boldietorun a co ma seks do kochania 18.05.11, 21:05 poszukaj sobie kochanka... że niby dla kobiety seks bez miłości nie istnieje, że "kocham męża" więc go nie zdradzę i całe życie nie zaznam już prawdziwej przyjemności? takie podejście wymyślili faceci i nam wkręcają, żeby mieć na nas wyłączność:) pokazywałaś, prosiłaś, uczyłaś...albo nie umie, albo nie chce... to zagroź że sobie poszukasz poza domem. i znajdź jak nie podziała:))) i widać nie jest to sprawa drugorzędowa dla Ciebie, a ważna. Więc działaj. Odpowiedz Link Zgłoś
atak_kobry Re: dobra odpowiedź 18.05.11, 21:30 czemu on ma sie zmieniać a nie ona? On chce się miło kochać a ona pragnie rżnięcia z biciem i opluwaniem twarzy. Mamy tu dużą rozbieżność. Ogólnie wiadomo, że łatwiej zmienić siebie, więc prościej będzie jeśli nasza Francuzeczka* polubi znowu miłe ru...ko, niż Misiu* szmacenie i wyżywanie się na niej. > Mąż rozumny jest, więc myślę sobie, teraz skumał. Ale nic...Potem się go pytam, czemu > mnie za to biodro nie zapał, a on: ZAPOMNIAŁEM. -jak wynika z powyższego, nie wystarczy być rozumnym ale pamięć też potrzebna. Co zatem mogę na to poradzić? Rada jest jedna: trzeba było nie oglądać pornoli. Niestety, jest to spóźniona rada. Jednak dobra i spóźniona. Pornografia prowadzi do takich zboczeń seksualnych jak: masturbacja, nimfomania, homoseksualizm, kaziorodztwo, pedofilia, zoofilia a nawet do podniecania się grubymi babami (rzadko). Skończ z pornografią i idź do lekarza po brom dla kobiet. Odpowiedz Link Zgłoś
lia.13 Re: dobra odpowiedź 19.05.11, 07:45 a gdzie ona napisała, że chce "z biciem i opluwaniem twarzy"? Dominacja a przemoc to dwie zupełnie różne sprawy. Dominować można nawet piórkiem z pościeli. Chodzi o kontrolę w seksie, o doprowadzenie partnera na skraj podniecenia, po czym stwierdzenie "jeszcze nie". Jest w tym przemoc? Zeszmacenie? W żadnym wypadku. A co jest? Kontrola. Dominacja. Ale ty tego nei zrozumiesz, bo dla Ciebie dominacja to pranie się po gębach. Odpowiedz Link Zgłoś
cromio Re: Oddam libido 18.05.11, 23:08 Może ktoś już pisał to, co chcę opowiedzieć. Jeśli tak - sorry. Zabrakło mi cierpliwości aby czytać wszystko. Jestem w związku od 30 lat. Seks nigdy nie był jego mocną stroną. Żona zwalała na mnie, ja na żonę. Szkoda czasu na szczegóły ale stale było nie tak. Byłem gotów uznać, że jestem słaby "w te klocki". No i jakiś czas temu spotkałem inną kobietę. To był szalony dwuletni romans na podstawie całkiem solidnego uczucia - nie tylko seks. Byłem zupełnie inny. Byłem i czuły i brutalny. Raz było tak, raz zupełnie inaczej. Czasem wyuzdany, czasem delikatny. Pełna fantazja. To się skończyło, nieważne w tym momencie dlaczego. Zmierzam do tego, że o ile przed poznaniem tej kobiety byłem gotów uznać, że seks nie jest moją mocną stroną, o tyle teraz uważam, że jest to sprawa obojga partnerów. Kochanka wyzwalała we mnie moce, o których istnieniu niemal nie wiedziałem. Albo marzyłem w snach. Wniosek, jaki wyciągam z tej sytuacji ? To jest jednak sprawa obojga. Nawet kiedy jednej lub obu stronom wydaje się, że tylko jedna jest "winna". Coś musi zagrać, coś musi zaiskrzyć, obu stronom musi się chcieć. Widać w jednym związku to wychodzi, w innym nie. Rady dobrej dla Ciebie nie mam. A wręcz odwrotnie. Albo zmienisz męża albo się z tym pogodzisz. Ja z żona pogodziliśmy się. Widać, nie można mieć wszystkiego w życiu. Odpowiedz Link Zgłoś
