Problem, którego nie umiem rozwiązać.

04.05.11, 18:21
Panowie,

Mam poważny życiowy problem, z którym sam nie umiem sobie poradzić. Liczę, że ten temat pozwoli Wam obiektywnie popatrzeć na moją sytuację i może podpowiedzieć jakieś rozwiązania.

Jestem osobą uznaną za niepełnosprawną całkowicie niezdolną do pracy. Mimo to w miarę możliwości staram się pracować i dorobić do swojej renty, która wynosi ponad 500 złotych, chociaż drugie tyle. Wymaga to z mojej strony bardzo dużo wysiłku i zajmuje bardzo dużo czasu. Ale nie narzekam, po prostu staram się jak mogę i potrafię. Ponieważ nie jestem samodzielny opiekują się mną rodzice. A w zasadzie matka, ponieważ ojciec ucieka od domu w pracę i hobby, zostawiając dom i mnie na głowie matki. Na siłę czy po dobroci zmusić się go do pomocy nie można, tak więc staram się szukać innych rozwiązań. Na teraz i na przyszłość. Jest nam obojgu coraz trudniej. Ja jestem słabszy, ona jest słabsza. Na dodatek oboje przestajemy radzić sobie psychicznie z zaistniałą sytuacją. Zresztą, jako eksperyment proponuje spędzić zimę na wózku w domu z rodzicami i czuć się dobrze. To nie jest życie tylko egzystowanie. Pomijając mnie, moja matka ma prawo uwolnić się od tego wszystkiego i żyć jak normalny człowiek. To, że ja jestem chory nie oznacza, że ona musi ze mną nieść ten ciężar do chwili aż fizycznie nie będzie w stanie mi pomagać. A co potem?

W Stanach Zjednoczonych są specjalne domy, w których osoby niepełnosprawne w podobnym wieku żyją razem na zasadzie wspólnoty mając własne mieszkania i 24 godzinną opiekę na dobę. U nas coś takiego nie istnieje. Są typowe domy opieki dla różnych ludzi, na ogół starszych, gdzie jest fatalnie. Wiem, widziałem, czytałem, słyszałem – kto tylko może stamtąd ucieka. W chwili obecnej mieszkam na wsi. Myślałem nad wyprowadzeniem się do Warszawy. Mógłbym zimą więcej wychodzić z domu, choćby do jakiegoś kina czy na rehabilitację. Na dodatek w Warszawie istnieje program opiekun osoby niepełnosprawnej. To sposób na pomoc dla mnie przynajmniej na kilka godzin dziennie. Ale tutaj zaczynają się schody. Mieszkania i życie w Warszawie kosztuje bardzo dużo. Na dodatek sam nie mam możliwości przeprowadzki bo nie dam rady fizycznie. Matki o taki krok prosić nie mam zamiaru, przecież tutaj ma swoje życie i rodzinę. Kobiety już nie mam, poszła za zdrowym.
Wiem, że rozwiązanie problemu jest naprawdę proste – kasa. Przysięgam Wam, że przez ostatnie lata ciągle myślę jak ją zrobić. Jak sprawić aby było stać mnie na samodzielne, godne życie. Na zakup mieszkania, wynajem całodobowej opieki. Bardzo boję się przyszłości i chciałbym w jakiś sposób ją sobie zabezpieczyć. Nawet mam jeden bardzo dobry pomysł na biznes. Ale sam nie jestem w stanie fizycznie i merytorycznie go zrealizować. Nie znam również odpowiednich ludzi, którym mógłbym ten pomysł zaoferować w zamian za część praw i zysków po jego realizacji. Jednym słowem jestem w totalnej kropce i lekkiej rozsypce. Obecnie 1000 złotych ledwo starcza mi na leki i życie. Nie mam kasy na rehabilitację, wakacje w formie turnusu rehabilitacyjnego, nie mam na nic. Potrzebne mi jeszcze jedno 0 na końcu…
Popatrzcie proszę na to wszystko z boku i zastanówcie się razem ze mną co można zrobić. Za wszystkie odpowiedzi dzięki.

