aguchniak86
20.04.11, 14:35
ta...
No i doszlo do tego, nie rozumiem, nie jestem w stanie zrozumiec, moze wy mi to wytlumaczycie.
nasza relacja, bo zwiazek to nie jest i nigdy nim nie byl trwa mniej wiecej od 5 lat, zawsze nas ciagnelo do siebie, po ubieglorocznych wydarzeniach kiedy to ukrywal przede mna i przed wspolnymi znajomymi to ze ma dziewczne(jak sie dowiedzialam to mnie szlag trafil), zerwal podobno dlatego ze zdal sobie sprawe ze tak naprawde wazna jestem tylko ja (jak twierdzil). Ostatnie pol roku bylo niesamowite, wspolne wyjazdy na narty etc. Juz dawno stwerdzilismy ze sie kochamy ale nie za bardzo wiemy co z tym zrobic bo jestesmy tak roznymi osobami ze jak bedziemy razem to sie pozabijamy. Ja nie umiem miec krotkiej smyczy. on tez nie. No ale do cholery! do sedna juz przechodze: Obecnie przebywam za granica,(od 2 miesiecy) on jest w Polsce, przed wyjazdem powiedzial mi ze bedzie na mnie czekal, ze mnie kocha i ze chce ze mna byc. Po moim powrocie ( w polowie czerwca) mielismy o wszystkim pogadac. A sytuacja jest taka: od 1,5 miesiaca praktycznie sie nie odzywa,chyba ze to ja pierwsza wysle maila/smsa, gdzie zgubilo sie jego zainteresowanie, nie pyta jak sie czuje, czy mi dobrze, nie jest w ogole zainteresowany moim zyciem. Zawsze wydawalo mi sie ze nie jest to czlowiek ktory rzuca slowa na wiatr. Sytuacja jest jeszcze o tyle ciekawsza ze jutro przyjezdza do mnie moj ex (fotograf, a ze tutaj zajebiscie ladnie to chce pocykac fotki), ktory wiem ze chce zebym do niego wrocila. W efekcie jestem rozdarta, nie wiem co mam o tym myslec, na moje pytania czy wszystko ok otrzymuje odpowiedz ze ok...i tyle. Troch emnie wpycha w ramiona ex w tym momencie (ktory jest zajebistym facetem). troche dlugie wyszlo. Pomozcie mi to zrozumiec, nie chodzi mi o to jak go zatrzymac, nie jestem z takich co wisza na facecie. Chce po prostu zrozumiec o co cho.