troublemyworld Re: Oddam libido 18.05.11, 23:08 Warto spojrzeć szerzej zanim przystąpi sie do ksztalcenia wlasnego faceta. Zacznijmy od początku: 1. Wychowanie - faceci są nauczeni, że kobiety nie wolno uderzyc/skrzywdzić, więc wolą się wycofać niż skrzywdzic, wolą nie "bzykac" niż mieć później wyrzuty sumienia, że skrzywdziło się ukochaną osobę 2. Dominacja kobiet - efektem są faceci, którzy równorzędnie traktują kobiety, a więc oczekują, że w sferze intymnej też taki układ nastąpi (a tu "zonk") 3. Praca - im bardziej stresująca praca, im wymaga większej dominacji na innymi (kierownictwo) tym mniejsza dominacja w domu, w końcu trzeba to wyrównać 4. Ojciec, mąż, role w domu, które nie idą w parze z rola kochanka :(, 5. Wiek też odgrywa dużą rolę, w końcu starszemu już nie wypada :P tak dokazywać 6. Warunki uprawiania seksu, pora wieczorowa, kiedy dzieci już spią, kiedy czlowiek myśli aby zsnąc bo rano trzeba wstać, więć odbębnić swój obowiązek i spac, pod kołdrą, po ciemku. I w tym układzie juz nie ma miejsca na fantazje na zabawy, czysta fizjologia Ile tego jest w Twoim związku, nie wiem. Ale same filmy nie wystarczą, warto choć przez chwilę przeanalizować problem Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
cromio Re: Oddam libido 18.05.11, 23:27 Ad 5 Ja (patrz post nad Twoim) najbardziej "dokazywałem" mając dobrze ponad 50 lat :))) Wiek niewiele ma tu do rzeczy. Przynajmniej metrykalny. Prędzej - emocjonalny. Odpowiedz Link Zgłoś
zprowansji Re: Oddam libido 19.05.11, 21:22 No tak, mąż jest bardzo dobrze wychowany. To w tym przypadku źle?:) Odpowiedz Link Zgłoś
gulgul231 jedyne rozwiązanie na boku dy**nie? 19.05.11, 01:21 Ja tu czegoś nie rozumiem... naprawdę jedynym rozwiązaniem jest ktoś na boku? Od zawsze się nie dogadywaliśmy w tych sprawach. Ja chciałem często i na różne sposoby. Ona nie. Jak ja dążyłem do Jej orgazmu, to Ona zapominała o moim. Obiecywała "zaraz to zrobimy" i "zaraz" trwało parę dni. Wzięliśmy ślub w wieku lat 24. Nie zdradzałem. Nie trzepałem. Dorobiliśmy się dwójki dzieci. Po każdej ciąży absolutny postęp jeśli chodzi o seks. Obecnie po 17 latach ja jestem zachwycony, a od niej dostałem 9/10 (prowadzimy szczere rozmowy i jak bym zasługiwał na 0 to by mi powiedziała). Nie dostałem 10/10, bo: "wiesz, poprzednim razem myślałam, że było max, dziś było inaczej i było super, ale w inny sposób. Nie mogę dać Ci dziesiątki, bo nie wiem czym mnie zaskoczysz albo czym ja sama się zaskoczę". Przeżywaliśmy 60- minutowe orgazmy (niestety tylko Jej). Przeżywaliśmy orgazmy kiedy po 35 minutach mówiła że już nie ma siły dalej (a ja chciałem jeszcze). Zdarza mi się odmawiać. Jeśli chodzi o sprawę czysto techniczną: "rżnięcie" powoduje u mnie taaaaaaaaakie nagromadzenie emocji, że zazwyczaj dochodzę po góra 2 minutach. A nie zawsze mamy ochotę na gadżety ;-) I gdzie tu ta szufladka: "za młodo się ożeniłeś"? I gdzie tu ta szufladka: "trzeba się było wyszaleć z innymi"? I gdzie tu ta szufladka: "jak ci źle znajdź sobie kochankę"? I gdzie tu ta szufladka: "jak się ludzie nie dopasują od razu to się nie dopasują w ogóle"? Autorce wątku życzę cierpliwości i rozsądku ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
cotbus76 O tempora ! O mores ! Czy nas wszystkich już 19.05.11, 09:45 pogięło do szczętu pod wpływem medialnej papki sączonej nam do głów przez różne pseudoautorytety. Przeczytałam wszystkie powyższe wypowiedzi i ... czas mi chyba umierać, bo ja się do tego świata nie nadaję z swoimi poglądami na tę sprawę. Po pierwsze nie rozumiem dlaczego osoby odpowiadajace na post autorki wątku zdają się nie rozumieć, dlaczego z góry wyklucza ona zdradę z powodu miłości do męża. Ludzie są różni. Nie każdy potrafi pójść na imprezę wypić kilka drinków, wyrwać jakiś towar, uprawiać z nim seks a potem