PS. Pomińmy temat pomocy społecznej, groszowe wsparcie nic mi nie da.
    • mvszka Re: Problem, którego nie umiem rozwiązać. 05.05.11, 09:54
      jeśli jesteś w stanie dorobić to faktycznie w jakimś stopniu jesteś sprawny
      • shining_star_pl Re: Problem, którego nie umiem rozwiązać. 05.05.11, 13:36
        Jestem w stanie dorobić ale ze względu na mój stan zdrowia nie powinienem tego robić. Bardzo szybko się męczę i nie jest to dla mnie wskazane. Co do ogłoszenia w gazecie jest to jakieś rozwiązanie ale wiadomo jak jest w interesach. Zaufać obcemu człowiekowi, oddać mu swój pomysł i wierzyć, że tylko za to i merytoryczną pomoc w jego realizacji plus projekt zechce mi pomóc oraz nie oszuka to zwykła naiwność. Poza tym nie mam na myśli tutaj „kopania rowów”, a duży, profesjonalny projekt dla branży IT. Jego realizacja wymaga dużej wiedzy, której mam tylko część, oraz dużego wkładu własnego. To nie może być ktokolwiek, a specjalista z dużym doświadczeniem i ludźmi pod sobą. Co do studenta wolontariusza jest to jakieś rozwiązanie. Tylko tutaj, na małej wsi nikogo takiego nie ma. Nawet w mieście studenci muszą studiować, pracować albo pić. Osób robiących coś bezinteresownie dla innych jest dziś niewiele. Minęły te czasy gdy bycie harcerzem stanowiło jakiś powód do dumy, dziś liczy się jaki masz telefon, auto czy pracę. Na udzielanie korepetycji nie mam czasu, pracuję albo odpoczywam. Jednego i drugiego pominąć nie mogę. Na dodatek, często potrzebuję pomocy również w nocy. Dlatego pisałem o opiece 24 godziny na dobę.

        Mieszkanie z wieloma osobami w wynajmowanym wspólnie mieszkaniu to jest jakieś rozwiązanie. Tylko jest problem, ponieważ ja muszę odpowiednie warunki do życia. Liczy się nawet sposób rozmieszczenia drzwi w mieszkaniu i ich szerokość ze względu na wózek. Odpowiednie wc itp. Itd. a nawet powietrze bo mam astmę.

        PS. Co do kobiet nie mam zamiaru nikogo skazywać na życie ze mną. Raz już to sprawdziłem i nie wyszło. Bo ona się przeliczyła, nie wytrzymała i poszła za zdrowym. Nie mam siły przechodzić czegoś podobnego drugi raz. Poza tym pokaż mi portal randkowy gdzie możesz poznać normalne, niezmanierowane dziewczyny.
        • bombalska Re: Problem, którego nie umiem rozwiązać. 05.05.11, 15:10
          A aplikowales do jakies firmy IT? W tej branzy praca zdalna jest mozliwa. Nie wiem jak wyglada Twoje przygotowanie merytoryczne, ale rozumiem, ze wczesniej robiles jakies projekty IT?
          • bombalska Re: Problem, którego nie umiem rozwiązać. 05.05.11, 15:57
            A co Ci w ogole jest? Jestes po wypadku?
    • hulaszczy_tryb_szycia Re: Problem, którego nie umiem rozwiązać. 05.05.11, 15:39
      umiesz pisać i to nieźle. to pisz gdzie się da i daj znać o sobie - albo przynajmniej uzbrój się w wiedzę:

      www.hejkoniku.org.pl/Centrum-Aktywizacji-Zawodowej-Osob-Niepelnosprawnych-Razem,4,j,1.html
      www.tus.org.pl/
      www.tus.org.pl/pl/ckon/
      www.integralia.pl/
      www.pfron.org.pl/portal/pl/9/Obsluga_dofinansowan_i_refundacji.html
      fundacje często oferują pomoc w transporcie, na zasadzie pomocy stałej albo doraźnej (dowóz na szkolenia itp.).

