Moja narzeczona kontra moje hobby

13.06.11, 20:12
Witam

W ostatnim czasie mam pewien problem z moją drugą połówką i zastanawiam się jak go rozwiązać.
Otóż sytuacja wygląda następujaco. Widzimy się tylko w weekendy ponieważ dzieli nas pewna odległość.
Oczywiście chcemy jak najlepiej spędzać ten czas i być blisko siebie ponieważ nie ma co ukrywać że mamy go mało.
Czesto zabieram ją na wypady weekendowe w ciekawe miejsca, jednak problem polega na tym, że ona chce abym przez czas
od samego rana do samego wieczora poświęcał jej lub był jak najbliżej czyli ok 15 godzin dziennie.
Ok fajnie zawsze starałem się to zrozumieć i organizowałem takie wypady aby to było możliwe, abyśmy mogli być cały dzień obok siebie.
Wszystko staram się zorganizowazować już w tygodniu kiedy wracam z pracy.
Szukam na internecie ciekawych miejsc, często robię zakupy aby wszystko było na 100% gotowe kiedy do niej pojadę, aby nie tracić czasu już kiedy jesteśmy razem tylko ruszać w drogę.
Jednak od pewnego czasu zaczęła ograniczać mi także moje hobby, twierdząc że powinniśmy poświęcać czas głównie sobie skoro mamy go tak mało.

Akurat moje hobby "koliduje" z moją wybranką w taki sposób, że mam tylko możliwość rozwijania go w niedzielę
(w ostatnim czasie wyjątkowo było to kilka niedziel pod rząd) jednak czas jaki mi ono zajmuje to tylko 1,5-2 godzin późnym popołudniem lub wieczorem (tylko w niedzielę).

Niestety ciężko jej się z tym pogodzić i dochodzi do konfliktów pomiędzy nami, ponieważ moje zainteresowania pielęgnuję od ponad 20 lat ciężko mi je odrzucić.
Ona z kolei twierdzi, że ją to wogóle nie interesuje i nie chce mi w tym towarzyszyć, a nawet nie ukrywa że dąży do ograniczenia mi tego kiedy z nią jestem.
Czy te maks 2h na tydzień lub czasem na 2 tygodnie to dużo aby dochodziło do takich sytuacji. Kochamy się bardzo,
ale ja sobie nie wyobrażam ingerować w taki sposób w jej zainteresowania i też tego nigdy nie robiłem.

Zależy mi na tym aby spędzać dużo czasu z moją ukochaną, jednak nie ukrywam że po 12 godzinach spędzonych tuż obok siebie (dosłownie) czuję się zduszony i potrzebuję "tlenu"
w postaci oderwania się chwilowego, wyciszenia kiedy moglibyśmy zająć się swoimi sprawami/zainteresowaniami itp. czymkolwiek.

Zastanawiam się czy naprawdę powinienem ograniczyć swoje zainteresowania i czy ma prawo czuć się wtedy zaniedbywana i odtrącona. Co o tym myślicie?


    • xolaptop Re: Moja narzeczona kontra moje hobby 13.06.11, 20:45
      Twoje hobby nie zajmuje dużo czasu. Bądź mężczyzną i z niego nie rezygnuj.
      • sullifan Re: Moja narzeczona kontra moje hobby 13.06.11, 21:15
        xolaptop napisał:

        > Twoje hobby nie zajmuje dużo czasu. Bądź mężczyzną i z niego nie rezygnuj.


        no właśnie nie rezygnowałem do tej pory bo uważałem tak samo jak Ty, ale wtedy była wielka obraza i szara końcówka niedzielnego dnia :(

        zastanawiam się jak to pogodzić, aby było to i to
        • xolaptop Re: Moja narzeczona kontra moje hobby 13.06.11, 21:20
          A dziewczyna nie ma własnego hobby, żeby się nim w tym czasie zająć?
          • sullifan Re: Moja narzeczona kontra moje hobby 13.06.11, 21:26
            xolaptop napisał:

            > A dziewczyna nie ma własnego hobby, żeby się nim w tym czasie zająć?


            uważa że to nie czas na hobby tylko dla nas skoro mam go dla siebie tak mało :(
    • cafem Re: Moja narzeczona kontra moje hobby 13.06.11, 21:44
      1. Czy ona naprawdę jest warta tego, by dla jej widzi-mi-się z całego swojego życia (nawet trybu pozaweekendowego) rezygnować?
      2. Czy ona jest niewarta tego, by się do niej lub jej miejscowości przeprowadzić?

