, że facet jest niczym Pies Pawłowa? że czego się go nauczy to będzie w kółko wykonywał i sam nie pomyśli, że można inaczej (zdrowiej)?
                              • masher Re: Jak przekonać faceta do diety 05.04.11, 14:38
                                jak widzisz, facet nie mysli o wlasnym zdrowiu a wrecz ma to gdzies :] bo nie roztylby sie gdyby na to zwracal jakas uwage. co wiecej, sam by w pewnym momencie stwierdzil ze jest szerszy niz wyzszy i ze pora cos z tym zrobic. czy robi? to moze jednak jest jak pies pawlowa, tylko ze w takim gorszym wydaniu bo nawet nie rozumie jak sie cos do niego mowi a dalej robi swoje i do czasu az nie zmieni sie mu srodowiska i jego upodoban to on sam tego nie zrobi.
                        • masher Re: Jak przekonać faceta do diety 03.04.11, 02:24
                          wybacz ale znajduje cie na poziomie ameby. wyjasnie jednak dlaczego.

                          1. nie masz bladego pojecia o kulturze zywienia.
                          2. nie widzisz glownej przyczyny w ewentualnej nadmiarowosci faceta w braku wlasnie odpowiednich nawykow zywieniowych.
                          3. dla ciebie naczelnym rozwiazaniem jest psioczenie na faceta i trucie mu d.
                          4. nie dociera do ciebie to, ze najlepszym co mozesz zrobic to zmienic te nawyki jakie macie WSPOLNIE, czyli brak wspolnych domowych posilkow w spokoju.
                          5. nie dociera do ciebie to, ze albo sama cos z tym zrobisz albo nic sie nie zmieni
                          6. a juz najmniej dociera chyba to, ze nie masz bladego pojecia o gotowaniu skoro dla ciebie zrobienie obiadu dla dwojga to wielka wyprawa w kuchnie i x godzinne zajecie na ktore nie masz czasu.
                          7. nie tylko nie masz bladego o tym pojecia ale tez zadnych checi bo wszystko sie sprowadza do pkt3.

                          a od mojej kultury, tego gdzie jadam sie badz laskawa dziecino odpympkac bo nic ci do tego a na ostrzejsze potraktowanie zapracowalas ignorancja tematu i ogolnie traktowaniem swojego faceta jak buca ktory nie ma bladego pojecia o niczym i w ogole cud ze jeszcze zyje bo gdyby nie ty to pewnie by skisl z zasiedzenia. wybacz panienko, z twoim nastawieniem do niego, z tym jak pojmujesz zdrowe zywienie nie widze nawet furtki do zmian. do czasu az nie zmienisz swojego podejscia, nie podejscia swojego faceta to nic, ale to kompletnie nic sie nie zmieni. ale wiesz lepiej, i moze wlasnie dlatego pytasz innych i masz takie spasle cos w domu :] ale co ktos tam wie, wiesz lepiej, to nie pytaj jesli jedyne czego oczekujesz to poklepywanie po plecach i przytakiwania. moze jak zabulisz za dietetyka ktory ci wyjasni kilka spraw to moze pojmiesz w czym rzecz. znaj moje dobre serce i cierpliwosc - zadaj sobie banalne pytanie - CO mozesz jeszcze zmienic, skoro nie zmienisz ani jego nastawienia do cwiczen ani do ruszania sie...? bo wybacz, to ze ty sie odzywiasz moze i zdrowo nie znaczy ze on takze :] nawet jesli sobie zrobi badania, nawet jesli dostanie pierwszego zawalu to dalej bedzie to mial gdzies i nie znajdzie sie powod do zmian. czemu? bo nie ma wyksztalconych odpowiednich nawykow zywieniowych. nawet nie wpadniesz na pomysl aby wspolnie zastosowac jakas wspolna sensowna i co wazniejsze systematyczna diete gdzie facet sie i naje i zje smacznie i calkiem sporo... tylko widzisz, wiesz lepiej, a efekty twojego "zdrowego" zywienia masz w domu. wam nawet zdrowy kopniak w litery nie pomoze bo wiecie lepiej