rano budzić się bez kaca moralnego szczęśliwy i zrelaksowany. Niektórzy należą do ginącego i nagminnie ośmieszanego podgatunku a przez to zagrożonego wyginięciem, dla którego seks to nie jest czynność fizjologiczna jak oddawanie moczu i jedzenie tudzież prymitywne mechaniczne zaspokojenie potrzeby cielesnej przyjemności. Rozumiem, że w przypadku pierwszej grupy zdradzenie męża/partnera to idealne rozwiązanie, choć wszystkie te osoby wypowiadające się w tym wątku jakoś nie miały odwagi cywilnej by powiedzieć to zdradzanemu w oczy, ale cóż to oni muszą z tym żyć i jak im to nie przeszkadza to nie jestem jakimś kaznodzieją by ich nawracać na inne myślenie. W drugim przypadku niestety zdrada to gwałt wykonywany na swojej psychice i ciele. Można go wyprzeć i żyć z tym. Pytanie jak długo zanim psychika powie dość. Po drugie żywię mocno obecnie niepopularne przekonanie o kochaniu kogoś za to, że po prostu jest a nie za coś albo pomimo czegoś. Dlatego można kogoś kochać nawet wtedy gdy nie jest ideałem. To czasami boli jak cholera i wymaga poświęceń, lecz takie jest życie o czym w tej naszej współczesnej pogoni za przyjemnością najchętniej byśmy zapomnieli. Po trzecie zakładając, że seks z fajerwerkami jest składnikiem obligatoryjnym dla związku to co zrobić gdy partner z przyczyn medycznych musi z seksu z zrezygnować. Wyrzucić za burtę i popłynąć ku nowym portom ? Czy zostać przy nim i chodzić na boki łudząc się, że czego oczy nie widzą tego sercu nie żal jak napisała jedna z forumowiczek. Kończąc moralizatorskie wołanie na puszczę. Na Twój problem "zprowansji" nie ma rozwiązania idealnego. Masz po prostu wybór. I cholerną świadomość, że każdy z tych wyborów wiąże się z konsekwencjami dla Ciebie. Nie można zjeść ciastka i mieć ciastka, co wmawia nam otaczająca nas mac`rzeczywistość oraz ci z forumowiczów, którzy doradzają znalezienie kochanka. Moim zdaniem spokojnie można żyć z kimś kogo się kocha nawet jeśli nie daje pełnej satysfakcji seksualnej. Napięcie seksualne można samemu rozładować. Przecież małżeństwo to nie tylko seks. Chociaż co taki epigon staroświeckiego podejścia do związków może wiedzieć ;) Odpowiedz Link Zgłoś
llollobrygida Re: O tempora ! O mores ! Czy nas wszystkich już 19.05.11, 10:43 cotbus76 napisała: > Po trzecie zakładając, że seks z fajerwerkami jest składnikiem obligatoryjnym > dla związku to co zrobić gdy partner z przyczyn medycznych musi z seksu z zrezy > gnować. Wyrzucić za burtę i popłynąć ku nowym portom ? Czy zostać przy nim i ch > odzić na boki łudząc się, że czego oczy nie widzą tego sercu nie żal jak napisa > ła jedna z forumowiczek. Taka postawa, jak twoja, katolicka, polegająca na niesieniu krzyża w imię trwałości małżeństwa niczego niestety nie rozwiązuje, bo psychika daje o sobie znać, choćby ją się nie wiem jak zamiotło pod kościelny dywan. Bo też nie opiera się na zrozumieniu człowieka ani jego psychiki, co widac po powyższym fragmencie. Czym innym jest niemożliwość uprawiania seksu z przyczyn obiektywnych, a czym innym lekceważenie potrzeb współmałżonka. To tak, jakby porównać dwie sytuacje, jedną gdy nędzarz nie może kupić dziecku zabawki, choć je kocha, z sytuacją bogacza, który niue kupuje dziecku zabawki, choć ono o to prosi, bo nie pamięta, albo nie chce mu się dziecka słuchać. Odpowiedz Link Zgłoś
martaka1only Re: O tempora ! O mores ! Czy nas wszystkich już 19.05.11, 11:18 Katolicka? A nie ludzka? Odpowiedz Link Zgłoś
