fioretta_799
11.04.11, 13:27
Mniej wiecej 2 lata temu poznalam przez internet faceta, z ktorym sie zaprzyjaznilam, zadnego
" czegos wiecej" nie bylo. Spotykalismy sie ze dwa razy w miesiacu, chodzilismy do kawiarni albo restauracji, zawsze mielismy o czym gadac, buzie nam sie nie zamykaly, gadalismy wlasciwie jak dwie psapsiolki, glownie o osobistych, a nawet bardzo osobistych sprawach. W sierpniu 2010 facet poznal na kursie tanca dziewczyne, od grudnia z nia mieszka. No i jak sie mozny domyslec, przyjazn trafil szlag. Tzn zero kontaktu z jego strony,spotkalismy sie 2 razy krotko i przelotnie. Wprowadzil sie do nowego mieszkania, nawet mnie nie zaprosil na parapetowe, nie przedstawil tej dziewczynie.Przez 1,5 roku bylam dla niego kims w rodzaju psychoterapeuty, to mnie mowil o bardzo intymnych sprawach,np o nieszczesliwym dziecinstwie, smierci matki, nieudanym malzenstwie, nieudanym kolejnym zwiazku, nieodwzajemnionej milosci itd. Pare razy zaprosilam go do domu na kolacje.
Teraz czuje sie wykorzystana, murzyn zrobil swoje, murzyn moze odejsc. Domyslam sie, ze role powiernicy przejela ta dziewczyna , z ktora mieszka, wiec ja nie jestem wiecej potrzebna.
Co byscie zrobili na moim miejscu ? Napisalibyscie mu to wprost ?