                          na tym koncze temat bo ze swojej strony wyczerpalem poklady tolerancji ignorancji i glupoty w twoim wydaniu.
                          • donnastregha i kto tu mówi o poziomie ameby? 03.04.11, 17:18
                            to może ja ci wytłumaczę łopatologicznie, bo widać, że koleżanka zbyt skomplikowanym językiem jak na twój poziom napisała.

                            1. ona sobie może nie mieć, skoro jest szczupła. ona jest partnerką, a nie matką ani dietetykiem faceta. jak tłuścioch nie zna zasad zdrowego żywienia, to niech zapłaci za dietetyka i pozna
                            2. nawet jeśli widzi przyczynę, to nie ona ma faceta odchudzić, tylko on sam ma się zdrowo odżywiać.
                            3. tak, lepiej, żeby psioczyła, niż niańczyła. nie ma bardziej żałosnej rzeczy niż tłuścioch, który winę na swój tłuszcz zrzuca na partnerkę, a nie na swoje obżarstwo
                            4. rónie dobrze to facet może dbać o wspólne posiłki i zdrowe odżywianie - dlaczego dbałość o dom ma być jedynie obowiązkiem kobiety? mężuś nie umie? to niech się nauczy
                            5. do tłuściocha powinno dotrzeć, że jak on nic nie zmieni, to może dużo stracić
                            6. g*wno wiesz o życiu czasem jak się ma pracę na pełen etat, dodatkow studia i małe dziecko, to ten wspólny obiad czasem jest gotowany po nocy na kolejny dzień. a jak mąż jest przyzwoitym facetem, to bierze gotowanie na siebie, a nie czeka na obsługę

                            masher - albo jesteś trollem, albo żałosnym dupkiem, któremu się wydaje, że kobieta powinna facetowi usługiwać
                            dla mnie - jakby mój mąż reagował na swją nadwagę tak, jak ty, to szybko by dostał do ręki garnek z informacją, że jak upichci, to zje.
                            na szczęście mój mąż rozumie, co to partnerstwo i gotujemy na zmianę, a nie bredzi o tym, że żona ma gotować obiady dla dobrych nawyków żywieniowych

                            żal d*pę ściska, jak się ciebie czyta
                            • shachar Re: i kto tu mówi o poziomie ameby? 03.04.11, 17:46
                              chill out. Masher ma rację.
                              ;))Wiesz każdy lubi być specjalistą i ekspertem od radzenia, więc i ja wrzucę 3 grosze.
                              Otóż tak: tzw."niedawanie", psioczenie, gromienie wzrokiem i nazywanie domownika tłuściochem nie da nic oprócz eskalacji konfliktu, tak bowiem jesteśmy skonstruowani, że reagujemy na bodżce pozytywne, nie negatywne.One nas dopingują do działania, no to przecież elementarne.. Jeśli roztoczysz wokól siebie aurę jędzowatości to choćbyś miała 100% racji, że on nie powinien..że znowu coś zeżarł tłustego..to i tak przegrasz, dodatkowo skwasisz siebie i atmosferę w domu, jeśli już nie jest skwaszona. Tycie nie bierze się z niczego. Mogę pogdybać, ale seksu to tam nie ma zbyt rewelacyjnego, i nie było, no nie?:)
                              Zażartuję sobie, że jak go któraś zainteresuje, to sam schudnie ;)

                              Lubisz swojego miśka wogóle? to kupcie sobie rowery albo co, psa na spacery...
                            • masher Re: i kto tu mówi o poziomie ameby? 05.04.11, 14:48
                              to moze jednak wyjasni to tobie na zasadzie choroby alkoholowej. moze to ci cos powie bardziej i na tym zakoncze uswiadamianie co do bledow w waszym mysleniu...

                              alkoholik wg waszego postrzegania ma swoj problem sam. sam go nabyl, byl za glupi to wpadl w alkohol. ma sam sobie z niego wyjsc. rodzinie nic do tego bo rodzina nie jest od tego. w ostatecznosci sie z takim rozwioda bo co z takim alkoholikiem sie ma meczyc.

                              tylko ze widzisz, normalny czlowiek, ktory jest za kogos odpowiedzialny i komu lezy na sercu jego dobro jest z takim alkoholikiem na dobre i zle. pomaga mu z tego wyjsc. choroba alkoholowa to nie problem tej jednostki, tylko calej rodziny. cala rodzina musi zmienic swoj sposob bycia i funkcjonowanie bo inaczej nic sie nie zmieni. alkoholizm sie nie bierze z powietrza. tak samo jak to ze ktos sie objada az do bycia kula do toczenia... i nie koniecznie musi byc to problem nawet prawidlowych nawykow zywieniowych ale moze sobie tak rekompensowac jakies problemy. bo dobre jedzenie i w wiekszej ilosci moze poprawiac samopoczucie. a moze zwyczajnie lubi jesc... ale o ile sam nie wykazuje zadnych checi do zmiany, o ile wyciaganie na spacery nic nie daje to jedyna opcja jest zmiana zywienia i nawykow. z tego co autorka pisze, zalezy jej na facecie tylko nie wie co ma zrobic bo to co wymyslila do tej pory sie nie sprawdza. wskazalem wiec jedyne pole w ktore jeszcze nie weszla z butami i ktorego nie zmienila a ktore moze byc kluczowe w tej sprawie.

                              nie ode mnie zalezy czy cos z tym zrobi. mnie to rybka, nie moj to problem. podalem tylko pod rozwage pewien pomysl. albo go przyjmnie albo nie.

                              na tym koncze bo dalszy udzial tutaj uznaje za bezcelowy. co mialem do napisania napisalem, reszta jest w jej rekach :]
                              • wersja_robocza Re: i kto tu mówi o poziomie ameby? 05.04.11, 15:41
                                Mieszasz kilka rzeczy.
                                Owszem, osoba uzależniona ma problem. I najbliżsi to osoby współuzależnione, bo funkcjonowanie razem z osoba chorą niejako sprawia, że nałóg króluje w domu. Zatem rodzina też ma problem. Ale rodzina to nie terapeuci, nie lekarze. To osoba chora musi chcieć się leczyć i wyzdrowieć i działać w tym kierunku. Musi szukać pomocy i na pewno ja dostanie. Natomiast nie może szantażować swojej rodziny: miało być na dobre i na złe, jest źle, więc trwajcie ze mną... i nic nie robimy z tym. Otóż nie. Rodzina może i powinna wspierać, ale w wychodzeniu z nałogu, a nie w byciu razem z nałogowcem. Takie zachowanie to zwykłe przyzwolenie na dalsze dysfunkcjonowanie rodziny i wręcz oklaski dla ulegania nałogowi. Stąd należy to przerwać i postawić choremu ultimatum: nałóg i zostajesz z tym sam/-a albo chcesz wyzdrowieć i wszyscy ci w tym pomożemy i też poddamy się leczeniu. Inne rozwiązanie jest destrukcyjne dla wszystkich.
                                • masher Re: i kto tu mówi o poziomie ameby? 05.04.11, 19:11
                                  niczego nie mieszam. pokazuje tylko ze nie mozna sobie od tak unikac pewnych odpowiedzi na pytania mowiac, ze mnie to nie dotyczy. dotyczy i w tym wypadku zwyczajnie jest to najpewniej jedyne wyjscie z sytuacji. niestety ale jesli chce aby cos sie zmienilo to albo ruszy temat z grubej rury zmieniajac >>ich wspolne<< nawyki zywieniowe a wlasciwie ich kompletny brak i postawi w ich miejsce stale posilki domowe, gdzie kazdego dnia bedzie dobre, zbilansowane, smaczne, ladne i sycace jedzenie. mozna wrecz zrobic jedzenie ktore sobie facet zabierze w pojemniku do pracy, podgrzeje w mikrofalowce czy nawet zje na zimno... wszystko jest kwestia checi. tylko trzeba chciec. facet nie chce bo mu dobrze, babka tylko marudzi i sie go czepia nie zadajac sobie najprostszego pytania - co faktycznie mozna zrobic i co zadziala. bo to co robi nie ma kompletnie sensu. albo niech sie rozwiedzie, facet bedzie mial przynajmniej swiety spokoj, nie bedzie mial gderajacej zrzedy w domu do ktorego nawet sie nie chce wracac bo tylko go bedzie odrzucalo na sama mysl o powrocie jesli juz tak nie ma :] ale masz racje, bez wspolnych checi nic sie nie stanie. tylko ze od kogos musi wyjsc sygnal do zmian. chory raczej sam nie zacznie zmian bo mu tak dobrze :]
      • akle2 Re: Jak przekonać faceta do diety 03.04.11, 17:46
        masher napisał:

        > zaczynajac od siebie i uczac sie gotowac smacznie, zdrowo i ladnie :] tylko czy
        > ktorejs sie bedzie chcialo zaczac zmieniac swiat od siebie? :]
        >

        Ale to chodzi o jego dietę, więc po co ona ma się uczyć?
        • gh83 Re: Jak przekonać faceta do diety 04.04.11, 12:12
          Bo to jej przeszkadza obecny stan rzeczy i domaga się zmian. Facet, z tego, co pisała autorka tematu, jest zadowolony z tego, co jest.
          • akle2 Re: Jak przekonać faceta do diety 05.04.11, 21:39
            Zmiany można próbować wprowadzać, jeśli tłumaczysz komuś, co on robi źle i jak powinien robić daną rzecz dobrze (wg pomysłodawcy zmian). Np: "Misiu, nie obżeraj się na noc i to jeszcze dwiema golonkami na raz, bo to nie zdrowo. Utrzyj sobie jabłuszko lub marchewkę"
            Natomiast wyręczanie kogoś nie ma nic wspólnego z uświadamianiem, bo utrwala bezwolność.
        • masher Re: Jak przekonać faceta do diety 05.04.11, 14:51
          bo facet ma to gdzies i jest mu z tym stanem dobrze do tego stopnia, ze dalej pakuje w siebie i pakuje ;) jedyna opcja na zmiane jest to ze ona zmieni warunki poczatkowe rownania bez pytania czy jemu sie cos podoba czy nie. inaczej nic sie nie zmieni, bo ani wyciaganie na spacery, biegi itd nie dziala a psioczeniem i marudzeniem tylko spowoduje to ze facet uda sie do lodowki:)
          • akle2 Re: Jak przekonać faceta do diety 05.04.11, 21:34
            :)
    • moonogamistka Re: Jak przekonać faceta do diety 02.04.11, 19:26
      Jesli Ty gotujesz- zmien kuchnie:)
      Niech sie przebada - wyniki sa najlepsza motywacja:)
    • tanebo Re: Jak przekonać faceta do diety 02.04.11, 20:12
      Prosty sposób: idąc ulicą i widząc super laskę powiedz mu że z takim brzuchem nie ma u niej szans. :)
    • fredoo Re: Jak przekonać faceta do diety 03.04.11, 11:13
      Mam takiego kolegę co musi schudnąć ze względu na serce. Stosuje specjalną dietę i przez ostatne miesiące przybyło go z 10 kg.Gdyby jadł normalnie byłby taki sam.
      Nigdy nie uwierzę w głupoty o odżywianiu. Ja reguluję wagę jak chcę wystarczy, że więcej pobiegam albo pójdę w góry. I uwielbiam się niezdrowo odżywiać.
    • noemi123 Re: Jak przekonać faceta do diety 03.04.11, 12:26
      Ja odpuściłam. Nawet zawał i lekarz nie pomogli.
      Przez pewien czas kupowałam tylko jedzenie małokaloryczne, owoce, warzywa, wôdę niegazowanà, nasionka do podjadania. Ale na miłość boskà jak zobaczyłam jak pod pazuchà kurtki przemyca ciasteczka i batona to dałam spokòj i po 2 miesiàcach żarcia obiadòw dla diabetykòw ugotowałam sobie przesmacznà golonkę:-)to nie ja powinnam być na diecie tylko on.
      I postanowiłam, basta!
      Skoro on się nie upilnuje to ja go na siłę nie będę odchudzać. Jest łasuchem, lubi sobie
      pojeść.
      Jego życie i jego zdrowie. Jest dorosły.
    • turbo-liberal Re: Jak przekonać faceta do diety 03.04.11, 16:07
      > Jak przekonać faceta do diety

      Przestań mu dawać.
      A jak nie zadziała, to przestań mu dawać jeść.
    • iamhier Re: Jak przekonać faceta do diety 03.04.11, 16:57
      Dla mnie każdy otyły mężczyzna,z wielkim brzuchem,w skórzanej odzieży,gónie kurtkach,na motorze,kompletnie zarośnięty (mocne owłosienie),to GEJ.

      W kulturach gejowskich to bardzo wyraźny trend.Nazywają się niedzwiadek lub misio.

      Ja nie mam nic przeciwko gejom,lecz walka ze szczupłymi mężczyznami taki ma podtekst,to samo dotyczy kobiet.Osoby,ktore mają nadwegę lub otyłość są wręcz na rękach noszone przez innych o odmiennej orientacji seksualnej- biseksualistów i gejów,lesbijki,biseksualistki.

      Zazwyczaj dobierają się w pary na zasadzie gruby i chudy- Flip i Flap.

      Osoba z mojego kręgu wygląda jak MISIO,180 cm wzrostu 115 kg i wszystko dokola sadza ,ze przekrecila sie z ta druga strone raju.Mieszka z gejem....

      Nadmienie jeszcze raz:sama mam znajomych o innej orientacji i dopiero oni mi uswiadomili skad sie bierze nienawisc i nękanie osob o idealnych proporcjach.....Nie bylam tego swiadoma!! Teraz juz to wiem.

      Osoby chude rzadko sa homo,są nekane przez grubasow homo lub bi,a moga byc co najwyzej aseksem....(choc pare wyjatkow by sie znalazlo,jak wszedzie).
      • senseiek Buahahahahahaah.... 03.04.11, 18:12
        Buahahahahahaah....

        • akle2 Re: Buahahahahahaah.... 03.04.11, 18:46
          Nudno byłoby bez niej, prawda ;)
          • senseiek Re: Buahahahahahaah.... 03.04.11, 19:20
            Ma nowego nicka niceflower454.. pewnie wyczula forumowy ostracyzm.. ;)
            • moonogamistka Re: Buahahahahahaah.... 03.04.11, 19:24
              nie szpiegujcie;)) sie przyczai i nie bedzie zabawy:))
              • senseiek Re: Buahahahahahaah.... 03.04.11, 19:28
                > nie szpiegujcie;)) sie przyczai i nie bedzie zabawy:))