cotbus76 Dlaczego jak ktoś nie zgadza się z powszechnym 19.05.11, 14:39 egocentryzmem w sprawach seksu to zaraz się go przypisuje katolicki fundamentalizm ? Ja się nie zgadzam jedynie z egocentrycznym podejściem do partnera, w którym zaspokojenie moich potrzeb jest najważniejsze nawet za cenę krzywdy drugiej strony. Zakładam po prostu, że związek wymaga zrozumienia i tolerancji dla potrzeb i ułomności partnera. Do jasnej ciasnej miłość do kogoś to także poświęcenie się dla niej. Wbrew temu co mi imputujesz poświęcenie czegoś z miłości dla drugiej osoby to nie żadne męczeństwo pod małżeńskim Piłatem tylko coś co jakoś się zagubiło we współczesnym świecie z jego fastfoodową miłością, której jedynym sensem jest szybkie, proste i nie daj Boże skomplikowane zaspokojenie seksualne w mile widzianym zestawie z naskórkową czułostkowością i złudnym poczuciem bezpieczeństwie. Miłości, która niestety u bardziej wrażliwych pozostawia niestety niezłego moralnego kaca. Człowiek potrafi czerpać szczęście także z rezygnacji z czegoś w imię łączącej go z kimś prawdziwej i dojrzałej miłości a jego psychika znosi to bez większego uszczerbku. Niestety niewiele osób jest zdolnych do aż tak mądrej miłości. Jeśli nie jest zdolny do niej powinien mieć odwagę by odejść. Zanim jego miłość przerodzi się w nienawiść i zgorzknienie lub co gorsze w obojętność. Problem w tym, że takie wybory są trudne i bolesne a większość z nas co oczywiste za takimi nie przepada. Nie wiemy czy mąż autorki wątku lekceważy jej potrzeby. Lekceważenie czegoś to działanie świadome a my nie wiemy czy on robi to świadomie i z pełną, że tak powiem premedytacją. Poza tym nie ma podstaw do różnicowania oceny sytuacji w zależności od tego czy brak seksu wynika z przyczyn obiektywnych czy też nie. Według mnie przy przyjęciu postawy zakładajacej , że rezygnacja z pełnego zaspokojenia seksualnego jest szkodliwa dla psychiki i negacji możliwości zaakceptowania takiej sytuacji w imię miłości do owego nie potrafiącego cię zaspokoić partnera, przyczyna takiego stanu rzeczy jest obojętna. Koniec końców przecież w obu przykładach podanych przez Ciebie dziecko lalki nie dostaje i w oczach postronnego obserwatora jego odmowa to pokaz braku dbałości o dziecko. To po prostu sprawa przyjęcia, że istnieją zasady, których się trzymamy niezależnie od ceny jaką musimy za ich dotrzymanie zapłacić i rozgrzeszamy biednego ojca od zarzutu skrzywdzenia dziecka. Albo przyjęcia, że owych zasad nie ma bo krzywdzą dziecko i mamy pretensję do biednego ojca, że gdyby dziecko naprawdę kochał to po prostu napadłby na tego bogatego i ukradł mu kasę. Odpowiedz Link Zgłoś
onaz Re: O tempora ! O mores ! Czy nas wszystkich już 19.05.11, 11:08 Poczułam się wywołana do odpowiedzi ;-). Moja sytuacja jest inna, niż autorki postu - mój mąż po prostu nie ma ochoty. Ochota nachodzi go raz w tygodniu - zawsze w sobotę. Prosiłam, tłumaczyłam, kusiłam ... Potem krzyczałam, groziłam. Później była faza, że nie prosiłam, nie kusiłam, czekałam ... pomyślałam, że może jestem zbyt agresywna, chciałam, żeby trochę on pogonił króliczka, ale po pół roku on wciąż tego nie zauważył - że ja już nie napieram. Czuję się odrzucona, mój mąż potrafi reagować wnerwieniem, gdy chcę go pocałować, czy przytulić bo myśli, że znów będę chciała. Poza tym jednym "felerem" jest super. Jest romantyczny - przynosi mi kwiaty, robi super prezenty (żeby nie było, że drogie - bo zaraz usłyszę opinię, że jestem z nim dla kasy :-P - ale takie, które świadczą o tym, że o mnie myśli). Uwielbiam z nim rozmawiać, jest moim najlepszym przyjacielem. Super ojcem. Bardzo przystojnym facetem - super zbudowanym, wysokim (piszę to po to, żeby odnieść się do teorii o misiach :-P). I nie ma fizycznych problemów z seksem, on po prostu nie ma ochoty. Wiem, że bardzo mnie kocha - czasem obawiam się tylko, że kocha mnie jak siostrę :-(. Ja też nie umiałabym uprawiać seksu dla sportu. I jeden problem (brak seksu w małżeństwie - a raczej zbyt rzadki seks w małżeństwie) , zastąpiłam drugim (rozdarciem między dwoma mężczyznami - z których każdy mnie kocha i co gorsza, każdy chce ze mną żyć :-( ). I teraz mam prawdziwy problem. Dlatego drugi raz bym tego nie zrobiła. Sama nie wiem, jak to wszystko się skończy ... Pierwszy mój post w tym wątku był żartobliwy, ale tak naprawdę nie jest mi do śmiechu ;-). Odpowiedz Link Zgłoś
cotbus76 Przepraszam za to, że Cię dotknęła moja wypowiedź. 19.05.11, 15:14 Nie chciałam oceniać Twojego wyboru co do rozwiązania problemów z mężem, choć się z nim nie zgadzam. Chodziło mi to, że rady płynące z przekonań i doświadczeń innych osób to jedno a podjęcie decyzji i przyjęcie mężnie jej konsekwencji to drugie. Wybranie Twojego rozwiązania przypomina mi dziecinną chęć by jak napisałam w swoim poście zjeść ciastko i mieć ciastko. Niestety w życiu to tak nie działa. Wszystko ma swoją cenę, którą ktoś musi zapłacić. Ja mam zasadę, że w swoim życiu jeśli miałabym skrzywdzić kogoś kogo kocham to wybieram zrobienie krzywdy sobie. Co mnie nie zabije to mnie wzmocni. Jeśli łamię swoje zasady, a jestem tylko człowiekiem, to się nie usprawiedliwiam, bo to dziecinne i niegodne. Nie skamlę i się nie usprawiedliwiam gdy przychodzi do poniesienia konsekwencji moich złych wyborów. Niestety jestem w mniejszości z takim podejściem do życia. Wierność swoim zasadom bez tych wszystkich usprawiedliwiających ich łamanie okoliczności "łagodzących" jest trudne zwłaszcza, że jak je publicznie głosisz to mają Cię albo za katolickiego fundamentalistę lub zdziwaczałą postwiktoriańską skamieniałość ;) Chciałabym mieć nadzieję na rozwiązanie Twojej sytuacji, które w jak najmniejszym stopniu skrzywdzi was wszystkich, ale obie wiemy, że nie da się zrobić omletu bez stłuczenia jaj :( Pytanie tylko ilu i czy ów omlet będziesz w stanie zjeść. Odpowiedz Link Zgłoś
zprowansji Re: O tempora ! O mores ! Czy nas wszystkich już 19.05.11, 21:27 No ale ten drugi daje Ci tylko seks? Czy przy nim czujesz się, tak jak tego potrzebujesz poza łóżkiem? Czy łączy Was tylko łóżko? Bo nasze problemy w łóżku przekładają się na to, że poza nim też nie czuję się tak, jakbym chciała. Pytam, bo zastanawiam się teraz już czy istnieje facet, który da mi i spełnienie w łóżku i poza nim, czy tacy nie istnieją:/. Nie będę szukała kochanka, ale może kiedyś przyjdzie mi szukać nowego partnera. Odpowiedz Link Zgłoś
robbi2 Re: O tempora ! O mores ! Czy nas wszystkich już 19.05.11, 11:21 ............czytając posta autorki westchnęłam sobie głęboko.............................. Jakbym sama to napisała, ale z jedną różnicą - ja w takim związku trwam 14 lat. I doskonale rozumię autorkę. Istnieją dla nas jakieś nadrzędne wartości - jak miłość do mężów, rodzina, wierność, trudne jak widze do zrozumienia dla niektórych osób. Mimo, że wieczny głód seksu jest dla mnie chwilami zdecydowanie frustrujący staram się tą niespożytą energię przerzucić w inny kierunek - wyładowuję się na pracy w ogrodzie, podczas pracy zawodowej, znajduję sobie zajęcia a jak mam zajętą głowę to poprostu o seksie nie myślę. Ktoś tu radził by faceta przetrzymać to wygłodzony się postara. U mnie to się nie sprawdza, mogę go głodzić nawet miesiącami. Gdzieś kiedyś czytałam, że u kobiet seks zaczyna sie w głowie. Wydaje mi się ,że to może być prawda. Kiedy jestem zajęta i wmawiam sobie , że bez seksu da się