      • hulaszczy_tryb_szycia Re: Problem, którego nie umiem rozwiązać. 05.05.11, 15:39
        www.niepelnosprawni.pl/ledge/x/1235?query_id=11435
    • ma_dre Re: Problem, którego nie umiem rozwiązać. 05.05.11, 16:09
      skoro i tak na internecie spedzasz czesc czasu, dlaczego nie postarasz sie tego zamortyzowac i zarobic na nim pieniedzy? nie piszesz jakie sa twoje kompetencje... znasz sie na "informatyce"? Znasz jakies jezyki obce?
      • shining_star_pl Re: Problem, którego nie umiem rozwiązać. 05.05.11, 18:04
        Moi drodzy, z pisania w różnej formie w internecie właśnie dorabiam. Ale stan mojego zdrowia z roku na rok nie polepsza się, a pogarsza. Nie drastycznie, jednak na tyle, że samo klikanie w klawiaturę zaczyna mi sprawiać problemy. Używam do pisania tylko dwóch palców w obu dłoniach. Przygotowanie profesjonalnego tekstu na kilka tysięcy znaków to praca dla mnie na kilka dni, kiedyś robiłem to w kilka godzin i miało sens. Teraz powoli przestaje mieć... Informatykiem nawet gdybym był to synonim jeszcze większej ilości klikania, a to wcale mnie nie ratuje. Muszę powoli pogodzić się z faktem, że przyjdzie dzień w którym przestanę móc dorabiać cokolwiek. A ten dzień nadchodzi szybciej niż myślałem. Dlaczego pracowałem nad projektem i przygotowałem moim zdaniem coś, co gdy już ruszy po pewnym czasie samo na siebie i na mnie będzie zarabiać praktycznie kręcąc się samo. Ja mógłbym to moderować, czuwać nad prawidłowym rozwojem. Do kogo z tym iść jeszcze nie wiem, może ma ktoś z Was jakiś pomysł? Inkubator odpada, ich warunki są skonstruowane tak, że dasz z siebie wiele, a możesz zostać z niczym. PARP i projekt 8.1 jest przerażający pod względem rozliczania. Poza tym wymagany jest wkład własny, którego nie mam. Brak mi też wystarczającej wiedzy by samemu napisać wniosek. Można to komuś zlecić ale co dalej, skoro nie mam na wkład? Nawet nie umiem sam oszacować kosztów projektu bo to wymaga wiedzy z kilku dziedzin IT.

        Bardzo dziękuję Wam za linki ale to wszystko wiem. Ja nie cierpię na brak pracy tylko zbliżającą się niechybnie niemożliwość jej wykonywania. I muszę zrobić coś by moje życie nie było wegetacją. Nie mogę zostać dziadem na łasce państwa, pomocy społecznej i ciężarem dla rodziny. Już nim w jakiś sposób jestem... to nie może się pogłębić.
        • bombalska Re: Problem, którego nie umiem rozwiązać. 05.05.11, 22:52
          No to skoro masz pomysl, a nie masz funduszy, to mi przychodzi do glowy tylko jedno - w tv leci taki program, "pomysl na biznes" czy cos podobnego. Jesli Twoj pomysl sie spodoba jury, to dadza Ci fundusze.
          • bombalska Re: Problem, którego nie umiem rozwiązać. 06.05.11, 10:49
            www.jakzostacmilionerem.biz/#1211[--]http://competitions2.sfera.net.pl/social/index.php?site=dragon&parentExternalLink=http://www.jakzostacmilionerem.biz/
            www.wirtualnemedia.pl/artykul/tvn-szuka-polakow-z-pomyslem-na-biznes#
            www.polskatimes.pl/fakty/media/46808,masz-pomysl-na-biznes-tvn-zaplaci-za-twoj-interes,id,t.html
            www.tvp.pl/rzeszow/aktualnosci/spoleczne/ostatni-nabor-do-programu-postaw-na-wlasny-biznes/3871537
            www.dziennikbaltycki.pl/biznesnapomorzu/286402,40-tysiecy-na-wlasny-biznes-w-powiecie-koscierskim,id,t.html?cookie=1
            www.gazetawroclawska.pl/aktualnosci/322503,swidnica-wygraj-pieniadze-na-wlasny-biznes,id,t.html?cookie=1
            mambiznes.pl/artykuly/czytaj/id/868/jak_zdobyc_40_tys__zl_na_wlasny_biznes
            • shining_star_pl Re: Problem, którego nie umiem rozwiązać. 06.05.11, 15:03
              Zgłosiłem się do Dargons Den.
              • bombalska Re: Problem, którego nie umiem rozwiązać. 07.05.11, 22:51
                Super! Do odwaznych swiat nalezy.
    • zniespodzianka Re: Problem, którego nie umiem rozwiązać. 08.05.11, 14:15
      Czy można się z Tobą jakoś skontaktować?
Pełna wersja