                Marze o tym! Ona nie ma zycia poza forum - gdzie nie wejde - tam po 20-30 jej odpowiedzi... A zadnej czytac sie nie da. Zasmieca watki tym lajnem, tak ze mi obrzydza cala lekture..
                • moonogamistka Re: Buahahahahahaah.... 03.04.11, 19:35
                  Mnie bawi:) jak kazde kuriozum:) dajcie jej powietrza- nieszkodliwa, barwna- co Wam szkodzi?:)
                  • akle2 Re: Buahahahahahaah.... 03.04.11, 20:18
                    Mnie kiedyś tak naubliżała, że ją admin wykasował :D
                • iamhier Re: Buahahahahahaah.... 03.04.11, 20:35
                  do senseik-przecież pod tym nickiem pisze 5 roznych osob.....z tego samego kompa.
                  Ty jestes naprawde głupia.......i g.....wiesz na ten temat.Pipczysz 24 godz. na dobre prowokacje na forach i obrażasz kogoś tylko dlatego,że jakaś teoria jest dla ciebie niwygodna?

                  A może to o tobie? Hłe,hłe,hłe....

                  Wiem......nie musisz odpisywać,ze ta oczywiscie NIE JEST.....heheheh......hłe hehehehehhe
                  • iamhier Re: Buahahahahahaah.... 03.04.11, 20:36
                    i jeszcze jedno: skoro mnie tak szpiegujesz,to samo w sobie jest chore.Co zakochałaś się w mojej inteligencji......w to moge uwierzyć!
                  • caelum Re: Buahahahahahaah.... 04.04.11, 11:51
                    Eeeej, nie denerwujcie iamhier'ki. Od razu traci swój urok, jak zaczyna sypać inwektywami.

                    Hmm, chyba, że się spieszyła po kolejną porcję tabletek..? (Czy ci lekarze nie widzą, że one nie działają?!). :)))

                    • akle2 Re: Buahahahahahaah.... 05.04.11, 21:53
                      Działają, tylko coraz większe dawki muszą być, jak to w fazie remisji bywa :D
    • pefendorf Re: Jak przekonać faceta do diety 03.04.11, 18:51
      pozycje-milosne.blogspot.com/
    • joankb Re: Jak przekonać faceta do diety 03.04.11, 18:58
      masher ma dużo racji. Jak ktoś w ogóle nie ma nawyków zdrowego żywienia to same mu się nie nabędą. Można do dietetyka, czemu nie, ale to raczej w drastycznych przypadkach.
      Zwykłą dietę najprzyjemniej, najłatwiej się wdraża we dwoje właśnie. I nie chodzi o zwalenie wszystkiego na jedne ręce. Tylko o zwyczaj - jadamy w domu, smacznie i zdrowo.
      W południe w pracy jemy lekki posiłek, ten główny przyrządzamy w domu.
      Kto powiedział, że to trwa godziny, kto powiedział, że nie można ugotować na jutro? Oprócz surówek prawie wszystko można.
      Jak będą pierwsze efekty, a przynajmniej strach minie, z całą resztą pójdzie lepiej.
      • moonogamistka Re: Jak przekonać faceta do diety 03.04.11, 19:02
        Niby tak, ale wszystkie badania pokazuja, ze faceci pod "opieka" kobiet zyja dluzej. To one gonia go do lekarza, dbaja o jego zdrowie. Malo jest takich co sami biora zdrowie w swoje rece;)) No chyba, ze mlodsza kochanka mobilizuje:)
    • mieczakzkrakowa Re: Jak przekonać faceta do diety 03.04.11, 19:55
      Najlepiej dam to poczytać
      • e-no-kolego Re: Jak przekonać faceta do diety 03.04.11, 20:28
        Generalnie powinnaś się postarać - w łóżeczku. To jest najlepsza siłownia. Dieta niewiele daje. Kiedy będzie o co walczyć - pójdzie za Twymi "dobrymi pomysłami"
        :)
      • iamhier Re: Jak przekonać faceta do diety 03.04.11, 20:42
        do mięczak z krakowa-przecież na tym forum większosc tych inwigilujących,kontrolujących internutów i psychomanipulujacych na poziomiem IQ pantofelka to lesby.....