      Jak żyję, nie zrozumiem takiego pantoflarstwa. Żeby to połączenie Madonny z Kate Moss i MM w jednym było. A to przecież tylko zołza, która ma Cię na jedno skinienie swojego paluszka;)
    • haliska2132 [...] 13.06.11, 22:06
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • buck_turgidson Re: Moja narzeczona kontra moje hobby 13.06.11, 22:12
      To jest test (na pantoflarstwo) i powinienes go koniecznie oblac. Jezeli ustapisz, uzna ciebie za frajera ktorego mozna wykorzystac ale nie uszanowac.

      A w ogole masz wiekszy problem. Wyszlo na jaw, ze twoja narzeczona
      1) jest marzycielka
      2) ma nierealne marzenia
      3) jesli jej powiedziec ze jej marzenia sa nierealne, wscieka sie zamiast spojrzec w lustro.

      Z taka chora osobowoscia narzeczona nie nadaje sie na zone; do mieszkania razem bez slubu tez raczej nie.
      Bezpieczniej byloby od razu zerwac, a jesli nie masz woli to postaw jej warunek - ma sie poddac terapii jesli chce aby zwiazek byl kontynuowany.
    • showmessage Re: Moja narzeczona kontra moje hobby 13.06.11, 22:14
      Bycie facetem polega na mówieniu, że białe jest białe a czarne jest czarne. Zawsze. Postaw sprawę jasno, powiedz że chętnie spędzisz z nią czas, ale te 2 godziny są tylko twoje. Może Ci towarzyszyć jeśli ma ochotę, będzie Ci miło, ale jak nie chce to niech idzie na zakupy czy co tam lubi. Powiedz że przecież jej nie zmuszasz żeby siedziała jak nie ma ochoty. Wyjaśnij sprawę tylko raz. Wszystko zawsze mów tylko raz a będziesz uważniej słuchany.
    • olalalalaaa Re: Moja narzeczona kontra moje hobby 13.06.11, 22:45
      wyjścia są dwa zmienić hobby, albo wybrankę, w każdym z tych przypadków musisz zrobić bilans zysków i strat ;)
      • sullifan Re: Moja narzeczona kontra moje hobby 13.06.11, 22:58
        hehe... wolę poszukać 3 wyjścia, nie przywykłem się poddawać :)
        • amanda-lear Re: Moja narzeczona kontra moje hobby 13.06.11, 23:21
          Masz do czynienia z kobietą bluszczem...Na tę chwilę to tylko hobby, które Ci ogranicza, uważaj żeby później nie zaczęła wybierać Ci grona znajomych, pracy, itp...
          Powiedz jej to co nam, jeśli nie uszanuje Twojej przestrzeni to zastanów się czy jest warta, by ją dla niej ograniczać. Najlepszy seks, najsłodsze słówka nie są warte tego, by męczyć się przy drugim człowieku. Nikt nie jest w związku za karę, a jeśli jedna ze stron uważa inaczej, to druga kiedyś może po prostu poprosić o amnestię;)
    • nothing.at.all Re: Moja narzeczona kontra moje hobby 14.06.11, 09:14
      Nie, nie powinieneś odgraniczać nic. Tylko wytłumaczyć jej, że to daje Ci energię, siłę, zabawe, itp. Niech ona wtym czasie robi coś dla siebie - pójdzie na kawe z przyjaciółką, poczyta, czy wybierze się na spacer. Związek to nie jest więzienie. Psychologie nawet twierdzą, że będąc z kimś dobrze jest spędzac 2/3 czasu razem, a 1/3 jest tylko dla Ciebie, na Twoje hobby, potrzeby. Ale oczywiście to zależy od charakteru, potrzeb.
      U was widocznie ona potrzebuje więcej czasu, Ty mniej. Ok, rozumiem to, jednak nie może to prowadzić do ograniczeń hobby.
    • htoft Re: Moja narzeczona kontra moje hobby 14.06.11, 10:52
      Są dwie możliwości (obie już ktoś opisał):
      - to jest test. Kobiety są jak dzieci i non-stop muszą testować granice, tzn. na ile im jesteś w stanie pozwolić. Będą Cię szanować dopiero wtedy, gdy postawisz im tamę.
      - jest bluszczem i nie uznaje granic/ uważa, że związek polega na tym, że ludzie się zlewają w jedno.