żyć, że są rzeczy ważniejsze na świecie niż mój popęd , to nawet udaje mi się zapominać o istnieniu seksu, czuję , że tracę na niego ochotę. Staram się wyłączyć w głowie tą sfere życia. Chyba całkowicie zgadzam się także z autorem tego postu: "Może ktoś już pisał to, co chcę opowiedzieć. Jeśli tak - sorry. Zabrakło mi cierpliwości aby czytać wszystko. Jestem w związku od 30 lat. Seks nigdy nie był jego mocną stroną. Żona zwalała na mnie, ja na żonę. Szkoda czasu na szczegóły ale stale było nie tak. Byłem gotów uznać, że jestem słaby "w te klocki". No i jakiś czas temu spotkałem inną kobietę. To był szalony dwuletni romans na podstawie całkiem solidnego uczucia - nie tylko seks. Byłem zupełnie inny. Byłem i czuły i brutalny. Raz było tak, raz zupełnie inaczej. Czasem wyuzdany, czasem delikatny. Pełna fantazja. To się skończyło, nieważne w tym momencie dlaczego. Zmierzam do tego, że o ile przed poznaniem tej kobiety byłem gotów uznać, że seks nie jest moją mocną stroną, o tyle teraz uważam, że jest to sprawa obojga partnerów. Kochanka wyzwalała we mnie moce, o których istnieniu niemal nie wiedziałem. Albo marzyłem w snach. Wniosek, jaki wyciągam z tej sytuacji ? To jest jednak sprawa obojga. Nawet kiedy jednej lub obu stronom wydaje się, że tylko jedna jest "winna". Coś musi zagrać, coś musi zaiskrzyć, obu stronom musi się chcieć. Widać w jednym związku to wychodzi, w innym nie. Rady dobrej dla Ciebie nie mam. A wręcz odwrotnie. Albo zmienisz męża albo się z tym pogodzisz. Ja z żona pogodziliśmy się. Widać, nie można mieć wszystkiego w życiu. " Tak więc nie można mieć w życiu wszystkiego. Widocznie ja i mąż też jesteśmy nie do końca dopasowanymi połówkami. A gdyby ktoś był ciekaw kim jest autorka tego posta zaspokajam jego ciekawość: Mam 37 lat, jestem świadomą swojej atrakcyjności kobietą. (Że jestem atrakcyjna poznaję po reakcjach facetów na ulicy, kolegów w pracy:)) Zadbaną, zdrową, często wizytującą gabinety urody. Gdybym chciała bez problemu znalazłabym sobie kochanka. Ale inne wartości są dla mnie ważne. W życiu należy dokonywać wyborów, nie zawsze dla nas korzystnych, czasem liczą się inni. Dla mnie ważne są dzieci i normalny dom rodzinny, a bez udanego seksu też można stworzyć normalną rodzinę. Naprawdę można. Czasem irytuję się wieczorami gdy wiem,że przechodzi mi koło nosa tyle przyjemności, jednak po chwili padnięta, zmęczona trudami dnia powszedniedo odlatuję w krainę snów. A od rana ..... codzienny młyn jak zawsze. Wiem ,że życie mam jedno. Mimo wszystko potrafię być szczęśliwa. Odpowiedz Link Zgłoś
kocip-azur Też tak mam 19.05.11, 10:56 A właściwie mam podobnie. Myśli o zdradzie, błąkały mi się po głowie, ale nie potrafię. Może do czasu. Kocham męża, seks jest 6/10 czasami 7/10 ale za rzadko. Dużo za rzadko. Strasznie mi trudno. Praca, koty, pies, dziecko, hobby i milion różnych rzeczy próbuje mi to zastępować. A i tak na widok odpowiedniego faceta robi mi się motylkowato i mokro. Wolałabym też libido upakować gdzieś w ciemnym kątku... :( Cóż, nie jesteś sama. Odpowiedz Link Zgłoś