        Grube,bez wcięcia w talii,przez większą częsć życia ogolone niczym kombajnem na chłopczyka....zaciekłe i napastliwe.No i..mało aktywne seksualnie.Na pewno walczą o to by innym nie było lepiej w tej materii niczym lwice....

        I oczywiscie do kazdego 90-60-90 dorobią swą ideologie o anoreksji.Ty nawet nie wiesz do czego one sa zdolne.....w realu też.
        • iamhier Re: Jak przekonać faceta do diety 03.04.11, 20:43
          noooooo.........czesc z nich chowa sie pod przykrywką co rok to prorok.4 -5 dzieci u homo niewiadomo to naprawde standard.A skad myslisz sie to bierze??
    • wersja_robocza Re: Jak przekonać faceta do diety 04.04.11, 08:31
      Zobacz jak panowie czasem na to patrzą.
      Gruba żona - odchudzić czy zmienić
      Moja kobieta tyje

    • pppopularny facet po prostu rzuca kobietę i znajduje szczupłą 04.04.11, 09:53
      kobieta natomiast sama przechodzi na dietę aby odchudzić swego Misia ... kobieca logika :)
      • wersja_robocza Re: facet po prostu rzuca kobietę i znajduje szcz 04.04.11, 10:01
        pppopularny napisał:

        > kobieta natomiast sama przechodzi na dietę aby odchudzić swego Misia ... kobiec
        > a logika :)

        Bo kobiety to takie matki Teresy. Leczą świat.;)
      • ap_u Re: facet po prostu rzuca kobietę i znajduje szcz 04.04.11, 11:57
        > kobieta natomiast sama przechodzi na dietę aby odchudzić swego Misia ... kobiec
        > a logika :)


        no zaraz... tam powyżej to akurat panowie usilnie przekonują, że aby odchudzić Misia pani musi zacząć od siebie.
        • wersja_robocza Re: facet po prostu rzuca kobietę i znajduje szcz 04.04.11, 12:01
          ap_u napisała:

          > > kobieta natomiast sama przechodzi na dietę aby odchudzić swego Misia .
          > .. kobiec
          > > a logika :)

          >
          > no zaraz... tam powyżej to akurat panowie usilnie przekonują, że aby odchudzić
          > Misia pani musi zacząć od siebie.

          Pani będzie odchudzała siebie z kości na ości.;)
          • masher Re: facet po prostu rzuca kobietę i znajduje szcz 05.04.11, 14:53
            przekory :P nie dostaniecie deseru!
            • wersja_robocza Re: facet po prostu rzuca kobietę i znajduje szcz 05.04.11, 15:29
              A zjedz sobie mój deser. Ja idę na rower.:P
              • akle2 Re: facet po prostu rzuca kobietę i znajduje szcz 05.04.11, 21:56
                Sam zjedz deser. Cukier łagodzi obyczaje i nie będziesz ze ścieżek nikogo przepędzał ;P
                • akle2 Re: facet po prostu rzuca kobietę i znajduje szcz 05.04.11, 21:57
                  Sorry pokićkało mi się. Ale masher zrozumie ;P
                  • masher Re: facet po prostu rzuca kobietę i znajduje szcz 06.04.11, 11:18
                    no pewnie, tylko pasa czlowieka a pozniej mowicie ze gruby :P
    • nothing.at.all Re: Jak przekonać faceta do diety 05.04.11, 09:45
      Jest to trudna sprawa, sama próbowałam. Musisz zacząć od siebie - zmienić typ jedzenia, proponować aktywności, zdrowe gotowani, itp. A potem to juz jego wola.
    • alexon19 To proste 05.04.11, 14:50
      Zabierz go do szpitala gdzie leżą ludzie z otyłością i pokaż mu jakie są tego konsekwencje do tego pare zdjęć i statystyki co powoduje nadwaga jak to nie pomoże to ....
Inne wątki na temat:
Pełna wersja