      Obie możliwości są skrajne, ale mogą występować jednocześnie (tak, u kobiet jest to możliwe!). Poszukaj sobie może kogoś zdrowego psychicznie/ dojrzałego emocjonalnie, będziesz zdrowszy i szczęśliwszy...
    • gocha033 normalnie baba, a nie chlop 14.06.11, 11:04
      gdzie ty masz jaja ?
      • sullifan Re: normalnie baba, a nie chlop 14.06.11, 12:58
        no właśnie po ostatniej sytuacji poczułem że je tracę :/ kiedy zacząłem się zastanawiać nad zrezygnowaniem z hobby w ostatnią niedzielę
    • rybka.11 Re: Moja narzeczona kontra moje hobby 14.06.11, 14:39
      A co to za hobby?? :) Tak sie tylko zapytam;)
      • sullifan Re: Moja narzeczona kontra moje hobby 14.06.11, 16:05
        jestem fanem żużla i lubię pooglądać sobie go w tv
        • facettt to zajecie jak suki*syn :) 14.06.11, 19:15
          sullifan napisał:

          > jestem fanem żużla i lubię pooglądać sobie go w tv


          kobite wrzucic na rover i powiedziec:

          wyp... na 2 godziny.
          • e-no-kolego Re: to zajecie jak suki*syn :) 14.06.11, 19:23
            Kup moto i sam zacznij żużlować a nie oglądać tv jak jakiś stary pierdziel!
            A tak na poważnie, jak zrezygnujesz to kiedyś ci powie, że dawniej to byłeś kimś, miałeś jakieś hobby a teraz to już nic więc ona odchodzi... :)
            • sullifan Re: to zajecie jak suki*syn :) 15.06.11, 09:20
              nie siędze tylko przed tv ogladając ten sport, żeby nie było że stary pryk :)
              jak jakiś weekend jestem sam to jadę do swojego rodzinnego miasta na mecz i idziemy grupą kibicować (mieszkam w miejscu gdzie nie ma żużla) - ale to przecież nie do końca aż tak istotne

              motor bym kupił, ale musiałbym sprzedać auto, a auto potrzebne mi do pracy... hehe
              ewentualnie moge kupić rower i pożuzlować z chłopakami gdzieś na osiedlu (żart) :)
              • ladygrey Re: to zajecie jak suki*syn :) 16.06.11, 01:53
                Wszyscy utyskuja na Twoja dziewczynę, a mnie sie wydaje, że jakbym się postawiła w jej sytuacji, to chyba tez nie chciałbym aby mój ukochany zakładał kapcie i zasiadał przed telewizorem (a nie możesz sobie tego nagrywać?) na 2 godziny przed odjazdem do domu.
                Nie macie racji, że to kobieta bluszcz - jest po prostu spragniona Twojego bycia. Postawcie sie w jej sytuacji. Tęskni sie za drugą osobą przez cały tydzień, mysli, a ta przyjeżdża i chce telewizję ogladać :-) - super
                I nie pisz, że chcesz złapać tlen, Twoim tlenem jest własnie ona
                • sullifan Re: to zajecie jak suki*syn :) 16.06.11, 10:01
                  nie, nie, nie

                  nie jest tak, że przyjeżdżam i siadam za tv. Pisałem przecież, że przygotowuję wszystko do naszych wyjazdów już w tygodniu i dopinam na ostatni guzik, abyśmy już od startu mięli czas wyłącznie dla siebie i nie zajmowali się niczym innym. Po prostu bagażnik i samochód już są załadowane, rezerwacje noclegów porobione, miejsca sprawdzone na necie i w przewodnikach, mapy w pogotowiu, wszystko dopracowane - po prostu lubię tak organizować wyjazdy aby ona tylko wsiadła i zapięła pasy w samochodzie. Uwierz mi, że cały taki dzień spędzamy intensywnie ze sobą, ramię w ramię okazując sobie wszelkie uczucia i bez stresu na dopinanie spraw wyjazdowych. Chodzi o to, że jak wrócimy po 10h z wycieczki to nie mogę zająć się przez 2h moim hobby, przecież po tych 2h możemy jeszcze gdzieś wyskoczyć czy zająć się sobą, dzień się przecież nie kończy i możemy mieć dalszy czas dla siebie. Nie unikam tego wręcz lecz także pragnę. Czy naprawdę te 2 godziny to tak dużo spośród tych 60 w weekend (bo tyle razem przebywamy od PT wieczorem do PN rano). Czasami nawet "załatwiam" sobie nawet piątek cały wolny od pracy bo mam taki tryb pracy, że mogę trochę nagiąć temat bo szef jest daleko i robię to dla nas, abyśmy mięli jak najwięcej czasu dla siebie.