dabente Re: Oddam libido 19.05.11, 11:33 witam serdecznie. Kochana, odradzam zdrady wszelakie- to owocuje smietnikiem w sercu i spadkiem poczucia wlasnej wartosci. Mysle tez, ze jedno to miec z kims satysfakcjonujacy seks, a drugie- rozhustanie zwierzecosci w nas. To drugie przychodzi falami i jak sie tym zbytnio nie przejmiesz, to odejdzie i znowu przyjdzie i zignorowane znowu odejdzie. Napad wlasnej zwierzecej potencjalnosci jest dosc uciazliwy, al moze byc motorem dla innych dziedzin w zyciu- stad duzo kreatywnych osob wsrod nas. Ten pomysl z rozbudzeniem faceta przez filmiki czy zdjecia porno uwazam za dosc marny. Dlaczego nie poszukasz w nim tej zwierzecosci, jesli tak bardzo Ci na tym zalezy ? Ale nie takimi gadzetami, bo to zwyczajnie nudne. Co go w zyciu kreci ? Co lubi ? POszukaj w nim i poszukaj wspolnego jezyka w tym. A jesli rzeczywiscie nie ma ucha ani na poezje ani na kombajny, to przynajmniej masz przyjaciela. Z tym libido, to wystarczy zaczac od tego, aby sie samemu nie nakrecac. Znalezc dziedzine, w ktorej mozesz sie wyzyc i moze byc przy okazji pomoca dla innych ? Przejdz sie do hospicjum i pogadaj z odchodzacymi. Jak nie masz jeszcze dzieci, ktore daja Ci calodobowe zatrudnienie i satysfakcje, to skontaktuj sie z jakim domem dziecka, w ktorym mozesz dac z siebie cos. I otrzymac o wiele wiecej wzamian. A pisze te slowa, bo bardzo podobal mi sie sposob Twojego przedstawienia sprawy i sposob w jaki piszesz jest i uczciwy i fajny przeczytac. Seks rozladowuje napiecie, ale nie tylko on. Jako czlowiek mozesz miec bogate zycie seksualne i bez samego aktu seksualnego. Superfajnie ze sa takie kobiety jak Ty- ze sa tacy mezczyzni nienasyceni: tylko szkoda, ze czesto znaja jedna droge. A mogliby tak wiele. A zycie krotkie. Wiem, co mowie. Umieram. Wybieraj dobrze ! Odpowiedz Link Zgłoś
zprowansji Re: Oddam libido 19.05.11, 21:36 Mam dziecko, pracę, którą lubię. Śpię po 5 godzin dziennie, czasem mniej, a i tak mam siłę i ochotę. Musiałabym sobie dobrać z 5 godzin dziennie kopania rowów. Może wtedy bym się zmęczyła. Jakbym chciała męża zdradzić, to bym przecież na forum nie pisała... Odpowiedz Link Zgłoś
permanentne_7_niebo Re: Oddam libido 01.06.11, 18:39 nie męczy nic. ani zapie...w pracy, ani sport, czy inny wysiłek fizyczny, ani czynienie rzeczy kreatywnych, pochłaniających uwagę w stopniu zintensyfikowanym. po prostu zasypiasz szybciej, niż zdążysz coś z tym zrobić i budzisz się znów nakręcona. ja mam szczęście nie mieć męża:) Odpowiedz Link Zgłoś
ateofi Twoje wynurzenia są obrzydliwe!! 19.05.11, 12:13 Jak można wogóle na forum publicznym pisać takie rzeczy, jeszcze dokładnie opisywać każdy szczegół? Czy Ty Kobieto nie masz godności i za grosz wstydu?!!! Na miejscu Twojego męża, nieźle bym się wkurzyła. Jak byś się czuła, jakby on na forum opisywał ze szczegółami, co mu robisz w sypialni, a potem Cię za to zjechał, że jesteś "kiepska w te klocki"?!!! Odpowiedz Link Zgłoś
natural_nylon Re: Twoje wynurzenia są obrzydliwe!! 19.05.11, 13:31 spokojnie, nie denerwuj sie. najlepiej po prostu wyjdz z forum. zmien strone, zmien swiat, zasady moralne, cofnij sie tak o ok 100 lat. Do dziela! Odpowiedz Link Zgłoś
ateofi Re: Twoje wynurzenia są obrzydliwe!! 19.05.11, 15:18 > spokojnie, nie denerwuj sie. najlepiej po prostu wyjdz z forum. zmien strone, zmien swiat, zasady moralne, cofnij sie tak o ok 100 lat. Do dziela!> --- Widzę, że kolega nie ma nic mądrego do powiedzenia, więc nie zaśmiecaj forum!! Szacunek do samego siebie i partnera jest istotny w każdej epoce, teraz jak i 100 lat temu jak to lekceważąco ujmujesz!! Aha, zasady moralne są niezmienne!!! Odpowiedz Link Zgłoś
natural_nylon Re: Twoje wynurzenia są obrzydliwe!! 20.05.11, 10:00 ateofi napisała: > > spokojnie, nie denerwuj sie. najlepiej po prostu wyjdz z forum. zmien str > one, zmien swiat, zasady moralne, cofnij sie tak o ok 100 lat. Do dziela!> > --- > Widzę, że kolega nie ma nic mądrego do powiedzenia, więc nie zaśmiecaj forum!! > Szacunek do samego siebie i partnera jest istotny w każdej epoce, teraz jak i 1 > 00 lat temu jak to lekceważąco ujmujesz!! Aha, zasady moralne są niezmienne!!! hm, a nie jest dla ciebie dziwne, ze ze wszystkich osob, tylko ty poczulas sie zniesmaczona? nie daje ci to do myslenia? Odpowiedz Link Zgłoś
annulaa80 Re: Oddam libido 19.05.11, 16:42 polecam wam moi drodzy rewelacyjne kursy uwodzenia prowadzone przez Wyższą Szkołę Uwodzenia, Wywierania Wpływu i Rozwoju Wewnętrznego. Mają świetnych specjalistów prowadzących zajęcia, mają oni bogatą wiedzę i są doświadczeni w kwestii uwodzenia. Ja jestem niesamowicie zadowolona z tego, jaką uwodzicielską kobietę we mnie odkryli. Wcześniej miałam problem z pewnością siebie, co uniemożliwiało mi nawiązywanie kontaktów z mężczyznami. Teraz jest zupełnie inaczej :) Naprawdę polecam www.wyzszaszkolauwodzenia.pl Odpowiedz Link Zgłoś
zprowansji Zbiorczo. 19.05.11, 20:04 Tak się rozpisaliście, że trochę się pogubiłam w tych odpowiedziach. Napiszę więc jednego zbiorczego posta. Zacznę może od tego, że mój mąż nie jest żadnym misiem, nie jestem z nim z powodu tego "co ludzie powiedzą", jak się rozwiodę. Dlaczego z nim jestem pisać nie będę, bo to za długo by wyszło. Bardzo podobało mi się zdanie o pluciu i biciu po twarzy. Takich marzeń jeszcze nie miałam, ale ja podobno dopiero zaczynam... Mam dziecko już. Więcej mieć nie chcę. Seks z moim mężem mogę mieć nawet codziennie, to nie chodzi o to, że on jest oziębły lub niechętny. On po prostu nie umie mnie zadowolić. A tego pornola to podałam dla przykładu, że pokazywałam mu naocznie, o czym mówię, a on i tak nie załapał. Nie używamy pornoli, jak gry wstępnej ani też jako materiału szkoleniowego na większą skalę...Czasem mam wrażenie, że jak coś się zbyt dokładnie opisze, to stwarza dużo większe możliwości do fantazjowania i dopowiadania:). Wielu z Was poniosła też fantazja i włożyliście w mój post swoje słowa i wyobrażenia, ale i tak dzięki wszystkim za duuużo fajnych i dobrych (pewnie) rad. Z rady o zdradzie nie skorzystam, a tutaj już nie będę pisała dlaczego. Często jednak czytam te odpowiedzi, więc jakby ktoś jeszcze miał ochotę coś dodać, to chętnie poczytam. Pozdrawiam wszystkich zaspokojonych i niezaspokojonych. Odpowiedz Link Zgłoś
nastka70 Re: Zbiorczo. 22.05.11, 21:43 A mnie dziwi dlaczego łatwiej jest zdradzić niż pójść do seksuologa... Odpowiedz Link Zgłoś
sikor0 Re: Zbiorczo. 31.05.11, 23:04 do "z prowansji" jestem kolejną osobą, tyle że facetem, który pisze ROZUMIEM CIĘ ale ja chyba naprawde Cię rozumiem :-), moja sytuacja jest analogiczna tym że zamieniamy role... Żona ładna, zgrabna, mądra ... większość znajomych uważa nas za przykład bardzo udanego związku... Mamy dziecko, wspólne zainteresowania .... wszystko super ...ale... niestety seks nie spełnie do końca moich fantazji... chodzi o to że nawet kiedy realizujemy wymyślony scenariusz Ona odgrywa swoją rolę poniżej moich oczekiwań... ma dominować - nie wierzy w siebie, ma być uległą suką - po 5 min jej się nudzi... ma zrobić laskę do końca, nie dziś... ale ja mogę dusić się po kołdrą 15 min przy minecie :/ i tak można by pisać 3 strony... myślałem o tym jak to rozwiązać, co może się wydarzyć i w zasadzie rozwiązanie jest jedno nawet dla faceta. Poprostu żyję dalej w swoim idealnym świecie ze średnim seksem do czasu aż spotkam na swojej drodze taką CIEBIE... (nie) daj Boże w pracy bo wtedy romans murowany... Pewnie już spotkałem takie CIEBIE w sklepie, tankując auto, ale chodzi mi o to że jeżeli los sprawi że moja droga skrzyżuje się z taką CIEBIE to sprawy potoczą się same. Powiedzmy że wiem że wszystkie akcje typu dziwki/seks na jedną noc nie rozwiązuje problemu. Do zobaczenia... Odpowiedz Link Zgłoś