                  • nothing.at.all Re: to zajecie jak suki*syn :) 16.06.11, 11:41
                    Tak jak napisałam wyżej, trzeba jej wytłumaczyć i pokazać, że w tym czasie ona może robic coś dla siebie.
                  • dziabdzik Re: to zajecie jak suki*syn :) 16.06.11, 12:04
                    > nie jest tak, że przyjeżdżam i siadam za tv.

                    Ale tak to wygląda. Fajnie, że spędzacie aktywnie czas, ale wieczorkiem kobieta chce się tobą nacieszyć tak, żeby jej wystarczyło na 5 następnych dni, rozumiesz, coś w rodzaju pożegnania. Po pobycie w terenie trzeba trochę zagrzać miejsca w domciu, zjeść fajną kolację, zrobić masażyk, włączyć muzykę i zatańczyć, budować nastrój na nocne bzykanko, albo i oglądać tv, ale razem.

                    Powiedz chłopie, czy o tlenie byś gadał, gdyby mecze były w poniedziałki? Rozumiałem cię dopóki nie powiedziałeś, że chodzi o tv. Ok, dla ciebie to rytuał, ale być może kiedyś stworzycie rodzinę, albo zamieszkacie razem, wtedy pewnie problemu nie będzie. Teraz wszystko sprowadza się do tego, ze tv koniecznie musisz pooglądać w niedzielę, jakby nie można było programu nagrać i obejrzeć 24 godziny później.

                    Moja rada: do czasu zamieszkania razem zainwestuj w tv cyfrową, a sprawę rozegraj tak, żebyś nie wyszedł na pantofla.
                  • ladygrey Re: to zajecie jak suki*syn :) 16.06.11, 19:32
                    No to powiem tak: może nie organizuj juz wycieczek, wypadów ale po prostu do niej przyjedź i niech ten weekend potoczy się normalnym, swobodnym niczym nie wymuszonym torem. Może to własnie był błąd, że jeżeli Twoja ukochana nastawiona była cały czas na "królika wyskakujacego z kapelusza" to oczekuje do końca samych atrakcji i jest rozczarowana, że pozbawiasz ją czegoś, że jej coś zabierasz. Przeciez jeżeli planujecie współna przyszłość to myslę, że będa i takie i takie weekendy prawda? Nie da sie zycia przeżyć "tylko" na wysokich obrotach. Spróbujcie zwykłego życia - tez ma swój smak :-)
                    I nagraj sobie ten cholery żużel :-)
                • buck_turgidson Re: to zajecie jak suki*syn :) 16.06.11, 13:57
                  "Twoim tlenem jest własnie ona"

                  Takie myslenie jest dobre na krotki hiperintensywny romans ale nie do stabilnego zwiazku ludzi dojrzalych. Prowadzi to do rozmaitych patologii, np. do mniemania, ze ma sie druga polowe zwiazku na wlasnosc.
                  • ladygrey Re: to zajecie jak suki*syn :) 16.06.11, 19:15
                    z całym szacunkiem ale o tym jak powinien wygladać stabilny, długotrwały i to bardzo zdrowy pod względem emocjonalnym i fizycznym związek to ja wiem z autopsji :-).
                    I bynajmniej nie zauwazyłam nawet jedej patologii.
                    Tu nie chodzi o zagarnianie osoby, tu jest problem kompromisów i zrozumienia, ustalenia hierarchi (tak sie to pisze :-)) wartości, tego co w zyciu istotne i budujace.
    • shedir1 Re: Moja narzeczona kontra moje hobby 16.06.11, 12:39
      Nie żartuj sobie. Twoja kobieta widocznie ma problem i nie rozumie, że facet potrzebuje troche czasu dla siebie (bez kobiety), żeby czuć się dobrze. Radze ci podsuń jej książkę "Gorąca Wenus i zimny Mars" tam jest to wszytko wytłumaczone i powinna zrozumieć./ Pozdrawiam.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja